Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ein Volk, ein Reich, ein Ticket...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Świat
NapisanoAutorTytuł
08-07-2015 22:40Olek Mularski (3178 punktów)Ein Volk, ein Reich, ein Ticket...
Ocena 2 na 2
Wczoraj w Parlamencie Europejskim miało miejsce skandaliczne wydarzenie. Podczas dyskusji na temat unifikacji biletów w krajach Unii Europejskiej europoseł Janusz Korwin Mikke wykonywał hitlerowskie gesty i krzyknął parafrazując Adolfa Hitlera "Ein Volk, ein Reich, ein Ticket!"

Sam gest, jak i całe zachowanie pana europosła na tym posiedzeniu ma wybitnie skandaliczny charakter i co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Czy jednak współczesne tendencje UE do narzucania unifikacji wszystkiego co tylko możliwe we wszystkich krajach do niej należących nie godzą w różnorodność kulturową państw do niej należących?

No i wreszcie czy takie same bilety na wszystko i we wszystkich krajach są w ogóle możliwe? Ja nie wyobrażam sobie, żeby na ten sam bilet móc korzystać z pociągu i np. statku czy samolotu. Różnice w kosztach przejazdu/rejsu/przelotu są gigantyczne. Poza tym logistycznie wydaje mi się to trudne do realizacji.

Czy wobec tego Korwin-Mikke, mimo skandalu, który wywołał miał rację?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

zaszetka lawendy (788 punktów)
(zablokowany)
Przecież nie chodzi o to, abyś za skorzystanie z tramwaju, pociągu, samolotu czy statku płacił tę samą cenę, ale abyś mógł wyszukać najlepszą dla siebie opcję podróży łączącą różne środki transportu, zarezerwować i opłacić ją przez internet, a następnie odbyć podróż przy użyciu tylko jednego biletu.
Brzostowski (7067 punktów)
>Wczoraj w Parlamencie Europejskim miało miejsce skandaliczne wydarzenie.
Korwin, jak zwykle w sposób niezwykle kontrowersyjny, szkodliwy dla swojej kariery politycznej, a na arenie eyropejskiej szkodliwy też dla Polski (ze względu na brak chęci zrozumienia o co mu chodzi i brak wyrozumiałości dla niego) podnosi sprawy jednak kluczowe.

Gdy się zna Korwina i się obejrzało to wystąpienie, to się wie, że chodziło mu o to, że Unia chce zbyt dużo unifikować. I jest to sprawa kluczowa dla przyszłości UE, podana jednak tak, że niewielu to zrozumie, zwłaszcza w Europie. Wszsycy będą mowić o skandalu.

W sumie nie wiem dlaczego Korwin tak działa, chyba po prostu ten typ, tak ma i już! Wg mnie Korwin mógłby być dziś na miejscu Kukiza i mieć od niego o wiele większe szanse na dobry wynik na jesieni.
09-07-2015 00:14 
 Ocena 2 na 2
Olek Mularski (3178 punktów)
>>Wczoraj w Parlamencie Europejskim miało miejsce skandaliczne wydarzenie.
>Korwin, jak zwykle w sposób niezwykle kontrowersyjny, szkodliwy dla swojej kariery politycznej, a na arenie europejskiej szkodliwy też dla Polski (ze względu na brak chęci zrozumienia o co mu chodzi i brak wyrozumiałości dla niego) podnosi sprawy jednak kluczowe.Gdy się zna Korwina i się obejrzało to wystąpienie, to się wie, że chodziło mu o to, że Unia chce zbyt dużo unifikować. I jest to sprawa kluczowa dla przyszłości UE, podana jednak tak, że niewielu to zrozumie, zwłaszcza w Europie. Wszyscy będą mówić o skandalu.

Korwin wyjątkowo tym razem miał rację (chyba pierwszy raz w życiu się z nim zgadzam i pewnie już więcej się nie zdarzy, gdyż moje poglądy i jego to jak ogień i woda). Unia na siłę próbuje wszystko ujednolicać, często kosztem np. różnorodności kulturowej, a czasami po prostu bezsensownie i bezcelowo, z własnego widzimisię. Mnie to trochę pachnie ZSRR. Niestety jego wypowiedź straciła na znaczeniu ze względu na sposób, w jaki została przekazana. W takim miejscu i środowisku sposób przekazania informacji ma często równie duże znaczenie jak treść. Udawanie Hitlera w środowisku wręcz uczulonym na punkcie faszyzmu wydaje się być równie głupie jak wejście na kościelną mównicę w ubraniu satanisty. Prezencja zagłuszy treść!

>W sumie nie wiem dlaczego Korwin tak działa, chyba po prostu ten typ, tak ma i już! Wg mnie Korwin mógłby być dziś na miejscu Kukiza i mieć od niego o wiele większe szanse na dobry wynik na jesieni.

Korwina wybitnie nie lubię i działa mi na nerwy, zarówno ze względu na zachowanie rodem z XVII może XVIII wieku, jak i program polityczny. Ważne jednak, że chociaż ten program (bez względu na to jaki on jest) posiada. Wiadomo przez to jaką opcję sobą prezentuje (konserwatywny liberalizm).
Co do Kukiza to w sumie dziwię się, że w ogóle ktoś popiera człowieka, który nie ma programu politycznego, a na dodatek otwarcie sprzeciwia się jego posiadaniu. Twierdzi, że każdy program polityczny to kiełbasa wyborcza. Zapytany przez red. Olejnik o program cytuje jedynie swoją piosenkę "Całuj mnie"... To jak- głosować na kota w worku? Nie wiadomo czy prawica czy liberał, a może komunista??? On nawet nie uważa się za polityka i stanowczo zaprzecza, jakoby był politykiem.
11-07-2015 17:42 
 Ocena 1 na 1
Paolo Monstro (6146 punktów)

>Gdy się zna Korwina i się obejrzało to wystąpienie, to się wie, że chodziło mu o to, że Unia chce zbyt dużo unifikować. I jest to sprawa kluczowa dla przyszłości UE, podana jednak tak, że niewielu to zrozumie, zwłaszcza w Europie. Wszsycy będą mowić o skandalu.

Unia Europejska jest unią, przede wszystkim, gospodarczą. Korwinowi się to nie podoba ale większość Polaków chciała wejść i wg sondaży chce pozostać w unii. Nie rozumiem więc skąd oburzenie w próbach ujednolicania rynku. Inicjatywy typu wspólne opłaty celne, zharmozinowane podatki pośrednie i akzycy, te same normy produkcji, a nawet takie jak brak roamingu czy użycie jednego biletu by przejechać przez kilka krajów są spajaniem rynku. Jednym z celów UE jest doprowadzenie do sytuacji, że mieszkaniec Kołbaskowa będzie miał tak samo łatwo z dojazdami do pracy czy do szkoły w Szczecinie jak i w Berlinie. Firma z Poznania będzie miała podobną logistykę z Lipskiem jak z Łodzią itd ..
Problemem w unii jest nie za dużo unifikacji ale za mało - np. podatki bezpośrednie nie podlegają UE, przez co ciężko osiągnąć jednolity rynek.

Pytanie jest więc raczej: czy mamy wspólny rynek czy nie? Obydwie drogi mają swoje konsekwencje. Z jednej strony jest ograniczenie suwerenności i dużo unifikacji a z drugiej zmniejszenie konkurencyjności firm narodowych i siły gospodarek vis-a-vis reszta świata, ale przy dużej różnorodności.
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>Czy jednak współczesne tendencje UE do narzucania unifikacji wszystkiego co tylko możliwe we wszystkich krajach do niej należących nie godzą w różnorodność kulturową państw do niej należących?

Kurde, to tylko bilety. To ma ułatwić życie i niby gdzie tu to godzenie w różnorodność kulturową? Przy biletach?!

>No i wreszcie czy takie same bilety na wszystko i we wszystkich krajach są w ogóle możliwe? Ja nie
>wyobrażam sobie, żeby na ten sam bilet móc korzystać z pociągu i np. statku czy samolotu. Różnice w
>kosztach przejazdu/rejsu/przelotu są gigantyczne. Poza tym logistycznie wydaje mi się to trudne do
>realizacji.

Czyli postanowiłeś zabrać głos, choć nie zapoznałeś się ze szczegółami, tylko sobie coś próbujesz wyobrażać i wyobrazić nie umiesz. Lubię Cię, ale dla mnie wątek nabierze sensu dopiero wtedy, kiedy mi pokażesz o co dokładnie chodzi w tym projekcie i gdzie widzisz problem. Bo na razie to sobie pogdybałeś i powyobrażałeś.
diogenes (42753 punktów)
>Wczoraj w Parlamencie Europejskim miało miejsce skandaliczne wydarzenie.

Jeszcze nie wiemy, co się stało, a już mamy tego ocenę.

>...krzyknął parafrazując Adolfa Hitlera "Ein Volk, ein Reich, ein Ticket!

Parafraza świadcząca o braku wyczucia między standaryzacją a różnorodnością. Równie dobrze można by mieć pretensje do tego, że odstęp dziurek w kontakcie wynosi w Europie x mm, albo nawet pretensje do pana boga, że wszyscy mamy nos tam, gdzie mamy, albo serce z lewej strony. Myślę, że nie ma o co kopii kruszyć. Ein Volk, ein Reich, ein Korwin... O to Mikke może być spokojny.

>Czy jednak współczesne tendencje UE do narzucania unifikacji wszystkiego co tylko możliwe we wszystkich krajach do niej należących nie godzą w różnorodność kulturową państw do niej należących?

Spokojnie. Gdyby wymienić wszystkie wspólne normy, jakie funkcjonują w UE, można by odnieść wrażenie, że wszystko jest już zunifikowane. Proponuję założyć Stowarzyszenie do Walki o Zmianę Szerokości Odstępu Między Szynami: każdy kraj, w ramach różnorodności, powinien mieć inną...

>Czy wobec tego Korwin-Mikke, mimo skandalu, który wywołał miał rację?

Nie chodzi o rację, lecz o zwykłe zwrócenie na siebie uwagi. Hitlergruß w Niemczech robi wrażenie, ale nie po to Korwin został europarlamentarzystą, aby robić wrażenie. Taki polityczny impresjonizm jest po prostu stratą czasu. Gdybym był pracodawcą Korwina potrąciłbym mu z pensji trochę grosza za zawracanie dupy.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
09-07-2015 09:14 
 Ocena 1 na 1
Jan Rylew (3965 punktów)
>Nie chodzi o rację, lecz o zwykłe zwrócenie na siebie uwagi. Hitlergruß w Niemczech robi wrażenie, ale nie po to Korwin został europarlamentarzystą, aby robić wrażenie.
Gdyby doszukiwać się jakiegoś sensu w tym przypadku to można pomyśleć, Korwin protestuje, przestrzega przed daleko idącą integracją europejską pod auspicjami Niemiec. Forma jaką przyjął jest jednak kontrproduktywna, o czym inteligentny Korwin powinien wiedzieć.
Wygląda więc na to, że on jest po prostu skandalistą, który wykorzystuje temat do wywołania skandalu, a nie odwrotnie, a celem jest rekord świata w konkurencji skandalu.
Nie wiem czy się temu dziwić, wszak jesteśmy przecież zbiorem indywidiów konkurujących ze sobą, a nasz świat to arena walki.
Burnham (1149 punktów)
www.europa(*)/join/2014/513551/IPOL-JOIN_ET(2014)513551_EN.pdf

Generalnie dokumenty UE czyta się ciężko. Nie tylko chodzi o ich szczególnego rodzaju grafomanię, ale o język przepełniony ideologią. To tak jakby ci ludzie kierowali swoją ideologię do samych siebie. Czytamy:

"The integration of tariffs, operators and modes is proved to have a positive impact on transport demand." (...) Even though studies emphasize the importance of the local level, this does not mean that there is no need for European policy to become engaged in this matter."

Co to znaczy integracja taryf w skali europejskiej ? Na trudno szukać odpowiedzi na tak postawione pytanie. Socjaliści też nigdy takich pytań nie zadają. Czy chodzi o te same ceny bez względu na region ? Zapewne tak. Jak się czyta ten dokument to odnosi się wrażenie, że stricte kwestia ceny autorów projektu nie kłopocze i dlatego też tak rzadko jest poruszana. Po prostu jakoś to będzie i podatnik zapłaci.

Rozdział "Integrated Ticketing" niby rozszerza to pojęcie. Z ich mowy wynika jakoby pasażer miejskiego środka transportu miał problem z różnymi cenami w różnych regionach za różne przejazdy. Ten system ma ten "problem" zlikwidować. Szkopuł w tym, że autorzy projektu wyciągają wnioski na podstawie systemu działającego w skali mikro (czyli w obrębie Madrytu czy jakiegoś miasta w Szwajcarii) i wnioskują, że w skali makro ten system również wypali i warto wprowadzić to w skali UE. Jak ? Nie wiadomo właściwie jakim sposobem. Konkluzja jest taka, że będzie ciężko, ale warto bo to nowoczesne i integracyjne spojrzenie na rzeczywistość.

I teraz pytanie z wyprzedzeniem - jak myślicie jeżeli projekt przejdzie to jakie firmy będą dopuszczone do systemu ? Myślicie, że drobny przedsiębiorca będzie w stanie sprostać tym wszystkim wymogom i że komukolwiek opłaci się finansowanie takiego systemu podczas gdy może liczyć tylko na jedną i tę samą cenę ? Tam gdzie z założenia ma być wyeliminowane pojęcie konkurencji tam musi się pojawić socjalizm. Niby dlaczego mamy finansować z podatków taki projekt gospodarczy opierający się na unifikacji cen, sposobie płacenia za transport i idącą za tym jedną regułą prawną ?

"Transport operators might also be the right actors to include other transport-related services, such as car or bike sharing or car rental. "

Tego typu bzdur tam jest cała masa. Skąd założenie, że WSZĘDZIE będzie popyt na wynajem rowerów i samochodów i jak rozumiem w tej samej skali ? Ano nie wiadomo skąd. Ma być popyt na wypożyczanie rowerów w systemie zunifikowanego biletu i basta.

"In monetary terms, e-ticketing could reduce administrative costs as fewer cashiers are needed, fare processing times could be reduced and a better throughput of passengers could be allowed."

Kolejna głupota. Niby skąd autorzy wiedzą, że koszty zmaleją, a nie wzrosną ? Na podstawie czego zakładają, że ekonomicznie obsługa takiego systemu wyniesie mniej aniżeli obsługa systemu obecnego ? Nie wiadomo. Na czym opiera się założenie, że kasjerów będzie mniej ? Czyli jak zwykle, jakoś to bydzie. Ważne, że po równo i nie za nasze.

"Another reason for the relatively slow take-up of e-ticketing is fears about
investing in a technology that could prove to be the market loser in the long run. However, the assumed costs and benefits vary heavily, as framework conditions are different... "


Ten ustęp też jest dobry. Czyli niby autorzy zauważają, że projekt może się po prostu nie sprzedać, ale właściwie ma to dla nich niewielkie znaczenie. Tam gdzie trzeba mówić o liczbach stwierdza się, że właściwie to nic złego się zdarzyć nie może bo coś tam.

"Governments expect some positive indirect effects for the national economy and the environment."

Czyli że niby rządy oczekują od transportu publicznego pozytywnego oddziaływania na środowisko naturalne i w sensie, że system globalny będzie jeszcze bardziej "środowiskowy". Rozumie ktoś to zdanie ? Bo ja nie.

"Knowledge and technical expertise gained in the smart card system could be applied and transferred to other sectors, and e-ticketing could create a positive economic climate for companies. Regarding the positive effects for the environment, it is assumed that e-ticketing could increase public transport usage at the expense of car usage."

W jaki sposób wiedza wyniesiona z tak funkcjonującego systemu miałaby ekonomicznie stymulować również inne sfery gospodarki ? Oczywiście autorzy również i tego nie wyjaśniają. Oni po prostu zgłaszają życzeniowy postulat nie podparty ŻADNYMI EKONOMICZNYMI WYLICZENIAMI w przekonaniu, że to załatwia sprawę. Tam siedzi jakaś banda kretynów za publicznie pieniądze i tworzy tego typu projekty. Tam się pojawia jeszcze inny życzeniowy postulat - otóż ten system zwiększył by popyt na korzystanie z transportu publicznego na rzecz samochodów osobowych. Tak ? A niby skąd to wiadomo ? No jak to skąd - oni sobie tak po prostu założyli, że tak będzie i już.

"These cards do not bring in the favour of collecting data on their users. (...) New co-operation models between transport operators, banks, mobile phone providers and stakeholders from the leisure and tourism market are needed."

A tutaj mamy postulat o potrzebie zbierania informacji o kliencie. Te nowe bilety mają funkcjonować w systemie w porozumieniu z bankami, operatorami sieci komórkowych i firmami turystycznymi, którzy posiadają informacje o danym kliencie. Po co UE te informacje ? Każdy sposób by zajrzeć obywatelowi do d... jest dobry.

Nie wiem o co chodziło JKM, ale fakt faktem, że facet pokrzyczał i o tej komunistycznej inicjatywie stało się jakby trochę głośniej. Oczywiście banda pożytecznych idiotów będzie starała się przekonywać resztę, że tam o skandal JKM chodzi, a nie o nasze pieniądze - że to znowu JKM jest problemem. No cóż ...
09-07-2015 14:03 
 Ocena 2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
Trochę idziesz za daleko w ośmieszaniu takiej dokumentacji. Dokumenty tego typu są wypracowywane na wielu spotkaniach, poprzedzone licznymi debatami, analizami, badaniami i w samym dokumencie podaje się po prostu wnioski. Tak jest też w Polsce, przy tworzeniu prawa, dokumentów strategicznych i programowych. Tam nie ma miejsca na cytowanie źródeł i danych. Natomiast każdy kto chce zapoaznac się ze źródłami - może cześć znbaleźć w sieci, a o część wystąpić (przynajmniej w Polsce) na zasadzie dostępnosci do informacji publicznych.
Burnham (1149 punktów)
Dokładnie w którym miejscu się mylę ? Ja zadaję pytania na które nikt tam odpowiedzi nie udzielił. A wiesz dlaczego ? Bo taki system to utopia. To nigdy nigdzie nie funkcjonowało ani nie funkcjonuje i wobec tego brakuje im analizy porównawczej bo nie mają skąd brać dowodów na to o czym bredzą. Innymi słowy coś takiego nie występuje w prawach fizyki wobec tego oni zwyczajnie nie mogą tego argumentować inaczej aniżeli poprzez wiarę. Tam jest tylko i wyłącznie ideologia. Ekonomia tam jest na poziomie 0%. To jest wróżenie z fusów bo nie mają jak tego udowodnić i dlatego to jest taki bełkot. Nikt nigdy nie zbadał funkcjonowania takiego systemu bo po prostu nie można badać czegoś co nie istnieje. Jedyne co oni mogą zbadać to gospodarkę ZSRR choć i tak pewnie by nic z tego nie zrozumieli.

Na oko 85% projektu jest właśnie o działaniu tego systemu w skali mikro (co jest podparte właśnie dokumentacją dotyczącą tych regionów i przykładami działania systemu). 10% to wprowadzenie, bibliografia i autorzy, a reszta to konkluzja na zasadzie, że "na pewno się uda bo dlaczego miałoby się nie udać".

Naprawdę nie widzisz głupoty tego projektu ? Nie widzisz filozofii tam ukrytej ? Tam nawet nie pojawia się coś takiego jak prywatny przedsiębiorca. Rynek już a priori jest myślozbrodnią na którą nie należy zwracać uwagi. Tym ma się zająć państwo i to najlepiej jeden monopolista przez nas wyznaczony (w sensie przez Niemców bo to ich robota). I co więcej, rzekomo jest jakiś problem. Ja tam problemu nie dostrzegam.

Przecież nie można opierać argumentacji na fakcie, który w ogóle nie ma nic wspólnego z tym czego chcemy dowieść. Oni argumentują skuteczność unifikacji administracji transportu miejskiego w skali kontynentalnej powoływaniem się na funkcjonowanie tegoż w skali regionalnej lub lokalnej (tak jak to działa w Madrycie czy w Londynie). To tak samo jakbym stwierdził, że cenę za kilogram truskawek należy globalnie ustalić na 6 PLN bo z tyle chodzą u mnie na rynku. To jest dokładnie to samo myślenie. To już jest 100% komunizm. I w ogóle skąd im się w głowach uroiło, że ludzie mają jakiś problem. Na podstawie czego oni wysnuli takie wnioski, że taki problem istnieje i ludzie chcą by to rozwiązać komunizmem ?

>Dokumenty tego typu są wypracowywane na wielu spotkaniach, poprzedzone licznymi debatami. Tam nie ma miejsca na cytowanie źródeł i danych.

No jak to nie ma ? Przecież dałem odnośnik do tego projektu. Tam masz od A do Z całą bibliografię na której ten projekt jest oparty (od strony 72 do 85). To już nawet nie wiesz co to takiego bibliografia ??? Ja piernicze ...
09-07-2015 17:16 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Oni argumentują skuteczność unifikacji administracji transportu miejskiego w skali kontynentalnej powoływaniem się na funkcjonowanie tegoż w skali [b]regionalnej...

W czym problem? Leki bada się również klinicznie, a nie na całej populacji. Podobnie wciąż jeszcze przeprowadza się badania na zwierzętach z myślą o ludziach...To działania, które mają analogię w rozumowaniach indukcyjnych, które, mimo że nie są w 100% pewne i obarczone ryzykiem, są stosowane. Jeśli nawet jest jakiś problem z tymi biletami, to nie w istocie argumentacji, którą kwestionujesz. UE jest eksperymentem, który nie poprawia samopoczucia konserwatystom. Nie widzę problemu w tym, że eksperyment ten potrzebuje wciąż globalnych i lokalnych korekt.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
09-07-2015 19:04 
 Ocena 1 na 1
Burnham (1149 punktów)
>>Oni argumentują skuteczność unifikacji administracji transportu miejskiego w skali kontynentalnej powoływaniem się na funkcjonowanie tegoż w skali regionalnej...
>W czym problem? Leki bada się również klinicznie, a nie na całej populacji.

Czyli jednak da się ustalić globalną cenę truskawek bowiem kliniczne badanie leków ma przełożenie na globalne ich użycie ? No i jak mam z czymś takim dyskutować ?

Z lekami kwestia polega na tym, że jest to badanie zasadniczo tego samego organizmu. Biologia operuje na pewnych stałych wartościach. Natomiast różne społeczności ludzkie działają w sferze ekonomicznej już wybitnie różnie bo składa się na to nieskończenie wiele motywów, których nikt nie jest w stanie w 100% przewidzieć. Zatem ekonomista nie ma takiego komfortu jak biolog bowiem nie operuje na stałych. Nauka zatem nie zajmuje się naukowym badaniem postępowania ekonomicznego ludzi - to jest praca dla regionalnego socjologa w danym regionie i określonym czasie. Dana ocena socjologiczna co do preferencji konsumenckich może być mniej lub bardziej błędna, ale zawsze aktualność takiej oceny jest dosyć krótkotrwała. Dlaczego ? Bo różne społeczności żyjące na różnych szerokościach i długościach geograficznych są odrębnymi organizmami społecznymi. Natomiast ta banda głupoli wymyśliła sobie jakieś stałe ekonomiczne (jak choćby rzekomy popyt na pożyczanie rowerów czy choćby równe niezadowolenie konsumentów na obecny system transportu miejskiego i stąd rzekoma potrzeba konsumencka wprowadzenia zunifikowanego systemu - coś jak Marksowska świadomość klasowa bo to są te same klimaty logiczne) i w oparciu o to uzasadnia ten projekt.
Brzostowski (7067 punktów)
>No jak to nie ma ? Przecież dałem odnośnik do tego projektu. Tam masz od A do Z całą bibliografię na której ten projekt jest oparty (od strony 72 do 85). To już nawet nie wiesz co to takiego bibliografia ??? Ja piernicze ...

Staraj się zrozumieć czyjś post i załóż przynajmniej na początku, że ten kto odpowiada, nie jest Twoim wrogiem, będzie łatwiej.

1. Mój post, jak łatwo się doczytać dotyczy głównie "tego typu" dokumentów, a nie wyłącznie tego konkretnego.
2. Dokumenty tego typu nie są szczegółową analizą, tylko raczej zbiorem wniosków, czasami odwpłują się też do danych i prezentują konkretne dane - co autor to trochę inne podejście.
3. Moja opinia nie oznacza, że popieram ten akurat dokument, ani nie oznacza, że to co produkuje UE to są dobre dokumenty, zwróciłem Ci tylko uwagę na to, jak one powstają i co często zawierają.
4. Domyśl się sam, czy nie wiem co to bibliografia.
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
> Czy jednak współczesne tendencje UE do narzucania unifikacji wszystkiego co tylko możliwe we wszystkich krajach do niej należących nie godzą w różnorodność kulturową państw do niej należących?

W różnorodność kulturową najbardziej godzi rozwój komunikacji, transportu, internety oraz nauka języków obcych.

Forma biletu nie ma wpływu, prędzej fakt, że ludzie bezczelnie przemieszczają się pomiędzy kulturami.

> Czy wobec tego Korwin-Mikke, mimo skandalu, który wywołał miał rację?

Jakoś nie pasuje mi pytanie o rację w tym kontekście. Pytanie o jego zdrowie byłoby bardziej na miejscu.
dzentelmen (2000 punktów)
>Wczoraj w Parlamencie Europejskim miało miejsce skandaliczne wydarzenie. Podczas dyskusji na temat
>unifikacji biletów w krajach Unii Europejskiej europoseł Janusz Korwin Mikke wykonywał hitlerowskie
>gesty i krzyknął parafrazując Adolfa Hitlera "Ein Volk, ein Reich, ein Ticket!"

Korwin nawiązał bezceremonialnie do IDEOLOGII Volk tzw.Volkizm.Podstawy Nazistowskiej koncepcji politycznej dla Niemiec i Europy.
Nie jest odosobnioną opinią że Unia Europejska jest tak naprawdę kursem Niemieckiej polityki gospodarczej,przy partnerskim przewodnictwe z Francją,to jasne z racji oczywistych,że te kraje to front,ale w swej koncepcji "integracji",Unia zarówno narzuca wewnętrzne jak i zewnętrzne kierunki,dość bezkompromisowo.Dziś ekonomią i polityką gospodarczą Niemiecka ekspansja i dominacja,jest w oczach wielu odbierana jak realizacja "Volk".

>Sam gest, jak i całe zachowanie pana europosła na tym posiedzeniu ma wybitnie skandaliczny charakter
>i co do tego nie ma żadnych wątpliwości.

Cały Korwin,za stary na konwenanse "ę" - "ą",mówi co myśli,a mówiąc prawdę nie za bardzo myśli co robi.

>Czy wobec tego Korwin-Mikke, mimo skandalu, który wywołał miał rację?

To zależy,kto co rozumie po jego wystąpieniu,w mojej opinii mimo skandalicznej narracji jaką się Korwin potrafi posłużyć,ma on wiele racji,tak jak z pretensją do ekspansywnej Niemieckiej Geopolitik,pod ekonomiczno-gospodarczym płaszczem.
09-07-2015 17:36 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>...mówiąc prawdę nie za bardzo myśli co robi.

Trudno powiedzieć, czy mówi prawdę, bo dyskusja dotyczy(ła) przyszłości pewnego projektu (ein Ticket), a w takiej sytuacji można mówić co najwyżej o jakimś poziomie prawdopodobieństwa. Większość (jeśli nie wszystkie) komentarze do występu Korwina skieroweały się na jego osobę. Die Welt np.:

Cytat:
Polityk ten jest z wykształcenia matematykiem, odrzuca aktywne prawo wyborcze kobiet a kobiety opisuje je jako pośrednią formę między dzieckiem a mężczyzną, "która nie jest zainteresowana polityką". Wzywa Żydów do powrotu do polskich gett. Konflikt ukraiński uważa za zainicjowany przez USA. ..."chce EU rozsadzić od wewnątrz przy pomocy unijnych pieniędzy..."


www.welt.d(*)it-Hitler-Gruss-Eklat-aus.html

Samo możliwość występu kogoś o takich przekonaniach świadczy o tym, jak Unia jest różnorodna. Dla porównania warto zerknąć na sposób uprawiania polityki pod zaborem pruskim przez chociażby hr. Cieszkowskiego...

Z ostatniej chwili:

Cytat:
Incydent w Europarlamencie: Janusz Korwin-Mikke zapowiada, że przeprosi


fakty.inte(*)ikke-zapowiada-ze-,nId,1849154


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
dzentelmen (2000 punktów)
>diogenes: ... "UE jest eksperymentem, który nie poprawia samopoczucia konserwatystom" ...

Można zakładać że Korwin jest skrajnym konserwatystą -(np.jego "nawoływania" powrotu do systemu z przed Bismarcka)- ,choć dziś to już mówi i działa tylko w swoim imieniu,przynajmniej oficjalnie,raczej reprezentuje - z przeróżnym skutkiem - samego siebie,ciężko zarzucić mu "grę w czyimś imieniu".

>Trudno powiedzieć, czy mówi prawdę, bo dyskusja dotyczy(ła) przyszłości pewnego projektu (ein Ticket), a w takiej sytuacji można mówić co najwyżej o jakimś poziomie prawdopodobieństwa.

Zgoda,choć użyłem słowa "prawda" w sensie jego niektórych postulatów ogólnych np.dotyczących krytyki - mechanizmów jakie stosuje UE.Owszem ów dyskusja nad projektem biletu to narazie sprawa przyszła,ale w skrócie,przedstawia to kolejny raz strategię,którą można krytycznie ocenić,bo ci "konserwatyści" uczuleni zawsze będą przywoływać przy tego typu działaniach różne przykłady,przeważanie przykłady negatywne,jak np."Volk" o którym wspomniałem.Wiem że nie brzmi to wiarygodnie,ale jak się tak trochę dłużej zastanowić,to nie są to wymysły heretyka,jest w tym uzasadniony sceptycyzm.

>Większość (jeśli nie wszystkie) komentarze do występu Korwina skierowały się na jego osobę.

Inaczej nie można,trudno sobie wyobrazić ogólną dyskusję nad treścią słów człowieka,który -(jak podaje cytat,którego użyłeś)- uchodzi za "wariata" w świecie polityki.Osobiście jestem daleki od zgody z jego poglądem,aczkolwiek potrafi przycelowac prosto w "bęben".

>Samo możliwość występu kogoś o takich przekonaniach świadczy o tym, jak Unia jest różnorodna.
Zgadzam się,i nie można podpierać się w ocenie UE,tylko radykalnym głosem,bowiem Polska jak by dziś nie spojrzeć jest beneficjentem takiego układu,przynajmniej w niektórych kluczowych kwestiach,np.przeróżnych dotacji.Myślę że należy odróżnić radykałów,od ludzi którzy wyciągają konstruktywną krytykę,to przecież też suma sunarum wpływa to na przemyślenia by kierunek byl pro społeczny,a nie np.pro czysto polityczny.Mnie bardziej niż wystąpienia ludzi takich jak Korwin,przekonuje w tej kwestii np.ostrożność polityczna i geopolityczna Wielkiej Brytanii.
Jan Rylew (3965 punktów)
>>Wczoraj w Parlamencie Europejskim miało miejsce skandaliczne wydarzenie. Podczas dyskusji na temat unifikacji biletów w krajach Unii Europejskiej europoseł Janusz Korwin Mikke wykonywał hitlerowskie gesty i krzyknął parafrazując Adolfa Hitlera "Ein Volk, ein Reich, ein Ticket!"
>Korwin nawiązał bezceremonialnie do IDEOLOGII Volk tzw.Volkizm.Podstawy Nazistowskiej koncepcji politycznej dla Niemiec i Europy.
Hasło "Ein Volk, ein Reich, ein Führer" było używane w celu budowy kultu jednostki po zdobyciu władzy przez NSDAP w 1933. Wraz z jednopartyjnością służyło tworzeniu totalitaryzmu na podłożu nacjonalistycznym.
Wstawienie do tej triady zamiast "ein Führer" "ein Ticket" brzmi groteskowo, bo nie ma żadnego przełożenia na tamte straszne czasy.

>Nie jest odosobnioną opinią że Unia Europejska jest tak naprawdę kursem Niemieckiej polityki gospodarczej,przy partnerskim przewodnictwe z Francją,to jasne z racji oczywistych,że te kraje to front,ale w swej koncepcji "integracji",Unia zarówno narzuca wewnętrzne jak i zewnętrzne kierunki,dość bezkompromisowo.
Nie brak również opinii, że Unii brak woli integracyjnej, a brak integracji służy powstawaniu różnic ekonomicznych i "państw różnych prędkości". Unia posiada dość demokratyczną strukturę administracyjną, a w takiej istnieją środki umożliwiające przeciwstawianie się "narzucaniu".

>Dziś ekonomią i polityką gospodarczą Niemiecka ekspansja i dominacja,
Prawda, niemiecka ekspansja zdominowała polski eksport, jeden z niewielu sukcesów Polski po transformacji .

>jest w oczach wielu odbierana jak realizacja "Volk".
Wolne żarty, o wiele bardziej można by zarzucić Niemcom realizację polityki "multikulti".

>>Czy wobec tego Korwin-Mikke, mimo skandalu, który wywołał miał rację?
>To zależy,kto co rozumie po jego wystąpieniu,w mojej opinii mimo skandalicznej narracji jaką się Korwin potrafi posłużyć,ma on wiele racji,tak jak z pretensją do ekspansywnej Niemieckiej Geopolitik,pod ekonomiczno-gospodarczym płaszczem.
Problem polega chyba na tym, że niektórym myli się teraźniejszość z historią. W każdym razie ja tej ekspansywnej, niemieckiej Geopolitik dzisiaj doprawdy nie dostrzegam, podobnie jak i "wiele racji", które przypisujesz Korwinowi. Jeśli mówisz poważnie to wskaż jej przejawy.
dzentelmen (2000 punktów)
>>>jest w oczach wielu odbierana jak realizacja "Volk".

>Wolne żarty, o wiele bardziej można by zarzucić Niemcom realizację polityki "multikulti".

Pierwsza sprawa.Źle odczytałeś mój post,to nie jest moje stanowisko.Pisałem o tym co według mnie,w świetle znajomości stanowiska i poglądów politycznych Korwina,chciał on przekazać.Oceniać można to przeróżnie.Choć nawet tak skandaliczne wystąpienie które budzi nie smak,może nieść w sobie pewne znamienne przesłanie,z którego właściwiej jest wyciągnąć sceptycyzm wobec pewnych decyzji,niż tylko pastwić się nad nim samym,aczkolwiek zasłużył na krytykę.Nie tylko "skrajni konserwatyści",czy narodowcy są w stanie wnioskować podobnie.Berlin różnie jest oceniany.
Druga sprawa."multikulti",które przytaczasz dotyczy jedynie płaszczyzny społecznej w Niemczech,natomiast tu nawiązanie jest szersze.Dotyczy bowiem decyzji na płaszczyźnie Geopolitycznej,a taką są każde decyzje wiążące w sprawie międzynarodowej,kontynentalnej.Przy takiej okazji różne głosy się podnoszą.Moje stanowisko jest takie,by zachować sceptycyzm,i konstruktywną krytykę,która przecież wielokrotnie okazuje się na plus również adresatom,w tym przypadku autorom projektu "biletu",by nawet po 100 razach przemyśleli sprawę 101 raz.Tu nie chodzi o budzenie strachu czy histerii,tylko o to by krytyka ale ta poważna,wymuszała decyzję pro społeczną,nie zaś pro polityczną.

>>>tak jak z pretensją do ekspansywnej Niemieckiej Geopolityk,pod ekonomiczno-gospodarczym płaszczem.

>Problem polega chyba na tym, że niektórym myli się teraźniejszość z historią.

Problem to jest zupełnie odwrotny.Ludzie nie znający historii,często z tego powodu nie rozumieją teraźniejszości.Jest wyraźnie widoczne że decyzje Polityczne,i Geopolityczne nierozerwalnie dotyczą ciągłości historycznej.

historykon(*)europie-xv-xxi-wieku-recenzja/

wpolityce.(*)-dominacje-w-unii-europejskiej

>W każdym razie ja tej ekspansywnej, niemieckiej Geopolityk dzisiaj doprawdy nie dostrzegam, podobnie jak i "wiele racji", które przypisujesz Korwinowi. Jeśli mówisz poważnie to wskaż.

m.onet.pl/wiadomosci/swiat,nqkmrr

wpolityce.(*)-dominacji-w-unii-europejskiej

Podkreślam mnie w tej kwestii bardziej niż wystąpienia Korwina czy jakiś czas temu Nigela Farage,przekonuje stosunek Wielkiej Brytanii,czy nawet USA,Rosji i Chin.Chodzi o Geopolityczny kurs Europy,a ta na kontynencie jest dziś kursem Niemieckiej Polityki ekonomiczno - gospodarczej.

Krytyka jest przecież dozwolona.
Jeśli chcesz zrozumieć o co mi chodzi,zajrzyj w linki,są uzupełnieniem mojego wywodu,w tej sprawie .
dzentelmen (2000 punktów)
>W każdym razie ja tej ekspansywnej, niemieckiej Geopolitik dzisiaj doprawdy nie dostrzegam ... Jeśli mówisz poważnie to wskaż jej przejawy.

Nawiązując jeszcze do refleksji na ten temat.

Z ostatniej chwili:

m.interia.pl/fakty/news,nId,1852173


Historia testis temporum, lux veritatis, vita memoriae, magistra vitae
Wenancjusz (16441 punktów)
>Wczoraj w Parlamencie Europejskim miało miejsce skandaliczne wydarzenie. Podczas dyskusji na temat
>unifikacji biletów w krajach Unii Europejskiej europoseł Janusz Korwin Mikke wykonywał hitlerowskie
>gesty i krzyknął parafrazując Adolfa Hitlera "Ein Volk, ein Reich, ein Ticket!"
>Sam gest, jak i całe zachowanie pana europosła na tym posiedzeniu ma wybitnie skandaliczny charakter
>i co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Czy jednak współczesne tendencje UE do narzucania
>unifikacji wszystkiego co tylko możliwe we wszystkich krajach do niej należących nie godzą w
>różnorodność kulturową państw do niej należących?

Jakkolwiek były dobre intencje JKM, to wyszło to przekomicznie i błazeńsko. Nie rozważam słuszności i racji JKM nie odbieram, ale jego wystąpienie okazało się skandalem bo:
Jeśli sparafrazował hitlerowskie hasło "Ein Volk, ein Reich, ein Fuehrer", to nie powinien mieszać do tego jego wątpliwej angielszczyzny. Winien do końca operować niemieckim (bilet to eine Karte a bilet pdróżny to eine Fahrkarte a nie ein Ticket, chyba że chciał powiedzieć ein Tick co w niemieckim byłoby bzik, fioł). Przecież jego dykcja w języku polskim jest czasem fatalna. Racje swoje spalił komediancko wypadając, gdyż zapomniał, że oprócz treści obowiązuje także forma wypowiedzi. Jeżeli treścią miałaby być troska o zachowanie mimo wszystko (mimo dążności do jedności Europy) różności kulturowych narodów, to formą przekazu nie powinno być odwoływanie się do hasełek hitlerowskich już mało komu znanych, czyli zniesmaczył i zniszczył ciężar gatunkowy wystąpienia. Przecież kurczaka z grilla (treść) można podać na gazecie (np. "Wyborczej") i głodny to zje, ale też można podać na talerzyku (forma) dodając sztućce, nawet plastikowe, co już inaczej odbiera konsument/odbiorca.
Wystąpił niefortunnie i tak fatalnie, że Schetyna natychmiast wystosował do europarlamentu przeprosiny za zachowanie polskiego europosła. Czyżbym wydziwiał? Nie wiem, ale tak to widzę.
No cóż ale nadal "niszczy" parlament europejski, jak zapowiadał przed wyborami do parlamentu europejskiego. ..."Śpiewać każdy może czasem lepiej lub czasem gorzej, Ale nie o to chodzi, jak co komu wychodzi"... jak w piosence Stuhra. Pozdrawiam.

Ich bin besser als mein Ruf
09-07-2015 20:44 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>Winien do końca operować niemieckim (bilet to eine Karte a bilet pdróżny to eine Fahrkarte a nie ein Ticket,
Ticket też jest w niemieckim.
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Winien do końca operować niemieckim (bilet to eine Karte a bilet pdróżny to eine Fahrkarte a nie ein Ticket,
>Ticket też jest w niemieckim.
>
Wspomniałem coś o jego pięknej dykcji w polskim, co w wydaniu jego wypowiedzi w języku obcym wygląda jeszcze gorzej.

Ich bin besser als mein Ruf
Matix (5786 punktów)
Korwinistą nie jestem, ale do licha. Czy dziennikarze są obecnie już takimi kretynami, żeby nie wiedzieć o co chodziło Korwinowi? Nawet debil zrozumie, że on nie pozdrawiał nikogo w geście pochwały nazizmu tylko wręcz przeciwnie, drwił z niego. Nie rozumiem czemu ci idioci cały czas powtarzają, że Korwin używa hitlerowskich pozdrowień w kontekście pochwały tychże. Jest dokładnie na odwrót.

Potępiać to, to tak jakby potępiać film dokumentalny pokazujący okrucieństwo hitlerowców, w którym owe heilowanie występuje w postaci nagrać archiwalnych. Debilizm.
Wenancjusz (16441 punktów)
>Korwinistą nie jestem, ale do licha. Czy dziennikarze są obecnie już takimi kretynami, żeby nie wiedzieć o co chodziło Korwinowi?

Wiedzą, wiedzą, ale są dyspozycyjni pozbawieni zasad etycznych.

>Nawet debil zrozumie, że on nie pozdrawiał nikogo w geście pochwały nazizmu tylko wręcz przeciwnie, drwił z niego.

Tak, ale w efekcie wyszło zupełnie inaczej. To była, mówiąc brutalnie klown'ada.

>Nie rozumiem czemu ci idioci cały czas powtarzają, że Korwin używa hitlerowskich pozdrowień w kontekście pochwały tychże.

Ale nie w tym miejscu i nie w czasie wielojęzykowych, wielonarodowych i wielokulturowych spotkań i narad. Poprawność wypowiedzi i zachowania, czyli forma, się kłania. Trawestacja hasła z przed prawie 80 lat mu nie wypaliła, i raczej zwrócił uwagę na swoją niepokojącą oryginalność/niereformowalny (bo to już nie pierwszy raz tak się dziwnie zachowywał np. spanie w czasie obrad co manifestował, nudę obrad?) egocentryzm niż na temat wypowiedzi.

>Jest dokładnie na odwrót.
>Potępiać to, to tak jakby potępiać film dokumentalny pokazujący okrucieństwo hitlerowców, w którym owe heilowanie występuje w postaci nagrać archiwalnych.

No dobrze, ale co ma piernik do wiatraka?

>Debilizm.

U wszystkich dziennikarzy oprócz Korwina?


Ich bin besser als mein Ruf
niestadny (2492 punktów)

>Czy wobec tego Korwin-Mikke, mimo skandalu, który wywołał miał rację?
Eurokołchoz. Zniewalanie ludzi za ich własne pieniądze. Przednie.
Charyzmatyczny Kukiz drugim Wałęsą. Radykalizacja postępuje.
Dość już tematów zastępczych.

stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
Grzegorz (5685 punktów)
>Czy wobec tego Korwin-Mikke, mimo skandalu, który wywołał miał rację?

Problem jest taki, że Mikke nawet kiedy ma rację to potrafi zaprezentować to w sposób zwracający uwagę na wszystko inne oprócz tego. Przecież po takiej akcji skojarzeniem sporej części osób będzie właśnie jego idiotyczny wygłup (i płynące z niego domniemanie, że cała sprawa jest niewarta uwagi, a jeśli już to racja leży po stronie tych którzy przynajmniej potrafią się zachować).

Wróć do listy wątków działu Świat
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365