Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dlaczego wciąż wierzymy??

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
27-09-2004 20:40Mateo (2 punktów)Dlaczego wciąż wierzymy??
Od pewnego czasu zastanawiałem się nad jednym.
Czemu wciąż wierzymy w Boga??
W biblii napisane jest że Bóg stworzył ziemie, człowieka itd.
A wiadomo przeciesz że ziemia powstała przez wielki wybuch, natomiast człowiek ewoluował od szympansa.
Więc można uznać że biblia to zbiór kłamstw, ale jednak dalej w to wierzymy.
A poza tym skąd wiadomo że Chrystus i apostołowie istnieli??
Wystarczy że ktoś napisał o nich jeszcze o niczym nie świadczy.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

scorp

>Czemu wciąż wierzymy w Boga??
Dobre pytanie, Mateo, bardzo dobre. Jeżeli zaczniesz szukać na nie odpowiedzi i za szybko nie przestaniesz, to jest duże prawdopodobieństwo, że dojdziesz do ateizmu.
>W biblii napisane jest że Bóg stworzył ziemie, człowieka
>itd.
>A wiadomo przeciesz że ziemia powstała przez wielki wybuch,
>natomiast człowiek ewoluował od szympansa.
Nie od szymapansa i nie od goryla. Nie powtarzaj tandety.
>Więc można uznać że biblia to zbiór kłamstw, ale jednak
>dalej w to wierzymy.
Nie, biblia to nie jest zbiór kłamstw, najwyżej zbiór mitów, zresztą wiele jest pięknych. Opowieść o stworzeniu świata w siedem dni bardzo mi się podoba. Wolna sobota, wolna niedziela, to nie jest zły pomysł!
>A poza tym skąd wiadomo że Chrystus i apostołowie
>istnieli??
Z przekazów pisemnych i ustnych.
>Wystarczy że ktoś napisał o nich jeszcze o niczym nie
>świadczy.
Świadczy, nie świadczy, nie jest to takie ważne. Wiara to wiara. Najważniejsze jest to pytanie, które postawiłeś na początku: dlaczego wciąż wierzą?
Otóż odpowiedź na to pytanie leży na terenie nauki zwanej od niedawna neuropsychologią. Jest o tym co nieco również w Racjonaliście.
Ewusia (100 punktów)
>Dobre pytanie, Mateo, bardzo dobre. Jeżeli zaczniesz szukać na nie odpowiedzi i za szybko nie przestaniesz, to jest duże prawdopodobieństwo, że dojdziesz do ateizmu.
... lub do katolicyzmu. I tego życzę, bo... zresztą zobaczysz, sam się przekonasz


scorp
>> że dojdziesz do ateizmu.
>... lub do katolicyzmu. I tego życzę, bo... zresztą zobaczysz, sam się przekonasz
>
... lub do wiary mahometan? albo wyznawców Kriszny? Wiar różnych i wyznań jest mnóstwo, ateizm jest jeden, choć w różnych odcieniach.

A co do tego, co sam zobaczę i sam się przekonam.... hm, uważasz się może za prorokinię?

Ciekawość, jak mówią, to pierwszy stopień do piekła, znasz to przysłowie. Jeśli zatem Mateo szuka podłoża wiary, to staje na pierwszym szczeblu schodów wgłąb - bo zakładam, że jest powodowany chęcią znalezienia odpowiedzi, a nie na przykład tylko potrzebą potwierdzenia swojej wiary.
Ewusia (100 punktów)
>A co do tego, co sam zobaczę i sam się przekonam.... hm, uważasz się może za prorokinię?
Nooo... jeszcze nie, ale kto wie, kto wie....
>Ciekawość, jak mówią, to pierwszy stopień do piekła, znasz to przysłowie. Jeśli zatem Mateo szuka podłoża wiary, to staje na pierwszym szczeblu schodów wgłąb - bo zakładam, że jest powodowany chęcią znalezienia odpowiedzi, a nie na przykład tylko potrzebą potwierdzenia swojej wiary.
Wgłębianie się oznacza poznanie prawd... jakiś tam. Nie wiemy, co Mateo znajdzie. Czy będzie to coś nowego, czy ugruntowanie istniejącego.

jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
Czy można poznać drogę, która prowadzi do katolicyzmu poprzez analizę przyczyn, dla których ludzie wierzą w istnienie bóstw?
scorp
>Czy można poznać drogę, która prowadzi do katolicyzmu poprzez analizę przyczyn, dla których ludzie wierzą w istnienie bóstw?

Tak, taka droga jest możliwa, przy osłabionym przez wiarę krytycyzmie. W trakcie analizy trzeba przeczytać sporo literatury, w tym religijnej - i tu mozna wpaśc w pułapkę - szczególnie łatwo, kiedy odezwie się mem religijny wpojony we wczesnym dzieciństwie. To się zdarza, że ateista wraca do Boga na skutek zaangażowania w poszukiwania i próby zrozumienia.
Ewusia (100 punktów)
>To się zdarza, że ateista wraca do Boga na skutek zaangażowania w poszukiwania i próby zrozumienia.
I o to mi szło troszkę wyżej
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
A konkretnie? Jak wygląda takie dojście do katolicyzmu?
Ewusia (100 punktów)
>A konkretnie? Jak wygląda takie dojście do katolicyzmu?
Można spróbować sobie, tak tylko, dla doświadczenia. Sprawdzić, jak daleko się dojdzie. I czy warto było... a zawsze przecież można się wycofać...
Ryzyko żadne przecież, bo jeśli "moce" nie istnieją, nie ma się co obawiać, że...

jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
A mnie się wydawało, że sformułowałem swe pytanie bardzo jasno...
Ewusia (100 punktów)
>A mnie się wydawało, że sformułowałem swe pytanie bardzo jasno...
Ech, jasno jasno, ja pewnie jak zwykle czegoś nie zrozumiałam
I jeśli nie rozumiem dalej, to powiem tak: to długi droga. I bardzo wdzięczna. Im bardziej się samemu po tej drodze chce maszerować... tym wdzięczniejsza

jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
Przypomnę pytanie:
Czy można poznać drogę, która prowadzi do katolicyzmu poprzez analizę przyczyn, dla których ludzie wierzą w istnienie bóstw? Rozumiesz - ktoś analizuje przyczyny, dla których ludzie wierzą w istnienie bóstw i poznawszy te przyczyny postanawia zostać katolikiem. Ciekawi mnie jak można dojść drogą rozumową do konieczności istnienia bóstwa, a potem jak wybiera się spośród różnych możliwych religii akurat odmianę katolicką.
(Mam nadzieję, że teraz otrzymam konkretną odpowiedź zamiast opisu wrażeń "po fakcie"
Ewusia (100 punktów)
>Przypomnę pytanie:
>Czy można poznać drogę, która prowadzi do katolicyzmu poprzez analizę przyczyn, dla których ludzie wierzą w istnienie bóstw? Rozumiesz - ktoś analizuje przyczyny, dla których ludzie wierzą w istnienie bóstw i poznawszy te przyczyny postanawia zostać katolikiem. Ciekawi mnie jak można dojść drogą rozumową do konieczności istnienia bóstwa, a potem jak wybiera się spośród różnych możliwych religii akurat odmianę katolicką.
>(Mam nadzieję, że teraz otrzymam konkretną odpowiedź zamiast opisu wrażeń "po fakcie"
Pustka, brak sensu... myślę, ża każdego - prawie - to w pewnym momencie jakoś dotyka.
Pełnia życia, sensy w bezsensach.
Rozum nie wyklucza wiary... popatrzmy na niektóre życiorysy.
Pełnia i sens. A tego potrzebujemy wszyscy.


jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
OK, odpuszczam sobie
Lubię Kawę (143 punktów)
>Od pewnego czasu zastanawiałem się nad jednym.
>Czemu wciąż wierzymy w Boga??
>W biblii napisane jest że Bóg stworzył ziemie, człowieka
>itd.
>A wiadomo przeciesz że ziemia powstała przez wielki wybuch,
>natomiast człowiek ewoluował od szympansa.
>Więc można uznać że biblia to zbiór kłamstw, ale jednak
>dalej w to wierzymy.
>A poza tym skąd wiadomo że Chrystus i apostołowie
>istnieli??
>Wystarczy że ktoś napisał o nich jeszcze o niczym nie
>świadczy.

Teoria ewolucji życia nie przeczy hipotezie istnienia Osoby Boskiej, zaś teoria Wielkiego Wybuchu zupełnie nie przeczy hipotezie istnienia Osoby Boskiej.



----

PTRqwerty
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
>Teoria ewolucji życia nie przeczy hipotezie istnienia Osoby Boskiej, zaś teoria Wielkiego Wybuchu zupełnie nie przeczy hipotezie istnienia Osoby Boskiej.
Pardon - co to jest "Osoba Boska"?
Roman (1901 punktów)
>>Teoria ewolucji życia nie przeczy hipotezie istnienia Osoby Boskiej, zaś teoria Wielkiego Wybuchu zupełnie nie przeczy hipotezie istnienia Osoby Boskiej.
>Pardon - co to jest "Osoba Boska"?

4 osoba liczby potrójnej czasu przyszlego .

pozdro

--
RG
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
Eeee... chyba czasu "wiecznego"...
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
Acha, jeszcze coś:
1) Ewolucja jest FAKTEM, a nie teorią.
2) Masz rację mówiąc, że ani ewolucja, ani teoria Wielkiego Wybuchu nie przeczą hipotezie istnienia Osoby Boskiej. Podobnie jak nie przeczą nieskończenie wielu innym hipotezom - tylko co z tego wynika odnośnie sensu hipotezy o "Osobie Boskiej"? Zawsze znajdziesz taki fakt i taką teorię, które będą niesprzeczne z jakąś hipotezą - i co z tego?
drobner
>Teoria ewolucji życia nie przeczy hipotezie istnienia Osoby Boskiej, zaś teoria Wielkiego Wybuchu zupełnie nie przeczy hipotezie istnienia Osoby Boskiej.

A od kiedy?
Mateo (2 punktów)
Doszedłem do wniosku ze ludzie modlą się do Boga o wierzą w niego ponieważ potrzebują kogoś takiego.
Niektórzy ludzie zwracają się do niego wyłącznie w potrzebie, myśląc że ich wysłucha i spełni prośby, a wszystko dla tego że jesteśmy słabi.
Było powiedziane że jesteśmy stworzeni na podobieństwo Boże, więc może to oznaczać że Bóg jest również słaby (jeśli istnieje)
Ponadto wydaje mi się że wierzymy dla tego że chcemy żyć i boimy się śmierci.
Chrystus wspominał że kto będzie go wielbił będzie żył wiecznie (nie pamiętam za bardzo jak to szło)
Wieć po długich namysłach stwierdziłem że wierzymy w Boga ponieważ jak wspominałem wcześniej jesteśmy słabi.
Ewusia (100 punktów)
>Niektórzy ludzie zwracają się do niego wyłącznie w potrzebie, myśląc że ich wysłucha i spełni prośby
Taaak, całodobowy serwis do spełniania zachcianek i próśb
>Ponadto wydaje mi się że wierzymy dla tego że chcemy żyć i boimy się śmierci.
Taaak, ze strachu
>Wieć po długich namysłach stwierdziłem że wierzymy w Boga ponieważ jak wspominałem wcześniej jesteśmy słabi.
Wiara to nie tylko: ach, chyba sobie uwierzę! Wiara, to sposób życia, bycia, myślenia...


Żniwiarz (103 punktów)
>Wiara to nie tylko: ach, chyba sobie uwierzę! Wiara, to sposób życia, bycia, myślenia...
>

Czy więc odrzucasz współżycie seksualne jeśli jego celem nie jest urodzenie dziecka?
Ewusia (100 punktów)
>Czy więc odrzucasz współżycie seksualne jeśli jego celem nie jest urodzenie dziecka?
Co odrzucam, a co nie... z czym biegam do spowiednika, a z czym nie... to może byłby temat, na ile odstajemy od ideałów, do którech należy dążyć
Pytanie brzmiało zdaje się: Dlaczego wciąż wierzymy???


Młody i Głupi (2 punktów)
>Pytanie brzmiało zdaje się: Dlaczego wciąż wierzymy???

Może dlatego, że w Polsce wręcz "na siłę" narzucany jest katolicyzm...
- Dziecko rodzi się - jest chrzczone (tak nakazuje tradycja - przecież to paranoja żeby dziecka nie ochrzcić!)
Mamo! A skąd się wziąłem na świecie? Stworzył cię Pan Bóg kochany syneczku!
- dziecko idzie do przedszkola - lekcje katechezy itp...
- szkoła - najpierw komunia (dziecko idzie bo każą rodzice, bo koledzy, koleżanki idą, bo prezenty itp.) bierzmowanie...
- ślub kościelny...
i tak powstaje osoba "dająca na tace"...

Przecież nawet jeżeli jakąś z tych osób zacznie wątpić (w boga) to się do tego nie przyzna...( no chyba, że jest odważna)
tak to już jest gdy się ma wyprany mózg!

Z mojego doświadczenia wiem, że nie warto się przyznawać do "inności" swoich poglądów... sam byłem świadkiem jak "katolik" bił "innowierce" ...
malawicia (3 punktów)
>Od pewnego czasu zastanawiałem się nad jednym.
>Czemu wciąż wierzymy w Boga??
>W biblii napisane jest że Bóg stworzył ziemie, człowieka
>itd.
>A wiadomo przeciesz że ziemia powstała przez wielki wybuch,
>natomiast człowiek ewoluował od szympansa.
>Więc można uznać że biblia to zbiór kłamstw, ale jednak
>dalej w to wierzymy.
>A poza tym skąd wiadomo że Chrystus i apostołowie
>istnieli??
>Wystarczy że ktoś napisał o nich jeszcze o niczym nie
>świadczy.

Chrystus jak pani uczyła na lekcji historii jest postacią historyczną. Prawdopodobnie znaleziono dowody na istnienie człowieka, który wpłynął na myślenie i postępowanie ówcześnie żyjącej ludności (około 1 w.n.e.). Jeśli chodzi o biblię badacze śladów przeszłości często potwierdzają to, że opisywane w biblii wydarzenia, faktycznie miały miejsce... Coprawda jest tam miejsce na poeamty, legendy, czy też przeypowieści, ale możemy tam dostrzec odbicie przeszłości.
Za przykład można podać Potop, którego opis można znaleźć nie tylko w Piśmie, ale także w mitologii babilońskiej i sumeryjskiej. Jak pisze Focus nr.3, z marca 2001 roku, wg. amerykańskich badaczy potop miał miejsce jakies 7,5 tysiąca lat temu na terenie dzisiejszego Morza Czarnego. podobno niegdyś znajdowało się taobniżenie terenu, gdzie znajdywały się osady i pola. Dolina była odgrodzona zaporą skalną od Morza Śródziemnego. Potop nastąpił gdy ciśnienie wód wzrosło i pokonało przegrodę .To doprowadziło do zagłady. Sądzę, że wiele wydarzeń historycznych, w różny sposób było odbierane przez ludzi, którzy nie mogli zrozumieć istoty nieszczęścia(zresztą jak dziś). Zawsze lepiej jest w coś wierzyć niż mieć poczucie jakiegoś bezsensu... Zresztą jak zakładał Pascal, nic nie tracimy a możemy zyskać.. Ale często takie wytłumaczenie i zakład nie wystarczają i ukazują trochę nasz lęk przed tym czego nie znamy...
zbyszek
>Od pewnego czasu zastanawiałem się nad jednym.
>Czemu wciąż wierzymy w Boga??
>W biblii napisane jest że Bóg stworzył ziemie, człowieka
>itd.
>A wiadomo przeciesz że ziemia powstała przez wielki wybuch,
>natomiast człowiek ewoluował od szympansa.
>Więc można uznać że biblia to zbiór kłamstw, ale jednak
>dalej w to wierzymy.

Wybuch - to teoryjka (przesunięcie Hubbla to żaden dowód), oczywiście szympans może by się obraził - poza tym ewolucja to na razie też teoryjka (choć dosyć prawdopodobna), której nikt nie udowodnił (nie znaleziono żadnych gatunków pośrednich np żyrafy ze srednią szyją). A jesli chodzi o ten "zbiór kłamstw" to polecam badania archeologiczne Rona Wyatta - www.wyattmuseum.com/
mcfunthomas@o2.pl
>Od pewnego czasu zastanawiałem się nad jednym.
>Czemu wciąż wierzymy w Boga??

A czemu nie?

>W biblii napisane jest że Bóg stworzył ziemie, człowieka
>itd.

OCZYWIŚCIE!!

>A wiadomo przeciesz że ziemia powstała przez wielki wybuch,
>natomiast człowiek ewoluował od szympansa.

WIADOMO? SKĄD? Kto to udowodnił?

Wielki wybuch nie przeczy Biblii.

Ewolucja to wciąż teoria, grubymi nićmi szyta. To, że ktoś ją sobie wymyślił jeszcze o niczym nie świadczy. Brak jest rzetelnych dowodów na jej słuszność. Nie wiedziałeś o tym? Bo o tym się nie mówi. Wstyd!

>Więc można uznać że biblia to zbiór kłamstw, ale jednak
>dalej w to wierzymy.

Uznać sobie możesz. Tak ot sobie powiedzieć. Dowieść nie dasz rady.

>A poza tym skąd wiadomo że Chrystus i apostołowie
>istnieli??

np. Z zapisu tego co dziś jest w NT.

>Wystarczy że ktoś napisał o nich jeszcze o niczym nie
>świadczy.

Wystarczy dowieść prawdziwości pism, że zawierają fakty. Że są rzetelne. Są na to sposoby. Znam kilku prawników, historyków i archeologów, którzy napisali coś nt. temat. Skoro tego dowiedli, to znaczy, że co? Że nie mająracji... bo jej nie mają?
Proponuję choćby "Przewodnik apologetyczny" Josh'a McDowell'a wraz z bibliografią zawierającą ponad 1000 pozycji.
Krzysiu

Pierwszym takim dowodem prawdziwości Biblii jest jej trwałość. Jest najstarszą z istniejących ksiąg. Przetrwała burze trzydziestu stuleci. Ludzie usiłowali usunąć ją z powierzchni ziemi wszelkimi możliwymi sposobami: ukrywali ją i palili, a posiadanie jej traktowali jako przestępstwo podlegające karze śmierci. Najbardziej zawzięcie i najsrożej prześladowali tych, którzy w nią wierzyli. A jednak księga ta dotąd istnieje. Dzisiaj, gdy wielu jej wrogów już nie żyje, a o setkach tomów napisanych w celu podważenia jej autorytetu i zniszczenia jej wpływów zapomniano od dawna, Biblia znalazła drogę do każdego narodu i języka na ziemi. Istnieje już kilkaset różnych jej tłumaczeń. Fakt, że księga ta przetrwała tyle stuleci, mimo niespotykanych wysiłków mających na celu jej usunięcie i zniszczenie, jest co najmniej silnym dowodem pośrednim na to, że owa wielka Istota, którą Biblia nazywa swym Autorem, jest też jej obrońcą.
Główną postacią, na którą wskazuje Pismo Święte i do której się odnosi jest osoba Jezusa z Nazaretu. Określany jest on jako Syn Boga, jego imię i jego działalność sławią wszystkie księgi zawarte w Biblii. Fakt, że człowiek zwany Jezusem z Nazaretu żył naprawdę i że był znany, jest również w pełni potwierdzany przez historię pozabiblijną. Jego życie, misja, oraz ukrzyżowanie z powodu narażenia się Żydom i kapłaństwu, jest również ustalone i potwierdzone przez historyków świeckich, niezależnie od dowodów biblijnych.
"Jeśli ktoś może przyglądać się niebu przez teleskop lub patrzeć na nie tylko gołym okiem i dostrzegać bezmiar stworzenia, jego symetrię, piękno, porządek, harmonię oraz różnorodność, a mimo to wątpi, że Stwórca tych rzeczy w ogromnym stopniu przewyższa go zarówno w mądrości jak i w mocy, albo jeśli ktoś choć przez chwilę może przypuszczać, że taki porządek powstał przypadkowo i że nie jest dziełem Stwórcy, ten do tego stopnia utracił zdolność rozumowania, albo z niej nie skorzystał, iż słusznie, zgodnie z określeniem Biblii, można go nazwać głupcem (kimś, kto lekceważy rozum lub komu go brak):
"Głupi rzekł w sercu swoim: nie ma Boga" (Ps. 14:2 ).
Bez względu na sposób powstania Biblii, przynajmniej te jej słowa są prawdziwe i może to stwierdzić każdy, kto myśli logicznie. Oczywistym jest, że widziane przez nas skutki są następstwem odpowiadających im przyczyn. Każda roślina, a nawet każdy kwiat, świadczą o tym wymownie.
Skomplikowane w budowie, doskonale piękne w swym kształcie i strukturze, dają świadectwo mądrości i umiejętności przewyższających ludzkie. Jakże krótkowzroczne i niedorzeczne jest stanowisko, które szczyci się ludzką zręcznością i pomysłowością, a zwykłemu przypadkowi przypisuje regularność, jednolitość i harmonię natury, które uznaje prawa natury, a jednocześnie przeczy temu, że ta natura ma inteligentnego prawodawcę. Ci, którzy zaprzeczają istnieniu inteligentnego Stwórcy, twierdzą, że jedynym bogiem jest natura i że z niej rozwinęły się wszelkie formy życia zwierzęcego i roślinnego, bez nadzoru inteligencji. Mówią oni, iż proces ewolucji jest regulowany przez prawo "doboru naturalnego". Na potwierdzenie tej teorii brak dowodów, bo wszystko, co wokół siebie widzimy, ma niezmienną formę, która nie rozwija się w formy wyższe. Choć jej zwolennicy ponawiali próby, nigdy nie odnieśli sukcesu, zarówno w łączeniu różnych gatunków, jak i wytworzeniu nowej, stałej odmiany. Nie znamy przykładu, który potwierdzałby przemianę jednego rodzaju w drugi. Istnieją ryby, które mogą przez jakiś czas używać swoich płetw jako skrzydeł i latać nad wodą, wiemy też o istnieniu żab, które śpiewają. Nic jednak nie wiadomo o tym, aby wspomniane gatunki przemieniały się w ptaki. I mimo, że wśród zwierząt istnieją okazy nieco przypominające wyglądem człowieka, nie ma jednak wcale dowodu na to, że człowiek pochodzi od takich stworzeń. Przeciwnie, badania dowodzą, że choć można wyhodować rozmaite odmiany w obrębie jednego gatunku, niemożliwością jest połączenie różnych gatunków lub przemiana jednego gatunku w drugi.
Z tego samego powodu nie można osłom i koniom przypisywać pokrewieństwa, chociaż są do siebie podobne, gdyż powszechnie wiadomo, że potomstwo powstałe z połączenia tych dwóch gatunków jest niedoskonałe i nie może przedłużyć żadnego z nich.
Nie mamy poważnych zastrzeżeń wobec jednej z teorii, mówiącej o stworzeniu przez ewolucję, lecz wykluczającej stworzenie w ten sposób człowieka. W skrócie wygląda ona następująco: teoria ta zakłada, że różne, istniejące obecnie gatunki są stałe i niezmienne o tyle, o ile stałość i niezmienność dotyczy natury, czyli rodzaju. Choć mogą być one rozwinięte do poziomu o wiele wyższego, nawet do doskonałości, to jednak owe gatunki, czyli natury pozostaną na zawsze takie same. Teoria ta dalej zakłada, że żaden z niezmiennych gatunków nie był takim stworzony pierwotnie, lecz że w odległej przeszłości rozwinęły się one z ziemi stopniowo w procesie ewoluowania jednej formy w drugą. Według ustalonych przez Boga praw te etapy ewolucji, w których wielką rolę odgrywały zmiany pożywienia i klimatu, mogły trwać tak długo, aż zostały ustalone niezmienne gatunki, jakie obecnie możemy oglądać. Dalsze zmiany są niemożliwe, ostateczny cel Stwórcy pod tym względem najwyraźniej został osiągnięty. Aczkolwiek każda z owych różnych rodzin roślin i zwierząt jest zdolna do doskonalenia się lub degradacji, żadna nie ma możliwości przemiany w inną rodzinę lub rodzaj, ani nie może zostać wyhodowana z innej rodziny lub rodzaju. Pomimo że każda z nich może dojść do doskonałości w obrębie własnej niezmiennej natury, to cel Stwórcy, jeśli chodzi o samą naturę, został osiągnięty. Dalsze przemiany w tej dziedzinie są niemożliwe.
Uważa się, że pierwsze rośliny i zwierzęta, z których pochodzi teraźniejsza, niezmienna już rozmaitość, wymarły, zanim został stworzony człowiek. Zdają się to popierać znalezione głęboko pod powierzchnią ziemi szkielety i skamieliny zwierząt i roślin dzisiaj już nie istniejących. Omawiana teoria nie lekceważy ani nie odrzuca nauki biblijnej, mówiącej, że czł
inhet (1073 punktów)
Dlaczego wierzymy? Wszyscy w coś wierzymy, czyli przyjmujemy za pewniki jakieś prawdopodobieństwa.
Tutaj jednakże chodzi , jak widze, o wiarę religijną. Dostrzegam dwie jej przyczyny. Pierwsza to nasza stadność - stąd potrzeba podporządkowania się jakiemus silniejszemu czy mądrzejszemu bliźniemu. który załatwi za nas rozmaite sprawy, jakimi sami nie umiemy lub nie chcemy się zająć.Stąd już prosta droga do transendencji, poczynajac od animizmu i kultu przódków.
Drugi powód, rzadziej chyba spotykany, to zmęczenie bezskutecznymi dociekaniami nad sensem życia, istotą człoweika, jego pochodzeniem, celem, leczeniem kaca itp. sprawami. Wyimaginuję sobie jakąś istote wyższą i niech ona mi na te pytania odpowie, a ja niech wreszcie mam spokój.
Jak łatwo zobaczyć ,oba te powody wiary są do siebie zbliżone.

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365