Najpierw kliklnij link do załacznika (obrazka) na dole tego postu!Tytułem wstępu: Złość piękności szkodzi, a okazywanie zazdrości - miłości. Dlatego należy stosować zasadę lustra. Czyli nadgorliwość w uwielbianiu albo wyraźną zazdrość okazywać należy tylko gdy partner/partnerka ją okazuje - oczywiście w innym dniu - dla niepoznaki. KŁamstwo terapeutyczne jest tu usprawiedliwione dobrem związku, żeby partner się uspokoił i nie zamęczał nas i siebie. Cytuję, a raczej streszczam powyżej znane porady wybitnego doradcy - terapeuty - Miroslava Plzaka (napisał kiedyś kilka książek przedrukowywanych z czeskiego na inne języki - w tym polski; jest na czeskiej wikipedii). Jest to zapewne sprawdzone przez miliony ludzi, a stwierdzone przez Plzaka w oparciu o jego praktykę ale i wiedzę zaczerpnięta od innych terapeutów/psychologów. Porady przedmałżeńskie duchownych czy katechetów są bezwartościowe choćby dlatego, że wykluczaja kłamstwo (to grzech), które tu akurat (gdy partner/partnerka jest nieporoporcjonanie zazdrosny) jest - co wiemy od Plzaka - słuszne i bezcenne! Inne zalecenia duchownych i katechetów odnośnie erotyzmu i partnerstwa też muszą być szkodliwe bo są sztuczne. Abiologiczne, aewoucyjne, amedyczne. Bazują na tekstach biblijnych i interpretacjach kiedyś lub obecnie wygodnych ekonomicznie i politycznie dla proboszczów, biskupów, kardynałów, papieża. Absurdalnym jest też zalecenie wstrzemięźliwości seksualnej aż do ślubu skoro w dawnych czasach (przez ostatnie 170 tys lat!) ludzie "trenowali" seks już od młodych lat, w gronie młodzieży. Czytałem kiedyś ze błona dziewicza miała zabezpieczać dziewczynki przed zapłodnieniem jeszcze niezbyt dobrym nasieniem u chłopca o jeszcze niepełnej erekcji. Pozdrawiam [Załącznik] |