Racjonalista - Strona głównaDo treści
Zakaz noszenia burek

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
09-05-2010 09:49karolina m. (380 punktów)Zakaz noszenia burek
Ocena 18 na 20
Spotkałam się z oburzoną opinią, że jest absurdalny. Bo o ile usunięcie krzyży z przestrzeni publicznej prowadzi do umocnienia jej świeckiego charakteru, to zakazywanie ludziom noszenia symboli ich religii jest naruszeniem wolności osobistej, wolności wyznania. I że to tak, jakby zakazać noszenia krzyżyków na łańcuszkach. I żeby pozwolić muzułmańskim kobietom myśleć samodzielnie, bo to okrutne, zabraniać zasłaniania twarzy kobiecie wychowanej w przekonaniu, że z odsłoniętą twarzą zostanie uznana za prostytutkę.


A ja mam wątpliwości, czy muzułmanka we Francji chce założyć tę burkę po to, żeby dać wyraz wierności swojej religii i tradycji. Podejrzewam, że chce ją założyć, bo od dziecka dawano jej do zrozumienia, że jeżeli tego nie zrobi, to może zostać wybatożona, a mąż, ojciec czy brat, będzie mógł jej z czystym sumieniem przyłoić, zgodnie ze świętym prawem. Wątpię, jakoby mentalność automatycznie asymilowała się do miejsca zamieszkania. Zakazywanie noszenia burki nie jest odbieraniem muzułmańskiej kobiecie prawa wyboru, jest odbieraniem muzułmańskiemu mężczyźnie narzędzia agresji.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

-jad- (18783 punktów)
>A ja mam wątpliwości, czy muzułmanka we Francji chce założyć tę burkę po to, żeby dać wyraz
>wierności swojej religii i tradycji. Podejrzewam, że chce ją założyć, bo od dziecka dawano jej do
>zrozumienia, że jeżeli tego nie zrobi, to może zostać wybatożona, a mąż, ojciec czy brat, będzie
>mógł jej z czystym sumieniem przyłoić, zgodnie ze świętym prawem.

Sądzisz, że wraz z wprowadzeniem zakazu, strach przed wybatożeniem stanie się mniejszy lub nieuzasadniony?

>Zakazywanie noszenia burki nie jest
>odbieraniem muzułmańskiej kobiecie prawa wyboru, jest odbieraniem muzułmańskiemu mężczyźnie
>narzędzia agresji.

Być może. Teraz powstaje pytanie czy kobiety bardziej będą bały się policji i sądów czy własnych mężów. Tym drugim jakieś narzędzia agresji chyba pozostały skoro są oni w stanie nakładać kobiecie burkę wbrew jej woli.


Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
karolina m. (380 punktów)
>Sądzisz, że wraz z wprowadzeniem zakazu, strach przed wybatożeniem stanie się mniejszy lub nieuzasadniony?

Nie, nie przeceniam siły tego zakazu. Ale jest to jakiś krok naprzód.

>Teraz powstaje pytanie czy kobiety bardziej będą bały się policji i sądów czy własnych mężów.

Nie podejmuję się odpowiedzi, ale mam nadzieję, że i islamskie kobiety i mężczyźni poczują, że prawo w Europie nie stanie bezdyskusyjnie po stronie tych brutalnych zwyczajów, nawet tych pozornie nieszkodliwych.
Interek (1162 punktów)
>Zakazywanie noszenia burki nie jest
>odbieraniem muzułmańskiej kobiecie prawa wyboru, jest odbieraniem muzułmańskiemu mężczyźnie
>narzędzia agresji.

Zgoda. Problem jednak w tym, że zakaz noszenia burek może sprawić, że te kobiety nigdy już nie opuszczą wnętrza swojego mieszkania.
Moim zdaniem twarz osoby musi być rozpoznawalna w urzędach, szkołach i innych instytucjach publicznych, na ulicy jednak każdy powinien się ubierać i nosić, co zechce. Trzeba wziąć pod uwagę, że tego typu zakaz może też dotknąć inne osoby (np. młodzież, która sobie nosi tzw. arafatki i w ten sposób zasłania na ulicy swoją twarz).
Zamiast wprowdzać zakazy, warto zintensyfikować dialog z muzułmanami i szukać jakiś wspólnych rozwiązań. W Belgii z pewnością jest parę sensownych organizacji muzułmańskich, z którymi powinno się rozmawiać...
Adamiak (36436 punktów)
>Zakazywanie noszenia burki nie jest odbieraniem muzułmańskiej kobiecie prawa wyboru, jest odbieraniem muzułmańskiemu mężczyźnie narzędzia agresji.
   Czyli w skrócie chcesz powiedzieć, że władze francuskie nie wierzą w prawdziwość przysłowia: jak chcesz psa uderzyć, to kij zawsze się znajdzie?
10-05-2010 06:31 
 Ocena 1 na 1
karolina m. (380 punktów)
>Czyli w skrócie chcesz powiedzieć, że władze francuskie nie wierzą w prawdziwość przysłowia: jak chcesz psa uderzyć, to kij zawsze się znajdzie?

Na pewno nie zaszkodzi usunąć co bardziej dostępnego kija z pola zasięgu.
10-05-2010 16:38 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>... jak chcesz psa uderzyć, to kij zawsze się znajdzie?
>Na pewno nie zaszkodzi usunąć co bardziej dostępnego kija z pola zasięgu.
   Odpadam - nie znam się na hipokryzji.
10-05-2010 22:22 
 Ocena 1 na 1
karolina m. (380 punktów)
>Odpadam - nie znam się na hipokryzji.

Nie rozumiem?
11-05-2010 05:04 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>Odpadam - nie znam się na hipokryzji.
>Nie rozumiem?
   Nie potrafię rozmawiać z ludźmi których rozumowanie zaczyna się od założenia, że inni są głupsi.
11-05-2010 06:54 
 Ocena 1 na 1
karolina m. (380 punktów)
>Nie potrafię rozmawiać z ludźmi których rozumowanie zaczyna się od założenia, że inni są głupsi.

Aha. A ja lubię placki ziemniaczane.
W dalszym ciągu nie rozumiem, bo nie zauważyłam, kto niby wychodzi z takiego założenia, a tym bardziej, kto zaczyna od niego rozumowanie.
11-05-2010 09:09 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>Nie potrafię rozmawiać z ludźmi których rozumowanie zaczyna się od założenia, że inni są głupsi.
>Aha. A ja lubię placki ziemniaczane.
   Smacznego.

>W dalszym ciągu nie rozumiem, bo nie zauważyłam, kto niby wychodzi z takiego założenia, a tym bardziej, kto zaczyna od niego rozumowanie.
   Ty, bo myślenie, że zlikwidowanie narzędzia uchroni od skaleczenia, którego geneza tkwi w motywach posługującego się tym narzędziem, jest myśleniem mamy chowającej ostry nóż przed dzieckiem do czasu, aż gówniarz nabierze rozumu.

Na pewno nie zaszkodzi usunąć co bardziej dostępnego kija z pola zasięgu.
   Tak więc uważając, że schowanie kija uchroni kogoś od bicia, uważasz ludzi za głupszych od siebie.

   Chyba, że znasz inne wytłumaczenie?
11-05-2010 15:09 
 Ocena 1 na 1
karolina m. (380 punktów)
>Ty, bo myślenie, że zlikwidowanie narzędzia uchroni od skaleczenia, którego geneza tkwi w motywach posługującego się tym narzędziem, jest myśleniem mamy chowającej ostry nóż przed dzieckiem do czasu, aż gówniarz nabierze rozumu.

Czyli jeżeli ktoś kogoś zamorduje, to uważasz, że należy mu powiedzieć, że zabijanie ludzi jest be, a zamknięcie go w więzieniu na 30 lat jest hipokryzją? Bo analogia do mamy chowającej ostry nóż przed dzieckiem jest identyczna.

>Tak więc uważając, że schowanie kija uchroni kogoś od bicia, uważasz ludzi za głupszych od siebie.

Uważam, że zakazanie burek uchroni kobiety od chodzenia w burkach. Nie uważam ludzi za głupszych od siebie.
11-05-2010 17:16 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Czyli jeżeli ktoś kogoś zamorduje, to uważasz, że należy mu powiedzieć, że zabijanie ludzi jest be, a zamknięcie go w więzieniu na 30 lat jest hipokryzją?
   Hipokryzją byłby powszechny zakaz używania narzędzia służącego- w twoim przykładzie- do zabójstwa.
   A co, jeśli udusił/a gołymi rączkami?

>>Tak więc uważając, że schowanie kija uchroni kogoś od bicia, uważasz ludzi za głupszych od siebie.
>Uważam, że zakazanie burek uchroni kobiety od chodzenia w burkach. Nie uważam ludzi za głupszych od siebie.

   Aha, a to:
Zakazywanie noszenia burki [...] jest odbieraniem muzułmańskiemu mężczyźnie narzędzia (pogrubienie moje - A.) agresji. napisało się samo.
Andrzej Bogusławski (52272 punktów)
.
> I że to tak, jakby zakazać noszenia krzyżyków na łańcuszkach.
I stąd te oburzone opinie w Polsce (a nawet na naszym forum).

>I żeby pozwolić muzułmańskim kobietom myśleć samodzielnie,
Tego bym chciał najbardziej, ale wiem, że to jeszcze długo nie będzie możliwe.

>okrutne, zabraniać zasłaniania twarzy kobiecie wychowanej w przekonaniu, że z odsłoniętą twarzą zostanie uznana za prostytutkę.
A jeszcze bardziej okrutne, że nie zostanie wypuszczona na ulicę, czy puszczona do szkoły. Choć warto pamiętać, że i teraz wyjście na ulicę kobiet muzułmańskich, wśród ortodoksów, uwarunkowane jest jakąś koniecznością.

>A ja mam wątpliwości, czy muzułmanka we Francji chce założyć tę burkę po to, żeby dać wyraz wierności swojej religii i tradycji.
Nie mam wątpliwości, że większość jest o tym święcie przekonana.

>Podejrzewam, że chce ją założyć, bo od dziecka dawano jej do zrozumienia, że jeżeli tego nie zrobi, to może zostać wybatożona, a mąż, ojciec czy brat, będzie mógł jej z czystym sumieniem przyłoić, zgodnie ze świętym prawem.
Wie o tym, ale jako dobrze ukształtowana religijnie kobieta, nawet nie dopuszcza, że mogłaby się do czegoś takiego dopuścić.

>Zakazywanie noszenia burki nie jest odbieraniem muzułmańskiej kobiecie prawa wyboru, jest odbieraniem muzułmańskiemu mężczyźnie narzędzia agresji.
Chyba tak, ale nie mógłbym tego twierdzić z pewnością.
Tylko zupełnie jakoś nie mogę jakoś uwierzyć, aby polski katolik żyjący w naszym kraju lepiej rozumiał ten problem od parlamentarzystów krajów zachodniej Europy, gdzie ten problem nie tylko występuję, ale ciągle narasta. (Tu mowa Belgii i Francji).
Na szczęście jeszcze nie mamy takich problemów. Choć już narzuca się wszystkim Polakom jedynie słuszne myślenie i jedynie słuszne wyznanie.

@@@
.
09-05-2010 16:21 
 Ocena 5 na 7
diogenes (42753 punktów)
>>I żeby pozwolić muzułmańskim kobietom myśleć samodzielnie,
>Tego bym chciał najbardziej, ale wiem, że to jeszcze długo nie będzie możliwe.

Myśleć samodzielnie, to znaczy myśleć poza wszelką religią. Nikt, kto myśli samodzielnie nie jest katolikiem, muzułmaninem czy buddystą. Myśleć samodzielnie to nie definiować się poprzez żaden kontekst tradycji czy grupy.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
coreless (16088 punktów)

To buddyzm jest religią? Od kiedy?

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
10-05-2010 14:48 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>To buddyzm jest religią? Od kiedy?

Od kiedy, zgodnie z przewidywaniami samego Buddy zdegenerował się do bezmyślnego obracania młynkami modlitewnymi, tudzież bezkrytycznego podążania za (wątpliwej jakości) liderami "duchowymi".
09-05-2010 19:52 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52272 punktów)
.
>Myśleć samodzielnie, to znaczy myśleć poza wszelką religią. Nikt, kto myśli samodzielnie nie jest katolikiem, muzułmaninem czy buddystą. Myśleć samodzielnie to nie definiować się poprzez żaden kontekst tradycji czy grupy.
No, nie ma tak dobrze!
Myśleć samodzielnie, to jeszcze nie znaczy, że można odciąć się od kultury, ostatnio bodaj Kołakowski powiedział, że aby być filozofem trzeba znać i przemyśleć całą historię filozofii. A w oparciu o dotychczasowy dorobek ludzkości można samodzielnie dojść i do teizmu i do ateizmu.
Dla mnie "samodzielne", to znaczy przemyślane (dlaczego podejmuję taką, a nie inną decyzję?) przyjęcie lub odrzucenie znanych mi autorytetów.
Do tego potrzebna jest wiedza. Im więcej wiedzy, tym więcej materiału do samodzielnego myślenia.
Jestem naturalistą ontologicznym, a więc wspólnotowo i intelektualnie ateiści są mi najbliżsi. Mimo to daję słowo, że wolę samodzielnie myślącego teistę (wśród samych katolików znam takich paru) od niesamodzielnie myślących ateistów, a wystarczy poczytać nasze forum aby takich też znaleźć.

Pozdrawiam.

@@@

.
10-05-2010 14:50 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Myśleć samodzielnie, to jeszcze nie znaczy, że można odciąć się od kultury, ostatnio bodaj Kołakowski powiedział, że aby być filozofem trzeba znać i przemyśleć całą historię filozofii.

Szkoda. Znaczy to, że nie było i nie będzie nigdy filozofów.

A zupełnie na uboczu - Schopenhauer powiedział mniej więcej, że filozofowie zajmują się światem, a księgami filozoficznymi zajmują się oszuści.

Tylko że to jest przerzucanie się autorytetami (cóż z tego, że mój wygrywa), więc jest tak naprawdę mało poważne.
10-05-2010 15:31 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52272 punktów)
.
>>Myśleć samodzielnie, to jeszcze nie znaczy, że można odciąć się od kultury, ostatnio bodaj Kołakowski powiedział, że aby być filozofem trzeba znać i przemyśleć całą historię filozofii.
>Szkoda. Znaczy to, że nie było i nie będzie nigdy filozofów.
Tyle wypowiedzi! Tyle punktów! Mój pełen szacunek!
Nie o autorytet Kołakowskiego mi tu chodziło - "...ostatnio bodaj", a o znajomość i przemyślenie dorobku intelektualnego naszych poprzedników. Dla jednych znajomość tekstu, to "wykucie go na blachę", a innym wystarcza wyłapanie głównych wątków. Służą do tego np. podręczniki historii filozofii np. słynny Tatarkiewicz, czy teraz Gadacz. Oczywiście to podstawa, którą pogłębia się w interesującym nas nurcie.

>A zupełnie na uboczu - Schopenhauer powiedział mniej więcej, że filozofowie zajmują się światem, a księgami filozoficznymi zajmują się oszuści.
To chyba na zupełnym uboczu. Nie bardzo rozumiem o co chodziło tu Schopenhauerowi i jak się to ma do znajomości kultury, w której zostajemy ukształtowani. Choćby po to, aby ją świadomie przyjąć lub odrzucić.

>Tylko że to jest przerzucanie się autorytetami (cóż z tego, że mój wygrywa), więc jest tak naprawdę mało poważne.
Nie pierwszy raz przegrywam wraz z moimi autorytetami na naszym forum i niech już tak pozostanie. Dla mnie o wiele większe znaczenie ma ta mniejszość, która rozumie moje wywody.

.
10-05-2010 15:42 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Kołakowski powiedział, że aby być filozofem trzeba znać i przemyśleć całą historię filozofii.

Zmieńmy to tak, aby miało sens:

Kołakowski powiedział, że aby być Kołakowskim trzeba znać i przemyśleć całą historię filozofii.

Ciekaw jestem, czy zdążył?

>A w oparciu o dotychczasowy dorobek ludzkości można samodzielnie dojść i do teizmu i do ateizmu.

Można też samodzielnie nie mieć nic wspólnego i z jednym i z drugim.

>Dla mnie "samodzielne", to znaczy przemyślane ... przyjęcie lub odrzucenie znanych mi autorytetów.

Na jaki autorytet trzeba powołać się, by przyjąć prawdziwość zdania 2+2=4? Czy samodzielne myślenie nie zaczyna się (i kończy) na zdaniach, do których przyjęcia nie potrzeba żadnych autorytetów? Czy jest coś, co poprzedza myślenie i czy ma to również kulturowy charakter?

>Im więcej wiedzy, tym więcej materiału do samodzielnego myślenia.

Przypomina mi to relacje między żarciem a trawieniem.

>wolę samodzielnie myślącego teistę (wśród samych katolików znam takich paru)...

Który to katolik samodzielnie wydumał sobie Jezusa, ideę zbawienia, zmartwychwstania, życia wiecznego, hostię i cały odpustowy kram? Pomysł transcendentnego wobec świata boga teizmu jest logicznym błędem, a przypisanie światu boskiego charakteru nie zmienia w nim nic.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Andrzej Bogusławski (52272 punktów)
.
>>Kołakowski powiedział, że aby być filozofem trzeba znać i przemyśleć całą historię filozofii.
>Zmieńmy to tak, aby miało sens:
> Kołakowski powiedział, że aby być Kołakowskim trzeba znać i przemyśleć całą historię filozofii.
Coż, nie bardzo zgadzam się z wszystkimi poglądami Kołakowskiego (choć podziwiam za erudycję), ale nie śmiałbym wypowiadać się za niego: "tak, aby miało sens".

>Ciekaw jestem, czy zdążył?
Nie, nie zdążył, jak wielu przed nim i po nim, ale kawałek roboty dla samodzielnie myślących uczynił.

>>A w oparciu o dotychczasowy dorobek ludzkości można samodzielnie dojść i do teizmu i do ateizmu.
>Można też samodzielnie nie mieć nic wspólnego i z jednym i z drugim.
Można dojść jeszcze do wielu innych rzeczy, a można i do niczego.

>>Dla mnie "samodzielne", to znaczy przemyślane ... przyjęcie lub odrzucenie znanych mi autorytetów.
>Na jaki autorytet trzeba powołać się, by przyjąć prawdziwość zdania 2+2=4?
Jeżeli na tym się kończy samodzielne przemyślenia? Na żaden!

>Czy samodzielne myślenie nie zaczyna się (i kończy) na zdaniach, do których przyjęcia nie potrzeba żadnych autorytetów?
A mamusia nie nauczyła podstaw języka i kultury, którą sama znała. Można ją przyjąć lub odrzucić, ale bez jej znajomości? ......?

>Czy jest coś, co poprzedza myślenie i czy ma to również kulturowy charakter?
Jest na 100%, ale mnie nie było dane tego progu świadomie przekroczyć, gdyż człowieka charakteryzuje możliwość abstrakcji. Czy dotyczy to też innych zwierząt i których nie bardzo jeszcze wiadomo.

>>Im więcej wiedzy, tym więcej materiału do samodzielnego myślenia.
>Przypomina mi to relacje między żarciem a trawieniem.
Można z tym ciągiem pójść dalej. Niektórym to wystarcza.

>Który to katolik samodzielnie wydumał sobie Jezusa, ideę zbawienia, zmartwychwstania, życia wiecznego, hostię i cały odpustowy kram?
Na Warszawskim podwórku, na którym się wychowałem mawiano: wszystkie panie źle się prowadzą - poza moją mamusią.
Nie można minionych czasów rozpatrywać ahistorycznie. Przez większość historii człowieka ludzie religijni byli największymi mędrcami. A Chrystusa wymyślili nie żadni katolicy, a najprawdopodobniej Egipcjanie około 5 tysięcy lat temu, a później sekta żydowska adaptowała ten mit na własne potrzeby.
Teraz od Pana słyszę: wszyscy, którzy myślą inaczej jak ja, to niesamodzielni idioci. No coż, ja też jestem na tyle niesamodzielny, że musiałem tą wiedzę przemyśleć, abym mógł ją odrzucić lub adaptować dla siebie.

>Pomysł transcendentnego wobec świata boga teizmu jest logicznym błędem, a przypisanie światu boskiego charakteru nie zmienia w nim nic.
I mam to przyjąć na wiarę?
W jakiej logice tak jest?
"Logika formalna jest algebrą myślenia, a więc nauką ścisłą i jako taka jest luźno powiązana z bogactwem życia społecznego. Jest ona wyrazem racjonalności myślenia, ale nie udziela nam odpowiedzi na wiele pytań egzystencjalnych (zwrócił na to uwagę prof. Kazimierz Ajdukiewicz), a ponadto jest chyba tak, że gdy w jej ramach przyjmiemy aksjomat np. o istnieniu Boga, to w następstwie i dalsze rozważania teologicznie mogą zachować walor logicznej racjonalności. Idąc tym tropem przez historię logiki filozoficznej dostrzegamy jak wielu wśród największych myślicieli godziło logiczne myślenie z fideistyczną postawą światopoglądową, Mówiąc krócej założenie istnienia absolutu (Bóg filozofów na ogół bardzo różni się od Boga teologów) nie przeszkadzało im w posługiwaniu się logiką, a nawet odkrywaniu zasad logicznego myślenia i tworzeniu własnych systemów logicznych." Autor tekstu: Andrzej B. Izdebski; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,4867
I dalej: "Dochodzenie do prawdy jest permanentnym procesem, na którym potykają się nawet mocarze intelektu. Czy oni mając w jakiejś części fałszywe przekonania (prawdę niepełną) - gdy wychodząc z nieprawdziwych złożeń doszli do błędnych wnioskowań - nie są warci naszych analiz i przemyśleń? Czy człowiek myląc się w jednym, myli się we wszystkim? Czy przemyślane i świadomie działania przynoszące zamierzony skutek, ale oparte na fałszywych przesłankach są racjonalne? A gdy zdecydowany racjonalista nabywa przekonań drogą wnioskowania w oparciu o - jego zdaniem - przesłanki prawdziwe i zasadnie przyjęte, popełni błąd (co przecież się zdarza), to jest to pomyłka, nieracjonalność, a może irracjonalność?".

Niektórzy ludzie jak samodzielnie dojdą, że na pewno 2 + 2 = 4, to im to całkowicie wystarcza. Inni szukają dalej. Ot takie heretyckie głowy.
Pozdrawiam.

@@@

.
10-05-2010 20:41 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>>>Kołakowski powiedział, że aby być filozofem trzeba znać i przemyśleć całą historię filozofii.

To przepis na erudycję. W czasach marksizmu leninizmu Kołakowski był etatowym erudytą, żył z marksizmu (mam nawet w piwnicy jego skrypt z teorii poznania marksizmu). Kiedy zaczął filozofować, wywalono go z kraju. Stał się ostrożniejszy. Potem już go nie wywalano.

>A mamusia nie nauczyła podstaw języka i kultury, którą sama znała. Można ją przyjąć lub odrzucić, ale bez jej znajomości? ......?

Opis wglądu przy pomocy uniwersalnego języka (potocznego, nauki, sztuki,...) to co innego, niż ów wgląd, niż owo doświadczenie. Jeśli jest nam zimno, to przekonania tego nie uzasadniamy ani w oparciu o inne zdania, ani w oparciu o autorytety, np. mamy czy filozofa. Fenomenologia mówi tu o przedpredykatywnym (przedjęzykowym) doświadczeniu.

>>Czy jest coś, co poprzedza myślenie i czy ma to również kulturowy charakter?
>Jest na 100%, ale mnie nie było dane tego progu świadomie przekroczyć,...

Nie było ci zimno, gorąco? Nie byłeś głodny? Nie bolał cię ząb? Nie kopnął cie nigdy nikt w d***?

>człowieka charakteryzuje możliwość abstrakcji.

A głupca doświadczanie wyłącznie na jej poziomie. Dotyczy to również wielu erudytów.

>Na Warszawskim podwórku, na którym się wychowałem mawiano: wszystkie panie źle się prowadzą - poza moją mamusią.

To nie ma nic do rzeczy. S******** bywa łebskim facetem. Skurwycórka łebską kobietą.

>Nie można minionych czasów rozpatrywać ahistorycznie.

Przetłumaczmy to: Nie można historii rozpatrywać ahistorycznie. Twierdzę, że nie można rozpatrywać jej inaczej. Mózg synchronicznie myśli o powstaniu świata i o tym, że dupę coś uwiera.

>Przez większość historii człowieka ludzie religijni byli największymi mędrcami.

Zgoda. I przez tyle samo czasu musimy odcedzać ich religijny bełkot od mądrości.

>A Chrystusa wymyślili nie żadni katolicy, a najprawdopodobniej Egipcjanie około 5 tysięcy lat temu, a później sekta żydowska adaptowała ten mit na własne potrzeby.

Nie ma to żadnego znaczenia. Mój kot nie wierzy w Jezusa.

>Teraz od Pana słyszę: wszyscy, którzy myślą inaczej jak ja, to niesamodzielni idioci.

Pozostając w stylizacji tego zdania: wszyscy, którzy myślą w cudzych butach, to idioci.

>>Pomysł transcendentnego wobec świata boga teizmu jest logicznym błędem, a przypisanie światu boskiego charakteru nie zmienia w nim nic.
>I mam to przyjąć na wiarę?

Nigdy! Czy mamy doświadczenie całego świata? A jeśli nawet, to do tak rozumianej wszystkości należałby również bóg. O jakiej transcendencji można by wiec mówić? To dlatego boga określono jako causa sui, lub, co jest sprzecznością, jako nieruchomego poruszyciela: w takim kontekście można już mówić, co się chce.

>gdy w jej [logiki] ramach przyjmiemy aksjomat np. o istnieniu Boga, to w następstwie i dalsze rozważania teologicznie mogą zachować walor logicznej racjonalności.

Logika nic nie mówi o materialnej prawdzie. To dlatego nawet z fałszywych zdań można doić sobie logiczne wnioski. Co do wypowiedzi Bóg istnieje. nawet nie wiadomo, czy jest to zdanie w sensie logicznym.

>Czy przemyślane i świadomie działania przynoszące zamierzony skutek, ale oparte na fałszywych przesłankach są racjonalne?

Nie sądzę, aby można było działać w oparciu o fałszywe przesłanki. Należy zawsze dociec faktycznych przesłanek działania. Jeśli np. kapłan zbiera na tacę, to wcale nie muszę być przekonany, że przesłanką jego działania jest wiara w boga. Rzeczywistym motywem jego procederu może być np. kochanka. Podobnie duszpasterskim wizytom papieża wcale nie muszą przyświecać religijne motywy: majątek kościoła powszechnego jest zbyt wielki, aby można go pozostawić boskiej opatrzności. Racjonalna krytyka działania to właśnie docieranie do rzeczywistych przesłanek działania, a nie bazowanie na pozornych deklaracjach.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Andrzej Bogusławski (52272 punktów)
.
>Nie było ci zimno, gorąco? Nie byłeś głodny? Nie bolał cię ząb? Nie kopnął cie nigdy nikt w d***?
>A głupca doświadczanie wyłącznie na jej poziomie. Dotyczy to również wielu erudytów.
>To nie ma nic do rzeczy. S******** bywa łebskim facetem. Skurwycórka łebską kobietą.
> Mózg synchronicznie myśli o powstaniu świata i o tym, że dupę coś uwiera.
>Zgoda. I przez tyle samo czasu musimy odcedzać ich religijny bełkot od mądrości.
>Nie ma to żadnego znaczenia. Mój kot nie wierzy w Jezusa.

Dziekuję za naukę. Muszę przyznać, że czuję ogromny intelektualny niedostatek do prowadzenia dalszej dyskusji. Chylę głowę przed Pańskim wszechzrozumieniem i wszechwiedzą. Serdecznie gratuluję. Muszę jeszcze długo się uczyć, abym był w stanie pojąć Pańskie wywody. Nie mówiąc już o jakiejkolwiek ripoście.

Miłego wieczoru życzę.

.
placownik (17853 punktów)

>Zakazywanie noszenia burki nie jest odbieraniem muzułmańskiej kobiecie prawa wyboru, jest odbieraniem muzułmańskiemu mężczyźnie narzędzia agresji.

   Myślę, że to spojrzenie zbyt wąskie. Wspomniany zakaz odbieram jako dążenie do zwiększenia szans na realną integrację muzułmańskich imigrantów ze społecznością która ich dobrowolnie przyjęła. Taka integracja zaczyna się w piaskownicach i wokół nich. Dlatego dobrze jest, kiedy mamy dzieciarni biorącej się za łby w piaskownicy mogą spojrzeć na siebie twarzą w twarz i przekonać się naocznie, że wcale nie różnią się aż tak bardzo, jak chcieliby im to wmówić ich mężowie.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
dajmonion (3663 punktów)
>Wspomniany zakaz odbieram jako dążenie do zwiększenia szans na realną integrację muzułmańskich imigrantów ze społecznością która ich dobrowolnie przyjęła.

Po pierwsze: Dlaczego integracja miałaby nie zachodzić poprzez ćwiczenie się Belgów w tolerancji? Po drugie: Chciałbyś się integrować z otoczeniem, które zmusza cię do chodzenia np. w kalesonach po ulicy?

Wiesz, wydaje mi się, że to co napisałeś jest dorabianiem ideologii. Rzeczywisty motyw zakazu noszenia burek w Belgii jest następujący: " Jako pierwsi pomożemy kobietom, którym ogranicza się wolność w imię ideologii sprzecznych z humanizmem - cieszył się wczoraj poseł George Dallemagne, jeden z inicjatorów ustawy."
Źródło: wyborcza.p(*)930,Belgia_zakazuje_burek.html


dajmonion
placownik (17853 punktów)

> Po pierwsze: Dlaczego integracja miałaby nie zachodzić poprzez ćwiczenie się Belgów w tolerancji?
   A jaki miałby być wkład drugiej strony? Łaskawa akceptacja tolerancji?

>Po drugie: Chciałbyś się integrować z otoczeniem, które zmusza cię do chodzenia np. w kalesonach po ulicy?
   Tutaj naprawdę trudno o dobrą analogię. Twarz to jednak nie to samo co tyłek. Skoro nawet wąsy czy broda wpływają na obniżenie zaufania do danej osoby to co dopiero mówić o całkowitym zakrywaniu twarzy?

>Wiesz, wydaje mi się, że to co napisałeś jest dorabianiem ideologii. Rzeczywisty motyw zakazu noszenia burek w Belgii jest następujący: " Jako pierwsi pomożemy kobietom, którym ogranicza się wolność w imię ideologii sprzecznych z humanizmem - cieszył się wczoraj poseł George Dallemagne, jeden z inicjatorów ustawy."

   Rzeczywistym motywem, do którego nikt się nie przyzna, jest, według mnie, walka z islamem. W pewnym stopniu winne temu są stereotypy. Burki nie pomagają w ich skutecznym zwalczaniu.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
dajmonion (3663 punktów)
>> Po pierwsze: Dlaczego integracja miałaby nie zachodzić poprzez ćwiczenie się Belgów w tolerancji?
>   A jaki miałby być wkład drugiej strony? Łaskawa akceptacja tolerancji?

Przestrzeganie prawa, oczywiście mam na myśli prawo sprzed wprowadzenia zakazu.
>>Po drugie: Chciałbyś się integrować z otoczeniem, które zmusza cię do chodzenia np. w kalesonach po ulicy?
>   Twarz to jednak nie to samo co tyłek.

Jest sens robić takie założenie skoro nie wiemy nic albo bardzo niewiele o samopoczuciu kogoś, komu nie wolno chodzić po ulicy w burce?

>   Skoro nawet wąsy czy broda wpływają na obniżenie zaufania do danej osoby to co dopiero mówić o całkowitym zakrywaniu twarzy?

Ale może problem mają ci co nie ufają, może niech oni pracują nad sobą?

>>Wiesz, wydaje mi się, że to co napisałeś jest dorabianiem ideologii. Rzeczywisty motyw zakazu noszenia burek w Belgii jest następujący: " Jako pierwsi pomożemy kobietom, którym ogranicza się wolność w imię ideologii sprzecznych z humanizmem - cieszył się wczoraj poseł George Dallemagne, jeden z inicjatorów ustawy."

>   Rzeczywistym motywem, do którego nikt się nie przyzna, jest, według mnie, walka z islamem. W pewnym stopniu winne temu są stereotypy. Burki nie pomagają w ich skutecznym zwalczaniu.

Zawsze mi się wydawało, że panaceum na stereotypy jest edukacja i kontakt z odmiennością a nie ujednolicanie.


dajmonion
placownik (17853 punktów)

>>   Skoro nawet wąsy czy broda wpływają na obniżenie zaufania do danej osoby to co dopiero mówić o całkowitym zakrywaniu twarzy?
> Ale może problem mają ci co nie ufają, może niech oni pracują nad sobą?

cytat pierwszy z brzegu:

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
dajmonion (3663 punktów)
>>>   Skoro nawet wąsy czy broda wpływają na obniżenie zaufania do danej osoby to co dopiero mówić o całkowitym zakrywaniu twarzy?
>> Ale może problem mają ci co nie ufają, może niech oni pracują nad sobą?
>[cytat=cytat pierwszy z brzegu][url=http://www.fahrenheit.net.pl/archiwum/f44/23.html]najwięcej czasu poświęcamy twarzy nie tylko z uwagi na atrakcyjność (choć również z tego powodu - ponieważ to ok. 80% "komunikatu atrakcyjności"), lecz także ze względu na mimikę. Osoba godna zaufania winna tutaj wykazać nieco dystansu - uśmiech nie może być zbyt szeroki (niepewność), unoszenie brwi lub wytrzeszczanie oczu (naiwność, dziecinność), zbyt częste mruganie (nerwowość).

Świetnie, proponuję pod karą grzywny nakazać taką mimikę na ulicy, tak jak się zakazuje burek. Nie sądzisz, że powoli popadamy w absurd? Po co dorabiać ideologię? Jak już wcześniej napisałeś chodzi po prostu o lęk. Wyznawcy islamu są podejrzani jako przedstawiciele obcej kultury i prawdopodobnie jeszcze długo będą. Zakaz ma charakter czysto pragmatyczny, co sprawia pewien kłopot, bo oficjalnie Europejczycy wyznają liberalizm obyczajowy, tolerancję, otwartość na odmienność i dumę z tego, że się innym nie narzuca swojego światopoglądu- argumenty tak bardzo przecież potrzebne gdy temat dotyczy np. aborcji, czy swobody seksualnej.


dajmonion
11-05-2010 12:37 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Świetnie, proponuję pod karą grzywny nakazać taką mimikę na ulicy, tak jak się zakazuje burek.

   Strzeliłeś ostro z bata i pogalopowałeś na oślep przed siebie w poszukiwaniu wyśnionej krainy wolności. Powściągnij wodze, jeśli potrafisz, i cofnij się nieco do miejsca, w którym się rozstaliśmy. Mowa była o tym, jeśli mogę Ci przypomnieć, że zasłanianie twarzy utrudnia niepomiernie nawiązywanie bliższych kontaktów, gdyż osoba z zasłoniętą twarzą budzi nieufność. Niezależnie od kultury. Czy możemy w tym miejscu przystanąć na chwilę w celu uzgodnienia poglądów?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
11-05-2010 13:39 
 Ocena 3 na 3
awitu (1590 punktów)
>Mowa była o tym, jeśli mogę Ci przypomnieć, że zasłanianie twarzy utrudnia niepomiernie nawiązywanie bliższych kontaktów, gdyż osoba z zasłoniętą twarzą budzi nieufność. Niezależnie od kultury.

Tak, całe wieki, już od czasów starożytnej Grecji osoby z zasłoniętą twarzą budziły taką nieufność, że faceci uciekali gdzie pieprz rośnie.


debatapolityczna.pl/
placownik (17853 punktów)

>Tak, całe wieki, już od czasów starożytnej Grecji osoby z zasłoniętą twarzą budziły taką nieufność, że faceci uciekali gdzie pieprz rośnie.

Ta pani jest w żałobie.


A ta wręcz przeciwnie.


   Czy dobrze to widać?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
12-05-2010 13:51 
 Ocena 5 na 5
awitu (1590 punktów)
>   Czy dobrze to widać?

A pewnie, że dobrze widać. Tylko dlaczego Twoja historia zaczyna się w XXw?

A co z nieprzejrzystym greckim żółtym welonem, który miał zapobiec ucieczce pana młodego sprzed ołtarza, w razie, gdyby nie spodobała mu się oblubienica?

Co z XIw. kiedy kobiety nosiły welony z lnu? Co wzbogacaniem metalowej obręczy podtrzymującej welon o podwijkę (barbette) i kwef (wimple) w XXI - XVw ?

Co z przeobrażeniem się w XII w. podwijki w sztywny czepiec, któremu dalej towarzyszył welon?

Co z faktem że w XIVw. Proste chustki i welony zaczęły przybierać coraz ozdobniejsze formy - falbanki, obszycia, koronki?

Co z czepcem z templettesami do których mocowano nieprzeźroczyste woalki i welony w latach 20tych i 30tych XVw?

Co z nieprzejrzystymi woalkami jakie noszono w XVIII w w Europie? Polecam zwłaszcza obejrzeć stroje hiszpańskie i włoskie. Przejrzystość tych woalli można zobaczyć na obrazie Alexandra Roslina, "Dama w woalce" . Lub wystarczy poczytać powieści tworzone w tamtych czasach.

Co z białym kapturem przy japońskim kimonie ślubnym? Co z nieprzejrzystym welonem w tradycyjnym chińskim stroju ślubnym, który miała na twarzy panna młoda od chwili gdy usiadła na "krześle ślubnym"?

ŻĄDAM PRAWA DO WOLNOŚCI OCENIANIA !!!
dajmonion (3663 punktów)
Istnieje zestaw emocji rozpoznawanych przez przedstawicieli wszystkich kultur. Wśród nich są też emocje negatywne. Osoba, która je wyraża raczej nie wzbudza zaufania. Działa tu mechanizm neuronów lustrzanych. Nikomu jednak do głowy nie przyjdzie karać za wyraz twarzy w miejscu publicznym. Ludzi z depresją nie wysyła się na przymusową terapię. Dlatego nieufność w przypadku burek moim zdaniem wzbudza przede wszystkim tożsamość osoby zakrywającej twarz.

dajmonion
dajmonion (3663 punktów)
Moim zdaniem badaniami, na które się powołujesz można by co najwyżej uzasadniać akcje społeczne zachęcające do odsłaniania twarzy a nie zakazy.


dajmonion
placownik (17853 punktów)

>Moim zdaniem badaniami, na które się powołujesz można by co najwyżej uzasadniać akcje społeczne zachęcające do odsłaniania twarzy a nie zakazy.

   Czy mam rozumieć, że jednak nie masz zasadniczych zastrzeżeń co do wyników tych badań?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
dajmonion (3663 punktów)
>>Moim zdaniem badaniami, na które się powołujesz można by co najwyżej uzasadniać akcje społeczne zachęcające do odsłaniania twarzy a nie zakazy.
>   Czy mam rozumieć, że jednak nie masz zasadniczych zastrzeżeń co do wyników tych badań?

Nie mam, tyle, że mówienie, że tu chodzi o jawność mimiki jest chyba trochę naiwne. Nie rozumiem jak zdarcie chusty z twarzy ma wzmagać poczucie bezpieczeństwa. Chyba tylko w ten sposób, że może dzięki temu zakazowi ci radykalni nie będą osiedlali się w pewnych krajach. Przecież to czy dana kobieta stanie się czarną wdową zależy przede wszystkim od tego co ma w głowie. Jak będzie chciała to wysadzi tłum ludzi w powietrze i bez chusty. Naprawdę wierzysz w to, że odsłonięcie twarzy ma na celu integrację? Przecież jak się kogoś zmusza do czegoś, to przeważnie staje okoniem. Nie sądzę, żeby te kobiety nie domyślały się, że tu nie o burkę chodzi, a o ich tożsamość, o to, że ich zwyczaje nie są mile widziane, że się im nie ufa.


dajmonion
dajmonion (3663 punktów)
>   Czy mam rozumieć, że jednak nie masz zasadniczych zastrzeżeń co do wyników tych badań?

Zastanawiam się, która moja wypowiedź miałaby świadczyć o tym, że mam zasadnicze zastrzeżenia do wyników przytoczonych przez Ciebie badań. Zwróciłem przecież jedynie uwagę na fakt, że niezmiennikiem kulturowym może być nie tylko zasłanianie twarzy, ale też pewne wyrazy twarzy i zadałem pytanie, czy wobec tego mamy na tej podstawie wprowadzać jakieś zakazy czy nakazy.


dajmonion
Medieval (3004 punktów)
Proponuję niekonwencjonalne rozwiązanie. Jeżeli burka jest symbolem religijnym to niech noszą ją muzułmanie obu płci. Jeżeli tak się stanie uznam, że nie jest to przejaw dyskryminacji kobiet. Jeżeli muzułmański mężczyzna stwierdzi, że to go znieważa, będziemy mieli odpowiedź. Jeżeli natomiast wybierze się na spacer ze swoją małżonką przebrany w burkę będę tolerancyjny.
dajmonion (3663 punktów)
>Proponuję niekonwencjonalne rozwiązanie. Jeżeli burka jest symbolem religijnym to niech noszą ją muzułmanie obu płci. Jeżeli tak się stanie uznam, że nie jest to przejaw dyskryminacji kobiet. Jeżeli muzułmański mężczyzna stwierdzi, że to go znieważa, będziemy mieli odpowiedź. Jeżeli natomiast wybierze się na spacer ze swoją małżonką przebrany w burkę będę tolerancyjny.

A może byś się najpierw spytał czy by przystała na takie rozwiązanie? Jej odpowiedź mogłaby cię bardzo zdziwić. Stwierdził byś wtedy zapewne, że biednej kobiecie zrobiono wodę z mózgu. Ona ze swojej strony by pomyślała, że dziwny jesteś z tym swoim partnerstwem i równouprawnieniem.


dajmonion
13-05-2010 08:25 
 Ocena 3 na 3
Medieval (3004 punktów)

> Ona ze swojej strony by pomyślała, że dziwny jesteś z tym swoim partnerstwem i równouprawnieniem.
>
dajmonion


Z tym moim partnerstwem i równouprawnieniem !?

Ciesz się, że możesz pisać na tym forum co tylko zechcesz, że możesz wyjść dzisiaj swobodnie z domu, że nie musisz ukrywać swojej twarzy, że możesz iść do pracy, że możesz się kształcić i kochać z kim chcesz. Ale jesteś dziwny!

Ona nie jest taka dziwna jak Ty. Ona nie może robić tak oczywistych rzeczy. Nie broń więc burki, nie broń jej prawa do bycia nie dziwną, bo to prawo stoi wbrew uniwersalnym ludzkim pragnieniom. Pragnieniom, które posiadam ja, ty i ona.

Czy możesz jej powiedzieć gdy ściągnie burkę - ty dziwko, wyglądasz jak prostytutka ? Nie. Ale jej mężowi na to pozwalasz. Akceptujesz przemoc wobec niej. Nie staniesz w obronie.

Twoja postawa to cyniczny relatywizm.
Pozdrawiam
13-05-2010 13:54 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>Ona nie może robić tak oczywistych rzeczy.

Może wcale nie jest z tego powodu nieszczęśliwa.

>Nie broń więc burki, nie broń jej prawa do bycia nie dziwną, bo to prawo stoi wbrew uniwersalnym ludzkim pragnieniom. Pragnieniom, które posiadam ja, ty i ona.

Jej pragnienie może być takie, żeby nosić burkę i zdawać się na męża. Zakazując noszenia burki odmawiasz jej prawa do bycia sobą. Jeśli jej to nie odpowiada, niech dąży do zmiany sytuacji, ale to ma być jej inicjatywa.

Chciałbym zauważyć, że unikasz odpowiedzi na kilka istotnych pytań, które ci postawiłem.

dajmonion
13-05-2010 14:08 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

> Może wcale nie jest z tego powodu nieszczęśliwa.
Może. Ale Ty tego nie wiesz, prawda? Nie wiesz, jaka jest.
>Jej pragnienie może być takie, żeby nosić burkę i zdawać się na męża.
j.w.
>niech dąży do zmiany sytuacji, ale to ma być jej inicjatywa.
I jest www.wysoki(*)ie-obcasy/1,53581,4995602.html
dajmonion (3663 punktów)
>> Może wcale nie jest z tego powodu nieszczęśliwa.
>Może. Ale Ty tego nie wiesz, prawda? Nie wiesz, jaka jest.

Nie wykluczam, że istnieją kobiety, które chcą ubierać się w burki i którym kultura, którą my oceniamy negatywnie pod wieloma względami bardzo odpowiada. Niech każdy ubiera się jak chce, przecież wiadomo, że nie o strój tu chodzi, a o co innego. Skoro chodzi o co innego, to właściwym rozwiązaniem są akcje społeczne mające charakter propozycji. Pewnych procesów nie da się przyspieszyć, a wypowiedzi takie jak prezydenta Francji, że burka nie jest mile widziana w jego kraju mają charakter konfliktogenny. Sprawa jest bardziej skomplikowana niż się niektórym wydaje. Część kobiet pewnie ucieszyła się z zakazu, wiedzą one jednak, że ci sami ustawodawcy, którzy zakazali burek, najchętniej zakazaliby też innych, bardzo cenionych przez nie rzeczy.


dajmonion
13-05-2010 14:28 
 Ocena 1 na 1
Medieval (3004 punktów)

>Chciałbym zauważyć, że unikasz odpowiedzi na kilka istotnych pytań, które ci postawiłem.

Nie chciałbym się powtarzać w tym wątku. Myślę że pośrednio odpowiedziałem na wszystkie Twoje pytania.

Myślę, że to danie zbliży nasze poglądy. >Jestem przeciwny zakazowi noszenia burek, gdy kobieta ma prawo wyboru czy chce ją nosić czy nie.<
Jeśli nie zbliża, trudno. Liczę że kiedyś zmienisz zdanie w obronie słabszych.
dajmonion (3663 punktów)
>Zakazywanie noszenia burki nie jest
>odbieraniem muzułmańskiej kobiecie prawa wyboru, jest odbieraniem muzułmańskiemu mężczyźnie
>narzędzia agresji.

A może są takie, którym naprawdę zależy na noszeniu burek. One nie są tu żadnym argumentem? Ciekawe, że w odniesieniu do prostytutek dominuje zupełnie inny styl myślenia. Prawo np. w Polsce jest tak skonstruowane, aby przypadkiem nie naruszyć autonomii tych prostytutek, które chcą w ten sposób zarabiać. Zresztą, to czy naprawdę chcą właściwie stoi pod znakiem zapytania, bo może jedynie uważają, że takie rozwiązanie jest dla nich w danym momencie najlepsze. Stąd karalność zjawisk okołoprostytucyjnych, a nie prostytucji jako takiej. Te kobiety, które z rożnych powodów wkręciły się w ten biznes i chcą z niego wyjść praktycznie muszą sobie radzić same. W Polsce mamy jedynie fundację la Strada, która de facto zajmuje się handlem ludźmi, a prostytutkami jedynie przy okazji, no i siostrę Annę Bałchan.

- Islamska burka nie jest mile widziana we Francji ponieważ nie jest to symbol religijny ale znak opresji wobec kobiet - powiedział prezydent Francji Nicolas Sarkozy. Źródło: wiadomosci(*)nie_jest_mile_widziana_we.html

Bardzo wybiórcza ta empatia polityków, jeśli się weźmie pod uwagę fakt, że burdele w Europie mają się dobrze. We Francji na przykład do tej pory nie uregulowano kwestii prostytucji (brak legalizacji i formalnego zakazu). Przy czym raczej mało prawdopodobne, aby pod wpływem empatii zrealizowano tą drugą opcję.


dajmonion
10-05-2010 15:45 
 Ocena 3 na 3
Medieval (3004 punktów)

> A może są takie, którym naprawdę zależy na noszeniu burek. One nie są tu żadnym argumentem?

Są też takie panie, którym naprawdę zależy na wycinaniu zewnętrznych narządów rodnych dziewczynek (tzw. obrzezaniu) w wieku ok. 3 lat, bo z tego żyją lub bo w takiej tradycji zostały wychowane. Czy my, ludzie cywilizowani mamy brać takie opinie pod uwagę ?! Czy nie możemy odważnie powiedzieć, stop dyskryminacji kobiet! Stop takim zwyczajom, stop takim religiom i kaznodziejom! Mamy tolerować sytuację gdy kobieta kontaktuje się ze światem przez szparę w tkaninie. Dajemy się wpuszczać w maliny naszej europejskiej tolerancji dla innych. Oceńmy te ich "systemy wartości" odważnie i powiedzmy im: Hej, traktujcie poważnie nasze świeckie konstytucje!
Piotrek_84 (631 punktów)
>Są też takie panie, którym naprawdę zależy na wycinaniu zewnętrznych narządów rodnych dziewczynek (tzw. obrzezaniu) w wieku ok. 3 lat

Mhm.
Tylko ja się tak już od wielu lat zastanawiam, dlaczego jeszcze prawo nie zakazało chorej psychopatycznej zboczonej degenerackiej, podpieranej pseudoargumentami pseudomedycznymi, tradycji semicko-amerykańskiej polegającej na obrzezaniu małych chłopców, którzy nie mają możliwości wybrać, czy chcą się poddać amputacji napletka, czy też nie.

Podobną sprawą, choć już w dużo mniejszym stopniu poważną, jest przekłuwanie małym dziewczynkom uszu, zanim jeszcze nauczą się chodzić. Kiedyś widziałem roczną dziewczynkę z kolczykami.......... Jej matka chyba nie powie, że jej córka chciała być sexy?..........
Medieval (3004 punktów)
>>Są też takie panie, którym naprawdę zależy na wycinaniu zewnętrznych narządów rodnych dziewczynek (tzw. obrzezaniu) w wieku ok. 3 lat
>Mhm.
Zgoda Piotrek_84, zgoda. Dzieci nie są własnością rodziców, choć to wbrew pozorom pogląd rewolucyjny. Pójdę dalej, jestem przeciwny wysyłaniu małych dzieci do szkół o profilu religijnym. A tak molestowanych jest wiele dzieci na świecie. O czym tu mówić, gdy wymienia się 10-letnie dziewczynki na bydło w ramach kontraktu małżeńskiego.
Piotrek_84 (631 punktów)
>Zgoda Piotrek_84, zgoda. Dzieci nie są własnością rodziców, choć to wbrew pozorom pogląd rewolucyjny. Pójdę dalej, jestem przeciwny wysyłaniu małych dzieci do szkół o profilu religijnym. A tak molestowanych jest wiele dzieci na świecie.

Szkoła o profilu religijnym to jeszcze nic. Pomyśl co by było, gdyby ci tuż po urodzeniu ciachnęli napleta!
Kaleka na całe życie.

P.S.
Ponoć Richard Dawkins skończył szkołę o profilu religijnym.
10-05-2010 18:50 
 Ocena 1 na 1
Medieval (3004 punktów)
Pomyśl co by było, gdyby ci tuż po urodzeniu ciachnęli napleta!
>Kaleka na całe życie.

Nie maczuj mi tutaj Piotrek. W porównaniu z obrzezaniem kobiety, usunięcie napletka to zabieg higieniczno-kosmetyczny.
Piotrek_84 (631 punktów)
>Nie maczuj mi tutaj Piotrek. W porównaniu z obrzezaniem kobiety, usunięcie napletka to zabieg higieniczno-kosmetyczny.

higieniczno-kosmetyczny? Ty chyba niepoważny jesteś.
Obcięcie napletka skutkuje trwałym odsłonięciem żołędzi, które prowadzi do całkowitego jej wyschnięcia, a co za tym idzie do drastycznego spadku jej wrażliwości.
Czyli innymi słowy - osobnik bez napletka nie wie, co to przyjemność seksualna, gdyż zostało mu to odebrane.
Jest to więc strata niepowetowana. Porównywalna z obcięciem języka - powaga skutków podobna. Bo po co facetowi mówić, skoro nawet nie może przeżyć normalnego orgazmu? A orgazm jest w życiu najważniejszy.

Wracając jednak do twojego zwrotu "zabieg higieniczno-kosmetyczny": Gdzieś ty się takich bzdur naczytał? Od kiedy to za "kosmetykę" uznajemy obcinanie ludziom czegoś, co naturalnie powinni mieć? Poza tym, od kiedy to za "higienę" uznajemy obcinanie części ciała? Np. gdybyśmy obcięli uszy, to też nie musielibyśmy ich myć. Cóż za korzyść higieniczna! Gdybyśmy obcięli stopy, to nie mielibyśmy nigdy problemów z grzybicą - to dopiero korzyść higieniczna niesamowita!
10-05-2010 19:38 
 Ocena 4 na 4
Medieval (3004 punktów)
>>Nie maczuj mi tutaj Piotrek. W porównaniu z obrzezaniem kobiety, usunięcie napletka to zabieg higieniczno-kosmetyczny.
>higieniczno-kosmetyczny? Ty chyba niepoważny jesteś.

Odpiszę Ci i kończmy ten temat. Napisałem, w porównaniu z obrzezaniem kobiety! A Ty się do tego nie odniosłeś. Informuję Cię, że musieliby facetowi obciąć penisa i worek mosznowy, a potem zaszyć ranę zostawiając mały otwór na wydalanie moczu, żeby stało się to porównywalne z obrzezaniem kobiety... Kobieta traci wszystkie zewnętrzne organy płciowe a jej małżonek rozcina ją nożem w ich noc poślubną. Romantyczne ?

Według większości opinii obrzezanie mężczyzny nie powoduje istotnych zmian w budowie jego ciała i nie narusza żadnych żywotnych funkcji.
10-05-2010 19:46 
 Ocena-3 na 3
Piotrek_84 (631 punktów)
>Napisałem, w porównaniu z obrzezaniem kobiety!

Wiem, co napisałeś, ale to nie upoważnia cię do wypisywania takich stwierdzeń nawet w porównaniu do czegoś innego.

>Informuję Cię, że musieliby facetowi obciąć penisa i worek mosznowy

Mylisz się, gdyż obrzezanie kobiet nie zawiera wycięcia gonad. Gonady zostają.
Poza tym dodatkowo rozważ różnice natury psychologicznej między kobietą a mężczyzną. Kobieta bez łechtaczki powie "ee tam" i tyle. A facet bez penisa pójdzie się powiesić.

>Według większości opinii obrzezanie mężczyzny nie powoduje istotnych zmian w budowie jego ciała i nie narusza żadnych żywotnych funkcji.

To są opinie syjonistów, więc co się dziwisz?...

Obcięcie kobiecie jednej piersi także "nie powoduje żadnych istotnych zmian w budowie ciała ani nie narusza żadnych żywotnych funkcji". Wykarmić dzieciaka można jedną piersią....
Podobnie mieszki włosowe na skórze głowy - zabieg usuwający mieszki włosowe ze skóry głowy rozwiązałby raz na zawsze problem wszawicy. Według większości opinii brak włosów nie powoduje żadnych istotnych zmian w budowie ciała ani nie narusza żadnych żywotnych funkcji.

Edit:

Określ po prostu wreszcie swoje stanowisko - czy jesteś za zakazem obrzezania małych chłopców wbrew ich wiedzy i zgody, czy nie?
Ciekawi mnie dlaczego do tej pory tego nie zakazano. Czego się ludzie boją? Posądzenia o antysemityzm? lol

Edit:

Obrzezanie a teoria fallocentryczna - I tak oto symbolem związku Narodu Wybranego z Panem Bogiem stał się penis...

>Według większości opinii obrzezanie mężczyzny nie powoduje istotnych zmian w budowie jego ciała i nie narusza żadnych żywotnych funkcji.

Pozwól, że decyzję na ten temat będą podejmować osoby zainteresowane. Czyli jak chłopiec dorośnie, sam określi, czy jego zdaniem obrzezanie powoduje czy też nie powoduje istotnych zmian.
Ja osobiście uważam, że powoduje odebranie męskości. Prędzej by mnie można było zobaczyć wiszącego na sznurze, niż bez napletka.
11-05-2010 13:37 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>>Informuję Cię, że musieliby facetowi obciąć penisa i worek mosznowy
>Mylisz się, gdyż obrzezanie kobiet nie zawiera wycięcia gonad. Gonady zostają.
A napletek to gonada? No chyba nie. W każdym razie łechtaczka jest homologiem penisa (ciała jamiste).

>Poza tym dodatkowo rozważ różnice natury psychologicznej między kobietą a mężczyzną. Kobieta bez łechtaczki powie "ee tam" i tyle. A facet bez penisa pójdzie się powiesić.

Ach, no tak. Nie ma to jak facet który od kobiet lepiej wie co dla nich ważne a co nie.
No i ponownie, chcesz powiedzieć, że ludy semickie w trakcie obrzezania ucinają penisa?

>To są opinie syjonistów, więc co się dziwisz?...
Bosze, jakiś ty durny.

>Obcięcie kobiecie jednej piersi także "nie powoduje żadnych istotnych zmian w budowie ciała ani nie narusza żadnych żywotnych funkcji". Wykarmić dzieciaka można jedną piersią....
Ale p*****lisz.

>Podobnie mieszki włosowe na skórze głowy - zabieg usuwający mieszki włosowe ze skóry głowy rozwiązałby raz na zawsze problem wszawicy. Według większości opinii brak włosów nie powoduje żadnych istotnych zmian w budowie ciała ani nie narusza żadnych żywotnych funkcji.
No, tylko ten nieszczęsny napletek - żołądź wyschnie.

>Określ po prostu wreszcie swoje stanowisko - czy jesteś za zakazem obrzezania małych chłopców wbrew ich wiedzy i zgody, czy nie?

Projekt zacny, tylko uzasadnienie twoje delikatnie mówiąc kuleje.

>Ja osobiście uważam, że powoduje odebranie męskości. Prędzej by mnie można było zobaczyć wiszącego na sznurze, niż bez napletka.

Ostał ci się ino sznur...
Piotrek_84 (631 punktów)
>>>Informuję Cię, że musieliby facetowi obciąć penisa i worek mosznowy
>>Mylisz się, gdyż obrzezanie kobiet nie zawiera wycięcia gonad. Gonady zostają.
>A napletek to gonada? No chyba nie. W każdym razie łechtaczka jest homologiem penisa (ciała jamiste).

A kto powiedział, że gonada?
Przeczytaj jeszcze raz, co napisał mój przedmówca, a potem jeszcze raz moją odpowiedź. Wtedy zrozumiesz może, o co chodziło.
Tak, łechtaczka jest odpowiednikiem penisa. Jednak nie jest już odpowiednikiem worka mosznowego i jąder. Stąd moja uwaga.

>Ach, no tak. Nie ma to jak facet który od kobiet lepiej wie co dla nich ważne a co nie.

Nadal zwracam uwagę na różnice psychologiczne między kobietami a mężczyznami.
Może przeprowadź sondaż, jeśli nie wierzysz. Zapytajmy kobiet, co by wolały: umrzeć, czy stracić łechtaczkę?
Zadajmy podobne pytanie mężczyznom: umrzeć, czy stracić penisa? oraz drugie: umrzeć, czy stracić napletek?

Przypuszczam (podkreślam słowo przypuszczam), że w przypadku mężczyzn odpowiedź na pierwsze pytanie byłaby w prawie 100% "umrzeć", natomiast w przypadku drugiego pytania postawionego mężczyznom odsetek odpowiedzi "umrzeć" nie odstawałby zbytnio od odsetka odpowiedzi "umrzeć" na pytanie postawione kobietom.
A więc zakładam, że emocjonalne przywiązanie kobiet do łechtaczki kształtuje się podobnie, jak przywiązanie mężczyzn do ich napletka, a nie do penisa.

Jądra są odpowiednikiem jajników.
Zapytajmy kobiet, co by wolały: Umrzeć czy stracić jajniki?
Podobne pytanie zadajmy mężczyznom: Umrzeć czy stracić jądra?
Jak będą się kształtować odpowiedzi na te pytania w zależności od płci?

>>To są opinie syjonistów, więc co się dziwisz?...
>Bosze, jakiś ty durny

Nie zrozumiałeś żartu.

>>Obcięcie kobiecie jednej piersi także "nie powoduje żadnych istotnych zmian w budowie ciała ani nie narusza żadnych żywotnych funkcji". Wykarmić dzieciaka można jedną piersią....
>Ale p*****lisz.

Co się tak ekscytujesz? Przecież użyłem "uzasadnienia" identycznego do tego, które stosują zwolennicy przymusowego obrzezania chłopców.

>No, tylko ten nieszczęsny napletek - żołądź wyschnie.

Owszem, wyschnie. I to jest główna przyczyna spadku wrażliwości żołędzi u osób obrzezanych. Zamiast się naśmiewać, lepiej gdybyś poszerzył swoją wiedzę z tego tematu.
Tym, co nadaje żołędzi wysoką wrażliwość, jest ciągłe nawilżenie jej powierzchni.

>Projekt zacny, tylko uzasadnienie twoje delikatnie mówiąc kuleje.

A cóż tu trzeba uzasadniać?

Obrzezanie chłopca = Nieodwracalna amputacja części ciała dziecka wbrew jego woli

Cóż tu więcej uzasadniać?

Prawa część powyższego równania to wystarczające uzasadnienie.
11-05-2010 13:30 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>>Nie maczuj mi tutaj Piotrek. W porównaniu z obrzezaniem kobiety, usunięcie napletka to zabieg higieniczno-kosmetyczny.
>higieniczno-kosmetyczny? Ty chyba niepoważny jesteś.
>Obcięcie napletka skutkuje trwałym odsłonięciem żołędzi, które prowadzi do całkowitego jej wyschnięcia, a co za tym idzie do drastycznego spadku jej wrażliwości.

O czym ty bredzisz? Do spadku wrażliwości prowadzi usunięcie wrażliwego na dotyk fałdu skóry a nie "wyschnięcie żołędzi".

>Czyli innymi słowy - osobnik bez napletka nie wie, co to przyjemność seksualna, gdyż zostało mu to odebrane.

Kolejna brednia. Ma owszem zmniejszoną wrażliwość. Ale nie jest jej pozbawiony tak jak kobieta po kliteroktomii.

>Jest to więc strata niepowetowana. Porównywalna z obcięciem języka - powaga skutków podobna. Bo po co facetowi mówić, skoro nawet nie może przeżyć normalnego orgazmu? A orgazm jest w życiu najważniejszy.

Aha, ty sobie żartujesz o prostu.

>Wracając jednak do twojego zwrotu "zabieg higieniczno-kosmetyczny": Gdzieś ty się takich bzdur naczytał? Od kiedy to za "kosmetykę" uznajemy obcinanie ludziom czegoś, co naturalnie powinni mieć? Poza tym, od kiedy to za "higienę" uznajemy obcinanie części ciała? Np. gdybyśmy obcięli uszy, to też nie musielibyśmy ich myć. Cóż za korzyść higieniczna! Gdybyśmy obcięli stopy, to nie mielibyśmy nigdy problemów z grzybicą - to dopiero korzyść higieniczna niesamowita!

Niemniej, na pewno zmniejsza się prawdopodobieństwo zarażenia HIV po obrzezaniu.
11-05-2010 13:26 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
> Mamy tolerować sytuację gdy kobieta kontaktuje się ze światem przez szparę w tkaninie.
Jeśli chce, to tak. Zobacz jak jest w przypadku prostytucji. Wystarczy, że część kobiet znajduje w tym upodobanie i już to jest wystarczającym argumentem, by nie karać za tego rodzaju pracę. Może po prostu europejczyk w towarzystwie dziwek czuje się jak u siebie w domu, a szczelnie ubranych muzłumanek zwyczajnie się boi.
Poza tym jak ma się zakaz obrzezania do zakazu noszenia burek? Jesteś gotów zgodzić się na dyskryminację w sprawie ubioru, bo wiesz o innych, budzących w tobie odrazę zwyczajach tych ludzi?

dajmonion
11-05-2010 14:17 
 Ocena 1 na 1
Medieval (3004 punktów)
>> Mamy tolerować sytuację gdy kobieta kontaktuje się ze światem przez szparę w tkaninie.
>Jeśli chce, to tak.

Dajmonion, drastyczny przykład z akceptacją wielu kobiet dla obrzezania miał pokazać, że trudno tu mówić o autonomicznym "chcę". Jeżeli mogą mówić - my chcemy być obrzezane (czytaj okaleczone) - to tym bardziej będą mówić - my chcemy chodzić w worku, ten worek jest dobry.
Piotrek_84 (631 punktów)
>>> Mamy tolerować sytuację gdy kobieta kontaktuje się ze światem przez szparę w tkaninie.
>>Jeśli chce, to tak.
>Dajmonion, drastyczny przykład z akceptacją wielu kobiet dla obrzezania miał pokazać, że trudno tu mówić o autonomicznym "chcę". Jeżeli mogą mówić - my chcemy być obrzezane (czytaj okaleczone) - to tym bardziej będą mówić - my chcemy chodzić w worku, ten worek jest dobry.
>

Ech,,, burkę zawsze można zdjąć,, a łechtaczka nie odrośnie,, napletek też nie.
dajmonion (3663 punktów)
>>> Mamy tolerować sytuację gdy kobieta kontaktuje się ze światem przez szparę w tkaninie.
>>Jeśli chce, to tak.
>Dajmonion, drastyczny przykład z akceptacją wielu kobiet dla obrzezania miał pokazać, że trudno tu mówić o autonomicznym "chcę".

Wykluczasz możliwość, że ktoś może chcieć nosić burkę?


dajmonion
dajmonion (3663 punktów)
>Dajmonion, drastyczny przykład z akceptacją wielu kobiet dla obrzezania miał pokazać, że trudno tu mówić o autonomicznym "chcę".

Ciekawe, a kiedy można mówić o autonomicznym chcę? W twoim przypadku? Ty też przecież przeszedłeś proces prania mózgu nazywany fachowo socjalizacją.


dajmonion
Sylwek (15472 punktów)
>Są też takie panie, którym naprawdę zależy na wycinaniu zewnętrznych narządów rodnych dziewczynek (tzw. obrzezaniu) w wieku ok. 3 lat, bo z tego żyją lub bo w takiej tradycji zostały wychowane.

A znasz jakieś dziewczynki pragnące by im wycięto owe narządy? Nie? Więc analogia niezbyt udana.
11-05-2010 14:04 
 Ocena 1 na 1
Medieval (3004 punktów)

>A znasz jakieś dziewczynki pragnące by im wycięto owe narządy? Nie? Więc analogia niezbyt udana.

Nie, nie znam ale przypuszczam, że Ty nie znasz dziewczynki pragnącej nosić burkę. Wierzysz tylko, że takie są. Lecz nawet gdybyś znał to nie uwierzę w jej autonomiczną decyzję. Te dzieci są zindoktrynowane przez prymitywnych tradycjonalistów, więc nie pytaj czego chce takie dziecko tylko zapytaj czego chce jej "autorytet". On chce burki, obrzezania, licznych zakazów dyskryminujących kobietę. On che jednej religii na świecie, jednego obowiązującego światopoglądu i kontroli. Nie stawajcie więc w złej sprawie, bo jak wcześniej wspomniałem dzieci nie są własnością swoich rodziców ani tym bardziej kościołów tych rodziców.

Jeszcze w sprawie burki. To worek z wyciętym otworem na oczy, która ma uczynić kobietę postacią bezkształtną. Pozbawić ją jej płci.

Analogii jest więcej, są dzieci które nie chcą chodzić do szkoły bo taką postawę wpoili im rodzice. Ja nie godzę się również na to.
Sylwek (15472 punktów)
>Nie, nie znam ale przypuszczam, że Ty nie znasz dziewczynki pragnącej nosić burkę. Wierzysz tylko, że takie są. Lecz nawet gdybyś znał to nie uwierzę w jej autonomiczną decyzję. Te dzieci są zindoktrynowane przez prymitywnych tradycjonalistów, więc nie pytaj czego chce takie dziecko tylko zapytaj czego chce jej "autorytet". On chce burki, obrzezania, licznych zakazów dyskryminujących kobietę. On che jednej religii na świecie, jednego obowiązującego światopoglądu i kontroli. Nie stawajcie więc w złej sprawie, bo jak wcześniej wspomniałem dzieci nie są własnością swoich rodziców ani tym bardziej kościołów tych rodziców.

Zgodzę się, że być może należało by zakazać noszenia burek niepełnoletnim dziewczętom. Ale także krzyży i innych symboli religijnych. Tudzież miniówek i innych narzędzi seksistowskiej opresji. Wtedy mielibyśmy klarowna sytuację rzeczywistej ochrony dzieci przed przemocą. Ale nakazowe uszczęśliwianie dorosłych kobiet to coś zupełnie innego.

>Analogii jest więcej, są dzieci które nie chcą chodzić do szkoły bo taką postawę wpoili im rodzice. Ja nie godzę się również na to.
W ogólności - nagle przeskoczyłeś na kwestię dzieci, a wątek dotyczy zakazu (także) dla dorosłych kobiet.
Medieval (3004 punktów)

>Zgodzę się, że być może należało by zakazać noszenia burek niepełnoletnim dziewczętom. Ale także krzyży i innych symboli religijnych. Tudzież miniówek i innych narzędzi seksistowskiej opresji. Wtedy mielibyśmy klarowna sytuację rzeczywistej ochrony dzieci przed przemocą. Ale nakazowe uszczęśliwianie dorosłych kobiet to coś zupełnie innego.

Nie. Dotyczy to również dorosłych kobiet pozbawionych podmiotowości.

Sęk w tym, że burka nie jest symbolem religijnym tylko narzędziem opresji wobec kobiet. Jeśli jednak jest symbolem religijnym, niech to udowodnią muzułmańscy mężczyźni i sami noszą uświęcone burki. Nie widzę chętnych...bo to upokarza maczo.

Tak, chcę uszczęśliwiać dorosłe kobiety, chcę im dać wolność, chcę je uwolnić od durnego, prymitywnego chłopa. Burka to nie ubranie, to nie kapelusz, to przenośna cela. Ja chcę ją rozbić nawet gdyby jej lokator krzyczał ze strachu - nie! ponieważ nigdy tej wolności nie zaznał. Ty to rozumiesz, wierzę w ciebie

>W ogólności - nagle przeskoczyłeś na kwestię dzieci, a wątek dotyczy zakazu (także) dla dorosłych kobiet.

Sam zapytałeś, "czy znam dziewczynkę, która itd...", więc zasugerowałem się, że rozmawiamy głównie o niepełnoletnich. Jednak w tym przypadku to nie ma znaczenia. Indoktrynacja, której poddawane są te dziewczynki jest tak silna, że nie kończy się wraz z osiągnięciem pełnoletności. Mało tego przekazywana jest następnym pokoleniom. To trzeba zatrzymać. Dyskryminacja kobiet to teraz priorytetowy front, a sprawa burki to rozpoznanie przeciwnika.
Sylwek (15472 punktów)

>Nie. Dotyczy to również dorosłych kobiet pozbawionych podmiotowości.

Ty ich odpodmiotowienie przenosisz ino w inną, bardziej aksamitną, bardziej euro-niebieska sferę zakładając, iż siłą należy wymusić zmiany ich zwyczajów, siłą je uświadomić o ich poniżeniu, siłą je wypchnąć z ich, jak to określiłeś "przenośnej celi".
>Sęk w tym, że burka nie jest symbolem religijnym tylko narzędziem opresji wobec kobiet. Jeśli jednak jest symbolem religijnym, niech to udowodnią muzułmańscy mężczyźni i sami noszą uświęcone burki. Nie widzę chętnych...bo to upokarza maczo.

A widzisz wielu maczo chodzących w miniówkach? A przecież miniówka jest w najlepszym razie takim samym sposobem przypodobania się europejskiemu maczo, tyle że bez zasłony w postaci religijnych uzasadnień. Mam dziwne wrażenie, że tylko nieszczęsne muzułmanki są na tyle bezmyślnymi krowami, które na życzenie swoich chorobliwie zazdrosnych mężów odziewają się w wory, by siłą przymuszać je do "wolności" od tych ograniczeń. Wątpię by w głowie komuś postał analogiczny sposób walki z seksistowskim uprzedmiotowieniem kobiet wedle wzorców europejskich (pokaż dupę, pokaż cycki) na drodze delegalizowania stroju czyniącego z kobiety obiekt seksualnej pożądliwości mężczyzn.

>Tak, chcę uszczęśliwiać dorosłe kobiety, chcę im dać wolność, chcę je uwolnić od durnego, prymitywnego chłopa.
A od lubieżnego, wodzącego za nimi wzrokiem, szukającego asystentki o ponętnych nogach? Czy tylko od tego zarośniętego Araba, bo biała Europejka sama jakimś cudem poradzi sobie z opresja ze strony białego mężczyzny?

>Burka to nie ubranie, to nie kapelusz, to przenośna cela. Ja chcę ją rozbić nawet gdyby jej lokator krzyczał ze strachu - nie! ponieważ nigdy tej wolności nie zaznał. Ty to rozumiesz, wierzę w ciebie

Może i rozumiem, może i nie. Wiem, że w historii ludzie najbardziej krzyczeli od uszczęśliwiania na siłę. Żeby była jasność - dla mnie zakaz noszenia burek w sposób bezpośredni ogranicza wolność, burka robi to w sposób symboliczny. Zgadzam się, że państwo musi dołożyć wszelkich starań co do ochrony kobiet, które zdecydowały się porzucić wzorce swojej kultury i są zagrożone przemocą z honorowym zabójstwem włącznie. TO OCZYWISTE. Zupełnie nieoczywiste jest ustawowe regulowanie co jest stosownym i godnym ubiorem dla kobiety, bo ma znamiona rasizmu i tandetnego europocentryzmu, któremu nie przeszkadza traktowanie kobiet jak obiektów seksualnych (głęboko zakorzenione w naszej kulturze) ale ni z tego ni z owego pragnie się z troska pochylić nad symboliczną przemocą o ile tylko nie jest ona z własnego podwórka.

>Sam zapytałeś, "czy znam dziewczynkę, która itd...", więc zasugerowałem się, że rozmawiamy głównie o niepełnoletnich. Jednak w tym przypadku to nie ma znaczenia. Indoktrynacja, której poddawane są te dziewczynki jest tak silna, że nie kończy się wraz z osiągnięciem pełnoletności.

To twoja analogia była bez znaczenia. W zagadnieniu obrzezania kobiet nie jest istotne w ogóle zdanie ich matek, którym się wydaje to właściwe - dziecko jest obiektem przemocy i dosłownie stara się uniknąć jej jak się da (oglądałeś filmy z obrzezania dziewczynek - to akty tortur, w trakcie których wielu dorosłych musi używać przemocy fizycznej by przymusić i pociąć nieszczęsną ofiarę - nie ma to nic wspólnego z "indoktrynowaniem" i brakiem "świadomości" o jakim domniemywamy u bezmyślnych muzułmanek chcących nosić burki).

>Mało tego przekazywana jest następnym pokoleniom. To trzeba zatrzymać. Dyskryminacja kobiet to teraz priorytetowy front, a sprawa burki to rozpoznanie przeciwnika.

No to już wiemy. Mało chodzi o "godność kobiet" a o znalezienie pałki na "przeciwnika".
dajmonion (3663 punktów)
>Czy my, ludzie cywilizowani mamy brać takie opinie pod uwagę ?! Czy nie możemy odważnie powiedzieć, stop dyskryminacji kobiet!

Wiesz, zawsze z tego typu odpowiedziami mam problem. Do czego właściwie chcesz mnie przekonać? Ja piszę o prawie do noszenia burek tych kobiet, które chcą to robić, a ty nagle o obrzezaniu. Co chcesz przez to powiedzieć? Że skoro niektóre obrzezają, to niech żadna nie nosi burek? Co ma jedno do drugiego? Jesteś gotów zgodzić się na dowolną dyskryminację w kwestii ubioru, bo skądinąd wiesz o jakichś ich drastycznych zwyczajach?


dajmonion
Sylwek (15472 punktów)

>A ja mam wątpliwości, czy muzułmanka we Francji chce założyć tę burkę po to, żeby dać wyraz
>wierności swojej religii i tradycji.
Ja mam wątpliwości czy chodzi o dobro kobiet czy o nasycenie ksenofobicznych instynktów raczej.

>Podejrzewam, że chce ją założyć, bo od dziecka dawano jej do
>zrozumienia, że jeżeli tego nie zrobi, to może zostać wybatożona, a mąż, ojciec czy brat, będzie
>mógł jej z czystym sumieniem przyłoić, zgodnie ze świętym prawem.

Dlatego trzeba ją nauczyć, że niezależnie od bzdur wtłaczanych w domu jest wolnym człowiekiem i ma prawo decydować o sobie. Oraz, ewentualnie zapewnić wsparcie i ochronę przed ojcem/bratem/mężem gdyby im to się nie mieściło w głowie. A nie traktować jak bezmyślną krowę, za którą się decyduje co i jak ma robić ze swoim życiem.

>Wątpię, jakoby mentalność
>automatycznie asymilowała się do miejsca zamieszkania. Zakazywanie noszenia burki nie jest
>odbieraniem muzułmańskiej kobiecie prawa wyboru, jest odbieraniem muzułmańskiemu mężczyźnie
>narzędzia agresji.

Tak. Dzięki temu, że żadna kobieta nie może założyć burki zniknie opresja i kulturowa tradycja traktowania kobiety jak rzeczy.

Na pewno.
10-05-2010 22:21 
 Ocena 3 na 3
karolina m. (380 punktów)
>Dlatego trzeba ją nauczyć, że niezależnie od bzdur wtłaczanych w domu jest wolnym człowiekiem i ma prawo decydować o sobie.

Oczywiście.

>Oraz, ewentualnie zapewnić wsparcie i ochronę przed ojcem/bratem/mężem gdyby im to się nie mieściło w głowie.

Taką ochronę zapewnia prawo, jak każdemu innemu obywatelowi europejskiego kraju. Po prostu wiadomy zakaz wydaje mi się bardziej ograniczeniem wobec muzułmańskich mężczyzn w zniewalaniu swoich żon, niż wobec tych kobiet.

>Tak. Dzięki temu, że żadna kobieta nie może założyć burki zniknie opresja i kulturowa tradycja traktowania kobiety jak rzeczy.
>Na pewno.

Nic takiego nie powiedziałam.

Sytuacja islamskich kobiet (żeby się nie zagalopować i nie powiedzieć islam itself) jest jednym z bardziej przerażających problemów społecznych współczesnego świata, na ten moment nierozwiązywalnym. Sądzę, ale to tylko moja skromna opinia, że jeżeli na przykład kraje europejskie są w stanie zrobić cokolwiek, to będzie to choćby i symboliczny sprzeciw wobec pewnych korodujących zwyczajów, w kierunku rosnącej mniejszości muzułmańskiej.

Jestem daleka od wszelkiej nietolerancji i to nie tych ludzi uważam za problem, a system prawno-religijny, dający jednym bat do ręki, a drugich rzucający na kolana. Usłyszałam zarzut, że nie wolno mi tego oceniać, bo gówno wiem o kulturze i tradycji rozwijającej się od tysięcy lat niezależnie od naszej. Ale chyba można jednak z naszej perspektywy obiektywnie ocenić prawo pozwalające 60-latkowi poślubić 9-latkę, a następnie ją zgwałcić, albo wychłostać kogoś za założenie spodni.
Sylwek (15472 punktów)

>Taką ochronę zapewnia prawo

Nie, w niektórych krajach (bodaj w Niemczech) orzecznictwo lubi respektować "kulturowe uwarunkowania" i inaczej traktować przemoc wobec kobiet muzułmańskich.
Sylwek (15472 punktów)

>Jestem daleka od wszelkiej nietolerancji i to nie tych ludzi uważam za problem, a system prawno-religijny, dający jednym bat do ręki, a drugich rzucający na kolana. Usłyszałam zarzut, że nie wolno mi tego oceniać, bo gówno wiem o kulturze i tradycji rozwijającej się od tysięcy lat niezależnie od naszej. Ale chyba można jednak z naszej perspektywy obiektywnie ocenić prawo pozwalające 60-latkowi poślubić 9-latkę, a następnie ją zgwałcić, albo wychłostać kogoś za założenie spodni.

Cóż, ja zwracam uwagę, że zakaz noszenia chust/burek etc, mimo wszytko ubezwłasnowolnia kobiety. Nie ma to nic wspólnego z relatywizmem kulturowym, wręcz przeciwnie, wprost wynika z poszanowania indywidualizmu i prawa do obierania własnego sposobu życia.

Nie widzę analogii z pedofilnymi gwałtami.
dajmonion (3663 punktów)
>Jestem daleka od wszelkiej nietolerancji i to nie tych ludzi uważam za problem, a system prawno-religijny, dający jednym bat do ręki, a drugich rzucający na kolana. Usłyszałam zarzut, że nie wolno mi tego oceniać, bo gówno wiem o kulturze i tradycji rozwijającej się od tysięcy lat niezależnie od naszej. Ale chyba można jednak z naszej perspektywy obiektywnie ocenić prawo pozwalające 60-latkowi poślubić 9-latkę, a następnie ją zgwałcić, albo wychłostać kogoś za założenie spodni.

Jak chcesz to obiektywnie ocenić? Może to tylko twoje emocje? Dla nich z kolei związki homoseksualne są szokujące. Nawet karzą za to śmiercią w niektórych krajach.


dajmonion
12-05-2010 12:45 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

> Jak chcesz to obiektywnie ocenić? Może to tylko twoje emocje?

Nie, to nie tylko jej emocje. To także emocje gwałconej 9-latki.

Lub zabijanego geja.

Cierpienie nie jest relatywne do kultury i "wartości".
dajmonion (3663 punktów)
Ale stosunek do cierpienia już jest relatywny. Jeśli ktoś dostrzega w nim głęboki sens, to ochoczo mu się podda i będzie protestował przeciwko wyzwalaniu go z tego cierpienia. Przykładem mogą tu być praktyki inicjacyjne. Autorka wątku jako przedstawicielka kultury europejskiej nie może wiedzieć jakie znaczenie dla kobiet w burkach ma noszenie tych strojów, tudzież przestrzeganie innych egzotycznych zwyczajów, dlatego nie jest w stanie tego ocenić.

dajmonion
karolina m. (380 punktów)
>Ale stosunek do cierpienia już jest relatywny. Jeśli ktoś dostrzega w nim głęboki sens, to ochoczo mu się podda i będzie protestował przeciwko wyzwalaniu go z tego cierpienia. Przykładem mogą tu być praktyki inicjacyjne. Autorka wątku jako przedstawicielka kultury europejskiej nie może wiedzieć jakie znaczenie dla kobiet w burkach ma noszenie tych strojów, tudzież przestrzeganie innych egzotycznych zwyczajów, dlatego nie jest w stanie tego ocenić.

W odpowiedzi odsyłam Cię do artykułu Phyllis Chesler, zamieszczonego na Racjonaliście.
www.racjon(*)6533/q,Islamski.apartheid.plci
Sylwek (15472 punktów)
>Ale stosunek do cierpienia już jest relatywny. Jeśli ktoś dostrzega w nim głęboki sens, to ochoczo mu się podda i będzie protestował przeciwko wyzwalaniu go z tego cierpienia. Przykładem mogą tu być praktyki inicjacyjne.

Tak, tak. Praktyki inicjacyjne. Nie zmienia to faktu, że coś takiego jak obrzezanie dziewczynki czy zabicie geja, zawsze i bez wyjątku jest horrorem dla ofiary (nawet, jeśli wiele z tych ofiar po latach - mam na myśli oczywiście obrzezane dziewczyny a nie zabitych gejów gotowa jest organizować ten horror dla innych). Wiemy też, że nie wszystkie kobiety w krajach w których realizuje się obrzezanie są z tego zadowolone - krytyczny stosunek do tradycji narodził się może w Europie, ale nie ma takich różnic kulturowych, które czyniłyby go nieprzyswajalnym dla przedstawicieli innych kultur. Nie ma też powodu, by sprzeciw wobec własnej tradycji (rzecz oczywista i przynajmniej w teorii respektowana i chroniona w świecie zachodnim) osób przynależących do innej kultury miał być otaczany mniejszym szacunkiem niż analogiczny sprzeciw przedstawicieli naszego kręgu cywilizacyjnego.
dajmonion (3663 punktów)
>>Ale stosunek do cierpienia już jest relatywny. Jeśli ktoś dostrzega w nim głęboki sens, to ochoczo mu się podda i będzie protestował przeciwko wyzwalaniu go z tego cierpienia. Przykładem mogą tu być praktyki inicjacyjne.
>Tak, tak. Praktyki inicjacyjne. Nie zmienia to faktu, że coś takiego jak obrzezanie dziewczynki czy zabicie geja, zawsze i bez wyjątku jest horrorem dla ofiary (nawet, jeśli wiele z tych ofiar po latach - mam na myśli oczywiście obrzezane dziewczyny a nie zabitych gejów gotowa jest organizować ten horror dla innych).

Dobra, zostawmy to obrzezanie. To, że ten temat wypłynął pokazuje tylko, że co poniektórzy gotowi są zaakceptować najbardziej absurdalne zakazy jeśli tylko można w ten sposób choć trochę wpłynąć na kulturę, w której dominują inne stosunki między mężczyzną a kobietą.

> Nie ma też powodu, by sprzeciw wobec własnej tradycji (rzecz oczywista i przynajmniej w teorii respektowana i chroniona w świecie zachodnim) osób przynależących do innej kultury miał być otaczany mniejszym szacunkiem niż analogiczny sprzeciw przedstawicieli naszego kręgu cywilizacyjnego.

Szacunek niech sobie będzie dowolnie duży, ale inicjatywa ma wyjść od nich.


dajmonion
Sylwek (15472 punktów)

>Szacunek niech sobie będzie dowolnie duży, ale inicjatywa ma wyjść od nich.

Zależy co prze to rozumieć. Nie widzę powodu by ktokolwiek miał się hamować w tłumaczeniu muzułmańskim kobietom tego czy tamtego.
13-05-2010 14:09 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>>Szacunek niech sobie będzie dowolnie duży, ale inicjatywa ma wyjść od nich.
>Zależy co prze to rozumieć.

To, żeby nie zakazywać noszenia burek.

>Nie widzę powodu by ktokolwiek miał się hamować w tłumaczeniu muzułmańskim kobietom tego czy tamtego.

Tłumaczyć można.


dajmonion
13-05-2010 13:52 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Szacunek niech sobie będzie dowolnie duży, ale inicjatywa ma wyjść od nich.
Wychodzi pl.wikipedia.org/wiki/Waris_Dirie
dajmonion (3663 punktów)
>>Szacunek niech sobie będzie dowolnie duży, ale inicjatywa ma wyjść od nich.
>Wychodzi pl.wikipedia.org/wiki/Waris_Dirie

Świetnie, niech prawo zostanie zmienione, ale w ten sposób, aby nie zakazywać ubierania się w burki tym, które tego chcą.

dajmonion
13-05-2010 23:40 
 0 na 6
(Alicja)Duda (25557 punktów)
> Świetnie, niech prawo zostanie zmienione, ale w ten sposób, aby nie zakazywać ubierania się w burki tym, które tego chcą.
>
dajmonion

Pod wieloma względami trzeba traktować społeczeństwo jak nierozgarnięte dzieci.
W tym przypadku zakaz burek jest jak najbardziej w porządku, podobnie jak zakaz okaleczania dziewczynek podobnie należy postępować z morderstwami"honorowymi". Mieszkasz w Europie stosuj się do obowiązujących norm.
To samo dotyczy obowiązku szkolnego. Uświadomione muzułmanki mogą się przeciwstawić obowiązującej tradycji nieuświadomione nie wiedzą ,że mogą.
14-05-2010 05:26 
 Ocena 6 na 8
Adamiak (36436 punktów)
>Pod wieloma względami trzeba traktować społeczeństwo jak nierozgarnięte dzieci.

   Widzimy, widzimy...

>Uświadomione muzułmanki mogą się przeciwstawić obowiązującej tradycji nieuświadomione nie wiedzą ,że mogą...

   ..., a muzułmanki chcące chodzić w burkach po prostu w przyrodzie nie występują - (Alicja)Duda (moderator) zakazała.
14-05-2010 09:38 
 Ocena 2 na 2
salek (4701 punktów)
>> Świetnie, niech prawo zostanie zmienione, ale w ten sposób, aby nie zakazywać ubierania się w burki tym, które tego chcą.
>>
dajmonion

>Pod wieloma względami trzeba traktować społeczeństwo jak nierozgarnięte dzieci.
Naprawdę chciałabyś być traktowana jak nierozgarnięty dzieciak?

>Mieszkasz w Europie stosuj się do obowiązujących norm.
No właśnie. Idziesz w gości to zachowuj się tak jak wymagają tego gospodarze.. a nie podoba się, to.. hm.. powiedzmy, że nie pchaj się w gości.
Co to ma do traktowania obywateli jak nierozgarniętych?
14-05-2010 12:49 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>W tym przypadku zakaz burek jest jak najbardziej w porządku, podobnie jak zakaz okaleczania dziewczynek podobnie należy postępować z morderstwami"honorowymi". Mieszkasz w Europie stosuj się do obowiązujących norm.

To porównanie jest błędne. W samym ubieraniu się w określony sposób nie ma nic złego. Burka to jedynie przejaw pewnej mentalności i zwyczajów, z którymi Europejczycy się nie zgadzają i z którymi chcą pośrednio walczyć choćby przy pomocy restrykcji co do ubioru.

> Uświadomione muzułmanki mogą się przeciwstawić obowiązującej tradycji nieuświadomione nie wiedzą ,że mogą.

Więc może uświadamianie jest rozwiązaniem, a nie zakazywanie burek.


dajmonion
14-05-2010 13:02 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
>> Świetnie, niech prawo zostanie zmienione, ale w ten sposób, aby nie zakazywać ubierania się w burki tym, które tego chcą.
>>
dajmonion

>Pod wieloma względami trzeba traktować społeczeństwo jak nierozgarnięte dzieci.
>W tym przypadku zakaz burek jest jak najbardziej w porządku, podobnie jak zakaz okaleczania dziewczynek podobnie należy postępować z morderstwami"honorowymi". Mieszkasz w Europie stosuj się do obowiązujących norm.

Wciąż obowiązującą (w wielu krajach) normą jest czcić Boga.

To raz.

Dwa, nie rozumiem, jak można nie dostrzegać oczywistego faktu - zakaz noszenia burek jest ograniczeniem wolności, zupełnie nieuzasadnionym.
14-05-2010 16:27 
 Ocena 3 na 3
awitu (1590 punktów)

>Dwa, nie rozumiem, jak można nie dostrzegać oczywistego faktu - zakaz noszenia burek jest ograniczeniem wolności, zupełnie nieuzasadnionym.

Może taki bardzo króciutki artykuł, wyjaśni Ci to odrobinę. Wybacz, że odsyłam do cudzego tekstu, ale mi się już po prostu nie chce setny raz powtarzać oczywistości.

"A la mierda, reaccionarios. Me la suda todo lo que puedas ladrar. Siempre amé la libertad."
14-05-2010 17:18 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Może byłem nieprecyzyjny. Naprawdę rozumiem motywację rządu używającego burki dla odwrócenia uwagi.

Nie rozumiem, jak można być liberałem, podobno racjonalnym liberałem, i zakładać iż islamskie kobiety to bezmózgie stworzenia.
14-05-2010 18:07 
 Ocena 3 na 3
awitu (1590 punktów)
>Nie rozumiem, jak można być liberałem, podobno racjonalnym liberałem, i zakładać iż islamskie kobiety to bezmózgie stworzenia.

A rozumiesz różnicę między: być liberałem, a uważać się za liberała?


"A la mierda, reaccionarios. Me la suda todo lo que puedas ladrar. Siempre amé la libertad."
14-05-2010 14:55 
 Ocena 6 na 6
awitu (1590 punktów)

>Pod wieloma względami trzeba traktować społeczeństwo jak nierozgarnięte dzieci.

Nigdy nie przypuszczałabym, że zobaczę, że moderator tego forum wypowiada takie słowa.

Niech ta piosenka posłuży za mój komentarz do Twych słów.


"A la mierda, reaccionarios. Me la suda todo lo que puedas ladrar. Siempre amé la libertad."
14-05-2010 17:11 
 Ocena 6 na 6
Adamiak (36436 punktów)
>>Pod wieloma względami trzeba traktować społeczeństwo jak nierozgarnięte dzieci.
>Nigdy nie przypuszczałabym, że zobaczę, że moderator tego forum wypowiada takie słowa.

   A ja się nie zdziwiłem - mam wrodzoną wadę, którą moja wychowawczyni z 8 klasy studiów podstawowych określiła jako: dużą zdolność procesów analizy-syntezy.
   Tę wadę czasami nazywam sobie pamięcią kompleksowo-impresjonistyczną, ale niektórzy zwą to upierdliwością.
   I też dobrze.

   Tak więc nie rozpędzaj się w komentarzu, bo to nie zawsze jest mile widziane.
   Czasami jest odczytywane, jako obraza uczuć.
Piotrek_84 (631 punktów)
>To samo dotyczy obowiązku szkolnego. Uświadomione muzułmanki mogą się przeciwstawić obowiązującej tradycji nieuświadomione nie wiedzą ,że mogą.

Nie powinno być obowiązku szkolnego. Szkoła wielu dzieciom wyrządza trwałe szkody w psychice. Maltretowanie ze strony rówieśników w wielu przypadkach jest nie do zniesienia...
oportunista (1711 punktów)
bo to okrutne, zabraniać zasłaniania twarzy kobiecie wychowanej w przekonaniu, że z odsłoniętą twarzą zostanie uznana za prostytutkę.

Jeśli na 1000 kobiet jedna zakrywa twarz, to , to ona jest dziwolągiem i "prostytutką' w mniemaniu innych, to ona się izoluje i poniża. To nie tylko kwestia mody i obyczaju, lecz szacunku dla społeczności w jakiej się funkcjonuje. Burka jest w zachodnim społeczeństwie odbierana jako wyraz pogardy dla naszych kobiet, demonstrowany przez męski świat islamu. Nie mają odwagi publicznie wyrazić swej dezaprobaty dla białej kobiety w mini, posyłają więc na ulicę swoje siostry i żony w czadorach by nam pokazać nasze zepsucie. Pokazują nam białym facetom, jak należy postępować z swą własnością, gdy więc biała kobieta ma trudności z właściwą interpretacją postaw swego faceta i stara się zrozumieć motywacje obcego zwyczaju, to przyznam, że głupieje.
Piotrek_84 (631 punktów)
>Zakazywanie noszenia burki nie jest odbieraniem muzułmańskiej kobiecie prawa wyboru, jest odbieraniem muzułmańskiemu mężczyźnie narzędzia agresji.

Po pierwsze, ten temat już był. ^^

Po drugie zauważ, że w przypadku kobiet, które są rzeczywiście zmuszane do noszenia burki przez swych mężów, po wprowadzeniu zakazu noszenia burek będzie jeszcze gorzej. A mianowicie mężczyźni ci będą swoje żony zamykać w domu pod kluczem i nie wypuszczać wcale na zewnątrz. Skoro nie może chodzić w burce - to nie będzie wychodzić z domu wcale. Oprócz tego wzrośnie też agresja takich mężczyzn do swych żon, gdyż będą się starali na swych żonach odreagować złość wywołaną wprowadzeniem takiego prawa...

Efekty przypominają więc tutaj zakaz prostytucji. W Szwecji zakazano nabywania usług seksualnych, tłumacząc to "walką z przemocą wobec kobiet". Efekt tego był taki, że wzrosła drastycznie ilość przypadków brutalnego traktowania prostytutek przez ich klientów. Tu odsyłam do artykułu Petry Oestergren: www.petraostergren.com/pages.aspx?r_id=40716
kognitywista (3391 punktów)
Ach ten nieodparty urok zakazywania ...

>A ja mam wątpliwości, czy muzułmanka we Francji chce założyć tę burkę po to, żeby dać wyraz
>wierności swojej religii i tradycji.
Ja mam takie same wątpliwości ale do pomysłów z zakazywaniem mi daleko. A może jedna muzułmanka chce założyć, by dać wyraz religii, druga, by dać wyraz tradycji, a trzecia, bo się boi brata.
Zakazać ! Nakazać ! JA tak myślę ! MNIE się tak wydaje ! JA mam wątpliwości !
A ja mam wątpliwości, czy Twoja długa suknia (zamiast mini) nie jest przypadkiem motywowana strachem przed babcią-dewotką. Mojemu koledze zaś wydaje się, że Twoje mini są wyrazem uległości wobec partnera-męskiego szowinisty. Teraz debatujemy, jakich sukienek ci ZAKAZAĆ ...

Pozdrawiam wszystkich prawdziwych liberałów ...
Piotrek_84 (631 punktów)
>Pozdrawiam wszystkich prawdziwych liberałów ...

A dziękuję Również pozdrawiam.

P.S.
Próżno ci szukać liberałów na tym forum... Już nawet więcej ich jest na forum moheryDOTcom ^^
pavvel (8272 punktów)

>Próżno ci szukać liberałów na tym forum... Już nawet więcej ich jest na forum moheryDOTcom ^^

Dlaczego do nich nie dołączysz? Może nauczą cię jak "prawdziwym liberałem" zostać.
11-05-2010 13:38 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

Nic dodać, nic ująć
immune.ltd (1783 punktów)
Zgadzam się z wypowiedzią mojej szanownej przedmówczyni o nick'u: karolina m
Bywam we Francji i wielu innych krajach Europy zachodniej i również uważam, że jest to narzędzie mężczyzn do kierowania, sterowania kobietą. Owszem indoktrynacja religijna jest wśród tych ludzi tak dalece posunięta, że nawet nie zdają sobie z tego sprawy, ale to nie powód żeby w dobie cywilizacji, nauki, wolnomyślicieli można było to sankcjonować pod przykrywką pseudo wolności. Wszyscy wiemy, że tylko równy dostęp do wiedzy, prawdziwa tolerancja przynosi wymierne pozytywne skutki, reszta jest ułudą ... Brawo dla tej Pani.
Sylwek (15472 punktów)
>Zgadzam się z wypowiedzią mojej szanownej przedmówczyni o nick'u: karolina m
>Bywam we Francji i wielu innych krajach Europy zachodniej i również uważam, że jest to narzędzie mężczyzn do kierowania, sterowania kobietą. Owszem indoktrynacja religijna jest wśród tych ludzi tak dalece posunięta, że nawet nie zdają sobie z tego sprawy, ale to nie powód żeby w dobie cywilizacji, nauki, wolnomyślicieli można było to sankcjonować pod przykrywką pseudo wolności. Wszyscy wiemy, że tylko równy dostęp do wiedzy, prawdziwa tolerancja przynosi wymierne pozytywne skutki, reszta jest ułudą ... Brawo dla tej Pani.

Tak, i jeszcze rewolucja proletariacka, ona jest najbardziej najniezbędniejsza do raju na ziemi.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365