Racjonalista - Strona głównaDo treści
Mechanizacja społeczeństwa

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
12-05-2010 14:55NieIstniejesz (1137 punktów)Mechanizacja społeczeństwa
Ocena 9 na 9
Ostatnio zewsząd uderza we mnie mechanizm. Biurokracja, procedura, dokument, paragraf. Najbardziej jaskrawym przykładem ostatnich dni jest matura. Procedura na full. Na każdej powtarzanie tego samego. Pesel, naklejka, na pierwszej stronie. Rozerwać arkusz. Pesel, naklejka, na ostatniej stronie. Naklejka z kodem kreskowym. Nie mam imienia, mam pesel. I kod kreskowy. Przeczytać instrukcję. Sprawdzić ilość stron. Pytanie - czy wszyscy wyrażają chęć przystąpienia do egzaminu maturalnego? (Nie, nie widzi pan tego enkawudzisty trzymającego pistolet na mojej potylicy, co zmusza mnie do siedzenia tu?). Wszystko co do minuty.

Oczywiście procedura nie obowiązuje na ustnym. Tu jest wolna amerykanka. Np. ustny z języka (pominę już fakt, że tak jak ustny polski nie ma absolutnie żadnego znaczenia) - pani egzaminator kontroluje cały świat. Ja jestem na jej łasce. U mnei było gładko, w innej grupie mieli wrednego i najwyższą notą było 60%. To była najwyższa grupa angielska. W innej grupie, niższej, kilka setek. Żadnych odwołań.

Czy mechanizm nie zabija życia? W tym nawet nie ma ludzi. Są numery. Z numerami można wszystko. W końcu kogo obchodzą numery? Jesteśmy wszyscy odhumanizowani za pomocą procedury.

Może zmierzamy do "Nowego wspaniałego świata"? Wspólność. Identyczność. Stabilność. Perfekcyjna praca mechanizmu, którego tryby kręcą się w szczęściu, powtarzając:

Uwielbiam nowe ubranka. A stare ubranka są brzydkie. Zawsze wyrzucamy stare ubranka. Lepszy nowy wzór niż łatanie dziur. Dużo łat nędzny świat.

Ku chwale perfekcyjnej pracy Maszyny. Niech się kręci.

(Tak, wiem, że temat jest trochę zaczepny, ale ciekawi mnie co o tym myślicie i jakie wnioski mogą stąd wyniknąć.)
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Medieval (3004 punktów)
>Ostatnio zewsząd uderza we mnie mechanizm. Biurokracja, procedura, dokument, paragraf

Świetny post. Plus jak krzyż maltański.

Wczoraj nie zarejestrowałem samochodu bo miałem zły numer VIN na fakturze. Wyobraź sobie, że mniej więcej w takim ciągu liczb i liter: WZZZ0248593Y034TTRO235678 pojawił się błąd bo zamiast "W" powinno być "V". Mimo, że wszystkie inne dokumenty i numery były prawidłowe nie zarejestrowałem samochodu... A spędziłem w urzędzie 1,5 h, uprzednio zwalniając się z pracy. Wypełniałem druki, w których wypisywałem numery VIN, PESEL, NIP, nr dowodu osobistego, nr rejestracyjny i nie wiem jeszcze jakie. Coś musiałem spieprzyć bo nie jestem robotem.

Dlatego też nie przyjmuję świetnych ofert kolejnych kart kredytowych, lojalnościowych, rabatowych, bo nie chcę pamiętać kolejnych nr PIN, PUK itd.. Nie chcę pamiętać loginów i haseł. Wczoraj usłyszałem, że mam kod do alarmu samochodowego i mam go zapamiętać.

To mnie stresuje

Pozdrawiam
13-05-2010 09:25 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>>Ostatnio zewsząd uderza we mnie mechanizm. Biurokracja, procedura, dokument, paragraf
>Świetny post. Plus jak krzyż maltański.
>Wczoraj nie zarejestrowałem samochodu bo miałem zły numer VIN na fakturze ...

Czyli plus pod wpływem emocji ?
Nie zauważyłeś małej różnicy, która jest tutaj kluczowa. Ty opisujesz przykład biurokracji, która utrudnia życie (jak prawie każda biurokracja), natomiast autor wątku pisze o procedurze, która akurat życie ułatwia.
Abstrahuję tu od subiektywnych odczuć współczesnych wrażliwych Voltaire'ów, którzy mogą rzeczywiście poczuć się czasem jak trybiki w maszynie. Natomiast kwestia praktyczna jest bezdyskusyjna. Moje centrum medyczne jako jedyne w mieście wprowadziło naklejki z danymi pacjenta, PESEL-em i kodem kreskowym. Naklejamy je na każde skierowanie, receptę itp. Znikły kolejki, kłopoty z odszyfrowywaniem nieczytelnych danych w aptekach ... pacjenci zachwyceni (nie było skarg na odhumanizowanie), koledzy z innych przychodni zazdroszczą zaoszczędzonego cennego czasu, poświęcanego dotąd na bezproduktywną pisaninę. U nas na tych naklejkach jest oczywiście umieszczone także nazwisko pacjenta. Na maturach celowo jest ukryte dla uniknięcia podejrzeń korupcyjnych - kiedyś bardzo się tego przecież domagano.
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
Ja w szkole nienawidzę "zrównywania": KAŻDY musi umieć to samo, KAŻDY ma przeczytać (lub chociaż znać treść) te same książki, te same wiersze, każdy ma być taki sam, bo bycie takim samym oznacza dobre oceny, a jakieś dodatkowe zdolności są pomijane. Czemu? Bo inni nie mają takich samych...
Rozwiązałeś test z matmy swoim sposobem? 0 punktów za zadanie, bo nie użyłeś wzoru X. 0 punktów, bo znasz sposób na obliczenie Y, którego nikt inny nie zna. Umiesz żonglować? Grać na pianinie z zamkniętymi oczami? Chodzić na rękach? Dotknąć językiem czubka nosa? I tak masz 1, bo nie umiałeś Z, a ten idiota co zamiast się uczyć chodzi do budki z piwem ma 5, bo miał dobre ściągi. No i zrobił to samo co inni, a bycie takim jak inni jest nagradzane. Każdy ma być taki sam, każdy musi być jak spod linijki i ani milimetra różnicy...

Zamiast uczyć myślenia naucza się bezmyślnego wkuwania na pamięć różnych zbędnych rzeczy, by każdy umiał to samo.
12-05-2010 16:49 
 Ocena 1 na 1
Cehe (103 punktów)
A jaki system nauczania byś wolała?

To co masz namyśli wymaga indywidualnego nauczania, jest raczej niemożliwy do realizacji, bądź zbyt drogi w prowadzeniu. Więc niech już lepiej uczą się wybranych rzeczy i czytają wybrane lektury, a sami potem będą mogli się rozwijać. A co do umiejętności, nazwijmy je ponadprogramowymi, one są zazwyczaj mało przydatne w późniejszym życiu, a szkoła powinna uczyć tylko tych bardziej istotnych, ważnych dla zawodu, dajmy na to.

Znasz jakiekolwiek realne rozwiązanie dla edukacji "masowej"?

I btw. Na maturze na przykład, nie ma tak że nie użyjesz wzoru masz źle. Masz policzyć dobrze, i tyle.

A problemem nie jest raczej mechanizacja społeczeństwa, ale ludzie którzy będą ścigać za takie literówki, i ślepo trzymać się procedur.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Poziom matur spada z roku na rok. Być może nie dotyczy to języków obcych, ale jednak reszty tak. Czepiasz się, że pojedynczy trybik może być wykoślawiony. Duupa tam, czepiasz się spraw drugo- albo i trzeciorzędnych.
Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
diogenes (42753 punktów)
>Pesel, naklejka, na pierwszej stronie. Rozerwać arkusz. Pesel, naklejka, na ostatniej stronie. Naklejka z kodem kreskowym. Nie mam imienia, mam pesel. I kod kreskowy. Przeczytać instrukcję. Sprawdzić ilość stron. Pytanie...

Po maturze wychodzisz: czerwone światło, czekasz, zielone światło, idziesz, wsiadasz do samochodu, pomarańczowe światełko przypomina o zapięciu pasa, ruszasz w labirynt znaków, itd., itd., itd. Bodziec - reakcja, bodziec - reakcja, bodziec - reakcja. Brak reakcji - trup.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Głąbiński (3538 punktów)
>... jaskrawym przykładem ostatnich dni jest matura. Procedura na full.
Sądzę, że w swojej krytyce powtórzyłeś częsty błąd ujęcia tematu w sposób utrudniający sformułowanie warunków naprawy. Prawidłową formę egzaminu maturalnego można zaproponować jedynie wówczas, gdy podamy, czemu ma ten sprawdzian służyć. Mogło by to wyglądać dla języka polskiego np.: sprawdzenie w 40 % pamięciowego opanowania przedmiotu (erudycja), 30 % - umiejętności wyszukiwania i wykorzystania źródeł, 20 % - możliwości rozumienia czytanego tekstu, 10 % - poprawności językowej. Sposobów na zdefiniowanie istoty egzaminu jest bardzo wiele, także bez użycia procentowej wagi poszczególnych składników badanej umiejętności. Wydaje się, że sami układający procedurę (jakieś zasady muszą być, pełna improwizacja chyba prowadziła by do sytuacji nonsensownej) matury nie zadają sobie trudu, by sprecyzować i poddać osądowi cel, który ma być osiągnięty przez jej stosowanie.

Stach M. G.
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
>jaskrawym przykładem ostatnich dni jest matura. Procedura na full. Na każdej powtarzanie tego
>samego. Pesel, naklejka, na pierwszej stronie. Rozerwać arkusz. Pesel, naklejka, na ostatniej
>stronie. Naklejka z kodem kreskowym. Nie mam imienia, mam pesel. I kod kreskowy. Przeczytać

Hmm... Widzisz, narzekasz na tą "mechanizację", ale gdyby jej nie było narzekałbyś na ludzi. Denerwowałoby Cię, że tak długo trzeba czekać na wyniki matur bo sprawdzający się ociągają. Naklejki z kodami kreskowymi i blankiet z zamalowanymi kwadracikami jest dla maszyny. A maszyna rządzi się swoimi prawami - musisz jej podać dane w jasnym, zrozumiałym dla niej formacie. Nie zawsze wygląda on atrakcyjnie dla człowieka.
Na współistnienie z maszynami jesteśmy skazani. I nie licz na to, że niebawem pojawią się jakieś posłuszne androidy, które uśmiechną się, wysłuchają i zrobią o co poprosisz, a kontakt z nimi będzie przypominał rozmowę z drugim człowiekiem. Interfejs automatu z kawą albo bankomatu jest o wiele bardziej prawdopodobną opcją.

Ja nie boje się maszyn i "mechanizacji" życia. Maszyna robi co się jej powie, o ile się nie zepsuje albo programujący ją człowiek nie popełni błędu. Automat cię nie okradnie, może co najwyżej zepsuć się i wciągnąć monetę. Natomiast już parę razy w życiu widziałem kolejkę młodych ludzi, którzy ustawili się do zepsutego urządzenia wydającego "darmową" Colę albo ciastka. Jakby zatracili świadomość tego, że właśnie kogoś okradają. Jestem pewien, że ci sami ludzie nigdy w życiu nie zdecydowaliby się na skorzystanie z chwilowej niedyspozycji sprzedawcy w sklepie...

>już fakt, że tak jak ustny polski nie ma absolutnie żadnego znaczenia) - pani egzaminator kontroluje

Więc co jest złego w jasnych procedurach?

>Czy mechanizm nie zabija życia? W tym nawet nie ma ludzi. Są numery. Z numerami można wszystko.

Wiesz, gdyby nie mechanizacja życia to prawdopodobnie nie miałbyś czasu, żeby zadręczać się takimi pytaniami. Twoją główną troską byłoby jak tutaj przeżyć z rodziną do przednówka.

> Uwielbiam nowe ubranka. A stare ubranka są brzydkie. Zawsze wyrzucamy stare ubranka. Lepszy
>nowy wzór niż łatanie dziur. Dużo łat nędzny świat.
Ku chwale perfekcyjnej pracy Maszyny. Niech się kręci.

A tutaj się zgodzę. Też to zauważam i denerwują mnie poczynania niektórych firm produkujących np. sprzęt RTV. W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych standardem było dołączanie schematu do urządzenia i ułatwianie użytkownikowi przeprowadzania napraw pogwarancyjnych poza autoryzowanymi punktami. Telewizor, radio albo magnetofon mógł nam naprawić elektronik-samouk, a kogoś takiego często można było znaleźć nawet w małej wiosce. Sprzęt miał działać dekadami, co najwyżej czasem wymagając drobnej naprawy. Dzisiaj sprzedaje się urządzenia, które mają dotrwać do końca okresu gwarancji. Potem na śmietnik. Żadnego schematu, wnętrze zalane jakąś masą plastyczną itp.

>(Tak, wiem, że temat jest trochę zaczepny, ale ciekawi mnie co o tym myślicie i jakie wnioski mogą
>stąd wyniknąć.)
>
sztejkat (4743 punktów)
Ścisłe procedury mają swoje wady... i swoje zalety.

Trochę czasu minie - docenisz. Tam, gdzie wkrada się rutyna, pośpiech, zmęczenie - tam procedury pomagają nie pominąć ważnych, ba nieraz śmiertelnie ważnych, etapów pracy.

Procedury pozwalają też na ocenę rzetelności działań bez dogłębnej znajomości tematu. Na przykład, znając zalecane procedury medyczne możesz, idąc do szpitala, utrzymać śladową kontrolę nad tym, czy lekarze leczą Cię prawidłowo, czy też akurat dziś doktorowi żona nie dała i zamiast wyrostka zrobi Ci lobotomię.

Jednak wiara w świętą checklistę typowa dla ludu Wuja Sama jest równie, a nawet bardziej zgubna niż polski burdel.

I to nie tylko ze względu na odhumanizowanie, ale przede wszystkim - na postępujące zidiocenie i brak odpowiedzialności. Zgodnie z procedurą == dobrze. Najważniejsze w lotnictwie to to, żeby samoloty spadały zgodnie z procedurą

Z tym wiąże się kolejna strona procedury: dupochron. Ścisła i przestrzegana procedura pozwala uniknąć oskarżeń o nierówne traktowanie, zaniedbania, dyskryminacje i inne związane w sposób nieunikniony z indywidualnym podejściem zróżnicowanie działań. Proceduralny dupochron chroni także przed zmorą państw cywilizowanych czyli zarazą prawniczą.

Tak więc i tu, w procedurach, jak i wszędzie zresztą, obowiązywać powinien umiar i rozum.

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365