 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-05-2010 13:16 | Medieval (3004 punktów) | Polowaneczko
18 na 18 | Myślę, że warto przypomnieć główne tezy mocnego artykułu napisanego kiedyś przez Filipa Łobodzińskiego zainspirowanego książką "Polowaneczko" Tomasza Matkowskiego.
Poniższy tekst nie jest dosłownym cytatem, jest moim wyborem czy streszczeniem artykułu.
Zabawa
W dniu wolnym od pracy przebierają się w cudaczne stroje, wtykają sobie w kapelusiki pióra, biorą trąbki i idą w las. Wytworzyli sobie cały rytuał, jak na podwórkowej zabawie, wraz z tajemną mową i systemem sygnałów, który na odległość obwieszcza, jakie zwierzę właśnie zostało zabite. Nawet zaprojektowali sobie pseudomilitarne stroje i w nich przychodzą do cudzego domu, by zabić jego mieszkańców. W tym celu posługują się bądź to hałasem (naganka), bądź podstępem (wabienie zwierzyny podczas rui). Jak sami twierdzą, szczególnie polowania „na wab dają bardzo dużo emocji wysokiej klasy”.
Zaglądam na strony internetowe redagowane przez myśliwych. Patrzę na publikowane tam zdjęcia. Na przykład takie: uśmiechnięta pani, w kapelusiku piórko jej się migoce, w ręku flinta, a u stóp zabity lis. Podpis: „Piękny wiosenny poranek”. Albo takie: trójka mężczyzn i chłopiec, stroje jak wyżej. Żartują sobie, stojąc nad rozłożonym pokotem. Stygnące trupy pozują, wyginając nienaturalnie łby ku obiektywowi. Podpis: „Czekamy na transport”.
Ochrona przyrody
Podobno chronią naturę, kochają zwierzęta, dbają o równowagę ekosystemu, wybijają tylko najsłabsze „sztuki”. Popatrzmy. Ochrona przyrody w ich wydaniu to m.in. dokarmianie leśnej zwierzyny zimą. Myśliwi tuczą „sztuki”, by dostarczały potem dorodniejszych trofeów, a po drugie, przyzwyczajają zwierzynę do miejsca – nieopodal karmników stawiają więc myśliwskie ambony. Po co? Oczywiście, żeby z ukrycia zabijać zwierzęta. Gdy ogłoszono, że lisów w polskich lasach jest za dużo, co zagraża populacji mniejszych zwierząt, myśliwi pierwsi się skrzyknęli. Z troski o „drobnicę”? Ależ oczywiście, sami to mówią! Przecież nie dla rozkoszy łowieckiej, nie dla radochy, jaką daje trafienie w ruchomy cel, nie dla imponującej lisiurki (futra). To poczucie misji każe im, jak to określa łowiecki język, „gnębić”, czyli przerzedzać lisy.
Współcześni myśliwi wabią zwierzęta do swoich stanowisk, zamiast trudzić się tropieniem tak jak ich dzicy przodkowie. Wykorzystują głód albo godowe ogłupienie ofiar. Czasem nachodzą zwierzynę w jej mieszkaniu – jamie, norze, legowisku. Posuwają się nawet do czynności oficjalnie zabronionych, np. kłucia leżącego w gawrze niedźwiedzia, by go obudzić (przepis mówi o tym, że nie wolno zabijać śpiącego). Byle bliżej, byle trafienie było pewniejsze.
Komu by tu zaimponować ?
Wybiera się nie słabe i chore zwierzęta, jak publicznie podkreślają łowcy, ale największe i najpiękniejsze. Piszą o tym i sami członkowie braci łowieckiej: „Bardzo ważnym aspektem łowieckiej pasji jest trofeistyka. Każdy myśliwy chce się pochwalić swoimi zdobyczami, aby z jednej strony okazać w ten sposób szacunek upolowanej zwierzynie, z drugiej zaś wykazać się swoim szczęściem i kunsztem łowieckim. Zapraszamy do udziału w konkursie na najcięższe poroże byka jelenia! Życzymy udanego rykowiska!” – czytam na jednej ze stron myśliwskich.
Język
Nie strzelają „w klatkę piersiową”, tylko „na komorę”, którą „sztuka” (zwierzę łowne) „podaje” (pokazuje). Podaje – jakby była kolegą z tej samej drużyny piłkarskiej. Dla nich strzał w trzewia sarny przez odbyt to „trafienie w talerz”. Odstrzelona noga to „utrącona cewka”. Źle trafiony jeleń, czyli „postrzałek”, nie krwawi, uciekając, ale „zaznacza strzał”. Jeśli po takiej ucieczce pada gdzieś martwy, łowcy znów nie mówią wprost, że padł po strasznych katuszach, ale że – uwaga – „doszedł”. Jak ziemniaki we wrzątku. A myśliwi nie zabijają, lecz „pozyskują”, a zamiast raportu mają swoje „odtrąbienie kniejówką”.
Prawi i higieniczni
Myśliwi szczycą się też swą prawością. Jak mówią, nie strzelają do zwierzyny z nadmiernej odległości. Starają się nie kaleczyć „kładzionych sztuk” i nie rozpłoszyć tokujących cietrzewi – choć właśnie podczas toków najczęściej na nie polują. Czysta schizofrenia. Ale myśliwego, który strzela do wszystkiego, co się w lesie rusza, czeka straszna kara środowiskowa – zostaje okrzyknięty pogardliwym słowem „strzelacz”. To jakby na psychopatycznego kapo powiedzieć z wyrzutem „łapserdak”. Myśliwi nie są elitą, rycerskim bractwem – tylko żałosnym reliktem, który nie umie żyć bez rozlewu krwi. Nie dają zwierzynie szans, bo nie idą samotnie na dzika z gołymi rękami, ale tchórzliwie, całą zgrają, strzelając z ukrycia i z daleka. Jedyne, co ryzykują, to obtarcie nóg. Nie kochają lasu, tylko siebie i swoje zbrodnicze obrzędy. Kochają chwilę, gdy pada strzał.
Podsumowanie
Z zabijania bezbronnych istot uczynili sport, przebierankę, teatralno-sekciarski obrzęd. Zwierzęta traktują jak rzutki na strzelnicy, tylko trochę trudniejsze do zestrzelenia, bo obdarzone instynktem (i wrażliwością na ból, czego już myśliwi nie chcą przyznać). Przepisy łowieckie to dla nich listek figowy, za którym mogą uprawiać swój proceder. To ludzie, którzy gardzą tymi, co na polowanie założą czapkę z pomponem zamiast kapelusika z piórkiem, co mówią „krew” zamiast „farba” czy „posoka”.
Co o tym sądzicie ? Ja nie mam wątpliwości.
PS. Wpis ten nie jest związany z kandydaturą Bronisława Komorowskiego w wyborach prezydenckich, na którego wąsy będę zresztą głosował, bo nie mam wyjścia.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | Na poziomie emocjonalnym przejmujące - ciekawe, czy rzeźnicy też wytworzyli podobną subkulturę? Fotki w tak "pięknych okolicznościach przyrody" kojarzą mi się nieodparcie z klasyczną pracą "Ostatni Żyd w Winnicy"Ale patrząc na zjawisko chłodniej, to czego właściwie oczekujesz? Całkowitego zaprzestania "regulacji" populacji zwierząt w lasach, czy zakazania tym ludziom odczuwania - ok, etycznie podejrzanej, ale jednak - radochy z wykonywanej pracy?
|
|
 | 3 na 3 | Medieval (3004 punktów) |
>Ale patrząc na zjawisko chłodniej, to czego właściwie oczekujesz? Całkowitego zaprzestania "regulacji" populacji zwierząt w lasach, czy zakazania tym ludziom odczuwania - ok, etycznie podejrzanej, ale jednak - radochy z wykonywanej pracy?
Oczekuję, że regulacją stanu zwierzyny w lesie będą zajmować się wyłącznie wykwalifikowane służby leśne (funkcjonariusze Lasów Państwowych). Im wszak nie zależy na "położeniu" najdorodniejszych "sztuk", bo nie za to im płacą.
|
|
|  | 4 na 4 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > wykwalifikowane służby leśne (funkcjonariusze Lasów Państwowych)
Zdaje się, że ekonomicznie wychodzi taniej, gdy robią to "pasjonaci", którzy jeszcze są skłonni za to zapłacić. To może być poważny kłopot przy próbach zmiany obecnego stanu rzeczy.
|
|
| |  | 1 na 3 | Medieval (3004 punktów) |
>Zdaje się, że ekonomicznie wychodzi taniej, gdy robią to "pasjonaci", którzy jeszcze są skłonni za to zapłacić. >To może być poważny kłopot przy próbach zmiany obecnego stanu rzeczy.
Taniej by było wybić wszystkie zwierzęta napalmem. Po co one ? Aha, zapomniałem, żeby pasjonaci mieli do kogo strzelać.
|
|
|  | 3 na 3 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Oczekuję, że regulacją stanu zwierzyny w lesie będą zajmować się wyłącznie wykwalifikowane służby leśne Ja bym to zlecił Matce Naturze.
Inteligentni ludzie są często zmuszani do picia, by bezkonfliktowo spędzać czas z idiotami.(E. Hemingway)
|
|
| |  | | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Ja bym to zlecił Matce Naturze.
Człowiek jest częścią tej natury.
Łukaszewicz.
|
|
|  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | >Oczekuję, że regulacją stanu zwierzyny w lesie będą zajmować się wyłącznie wykwalifikowane służby leśne (funkcjonariusze Lasów Państwowych). Im wszak nie zależy na "położeniu" najdorodniejszych "sztuk", bo nie za to im płacą. >
Miałabym poważne wątpliwości w kwestii wyższości etycznej naszych dzielnych leśników w tej kwestii. Jest tajemnicą poliszynela, że w wielu leśniczówkach można dostać dowolną ilość drewna, w tym z drzew chronionych. Myślisz, że ze zwierzyną byłoby inaczej?
|
|
|  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
>Oczekuję, że regulacją stanu zwierzyny w lesie
Czym? Z całym szacunkiem, ale jak czytam o "regulowaniu stanu zwierzyny" to zastanawiam się zawsze, kto się ty zajmował przez ponad 3 miliardy lat, kiedy zwierzęta, grzyby, rośliny, prostista, archeany i bakterie same se skutecznie regulowały stan.
|
|
| |  | | kognitywista (3391 punktów) | >Czym? Z całym szacunkiem, ale jak czytam o "regulowaniu stanu zwierzyny" to zastanawiam się zawsze, kto się ty zajmował przez ponad 3 miliardy lat, kiedy zwierzęta, grzyby, rośliny, prostista, archeany i bakterie same se skutecznie regulowały stan. Kiedy R.Dawkins pisał, że regularnie wpłaca pewne kwoty na ratowanie ginących gatunków, to odruchowo uznałem jego działanie za pożyteczne. A to paskudnik ... niepotrzebnie się wtrąca.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Uhm.
Czy działania myśliwych zwiększają stabilność ekosystemów?
Czy służą utrzymaniu różnorodności biotycznej?
Czy są próbą odwrócenia niszczącego działania obniżającego produktywność ekosystemów?
Od usuwania osobników "chorych i słabych" są choroby właśnie wspomagane przez drapieżniki. Od usuwania nadmiaru drapieżników jest głód (normalne w ekosystemach są fluktuacje populacji w układzie drapieżca-ofiara a myśliwi niszczą ten podstawowy rytm).
Ale tak, na pewno pan ze śmiesznym piórkiem strzalający do lisów działa na rzecz przyrody, jak cholera.
|
|
| | | |  | | kognitywista (3391 punktów) | O ekosystemach w pełni naturalnych możemy zapomnieć ... cywilizacja zaszła już za daleko. W tej nowej rzeczywistości ingerencja człowieka może być korzystna. I powinniśmy się poczuwać do obowiązku takiej ingerencji. Przykładowo wytrzebienie wilków może prowadzić do nadmiernego rozmnożenia populacji lisów, a to z kolei zagrażać np. gatunkowi cietrzewia. W tej i tak sztucznej sytuacji polowanie na lisy nie musi być katastrofą ekologiczną, a wręcz przeciwnie. Nie bronię tu myśliwych ... ich hobby uważam za obrzydliwe.
|
|
| | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >O ekosystemach w pełni naturalnych możemy zapomnieć ... cywilizacja zaszła już za daleko.
A kto powiedział, że ekosystemy mają być naturalne? Ekosystemy (jakoś) dostosowują się do tego co robi człowiek. Ba, nawet myśliwi są naturalnym (naturalnym sensu lato) elementem ekosystemów. Mnie tylko śmieszy wiara w to, że są do czegoś niezbędni, że "przywracają równowagę". Są po prostu jednym z przejawów morderczej działalności człowieka - w tym wypadku motywowanej rozrywką. Inne istoty dostosują się albo wymrą. Ale to nie powód by myśliwi próbowali mamić innych ludzi opowieściami o swojej trosce o przyrodę.
|
|
| | | | | |  | | kognitywista (3391 punktów) | Nie wierzę w ich troskę o przyrodę. Odniosłem się jedynie do wąskiego zagadnienia: czasem "regulacja stanu zwierzyny" ma sens. To, że kiedyś przyroda "regulowała się sama" obecnie nie ma znaczenia. Tylko tyle.
|
|
5 na 5 | Głąbiński (3538 punktów) | Również sądzę, że traktowanie zabijania jako rozrywki dowodzi moralnej degradacji. Należy jednak przyznać, że jest pewien postęp. Nie tak dawno temu rozrywką było oglądanie katuszy zadawanej skazańcom (palenie na stosie, rozrywanie końmi, łamanie kołem itp.). Bywało, że za miejsce, z którego można było dokładnie obserwować męczarnię, trzeba było słono zapłacić.
Stach M. G.
|
|
 | 2 na 2 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Nie tak dawno temu rozrywką było oglądanie katuszy zadawanej skazańcom Gdzieniegdzie nadal stanowi to rozrywkę.
Inteligentni ludzie są często zmuszani do picia, by bezkonfliktowo spędzać czas z idiotami.(E. Hemingway)
|
|
 | 5 na 5 | -jad- (18783 punktów) | >Również sądzę, że traktowanie zabijania jako rozrywki dowodzi moralnej degradacji. Należy jednak przyznać, że jest pewien postęp. Nie tak dawno temu rozrywką było oglądanie katuszy zadawanej skazańcom (palenie na stosie, rozrywanie końmi, łamanie kołem itp.). Bywało, że za miejsce, z którego można było dokładnie obserwować męczarnię, trzeba było słono zapłacić.
Głowę daję, że i dziś niejeden chętnie by pooglądał tylko, że niemodnie jest się tym chwalić.
Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
|
|
|  | 3 na 3 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Głowę daję, że i dziś niejeden chętnie by pooglądał tylko, że niemodnie jest się tym chwalić. Sądząc po sukcesach takich filmów, jak choćby "Piła" (będzie już chyba ósma część), można przypuszczać, że popyt na takie widowiska byłby, tyle że podaż jest niesłychanie ograniczona... geograficznie.
Inteligentni ludzie są często zmuszani do picia, by bezkonfliktowo spędzać czas z idiotami.(E. Hemingway)
|
|
 | | kognitywista (3391 punktów) | >Również sądzę, że traktowanie zabijania jako rozrywki dowodzi moralnej degradacji. Należy jednak przyznać, że jest pewien postęp. Nie tak dawno temu rozrywką było oglądanie katuszy zadawanej skazańcom (palenie na stosie, rozrywanie końmi, łamanie kołem itp.). Bywało, że za miejsce, z którego można było dokładnie obserwować męczarnię, trzeba było słono zapłacić. Chwała telewizji !
|
|
6 na 6 | Kurczewski (2471 punktów) | Moim zdaniem tekst w szlachetnej sprawie ale grzeszy przesadą. Pozwól że spróbuję pokazać (uprzedzając ewentualne wątpliwości- nie mam nic wspólnego z myśliwymi i całym łowiectwem) : > W dniu wolnym od pracy przebierają się w cudaczne stroje,Cudaczne ? Bez przesady, zwykle nie bardziej cudaczne niż te w które ubierają się wędkarze. I w czym ubieranie się w owe znienawidzone przez autora kapelusze z piórkami ma szkodzić ? O ile okrucieństwo jest bez wątpienia naganne o tyle piórko u kapelusza niekoniecznie > Wytworzyli sobie cały rytuał, jak na podwórkowej zabawie, wraz z tajemną mową i> systemem sygnałów, który na odległość obwieszcza, jakie zwierzę właśnie zostało >zabite.Jasne. Zrobili to celowo i z premedytacją a zwykłe mechanizmy działające w społeczności od stuleci nie miały tu nic do rzeczy. > i w nich przychodzą do cudzego domu, by zabić jego mieszkańców.He ? > Myśliwi tuczą "sztuki", by dostarczały potem dorodniejszych trofeów, a> po drugie, przyzwyczajają zwierzynę do miejsca - nieopodal karmników stawiają więc myśliwskie> ambony.Nie stawia się ambon przy karmnikach. Przekłamanie. > Gdy ogłoszono, że lisów w polskich lasach jest za dużo, co zagraża populacji mniejszych zwierząt, myśliwi pierwsi się skrzyknęli.Mieli czekać na Greenpeace czy skarżyć się do NATO ? > Współcześni myśliwi wabią zwierzęta do swoich stanowisk, zamiast trudzić się tropieniem tak jak ich dzicy przodkowie.Kolejne przekłamanie. Wabienie zwierząt było jedną z podstawowych technik łowieckich od tysiącleci. Podobnie jak napędzanie zwierząt na urwiska, stosowanie wnyków (czego dziś nie robi nikt poza kłusownikami) > np. kłucia leżącego w gawrze niedźwiedzia, by go obudzićKłucie ? Czym ? Z nożem ktoś podchodzi ? I od kiedy polowania na zwierzęta prawnie chronione, na które trzeba mieć zezwolenie, odbywają się w okresie ochronnym ? > Myśliwi nie są elitą, rycerskim bractwem - tylko żałosnym reliktem, który nie umie żyć bez rozlewu krwi. Nie dają zwierzynie szans, bo nie idą samotnie na dzika z gołymi rękami, ale tchórzliwie, całą zgrają, strzelając z ukrycia i z daleka.Jasne. Kiedy dzików jest zbyt dużo (jak choćby w lesie przy moim domu) należy wezwać ekologa który nadmiarowe sztuki zagryzie. To źle że zabijają czy źle że nie robią tego tłukami pięściowymi ? A może w ogóle jakakolwiek regulacja populacji zwierząt jest niedopuszczalna ? erka.ovh.org/hototogitsu.blogspot.com/
|
|
 | 2 na 4 | Medieval (3004 punktów) | > Moim zdaniem tekst w szlachetnej sprawie ale grzeszy przesadą.A ja spróbuję udowodnić że nie jest przesadą. W sezonie 2008/2009 odstrzelono w Polsce 756 102 "ważniejszych zwierząt łownych". Statystyka Polskiego Związku Łowieckiego www.pzlow.(*)wID=2948&_CheckSum=-1235613921Jak widać niektóre zwierzęta jak borsuki, jenoty, bobry nie zasługują nawet na ujęcie w statystyce... A jeśli te dane są zaniżone, bo kolegę poniosło, zdarza się przecież ? Trudno, nie dysponujemy innymi, weźmy pod uwagę te oficjalne. Sprawdziłem, sezon 2008/2009 i nie był jakimś szczególnym rogiem obfitości. Biorąc ww. dane pod uwagę, przez 20 lat III RP, jedno pokolenie myśliwych zabiło ponad 15 000 000 zwierząt, tych "ważniejszych". > Cudaczne ? Bez przesady, zwykle nie bardziej cudaczne niż te w które ubierają się wędkarze.Tu się grubo mylisz. To organizacja hierarchiczna i zuniformizowana. Wędkarze ? A to byś ich obraził! Zapoznaj się z uchwałą nr 60 pt. Łowiecki strój organizacyjny www.pzlow.(*)_ID=1163&_CheckSum=-1834910078Opis dystynkcji: "stylizowana gałązka jedliny z szyszkami oraz obszyciem obrzeży kolorem karminowym". Dokładny opis regulaminowego kapelusza, regulaminowego zielonego sznura, kordelasa, stroju letniego, zimowego itd. To zabawa niedojrzałych facetów w wojsko, to jest organizacja paramilitarna, która ma żywego przeciwnika np. podstępnego lisa. > >Wytworzyli sobie cały rytuał, jak na podwórkowej zabawie, wraz z tajemną mową i> >systemem sygnałów, który na odległość obwieszcza, jakie zwierzę właśnie zostało >zabite.> Jasne. Zrobili to celowo i z premedytacją a zwykłe mechanizmy działające w społeczności od stuleci nie miały tu nic do rzeczy.Nie do końca rozumiem. Mam usprawiedliwić tą "zabawę", tego paintballa z użyciem ostrej amunicji i śmiertelnymi ofiarami, jakimiś mechanizmami działającymi w społeczności od stuleci ? Tradycja usprawiedliwieniem patologii ? Ten rytuał, tajemna mowa byłby śmieszny gdyby nie był straszny (patrz statystyka). Zapewniam Cię, że zaakceptowałbym rytuał gdyby był zakończony pstryknięciem zdjęcia. > >i w nich przychodzą do cudzego domu, by zabić jego mieszkańców.> He ?Do lasu. Domem dzikich zwierząt jest las a nie np. mieszkanie, zoo albo cyrk. > >Myśliwi tuczą "sztuki", by dostarczały potem dorodniejszych trofeów, a> >po drugie, przyzwyczajają zwierzynę do miejsca - nieopodal karmników stawiają więc myśliwskie> >ambony.> Nie stawia się ambon przy karmnikach. Przekłamanie.Nie napisano "przy" tylko "nieopodal". Podtrzymuję. Karmniki stawia się na łowiskach. Myśliwi doskonale wiedzą, że zwierzyna będzie przebywała w pobliżu miejsc gdzie łatwiej o pożywienie, tu będzie jej dom. A wtedy w sezonie, ognia! > >Gdy ogłoszono, że lisów w polskich lasach jest za dużo, co zagraża populacji mniejszych zwierząt, myśliwi pierwsi się skrzyknęli.> Mieli czekać na Greenpeace czy skarżyć się do NATO ?Postuluję, żeby regulacją populacji zwierząt zajęły się Lasy Państwowe. To ogromna instytucja zatrudniająca blisko 40 000 funkcjonariuszy i pracowników. Lis jest ciekawym przykładem bo to ostatni drapieżnik zagrażający monopolowi myśliwych... Myśliwi wręcz nie znoszą lisów. Ostatnio wynegocjowali sobie wcześniejszy termin odstrzału lisa, hura! już od 1 lipca każdego roku, a więc można zabijać młode lisy tzw. niedoliski. Patrz: www.pzlow.(*)owID=835&_CheckSum=-2078433275Cóż, lisy mają na podrośnięcie 3 miesiące od kwietnia do lipca... Przykre, prawda ? A gryzoni na które głównie poluje lis też nie lubimy. Schizofrenia. > >Współcześni myśliwi wabią zwierzęta do swoich stanowisk, zamiast trudzić się tropieniem tak jak ich dzicy przodkowie.> Kolejne przekłamanie. Wabienie zwierząt było jedną z podstawowych technik łowieckich od tysiącleci. Podobnie jak napędzanie zwierząt na urwiska, stosowanie wnyków (czego dziś nie robi nikt poza kłusownikami)Dziś do dyspozycji jest celownik optyczny, nowoczesna broń, GPS, środki chemiczne do wabienia itd. I to wszystko nie w celu zdobycia pożywienia. To z miłości do zwierząt... > >np. kłucia leżącego w gawrze niedźwiedzia, by go obudzić> Kłucie ? Czym ? Z nożem ktoś podchodzi ? I od kiedy polowania na zwierzęta prawnie chronione, na które trzeba mieć zezwolenie, odbywają się w okresie ochronnym ?Tak, nożem. Tacy są ludzie, w rzeszy 300 000 myśliwych są też psychopaci. > >Myśliwi nie są elitą, rycerskim bractwem - tylko żałosnym reliktem, który nie umie żyć bez rozlewu krwi. Nie dają zwierzynie szans, bo nie idą samotnie na dzika z gołymi rękami, ale tchórzliwie, całą zgrają, strzelając z ukrycia i z daleka.> Jasne. Kiedy dzików jest zbyt dużo (jak choćby w lesie przy moim domu) należy wezwać ekologa który nadmiarowe sztuki zagryzie. To źle że zabijają czy źle że nie robią tego tłukami pięściowymi ? A może w ogóle jakakolwiek regulacja populacji zwierząt jest niedopuszczalna ?Już wspomniałem, tak dla zawodowych myśliwych, funkcjonariuszy Lasów Państwowych, którzy będą działać systematycznie. Nie dla pospolitego ruszenia tej hałastry z trąbkami. Pzdrawiam
|
|
|  | 3 na 3 | Kurczewski (2471 punktów) | > A ja spróbuję udowodnić że nie jest przesadą.Będzie mi miło. Koniec końców to ma być dyskusja a nie seria monologów. > Jak widać niektóre zwierzęta jak borsuki, jenoty, bobry nie zasługują nawet na ujęcie w statystyce...Niektóre z tych zwierząt są poważnym problemem, co z jednej strony (przynajmniej mnie) cieszy, bo świadczy o tym że środowisko naturalne ma się dobrze- z drugiej jest oznaką zachwiania równowagi, jak choćby w przypadku lisów czy bobrów które stają się plagą). > Tu się grubo mylisz. To organizacja hierarchiczna i zuniformizowana. Wędkarze ? A to byś ich obraził! [...] To zabawa niedojrzałych facetów w wojsko, to jest organizacja paramilitarna, która ma żywego przeciwnika np. podstępnego lisa.A zwróciłeś uwagę na to że w tym regulaminie mowa o stroju obowiązującym podczas uroczystości a nie zwykłym, codziennym ? To tak jakbyś miał za złe górnikom że mają dziwaczne mundury galowe. Hierarchiczna ? Niewiele organizacji w Polsce jest nie- hierarchicznych. Weź dla porównania wędkarzy i PZW skoro już wywołaliśmy ten temat. Nie ma tam hierarchii, systemu stołków, głosowań, uprawnień ? > Nie do końca rozumiem. Mam usprawiedliwić tą "zabawę", tego paintballa z użyciem ostrej amunicji i śmiertelnymi ofiarami, jakimiś mechanizmami działającymi w społeczności od stuleci ? Tradycja usprawiedliwieniem patologii ? Ten rytuał, tajemna mowa byłby śmieszny gdyby nie był straszny (patrz statystyka).Ten rytuał powstawał przez stulecia i jego powstawanie nie wiązało się z chęcią maskowania faktu że mamy do czynienia z zabijaniem (a tak przedstawia to autor). Nie był to mroczny spisek ani celowe zasłanianie prawdy. > Zapewniam Cię, że zaakceptowałbym rytuał gdyby był zakończony pstryknięciem zdjęcia.Ależ nijak nie mam zamiaru namawiać Cię do akceptacji czy negacji. Dla mnie istnienie gwar jest zjawiskiem kulturowym, nie oceniam ich przez pryzmat kultury która je stworzyła, czy będzie to grypsera więzienna, slang koniarzy czy język jakim posługują się myśliwi. Rzecz nie związana z zagadnieniem okrucieństwa i nadużyć > Do lasu. Domem dzikich zwierząt jest las a nie np. mieszkanie, zoo albo cyrk.Nie masz wrażenia że to przesadna humanizacja ? Zwłaszcza jeśli mówimy o polowaniach w ogóle- wszystkich, również tych uprawnionych (bo koniecznych) odstrzałach selekcyjnych i innych odłowach o których sam piszesz. > Nie napisano "przy" tylko "nieopodal". Podtrzymuję. Karmniki stawia się na łowiskach. Myśliwi doskonale wiedzą, że zwierzyna będzie przebywała w pobliżu miejsc gdzie łatwiej o pożywienie, tu będzie jej dom. A wtedy w sezonie, ognia!A nie zauważyłeś że o ile ambony stawia się raczej na granicach pól uprawnych, o tyle karmniki zwykle lokowane są w terenie zalesionym ? I tak, myśliwi wiedzą że zwierzęta będą żywić się na polach a odstrzały mają (przynajmniej w teorii bo bywa różnie) temu zapobiegać. > Postuluję, żeby regulacją populacji zwierząt zajęły się Lasy Państwowe. To ogromna instytucja zatrudniająca blisko 40 000 funkcjonariuszy i pracowników.Zgadzam się w 100%. Sęk w tym że lisy występują również na terenach na których lasów nie ma a ich zwiększona populacja (w połączeniu z zakazami polowań na ptaki drapieżne) doprowadziła do niemal całkowitego wyginięcia kuropatw. > Cóż, lisy mają na podrośnięcie 3 miesiące od kwietnia do lipca... Przykre, prawda ?> A gryzoni na które głównie poluje lis też nie lubimy. Schizofrenia.Absolutnie nie próbuję zaprzeczać. > Dziś do dyspozycji jest celownik optyczny, nowoczesna broń, GPS, środki chemiczne do wabienia itd. I to wszystko nie w celu zdobycia pożywienia. To z miłości do zwierząt...Nie i nikt chyba nie będzie udawał że poluje się z miłości, co nie zmienia faktu że potępianie w czambuł wszystkich polowań jest jak każda generalizacja- mało sensowne > Tak, nożem. Tacy są ludzie, w rzeszy 300 000 myśliwych są też psychopaci.W każdej grupie występują. Pytanie czy mówimy o przypadkach ekstremalnych czy reprezentatywnych. > Już wspomniałem, tak dla zawodowych myśliwych, funkcjonariuszy Lasów Państwowych, którzy będą działać systematycznie. Nie dla pospolitego ruszenia tej hałastry z trąbkami.Tu się zgadzamy. Z tym że owi "uprawnieni" nadal będą polować- mechanizm polowania nie ulegnie zmianie, to ciągle będzie zabijanie, nie ma co udawać- często pewnie połączone z wszystkimi tymi elementami które potępiamy. erka.ovh.org/hototogitsu.blogspot.com/
|
|
| |  | 2 na 2 | Medieval (3004 punktów) |
Dziękuję, za rzeczową dyskusję. Skądinąd wiem, że w tej sprawie łatwo o emocje. Mam jednak kilka uwag. > >Nie do końca rozumiem. Mam usprawiedliwić tą "zabawę", tego paintballa z użyciem ostrej amunicji i śmiertelnymi ofiarami, jakimiś mechanizmami działającymi w społeczności od stuleci ? Tradycja usprawiedliwieniem patologii ? Ten rytuał, tajemna mowa byłby śmieszny gdyby nie był straszny (patrz statystyka).> Ten rytuał powstawał przez stulecia i jego powstawanie nie wiązało się z chęcią maskowania faktu że mamy do czynienia z zabijaniem (a tak przedstawia to autor). Nie był to mroczny spisek ani celowe zasłanianie prawdy.Myślę, że zastępowanie słowa "krew", słowem "farba", słowa "zastrzelić", słowem "pozyskać", słów " w klatkę piersiową", słowem "komora", słów "odstrzelona noga" łowami "utracona cewka", słów "oczy zająca" słowem "trzeszcze", słów "ryj dzika" słowem "gwizd" itd. ma na celu chęć maskowania faktu, że mamy do czynienia z zabijaniem, choć nie jestem w stanie tego udowodnić. > >Postuluję, żeby regulacją populacji zwierząt zajęły się Lasy Państwowe. To ogromna instytucja zatrudniająca blisko 40 000 funkcjonariuszy i pracowników.> Zgadzam się w 100%. Sęk w tym że lisy występują również na terenach na których lasów nie ma a ich zwiększona populacja (w połączeniu z zakazami polowań na ptaki drapieżne) doprowadziła do niemal całkowitego wyginięcia kuropatw.Dostrzegam pewną nielogiczność. Uważa się lisa za szkodnika bo zjada jaja ptaków, tymczasem ze statystyki, którą przywołałem wynika, że w sezonie 2008/2009 odstrzelono: 93 000 bażantów, 14 236 kuropatw i 107 939 kaczek. To przeczy tezie, że lis jest takim skutecznym szkodnikiem. Przecież nie byłoby zgody na odstrzelenie tych nadliczbowych ptaków gdyby nie było ich pod dostatkiem. Coś tu nie gra... Oni nie chcą się dzielić z lisem. Lis zjada "rzutki". Obecnie podobno więcej lisów żyje w Londynie niż w Kampinosie. Tak się rządzimy... > >Cóż, lisy mają na podrośnięcie 3 miesiące od kwietnia do lipca... Przykre, prawda ?> >A gryzoni na które głównie poluje lis też nie lubimy. Schizofrenia.> Absolutnie nie próbuję zaprzeczać.Lisy są fajne www.widelec.org/zdjecie,lisy-czesc-2,2444.html> >Już wspomniałem, tak dla zawodowych myśliwych, funkcjonariuszy Lasów Państwowych, którzy będą działać systematycznie. Nie dla pospolitego ruszenia tej hałastry z trąbkami.> Tu się zgadzamy. Z tym że owi "uprawnieni" nadal będą polować- mechanizm polowania nie ulegnie zmianie, to ciągle będzie zabijanie, nie ma co udawać- często pewnie połączone z wszystkimi tymi elementami które potępiamy.Pozwolę się niezgodzić. Z trzech powodów: 1) Motywacje myśliwych amatorów zdradza trofeistyka. Im większe poroże, dorodny łeb dzika, dłuższe kły, większa skóra ściągnięta ze zwierzęcia tym lepiej. A to przecież atrybuty zwierząt zdrowych! Takiej motywacji nie będą mieli leśniczy zawodowi, 2) Odpowiedzialność materialna funkcjonariusza za wyrządzone szkody. Zgodnie z odpowiednimi przepisami sięga wysokości 3 pensji, poza tym narażony jest na kary dyscyplinarne. A więc 3 razy się zastanowi zanim strzeli, 3) Lepszy nadzór nad wykonywanymi zadaniami. Dla przykładu, jest mniejsze prawdopodobieństwo, że odstrzał byłby dokonywany pod wpływem alkoholu. Wiąże się to z ryzykiem utraty pracy. Pozdrawiam
|
|
| | |  | | Kurczewski (2471 punktów) | > Myślę, że zastępowanie słowa "krew", słowem "farba", słowa "zastrzelić", słowem "pozyskać", słów " w klatkę piersiową", słowem "komora", słów "odstrzelona noga" łowami "utracona cewka", słów "oczy zająca" słowem "trzeszcze", słów "ryj dzika" słowem "gwizd" itd. ma na celu chęć maskowania faktu, że mamy do czynienia z zabijaniem, choć nie jestem w stanie tego udowodnić.Trudno mi powiedzieć, naprawdę. Wielu z tych słów używano już w XVII wieku i wcześniej, w czasach kiedy naprawdę nikomu nie przeszkadzała krew a o prawach zwierząt nie śniło się absolutnie nikomu. > Dostrzegam pewną nielogiczność. Uważa się lisa za szkodnika bo zjada jaja ptaków, tymczasem ze statystyki, którą przywołałem wynika, że w sezonie 2008/2009 odstrzelono: 93 000 bażantów, 14 236 kuropatw i 107 939 kaczek. To przeczy tezie, że lis jest takim skutecznym szkodnikiem. Przecież nie byłoby zgody na odstrzelenie tych nadliczbowych ptaków gdyby nie było ich pod dostatkiem. Coś tu nie gra... Oni nie chcą się dzielić z lisem. Lis zjada "rzutki".Szczerze mówiąc te liczby ptaków nie są- oczywiście w skali całego kraju- przesadnie wysokie. Nie żebym wierzył w propagandę dotyczącą lisów, ale faktem jest że choćby z powodu rozkładania różnej maści szczepionek (zwykle w karmie) zwierzęta te uodporniły się na bardzo wiele chorób i ich pogłowie nie ulega redukcji bo... no właśnie- nie mają (oprócz człowieka) naturalnych wrogów. > Lisy są fajne  Wszystkie zwierzaki są fajne  > Pozwolę się nie zgodzić. Z trzech powodów [...]Nie próbuję zaprzeczać temu że trofea i "zabawa"- absolutnie. Co więcej- zabawę w zabijanie również uważam za chorą. Ale nie podejrzewam żeby ta choroba nie dotykała również myśliwych "zawodowych". Zgadzam się też z tym że wszelkie tego rodzaju zabiegi powinny być kontrolowane- choćby po to żeby uniknąć niepotrzebnego (choć pewnie czasem nieuniknionego) okrucieństwa. Wyrządzone szkody ? Nikt ich nie zobaczy. Jeśli tacy myśliwi mają polować samotnie to ich kontrolowanie będzie niemożliwe. erka.ovh.org/hototogitsu.blogspot.com/
|
|
| Ocykan (3528 punktów) | >Wpis ten nie jest związany z kandydaturą Bronisława Komorowskiego w wyborach prezydenckich,
Wprawdzie wbrew Twojej intencji, ale jednak jest. Zamiłowania dają jakieś świadectwo o człowieku, a prezydent to nie tylko urząd, ale przede wszystkim człowiek.
>na którego [tj. Komorowskiego] wąsy będę zresztą głosował, bo nie mam wyjścia.
Masochista z Ciebie...
|
|
| Rigoletto (3891 punktów) |
>Co o tym sądzicie ? Ja nie mam wątpliwości.
A czym to się różni od zabijania zwierząt w rzeźni, albo na pniaczku w kurniku?
>PS. Wpis ten nie jest związany z kandydaturą Bronisława Komorowskiego w wyborach prezydenckich, na >którego wąsy będę zresztą głosował, bo nie mam wyjścia.
W końcu Komorowski należy do sfery, w której polowania są tak naturalne, jak oddychanie.
|
|
 | 2 na 2 | Ocykan (3528 punktów) | >A czym to się różni od zabijania zwierząt w rzeźni, albo na pniaczku w kurniku?
Różnica w motywacji. Zabijanie zwierząt w rzeźni lub na pniaczku nikomu (poza oczywistymi zboczeńcami) nie sprawia przyjemności.
>Komorowski należy do sfery, w której polowania są tak naturalne, jak oddychanie.
Tym gorzej.
|
|
|  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >>A czym to się różni od zabijania zwierząt w rzeźni, albo na pniaczku w kurniku? >Różnica w motywacji. Zabijanie zwierząt w rzeźni lub na pniaczku nikomu (poza oczywistymi zboczeńcami) nie sprawia przyjemności.
A to czemu? Skoro murarz, szewc czy fryzjer może być zadowolony ze swojej pracy, to dlaczego nie rzeźnik? Czyżbyś odmawiał rzeźnikom prawa do etosu pracy?
>>Komorowski należy do sfery, w której polowania są tak naturalne, jak oddychanie. >Tym gorzej.
To nie jego wina, tak jak nie jest winą wilka, że jest drapieżnikiem.
|
|
| |  | 2 na 2 | Ocykan (3528 punktów) | >>>A czym to się różni od zabijania zwierząt w rzeźni, albo na pniaczku w kurniku? >>Różnica w motywacji. Zabijanie zwierząt w rzeźni lub na pniaczku nikomu (poza oczywistymi zboczeńcami) nie sprawia przyjemności. >A to czemu? Skoro murarz, szewc czy fryzjer może być zadowolony ze swojej pracy, to dlaczego nie rzeźnik? Czyżbyś odmawiał rzeźnikom prawa do etosu pracy?
Zadowolenie z dobrze wykonywanej pracy nie oznacza czerpania przyjemności ze wszystkich jej aspektów. Nawet jeśli, dajmy na to, asenizator ma satysfakcję z faktu, że wykonuje pracę bez wątpienia pożyteczną, to nie oznacza, że wdychanie kloacznych woni sprawia mu przyjemność. Takoż konieczność zabijania jest dla normalnego rzeźnika raczej przykrą koniecznością a nie źródłem przyjemności.
>>>Komorowski należy do sfery, w której polowania są tak naturalne, jak oddychanie. >>Tym gorzej. >To nie jego wina, tak jak nie jest winą wilka, że jest drapieżnikiem.
Ale lepiej go omijać z daleka.
|
|
| | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | > >>>A czym to się różni od zabijania zwierząt w rzeźni, albo na pniaczku w kurniku?> >>Różnica w motywacji. Zabijanie zwierząt w rzeźni lub na pniaczku nikomu (poza oczywistymi zboczeńcami) nie sprawia przyjemności.> >A to czemu? Skoro murarz, szewc czy fryzjer może być zadowolony ze swojej pracy, to dlaczego nie rzeźnik? Czyżbyś odmawiał rzeźnikom prawa do etosu pracy?> Zadowolenie z dobrze wykonywanej pracy nie oznacza czerpania przyjemności ze wszystkich jej aspektów. Nawet jeśli, dajmy na to, asenizator ma satysfakcję z faktu, że wykonuje pracę bez wątpienia pożyteczną, to nie oznacza, że wdychanie kloacznych woni sprawia mu przyjemność. Takoż konieczność zabijania jest dla normalnego rzeźnika raczej przykrą koniecznością a nie źródłem przyjemności.Ale i dla myśliwego, zabijanie samo w sobie nie jest przyjemnością. Tylko np. : celny strzał, okazałe trofeum, zadowolenie ze sprawności swojego psa myśliwskiego, itp. itd. > >>>Komorowski należy do sfery, w której polowania są tak naturalne, jak oddychanie.> >>Tym gorzej.> >To nie jego wina, tak jak nie jest winą wilka, że jest drapieżnikiem.> Ale lepiej go omijać z daleka.Ale on nie strzela do ludzi (chyba  ).
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Ocykan (3528 punktów) | >i dla myśliwego, zabijanie samo w sobie nie jest przyjemnością.
Fakt, nie jest to element dostateczny dla osiągnięcia przyjemności, niemniej jest to element KONIECZNY.
|
|
| | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | >>i dla myśliwego, zabijanie samo w sobie nie jest przyjemnością. >Fakt, nie jest to element dostateczny dla osiągnięcia przyjemności, niemniej jest to element KONIECZNY. >
No cóż. Jestem w stanie zrozumieć przyjemności płynące z łowiectwa, z tego względu, że lat temu kilkanaście uprawiałem proceder dość podobny, choć mniej piętnowany moralnie, a mianowicie wędkarstwo. Zapewnie jest mniej potępiany od łowiectwa z racji tego, że ryby traktujemy za istoty niższego rzędu od sssaków czy ptaków. Nie mniej jednak wędkarstwo, nieuchronnie wiąże się z zabijaniem, chyba że ktoś łowi i wypuszcza (no ale również są myśliwi, którzy biorą udział w polowaniach, ale nigdy nie zabili żadnego zwierzęcia). No ale wracając do tych przyjemności, to mylił by się ten, kto twierdził by, że najważniejsze w wędkarswie jest łapanie ryb. Tak samo ważne jest: zdobywanie informacji o sprzęcie, o różnych metodach połowu, o gatunkach ryb. Potem, pozyskiwanie tego sprzętu, próbowanie, szukanie łowisk etc. etc. ... A juz zdecydowanie najważniejsza jest interakcja z innymi wędkarzami - wymiana doświadczeń, wspólne wyjazdy, rywalizacja ... Podobnie (a może jeszcze bardziej, bo tradycja łowiecka jest starsza) jest zapewne z myśliwymi. To co napisałem powyżej nie oznacza, że z chęcią zostałbym myśliwym, bo jednak perspektywa zabicia np. sarny nie jest dla mnie szczególnie zachęcająca.
|
|
6 na 6 | oportunista (1711 punktów) | Gdybyś powyższy wpis umieścił na jednym z portali myśliwskich, zostałbyś zjedzony żywcem i to bez popitki. To nic że masz rację, fakty mówią same za siebie, sami myśliwi w swych publicznych wystąpieniach, opowiadając o swych niezwykłych przygodach, bez żenady potwierdzają opisany stan rzeczy. Podobnie dzieje się na naszym forum gdy ktokolwiek wytknie oczywiste absurdy prezentowanej ideologii. Człowiek z chwilą wynalezienia broni palnej, już nie poluje, eksploatuje zasoby naturalne i nie ma w tym umiaru. Od tego momentu zwierzyna stała się bezbronną ofiarą, bez szans na samoobronę, myśliwy nie strzela do ruchomego celu, taki sport zapewniają mu rzutki, strzela do pasącej się lub odpoczywającej ofiary, która niczego się nie spodziewa i nie ma nawet świadomości zagrożenia. Polowania zazwyczaj prócz prestiżu nastawione są na zysk, jedyne ryzyko z nim związane jest z zagrożeniem płynącym od innych myśliwych, lubią przy okazji popić i często mylą cele. Pisałeś o lisach, sprostuje tylko to, że są chętnie odstrzeliwane. Sprawa wygląda nieco inaczej, program walki z wścieklizną zadziałał nadzwyczaj nieoczekiwanie, ogromna ilość lisów wyniszcza drobną zwierzynę, na skraju wyginięcia są zające, kuropatwy, bażanty itp. Lisy w zdrowiu pustoszą pola i lasy, są bezkarne, bo nie przedstawiają również wartości rynkowej. Nie ma zapotrzebowania na ich futro, między innymi za sprawą ekologów, myśliwi zaś nie zamierzają dla sportu marnować amunicji. Tak mniej więcej potrafimy regulować procesy biologiczne, całe zastępy ekspertów od przyrody, swymi projektami przestaje się interesować w chwili pobrania kasy.Jedno w czym jesteśmy dobrzy, to wymyślanie szlachetnych ideologii usprawiedliwiających naszą głupotę, myślistwo niczym specjalnym się nie wyróżnia, tyle że jest sportem dla bogatych, rytuał kosztuje i całe szczęście. Żyjemy w świecie dezinformacji, oszukiwani jesteśmy na każdym kroku, dojść prawdy prawie nie sposób, zawsze jednak warto próbować.
|
|
 | 2 na 2 | i.czaplicka (5782 punktów) | Dawniej w czasie orki za pługiem można było zobaczyć cale stada wron.Zjadały one gryzonie (zwłaszcza młode ) z rozkopanych gniazd. Wrony zostały uznane za szkodniki, i wystrzelane przez myśliwych. Gryzonie nadmiernie się rozmnożyły, stanowiąc pokarm dla lisów.Myśliwi z kolei zaczęli strzelać do lisów, co jest o tyle niekorzystne, ze w czasie polowań lisy się rozbiegają i roznoszą wściekliznę.Nie wiedziałam, ze można strzelać do młodych lisków.To jest też groźne, ponieważ czasowo zbiega się z najczęstszym występowaniem wścieklizny (lato)
|
|
 | | Medieval (3004 punktów) | > Gdybyś powyższy wpis umieścił na jednym z portali myśliwskich, zostałbyś zjedzony żywcem i to bez popitki.Nie boję się, ale i Ty oportunisto (pamiętam Twoje wypowiedzi) nie podlizujesz się nikomu
|
|
-2 na 8 Varia Malaria (-68 punktów) (zablokowany) | O tej sprawie zaczęło się ostatnio więcej mówić również za sprawą nowej książki Olgi Tokarczuk "Prowadź swój połóg przez kości umarłych". Polecam bardzo ciekawą rozmowę jaka odbyła się pomiędzy autorką, Kingą Dunin i Romanem Kurkiewiczem, której zapis można przeczytać w tekście "Świat Ambon" w najnowszej Krytyce Politycznej (nr. 20-21).
Nie sądźcie z zewnętrznych pozorów, lecz wydajcie wyrok sprawiedliwy.
|
|
 | 7 na 9 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | |
|
|  | 9 na 9 | liliac (147340 punktów) | > >nowej książki Olgi Tokarczuk "Prowadź swój połóg przez kości umarłych"> Pług, Malaria, płuuuuuuug!!!> Ale rozumiem, że mogło Ci się pomyrdolić.Tak na moje oko/ucho, Malaria po prostu tego nie czytała, ale jakoś tak dźwiękopodobnie jej się zapamiętało  Nie żeby zaraz kompromitacja, ale to stawia pod znakiem zapytania wszelkie malaryczne błyskotliwe odwołania literackie
|
|
 | 1 na 3 | rexus (2343 punktów) | Ile ci płacą za wypisywanie tych dyrdymałów? Opłaca się to?
|
|
| rexus (2343 punktów) | Nie musisz głosować na Komorowskiego. Po za tym, wyobraź sobie przeciętną polską wieś, a w niej gospodarza hodowcę dwóch świnek oczywiście w celach konsumpcyjnych. Albo coś o wiele bardziej groteskowego, ów gospodarz hoduje złapanego w lesie małego dzika, karmiąc go codziennie, doglądając, podziwiając jak zamienia się w potężnego oswojonego dzika, cieszącego się na widok swojego pana. I pewnego dnia, ten pan, wyciąga siekierę, nóż, gotuje dużo wody. Wyprowadza swojego uchowanego dziczka, a ten dziczek szczęśliwy, że w końcu wyszedł na spacer, dostaje obuchem w tył mózgoczaszki.
Poznałem kilku myśliwych, sam jestem wędkarzem. Rozumiem niesmak, który opisujesz, ale proszę nie wrzucaj wszystkich myśliwych do jednego kotła psychopatów uwielbiających zabijać. Choć Komorowskiego zaliczyłbym do takich. Jestem głęboko zawiedziony, jego kandydaturą, sto razy lepszy byłby Sikorski. Ale cóż, nie żyjący Kaczyński ustawił sobie słabszego Komorowskiego. Jak dla mnie bardziej błazna niż króla.
|
|
1 na 1 | Medieval (3004 punktów) |
Kropla drąży skałę  Ludzie zmieniają politykę. "Kampania zmienia ludzi. "Komorowski rozstał się z dubeltówką i zakończył sprawy myślistwa i łowiectwa" - zdradza Grzegorz Schetyna na antenie Radia ZET. Kandydat PO na prezydenta "przeszedł na łowy bezkrwawe, dostał aparat od rodziny i już nie poluje". Liczymy na ciekawe zdjęcia." Ściema ale temat został podjęty. Problem urósł do rangi, której nigdy w Polsce nie miał. Każdy następny kandydat - myśliwy będzie się musiał tłumaczyć z urzędu. Pozdrawiam!
|
|
 | | apud (4399 punktów) | > Kropla drąży skałę Ludzie zmieniają politykę.> "Kampania zmienia ludzi. "Komorowski rozstał się z dubeltówką i zakończył sprawy myślistwa i łowiectwa" - zdradza Grzegorz Schetyna na antenie Radia ZET. Kandydat PO na prezydenta "przeszedł na łowy bezkrwawe, dostał aparat od rodziny i już nie poluje". Liczymy na ciekawe zdjęcia."> Ściema ale temat został podjęty.> Alez skąd, ten kmiecio wyglądający hrabia niedawno dowiedział sie z Herman do Białowieży na żubry juz nie przyjedzie.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|