Racjonalista - Strona głównaDo treści
Nieznajomość Konstytucji, niezrozumienie czy "falandyzacja"?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
19-05-2010 11:35Ocykan (3528 punktów)Nieznajomość Konstytucji, niezrozumienie czy "falandyzacja"?
Ocena 10 na 10
Bronisław Komorowski "dał plamę" po raz kolejny. Oświadczył wczoraj, że ewentualne wprowadzenie stanu klęski żywiołowej nie spowoduje przesunięcia terminu wyborów prezydenckich, ponieważ ów stan, jeżeli nawet zostanie wprowadzony, to na niewielkim terenie i na bardzo krótko. Tymczasem, zgodnie z Art. 228 ust. 7 Konstytucji RP, w czasie stanu nadzwyczajnego (a takim jest stan klęski żywiołowej) oraz w ciągu 90 dni od jego zakończenia wybory Prezydenta RP nie mogą być przeprowadzone. Nie ma znaczenia ani zasięg terytorialny, ani czasokres trwania stanu nadzwyczajnego.

Stawiam pytania: Czy Bronisław Komorowski nie zna Konstytucji, czy jej nie rozumie, czy też ma zamiar ją "falandyzować"? I czy taka wypowiedź, niezależnie od jej przyczyny, nie kompromituje go jako Marszałka Sejmu i nie dyskwalifikuje jako kandydata na urząd Prezydenta RP? Bo Jarosława Kaczyńskiego z pewnością by zdyskwalifikowała...

www.sejm.gov.pl/prawo/konst/polski/11.htm
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

plodzien (7378 punktów)Odp: Nieznajomość Konstytucji, niezrozumienie czy "falandyzacja&q
Z kolei art. 131 mówi, że wybory muszą odbyć sie w terminie 60 dni.
Władza nie ogłosi więc sytuacji nadzwyczajnej, żeby uniknąć ewidentnej sprzeczności tych dwóch przepisów. Komorowski jest w sytuacji żaby, która na rozkaz lwa: Inteligentne zwierzątka na lewo, piękne zwierzątka na prawo - zerknęła na lewo, na prawo i stwierdziła: ja to się k...a chyba rozedrę.
19-05-2010 12:25 
 Ocena 10 na 10
Ocykan (3528 punktów)
>Z kolei art. 131 mówi, że wybory muszą odbyc sie w terminie 60 dni.

Widzę, że nie tylko BK nie zna lub nie rozumie Konstytucji, ale również jego zwolennicy.

Art. 131 nic nie mówi o terminie wyborów prezydenckich. O terminie wyborów prezydenckich mówi art. 128. Artykuł ten mówi, że wybory Prezydenta Rzeczypospolitej zarządza Marszałek Sejmu na dzień przypadający nie wcześniej niż na 100 dni i nie później niż na 75 dni przed upływem kadencji urzędującego Prezydenta Rzeczypospolitej, a w razie opróżnienia urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej - nie później niż w czternastym dniu po opróżnieniu urzędu, wyznaczając datę wyborów na dzień wolny od pracy przypadający w ciągu 60 dni od dnia zarządzenia wyborów.

Artykuł ten jednakowo kategorycznie określa termin wyborów związanych z zakończeniem kadencji Prezydenta, jak i termin związany z opróżnieniem urzędu Prezydenta. Skoro więc art. 228 wymusza, w przypadku stanu nadzwyczajnego, opóźnienie terminu wyborów związanych z zakończeniem kadencji, zrozumiałym jest, że wymusza również opóźnienie terminu wyborów związanych z opróżnieniem urzędu Prezydenta.

Art. 128 dotyczy sytuacji normalnej, zaś art. 228 sytuacji nadzwyczajnej. I nie ma tu żadnej sprzeczności.

www.sejm.gov.pl/prawo/konst/polski/kon1.htm

>Komorowski jest w sytuacji żaby

Ale rozum ma chyba ludzki. W każdym razie - powinien.

Jest takie powiedzonko (podobno cygańskie): Utnij se język by poskromić mowę, zanim ci język utnie głowę. Komorowskiemu nie grozi utrata głowy tylko, co najwyżej, szans na prezydenturę. Języka więc sobie ucinać nie musi, ale powinien nad nim panować. I częściej trzymać za zębami. Bo milczenie jest złotem, a pochopna mowa z pewnością nawet nie srebrem.
19-05-2010 13:17 
 Ocena 3 na 3
plodzien (7378 punktów)
>> Z kolei art. 131 mówi, że wybory muszą odbyc sie w terminie 60 dni. >
> Widzę, że nie tylko BK nie zna lub nie rozumie Konstytucji, ale również jego zwolennicy. >
Przecież nie wiesz czy jestem jego zwolennikiem. Ot, chociażby: mam koty jak Kaczyński, nie lubię polowań.
> Art. 131 nic nie mówi o terminie wyborów prezydenckich. >
Prawda. Wzrok mi się "omskął".
> O terminie wyborów prezydenckich mówi art. 128. >
> [...]

>Artykuł ten jednakowo kategorycznie określa termin wyborów związanych z zakończeniem kadencji Prezydenta, jak i termin związany z opróżnieniem urzędu Prezydenta. Skoro więc art. 228 wymusza, w przypadku stanu nadzwyczajnego, opóźnienie terminu wyborów związanych z zakończeniem kadencji, zrozumiałym jest, że wymusza również opóźnienie terminu wyborów związanych z opróżnieniem urzędu Prezydenta. >
> Art. 128 dotyczy sytuacji normalnej, zaś art. 228 sytuacji nadzwyczajnej. I nie ma tu żadnej sprzeczności. >
Jest sprzeczność w tym sensie, że gdyby ogłoszono stan klęski, wybory nie odbyłyby się w terminie 60 dni. Dlatego pisałem:
" Władza nie ogłosi więc sytuacji nadzwyczajnej... "
Ale przyznaję Ci rację, że mogłem byc bardziej precyzyjny.

> Jest takie powiedzonko (podobno cygańskie): Utnij se język by poskromić mowę, zanim ci język utnie głowę. Komorowskiemu nie grozi utrata głowy tylko, co najwyżej, szans na prezydenturę. Języka więc sobie ucinać nie musi, ale powinien nad nim panować. I częściej trzymać za zębami. Bo milczenie jest złotem, a pochopna mowa z pewnością nawet nie srebrem. >

Ocykan (3528 punktów)
>> Widzę, że nie tylko BK nie zna lub nie rozumie Konstytucji, ale również jego zwolennicy.
>Przecież nie wiesz czy jestem jego zwolennikiem.

Nie wiem, ale przeczuwam. Czyżbym się mylił? Jeżeli tak - to WITAJ W KLUBIE!
19-05-2010 14:13 
 Ocena 2 na 2
plodzien (7378 punktów)
>>> Widzę, że nie tylko BK nie zna lub nie rozumie Konstytucji, ale również jego zwolennicy. >
>> Przecież nie wiesz czy jestem jego zwolennikiem. >
> Nie wiem, ale przeczuwam. Czyżbym się mylił? Jeżeli tak - to WITAJ W KLUBIE! >
Jak by to powiedziec..

Zagłosuję na Komorowskiego, ale nie dlatego, że jest taki dobry, lecz z tego powodu, że Jarosław Kaczyński jest dla mnie tak bardzo nie do przyjęcia. Nie pasuje mi kumulacja władzy PO (rząd i prezydentura), ale z dwojga złego to właśnie wybiorę.
Na Pana Jarosława zagłosowałbym, gdyby jego kontrkandydatem został ktoś jeszcze bardziej kłótliwy, faszysta albo w obietnicach wyborczych mający zbrojny marsz na Moskwę, Berlin, czy coś podobnego.
19-05-2010 15:52 
 Ocena 2 na 2
Ocykan (3528 punktów)
>Zagłosuję na Komorowskiego, ale nie dlatego, że jest taki dobry, lecz z tego powodu, że Jarosław Kaczyński jest dla mnie tak bardzo nie do przyjęcia.

Biedny ten Komorowski. Będzie wybierany (przynajmniej przez niektórych) jak mniejsze zło. Kaczyńskiego nikt w ten sposób nie traktuje. Zwolennicy Kaczyńskiego będą głosować na niego z pełnym przekonaniem.
19-05-2010 15:55 
 Ocena 1 na 1
plodzien (7378 punktów)
> Biedny ten Komorowski. Będzie wybierany (przynajmniej przez niektórych) jak mniejsze zło. Kaczyńskiego nikt w ten sposób nie traktuje. Zwolennicy Kaczyńskiego będą głosować na niego z pełnym przekonaniem.
>
I to mnie nieco martwi..
19-05-2010 21:05 
 0 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Biedny ten Komorowski. Będzie wybierany (przynajmniej przez niektórych) jak mniejsze zło. ... Zwolennicy Kaczyńskiego będą głosować na niego z pełnym przekonaniem.

Można być o głowę wyższym, a być mniejszym złem.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Ocykan (3528 punktów)
>Można być o głowę wyższym, a być mniejszym złem.

Aluzje do wzrostu nie są ani merytoryczne, ani eleganckie.

A tak na marginesie: Aleksander Kwaśniewski jest wyższy od Kaczyńskiego zaledwie o 1 cm, a nikt mu nikczemnego wzrostu nie wytykał. Dla mnie (188 cm) jeden i drugi to kurdupel. Co zresztą nie ma żadnego znaczenia, bo prezydent to nie produkt kupowany na metry.
22-05-2010 09:39 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Aluzje do wzrostu nie są ani merytoryczne, ani eleganckie.

W dyskursie politycznym (nie wyczerpują go media) merytoryczność i elegancja to drugorzędne sprawy. Bywa się merytorycznym i eleganckim na czas kampanii. To taki czubek góry lodowej zwanej polityką. Potem przechodzi się do porządku dziennego.

>A tak na marginesie: Aleksander Kwaśniewski jest wyższy od Kaczyńskiego zaledwie o 1 cm, a nikt mu nikczemnego wzrostu nie wytykał.

Tu nie chodzi o wzrost. Tu chodzi o punkt zaczepienia. No i o wszystkie chwyty retoryczne. A retoryka to nie merytoryka.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
21-05-2010 12:19 
 Ocena 1 na 1
panTeista (6811 punktów)
>... Komorowski. Będzie wybierany (przynajmniej przez niektórych) jak mniejsze zło. Kaczyńskiego nikt w ten sposób nie traktuje. Zwolennicy Kaczyńskiego będą głosować na niego z pełnym przekonaniem.

Zwolennicy Kaczyńskiego to tylko ci którzy oddadzą na niego głos w pierwszej turze. Głosy które dojdą mu w drugiej turze, to wyborcy traktujący Kaczyńskiego jako mniejsze zło niż kontrkandydat. Gdyby do drugiej tury wszedł Lepper i Kaczyński to głosowałbym na Kaczyńskiego jako mniejsze zło.

Kaczyński i PiS to grożba rządów autorytarnych i państwa wyznaniowego.
19-05-2010 14:22 
 Ocena 2 na 2
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Artykuł ten jednakowo kategorycznie określa termin wyborów związanych z zakończeniem kadencji Prezydenta, jak i termin związany z opróżnieniem urzędu Prezydenta. Skoro więc art. 228 wymusza, w przypadku stanu nadzwyczajnego, opóźnienie terminu wyborów związanych z zakończeniem kadencji, zrozumiałym jest, że wymusza również opóźnienie terminu wyborów związanych z opróżnieniem urzędu Prezydenta.

Ja bym polemizowała. Prawa nie stosuje się przez analogię.
Jeżeli przepis dotyczy konkretnej sytuacji to nie można go rozciągać na inną, która tuz obok w ustawie jest odmiennie nazwana i osobno potraktowana (inne terminy).

Mój profesor prawa mówił, że jakby ustawodawca chciał powiedzieć "A i B" to by powiedział "A i B" a nie samo "A".

Nie wiem czy można aż tak szeroko stosować wykładnię celowościową.

Będzie ekspertyza, zobaczymy co powiedzą konstytucjonaliści.


"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
19-05-2010 15:14 
 Ocena 1 na 1
Ocykan (3528 punktów)
>>Artykuł ten jednakowo kategorycznie określa termin wyborów związanych z zakończeniem kadencji Prezydenta, jak i termin związany z opróżnieniem urzędu Prezydenta. Skoro więc art. 228 wymusza, w przypadku stanu nadzwyczajnego, opóźnienie terminu wyborów związanych z zakończeniem kadencji, zrozumiałym jest, że wymusza również opóźnienie terminu wyborów związanych z opróżnieniem urzędu Prezydenta.
>Ja bym polemizowała. Prawa nie stosuje się przez analogię.

Tu nie chodzi o żadną analogię. Oba przypadki wyboru Prezydenta są traktowane identycznie i odnoszą się do nich te same artykuły Konstytucji. Jeden artykuł określa termin wyborów w sytuacji normalne, drugi - w nadzwyczajnej.
19-05-2010 19:20 
 Ocena 2 na 2
plodzien (7378 punktów)
> Tu nie chodzi o żadną analogię. Oba przypadki wyboru Prezydenta są traktowane identycznie i odnoszą się do nich te same artykuły Konstytucji. Jeden artykuł określa termin wyborów w sytuacji normalne, drugi - w nadzwyczajnej.
>
Tak sobie jeszcze myślałem o spójności tych przepisów.
Powódź jak to powódź. Ktoś niedawno powiedział, woda ma to do siebie, że spływa i po 90 dniach mamy wybory.
Ale gdyby meteoryt uderzył w część Polski? Ginie mnóstwo ludzi a jeszcze więcej nie ma gdzie mieszkać. Pożary szaleją a miliony ton pyłu unoszą się do atmosfery. Ciemność zapada nie na miesiąc, dwa, ale na rok. To niewątpliwie stan nadzwyczajny, który rząd ogłasza.
Czy w takiej możliwej przecież sytuacji będziemy przestrzegać konstytucji i czekać na wybory prezydenta przez rok i 90 dni?
19-05-2010 19:46 
 Ocena 2 na 2
Ocykan (3528 punktów)
>gdyby meteoryt uderzył w część Polski? Ginie mnóstwo ludzi a jeszcze więcej nie ma gdzie mieszkać. Pożary szaleją a miliony ton pyłu unoszą się do atmosfery. Ciemność zapada nie na miesiąc, dwa, ale na rok. To niewątpliwie stan nadzwyczajny, który rząd ogłasza.
>Czy w takiej możliwej przecież sytuacji będziemy przestrzegać konstytucji i czekać na wybory prezydenta przez rok i 90 dni?

A po cholerę w takiej sytuacji prezydent? Wtedy byłby najbardziej potrzebny sprawny i skuteczny dyktator.
19-05-2010 19:57 
 Ocena 2 na 2
plodzien (7378 punktów)
> A po cholerę w takiej sytuacji prezydent? Wtedy byłby najbardziej potrzebny sprawny i skuteczny dyktator. >
Ej, Ocykan. Ja się poważnie zastanawiam nad nieudolnością sformułowań zapisów konstytucyjnych, a Tobie się pewnie marzy pan Jarosław w najlepszej dla niego roli.
21-05-2010 20:47 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
Cóż, Ocykan ma rację - w wypadku tak totalnej klęski, bo rozwałka na skalę "(...)Ciemność zapada nie na miesiąc, dwa, ale na rok(...)" odciśnie się na całym świecie, nie ma szans na przetrwanie struktur państwa. Demokracja, wolność i wybory będą ostatnią rzeczą jaka ludziom przyjdzie na myśl - nie zamarznąć, coś zjeść i napić się będą ważniejsze.

W takiej sytuacji jedynie dyktatura, i to poparta zbrojnie i technologicznie ma szansę przetrwania.

Jeśli więc dyskutować o spójności konstytucji to z bardziej sensownymi warunkami.

A tak na prawdę, to w tej perspektywie konstytucja nie ma najmniejszego znaczenia - stosowanie dowolnej interpretacji konstytucji jest prawne póty, póki nikt się nie burzy. Komorowski mógłby się ogłosić nawet i królem, i póty, póki nie zrobiłby się w kraju dym, póki biurokraci by to przyklepali, póty byłaby to decyzja uprawniona.

Nie zapominajmy, że ostatecznie do władzy zawsze dochodzi się przez góry czaszek. Nie ma znaczenia, czy wojna, czy wybory - polityk tak czy siak gra o władzę życiem swoich poddanych.

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
21-05-2010 23:33 
 Ocena 2 na 2
plodzien (7378 punktów)
> [... ] >
> W takiej sytuacji jedynie dyktatura, i to poparta zbrojnie i technologicznie ma szansę przetrwania. >

W konstytucji jest rozdział XI o stanach nadzwyczajnych. Jego przepisy przewidują kto i co ma w takich wypadkach robić. Na marginesie warto dodać, że wówczas niezwykle wzrasta rola prezydenta.
W konstytucji nie ma więc mowy o dyktaturze, ale na wszelki wypadek podaję ułożone już kiedyś orędzie. Po co wysilać się na pisanie nowego:
" .. w tamtej godzinie ja byłem odpowiedzialny za los narodu niemieckiego i dlatego zostałem najwyższym sędzią narodu niemieckiego'
W każdym razie coś w tym rodzaju. Dostosowując do polskich realiów, warto gdzieś wcisnąć, że z nakazu opatrzności, Jezusa Króla itp. W pośpiechu nie wolno naturalnie zapomnieć o wstawieniu "polskiego" w miejsce "niemieckiego".

Do reszty się nie odniosę, bo nie lubię filozofii.

Pozdrawiam
sztejkat (4743 punktów)
Och, zapisy mogą być, jakie sobie chcą. Skala wspomnianej katastrofy uczyni je mniej wartościowymi niż papier na którym je zapisano. Jeśli więc rozważać sytuacje kryzysowe, to w skali kryzysów które nie prowadzą do anihilacji struktur państwa.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
22-05-2010 15:53 
 Ocena 2 na 2
plodzien (7378 punktów)
> Och, zapisy mogą być, jakie sobie chcą. Skala wspomnianej katastrofy uczyni je mniej wartościowymi niż papier na którym je zapisano. >

Moim zdaniem - wprost przeciwnie. W takich sytuacjach rola konstytucji będzie większa niż w czasach "normalnych".
Sam pisałeś, że porządek trudno byłoby utrzymać bez pomocy wojska i stosowania siły. Racja, tylko ktoś musiałby tymi siłami kierować i wolałbym, żeby to były organy konstytucyjne - stosujące polskie prawo dotychczasowe.
> Jeśli więc rozważać sytuacje kryzysowe, to w skali kryzysów które nie prowadzą do anihilacji struktur państwa. >

Jest to druga kwestia, która decyduje, że się z Tobą nie zgadzam. Otóż pominąwszy mega katastrofy (np. zderzenie Marsa z Ziemią) bardzo trudno doprowadzić do anihilacji struktur państwa.
Nawet jeśli nasz hipotetyczny meteoryt zniszczyłby prawie całą Polskę to i tak nie znaczyłoby to, że Polska przestała istnieć. Bo na całej kuli ziemskiej istnieje mnóstwo polskich ambasad, które zgodnie z zasadą eksterytorialności stanowią Polskę właśnie. Podobnie zresztą jak polskie statki wodne i powietrzne. To też Polska, której upadek meteorytu między Bugiem a Odrą nie zniszczył a na terytoriach i pokładach stosuje się prawo krajowe.

Trudno zniszczyć kraj całkowicie a dobra konstytucja dawać winna dobre odpowiedzi na pytanie: co robić?
Pozdrawiam
sztejkat (4743 punktów)
>Moim zdaniem - wprost przeciwnie. W takich sytuacjach rola konstytucji będzie większa niż w czasach "normalnych".
>Sam pisałeś, że porządek trudno byłoby utrzymać bez pomocy wojska i stosowania siły. Racja, tylko ktoś musiałby tymi siłami kierować i wolałbym, żeby to były organy konstytucyjne - stosujące polskie prawo dotychczasowe.(....)

Trudno mi uwierzyć by służby z trudem dające sobie radę w normalnej sytuacji były w stanie działać skutecznie w warunkach skrajnego kryzysu, braku żywności, paliwa, łączności, energii elektrycznej i wody pitnej. Braku leków, środków transportu itp. A nawet jeśli, tym trudniej mi uwierzyć w możliwość utrzymania spójności państwa w sytuacji braku łączności i idącego za skrajną sytuacją braku możliwości wymuszenia posłuszeństwa przez przełożonych.

Przecież nawet dziś W-wa sobie, a proboszcz sobie...

>Jest to druga kwestia, która decyduje, że się z Tobą nie zgadzam. Otóż pominąwszy mega katastrofy (np. zderzenie Marsa z Ziemią) bardzo trudno doprowadzić do anihilacji struktur państwa.(...)

Rzeczywiście, są to formalne struktury państwa. Istnienie takich struktur w trakcie II-wojny światowej nie powstrzymało kraju przed zmianą RP w PRL. Przyszli silni i wzięli jak swoje.

>Nawet jeśli nasz hipotetyczny meteoryt zniszczyłby prawie całą Polskę to (....)
.... skutki odczułby cały świat. Niemalże równie boleśnie jak przypuszczam, i nie bardzo wierzę by istnienie polskiej ambasady miało w tym kontekście istotne dla kogokolwiek znaczenie.

>(...)i pokładach stosuje się prawo krajowe.

Prawo stosują ludzie. Na statkach powietrznych i morskich prawo to kapitan. Można go rozliczyć po rejsie, można się krwawo buntować, ale w tych warunkach, właśnie ze względu na skuteczność działania, nadal obowiązują rządy autorytarne. Kraj porozbijany na nie utrzymujące kontaktu fragmenty będzie zbiorem statków rządzonych przez kapitanów. Śmiem przypuszczać, że statki rządzone demokratycznie szybciutko potoną w rzeczonym sztormie kryzysu. Przy czym w tym wypadku "utonięcie" oznacza fizyczną eliminację a nie prawny abstrakt.

Nawiasem mówiąc, poszerzanie uprawnień głowy państwa w sytuacji kryzysowej jest przesuwaniem sposobu rządzenia z demokracji w kierunku "władzy kapitańskiej". Co zdaje się świadczy o tym, że nawet demokraci zdają sobie sprawę z tego, że dyktatura jest bardziej sprawna w warunkach kryzysowych.

>(...) dobra konstytucja dawać winna dobre odpowiedzi na pytanie: co robić?

Z tym się zgodzę w zupełności.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
Celtyk (3337 punktów)
>Stawiam pytania: Czy Bronisław Komorowski nie zna Konstytucji, czy jej nie rozumie, czy też ma zamiar ją "falandyzować"? I czy taka wypowiedź, niezależnie od jej przyczyny, nie kompromituje go jako Marszałka Sejmu i nie dyskwalifikuje jako kandydata na urząd Prezydenta RP? Bo Jarosława
   Dla mnie tak nieznajomość jak i niezrozumienie konstytucji w przypadku Marszałka sejmu jak i Prezydenta dyskwalifikuje takiego kandydata na Marszałka a tym bardziej na Prezydenta!
   O ile mój wpływ przy wyborach Marszałka jest znikomy o tyle na wybór prezydenta jest trochę większy. (choć też nie jest to głos decydujący )

>Kaczyńskiego z pewnością by zdyskwalifikowała...
Nie jestem zwolennikiem żadnego z wyżej wymienionych kandydatów, ale po ostatnich wystąpieniach publicznych Komorowskiego dochodzę do wniosku, że Kaczyński dobrze wychodzi na tym, że się publicznie nie wypowiada, bo nie ryzykuje tym, ze coś "chlapnie" w odróżnieniu od kontrkandydata, który prawie każdego dnia jakiegoś lapsus'a "wysmaży".
Pozdrawiam

Litterae non erubescunt. *//* Cyceron *//*
22-05-2010 09:50 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>nieznajomość jak i niezrozumienie konstytucji w przypadku Marszałka sejmu jak i Prezydenta dyskwalifikuje takiego kandydata na Marszałka a tym bardziej na Prezydenta!

W sprawie konstytucji spierają się nawet profesorowie konstytucjonaliści. A wiara w kompetencje polityków to szkodliwy mit. Raczej należy założyć, że to hochsztaplerzy. Gdyby nasz los zależał od polityków, dawno byśmy wymarli. Podobnie jest z lekarzami.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
placownik (17853 punktów)

>Bo Jarosława Kaczyńskiego z pewnością by zdyskwalifikowała...

   Przesadzasz. Już tyle rzeczy go zdyskwalifikowało, a on nic. Rozłożył nuty na pianinie, włożył na nos okulary i w towarzystwie nobliwie wyglądającego czajniczka do herbaty, ciepłym głosem "zwrócił się"...

   No i jak tu takiego nie wybrać?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
19-05-2010 15:45 
 Ocena 2 na 2
Ocykan (3528 punktów)
>>Bo Jarosława Kaczyńskiego z pewnością by zdyskwalifikowała...
>Przesadzasz. Już tyle rzeczy go zdyskwalifikowało,

To zależy w czyich oczach. W Twoich zapewne tak, w moich - nie.

>a on nic. Rozłożył nuty na pianinie, włożył na nos okulary i w towarzystwie nobliwie wyglądającego czajniczka do herbaty, ciepłym głosem "zwrócił się"...

A gdyby na innym tle, innym głosem powiedział co innego, to co, zaakceptowałbyś go? Myślę, że wątpię. Wszak Kaczyńskiego wrogów nie ugłaszcze nikt, ani czyny, ni słowy, ni dary... (parafraza wg A. Mickiewicza).

>No i jak tu takiego nie wybrać?

Ja - wybiorę. Jak większość - pożyjemy, zobaczymy. Ja zaakceptuję każdy wynik wyborów. Wszak vox populi, vox dei.

A usiłowanie maskowania wpadek Komorowskiego ironią wobec Kaczyńskiego to niezbyt uczciwa i skuteczna metoda. Przecież Komorowski i Kaczyński jacy są - każdy widzi.
19-05-2010 16:04 
 Ocena 5 na 5
placownik (17853 punktów)

>To zależy w czyich oczach. W Twoich zapewne tak, w moich - nie.
   To oczywista oczywistość.

>A gdyby na innym tle, innym głosem powiedział co innego, to co, zaakceptowałbyś go? Myślę, że wątpię.
   I słusznie.

>Ja - wybiorę.
   Demokracja mi się podoba.

>Ja zaakceptuję każdy wynik wyborów.
   Choć nie zawsze muszą podobać mi się jej efekty, które jednak akceptuję.

>Wszak vox populi, vox dei.
   Też doszły mnie słuchy o zbieraniu podpisów pod listą Kaczyńskiego pod kościołami.

>A usiłowanie maskowania wpadek Komorowskiego
   Nie usiłuję. Komorowski dał plamę. Zapewne nie ostatnią. Jeśli będę musiał na niego głosować, to chyba wiesz dlaczego.

   Każdego polityka powinien dyskwalifikować fałsz. Kaczyński, w niepotrzebnych mu do niczego okularach na nosie i w towarzystwie rozłożonych na pianinie nut jest fałszywy. Tak jak fałszywy jest Wałęsa na tle regału wypełnionego książkami. Tobie to nie przeszkadza, a że nie jesteś jedyny, to mamy taką politykę, jaką mamy.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
19-05-2010 18:38 
 Ocena 1 na 1
Ocykan (3528 punktów)
>Kaczyński, w niepotrzebnych mu do niczego okularach na nosie i w towarzystwie rozłożonych na pianinie nut jest fałszywy. Tak jak fałszywy jest Wałęsa na tle regału wypełnionego książkami.

To niekoniecznie fałsz, to może być tylko próżność. Tak jak nie fałszem tylko próżnością tłumaczę używanie przez Władysława Bartoszewskiego, polityka i Autorytet Moralny, nienależnego mu tytułu profesora.

Komorowski też w rzeczywistości nie jest taki ładny jak na plakacie wyborczym. Czy to fałsz?

Co do książek: Nie sądzę, żeby Komorowski przeczytał książki, na których tle został sfotografowany. Ale daleki jestem od oskarżania go z tego powodu o fałsz czy nawet próżność. Książki to po prostu wdzięczne tło.



A co do okularów: One nie Kaczyńskiemu były potrzebne. Niesiołowski kiedyś powiedział, że drażni go bardzo nieprzyjemne, świdrujące spojrzenie Prezesa, toteż JK chciał je złagodzić. A ponieważ swojej anatomii zmienić nie mógł - założył okulary. Ale i ten spolegliwy czyn wywołał tylko oskarżenia o fałsz. Niektórym nigdy nie dogodzisz...

Bo Kadczyńskiego wrogów nie ugłaszcze
Nikt, ani czyny, ni słowy, ni dary.
Chociaż założył dla nich okulary
Wściekłe nań nadal rozdziawiają paszcze.

19-05-2010 20:53 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
Aktualnie powinien występować w czymś bardziej przyziemnym, np. w...




Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
placownik (17853 punktów)

>Tak jak nie fałszem tylko próżnością tłumaczę używanie przez Władysława Bartoszewskiego, polityka i Autorytet Moralny, nienależnego mu tytułu profesora.
   To ulubiony motyw przeciwników profesora. Tymczasem, jak wynika z biogramu zamieszczonego na stronie KUL, tytuł profesora został mu nadany przez rząd Bawarii.

>A co do okularów: One nie Kaczyńskiemu były potrzebne. Niesiołowski kiedyś powiedział, że drażni go bardzo nieprzyjemne, świdrujące spojrzenie Prezesa, toteż JK chciał je złagodzić.
   Gdyby wpływ Niesiołowskiego na zachowanie Prezesa był aż tak wielki, jak to sugerujesz, to Kaczyński już dawno rzuciłby politykę w cholerę i poświęciłby się tropieniu układów w Towarzystwie Miłośników Zwierząt.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
19-05-2010 23:56 
 Ocena 1 na 1
Ocykan (3528 punktów)
>tytuł profesora został mu nadany przez rząd Bawarii.

Był to tytuł czysto grzecznościowy. Taki był z Bartoszewskiego profesor, jak z Wałęsy doktor. Zresztą ten tytuł i tak już jest nieaktualny. dziennik.p(*)oszewski_juz_nie_profesor.html
placownik (17853 punktów)

>>tytuł profesora został mu nadany przez rząd Bawarii.
>Był to tytuł czysto grzecznościowy.

    Grzecznościowy? Chętnie na tym poprzestanę. Chyba, że wskażesz mi przykłady używania tego tytułu przez Bartoszewskiego, a nie w stosunku do niego. Wtedy rzeczywiście zacząłbym się zastanawiać, czy ta grzeczność powinna w tym wypadku obowiązywać.

   Podobnie zresztą Lech Kaczyński nie używał, o ile wiem, tytułu profesora, który nigdy mu się nie należał. Był on tylko tzw. profesorem uczelnianym, czyli pracował na stanowisku profesora. Przez grzeczność właśnie, używano w stosunku do niego tytułu profesora.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
21-05-2010 12:08 
 Ocena 1 na 1
Ocykan (3528 punktów)
>Grzecznościowy? Chętnie na tym poprzestanę. Chyba, że wskażesz mi przykłady używania tego tytułu przez Bartoszewskiego, a nie w stosunku do niego. Wtedy rzeczywiście zacząłbym się zastanawiać, czy ta grzeczność powinna w tym wypadku obowiązywać.

Gdyby Bartoszewski nie uzurpował sobie tytułu profesora, protestowałby, gdyby go używano w stosunku do niego. A tak nie czyni, tylko przełyka go gładko jak gęś kluski. A przecież ten tytuł nie należy mu się nawet jako tytuł grzecznościowy, używany w stosunku do nauczycieli (w tym przypadku - akademickich), gdyż pan "profesor" od 20 lat nie prowadzi działalności dydaktycznej.

>Podobnie zresztą Lech Kaczyński nie używał, o ile wiem, tytułu profesora, który nigdy mu się nie należał. Był on tylko tzw. profesorem uczelnianym, czyli pracował na stanowisku profesora. Przez grzeczność właśnie, używano w stosunku do niego tytułu profesora.

Używano, ale już się nie używa. Teraz używa się jego aktualnego tytułu, tj. prezesa. Takoż Bartoszewskiemu, jako że jest sekretarzem stanu (który w Polsce jest zwyczajowo nazywany wiceministrem), należy się grzecznościowy tytuł ministra.
placownik (17853 punktów)

   Zgłaszasz pretensję o wekslowanie dyskusji na niewygodne dla Ciebie tory, a potem ciągniesz ją jak sparciałą gumę od majtek. Nie dziwota więc, że trzasła Ci ona z przykrym trzaskiem. Jacek to nie Placek, Lech nie Jarek, ryba nie ptak, a profesor nie prezes.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
21-05-2010 18:16 
 Ocena 1 na 1
Ocykan (3528 punktów)
>ciągniesz ją [tj. dyskusję] jak sparciałą gumę od majtek. Nie dziwota więc, że trzasła Ci ona z przykrym trzaskiem.

Mógłbyś być mniej złośliwy a bardziej merytoryczny.

>Jacek to nie Placek, Lech nie Jarek, ryba nie ptak, a profesor nie prezes.

Masz rację. Już się poprawiam:

>Podobnie zresztą Lech Kaczyński nie używał, o ile wiem, tytułu profesora, który nigdy mu się nie należał. Był on tylko tzw. profesorem uczelnianym, czyli pracował na stanowisku profesora. Przez grzeczność właśnie, używano w stosunku do niego tytułu profesora.

Używano, ale przestano kiedy został prezydentem. Potem już używano jego aktualnego tytułu, tj. prezydenta. Tytuł prezydenta to jeden z nielicznych tytułów, który (jako tytuł grzecznościowy) przysługuje nie tylko do śmierci, ale nawet po niej. Grzecznościowy tytuł profesora do takowych nie należy. Toteż Bartoszewskiemu, jako że jest sekretarzem stanu (który w Polsce jest zwyczajowo nazywany wiceministrem), należy się grzecznościowy tytuł ministra. Też ładnie brzmi, choć może mniej mądrze.
Ocykan (3528 punktów)
Tak na marginesie:

Pewien cyrulik, który zajmował się leczeniem wstydliwych chorób wywiesił nad swoim "gabinetem" miedziany talerz. Koledzy pytali go:
- Leczysz wstydliwe choroby a wywiesiłeś talerz... Dlaczego?
- A co miałem wywiesić?


Na jakim tle powinien był wystąpić JK, żeby Cię usatysfakcjonować?
19-05-2010 23:42 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>Na jakim tle powinien był wystąpić JK, żeby Cię usatysfakcjonować?

   Na naturalnym.

   Osoba, z której śpiewaczych występów śmiało się swego czasu pół Polski, powinna jak ognia unikać publicznego pokazywania się w towarzystwie pianin, trąb, cymbałów i innych instrumentów muzycznych, zaś podrzucanie w jej sąsiedztwie wydawnictw nutowych, winno wzbudzać jej naturalną podejrzliwość, z której zawsze słynęła.

   Czyżby Prezes zaczął się nam starzeć?

   POzdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Ocykan (3528 punktów)
Dyskusja nasza zaczyna być cokolwiek jałowa a w dodatku nie na temat. Tematem wątku jest bowiem lapsus Komorowskiego, a Ty zwekslowałeś dyskusję na fałszywość Kaczyńskiego. Szacun, jesteś w tym mistrzem.
placownik (17853 punktów)

>Tematem wątku jest bowiem lapsus Komorowskiego,

   Ten lapsus jest bezdyskusyjny. W przeciwieństwie do kroju nowych szat króla.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Ocykan (3528 punktów)
A co sądzisz o dzisiejszym wystąpieniu p. Hani Gronkiewicz-Waltz w okularach (których dotychczas również publicznie nie używała)? Najpierw Palikot, teraz Hania nasza kochana... Czyżby Jarek wyznaczył nowy "trynd"?
22-05-2010 10:00 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>fałszywy jest Wałęsa na tle regału wypełnionego książkami.

Kiedyś Frankfurter Allgemeine pisał o kompleksach braku wykształcenia Wałęsy. Jednym ostaje się sznur, innym regał z książek, być może atrap.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
lukaszewicz (5674 punktów)
> Przecież Komorowski i Kaczyński jacy są - każdy widzi.

Ostatnio widzę tylko jednego.

Łukaszewicz.
19-05-2010 20:52 
 Ocena 3 na 3
pavvel (8272 punktów)
>>>Bo Jarosława Kaczyńskiego z pewnością by zdyskwalifikowała...
>>Przesadzasz. Już tyle rzeczy go zdyskwalifikowało,
>To zależy w czyich oczach. W Twoich zapewne tak, w moich - nie.

A co musiałby zrobić Kaczyński, żeby zdyskwalifikowało go to w twoich oczach?
Jest to w ogóle możliwe?
Ocykan (3528 punktów)
>A co musiałby zrobić Kaczyński, żeby zdyskwalifikowało go to w twoich oczach?

Np. poprzeć Komorowskiego.
19-05-2010 23:21 
 Ocena 3 na 3
pavvel (8272 punktów)
Już raz przecież poparł. Kazał wszystkim, którym zależy na Polsce głosować na Platformę. Kto wie czy bez tego poparcia Komorowski byłby marszałkiem i czy pełniłby teraz obowiązki prezydenta.

A skoro poparł raz, może poprzeć kolejny. Niech tylko głos odzyska.

A w ogóle to usiłując być dowcipny udowodniłeś tylko swój fanatyzm.
19-05-2010 23:40 
 Ocena 1 na 1
Ocykan (3528 punktów)
>[Jarosław Kaczyński] Kazał wszystkim, którym zależy na Polsce głosować na Platformę.

A Tusk kazał głosować na PiS. Tyle, że Kaczyński znalazł w narodzie większy posłuch.

>Kto wie czy bez tego poparcia Komorowski byłby marszałkiem i czy pełniłby teraz obowiązki prezydenta.

Pewnie nie, ale jakoś nie chce odpłacić dobrem za dobro i w rewanżu poprzeć Kaczyńskiego. Taki niewdzięcznik...

>A skoro poparł raz, może poprzeć kolejny.

No nie, teraz kolej na Komorowskiego.

>A w ogóle to usiłując być dowcipny udowodniłeś tylko swój fanatyzm.

Nie wiedziałem, że cechą wyróżniającą fanatyków jest usiłowanie bycia dowcipnym.
20-05-2010 00:08 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)

>A Tusk kazał głosować na PiS. Tyle, że Kaczyński znalazł w narodzie większy posłuch.

www.youtube.com/watch?v=4AhHlGDwkE4

>>A w ogóle to usiłując być dowcipny udowodniłeś tylko swój fanatyzm.
>Nie wiedziałem, że cechą wyróżniającą fanatyków jest usiłowanie bycia dowcipnym.

Dużo rzeczy widać jeszcze nie wiesz.
Ocykan (3528 punktów)
>>A Tusk kazał głosować na PiS. Tyle, że Kaczyński znalazł w narodzie większy posłuch.
>www.youtube.com/watch?v=4AhHlGDwkE4

A w ogóle to usiłując być dowcipny udowodniłeś tylko swój fanatyzm.
21-05-2010 12:56 
 Ocena 1 na 1
panTeista (6811 punktów)
>Przecież Komorowski i Kaczyński jacy są - każdy widzi.

Obaj lepsi od Leppera.

Kaczyński i PiS to grożba rządów autorytarnych i państwa wyznaniowego.
immune.ltd (1783 punktów)
Kaczyński i PiS to groźba rządów autorytarnych i państwa wyznaniowego.

Wybory są wynikiem demokracji, a demokracja to wybory ... lepsze lub gorsze. Dla mnie również jak dla Pana: panTeista wszystko jest lepsze od Pana Jarosława Kaczyńskiego, a o Lepperze i jemu podobnych to już się wolę nie wypowiadać.
diogenes (42753 punktów)
>Stawiam pytania:...

Stawiam tezę: Polska leci na autopilocie.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)
>>Stawiam pytania:...
>Stawiam tezę: Polska leci na autopilocie.

Obalam tezę: Polska leży na wznak.
Pozdrawiam


Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>
>Stawiam pytania: Czy Bronisław Komorowski nie zna Konstytucji, czy jej nie rozumie, czy też ma
>zamiar ją "falandyzować"? I czy taka wypowiedź, niezależnie od jej przyczyny, nie kompromituje go
>
Możliwe, że nie wie, co gada. A czy kompromituje? A czy widziałeś polityka, który wie co gada?
Ergo: kompromitują się wszyscy.
A tak na poważnie, to jest piekielnie trudna sprawa z ogłoszeniem stanu klęski czy czego tam, co kazałoby od nowa zaczynać całą zabawę wyborczą.
Cokolwiek nie postanowi w tej sprawie rząd, to będzie faktycznie źle. Znajdzie się tysiąc zarzutów przeciwko Tuskowi i rządowi. Osobiście wolałbym, żeby mieć wybory z głowy. Wszak powodzianom można pomóc bez ogłaszania stanu wojennego.
19-05-2010 23:37 
 Ocena 3 na 3
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Ogłoszenie stanu klęski powoduje zawieszenie wiele praw obywatelskich. Nie wiem dlaczego ludziom na tym zależy. Władze mogą zarekwirować samochody, dokwaterować kogoś do mieszkania i inne takie niezbyt miłe rzeczy. W razie wyższej konieczności jest to zrozumiałe ale tak długo jak władza samorządowa jest w stanie zaradzić we własnym zakresie wykorzystując mienie gminne czy państwowe to nie widzę powodu by stan taki ogłaszać. Tym bardziej, że woda na południu opada i to szybko. Nie jest wykluczone że po jakimś deszczu znowu się podniesie ale gorzej niż było to nie będzie.
immune.ltd (1783 punktów)
Ogłoszenie stanu wyjątkowego co niby takiego miałoby zmienić ? Wyprowadzenie wojska do pomocy mieszkańcom zalanych miejscowości można zorganizować, bez ogłaszania takiego stanu. Nadużywanie tego instrumentu może się kiedyś obrócić przeciwko nam. I najważniejsze: znajdujemy się w posiadaniu określonej liczby sprzętu i wprowadzenie stanu wyjątkowego też tego nie zmieni. Zgadzam się ze zdaniem Pani Alicji Duda.
22-05-2010 14:53 
 Ocena 1 na 1
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)

>Cokolwiek nie postanowi w tej sprawie rząd, to będzie faktycznie źle. Znajdzie się tysiąc zarzutów przeciwko Tuskowi i rządowi. Osobiście wolałbym, żeby mieć wybory z głowy. Wszak powodzianom można pomóc bez ogłaszania stanu wojennego.

   Nie można. Generał Jaruzelski potwierdzi moje zdanie.

Pozdrawiam.


Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
PKowalski (1042 punktów)
>Stawiam pytania: Czy Bronisław Komorowski nie zna Konstytucji, czy jej nie rozumie, czy też ma
>zamiar ją "falandyzować"?
Bronisław Komorowski jest historykiem, a nie prawnikiem. To co powinien zrobić, to poprosić o ekspertyzę prawniczą. Tak też zwykle funkcjonuje zarówno marszałek sejmu, jak i prezydent. Dopiero stawianie własnego widzimisię ponad ekspertyzę byłoby czymś nagannym.

>I czy taka wypowiedź, niezależnie od jej przyczyny, nie kompromituje go
>jako Marszałka Sejmu
Kompromituje. Marszałkowi wypada wiedzieć lepiej.

>i nie dyskwalifikuje jako kandydata na urząd Prezydenta RP?
Nie dyskwalifikuje. Wybory prezydenckie to nie egzamin ze znajomości prawa. I -- jak pisałem wyżej -- prezydent raczej musi umieć słuchać prawników, niż popisowo znać konstytucję.

>Bo Jarosława
>Kaczyńskiego z pewnością by zdyskwalifikowała...
Także nie. Zresztą ileż to razy nieznajomość konstytucji przez niego skutkowała słynnym 'impossybilizmem', a nawet krytyk -- Adam Michnik -- nie uznał go przez to za zdyskwalifikowanego i podpisał się na liście popierających zgłoszenie kandydata do wyborów
21-05-2010 12:35 
 Ocena 1 na 1
szapiel (6 punktów)
>Bronisław Komorowski jest historykiem, a nie prawnikiem. To co powinien zrobić, to poprosić o ekspertyzę prawniczą. Tak też zwykle funkcjonuje zarówno marszałek sejmu, jak i prezydent. Dopiero stawianie własnego widzimisię ponad ekspertyzę byłoby czymś nagannym.

Co nie zmienia faktu, że przedstawiciel Narodu, który swój urząd (czy to posła, czy marszałka) otrzymał na mocy Konstytucji, powinien znać ją jeśli nie na wyrywki, to przynajmniej bardzo dobrze. Nie jest to tutaj kwestia ekspertyzy.

>>I czy taka wypowiedź, niezależnie od jej przyczyny, nie kompromituje go
>>jako Marszałka Sejmu
>Kompromituje.
>>i nie dyskwalifikuje jako kandydata na urząd Prezydenta RP?
>Nie dyskwalifikuje.

Skoro go kompromituje, a nie dyskwalifikuje jako kandydata, to dochodzimy do wniosku, że kandydatem może być osoba skompromitowana. Co ma zresztą poparcie w faktach (trudno co innego powiedzieć o Kaczyńskim, a to przecież główni gracze), ale akceptacja takiego stanu rzeczy wydaje się niegodna.
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)

>>Bo Jarosława
>>Kaczyńskiego z pewnością by zdyskwalifikowała...
>Także nie. Zresztą ileż to razy nieznajomość konstytucji przez niego skutkowała słynnym 'impossybilizmem', a nawet krytyk -- Adam Michnik -- nie uznał go przez to za zdyskwalifikowanego i podpisał się na liście popierających zgłoszenie kandydata do wyborów

   Ja bym to sprowadził do parteru: daaawniej to Almanzor i ten drugi, nam bliższy, musieli obejmować, całować przyjażnie po policzkach, a teraz wystarcza poprzeć.

Pozdrawiam

Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365