Cześć! Zastanowiło mnie, że od kilku tygodni bardzo często nad miastem mamy błękitne niebo pozbawione praktycznie chematrailsów. Zaobserwowałem to w "okresie koronawirusa" jednak dużo wcześniej od czasu, w którym wielu przewoźników w tym LOT zawiesiło loty. Samoloty, choć w mniejszej ilości, latają ale śladu albo nie zostawiają albo pozostawiany za nimi ślad wygląda już na typową smugę kondensacyjną, zanikającą w ciągu minuty, mającą długości max. 20-30 długości samolotu, podczas gdy typowe chematrailsy rozciągały się niemal na całą szerokość miasta (kilka kilometrów) i pozostawały w powietrzu przez wiele minut. Jedna z teorii spiskowych mówi o tym, że celem chematrailsów jest ograniczenie promieniowania kosmicznego, które miałoby rzekomo przedostawać się do Ziemi poprzez dziurę ozonową. Pytanie brzmi czy jest jakiś sposób, aby zmierzyć lub wyczytać gdzieś jaka jest obecnie ilość promieniowania kosmicznego, która aktualnie przedostaje się do nas, a jaka była powiedzmy przed rokiem? Zaciekawiło mnie to również dlatego, że w niektórych regionach świata wprowadza się całkowity zakaz wychodzenia z domu. Pamiętam, że po wybuchu w Czernobylu było podobnie, choć na pochód poszliśmy. Nie dopatruję się ukrycia pod epidemią wirusa wybuchu radioaktywnego, nie powiadomienie dziś o takiej katastrofie byłoby chyba "zbyt odważne" i zbyt łatwe do wykrycia ale nie do końca mi się ta cała układanka układa, dlatego zastanawiam się czy w powietrzu nie kryje się jeszcze coś... |