Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pytanie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
15-02-2005 10:44Lilia (1 punktów)Pytanie
Która filozofia jest bardziej wartościowa- praktyczna, czy teoretyczna?
Wiem, że niemożliwe jest jednoznaczne i całkowite ich rozgraniczenie, w związku z czym sformułowanie jest nienajlepsze, ale mam nadzieję, że zrozumiecie moją intencję.
Czy filozof powinien angażować się w sprawy świata, działać, dążyć ku lepszemu, czy zdystansować się, stać z boku obserwując i wysnuwając wnioski?
Proszę o Wasze opinie.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Patuszkin (2279 punktów)
Każdy filozof sam powinien dokonać wyboru. Ponadto u każdego z nich te proporcje będą wyglądać inaczej. Nie ma i nie powinno być ogólnych wytycznych dla filozofów, co mają robić. To kwestia indywidualna.

Ja np. prowadzę prywatną firmę a w wolnych chwilach zajmuję się teoretyzowaniem. Czasem jest tak, że pochłoniety rozyślaniem mam problemy z koordynacją działań praktycznych. Kiedy pogrążam się w praktyce, nie mam sił i czasu, aby myśleć i pisać. Jak widzisz funkcjonuję w dwóch obszarch i to jest czasem problem. Chodzi o to, żeby wypracować sobie możliwości uprawiania swoich pasji. Kiedy nie masz takich możliwości, zaczyna się dylemat.
Bo niby jak wprowadzić spekulację do życia, a z życia wyskoczyć na poziom spekulacji?

Pozdro
ELDER WITCH
>Która filozofia jest bardziej wartościowa- praktyczna,
>czy teoretyczna?
>Wiem, że niemożliwe jest jednoznaczne i całkowite ich
>rozgraniczenie, w związku z czym sformułowanie jest
>nienajlepsze, ale mam nadzieję, że zrozumiecie moją
>intencję.
>Czy filozof powinien angażować się w sprawy świata,
>działać, dążyć ku lepszemu, czy zdystansować się, stać z
>boku obserwując i wysnuwając wnioski?
>Proszę o Wasze opinie.
Jestem zawodowym filozofem (z wykształcenia i z zamiłowania). Obecnie zajmuję się pisaniem doktoratu. Powiem szczerze: nie rozgraniczam filozofii teoretycznej i praktycznej - w moim sposobie myślenia są one nierozerwalnie zespolone. Uważam, że filozof powinien też i działać zamiast przyglądać się wydarzeniom z boku. Często różne moje decyzje, sposób pojmowania świata zależą od przyjętego przez mnie systemu filozoficznego np.: inaczej daną sytuację oceni stoik, inaczej na daną kwestię spojrzy egzystencjalista. Filozofem nie można być tylko czasami - często zdarza mi się patrzeć, rozpatrywać jedną sprawę w sposób filozoficzny i na tzw. "chłopski rozum". W skrócie: Nasze czyny są konsekwencją naszych przemyśleń. Filozofia teoretyczna i praktyczna są jak bliźniaczki syjamskie i raczej nie a się ich rozdzielić będąc akademickim filozofem.

Pozdrawiam

"Tam gdzie są wątpliwości tam jest wolność!"
gooa (746 punktów)
. Filozofem nie można być tylko czasami - często zdarza mi się patrzeć, rozpatrywać jedną sprawę w sposób filozoficzny i na tzw. "chłopski rozum". W skrócie: Nasze czyny są konsekwencją naszych przemyśleń. Filozofia teoretyczna i praktyczna są jak bliźniaczki syjamskie i raczej nie a się ich rozdzielić będąc akademickim filozofem.

To troche tak, jak; piekarz a smak chleba, psycholog a wlasne problemy, ksiadz a Bog itd.itd.. Bogoctwo to, czy "ubostwo", czasami szkoda mi (jestem muzykiem), ze nigdy nie bedzie mi dane posluchac czegos pieknego "inaczej"..
Filozofii potrzebna jest refleksja, czas, wydaje mi sie, ze powinna znajdowac sie nieco na uboczu (elitarnym uboczu). Ci, ktorzy maja do niej dotrzec, znajda droge. Mieszanie sie z byle czym, kim, moze co najwyzej wylonic nowego przywodce stada, a wtedy, to juz trzeba ryczec jak to stado. A moze to tez jakis rodzaj filozofii ?
Lilia

>Jestem zawodowym filozofem (z wykształcenia i z zamiłowania). Obecnie zajmuję się pisaniem doktoratu. Powiem szczerze: nie rozgraniczam filozofii teoretycznej i praktycznej - w moim sposobie myślenia są one nierozerwalnie zespolone. Uważam, że filozof powinien też i działać zamiast przyglądać się wydarzeniom z boku. Często różne moje decyzje, sposób pojmowania świata zależą od przyjętego przez mnie systemu filozoficznego np.: inaczej daną sytuację oceni stoik, inaczej na daną kwestię spojrzy egzystencjalista. Filozofem nie można być tylko czasami - często zdarza mi się patrzeć, rozpatrywać jedną sprawę w sposób filozoficzny i na tzw. "chłopski rozum". W skrócie: Nasze czyny są konsekwencją naszych przemyśleń. Filozofia teoretyczna i praktyczna są jak bliźniaczki syjamskie i raczej nie a się ich rozdzielić będąc akademickim filozofem.
>Pozdrawiam
>"Tam gdzie są wątpliwości tam jest wolność!"

Ja jestem jeszcze pasjonatka młodziutka ale studiuję filozofię (specjalizacja: etyka) na drugim roku zatem mam kontakt z filozofią akademicką. Filozofia jest zatem moim rewirem... Nie sądzę żeby przemyślenia należały do filozofii teoretycznej, bo te przemyślenia (jeżeli dobrze zrozumiałam, że chodzi o te "aktualne" a nie ogólne kształtowanie poglądów) składają się na decyzję, decyzja natomiast jest konkretnym aktem, działaniem. No nie wiem, a może to moje "skrzywienie zawodowe" że filozofia praktyczna jest dla mnie wszystkim (uwielbiam Sokratesa :*) )? Wg mnie filozof musi działać! A, oczywiście też uważam że fil. teoretyczna i praktyczna są nierozdzielne, bo pierwsza jest fundamentem drugiej, ale dla mnie etyka jest wszystkim... Metafizyka to w ogromnej mierze strata czasu. Ile można? Forma, materia, akt, możność, istota, istnienie... Jeszcze mam koszmary
Dzięki za odzew
Pozdrawiam
I miłej pracy nad doktoratem życzę. Jeśli można spytać: na jaki temat piszesz i na jakiej uczelni?
Patuszkin (2279 punktów)
Jeśli posługujesz się arystotelesowymi podziałami: na fil. teoret.(metafizyka, fizyka oraz matematyka) i praktyczną(polityka, etyka, ekonomika), to wtedy trzeba sobie obmyślić jakieś kryterium oceny, która lepsza. I pewnie tym kryterium będzie talent lub jego brak do jakiejś dziedziny. Np. Elzenberg kiedyś się zorientował, że jest kiespki w ontologii, ale dobrze mu idzie w etyce i estetyce. Zrezygnował z ambicji bycia ontologiem i zajął się aksjologią, krytyką sztuki, moralnością.

Ja sobie problemy fil. teor. i praktycznej tłumaczę w taki sposób, że czysta teoria jest po prostu spekulacją, kórej nie można przełożyć na życie praktyczne. Natomiast kiedy mówię o filozofii praktycznej to rozumiem ją w taki sposób jak ją rozumieją ludzie, którzy zadają pytanie: jaka jest twoja filozofia życiowa? Pytając w ten sposób, jakąś dziewczynę X.X., mają na myśli, co ona robi, gdzie pracuje, jak często zmienia chłopaków i czy gdyby ktoś zaproponował jej milion dolarów, poszłaby z nim do łóżka? I kiedy np. odpowiada, że ma takie-a-takie poglądy, i że stara się wedle nich postępować, to wtedy ktoś może zweryfikować, czy rzeczywiście żyje zgodnie ze swymi wartościami. I kiedy jest ta zgodność poglądów i działań - to wtedy uprawia filozofię praktyczną, czyli ma swoją filozofię życiową.

Dobrze, że wspomniałaś Sokratesa, bo na tym przykładzie łatwo będzie wytłumaczyć różnicę pomiezy fil. prakt. i teoretyczną. W starożytnej grecji, zwłaszcza w okresie działalności Sokratesa, żadano od filozofa zgodzności słów i czynów. Dlatego Sokrates czasem mówił, że on nie rozumieniem, ale czynem jasno dowodzi, co to jest sprawiedliwość. I choć pojawiają się u starożytnych myślicieli skomplikowane konstrukty teoretyczne, to każdy z nich jest zaangażowany albo w życie polityczne, albo działalność wychowawczą.

Potem te proporcje zaczęły się odwracać i np. w okresie niemieckiego idealizmu, ukuto dowcip, że niemiecki filozof jak wraca z uczelni do domu, to zostawia filozofię razem z parasolem w przedpokoju. I dlatego nikt właściwie nie rozliczał Schopenhauera, za to, ze był draniem a jego praktyka przeczyła jego naukom. Bo podczas gdy w jego pismach można znaleźc apoteozę wyrzeczenia, litości i ascezy, to z jego biografii można wyczytać, że lubił łajdaczyć się dziwkami i jadać w drogich restauracjach. Kiedyś zrzucił ze schodów sąsiadkę, która za głośno rozmawiała na klatce z koleżanką i ta wylądowała w szpitalu, a lubiący ciszę Artur S. został przez sąd zobowiązany do płacenia dożywotniej renty poszkodowanej kobiecie.

Na pytanie, która filozofia jest lepsza, powiem tyle, że filozofia praktyczna jest fenomenem rzadko spotykanym w przyrodzie. Kogo obchodzi czy pracownik umysłowy bije żonę? Chyba tylko prokuraturę, jeśli żona złoży doniesienie. Etatowy intelektualista ma się wykazywać publikacjami, imponować błyskotliwością i wiedzą, a to co robi w domu czy poza domem, to już jego prywatna sprawa. Zwróćcie sprawę, że tzw. filozofia praktyczna miała w starożytności o tyle rację bytu, o ile mieszkali oni w drobnych państewkach. Ateny za czasów Sokratesa liczyły ok 120.000 mieszkańców. Po odliczeniu niewolników, dzieci i kobiet, które nie uczestniczyły w życiu kulturalnym i politycznym(wyjąwszy hetery i kapłanki, które miały wtedy wysoki status), zostawała garstka facetów, którzy kręcili polityką. I dzięki rozmiarom tego państewka, kontrola społeczna była znacznie większa niż w dużych wielomilionowych krajach. To zupełnie tak, jakbym pojechał na wieś i na jednym jej końcu spytał tybulca co się dzieje w domu na drugim krańcu. Jestem pewien, że wiedziałby więcej o tym sąsiedzie niż np. mieszkaniec Nowego Jorku o swoim sąsiedzie z drugiej klatki.

Zatem wymóg zgodności słowa z czynem wymaga jakiejś niewielkiej grupy, w której można to weryfikować. Tak się dzieje np. w sektach. A współcześnie jest tak, że filozof może robić właściwie wszystko, byle po cichu. Np. Wittgensteina znamy z traktatu i jego słynnej błyskotliwości oraz zaskakujących pouczeń. Ale mało kto wie, o tym, że uprawiał seks z prostytuującymi się dzieciakami. Póki pisze świetne ksiażki, jest ok. I to nas tak naprawdę interesuje: myśli - teorie. Resztę mamy w nosie. ;-P
Patuszkin (2279 punktów)
Myślę sobie, że musze napisać ciag dalszy, bo znalazłem pewne błedy w swojej wypowiedzi. Filozofia praktyczna nie zawsze przecież głosi współczucie, litość i ascezę. Ktoś może mieć poglądy troche bardziej nieprawomyślne. Np. może uważać, że wojna jest dobra, wyzyski i gwałty usprawiedliwione, a litość pierwszym krokiem do upadku duchowego. I kiedy postępuje wedle swych zasad, także uprawia filozofię praktyczną. Oczywiście musi być silny jak diabli, żeby to przeprowadzić, bo tylko człowiek obdarzony mocą, potrafi sprzeciwić się powszechnie obowiązującym doktrynom moralnym.

Przykłady: de Sade, Machiavelli, Nietzsche.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365