Racjonalista - Strona głównaDo treści
Do tekstu "Aborcja: Głos kobiety" autorstwa Anny Słoty

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
01-07-2005 07:17Trzeźwomyślący (80 punktów)Do tekstu "Aborcja: Głos kobiety" autorstwa Anny Słoty
">Naprawdę chciałabym zrozumieć, o co właściwie chodzi. A że nie chodzi o życie, tego jestem pewna."
To po co w ogóle próbujesz, skoro zakładasz z góry, że to nie o życie chodzi. To jest jeden z głównych aspektów problematyki aborcji: jak zdefiniować moment powstania życia. Pisząc felieton o aborcji, w którym to na początku zakładasz, poruszasz się po powierzchni problemu, nie zagłębiając się w jego prawdziwą istotę. Powiedzmy że celowałaś w sedno, minęłaś się z prawdą, ale już meritum to ominęłaś szerokim łukiem. No ale liczą się chęci.
">Brakuje im ["obrońcom życia"] też chyba odwagi, aby zdobyć się na refleksję, co dalej z tym obronionym życiem. Życie poczęte ma wielką wartość, ale życie urodzone nie jest już warte, na przykład wydatkowania środków z budżetu państwa na pomoc dla samotnych rodziców, bo to patologia, a na wspieranie patologii w katolickim państwie publicznych pieniędzy nie należy wydawać."
Na jakiej podstawie wprowadzasz generalizację, że "obrońcy życia" (rozumiem że to termin określający przeciwników aborcji), nie mają szacunku do życia urodzonego? Ja się uważam za przeciwnika aborcji, a mam taki sam szacunek zarówno do życia przed jak i po porodzie. Jeśli masz jedną "szufladkę" do której wrzucasz "obrońców życia", "wszędzie czyhający kler" oraz "katolików" i naklejasz na to etykietkę ludzi którzy nie mają za grosz szacunku do urodzonego życia, opatrzając przy tym swoje insynuacje jakże wymownym brakiem argumentów, to wybacz, ze się konkretnie nie ustosunkuję do tego podejścia. Jak się ma do tej całej sprawy fakt "na przykład wydatkowania środków z budżetu państwa na pomoc dla samotnych rodziców (...)" ? To, że osoby, od których to zależy podejmują takie decyzje, świadczy konkretnie o tych osobach, a nie o prawdziwości ich stanowiska w sprawie aborcji. I dlaczego utożsamiasz takie osoby z "obrońcami życia", równie dobrze mogliby to być zwolennicy aborcji. Za dużo uogólniasz, za mało podajesz konkretów.
">Panowie w sukienkach znani są z tego, że lubią dzieci płci obojga, bo nie mają odwagi "wystartować" do dorosłych kobiet lub mężczyzn w zależności od orientacji."
">Obrońcy życia znajdują też poparcie w publikacjach niektórych psychologów, psychoterapeutów (...) niestety dla odkrywców tego zespołu nigdy w życiu nawet aborcji nie musiałam rozważać"
Dla takich luźnych stwierdzeń nawet określenie sofizmat to by byłoby za dużo, gdyż nie kryją żadnego rozumowania. Na Twoim miejscu każde z tych zarzutów zapisałbym po przecinku a nie bawił się w ujmowanie tego w formę felietonu. Tworzy to iluzję spójności, której w twoim tekście nie mogę się doszukać.
Z tego, co czytałem w twoim opisie, to jesteś osobą zajmującą się naukami ścisłymi, tym bardziej dziwi mnie twój brak konsekwencji w argumentowaniu. Żeby zrozumieć, jakie konkretnie błędy popełniłaś w tych fragmentach, polecam Ci lekturę książek traktujących o logice, a w szczególności o rachunku kwantyfikatorów.

">Zaszłaś w niechcianą ciążę, tatuś dziecka nie bierze odpowiedzialności? - musisz urodzić, a jak już urodzisz, zasługujesz na pogardę - nie licz na czyjąkolwiek pomoc, jesteś przecież wyrzutkiem społeczeństwa. To wcale nie jest mit. Syn koleżanki kilka miesięcy temu przyniósł taką informację ze szkoły. Dowiedział się, że jego (dwuosobowa) rodzina jest patologiczna. Jakie to swojskie, prawda?"
Przesadzasz i wprowadzasz dość dziwne uogólnienia. Przedstawiłaś tutaj dość skrajną sytuację kobiety, która w tak ciężkiej sytuacji nie może liczyć na pomoc od nikogo. Czy sądzisz, że takie przypadki są aż tak częste i, że głównym powodem tej sytuacji są wierzenia ludzi z rodziny oraz otoczenia takiej dziewczyny? W religii katolickiej nie ma żadnej wzmianki o tym, że powinno się taką kobietą pogardzać. To, że ktoś jest np. bezmyślnym bigotem i tak podchodzi do problemu to świadczy tylko o jego głupocie, a nie o tym, że wiara katolicka taką postawę narzuca czy propaguje. Czy naprawdę, według Ciebie, każdy wierzący to jest tego pokroju człowiek? Wiesz w ogóle, co oznacza wiara katolicka pisząc o niej takie bezpodstawne oszczerstwa? Tworzysz sobie sztuczny podział na katolików - podstępny i wszechobecny kler + bezmózgie zombie (wyznawców) oraz racjonalistów - ludzi o jedynym słusznym podlądzie na świat, z monopolem na inteligencje i trzeźwe spojrzenie. Mądrości iście jak ze spodniej strony kabzli od "Tymbarka"...
">Obrońcy życia znajdują też poparcie w publikacjach niektórych psychologów, psychoterapeutów, którzy doszukują się wszędzie objawów zespołu postaborcyjnego. Niektóre z tych objawów obserwuję czasem u siebie,"
">Odnoszę wrażenie, że zespół ten może dotyczyć kobiet, które poddały się inwazyjnej metodzie usuwania ciąży albo zostały przez lekarza potraktowane w mało taktowny sposób."
Nie poczuwałaś się do nawet krótkiej wzmianki objaśniającej tzw. "zespół poaborcyjny", więc pozwól, że ja to zrobię:
www.mateusz.pl/mz/1996/L93-3-2.htm
">Następstwa przerwania ciąży są formą zaburzenia powstałego na skutek stresu pourazowego. Zaburzenia te są zarówno natury fizycznej (ciśnienie, bóle żołądkowe, bezpłodność, poronienia), jak i psychicznej, i różnią się w zależności od osoby."
Oraz, z wywiadu z dr PHILIPEM MANGO, nowojorskim psychiatrą, specjalistą od "zespołu poaborcyjnego":
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Trzeźwomyślący (80 punktów)
Cią dalszy:
" - Czy wszystkie kobiety, które przerwały ciążę, są dotknięte zespołem poaborcyjnym?
- Powiedziałbym, że obiektywnie cierpią wszystkie. Subiektywnie zaś będą reagować w różny sposób, gdyż nie są całkowicie świadome zależności pomiędzy ich zaburzeniami a przerwaniem ciąży. Zaraz po przerwaniu ciąży, na ogół czują ulgę, bo znalazły "wyjście z kryzysu", który właśnie przechodziły. Powoli ulga ustępuje miejsca niepokojom. A są to zaburzenia zdradliwe: utrata szacunku wobec siebie, poczucie winy, brak apetytu, lęk, bezsenność, senne koszmary o swoim dziecku, które je nienawidzi, bądź też wzywa je na pomoc, czasem depresja, słabsza zdolność do kochania, troszczenia się o innych, rodzaj obojętności biorącej początek w nieświadomości. Powoduje to oddalanie się danej osoby od ludzkiej natury. Jest to przeżycie mocno alienacyjne. "

To, że Ty masz takie wrażenie, że "zespół proaborcyjny" (tak w ogóle to skąd nagle uznałaś jego istnienie?) nie dotyczy wszystkich kobiet po zabiegu aborcji, to nie ma najmniejszego znaczenia. Nie jest to temat, na który Sobie możesz deliberować przy herbatce. Zostaw to lekarzom, którzy podchodzą do tego bardziej naukowo i mając bezpośredni kontakt z kobietami po aborcji, są bardziej kompetentni w takich stwierdzeniach.

A tak konkretnie, to jakie miewasz te "wspólne objawy"? Po co w ogóle wysuwasz taki "argument", jak nie podajesz przy nim niczego konkretnego? Jeśli nie napisałaś, o jakie objawy Ci dokładnie chodzi z powodów osobistych, to rozumiem, ale dlaczego w takim razie podałaś ten fakt jako argument, który w rzeczywistości jest merytorycznie "pusty". A nawet jeśliby Ci się powtarzała nawet większość objawów, to oświeć czytelników czego to dowodzi? Na zdrowy rozsądek - jest mniejsza liczba objawów które ewentualnie mogłabyś u Siebie zauważyć, niż wszystkich znanych medycynie chorób. Czy powinniśmy się zatem dziwić, że objawy się powtarzają, a czasami nawet, że większość symptomów dwóch różnych chorób czy dolegliwości jest łudząco do siebie podobnych? To wcale nie przeczy faktowi że "zespół proaborcyjny" może być dobrze zdefiniowany i traktowany jako oddzielny zespół zaburzeń.

">Środkiem wczesnoporonnym jest także spirala wewnątrzmaciczna. Wszystkie kobiety stosujące antykoncepcję [wczesnoporonną] są więc "winne" potencjalnej aborcji. Nie sądzę, aby wiele z nich miało jakiekolwiek objawy depresji z tym związane, jestem przekonana, że nawet o tym nie myślą, dopóki nie usłyszą lub nie przeczytają, że powinny czuć się winne."

Masz rację, że nie koniecznie mogą czuć się winne, jeśli nie są świadome. Ale czy winę określają wyrzuty sumienia? Poza tym, to nie wmawianie im przez media winy, byłoby właściwym powodem wyrzutów, ale sam fakt, że są potencjalnymi sprawczyniami śmierci płodu.

"(...) osoba, która nie ma za co zaspokoić podstawowych potrzeb swoich dzieci, będąca przy zdrowych zmysłach, też szczęśliwa nie będzie. Dzieci póki są małe nie widzą różnic pomiędzy sobą a dziećmi z bogatszych domów. Później jednak zauważą, że są inne, świat im da to odczuć, może to się stać w przyszłości źródłem poważnych kompleksów.
Już słyszę głosy, że przecież miłość rodziców zrekompensuje im te wszystkie niedostatki. A ja pytam, kiedy rodzice tę miłość swoim dzieciom okażą? Przed, po, czy w trakcie poszukiwania jakiegoś dającego dochód zajęcia? Miłość to czas spędzony razem a nie deklaracje."

W przedstawionej przez Ciebie sytuacji masz na jednej "szalce" usunięcie ciąży, a na drugiej pieniądze, jakie musisz wydać na utrzymanie dziecka po porodzie oraz fakt, że będzie ono musiało żyć w biedzie. I wybierasz usunąć płód? Najpierw pasowałoby rozstrzygnąć kwestię, czy uznajemy ten płód za człowieka, czy nie. Jeśli tak, to chyba ważniejsze jest życie dziecka, natomiast, jeśli nie, to dopiero wtedy Twoje rozumowanie jest poprawne. No ale gdzie w tekście podajesz argumenty, że ten płód jest, czy nie jest człowiekiem? Cały dylemat w tej sytuacji nie kryje się w tym, jak dużo ma już matka dzieci, ile będzie musiała wydać na wychowanie dziecka, czy o to, w jakich warunkach będzie ono żyło po porodzie, ale o to, czy możemy go uznać za człowieka i pełnoprawnego obywatela chronionego prawem konstytucyjnym, czy nie.

"Słyszysz jakieś głosy", wszędzie dopatrujesz się spisku kleru: można pomyśleć, że zapomniałaś wziąć jakiejś tabletki niż, że podejmujesz rozważną krytykę.

">Został również odkryty zespół osoby ocalonej od aborcji i - nie zgadniecie, mój syn ma niektóre objawy tego zespołu... a może to jest zespół dziecka, którego rodzice stosują skuteczną antykoncepcję? albo dziecka inteligentnego/zdolnego. Zastanawiam się, który kochający rodzic z rozbrajającą szczerością informuje swoje dzieci o wcześniejszych lub późniejszych aborcjach? Psychopata może? A może osoba, która opisała te objawy ma zespół uporczywego poszukiwania faktów potwierdzających jej tezę na zasadzie: "Dajcie mi hipotezę, a ja ją udowodnię"? Ale nie można się dziwić psychoterapeutom, przecież oni muszą z czegoś żyć. "

Podumaj sobie jeszcze nad zespołami które może mieć dziecko, jeśli Cię to bawi. Skoro nie rozumiesz idei definiowania chorób i zaburzeń, jako późniejszego wyznacznika w doborze leczenia i profilaktyki pacjentów, oznacza to tylko, że wykazujesz się kompletną ignorancją w rozumieniu podstawowej roli medycyny w naszym życiu. Doprowadzanie do absurdu faktu, że naukowcy starają się zdefiniować nowy "zespół zaburzeń", tylko ją [ignorancję] potwierdza.
Trzeźwomyślący (80 punktów)
Ciąg dalszy:
">Karygodnym skutkiem niewłaściwego pojmowania ochrony życia poczętego jest ograniczenie mniej zamożnym kobietom dostępu do badań prenatalnych."

Bzdura. To, że ktoś jest przeciwnikiem aborcji, nie oznacza, że od razu żąda blokowania dostępu do badań prenatalnych. Ja, jako przeciwnik przedwczesnego, nieuzasadnionego usuwania ciąży, jestem rękami i nogami za udostępnieniem kobietom spodziewającym się dziecka wszelkich badań, mających pomóc w dopasowaniu profilaktyki, do wykrytych za ich pomocą chorób i schorzeń u dziecka. Poza tym, co ty widzisz sprzecznego w postawie "obrońców życia" oraz idei badań prenatalnych? Czy nie dostrzegasz sprzeczności z tym, co napisałaś później: "(...) badania prenatalne to nie zawsze wstęp do aborcji, często jest to szansa na wcześniejsze rozpoczęcie leczenia uszkodzonego płodu lub takie zorganizowanie porodu, aby noworodek mógł jak najszybciej otrzymać konieczną pomoc". Więc dlaczego niby każdy "obrońca życia" miałby być przeciwny takim badaniom?

">Można właściwie powiedzieć, że wszystkie negatywne konsekwencje prawnego zakazu aborcji uderzają w gorzej sytuowaną część naszego społeczeństwa."

Oczywiście, że można, ale dla zwykłej konsekwencji pasowałoby to czymś poprzeć.

W tym felietonie jest po prostu chaos. Istna orgia luźnych, nieugruntowanych spostrzeżeń autorki oraz oszczerstw rzucanych pod adresem to katolików, to Kościoła, to "zwolenników życia". Tekst bardziej przypomina swoją formą okresowe wystąpienia Leppera, niż próbę poważnej polemiki w sprawie aborcji. Osoby szukające tu "uczty intelektualnej" znajdą jedynie lekkostrawną papkę bezpodstawnych zarzutów. Jednocześnie chcę powiedzieć autorce, że te wszystkie uszczypliwości nie były skierowane do Jej osoby, przeciwko formie, w jakiej cała problematyka została przedstawiona. Wręcz przeciwnie, sądząc po wykształceniu, jakie zobaczyłem, w Twoim opisie, jestem pewien, ze stać Cię na coś więcej. Natomiast już wytłumaczyłem wyczerpująco swoją postawę wobec nieuzasadnionych oszczerstw w stosunku do osób, wartości i instytucji, które cenię, w rozmowie z panem Agnosiewiczem ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,24402#w24585 ). Rozumiem, że możesz mieć do tych osób i instytucji jakieś zastrzeżenia, ale formułuj je tak, żeby nie było to zwyczajnym "ujadaniem".

W tytule wątku pomyliłem się w nazwisku autorki: przepraszam. Powinno być "Anny Słoty"
Zielona"Aborcja: Głos kobiety" autorstwa Anny Słoty
>W tytule wątku pomyliłem się w nazwisku autorki: przepraszam. Powinno być "Anny Słoty"

Szanowny Trzeźwomyślący chyba o jedną kawę za mało na poranne otrzeźwienie. Jako zalogowany uczestnik forum posiadasz opcję "edytuj" i gdybyś tylko zechciał wykazać się trzeźwością umysłu, refleksem a przede wszystkim szacunkiem do Pani Redaktor nie publikowałbyś postu z rażącym błędem w nazwisku, ów błąd stawia pod dużym znakiem zapytania rzekomą trzeźwość Twojego myślenia
Jednocześnie chcę powiedzieć, że moje uszczypliwości nie były skierowane do Twojej osoby a przeciwko formie, w jakiej cała problematyka została przedstawiona.

Pozdrawiam
Trzeźwomyślący (80 punktów)Odp: "Aborcja: Głos kobiety" autorstwa Anny Słoty
">>W tytule wątku pomyliłem się w nazwisku autorki: przepraszam. Powinno być "Anny Słoty"
>Szanowny Trzeźwomyślący chyba o jedną kawę za mało na poranne otrzeźwienie."

Droga kobieto. Chyba wypiłem jednak o parę piw za mało, żeby w pełni docenić trafność i logikę Twoich zarzutów. A może dlatego że jesteś po prostu "zielona" z posługiwania się tzw. zdrowym rozsądkiem...

">Jako zalogowany uczestnik forum posiadasz opcję "edytuj" i gdybyś tylko zechciał wykazać się trzeźwością umysłu, refleksem a przede wszystkim szacunkiem do Pani Redaktor nie publikowałbyś postu z rażącym błędem w nazwisku, ów błąd stawia pod dużym znakiem zapytania rzekomą trzeźwość Twojego myślenia "

Co do opcji "edytuj", to nie wiedziałem, że istnieje możliwość zmiany tytułu wątku. Wybacz, moje niedopatrzenie, ale wierz lub nie (nie obchodzi mnie to) dopiero uczę się korzystania z forów. Poszukam te opcji, jeśli ma Ci to przeszkadzać w trawieniu. Lubię jasne sytuacje i nie miałem zamiaru "razić" cię tą niewybaczalną literówką.

Co do braku szacunku do Pani Redaktor:
Widzę, że jesteś kolejnym dyżurnym jasnowidzem na forum, po panu Agnosiewiczu. Twoje zdolności przewidywania, co ja mogę mieć na myśli i jaki mam osobisty stosunek do osoby autorki omawianego tekstu, na pewno w pełni kwalifikują Cię do występu w programie "Nie do wiary", ale czy to wystarczy żeby pisać na forum inteligentne komentarze?

">Jednocześnie chcę powiedzieć, że moje uszczypliwości nie były skierowane do Twojej osoby a przeciwko formie, w jakiej cała problematyka została przedstawiona."

Rzeczywiście - nie zdawałem sobie wcześniej sprawy jak forma, "w jakiej cała problematyka została przedstawiona" może zostać zrujnowana przez tą haniebną pomyłkę. Jak znajdziesz jeszcze parę ortografów, albo, nie daj Boże, brak przecinka, to obawiam się, że zawiśnie na włosku cała wiarygodność mojego tekstu. No ale nie chcę Ci psuć zabawy. Mogę nawet, dla podniesienia Ci ciśnienia, zawrzeć w każdym moim tekście po parę dobrze zakamuflowanych błędów w pisowni. Będziesz mogła wtedy, za każdym razem, bezlitośnie wyliczyć mi je wszystkie z poście i w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku obrońcy poprawnej pisowni wrócić z powrotem do codziennych obowiązków..... Jeszcze raz wybacz, że w ten brutalny sposób zaburzyłem Ci Twą spokojną egzystencję.

ariadna (352 punktów)

>Mogę nawet, dla podniesienia Ci ciśnienia, zawrzeć w każdym moim tekście po parę dobrze zakamuflowanych błędów w pisowni.

Przepraszam, że się wtrącam, ale zaintrygowały mnie te "dobrze zakamuflowane" błędy w pisowni. Czy mógłbyś...? Chociaż jeden... Proszę
Zielona
Ech Trzeźwomyślący wrażliwyś Pan na krytykę by nie rzec przewrażliwony
Obok toru merytorycznego dyskusji (owszem na wysokim poziomie a co więcej znaczna część Twojej argumentacji zarówno do tekstu MA jak i Ani Słoty jest zgodna z moim światopoglądem na kwestie eutanazji i aborcji) paralelnie jedziesz na drugim torze, który jest próbą ośmieszania adwersarza. Moim postem chciałam Ci dać do zrozumienia, że jest to zbędne a wręcz cierpi na tym cała argumentacja wyłożona w Twoich postach.
Zatem powtarzam (za Tobą) problematyka została przedstawiona w niestosownej formie - to ironia a nie jasnowidzenie
Szacunek nakazywałby sprawdzić po 100 kroć nazwisko osoby, z której tekstem podejmujesz próbę polemiki, aby upewnić się czy nie wkradł się w nie jakiś błąd choćby zwykła literówka w chwili, kiedy decydujesz się przywołać je publicznie.
Obok błędu w nazwisku próbujesz ponadto sugerować (jak rozumiem jest to wyraz szacunku), że autorka tekstu nie zażyła dawki leków, czyżbyś insynuował schizofrenię paranoidalną w ramach oczywiście szacunku a jedynie jako argument "przeciwko formie, w jakiej cała problematyka została przedstawiona" ?
Wreszcie, jeśli masz przemożną potrzebę, aby jechać na torze "ad personam" nie wpuszczaj ludzi w maliny zdaniem >"Jednocześnie chcę powiedzieć autorce, że te wszystkie uszczypliwości nie były skierowane do Jej osoby, przeciwko formie, w jakiej cała problematyka została przedstawiona."
Aby buntować się przeciwko formie wystarczyłaby sama merytoryka, uczyszypliwości nie były przeciwko formie, ale osobie.

A co do mojej osoby i Twojej pretensjonalnej metafory powstałej na kanwie mojego, nick'u - czy mój rozsądek jest zdrowy czy nie, rzecz gustu - punkt widzenia zależy od punktu patrzenia...

Pozdrawiam
Ciekawy
Proszę o wybaczenie...

ale chciałbym zadać nietaktowne pytanie...

Czy Pani aby nie jest osobą w stanie błogosławionym?? Coś mi mówi, że tak jest w istocie....

Pzdr.
Ten, dla którego wścibskość, to przekleństwo...
Zielona
Proszę Szanwnego Ciekawego ja rozmanażam się wyłącznie przez pączkowanie ewentualnie podział poprzeczny
Oless (982 punktów)
:D
Trzeźwomyślący (80 punktów)
">Obok toru merytorycznego dyskusji (owszem na wysokim poziomie a co więcej znaczna część Twojej argumentacji zarówno do tekstu MA jak i Ani Słoty jest zgodna z moim światopoglądem na kwestie eutanazji i aborcji) paralelnie jedziesz na drugim torze, który jest próbą ośmieszania adwersarza."

Mylisz się. Coś wyciągnęłaś z kapelusza i myślisz, że to jest wniosek. Jeszcze raz powtarzam:
a) pomyłka była skutkiem mojej pomyłki , która nie była zamierzona
b) nie wiedziałem, że można wraz z treścią edytować także tytuł - co już wcześniej wspomniałem
c) zaraz po twoim pierwszym poście napisałem do moderatora i poprosiłem o poprawę błędu
Chcesz jeszcze Zielona porozmawiać o tych czy innych Twoich niepokojach związanych z tego typu błędami na tym forum? Jeśli czujesz ku temu silny imperatyw, to możemy stworzyć oddzielny wątek o tym.

">Moim postem chciałam Ci dać do zrozumienia, że jest to zbędne a wręcz cierpi na tym cała argumentacja wyłożona w Twoich postach."
">Zatem powtarzam (za Tobą) problematyka została przedstawiona w niestosownej formie - to ironia a nie jasnowidzenie "

Ale jasnowidzeniem jest to, że twierdzisz, iż mam pogardliwy stosunek do autorki tekstu. Postaraj się zrozumieć co do Ciebie piszę. Ja nie negowałem ironii w moich komentarzach, ale sarkazm niejako skierowanegy przeciwko osobie pani Anny i mający na celu obrażenie jej. Jeśli kogoś już sama ironia obraża, to może sam nie powinien pisać w tej formie (a nawet jeszcze ostrzejszej) swoich artykułów.

Jak już wcześniej pisałem, mój styl jest adekwatny do stylu autorów felietonów. Zawieram w tekście konkretne argumenty, a docinki, które czasami wplatam w rozumowanie, są tylko odpowiedzią na chamskie, wręcz impertynenckie wypowiedzi autorów. To, że uważasz, iż na tym traci moje całe rozumowanie (i tak już zresztą sukcesywnie niweczone przez literówki ), oznacza tylko, że nie umiesz docenić wagi argumentów, patrząc z przymrużeniem oka na pozostałe teksty. A mogłaś czytać same teksty felietonów i przymykać oczy na ich sarkastyczne teksty? Pamiętaj, trzeba na tego typu ironiczne teksty patrzeć przez palce, ale tak żeby sobie argumentów nie zasłaniać, czego i Tobie życzę.

">Szacunek nakazywałby sprawdzić po 100 kroć nazwisko osoby, z której tekstem podejmujesz próbę polemiki, aby upewnić się czy nie wkradł się w nie jakiś błąd choćby zwykła literówka w chwili, kiedy decydujesz się przywołać je publicznie."

To Twoja definicja szacunku. Szacunek to respektowanie człowieka i ja sobie braku Tego nie mogę zarzucić. Powiedz mi, czy ty każde imię sprawdzasz po 100 razy zanim je zamieścisz gdziekolwiek? No bo jeśli nie, to sama nie masz szacunku do jakiejkolwiek osoby którą przytaczasz w swoich komentarzach.
"Wyrafinowana" idea literówek polega m.in. na tym, że się pojawiają tam, gdzie się tego nie spodziewamy, a to że próbujesz to jakoś nagiąć do pojęcia szacunku to już Twoja sprawa. No ale może chciałaś się tym z kim podzielić i respektuję ten fakt. Jeśli chcesz natomiast włączyć ten fakt do Swojego prywatnego Archiwum X - to Twój problem.

">Obok błędu w nazwisku próbujesz ponadto sugerować (jak rozumiem jest to wyraz szacunku), że autorka tekstu nie zażyła dawki leków,..."

To źle rozumiesz. Kolejny raz wyciągasz pochopne wnioski. Powiedziałem, że moja wypowiedź nie wynika z BRAKU SZACUNKU, co nie oznacza, że ona [wypowiedź] ani nie implikuje mojego szacunku, ani nie wynika z samego szacunku (, chociaż takowy mam do każdego człowieka). Doszukujesz się zależności tam, gdzie ich nie ma. Próbujesz (może podświadome) stosować książkową definicję implikacji do Swojego rozumowania. Książkowa definicja mówi, że dowolne dwa prawdziwe stwierdzenia i fakty implikują się nawzajem, ale to jest z gruntu inne pojecie niż zwyczajowa koncepcja wynikania czy implikacji. Także Tobie radzę poczytać parę "porządniejszych" opracowań do logiki i zacząć to stosować.

">...czyżbyś insynuował schizofrenię paranoidalną w ramach oczywiście szacunku a jedynie jako argument "przeciwko formie, w jakiej cała problematyka została przedstawiona" ?"

Co do sugerowania paranoi, schizofrenii i innych chorób psychicznych, których nazw w ogóle w moim tekście nie użyłem, ani nie sugerowałem, to już wyjaśniałem w rozmowie z p. Agnosiewiczem. Poza tym to nie był argument "przeciwko formie, w jakiej cała problematyka została przedstawiona". Czytaj uważnie - to była czysta ironia, która sama w sobie nie niosła żadnej wartości merytorycznej, ale tylko podkreślała absurd rozumowania stosowanego przez autorów. Chodzi mi w szczególności o ich uogólnienia, które myliły czytelników i wprowadzały "sztucznie" różne nieporozumienia.

">Wreszcie, jeśli masz przemożną potrzebę, aby jechać na torze "ad personam" nie wpuszczaj ludzi w maliny zdaniem >"Jednocześnie chcę powiedzieć autorce, że te wszystkie uszczypliwości nie były skierowane do Jej osoby, przeciwko formie, w jakiej cała problematyka została przedstawiona.""

Chodź sobie po malinach kiedy chcesz, ja bym cię tam nigdy w życiu nie zaciągał - sama się w nie prowadzisz. To, co napisałem określało mój cel używania ironii. Jeśli nie docierają do ciebie zdania z moich komentarzy, które jednoznacznie o nim [celu] mówią, a w zamian zakładasz sobie mój brak szacunku i pogardliwe podejście do drugiej osoby, to mając ten sam tok myślenia co Ty, może ja też powinienem odebrać to jako Twoje "jechanie po torze "ad personam" w stosunku do siebie"?

">A co do mojej osoby i Twojej pretensjonalnej metafory powstałej na kanwie mojego, nick'u - czy mój rozsądek jest zdrowy czy nie, rzecz gustu - punkt widzenia zależy od punktu patrzenia..."

Mój przycinek do Twojego nick'u był reakcją na takiego typu tekst z twojej strony. A tak w ogóle, to nie widzisz analogii....???

Pozdrawiam.
Zielona
Pierwotnie liczyłam, że Twoje intencje są czyste tzn. chcesz podyskutować by bronić swoich racji, ale teraz hmm...

>Patrząc na to wszystko, sam nie wiem czy inicjator tego wątku nie miał na celu wszczęcia tylko burdy internetowej. (cyt. za Homo sapiens)

>Ale jasnowidzeniem jest to, że twierdzisz, iż mam pogardliwy stosunek do autorki tekstu

Skoro stosujesz sarkazm nie ironię, >Zatem powtarzam (za Tobą) problematyka została przedstawiona w niestosownej formie - to ironia a nie jasnowidzenie.
Tu nie trzeba być jasnowidzem, wystarczy skromna umiejętności czytania w języku polskim.

>Ja nie negowałem ironii w moich komentarzach, ale sarkazm niejako skierowanego przeciwko osobie pani Anny i mający na celu obrażenie jej.

Ironia powiadasz... hmmm...

>"Słyszysz jakieś głosy", wszędzie dopatrujesz się spisku kleru: można pomyśleć, że zapomniałaś wziąć jakiejś tabletki niż, że podejmujesz rozważną krytykę.

Czyż to nie jest oby sugestia sarkastyczna ?

>Co do sugerowania paranoi, schizofrenii i innych chorób psychicznych, których nazw w ogóle w moim tekście nie użyłem, ani nie sugerowałem,

Owszem, nie użyłeś nazw, ale posłużyłeś się jaskrawymi symptomami schizofrenii paranoidalnej, zapewne bezwiednie? Skoro nie sugerowałeś to skąd wiedziałeś, że przy wystąpieniu ww. symptomów należy wziąć tabletkę? Otwórz sobie jakiś pierwszy lepszy podręcznik z psychopatologii. Skąd, zatem nie wiedząc o symptomach chorób psychicznych wiedziałeś, że kiedy występują omamy słuchowe oraz urojenia należy się wspomóc farmakologią?
Twoje tłumaczenia są niezborne.
Próbujesz czarne zrobić białym.
Ponadto czy uważasz, że choroba psychiczna jest słusznym powodem do naigrywania się?!

>Chodź sobie po malinach kiedy chcesz, ja bym cię tam nigdy w życiu nie zaciągał - sama się w nie prowadzisz

Nie mam ochoty chodzić po malinach i nigdzie się nie prowadzam a, że Ty konsekwentnie próbujesz w nie ludzi zaciągnąć, cóż, utwierdzasz mnie w tym kolejnym postem

>Szacunek to respektowanie człowieka i ja sobie braku Tego nie mogę zarzucić.

A konkretnie, co rozumiesz pod pojęciem respektowanie człowieka?
W ramach szacunku mierzonego Twoimi kategoriami można pozwalać sobie, aby zdrowej psychicznie kobiecie insynuować schizofrenię paranoidalną?
A kiedy ktoś faktycznie cierpi na to schorzenie to czy można sobie żartować z tej jednostki chorobowej?! Czy ogółem choroby psychiczne bądź fizyczne są dobrym posiłkiem dla sarkazmu?
Swego czasu reklama społeczna starała się odczarować obraz chorób psychicznych szczególnie schizofrenii w społeczeństwie, niestety takie jak Twoje uwagi sprawiają, że mit tych chorób będzie nadal żywy w społeczeństwie, przykre to

>Powiedz mi, czy ty każde imię sprawdzasz po 100 razy zanim je zamieścisz gdziekolwiek?

Wystarczy sprawdzić tyle razy, aby upewnić się, że jeśli podejmuję się z kimś polemiki nie urażę go błędem w jego nazwisku, z reguły wystarcza mi jakieś trzy razy.
Odpuszczam tę debatę nt. nazwiska, nie będę się czepiać, już je poprawiłeś

Pozdrawiam.

P.S.
>Także Tobie radzę poczytać parę "porządniejszych" opracowań do logiki i zacząć to stosować.

Pan doktor od ćwiczeń z logiki postawił mi swego czasu na zaliczeniu ocenę "bardzo dobrą" jakże byłby dziś nieszczęśliwy widząc, że nauka poszła w las, bo jego, eks-studentkę dziś odsyła się ponownie do podręczników z logiki

P.S. 2
No tak i wciagnęłam się w jakieś przepychanki ironiczne mimo, że pierwotnie zainteresowala mnie po prostu Twoja argumentacja merytoryczna.
Jak sam widzisz gdybyś napisał post z mniejszą dozą sarkazmu zapewne dyskusja potoczyła by się torem bardziej merytorycznym a tak... przeczytaj komenatrze do zalożonego przexc Ciebie wątku - uwagi są jakby są lekko obok problemu aborcji, nieprawdaż ? Sam je sprowokowaleś
Trzeźwomyślący (80 punktów)
">Pierwotnie liczyłam, że Twoje intencje są czyste tzn. chcesz podyskutować by bronić swoich racji, ale teraz hmm..."

Moje intencje to była polemika z tekstem pani Anny - jego treścią i formą. Jeżeli to nie mieści się w twojej koncepcji "czystości", no cóż... Płakał nie będę.

">>Ale jasnowidzeniem jest to, że twierdzisz, iż mam pogardliwy stosunek do autorki tekstu
>Skoro stosujesz sarkazm nie ironię, >Zatem powtarzam (za Tobą) problematyka została przedstawiona w niestosownej formie - to ironia a nie jasnowidzenie."

To ile razy powtórzysz "sarkazm" w Twoich zarzutach odnośnie mojej uwagi nie podnosi wiarygodności Twoich oskarżeń. Problematyka artykułu została w moich komentarzach omówiona w konkretnych argumentach. A jeśli ci chodzi o ironię - to tak jak wcześniej też pisałem - padała z obu stron. A z tej drugiej, czasami nawet gorsza i to nie tylko pod moim adresem.

">Tu nie trzeba być jasnowidzem, wystarczy skromna umiejętności czytania w języku polskim."

Rzeczywiście, nawet bardzo skromna, można powiedzieć nikła, a tak naprawdę tak mała, że wstyd o niej nawet wspominać... W połączeniu z logiką "za piątkę z ćwiczeń swego czasu" to dopiero jest dobra podstawa do formułowania takich argumentów.

">Ja nie negowałem ironii w moich komentarzach, ale sarkazm niejako skierowanego przeciwko osobie pani Anny i mający na celu obrażenie jej.
>>Ironia powiadasz... hmmm..."

To już przebiłaś w argumentacji nawet Siebie. Daj mi trochę czasu na ustosunkowanie się do tak ważkiego zarzutu...

">"Słyszysz jakieś głosy", wszędzie dopatrujesz się spisku kleru: można pomyśleć, że zapomniałaś wziąć jakiejś tabletki niż, że podejmujesz rozważną krytykę.
>>Czyż to nie jest oby sugestia sarkastyczna ?"

Już tłumaczyłem to parę komentarzy wcześniej. Skoro do Ciebie nie trafia tłumaczenie o tym jakie miałem intencje i jak wypada mój "tekst" w porównaniu do tego co pani Anna (i nie tylko Ona) wypisuje.

">Co do sugerowania paranoi, schizofrenii i innych chorób psychicznych, których nazw w ogóle w moim tekście nie użyłem, ani nie sugerowałem,"
>>Owszem, nie użyłeś nazw, ale posłużyłeś się jaskrawymi symptomami schizofrenii paranoidalnej, zapewne bezwiednie?"

Dla mnie to była czysta ironia, a tego, że nie była skierowana przeciwko pani Annie to już jestem pewien. No, ale skoro już nalegasz na "pogdybanie" sobie o możliwych wytłumaczeniach Tego stwierdzenia, które padło z mojej strony to proszę bardzo:

1) spadek stężenia Na w organizmie, które, nie zgadniesz, może zostać spowodowane przez: picie nadmiernych ilości wody...
2) leki w połączeniu z alkoholem (i to wcale nie musi być w dużej ilości) np. Aviomarin (chyba nie muszę Ci tłumaczyć, na co jest ten lek)
3) może wystąpić po kodeinie - która jest - uwaga, uwaga -> !!! środkiem przeciwkaszlowym !!!
4) niewyspanie - powiem, że sam się z takim przypadkiem spotkałem: kolega przed egzaminem nie spał ok. 5 nocy pod rząd i miał takie właśnie historie. Czy to go czyni chorym psychicznie???

Chcesz, to sprawdź te informacje u lekarza. Jak widzisz, same choroby psychiczne .

A poza tym :

">Autor tekstu: Mariusz Agnosiewicz; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,2153
Większe zrozumienie zjawisk złudzeń i omamów występujących u normalnych osób może przyczynić się do wyjaśnienia doświadczeń, które często tłumaczone są jako zjawiska niewyobrażalne, pozazmysłowe, paranormalne." Z pewnością znaczenie omamów w dziejach naszej cywilizacji jest zdecydowanie niedocenione i dopiero nowoczesna nauka umożliwi nam być może dokonanie należytego rozrachunku z tym "dziedzictwem"."

Tu już przesadziłaś! Jak możesz podważać opinie i autorytet P. Agnosiewicza !??
Czy Ty wiesz, kobieto, czego się dopuściłaś ??? Teraz tylko czekać, aż z jasnego nieba spadną na ciebie gromy w postaci "ostatecznego ostrzeżenia przed wyrzuceniem z forum".

Tak więc bardzo mi przykro, że śmiałem zasugerować czytelników o tym, że Pani Anna mogłaby mieć kaszel, pić duże ilości wody lub być niewyspana. Czy to oznacza że wyśmiewam się także z tych chorób? Oczywiście, ze nie. Szacunek mam do każdego chorego i choroby. To całe zamieszanie o jakichkolwiek chorobach to Ty wprowadziłaś. No ale sama chciałaś takiej dokładnej analizy.

">Skoro nie sugerowałeś to skąd wiedziałeś, że przy wystąpieniu ww. symptomów należy wziąć tabletkę? Otwórz sobie jakiś pierwszy lepszy podręcznik z psychopatologii."

Tego już Ci chyba nie musze tłumaczyć w świetle powyższego komentarza. A tak poza tym to nie istnieją tylko podręczniki do psychopatologii - radze, od czasu do czasu, zagłębić się w coś innego, może Ci nie będą już do głowy przychodziły takie śmieszne zarzuty. Próbowałem uniknąc tak, jak w przypadku dyskusji z panem Agnosiewiczem, takiego dokładnego roztrzasywania omjego komentarza, no, ale jak już nie ma innego sposobu przetłumaczenia Ci racjonalnie.... A potem się dziwić że ludzie myślą, że ten wątek to prowokacja. Chcesz, to się odnieś konkretnie do argumentów w moim pierwszym komentarzu do artykułu i się więcej nie ośmieszaj.

">Próbujesz czarne zrobić białym. Ponadto czy uważasz, że choroba psychiczna jest słusznym powodem do naigrywania się?!"

Hm, po tym jak czytam twoje zarzuty to można powiedzieć, że Ty próbujesz widzieć czarne i nie dostrzegać białego. Aj, Zielona, nie będę Ci odpowiadał na to drugie, bo nie dość, że to bezpodstawne stwierdzenie, to jeszcze bardziej chamskie i impertynenckie, niż najwidoczniej sobie z tego sprawę zdajesz.
Trzeźwomyślący (80 punktów)
ciąg dalszy:
">Szacunek to respektowanie człowieka i ja sobie braku Tego nie mogę zarzucić.
>A konkretnie, co rozumiesz pod pojęciem respektowanie człowieka?
>W ramach szacunku mierzonego Twoimi kategoriami można pozwalać sobie, aby zdrowej psychicznie kobiecie insynuować schizofrenię paranoidalną?"

Szacunek to dokładnie to co powiedziałam i jak już Ci napisałem wcale nie sugeruje, że mam taki do pani Anny zły stosunek. Masz wątpliwości co do znaczenia słowa "respektowanie" czy "szacunek" to zajrzyj sobie do odpowiedniego słowniku. A może tego też próbujesz się doszukać w książce do psychopatologii...?

">A kiedy ktoś faktycznie cierpi na to schorzenie to czy można sobie żartować z tej jednostki chorobowej?! Czy ogółem choroby psychiczne bądź fizyczne są dobrym posiłkiem dla sarkazmu?"

Oczywiście, że nie są. Jeśli brać pod uwagę np. wyrażenia typu "chybaś chora/chory" powiedziane oczywiście w odpowiednim kontekście i beż złych zamierzeń, to oznacza to, iż osoba która to mówi wyśmiewa się ze wszystkich chorób i chorych? Bądźże kobieto rozsądna...

">Swego czasu reklama społeczna starała się odczarować obraz chorób psychicznych szczególnie schizofrenii w społeczeństwie, niestety takie jak Twoje uwagi sprawiają, że mit tych chorób będzie nadal żywy w społeczeństwie, przykre to"

Przykre jest to, że osobie nie można przemówić do rozsądku przez dobrych parę komentarzy, przykre jest to, że wystarczy napisać coś przeciwko koncepcjom niektórych "racjonalistów" a od razu podnosi się kociokwik i padają zarzuty zgoła bezsensowne oraz obelgi. To, że była taka reklama to jest bardzo dobry pomysł. To, że istnieje taki "mit tej choroby [schizofrenii] " jest też smutne, ale nie ma związku ze sprawą.

">Powiedz mi, czy ty każde imię sprawdzasz po 100 razy zanim je zamieścisz gdziekolwiek?
>>Wystarczy sprawdzić tyle razy, aby upewnić się, że jeśli podejmuję się z kimś polemiki nie urażę go błędem w jego nazwisku, z reguły wystarcza mi jakieś trzy razy.

To jest dobry argument dla każdego niedoskonałego człowieka. Oto panaceum Zielonej na pomyłki: Żeby nie robić pomyłek "wystarczy sprawdzić tyle razy, aby upewnić się", że się coś dobrze zrobiło. Jakież to genialne w swojej prostocie. Już nadchodzi generacja ludzi doskonałych postępujących według tej, jakże bezkonkurencyjnej rady.

">Jeszcze inaczej rozpatrując tę literówkę w tytule - Anna nie jest Twoją starą, dobrą znajomą, z którą możesz pozwolić sobie na poufałość w postaci niestarannej pisowni nazwiska, Ty zwróciłeś się do niej prawdopodobnie pierwszy raz, więc tym bardziej obliguje Cię to do uważnego odtworzenia nazwiska, szczególnie, że użyłeś go w tytule wątku."

A Ty znowu swoje. Ale już np. wolałbym słyszeć te Twoje monotonne i bezpodstawne zarzuty niż w kółko po włączeniu telewizora, że "Balcerowicz musi odejść!!". Myślałaś może o sejmie?

Chociaż, szczerze powiedziawszy, z niemałym zainteresowaniem śledzę kolejne aspekty i wymiary tej literówki, które bezlitośnie przytaczasz. Z samej tylko ciekawości jeszcze poczytam, co wydusisz z tego faktu.

">Także Tobie radzę poczytać parę "porządniejszych" opracowań do logiki i zacząć to stosować.
>>Pan doktor od ćwiczeń z logiki postawił mi swego czasu na zaliczeniu ocenę "bardzo dobrą" jakże byłby dziś nieszczęśliwy widząc, że nauka poszła w las, bo jego, eks-studentkę dziś odsyła się ponownie do podręczników z logiki"

No to "swego czasu" umiałaś ćwiczeniową logikę na "piątkę". Jak się ma to do Twoich komentarzy, które teraz piszesz? Wybacz, ale powinnaś wiedzieć, że jeśli ktoś ma piątkę z jakiegoś przedmiotu, to nie zawsze jest adekwatne do stanu jego wiedzy.
A drugą, zupełnie odrębną sprawą jest stosowanie tego wszystkiego, co się nauczyło na uczelni i w szkole - w życiu. Ponawiam propozycję lektury.

Pozdrawiam.

PS.
Ale po części rozumiem Twoje ostre wystąpienie, jako, ze jesteś przyjaciółką Ani. Pozazdrościć tego, że ma taką przyjaciółkę.

Niemniej jednak znam dokładnie cel swoich wypowiedzi, wiem do kogo i czego mam szacunek. Jestem pewien sowich priorytetów i racji w tym sporze, dlatego będę równie zaciekle ich bronił. Nie dam sobie wmówić, że nie szanuję Pani Anny, chorych oraz cierpienia, jakie z sobą niosą choroby. Co prawda jest to odejście od głównego tematu wątku i żałuje, że Pani się nie odniosła konkretnie do moich argumentów z pierwszego komentarza.
Zielona
Nie zamierasz stratować w wyborach prezydenckich ?
Jestem pod wrażeniem, śmiałam się do monitora czytając Twoje dwa ostatnie posty, ach jak to człowiek umie kotka ogonkiem obrócić.
Masz u mnie duży plus za pozytywne wpływanie na mój nastrój
Największą perełką jest kawałek :

>1) spadek stężenia Na w organizmie, które, nie zgadniesz, może zostać
>spowodowane przez: picie nadmiernych ilości wody...
>2) leki w połączeniu z alkoholem (i to wcale nie musi być w dużej ilości)
>np. Aviomarin (chyba nie muszę Ci tłumaczyć, na co jest ten lek)
>3) może wystąpić po kodeinie - która jest - uwaga, uwaga -> !!! środkiem
>przeciwkaszlowym !!!
>4) niewyspanie - powiem, że sam się z takim przypadkiem spotkałem: kolega
>przed egzaminem nie spał ok. 5 nocy pod rząd i miał takie właśnie
>historie. Czy to go czyni chorym psychicznie???


No, no cóż za skrupulatne (czyżbyś miał skrupuły? wyjaśnienie - leki + alkohol i to wcale nie musi być w dużej ilości - w tym miejscu asekurujesz się gdybym nie daj Boże chciała Ci zarzucić, że insynuujesz tytułowej bohaterce wątku alkoholizm
Szczególnie ujął mnie punkt czwarty - cha cha cha - czy na niewyspanie bierze się tabletkę ? Nawet nasenna jest tu zbędna
Innymi słowy apeluję w imię dobra społecznego - ludzie nie pijcie za dużo wody, nie łączcie leków z alkoholem, uważajcie na kodeinę i wysypiajcie się, bo jak nie to... możecie słyszeć głosy i widzieć spisek kleru a wtedy Pan Doktor Trzeźwomyślący zaleci Wam jako antidotum gorzką tabletkę
Nie ma co fajny jesteś, obiecuję, że jak tylko Twoja kandydatura pojawi się w wyborach prezydenckich to ja głosuję na "tak" nie bacząc na Twoją zapewne odmienną od mojej płaszczyznę światopoglądową
Tylko jedna drobna dobra rada - co za dużo to niezdrowo - mawiają - przesadzasz z ironią (chwilami sarkazmem) zmierzasz niestety bardziej w kierunku ilości niż jakości
Abstrahując od sporu nt. chorób psychicznych - czy możesz mi napisać co dla Ciebie znaczy wiara w Boga ?
Pytam serio.
Czy Twoja wiara to obrządek, tradycja czy też bardziej doznania z bieguna mistycyzm?
Ciekawi mnie to, dlatego, że tak ostro buntujesz się przeciwko krytykowaniu Twoich autorytetów a czasem bywa, że im mniej Boga w sercu tym więcej na języku.
Jeśli mowa o autorytetach to cytowany MA nie jest moim autorytetem, już bardziej (co może Cię zdziwi) pozostaję pod wpływem postaci Franciszka z Asyżu
Anna nie jest moją przyjaciółką, ale wiem, że to osoba warta, aby kilka słów w jej obronie napisać.
A ja jestem hybrydą - ni to pies, nie wydra - ateiści za mną nie przepadają zapewne za kilka gorzkich uwag, jakie poczyniłam pod adresem własnego gniazda, teiści także, bo jestem w końcu jakby nie patrzeć ateistką

Pozdrawiam

P.S. Odnotowuję i doceniam tę wielką literę
Trzeźwomyślący (80 punktów)
">No, no cóż za skrupulatne (czyżbyś miał skrupuły? wyjaśnienie - leki + alkohol i to wcale nie musi być w dużej ilości - w tym miejscu asekurujesz się gdybym nie daj Boże chciała Ci zarzucić, że insynuujesz tytułowej bohaterce wątku alkoholizm

Tak, masz rację - z jednej strony nie chciałem Ci dać kolejnego wątku do dochodzenia , ale to miało także inny, ważniejszy cel: mianowicie ludzie różnie reagują na różne dawki alkoholu. Fakt, że np. jednego "położy" "setka", drugiego "pięćdziesiątka", a innemu wystarczy zwykłe piwo nie jest zbyt wyrafinowanym faktem medycznym, nieprawdaż? Nie trzeba zawsze pić na umór, żeby nastąpiła niepożądana reakcja z odpowiednią tabletką. Znajomość tego przypadku nie wymaga zaawansowanej wiedzy medycznej, dlatego nie wiem, dlaczego ciągle się upierałaś swoich postach przy chorobie psychicznej. Widzę jednak, że co do kodeiny się konkretnie nie ustosunkowałaś Przypominam, że chodziło Ci o podanie alternatywy dla twojej "teorii o chorobie psychicznej", więc bądź co bądź nadal alternatywa jest. Podpunkt z wodą rzeczywiści nie został dokładnie sformułowany, więc pozwól że go sprecyzuje - chodziło mi dokładnie o hiponatremię.
A tak w ogóle to jesteś lekarzem? Jeśli nie to sprawdź sobie, jak chcesz, w dostępnych źródłach tą dolegliwość, natomiast, jeśli jesteś lekarzem, to powinnaś się domyślić o jaką chorobę mi chodziło. Każdy omówiony podpunkt potwierdziłem u lekarza. Tak się składa, że mam ich parę w rodzinie, więc nie było to zbytnio trudne. Jeśli masz jakieś zastrzeżenia co do medycznej strony, to mam nadzieję, ze masz ku temu odpowiednie kwalifikacje w tym zakresie i aby nie skończyłaś kształcenia "w tym kierunku" na ćwiczeniowej logice . Może, gdybyś była świadoma tego, że wszystko w nadmiarze może zaszkodzić, nie uznałabyś za dziwne, że nawet picie wody w odpowiednio dużych ilościach może mieć poważne (w pewnych ekstremalnych przypadkach nawet śmiertelne) skutki.

">Szczególnie ujął mnie punkt czwarty - cha cha cha - czy na niewyspanie bierze się tabletkę ? Nawet nasenna jest tu zbędna "

I tu się mylisz. Jednak najprawdopodobniej nie jesteś lekarzem, a może...? Może lepiej się nie przyznawaj. Jeśli mówimy tu np. o bezsenności
( bezsennosc.medserwis.pl/?p=4097,56,10 ) to się objawia m.in., że "masz wrażenie permanentnego niewyspania". Pisze tam m.in., że na to się zażywa, nawet nie zgadniesz - tabletki nasenne np. Melatoninę. Oczywiście przypadek kolegi nie odnosił się do bezsenności, jako dolegliwości, ale w tym przypadku też są (!)możliwe(!) sytuacje, w których zażywa się tabletki. Czy naprawdę chcesz, żebym Ci to jeszcze rozpisał. Aj Zielona, kręcisz jak świadek na komisji śledczej. Poszukaj trochę po Internecie, nie we wszystkim musisz być ignorantką, prawda ?

">Innymi słowy apeluję w imię dobra społecznego - ludzie nie pijcie za dużo wody, nie łączcie leków z alkoholem, uważajcie na kodeinę i wysypiajcie się, bo jak nie to... możecie słyszeć głosy i widzieć spisek kleru a wtedy Pan Doktor Trzeźwomyślący zaleci Wam jako antidotum gorzką tabletkę "

Pan doktor Trzeźwomyślący zaleciłby Ci najpierw coś łyknąć na uspokojenie, zanim zaczniesz ogłaszać płomienne apele społeczeństwu... Zakładając, że właśnie nie pajacowałaś i mówiłaś poważnie, to stwierdziłaś, że: Jeżeli ludzie będą pili wodę w nadmiarze, zażywali tabletki z alkoholem oraz kodeinę, to będą mieli rzekomo objawy w postaci omamów słuchowych. To jest bzdura. Jeśli będą robić te rzeczy, to mogą, nie muszą mieć określone objawy. Mam szczerą nadzieje, że żartowałaś i nie podchodzisz tak do tych spraw na co dzień, np. w przypadku zdrowia swojego dziecka. Każda osoba, a w szczególności matka, powinna wiedzieć, że dowolny lek może w odpowiednich ilościach szkodzić, a to zależy w głównej mierze od organizmu danej osoby. Wiadomo, że umiar we wszystkim jest zalecany, co nie powinno się dla Ciebie wydawać dziwne. Pozwalasz swojemu dziecku bez umiaru brać cokolwiek? Jeśli tak, to współczuję. Dlatego wolę założyć, że nie traktowałaś poważnie tego co napisałaś i, że za ironią nie krył się Twój prawdziwy stosunek do tego typu problemów.

">Tylko jedna drobna dobra rada - co za dużo to niezdrowo - mawiają - przesadzasz z ironią (chwilami sarkazmem) zmierzasz niestety bardziej w kierunku ilości niż jakości "

Nigdy nie mówiłem, że stronie od ironii. Używam jej zawsze, gdy to uważam za niezbędne czyli w momentach, gdy nie padają z drugiej strony żadne argumenty, albo padają niestosowne aluzje. Tak więc można powiedzieć, że moja ironia w tekstach jest miarą niedoróbek oraz niestosownych uwag w Twoim i Autorki rozumowaniu. To, że się konkretnie nie odniosłaś do żadnego argumentu w moim tekście jest m.in. tego przyczyną. Piszę może dużo, ale, jak już wspomniałem, też dbam o jakość odpowiedzi, ale adekwatną do Twoich komentarzy.

">Abstrahując od sporu nt. chorób psychicznych - czy możesz mi napisać co dla Ciebie znaczy wiara w Boga ?
>Pytam serio."

Nie obraź się, ale po temacie sporu, który zaczęłaś oraz po rodzaju Twoich odpowiedzi, nie przychodzi mi do głowy nawet podejrzewać, że masz w tym pytaniu jakieś szczere i poważne zamiary. Może w toku innej rozmowy nabiorę ku temu przekonania. Chwilowo nie mam zamiaru pisać Ci mojego "credo", ani nawet wspominać o tym w co wierzę.

">Czy Twoja wiara to obrządek, tradycja czy też bardziej doznania z bieguna mistycyzm?"

Z Twojej strony brzmi to bardziej jak audiotele niż jak szczera ciekawość, bez zamiarów naśmiewania się. Może innym razem.
Trzeźwomyślący (80 punktów)
Ciąg dalszy:

">Jeśli mowa o autorytetach to cytowany MA nie jest moim autorytetem, już bardziej (co może Cię zdziwi) pozostaję pod wpływem postaci Franciszka z Asyżu "

To mnie akurat nie dziwi . Ale bądź co bądź jest to jedno z wyjaśnień możliwych omamów psychicznych dla ludzi zdrowych psychicznie. Jeśli dalej chcesz ciągnąć dalej ten wątek (mniej już on nudzi, bo nie wymaga zbytnio kreatywności), to ustosunkuj się przynajmniej do tego cytatu i wytłumacz, dlaczego takie wytłumaczenie jest niemożliwe. Fakt, że MA nie jest Twoim autorytetem nie jest chyba argumentem, prawda?

Natomiast Cieszę się, że próbujesz mieć jakiś obiektywne spojrzenie zarówno na teizm, jak i ateizm. Trudno się oprzeć wrażeniu, że twoja postawa daje Ci dobrą, bo obiektywną perspektywę obserwatora w stosunku do obu stron [konfliktu?].
Zielona
Ech, coraz bardziej kosztem ilości cierpi jakość Twojej ironii
Nie ma sensu przedłużać agonii tego wątku.
Na koniec jeszcze takie drobne uwagi:

>Fakt, że MA nie jest Twoim autorytetem nie jest chyba argumentem, prawda?

O jakich argumentach mowa?
Sugerowałeś a wręcz wziąłeś to za pewnik, że MA jest moim autorytetem, więc napisałam Ci, że nim nie jest i tyle, żadne to argument oczywiście a jedynie chęć wyprowadzania Cię z błędu.
Tak właśnie wygląda Twoja ironia - myślisz, że im więcej przekrętów słownych dokonasz tym bardziej ironia rośnie w siłę? Cóż, nie ma niestety tak lekko.
Poczytaj w ramach instruktażu posty Jeyes'a to zapewne pomoże Ci podszkolić warsztat
Jeyes posługuje się ironią niemal perfekcyjnie czego i Tobie po wielu mozolnych lekcjach u niego życzę
W Twoim przypadku bardziej trafna jest merytoryka niż ironia.
Kiedy piszesz o koledze po prostu niewyspanym to nie każ mi się domyślać, że pod punktem czwartym miałeś na myśli i inne przyczyny bezsenności.
A mojej prześmiewczej odezwy do narodu nie bierz poważnie w żadnej mierze. Zdolność oczytania ironii jest chyba bardziej nawet cenna niż sama umiejętność ironizowania.
Zdanie :

>"Słyszysz jakieś głosy", wszędzie dopatrujesz się spisku kleru: można pomyśleć, że zapomniałaś wziąć jakiejś tabletki niż, że podejmujesz rozważną krytykę.

ma ewidentny wydźwięk.
Myślę, że gdyby dać je do oglądu 100 sędziom kompetentnym to mielibyśmy rezultat w postaci 100 na 100 opinii, że autor insynuował w nim jakąś chorobę bądź zaburzenia psychiczne, ale pewniej chorobę niż chwilowe niedyspozycje, bo "zapomniałaś wziąć tabletki" sugeruje, że ów ktoś bierze je regularnie

>Tak więc można powiedzieć, że moja ironia w tekstach jest miarą niedoróbek oraz niestosownych uwag w Twoim i Autorki rozumowaniu.

Jak napisałam wcześniej - Twoja strona merytoryczna jest bliższa moim poglądom niż argumenty w artykule Anny natomiast... moje niedoróbki i niestosowne uwagi są wyłącznie odpowiedzią na niedoróbki a zwłaszcza niestosowne uwagi inicjatora wątku.

Pozdrawiam
Trzeźwomyślący (80 punktów)
">Fakt, że MA nie jest Twoim autorytetem nie jest chyba argumentem, prawda?
>>O jakich argumentach mowa?
>>Sugerowałeś a wręcz wziąłeś to za pewnik, że MA jest moim autorytetem, więc napisałam Ci, że nim nie jest i tyle, żadne to argument oczywiście a jedynie chęć wyprowadzania Cię z błędu."

Argumentem była możliwość, zaprezentowana przez Pana Agnosiewicza, że nie tylko osoba chora psychicznie może mieć omamy słuchowe (, co Ty przez cały czas sugerowałaś). Jeśli te Twoje zarzuty kończyłyby się na tym stwierdzeniu, uznałbym po prostu, że to Twoje nieuctwo i pieniactwo skłoniło Cię do pisania takich rzeczy. Jeśli natomiast przy okazji twierdzisz, że: obrażam autorkę i uważam ją za psychicznie chorą i, że to jednoznacznie wynika z mojej wypowiedzi, to nie dziw się mojej reakcji. Ponadto sugerujesz też, że nie mam szacunku do chorych. No, ale sprowadzasz główny wątek dyskusji do tak idiotycznej, jak oczywistej kwestii podania tych nieszczęsnych dolegliwości, więc Ci je wyłożyłem, jak na talerzu. Wtedy zaczęłaś się przyczepiać części podpunktów, skoro wiadomo, ze wystarczyło, żeby jeden został wymieniony. Jeżeli nie umiesz nawet rozmawiać według reguł, które sama ustaliłaś, to jak mam Tobie cokolwiek racjonalnego wytłumaczyć?

Wiem, że wątek zboczył z pierwotnego toru, ale to Ty do tego doprowadziłaś, nie samymi w sobie zarzutami do mojej ironii, ale oszczerstwem jakie rzuciłaś w moim kierunku.

OK, wyprowadziłaś mnie z błędu, że MA nie jest Twoim autorytetem, ale w ogóle się nie odniosłaś do argumentu zawartego w cytacie. Nawet jakby on był nieprawdziwy, to masz jeszcze pozostałe, które Ci wymieniłem w podpunktach. Chcesz wykazać swój punkt widzenia, to niestety musisz obalić wszystkie.

">Tak właśnie wygląda Twoja ironia - myślisz, że im więcej przekrętów słownych dokonasz tym bardziej ironia rośnie w siłę? Cóż, nie ma niestety tak lekko."

Jeśli jesteś tylko wyczulona na ironię, a nie przyjmujesz do wiadomości argumentów, to nie czytaj moich komentarzy. Wynikają z Tego tylko takie bezpłodne dyskusje. Dlaczego tą kontynuowałem, przeczytaj sobie wyżej w tym poście.

">Jeyes posługuje się ironią niemal perfekcyjnie czego i Tobie po wielu mozolnych lekcjach u niego życzę "

To Twoja opinia o jego komentarzach, ja mam inną. Skoro dostrzegasz tylko ironię w tekstach to nie dziwię się Twojej opinii. Nie podoba Ci się moja ironia w komentarzach, nie czytaj ich. Jeśli czytasz i jedyna na co Cię stać to, nie poparte niczym racjonalnym, oskarżenia - to się nie dziw.

">>"Słyszysz jakieś głosy", wszędzie dopatrujesz się spisku kleru: można pomyśleć, że zapomniałaś wziąć jakiejś tabletki niż, że podejmujesz rozważną krytykę.
>ma ewidentny wydźwięk."

Wracamy Zielona do początku dyskusji? Nie masz już się czego czepić to wracasz do ogólników, od których zaczęłaś.

">Myślę, że gdyby dać je do oglądu 100 sędziom kompetentnym to mielibyśmy rezultat w postaci 100 na 100 opinii, że autor insynuował w nim jakąś chorobę bądź zaburzenia psychiczne, ale pewniej chorobę niż chwilowe niedyspozycje, bo "zapomniałaś wziąć tabletki" sugeruje, że ów ktoś bierze je regularnie"

I to jest Twój problem w rozmowie. Znowu zakładasz, że ktoś coś by pomyślał czy nawet ocenił w określony sposób itd. Skoro czujesz się kompetentna tym razem w wypowiadaniu się o opinii 100 sędziach, to nie dziwię się, że w dyskusji ze mną założyłaś sobie moją domniemaną postawę w stosunku do pani Anny. Jeśli to uważasz za argument, to daruj sobie następne tego typu, bo się tylko ośmieszasz. Teraz znowu sugerujesz, że ja insynuuję chorobę psychiczną (podając nawet konkretna nazwę - "schizofrenia paranoidalna", co już jest samo w sobie absurdem), to jeszcze Teraz wyciągasz wniosek, że dodatkowo mówię, iż zażywa regularnie medykamenty? Pytam się teraz serio: czy ty czytasz i rozumiesz, co piszesz?

">Anny natomiast... moje niedoróbki i niestosowne uwagi są wyłącznie odpowiedzią na niedoróbki a zwłaszcza niestosowne uwagi inicjatora wątku."

Podczas, gdy ja posłużyłem się ironią, Ty formułowałaś bezpośrednie, obraźliwe oskarżenia pod moim adresem. I to jest jedyny powód dla którego Twój komentarz zasługiwał na odpowiedź. Ja napisałem adekwatnie do tekstu pani Anny, ponieważ, oprócz docinek miałem, jak sama wspomniałaś tzw. "stronę merytoryczną wypowiedzi", natomiast Ty zaczęłaś od ciętych i chamskich uwag i na tym skończyłaś.

Jeśli będziesz pisała komentarz, to odnieś się konkretnie do tego co piszę, a nie czepiaj się nieistotnych aspektów, jak to miało miejsce w przypadku tych dolegliwości, które ci miałem wymienić oraz cytatu z felietonu pana Agnosewicza. Jeśli masz z powrotem zejść na ogólniki - daruj sobie.
Monia
Duży kawałek porządnego tekstu Trzezwomyslacego, a tu jakiś smieszny zarzut z przekreceniem nazwiska Pani Redaktor (a propos co za pretensjonalne okreslenie - "Pani Redaktor").
Oj Zielona, nie myslisz racjonalnie. A przede wszystki nie myslisz egoistycznie, a zdrowy egoizm jest dobra i naturalna rzecza.
Kazda kobieta zadaje sobie pytanie "Z kim sie zwiazac!" - raz w zyciu lub kilka razy w zyciu Na co zwrocic uwage? Czy pewne zachowania , poglady, reakcje mezczyzn sa jakimis wskazowkami? I po latach dochodzi sie do pewnych wnioskow. Okazuje sie ze trzepot motylich skrzydeł jednak powoduje huragan w Chinach. Pamietaj ze tolerancja aborcji nie wyplywa z innego gustu. To nie jest to samo co lubienie koloru zielonego czy preferowanie muzyki powaznej. To wynika z silnego niedorozwiniecia sfery uczuciowej. Reszte sobie dospiewaj....
Zielona
Witam Monię i jak zwykle jedynie możliwą "słuszną rację"
Budowanie wizji świata na podstawie opinii jednego psychiatry z wieloletnim stażem puls własnego "widzimisię" to nienajlepsza droga poznania jak dla mnie, wolę inną, dlatego nie przyjmuję do skryptu swoich prawd nt. rzeczywistości tezy jakoby kobieta popierająca aborcję miała niedorozwiniętą sferę uczuciową.
Myślę, że taka kobieta może być dojrzalsza od niejednej antyaborcyjnej aktywistki, która pod sztandarem hasła "nie dla aborcji" niesie jakieś własne lęki choćby "własny lęk przed karą boską" niekoniecznie dotyczące dobra dzieci poczętych czy w ogóle ludzkości. Nie ma prostej zasady, która pozwalałaby oceniać ludzi PRZECIW - dobry, dojrzały, ZA - zły, niedojrzały, można oceniać ludzi wyłącznie analizując indywidualnie strukturę cech każdego z nich.

Pozdrawiam

Monia
>Witam Monię i jak zwykle jedynie możliwą "słuszną rację"
>Budowanie wizji świata na podstawie opinii jednego psychiatry z wieloletnim stażem puls własnego "widzimisię" to nienajlepsza droga poznania jak dla mnie, wolę inną, dlatego nie przyjmuję do skryptu swoich prawd nt. rzeczywistości tezy jakoby kobieta popierająca aborcję miała niedorozwiniętą sferę uczuciową.
>Myślę, że taka kobieta może być dojrzalsza od niejednej antyaborcyjnej aktywistki, która pod sztandarem hasła "nie dla aborcji" niesie jakieś własne lęki choćby "własny lęk przed karą boską" niekoniecznie dotyczące dobra dzieci poczętych czy w ogóle ludzkości. Nie ma prostej zasady, która pozwalałaby oceniać ludzi PRZECIW - dobry, dojrzały, ZA - zły, niedojrzały, można oceniać ludzi wyłącznie analizując indywidualnie strukturę cech każdego z nich.
>Pozdrawiam
>
Podoba mi sie Twoja opinia o mnie
Strasznie Ci ten psychiatra w glowie utkwil, no moze faktycznie nie byl to najlepszy argument wiec go zostawmy a nawet uznajmy za idiotyczny...
Zachecam do egoizmu i analizowania najglebszych pogladow osob popierajacych aborcje. Mnie interesuja przede wszystki mezczyzni ze wzgledow oczywistych. Owszem kobieta czy mezczyzna popierajacy aborcje moga byc bardziej dojrzali od aktywistek antyaborcyjnych. Ale mimo wszystko sa w dalszym ciagu po drugiej stronie barykady. I mozesz sie zdziwic na jakie zachowania ma potem przelozenie ten ich poglad...Nie wiem czy mnie zrozumialas.
Mariusz AgnosiewiczOdp: Do tekstu "Aborcja: Głos kobiety" autorstwa Anny Sołoty
>można pomyśleć, że zapomniałaś wziąć jakiejś tabletki niż, że podejmujesz rozważną krytykę.

Chciałbym ci zakomunikować, że jeśli jeszcze raz obrazisz na forum lub w komentarzu kogokolwiek - twoja wypowiedź zostanie usunięta, oraz każda kolejna na dowolny temat. chamstwa i agresji nie będę tutaj tolerował.
Daniel Delimata
>>można pomyśleć, że zapomniałaś wziąć jakiejś tabletki niż, że podejmujesz rozważną krytykę.
>Chciałbym ci zakomunikować, że jeśli jeszcze raz obrazisz na forum lub w komentarzu kogokolwiek - twoja wypowiedź zostanie usunięta, oraz każda kolejna na dowolny temat. chamstwa i agresji nie będę tutaj tolerował.

Ciekawe kiedy jeyes dorobi się podobnego ostrzeżenia.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Ciekawe kiedy jeyes dorobi się podobnego ostrzeżenia.

Nie ingeruję w każde dyskusje, a tylko czasami zdarza mi się odnośnie pojedynczych. Tutaj mamy do czynienia z wyjątkowo agresywną jednostką, stąd należy wskazać na obowiązujące na forum zasady.

Nie chciałbym za mocno ingerować, bo nie chciałbym się domagać, aby każdy polemizował w jednym bezemocjonalnym stylu. Osobniki napastliwe, lecz nie przekraczające granic zniewag, można po prostu ignorować tak jak ja ignoruję takich ludzi. Chodzi natomiast o to, aby nie przekraczać w wypowiedziach na forum pewnych standardów kultury.

Człowiek ten insynuuje, że poglądy osoby z którą się nie zgadza wynikają z jakiejś choroby (najpewniej psychicznej). Każdy kto wypowiada się w podobnie prymitywnym stylu powinien być przez moderatora mitygowany.

Nie ma zgody na to, aby tutaj robić ulicę, na której dwie zwalczające się grupy obrzucają się wzajem błotem.

To że ktoś może nie mieć poważania np. dla przedmiotu wiary czy poglądów w żaden sposób nie uzasadnia zniewag osobistych.

W regulaminie forum gazeta.pl jest dobry punkt, który należy wkrótce do naszego inkorporować:

"Ignoruj trolle - użytkowników, których jedynym celem jest dokuczanie i krytykowanie. Twoje odpowiedzi na ich posty tylko ich zachęcą do dalszej działalności. Wystarczy, że zgłosisz ich działalność administracji."
Trzeźwomyślący (80 punktów)Odp: Do tekstu "Aborcja: Głos kobiety" autorstwa Anny Słoty
Tam, gdzie kończy się sens i logika, tam pojawia się pan Agnosiewicz i swoją karzącą ręką sprawiedliwości kategorycznie ucina dyskusję, która nie idzie po jego myśli.

Jak zwykle wyskoczyłeś jak Filip po konopi .

Wybacz, ale, jeśli w Twoich komentarzach nie ma żadnych konkretnych zarzutów, oprócz przyczepiania się do jednego zdania, które ma bardziej ironiczny wydźwięk, niż wprost obraża autorkę tekstu. No, ale jak już tak głęboko chce pan A. analizować teksty w poszukiwaniu ironii, która, choć w najmniejszym stopniu może sugerować chęć docięcia drugiej osobie to proszę:
Pani Anna Słota stwierdziła w tekście np.

">Obrali [obrońcy życia] sobie za oręż kilka zasłyszanych z ambony słów i poszukują sposobów ich wykorzystania, ale nie przyjdzie im do głowy żeby poświęcić trochę czasu na ich weryfikację. Brakuje im też chyba odwagi, aby zdobyć się na refleksję..."

To chyba także nie jest tekst świadczący o szacunku, jaki żywi pani Anna do przeciwników aborcji (w szczególności mnie i każdego, kto czytał jej felieton oraz jest także przeciwny aborcji). Tekst sugeruje, że osoby te są bezmyślne, przyjmują do wiadomości słowa księży bez zastanowienia.

Ale przejdźmy teraz konkretnie do Ciebie.

Z kalendarium poprawnych politycznie i kulturalnych wypowiedzi pana Agnosiewicza:

">Keller to jest zwykła gnida."
www.racjonalista.pl/forum.php/s,21653#w21858

Abstrahując już od tematu kłótni pana Kellera z panem Agnosiewiczem; pan A. też nie grzeszy grzecznością i szacunkiem w stosunku do innych. No, ale widział ktoś kiedyś, żeby sędzia wręczał sam sobie żółtą kartkę?

">Chciałbym ci zakomunikować, że jeśli jeszcze raz obrazisz na forum lub w komentarzu kogokolwiek - twoja wypowiedź zostanie usunięta, oraz każda kolejna na dowolny temat. chamstwa i agresji nie będę tutaj tolerował."

"Człowiek ten insynuuje, że poglądy osoby z którą się nie zgadza wynikają z jakiejś choroby (najpewniej psychicznej). Każdy kto wypowiada się w podobnie prymitywnym stylu powinien być przez moderatora mitygowany."

A oto jeszcze raz pan Agnosiewicz w akcji:
"I ten paranoik teraz rozsiewa brednie (...)"
www.racjonalista.pl/forum.php/s,21653#w21858

Jeśli chodzi o porównanie dwóch ostatnich cytatów, to może nic nie będę dodatkowego pisał, bo wystarczająco się ośmieszyłeś. Twoja sprawa jak często i jak bardzo chcesz robić z Siebie szopkę.

Czasami jednak jesteś osobą, która przekłada słowa na czyny, ponieważ, jak sam stwierdziłeś:
">(...)nie chciałbym się domagać, aby każdy polemizował w jednym bezemocjonalnym stylu."
No i rzeczywiście: ileż w Twoich komentarzach szczerych emocji ... Myślę, że to z pewnością wzbogaciło Twoją sferę uczuciową i ukwieciło komunikacje z ludźmi na forum.

Skoro ja, w swoich komentarzach, zasugerowałem Cię, że nazywam autorkę paranoiczką (nie wiem skąd ci akurat taka nazwa przyszła do głowy), to jak ocenić Twoje teksty?

A jeżeli brać pod uwagę Twoje wypowiedzi jako standard, to nie wiem, czy znaleźlibyśmy jakiekolwiek chamskie posty na tym forum.

No, ale jak chcesz obwąchiwać wszystkie moje posty w poszukiwaniu jakiejkolwiek rzeczy, do której można by się przyczepić, to droga wolna wodzu.
Mariusz Agnosiewicz
>pojawia się pan Agnosiewicz i swoją karzącą ręką sprawiedliwości kategorycznie ucina dyskusję

Ależ nie przerywam. Gdybym uznał, że dyskusja się powinna zakonczyć raczej wezwałbym cię do przeniesienia tych treści do opcji komentarzy. Skoro zostawiamy to tutaj mam nadzieje na dyskusję (o ile temat kogoś interesuje, bo jest jednak bardzo przewałkowany)

>Wybacz, ale, jeśli w Twoich komentarzach nie ma żadnych konkretnych zarzutów, oprócz przyczepiania się do jednego zdania

Nie piszę tutaj, aby polemizować z tobą czy analizować twoje wypowiedzi. Po prostu chciałem zakomunikować, że tego rodzaju odzywki powtórzone choćby jeszcze raz przyniosą ten skutek, że wszystko co napiszesz zostanie usunięte bez względu na treść. Nie sądzę jednak, abyś miał problemy z tym, aby dostosować się do tak minimalnego wymogu jak rezygnacja z języka ulicy.

Nie interesuje mnie również analizowanie czy ktokolwiek inny żywi czy nie żywi do ciebie szacunek. Powinno być natomiast jasne to, że nie toleruję zniewag i zniesławień, które choć czasami od ironii czy sarkazmu dzieli cienka linia, to w tym przypadku nie było wątpliwości, że wypadłeś daleko poza nią.

>Abstrahując już od tematu kłótni pana Kellera z panem Agnosiewiczem; pan A. też nie grzeszy grzecznością i szacunkiem w stosunku do innych.

Kiedy tutaj właśnie nie można abstrahować od kontekstu sporu. Przez tego człowieka zostałem zniesławiony w prymitywny sposób, kilka innych osób na tym forum zostało przez niego znieważonych, w istotny sposób naruszył on moje dobra osobiste i co gorsza do dziś się z tego nie wycofał ani nie przeprosił. Tym samym pozostaje on dla mnie nikczemnikiem (czy też, jak określiłem go w ferworze polemicznym - gnidą). W ocenie naruszenia dóbr osobistych poprzez zniewagę, jeśli tak moją wypowiedź chcesz oceniać, są takie opcje jak usprawiedliwiona i niekaralna "zniewaga" w wyniku prowokacji lub sytuacja retorsji. Pod coś takiego można podciągnąć sytuację w której bronisz się przed napaścią na siebie. Co prawda ja nie uważam, aby moja postawa mogła być pod to podciągnięta (gdyż to jest moja ocena jego postawy, którą już bezemocjonalnie podtrzymuję do dziś), jednak nawet jeśli już, to właśnie można by podciągnąć to pod coś takiego.

Nieuprawnione jest odnoszenie tego do ciebie, gdyż Anna Słota w żaden sposób cię nie znieważyła. Zniewaga nie jest czymś skrajnie subiektywnym, natomiast ja na sformułowania takiego jakie ty podajesz jako znieważające dla ciebie - zbywam milczeniem. Nawet bym się nie wtrącił, gdybyś sformułować coś podobnego, to jest codzienność, którą nas raczą apologeci. Natomiast zareagowałem dlatego, że zachowałeś się po prostu po chamsku, oznajmiając ci: takie zachowanie nie będzie więcej tolerowane.
Trzeźwomyślący (80 punktów)
Szanowny panie Agnosiewicz.

Ja rozumiem, co pan miał na myśli, grożąc, że będzie blokował moje wypowiedzi. Do słuszności oceny moich intencji zaraz wrócę.

Po pierwsze, niech pan przynajmniej stwarza pozory konsekwencji komentarzy, które pan pisze:

">Nie piszę tutaj, aby polemizować z tobą czy analizować twoje wypowiedzi."

, ale:

">Natomiast zareagowałem dlatego, że zachowałeś się po prostu po chamsku,"

Znowu miałeś coś innego na myśli, a co innego pisałeś? Bo ja dokładnie wiem, co miałem na myśli, jakie miałem intencje w stosunku do osoby pani Anny Słoty i byłem w 100% świadomy tego co piszę i w jakim celu. A skoro można moją wypowiedź uważać za chamską, to jak w tym świetle wypadają Twoje komentarze?

Powiem więcej: na temat moich komentarzy można się sprzeczać, czy są bardziej chamskie, czy bardziej po prostu ironiczne, ale nie pisane z intencją obrazy autorki (jak sam zresztą pisałeś - czasami jest cienka linia pomiędzy ironią a sarkazmem), Twoje wypowiedzi, natomiast, to impertynenckie, pozbawione jakiegokolwiek wyczucia inwektywy i nie jest tłumaczeniem, że to były odpowiedzi na podobne wyzwiska skierowane przeciwko Tobie. Po prostu okazałeś się tak samo chamski w swojej ripoście.

">Nie interesuje mnie również analizowanie czy ktokolwiek inny żywi czy nie żywi do ciebie szacunek."

Ale za to nie stronisz od analizowania tego, czy ja do innych żywię szacunek.

">Kiedy tutaj właśnie nie można abstrahować od kontekstu sporu. Przez tego człowieka zostałem zniesławiony w prymitywny sposób,"

W nie mniej prymitywny sposób się odciąłeś. I to cię na równi stawia z osobami, które oskarżasz o chamstwo. A dlaczego można to rozważać bez kontekstu waszej [Twojej i pana Kellera] kłótni? Ponieważ, jeśli chcesz się uważać za człowieka kulturalnego, który ma podstawy do osądzania chamstwa innych wypowiedzi, to powinieneś się zdobyć na odpowiedź bez wykorzystania obelg. Miałbyś wtedy nawet większe podstawy do egzekwowania praw forum.

Grozić możesz sobie, ile wlezie. Ja podtrzymuję to co mówiłem:
Nie mam do pani Słoty nic osobistego, bo przecież nie znam jej osobiście. Natomiast ani Ty, ani pani Anna nie macie prawa wyrażać się tak pogardliwie ani o chrześcijanach, ani o żadnych osobach które cenię i nie tylko ja cenię. I nie mówię tego w oparciu o żadne reguły rządzące forum, tylko o zwykłą kulturę. Jeśli sam nie potrafisz się powstrzymać od inwektyw np. w stronę katolików i kościoła, to czy jest rozsądne żądać tego od innych? Ja nawet ani razu nie użyłem takich bezpośrednich epitetów, jakie Tobie się zdarza używać w postach.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Okazałeś się niezdolny do zrozumienia różnicy między moją wypowiedzią będącą reperkusją na pomówienia i zniesławienia mojej osoby a swoim agresywnym i bezpodstawnym atakiem na bezbronną i nikomu nic nie winną Annę Słotę. To jest twój problem, gentlemanie od siedmiu boleści, a nie mój. Powinieneś natomiast zrozumieć, że ja tutaj nie mam zamiaru wdawać się z tobą w przepychanki słowne, natomiast jestem tutaj od tego, aby wskazać ci przypadki naruszenia regulaminu forum. Jeśli ponownie kogoś bezpodstawnie znieważysz, w szczególności jakąś kobietę, zostaniesz potraktowany jak warchoł i wyproszony. Chcąc tutaj zostać musisz przyjąć nasze reguły. Jeśli nie podoba ci się, możesz odejść. Wątpię, aby ktoś ronił łzy.

Twoja obecność tutaj póki co polega na znieważaniu i agresji słownej wobec osób, za to, że czujesz się urażony na uczuciach religijnych. Pohamuj swój fanatyczny zapał, który nie pozwala ci wyartykułować krytyki nieobrażając innych, a znajdziesz wielu dyskutantów, którzy odniosą się do tego co mówisz merytorycznie, ja zaś nie będę się wtrącał.
Trzeźwomyślący (80 punktów)
">Jeśli ponownie kogoś bezpodstawnie znieważysz, w szczególności jakąś kobietę, zostaniesz potraktowany jak warchoł i wyproszony."

">Okazałeś się niezdolny do zrozumienia różnicy między moją wypowiedzią będącą reperkusją na pomówienia i zniesławienia mojej osoby a swoim agresywnym i bezpodstawnym atakiem na bezbronną i nikomu nic nie winną Annę Słotę."

Widzę, ze pan Agnosiewicz teraz uporczywie próbuje rozważać swoją osobę jako uosobienie rycerstwa, występującego w imieniu uciśnionych. Rozejrzyj się a zauważysz, że zamiast rycerza siedzącego na rumaku i walczącego o bezbronne niewiasty, siedzisz na starej, śmierdzącej szkapie i właśnie nacierasz z kopią na wiatraki. Wybacz za ten opis, ale chciałem zadziałać na możliwie wszystkie Twoje zmysły, już z pominięciem zdrowego rozsądku. Jeśli cię nie rusza logika, to może uda mi się inaczej do Ciebie trafić.

">Powinieneś natomiast zrozumieć, że ja tutaj nie mam zamiaru wdawać się z tobą w przepychanki słowne (...)"
a potem pan Agnosiewicz pisze:
">To jest twój problem, gentlemanie od siedmiu boleści, a nie mój."

Kolejny przykład Twojej konsekwencji "od siedmiu boleści".

A w następnym poście czekam na kolejną formę groźby, co Ty nie zrobisz jak mnie jeszcze raz przyłapiesz na pisaniu tak haniebnych komentarzy. Widzę, Mariuszu, że już Ci nerwy puszczają, bo zaczynasz pisać (oprócz standardowych bredni i wypocin) coraz bardziej nachalnym i autorytatywnym stylem, nie stroniąc od coraz bardziej bezpośrednich obelg. Mnie osobiście one tylko cieszą, bo potwierdzają moje wcześniejsze komentarze. Sam sobie wytrącasz bron z ręki, żałosne, ale o ileż bardziej prawdziwe.
Homo sapiens
Patrząc na to wszystko, sam nie wiem czy inicjator tego wątku nie miał na celu wszczęcia tylko burdy internetowej. Współczuję gospodarzom.
Mariusz Agnosiewicz
>Patrząc na to wszystko, sam nie wiem czy inicjator tego wątku nie miał na celu wszczęcia tylko burdy internetowej

Niechybnie troll jaki lub inny zapluty dwarf retorsji. Nie z takim ot-czynnikiem dawalim se rade
Mariusz Agnosiewicz
Doceniam twoje poczucie humoru, ale wybacz że zostawię cię teraz samego. w moich "polemikach" (czyt. starciach słownych) z apologetami religijnymi, to ja najczęściej ustępuję. Niektórzy uważają, że to z powodu braku argumentów...

Po raz kolejny więc rozkładam bezradny ręce stropiony w obliczu niedościgłego giganta myśli religijno-parafialnej.

A teraz wracam do swych profańskich spraw.
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
Odp: Do tekstu "Aborcja: Głos kobiety" autorstwa Anny Sołoty
>>>można pomyśleć, że zapomniałaś wziąć jakiejś tabletki niż, że podejmujesz rozważną krytykę.
>>Chciałbym ci zakomunikować, że jeśli jeszcze raz obrazisz na forum lub w komentarzu kogokolwiek - twoja wypowiedź zostanie usunięta, oraz każda kolejna na dowolny temat. chamstwa i agresji nie będę tutaj tolerował.
>Ciekawe kiedy jeyes dorobi się podobnego ostrzeżenia.
Jakie to słodkie! Jakie typowo polskie i typowo katolickie - "proszę Cię Panie Boże, żeby Kowalskiemu zdechła krowa"...

HRTEM (262 punktów)
"proszę Cię Panie Boże, żeby Jeyesowi zdechła krowa. a jeśli nie ma krowy, to niech chociaż ze schodów spadnie..."

polakatolik



Daniel Delimata
>>>>można pomyśleć, że zapomniałaś wziąć jakiejś tabletki niż, że podejmujesz rozważną krytykę.
>>>Chciałbym ci zakomunikować, że jeśli jeszcze raz obrazisz na forum lub w komentarzu kogokolwiek - twoja wypowiedź zostanie usunięta, oraz każda kolejna na dowolny temat. chamstwa i agresji nie będę tutaj tolerował.
>>Ciekawe kiedy jeyes dorobi się podobnego ostrzeżenia.
>Jakie to słodkie! Jakie typowo polskie i typowo katolickie - "proszę Cię Panie Boże, żeby Kowalskiemu zdechła krowa"...
>
>

Chłopie wielokrotnie (mogę podać przykłady) zachowywałeś się bardziej chamsko niż wątkodawca toteż tego typu ostrzeżenie byłoby jak najbardziej na miejscu.
św.MarekOdp: Do tekstu "Aborcja: Głos kobiety" autorstwa Anny Słoty
    Ponieważ wątek nie zawiera merytorycznej dyskusji a stał się wyłącznie miejscem niemerytorycznej sprzeczki nie mającej nic wspólnego z tematem, zamykam go.

___________
Pozdrawiam

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365