 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-07-2005 21:33 | Wieczorek (18 punktów) | Technika budowy piramid. | Witam! Interesuje mnie opinia naukowców/specjalistów na temat kolejność powstawania komór i korytarzy w piramidch - czy powstawały równolegle z budową piramid, czy zostały wykute po ich postawianu? Jeżeli prawdziwa jest pierwsza część mojego pytanie, to nie wyobrażam sobie budowy piramid z jednym "nadzorcą" jak to przedstawia prof. Zahi Hawas. W piramidzie Cheopsa istnieje korytarz prowadzący w dól piramidy, którego dalsza budowa została zaniechana. To stwierdzenie jest niedorzeczne, jeżeli struktura piramidy powstawała równolegle z jej budową. Na równoległe powstawanie komór i korytarzy świadczą tzw "szyby" wentylacyjne! Wg mnie musiały istnieć szczegółowe plany przyszłej budowli i musiała istnieć kadra techniczna, która kierowała budową. Wyobrażam sobie budowę piramidy z klocków, wszystkie działające siły wynikające z dostawiania kolejnych klocków działają pionowo w dół. Nie mogę wyobrazic sobie w którym momrncie obudowywania dowolnej komry, budowniczowie/komieniarze stwierzili, że dalsze dostawianie "kocków" musi ulec zmianie, dla komór odciążających! Wg mojego wyobrażenia teoria powstania taw "piramidy łamanej" nie ma uzasadnienia. Pownno się szukac planów budowy, muszą istnieć jeżeli pomysły i wykonanie było w rękach egipcjan!!! Jeżeli natomiast poprawna jest druga częśc mojego pytania to to co wiemy o piramidach i ich budowie nie trzyma się "kupy". I tak gabaryty jednego z sarkofagu sa większe od gabarytów "wjeścia" do komory, wykucie i wypolerowanie ścian jak je widać na filmach jest praktycznie niewykonalne przy użyciu współczesnych - budowniczym - narzędzi! W jaki celu korytarze miały wysokość po kilkanaście metrów jeżeli miały tylko prowadzić do dowolnego miejsca w piramidzie! Zastanawiające jest również brak jakichkolwiek znaków/symboli mówiących o twórcy/faraonie za którego to czasy powstawały poszczególne piramidy. Budowle typy świątyń aż "roją" się od posągów ich twórców/zleceniodawców. O tym, że budowniczym/zleceniodawcą największej piramidy był Cheops świadczy jedyny "bohomaz", którego twórcą był jakoby robotnik/kamieniarz w dość odległym i praktyczni niedostępnym miejscu piramidy. Człowiek umiejący pisać w tamtych czasach na pewno nie byłby zatrudniony jako robotnik/kamieniarz prze kilkanaście lat. I jeszcze uwaga co do wykonawców - Zahi Hawas twierdzi, że przy budowie pracowali tylko wolni egipcjanie, aby w ten sposób okazać swoje przywiązanie do władzy/faraona, a tym samym czasie niewolnicy podlewali kwiatki w ogródkach egipcja zatrudnionych przy piramidach! (O kwitakach - ja, a nie p. Hawas) jak twierdzi w/w prof. egipcjanie pracowali przy budowli po kilkanaście lat!!! Swoje stwierdzenie opiera na faktach leczenia budowniczych po wypadkach i urazach jakich nabawili się podczas budowy. Medycy również leczyli chore zwierzęta, taniej/praktyczniej było równie leczyć ewentualnych niewolników, niż pozwolić na ich śmierć, a następnych zdobywać na wyprawach wojennych! Ciekawy jestm opinii na powyżej poruszone tematy. Pozdrawiam! J. Wieczorek
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| inhet (1073 punktów) | Nie jestem wprawdzie naukowcem ani specjalistą, ale piramidami się czasem interesuję. Stąd wiem, że na temat piramid istnieje przebogata literatura, pełna jednak głównie przypuszczeń i zagadek, a co gorsza czesto informacji sprzecznych ze sobą. Podejrzewam tedy, ze wiekszość danych jest wydumana lub naciągnięta, żeby pasowała do przyjętych przez autora założeń. Bo większość tej literatury nie jest tworozna przez naukowców. Przez to mamy zdumiewające doniesienia o niezwykłych stosunkach liczbowych, zagadkowym celu i pochodzeniu owych budowli, a także jakoby niemozliwej do uzyskania w tamtych czasach jakości wykonawstwa. Głównie jednak Literatura owa ma zasadniczy brak: stwarza przekonanie, jakoby istniała tylko piramida Cheopsa. Tylko czytelnik bardziej dociekliwy dowie się, że sa trzy Wielkie Piramidy, choć o pozostałych dwóch już mało się mówi. Zaś mało kto wie, ile, kiedy, kto i jakie rodzaje piramid wznosił. Jak się rzeklo, nie jestem specjalistą - tylko sobie czytam i myślę. I tę kombinowaną metodę poznawania - nie tylko piramid - każdemu polecam.
|
|
| leo_z (935 punktów) |
W swoim czasie zastanawiałem się nad "fenomenem" piramidy Cheopsa i w oparciu o dostępne wówczas opracowania książkowe próbowałem wyrobić sobie "swoją ocenę" w tej kwestii. Mogę powiedzieć tylko tyle, że im bardziej się "wwiercałem" w temat tym więcej zostawało mi pytań bez odpowiedzi. Co się tyczy prób poznania tajemnicy piramidy Cheopsa, to przykrym w tym wszystkim jest to, że Pan prof. Zahi Hawas robi "wstręty" badaczom niezależnym i uparcie się trzyma tezy budowy piramidy jako przybytku dla pochówku faraona Cheopsa. Do mnie mocno przemawia teza, zakładająca całkowicie inne przeznaczenie "pierwotnej" piramidy oraz znaczne przesunięcie w czasie jej okresu powstania - korelacja z przypuszczalnym czasem powstania "pierwotnego Sfinksa".
pozdrawiam
|
|
 | | HRTEM (262 punktów) |
>Co się tyczy prób poznania tajemnicy piramidy Cheopsa, to przykrym w tym wszystkim jest to, że Pan prof. Zahi Hawas robi "wstręty" badaczom niezależnym i uparcie się trzyma tezy budowy piramidy jako przybytku dla pochówku faraona Cheopsa.
tak ad vocem: proszę uprzejmie o wyjaśnienie, kto to jest "badacz niezależny", a kim jest w takim razie "badacz zależny" (domniemywam, że tacy też występują, skoro owa niezależność musi być podkreślona) i gdzie można te grupy lub jednostki znaleźć, ew. po czym rozpoznać. pozdrawiam
|
|
|  | | leo_z (935 punktów) | >tak ad vocem: >proszę uprzejmie o wyjaśnienie, kto to jest "badacz niezależny", a kim jest w takim razie "badacz zależny" (domniemywam, że tacy też występują, skoro owa niezależność musi być podkreślona) i gdzie można te grupy lub jednostki znaleźć, ew. po czym rozpoznać.
Cóż... zastanawia mnie patrząc z tej pozycji, czy jest oficjalnie coś takiego jak... kino zależne, zależni twórcy, piosenki itd. Bo, że takowe są wyróżniane jako niezależne to stwierdzony pewnik, ba... nawet festiwale pod egidą tejże niezależności są organizowane. "badacz niezależny" - fakt, hasła takowego w oficjalnych słownikach nie uświadczy się. I tak zastanawiam się, jak nazwać gościa, który poświęca własne pieniądze i czas na myszkowanie po przepastnych archiwach różnorodnych bibliotek, który szuka podobnych sobie zapaleńców i wspólnie, poza państwowymi czy uniwersyteckimi dotacjami stara się wyjaśnić, a także uwiarygodnić swoje przemyślenia, wnioski... nierzadko jakże inne od oficjalnie głoszonych. A "badacz zależny" - uwarunkowany poprzez uznawane za oficjalne i niejako wykładnicze osądy (teorie), od których uznania "prawomyślności" zależna jest np. ilość oraz wielkość otrzymywanych dotacji lub "uznanie" ze strony towarzystwa wzajemnej adoracji jakim wydaje się być Rada ds. zabytków pod przewodnictwem prof. Hawasa. Mniemam, że gdyby nie owi "niezależni" pewnie do dziś nieznana byłaby nam treść zwojów z Qumran.
Tak mniej więcej pojmuję ową nurtującą Pana (nie) i (za)leżność...
Pozdrawiam
|
|
| |  | | HRTEM (262 punktów) |
> Cóż... zastanawia mnie patrząc z tej pozycji, czy jest oficjalnie coś takiego jak... kino zależne, zależni twórcy, piosenki itd.oficjalnie chyba nie ma. Ale jesli ktoś takich terminów używa, to powinien wiedzieć, co oznaczają - przynajmniej dla niego samego. > Bo, że takowe są wyróżniane jako niezależne to stwierdzony pewnik, ba... nawet festiwale pod egidą tejże niezależności są organizowane.Zależny od czego/kogo? i niezależny od czego/kogo? > "badacz niezależny" - fakt, hasła takowego w oficjalnych słownikach nie uświadczy się. I tak zastanawiam się, jak nazwać gościa, który poświęca własne pieniądze i czas na myszkowanie po przepastnych archiwach różnorodnych bibliotek, który szuka podobnych sobie zapaleńców i wspólnie, poza państwowymi czy uniwersyteckimi dotacjami stara się wyjaśnić, a także uwiarygodnić swoje przemyślenia, wnioski... nierzadko jakże inne od oficjalnie głoszonych.A może to po prostu amator? hobbysta? miłośnik? Co to znaczy "oficjalnie głoszonych"? Czy są to prace np. archeologów z UJ? Czy może Daenikena (nakład jak najbardziej oficjalnych publikacji zapewne z 1000 razy większy, niż owych archeologów)? > A "badacz zależny" - uwarunkowany poprzez uznawane za oficjalne i niejako wykładnicze osądy (teorie), od których uznania "prawomyślności" zależna jest np. ilość oraz wielkość otrzymywanych dotacji lub "uznanie" ze strony towarzystwa wzajemnej adoracji jakim wydaje się być Rada ds. zabytków pod przewodnictwem prof. Hawasa.Jakie są oficjalne wykładnicze (czyli potęgowe?  ) osądy? Kto uznaje tę "prawomyślność"? Do tej pory sądziłem, że naukowcy dzielą się na dobrych i złych. Ci pierwsi "robią" dobrą naukę: wartościową, sprawdzalną i opierającą sie na silnych podstawach metodologicznych. Ci drudzy są niedouczeni lub brak im pomysłów; zajmują się opisywaniem pierdół, lub - co gorsza - tworzą bzdurne interpretacje i koncepcje nie trzymające się kupy. Jest jeszcze trzecia grupa: oszustów fałszyjących wyniki lub stosujących ich wybiórczość w celu uzyskania sławy, pieniędzy lub potwierdzenia jakiejś (często własnej) szarlatanerskiej teorii. Czy spotkał się Pan kiedyś z narzucaniem jakiemuś naukowcowi konkretnej teorii do stosowania "na wiarę"? Bo ja nigdy. Wręcz odwrotnie: sugeruje się własnoręczne sprawdzanie poprzedników i szukanie błędów w ich koncepcjach. Czy spotkał się Pan kiedyś, żeby wysokiej klasy projekt badawczy i sensowny finansowo został odrzucony przez recenzentów (pomijam osobiste animozje, ale o tym kiedyś na formum pisałem), dlatego, że ma testować jakąś konkretną, jeszcze nie sprawdzoną, teorię? Bo ja nie. > Mniemam, że gdyby nie owi "niezależni" pewnie do dziś nieznana byłaby nam treść zwojów z Qumran.Może Pan podać opis tej historii lub link? > Tak mniej więcej pojmuję ową nurtującą Pana (nie) i (za)leżność...Obawiam się, że takie pojmowanie (czyli przeciwstawianie "dobrych - rzekomo-niezależnych" "złym - rzekomo-zależnym") może być błędne... pozdrawiam
|
|
| | |  | | leo_z (935 punktów) | > >Cóż... zastanawia mnie patrząc z tej pozycji, czy jest oficjalnie coś takiego jak... kino zależne, zależni twórcy, piosenki itd.> oficjalnie chyba nie ma. Ale jesli ktoś takich terminów używa, to powinien wiedzieć, co oznaczają - przynajmniej dla niego samego.Możliwe, że ten "ktoś" powinien to wiedzieć, tak jak powinien wiedzieć, że wskazanym jest czytać tekst - nawet najbardziej potoczny, z nacechowaniem na chęć jego zrozumienia. W innym razie może być tak, że poprzez zbytnie ukierunkowanie wzroku na pojedyncze drzewo nie dostrzeżemy lasu. > >Bo, że takowe są wyróżniane jako niezależne to stwierdzony pewnik, ba... nawet festiwale pod egidą tejże niezależności są organizowane.> Zależny od czego/kogo? i niezależny od czego/kogo?Wiele zależy od tego w jakim kontekście zechcemy owe zależności rozpatrywać > >"badacz niezależny" - (...) poświęca własne pieniądze i czas na myszkowanie po przepastnych archiwach różnorodnych bibliotek, który szuka podobnych sobie zapaleńców i wspólnie, poza państwowymi czy uniwersyteckimi dotacjami stara się wyjaśnić, a także uwiarygodnić swoje przemyślenia, wnioski... nierzadko jakże inne od oficjalnie głoszonych.> A może to po prostu amator? hobbysta? miłośnik?Czyżby słowo BADACZ byłoby zarezerwowane tylko dla jakiejś określonej nacji i dla owego hobbysty bycie badaczem to już zbytni splendor? > Co to znaczy "oficjalnie głoszonych"? Czy są to prace np. archeologów z UJ? Czy może Daenikena (nakład jak najbardziej oficjalnych publikacji zapewne z 1000 razy większy, niż owych archeologów)?Proszę zerknąć na mój pierwszy post. Wspominam tam prof. Hawasa i na owych budzących Pańskie zastrzeżenia "niezależnych badaczy" - kto się choć trochę interesuje tematyką piramidy Cheopsa ten powinien skojarzyć co mam na myśli. Z mojej strony uważam to za wystarczające ukierunkowanie... > Jakie są oficjalne wykładnicze (czyli potęgowe? ) osądy?Cóż... oprócz znaczenia matematycznego jest jeszcze znaczenie potoczne. Wykładniczy - od wykładnik, w rozumieniu słownikowym: "to, co wskazuje na co"... > Kto uznaje tę "prawomyślność"?sprawa zwojów z Qumran pokazuje, że owa uznaniowość przynależy różnym "mocodawcom" > Do tej pory sądziłem, że naukowcy dzielą się na dobrych i złych...Jak sam Pan raczył zauważyć jest to li tylko Pański osąd i Pańska klasyfikacja. Pragnę przypomnieć, że ja wspominam jedynie o "badaczach". O "naukowcach" raczył już Pan wspomnieć. > Czy spotkał się Pan kiedyś z narzucaniem jakiemuś naukowcowi konkretnej teorii do stosowania "na wiarę"...Powiem tak... Był sobie zapaleniec niejaki Rudolf Gantenbrik, który poświecił swoje oszczędności jak i czas na skonstruowanie robota przeznaczonego do zbadania wąziutkich korytarzy-odnóg znajdujących się w piramidzie Cheopsa (póki co uznawanych przez utytułowanych egiptologów za kanały wentylacyjne). Dzięki swojemu samozaparciu i pomocy podobnych jemu "hobbystów" doprowadził do zbadania jednej z takich odnóg, mimo różnorodnych obiekcji wspomnianego przeze mnie wcześniej prof. Hawasa. Odkrycia były mocno intrygujące, ale dalsza eksploracja została wstrzymana na mocy decyzji podjętych za "podszeptem" nie kogo innego ale pana Hawasa. Najlepsze w tym wszystkim, że za niedługi czas prof. Hawas stanął na czele projektu badawczego mającego za cel zbadanie owego wstępnie już poznanego "kanału wentylacyjnego". > >Mniemam, że gdyby nie owi "niezależni" pewnie do dziś nieznana byłaby nam treść zwojów z Qumran.> Może Pan podać opis tej historii lub link?W swoim czasie bardzo dobrze całość zagadnienia została pokazana na Discovery. Jako, że wiedziałem czego szukać, poszperałem w necie i w miarę obrazowo sprawa została przedstawiona tutaj: www.kosciol.pl/article.php/20050121234833569> Obawiam się, że takie pojmowanie (czyli przeciwstawianie "dobrych - rzekomo-niezależnych" "złym - rzekomo-zależnym") może być błędne...Ze swej strony proponowałbym jednak zrezygnować z doszukiwania się jednoznaczności pojęciowej zawierających się w słowach "badacz" i "naukowiec". pozdrawiam
|
|
| | | |  | | HRTEM (262 punktów) |
>Możliwe, że ten "ktoś" powinien to wiedzieć, tak jak powinien wiedzieć, że wskazanym jest czytać tekst - nawet najbardziej potoczny, z nacechowaniem na chęć jego zrozumienia. W innym razie może być tak, że poprzez zbytnie ukierunkowanie wzroku na pojedyncze drzewo nie dostrzeżemy lasu.
To nie był przytyk do Pana. Raczej niezręczność.
>>>Bo, że takowe są wyróżniane jako niezależne to stwierdzony pewnik, ba... nawet festiwale pod egidą tejże niezależności są organizowane. >>Zależny od czego/kogo? i niezależny od czego/kogo? >Wiele zależy od tego w jakim kontekście zechcemy owe zależności rozpatrywać
Konkrety, konkrety! Nazwa "niezależny" coś ma oznaczać, tak? Więc co? "twórca niezależny", "festiwal niezależny" są to nazwy często (czy potocznie? nie wiem) używane. Ja chciałbym się dowiedzieć, skąd taka nazwa się wzięła.
>>>"badacz niezależny" - (...) poświęca własne pieniądze i czas na myszkowanie po przepastnych archiwach różnorodnych bibliotek, który szuka podobnych sobie zapaleńców i wspólnie, poza państwowymi czy uniwersyteckimi dotacjami stara się wyjaśnić, a także uwiarygodnić swoje przemyślenia, wnioski... nierzadko jakże inne od oficjalnie głoszonych. >>A może to po prostu amator? hobbysta? miłośnik? >Czyżby słowo BADACZ byłoby zarezerwowane tylko dla jakiejś określonej nacji i dla owego hobbysty bycie badaczem to już zbytni splendor?
mea culpa. chodziło mi tylko o zastąpienie słowa "niezależny". Czyli nazwę "badacz hobbysta", "naukowiec amator", itp. Słowa "badacz" nie nie rezerwuję dla nikogo.
>>Co to znaczy "oficjalnie głoszonych"? Czy są to prace np. archeologów z UJ? Czy może Daenikena (nakład jak najbardziej oficjalnych publikacji zapewne z 1000 razy większy, niż owych archeologów)? >Proszę zerknąć na mój pierwszy post. Wspominam tam prof. Hawasa i na owych budzących Pańskie zastrzeżenia "niezależnych badaczy" - kto się choć trochę interesuje tematyką piramidy Cheopsa ten powinien skojarzyć co mam na myśli. Z mojej strony uważam to za wystarczające ukierunkowanie...
To prawda, nie mam pojęcia o historii badań piramid. Być może w złym miejscu zadałem pytanie dotyczące zakresu bardziej ogólnego. Czy opisywane przez Pana "niezależności", etc. dotyczą także innych działów nauki i/lub regionów badań? Czy też chodzi wyłącznie o jakiegoś konkretnego, politycznie umocowanego prof. Hawasa?
>>Jakie są oficjalne wykładnicze (czyli potęgowe? ) osądy? >Cóż... oprócz znaczenia matematycznego jest jeszcze znaczenie potoczne. Wykładniczy - od wykładnik, w rozumieniu słownikowym: "to, co wskazuje na co"...
to był żart przecież, emotikon jest chyba oczywisty.
>>Kto uznaje tę "prawomyślność"? >sprawa zwojów z Qumran pokazuje, że owa uznaniowość przynależy różnym "mocodawcom"
Nie rozumiem.
>>Do tej pory sądziłem, że naukowcy dzielą się na dobrych i złych... >Jak sam Pan raczył zauważyć jest to li tylko Pański osąd i Pańska klasyfikacja.
A czyj ma to być osąd, jak nie mój, skoro o nim piszę? Czy jest zły? Czy sie Pan z nim nie zgadza? Jeśli tak, to z chęcią poznam argumenty przeciw mojej (i chyba nie tylko mojej) klasyfikacji.
>Pragnę przypomnieć, że ja wspominam jedynie o "badaczach". O "naukowcach" raczył już Pan wspomnieć.
To prawda, używam tego terminu zamiennie. Być może błędnie, ale to nie ma większego znaczenia. "Naukowiec" sugeruje może bardziej zawodowe paranie się odkryciami. Moja klasyfikacja odnosi się także do "badaczy".
>>Czy spotkał się Pan kiedyś z narzucaniem jakiemuś naukowcowi konkretnej teorii do stosowania "na wiarę"... >Powiem tak... Był sobie zapaleniec niejaki Rudolf Gantenbrik, który poświecił swoje oszczędności jak i czas na skonstruowanie robota przeznaczonego do zbadania wąziutkich korytarzy-odnóg znajdujących się w piramidzie Cheopsa (póki co uznawanych przez utytułowanych egiptologów za kanały wentylacyjne). Dzięki swojemu samozaparciu i pomocy podobnych jemu "hobbystów" doprowadził do zbadania jednej z takich odnóg, mimo różnorodnych obiekcji wspomnianego przeze mnie wcześniej prof. Hawasa. Odkrycia były mocno intrygujące, ale dalsza eksploracja została wstrzymana na mocy decyzji podjętych za "podszeptem" nie kogo innego ale pana Hawasa. >Najlepsze w tym wszystkim, że za niedługi czas prof. Hawas stanął na czele projektu badawczego mającego za cel zbadanie owego wstępnie już poznanego "kanału wentylacyjnego".
No i bardzo dobrze. Oznacza to, że: - p. Gantenbrik jest dobrym badaczem, - jego pomysł jest dobry i został włączony do profesjonalnych (tzn. finansowanych przez państwo grup naukowców-zawodowców) prac badawczych - jego "alternatywna" teoria jest testowana normalnymi procedurami naukowymi i albo zostanie potwierdzona i uznana, albo odrzucona jako błędna, albo zmodyfikowana w trakcie testów. I tyle, nie widzę tu nic dziwnego: ot, przypadek, jakich sporo. - p. Hawas działał ewidentnie z pobudek osobistych, używając swoich wpływów aby zawładnąć dobrym pomysłem. Zwykły palant.
>Ze swej strony proponowałbym jednak zrezygnować z doszukiwania się jednoznaczności pojęciowej zawierających się w słowach "badacz" i "naukowiec".
Nie rozumiem. Moje uwagi odnoszą się do Pana dziwnego odróżniania badaczy "zależnych" i "niezależnych". Do tej pory nie pojąłem podstawy takich wydzieleń.
Dobry hobbysta, nie szukający wyłącznie potwierdzeń dla swej szarlatańskiej teorii ("już ja tej całej naukowej mafii pokażę!"), lecz chętny do pogłębiania wiedzy i z otwartym umysłem, może być świetnym partnerem dla naukowca zawodowego. Co wiecej - istnieją dziedziny nauki i rodzaje badań opierające się na pomocy zapaleńców-amatorów, np. badania zmienności populacji ptaków, wilków, nietoperzy, etc.
pozdrawiam
|
|
| | | | |  | | leo_z (935 punktów) | >Konkrety, konkrety! Nazwa "niezależny" coś ma oznaczać, tak? Więc co? "twórca niezależny", "festiwal niezależny" są to nazwy często (czy potocznie? nie wiem) używane. Ja chciałbym się dowiedzieć, skąd taka nazwa się wzięła. Co mam powiedzieć? Pisząc post pisałem go odnosząc się do określonego zagadnienia. Jest tak, że wspominany przeze mnie prof. Hawas jest postrzegany jako niewątpliwy autorytet w dziedzinie egiptologii. Stanowisko, które piastuje powoduje, że nic co dotyczy badania piramid, doliny królów itp. nie może i nie odbywa się bez jego zgody. Jego moce decyzyjne są naprawdę w tym zakresie przeogromne. W oparciu o swoją niewątpliwie ogromną wiedzę w zakresie egiptologii, jak i z uwagi na znaczący autorytet jaki posiada w środowisku naukowo parającym się tą dziedziną, pan profesor wpadł w niejaki stereotyp postrzegania pewnych zagadnień. Zauważalnym się stało, że broni się przed dopuszczaniem innych możliwości interpretacyjnych od dotychczas obowiązujących. I tu dochodzimy do powstania moich "badaczy niezależnych" - w Pańskim zrozumieniu mogą być to badacze hobbyści, naukowcy amatorzy i przypuszczalnie Pańskie zdefiniowanie jest jak najbardziej zasadne, lecz ja ich wszystkich spiąłem klamrą "niezależności" jako niekorzystających z poparcia lub wsparcia szefa egipskiej Naczelnej Rady ds. Wykopalisk, pana Z. Hawasa. Ot i całe podłoże "niezależności".
>Czy opisywane przez Pana "niezależności", etc. dotyczą także innych działów nauki i/lub regionów badań? Czy też chodzi wyłącznie o jakiegoś konkretnego, politycznie umocowanego prof. Hawasa? Mniemam, że w moim wyjaśnieniu powyżej zawarta jest odpowiedź i na to zapytanie.
>>>Kto uznaje tę "prawomyślność"? >>sprawa zwojów z Qumran pokazuje, że owa uznaniowość przynależy różnym "mocodawcom" >Nie rozumiem. Chodziło mi o to, że różne grupy - począwszy od rządów krajów, poprzez przywódców religijnych, a skończywszy na samych naukowcach przyczyniają się do tego, że pewne zachowania i podnoszone tezy są uważane za "prawomyślne" tj. jako zgodne z obowiązującym stereotypem zachowania, myślenia, itp.
>>>Do tej pory sądziłem, że naukowcy dzielą się na dobrych i złych... >>Jak sam Pan raczył zauważyć jest to li tylko Pański osąd i Pańska klasyfikacja. >A czyj ma to być osąd, jak nie mój, skoro o nim piszę? Czy jest zły? Czy sie Pan z nim nie zgadza? Jeśli tak, to z chęcią poznam argumenty przeciw mojej (i chyba nie tylko mojej) klasyfikacji. Chodzi mi o to, że jest to Pański prywatny osąd klasyfikujący "naukowca" na dobrego i złego, tak jak moim prywatnym osądem było rozróżnienie "badacza" na zależnego i niezależnego.
>>Ze swej strony proponowałbym jednak zrezygnować z doszukiwania się jednoznaczności pojęciowej zawierających się w słowach "badacz" i "naukowiec". >Nie rozumiem. Moje uwagi odnoszą się do Pana dziwnego odróżniania badaczy "zależnych" i "niezależnych". Do tej pory nie pojąłem podstawy takich wydzieleń. Przypuszczam, że przykładamy inną wagę do znaczenia słowa "niezależny". Cóż... chyba zawinił tu zbytni subiektywizm ocenowy jaki przydajemy temu pojęciu.
>Dobry hobbysta, nie szukający wyłącznie potwierdzeń dla swej szarlatańskiej teorii ("już ja tej całej naukowej mafii pokażę!"), lecz chętny do pogłębiania wiedzy i z otwartym umysłem, może być świetnym partnerem dla naukowca zawodowego. Co wiecej - istnieją dziedziny nauki i rodzaje badań opierające się na pomocy zapaleńców-amatorów, np. badania zmienności populacji ptaków, wilków, nietoperzy, etc. I jeżeli można prosić, niech to Pańskie stwierdzenie posłuży za podsumowanie tej naszej dyskusji... tym bardziej, że dosyć mocno odbiega ona od faktycznego meritum wątku
pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | | HRTEM (262 punktów) | Wszystko jasne. Doczepiłem sie w tym miejscu, gdyż owa intrygująca mnie sprawa została pobocznie poruszona. A o samych piramidach mam znikome pojęcie. Cieszę się, że są tacy, którzy mają zdecydowanie większe.
pozdrawiam
|
|
| plodzien (7378 punktów) |
> >Zastanawiające jest również brak jakichkolwiek> znaków/symboli mówiących o twórcy/faraonie za którego to> czasy powstawały poszczególne piramidy. Budowle typy> świątyń aż "roją" się od posągów ich> twórców/zleceniodawców. O tym, że budowniczym/zleceniodawcą> największej piramidy był Cheops świadczy jedyny "bohomaz",> którego twórcą był jakoby robotnik/kamieniarz w dość> odległym i praktyczni niedostępnym miejscu piramidy.>Niezupełnie. Na blokach wewnątrz Wielkiej Piramidy znaleziono mnóstwo odręcznych napisów wykonanych ochrą. Były to notatki nadzorców sporządzone jeszcze w kamieniołomach. Podają nazwy brygad roboczych odpowiedzialnych za wydobycie i obróbkę bloków. Brygady nosiły nazwy pochodne od imienia króla : Chufui, w skrócie Chufu (Cheops). O ich autentyczności świadczy fakt, że były niedostępne przez tysiące lat, zanim odkrywca Vyse nie utorował sobie drogi do nich dynamitem. > Człowiek umiejący pisać w tamtych czasach na pewno nie> byłby zatrudniony jako robotnik/kamieniarz prze kilkanaście> lat.>No tak. Bo ten co pisał, był nadzorcą a nie prostym robotnikiem/analfabetą > I jeszcze uwaga co do wykonawców - Zahi Hawas twierdzi,> że przy budowie pracowali tylko wolni egipcjanie, aby w ten> sposób okazać swoje przywiązanie do władzy/faraona,> Tak. Tłumaczy to Andrzej Niwiński będący współautorem pięknej książki "Z powrotem na ziemię". Autor przestrzega przed popełnianiem błędu polegającego na patrzeniu na ten problem współczesnymi oczyma. W tamtym okresie nie było ważniejszego zadania dla króla niż budowa świątyń, w tym piramid. Po śmierci jego dusza wznosiła się do stwórcy-boga Słońca, by odbywać codzienną podróż po nieboskłonie. Lecz ciało pozostawało w grobowcu i to ku niemu sprowadzano z niebios słońce, by każdego dnia łączyło się z nim. Tu chodziło o ciągłość świata. Dopóki tak było, jego poddani mieli zapewnione życie wieczne. Dlatego dość ochoczo poddawali się temu ciężkiemu obowiązkowi. Obowiązek pracy przy piramidzie był dla starożytnych Egipcjan równie zrozumiały jak dla nas budowa w Licheniu.  Pozdrawiam
|
|
 | | antracyt | Piramidy zostaly dawno temu okradzione. Jesli komus czegos tam brakuje to nie dlatego, ze nigdy tam nic sie nie znajdowalo. Na temat piramid i Sfinksa jest tyle teorii, ze nalezaloby przeczytac kilka ksiazek a nie zastanawiac sie nad jedna pozycja. Zaleznych i niezaleznych naukowcow nie ma. Istnieje manipulacja historia i archeologia. Nie bede dlugo szukac. Wszyscy chyba znaja jeszcze czasy PRL-u i kombinacje historyczne typu "Piast Kolodziej dokonal rewolucji spolecznej", no prawie Lenin. Albo wieczna chec usiedlenia Slowian na ziemiach polskich jako ich jedynych mieszkancow od tysiecy lat. Takich badaczy typu Däniken wrzuca sie do dzialu teorie alternatywne. A tych z kolei na temat piramid nie brakuje.
|
|
|  | | plodzien (7378 punktów) | >Piramidy zostaly dawno temu okradzione. Jesli komus czegos tam brakuje to nie dlatego, ze nigdy tam nic sie nie znajdowalo. >Na temat piramid i Sfinksa jest tyle teorii, ze nalezaloby przeczytac kilka ksiazek a nie zastanawiac sie nad jedna pozycja. >Zaleznych i niezaleznych naukowcow nie ma. Istnieje manipulacja historia i archeologia. Nie bede dlugo szukac. Wszyscy chyba znaja jeszcze czasy PRL-u i kombinacje historyczne typu "Piast Kolodziej dokonal rewolucji spolecznej", no prawie Lenin. Albo wieczna chec usiedlenia Slowian na ziemiach polskich jako ich jedynych mieszkancow od tysiecy lat. >Takich badaczy typu Däniken wrzuca sie do dzialu teorie alternatywne. A tych z kolei na temat piramid nie brakuje. > Przepraszam, ale nie nadążam za głębią wypowiedzi. Odpowiedziałem konkretnie na postawione pytania. Odkrycie Vysea utorowane laseczką Nobla jest faktem i świadczy, że nie ma mowy o manipulacji. Niezależnie od tego, w ilu książkach się o tym przeczytało. Co do stosunku Egipcjan do budowy piramid, to rzeczywiście istnieją inne teorie, z budową przez kosmitów włącznie. Panu pozostawiam wybór. Ps. Ja podparłem się jedną książką. Pan sformułował kilka teorii i nie powołał się na żadną książkę, artykul bodaj! Pozdrawiam
|
|
| |  | | inhet (1073 punktów) | Formułowanie teorii nie polega na zrzynaniu z książek czy artykułów.
|
|
| | |  | | plodzien (7378 punktów) | > Formułowanie teorii nie polega na zrzynaniu z książek czy artykułów.> Dzięki za wyjaśnienie. Piramid nie widziałem na własne oczy. Nie badałem ich, nie dotykałem. Cała wiedza, jaką na ten temat dysponuję pochodzi z książek i artykułów - bo jakże inaczej! Jeśli obudziłeś się w złym homorze z nieodpartą chęcią, aby kogoś kopnąć BEZ POWODU - to ci się udało. Ze zrzynaniem mielibyśmy do czynienia, gdybym przedstawił przemyślenia prof. Niwińskiego jako SWOJE. Nie formułowałem teorii, LECZ PRZEDSTAWIAJĄC JĄ - powołałem się na badania człowieka, który jest autorytetem w tej dziedzinie. Ps. Gdy kot nie pozwolił mi się wyspać i jestem w pracy roztrzęsiony - stosuję na kark okłady z zimnej wody. Pomaga.
|
|
| | | |  | | antracyt | Moj post byl skierowany do autora watku czyli do postu na samej gorze.
|
|
| | | | |  | | plodzien (7378 punktów) | > Moj post byl skierowany do autora watku czyli do postu na samej gorze.W taki razie przepraszam. Przysłano go do mnie.  Pozdrawiam
|
|
| swbochnacki | Witam! zainteresowało mnie trafnie postawione pytanie na temat budowy piramid. Kilknaście lat temu stawiałem sobie takie samo pytanie i w 1994 roku wydałem książkę pt. "O piramidach inaczej". Staram się w niej odpowiedziedzieć właśnie na takie pytania. Proszę zerknąć na moją stronę www.swbochnacki.com, na której przedstawiam obszerne fragmenty książki. Jak Pana zainteresuje przyślę Panu plik PDF książki. Pozdrawiam A. Bochnacki
|
|
| shaabaa (66 punktów) | hmmm wielka Piramida Chufu to jedna wielka bzdura i każdy kto umie ruszać głową to wie  Wystarczy przeczytać to co pisze na steli z świątyni ktura mieści sie obok piramid a teraz w muzeamu a pisze tam tak że świątynie zbudował Cheops obok domu Izydy pani piramidy obok domu Sfinksa czyli za jago czasów piramida juz stała.Lub wysatrczy spytać samych egipcjan ktuży wiedzą chyba najlepiej kto je zbudował a wzasadzie nie widzą bo są aż tak satare ale żadenz kaplanów i żadne zapiski z świątyń egipskich nie mówią że budowniczym był Cheops nigdzie w żadnych kronikach tak nie pisze a sam Cheops sie tym nie chwalił czyli faktem jets że to nie on je zbudował.Zreszta połorzenie wyraźnie wskazuje na date koło 12500 lat temu gdzie święte dla egipcjan gwiazdy miały połorzenie kture piramidy odzwierciedlają a ich szyby są w tym okresie skierowane na inne święte gwiazdy gdzie wędrowały dusze faraonów a wzasadzie osub kture były tam grzebane lub tylko kładzione do sarkowagów a potem zabierane.Mamy też przekazy Arabskie kture mówią kto je zbudował i móią otym co Arabowie tam znaleźli jeżeli negować można to tylko do czasu bo nauka negowałą wiele takich przekazów i wszystkie powoli sie potwierdzają  choćby to że babilon istaniał co jest faktem albo to że człowike zył juz nawet 20 000 lat teamu a obie te żeczy do naukowców nie dochodziły widać są zbyt ograniczeni  A co do sposobu budowy hmm jakoś mi sie nie widzi ze te 12 500 lat pne bo ta data jest najbardziej prawdobodoban i pewnie bliska prawdy ludzie pierwotni bo tacy według naukowców co niekturych a wzasadzie tych co wymyślają te bzdury a że wiekszość ludzi na ziemi jest cotu nie ukrywać mało inteligenta i wieży wto to niech zacznie przyswajać ze zbudowali je kamienymi przypominającymi narzędzia przedmiotami a bloki wnosili na plecach a wszystkie te idealne wymiary wymyślił wódz a był najwarzniejszy bo przeskoczył z drzewa na drzewo nie waląc mordą onie  Acha może ktoś napsize coś o magicznych własnościach piramid bo są one potwierdzone naukowo ja akurat wiele otym niewiem i nieche sie rospisywać na ten temat ale wiem że taki wpływ na człwieka wywołuje odmienne stany świadomości takie jak np : grzybki ,kaktusy i takie tam lsd  1
|
|
 | | Wieczorek (18 punktów) | > hmmm wielka Piramida Chufu to jedna wielka bzdura i każdy kto umie ruszać głową to wie Wystarczy przeczytać to co pisze na steli z świątyni ktura mieści sie obok piramid a teraz w muzeamu a pisze tam tak że świątynie zbudował Cheops obok domu Izydy pani piramidy obok domu Sfinksa czyli za jago czasów piramida juz stała.Lub wysatrczy spytać samych egipcjan ktuży wiedzą chyba najlepiej kto je zbudował a wzasadzie nie widzą bo są aż tak satare ale żadenz kaplanów i żadne zapiski z świątyń egipskich nie mówią że budowniczym był Cheops nigdzie w żadnych kronikach tak nie pisze a sam Cheops sie tym nie chwalił czyli faktem jets że to nie on je zbudował.Zreszta połorzenie wyraźnie wskazuje na date koło 12500 lat temu gdzie święte dla egipcjan gwiazdy miały połorzenie kture piramidy odzwierciedlają a ich szyby są w tym okresie skierowane na inne święte gwiazdy gdzie wędrowały dusze faraonów a wzasadzie osub kture były tam grzebane lub tylko kładzione do sarkowagów a potem zabierane.Mamy też przekazy Arabskie kture mówią kto je zbudował i móią otym co Arabowie tam znaleźli jeżeli negować można to tylko do czasu bo nauka negowałą wiele takich przekazów i wszystkie powoli sie potwierdzają choćby to że babilon istaniał co jest faktem albo to że człowike zył juz nawet 20 000 lat teamu a obie te żeczy do naukowców nie dochodziły widać są zbyt ograniczeni A co do sposobu budowy hmm jakoś mi sie nie widzi ze te 12 500 lat pne bo ta data jest najbardziej prawdobodoban i pewnie bliska prawdy ludzie pierwotni bo tacy według naukowców co niekturych a wzasadzie tych co wymyślają te bzdury a że wiekszość ludzi na ziemi jest cotu nie ukrywać mało inteligenta i wieży wto to niech zacznie przyswajać ze zbudowali je kamienymi przypominającymi narzędzia przedmiotami a bloki wnosili na plecach a wszystkie te idealne wymiary wymyślił wódz a był najwarzniejszy bo przeskoczył z drzewa na drzewo nie waląc mordą onie Acha może ktoś napsize coś o magicznych własnościach piramid bo są one potwierdzone naukowo ja akurat wiele otym niewiem i nieche sie rospisywać na ten temat ale wiem że taki wpływ na człwieka wywołuje odmienne stany świadomości takie jak np : grzybki ,kaktusy i takie tam lsd  > 1Witaj! Aby wejśc w "odmienny stan świadomości" wystarczy przeczytać powyższą wypowiedź! Pozdrawiam! J. W.
|
|
|  | | shaabaa (66 punktów) | fakt  czytając też sie da  1
|
|
| |  | | shaabaa (66 punktów) | chciałem dopisac ze nie tylko po przez rośliny i czytanie możan też wprowadzić sie w takie stany wystukując rytm śpiewając medytując tańcząc oglądając efekty świetlne itd  1
|
|
| | |  | | swbochnacki | > chciałem dopisac ze nie tylko po przez rośliny i czytanie możan też wprowadzić sie w takie stany wystukując rytm śpiewając medytując tańcząc oglądając efekty świetlne itd  > 1Technika budowy piramid wzbudza tyle emocji, że pozwolę sobie zabrać głos w nieco innej konwencji. Można przecież postawić sobie pytanie, jak współczesny budowniczy przeniesiony w czasie budowałby piramidę. Gdyby ktoś zapragnął wybudować piramidę, jako podstawowy materiał budowlany doradzam wybrać kamienne kostki o objętości około 1 m3 i masie ok. 2500 kg. Jako miejsce budowy najlepiej wybrać zachodni brzeg Nilu. Zapewne każdy zapyta dlaczego ? Otóż są co najmniej trzy powody: Łatwość pozyskania budulca . Wschodni brzeg Nilu to Góry Arabskie, ciągną się od brzegu Nilu do brzegu Morza Czerwonego. Są to skały tzw. tarczy egipsko-sudańskiej i zawierają piaskowiec na podstawową konstrukcję, granit o różnych barwach na elementy wytrzymałościowe i ozdobne, wapień na wykładzinę zewnętrzną. Wszystko to w bezpośrednim sąsiedztwie naszej planowanej budowli, tyle, że po drugiej stronie Nilu. Łatwość transportu budulca do podnóża przyszłej piramidy. Jest to niezwykła rzecz, jeszcze przed zbudowaniem Tamy Assuańskiej, Nil aż się prosił, aby różnice jego poziomów wykorzystać w do transportu. Przez 100 dni Nil wylewał. Wystarczyło na pionowej skale wschodniego brzegu zaznaczyć dwie linie, wyznaczające górny i dolny poziom wody i w ten sposób wytyczyć na skale położenie naszego przyszłego kamieniołomu. Wycinając prostopadłościenne bloki skalne będziemy mogli drążyć komory lub tunel, ale musimy pilnować się wyznaczonych poziomów. Jeżeli wydrążymy tunel za nisko, to wody po wylewie nie ustąpią i nasi zatrudnieni kamieniarze stojąc w wodzie nabawią się reumatyzmu. Jeżeli wydrążymy za wysoko, to nawet najwyższa woda nie dosięgnie wyłupanego przez robotników kamienia. Jeżeli zaś zachowamy właściwe poziomy, to każdy wyłupany kamień, z przywiązaną wiązką trzciny, będzie spokojne czekał na wysoką wodę i odpowiednim dla swojej warstwy momencie zacznie swobodnie unosić się na wodzie. Przywiązana wiązka trzciny, stanowi bardzo dobry pływak, który wraz z podczepionym pod spodem kamieniem, możemy swobodnie przeholować na drugą stronę Nilu. Tam, na zalanych połaciach pól uprawnych, które sięgają podnóża wzgórza na którym postawimy przyszłą piramidę, odetniemy kamienie od prowizorycznych tratew. Kamienie opadną, a kiedy woda ustąpi, będziemy mieli swobodny dostęp do naszego budulca. Wykorzystując około 6 metrową różnicę poziomów wylewającego Nilu, mamy rozwiązany problem transportu łącznie z załadunkiem i rozładunkiem dwu i pół tonowych bloków skalnych. Ma to kapitalne znaczenie w sytuacji braku możliwości korzystania z dźwigów. Możemy wykuwać stosunkowo duże bloki skalne , co znacznie ogranicza ilość pracy potrzebnej do ich wykucia. Gdybyśmy ma przykład wykuwali kostki wielkości cegły, łatwej w transporcie ręcznym, to praca potrzebna do kruszenia skały, byłaby dwa tysiące razy większa. Przy budowaniu piramidy składającej się dwu i pół miliona bloków skalnych o objętości ok. 2,5 m3, sukces mogło nam zapewnić jedynie wykuwanie jak największych bloków skały, ponieważ kamieniołomy są wąskim gardłem tej budowy. Tutaj można najwięcej zaoszczędzić, ponieważ praca na wykucie bloku w porównaniu z transportem nawet przy dużej różnicy poziomów jest bardzo duża. Można ją porównać w ten sposób, że wykucie ręczne jednego dwu i pół tonowego kamienia o regularnych kształtach, wymaga tyle samo pracy, co jego podniesienie na wysokość około1000 m. Musimy jednak zdawać sobie sprawę, że ten sposób transportu oraz załadunku i rozładunku, jest wygodny jedynie w przypadku drążenia komór lub tunelu, kamieniołomy odkrywkowe nie wchodzą w rachubę. Woda na ogół nie sięga wierzchniej warstwy ziemi, nie pomorze nam więc w transporcie, a nawet gdyby, to będziemy musieli usunąć gdzieś setki ton sypkiego, trudnego w masowym transporcie i nieprzydatnego materiału. Gdybyśmy więc budowali więcej niż jedną piramidę, musimy uważać, bo już przy budowie dziesiątej , kolejnej piramidy, nasz drążony tunel osiągnie brzeg Morza Czerwonego. Jeżeli przebijemy ostatnią warstwę skały, znajdziemy się kilkanaście metrów ponad poziomem morza. Nasz tunel przestałby mieć własności kanału transportowego, lecz stał się rwącą rzeką, zakończoną wodospadem. Oczywiście możemy wybudować śluzę, stworzyć najkrótszą drogę z Egiptu do Puntu, krainy bogactw i wszelkich wspaniałości, ale przecież nie chcemy zmieniać historii. Naszym zadaniem było budować piramidy, a nie kanał. Siódmym cudem świata ma pozostać piramida Cheopsa, a nie kanał Nil-Morze Czerwone. Powróćmy więc do celu zasadniczego i zajmijmy się budową piramidy. Skoro wiemy już jak dostarczyć kamienie do stóp wzgórza, na którym ma stać piramida, to w celu przetransportowania ich do podnóża samej piramidy, doradzałbym wybudowanie kamiennej rampy prowadzącej na wzgórze. Bo przecież nie będziemy ciągać naszych kamieni po polach uprawnych , na dodatek pod górę, na jakieś dwieście metrów. Jakie wybrać nachylenie rampy? Są dwa sposoby wykorzystania rampy. Jeden polega na budowie rampy nachylonej pod bardzo małym kątem, kiedy niewielką siłą wciągamy ciężar . Tak rampa kosztuje dużo, jest to po prostu droga po której jeżdżą samochody, wozy, sanie. Staramy się maksymalnie zmniejszyć współczynnik tarcia, aby mała praca tarcia zrekompensowała nam koszt budowy rampy. Nie spodziewajmy się jednak cudów. Zawsze samochód czy zaprzęg, a więc sanie lub wóz wraz z ciągnącymi ludźmi będą więcej ważyły niż transportowany kamień. Z góry skazujemy się na więcej niż dwukrotne zużycie energii potrzebne do przeniesienia kamieni wzdłuż rampy. Starożytny budowniczy nie może być rozrzutny. To współczesne czasy pozwalają na bezsensowne marnotrawstwo energii. Osobiście doradzam wybrać kąt nachylenia rampy ok. 20o. Jest to kąt, tzw. kąt tarcia, odpowiadający tarciu kamienia o kamień, dzięki któremu kamień postawiony na rampie nie będzie się samoczynnie zsuwał w dół. Możemy wi
|
|
| | | |  | | swbochnacki | Dalszy ciąg poprzedniego posta: Starożytny budowniczy nie może być rozrzutny. To współczesne czasy pozwalają na bezsensowne marnotrawstwo energii. Osobiście doradzam wybrać kąt nachylenia rampy ok. 20o. Jest to kąt, tzw. kąt tarcia, odpowiadający tarciu kamienia o kamień, dzięki któremu kamień postawiony na rampie nie będzie się samoczynnie zsuwał w dół. Możemy więc popychać go przy użyciu zwykłej dźwigni. Wystarczy znaleźć dla niej punkt oparcia. Decydującą redukcję siły potrzebnej do przesunięcia w górę rampy ciężaru, uzyskujemy na dźwigni a nie na rampie. Rozstawieni wzdłuż rampy ludzie, będą kolejno popychać ten sam kamień, sami pozostając w miejscu. Nie będą więc transportować samych siebie. Praca dodatkowa będzie wyłącznie pracą tarcia a ta, przy kątach nachylenia rampy zbliżonych do kąta tarcia, tylko nieznacznie przekroczy wielkość pracy potrzebnej do pokonania różnicy wzniesień, czyli osiągniemy większą sprawność niż transport samochodowy. Tym sposobem dostarczyliśmy kamień do podnóża piramidy, czyli wykonaliśmy pracę kilkadziesiąt razy większą, niż spiętrzenie samej bryły piramidy. Wobec problemów jakie są do rozwiązania przy wykuwaniu bloków i ich transporcie przy różnicy poziomów przekraczających 200 m, spiętrzenie bryły piramidy wysokiej na 140, wydaje się dziecinną igraszką. Animację tego typu transportu można znaleźć na www.swbochnacki.comPozdrawiam
|
|
| | | | |  | | shaabaa (66 punktów) | Tak do dobra teoria tłumacząca budowe piramid ale troszke fantastyczna noi ta rampa hmmm taka rampa miała by mase 4-5 krotnie przekraczającą mase samej wtedy jzu tylko Piramidki. 1
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|