 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 02-08-2005 17:11 | dajmonion (3663 punktów) | Pomozmy samoukom. | Z czystym sumieniem moge powiedziec, ze w moim przypadku szkola spelnila swoje zadanie: wychowala mnie na samouka. Przysposobienie do samoksztalcenia to najwiekszy dar jaki od niej otrzymalem. Jest to niewatpliwie powod do radosci, tym wiekszej gdy ma sie dostep do internetu. Wspolczuje jednak osobom, ktorych jedynym zrodlem wiedzy sa ksiazki. Okazuje sie bowiem, ze nad podziw wyksztalcone osoby, wyroznione czesto tytulami profesorskimi zdaja sie ignorowac istnienie samoukow. Jest to dla mnie tym bardziej kuriozalne, ze autorzy roznych podrecznikow i ksiazek popularnonaukowych przewaznie sami zaliczaja sie do grona osob ceniacych sobie samodzielnosc w zdobywaniu wiedzy. Mam im za zle przede wszystkim to, ze nie chce im sie badz nie widza potrzeby zamieszczania w swoich podrecznikach odpowiedzi do zadan i pytan sprawdzajacych. Dla osob takich jak ja jest to duze utrudnienie. Skutecznie zniecheca mnie to do przerabiania tych zadan. Nie mam ich z kim skonsultowac. Trudno mi byc jednoczesnie uczniem i nauczycielem. Zadania sa najlepszym sposobem sprawdzenia ile wiedzy sie opanowalo, a co nalezy jeszcze zglebic. Jezeli ktos powaznie zabiera sie do studiowania jakiejs dziedziny wiedzy, to chce miec swiadomosc, ze sie czegos nauczy. Jak widze, ze zadania dobrze mi ida, to czuje, ze dobrze wykorzystalem swoj cenny czas. Tymczasem autorzy nie tylko podrecznikow ale nawet zbiorow zadan czesto skutecznie tlumia potrzebe nauczenia sie czegos na wlasna reke. Kilka lat temu zainteresowalem sie logika formalna. Bibliotekarka poradzila mi, abym siegnal po klasyczny juz podrecznik Ziembinskiego. Po przeczytaniu pierwszego rozdzialu stwierdzilem, ze rzeczywiscie jest on bardzo ciekawie i przystepnie napisany. Sa w nim tez zadania. Co z tego, skoro odpowiedzi oczywiscie - brak. Ukazal sie niedawno podrecznik do logiki formalnej dla humanistow autorstwa prof. Barbary Stanosz. Pani profesor pomyslala nawet o zbiorze zadan dopasowanym specjalnie do podrecznika. Niestety, zakupia go prawdopodobnie tylko studenci, ktorzy musza ten przedmiot zaliczyc na studiach. Takie postepowanie jest absurdalne nawet z ekonomicznego punktu widzenia. No, ale byc moze pani profesor nie jest materialistka. To samo moznaby powiedziec o ksiazkach z dziedziny matematyki, fizyki, chemii. Uczniowie gimnazjow i szkol srednich maja przynajmniej ten komfort, ze sa zasypywani najprzerozniejszymi testami. Sam korzystalem z tego dobrodziejstwa. Przeczytalem z podrecznika rozdzial np. o elektromagnetyzmie, rozwiazalem kilkadziesiat zadan testowych z tego dzialu i sprawa byla zalatwiona. Na wyzszej uczelni nie wspomaga sie juz tak studentow w ich samoksztalceniu. Nie od dzis wiadomo, ze studiowanie dziel wielkich filozofow wspomaga rozwoj racjonalnego myslenia. Teksty zrodlowe beda wedlug mnie chetniej czytane i lepiej przyswajane wtedy, gdy opatrzy sie je pytaniami. Role odpowiedzi moglyby pelnic odpowiednie cytaty z tekstu. Osoba kompetentna, znajaca bardzo dobrze historie filozofii nie powinna miec zadnych problemow z opracowaniem takich zestawow pytan kontrolnych. Bardzo bym sie cieszyl, gdyby Racjonalista wzbogacil wkrotce swoja oferte o ten nowy element. pozdrawiam | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Patuszkin (2279 punktów) | > Na wyzszej uczelni nie wspomaga sie juz tak studentow w ich> samoksztalceniu.Wręcz przeciwnie. Większość studentów jest pozostawiona samym sobie.  > Nie od dzis wiadomo, ze studiowanie dziel wielkich> filozofow wspomaga rozwoj racjonalnego myslenia. Teksty> zrodlowe beda wedlug mnie chetniej czytane i lepiej> przyswajane wtedy, gdy opatrzy sie je pytaniami.To może i dobry pomysł. Ale moim zdaniem jeszcze lepszy jest taki, aby mieć po prostu z kimś o tym pogadać. Za dużą wagę przywiązuje się do pisma, za małą do dialogu. Książki nie udzielają odpowiedzi. Partner w dyskusji może. Dlatego tak bardzo lubię forum, a jeszcze bardziej realne dyskusje na żywo. > Role> odpowiedzi moglyby pelnic odpowiednie cytaty z tekstu.> Osoba kompetentna, znajaca bardzo dobrze historie filozofii> nie powinna miec zadnych problemow z opracowaniem takich> zestawow pytan kontrolnych. Bardzo bym sie cieszyl, gdyby> Racjonalista wzbogacil wkrotce swoja oferte o ten nowy> element.Masz na myśli wykłady w stylu Kołakowskiego, prawda? Pomyśl jak dobrze by było z Kołakowskim podyskutować na jakiś temat. Do czego zmierzam? Kiedy nawet ktoś zada pytanie, to sam sobie odpowiesz. Ale w filozofii jest tak, że nawet jeśli sobie odpowiesz, to warto z kimś to przedyskutować, polemizować, bronić stanowiska, być w natarciu. Wtedy jest filozofia. Nawet Kartezjusz, który zdawać by się mogło, pisał monologii, wysyłał je do wielu znanych osób, które mogłyby to skomentować i wysunąć zarzuty. Moim zdaniem filozof odcięty od środowiska, od dyskusji, od żywiołu dialogicznego, będzie musiał gadać sam do siebie(obłęd). A przecież filozofia wydarza się w dialogu, w starciu stanowisk, we współmyśleniu. Dlatego współczuję filozoficznym samoukom, którzy są odcięci od światka filozoficznego. Muszą dyskutować z książkami. Dobrze, że przynajmniej są serwisy, takie jak ten i można trochę się posprzeczać, skonfrontować swoje stanowisko z cudzymi. Pozdr.  Piotrek Patucha
|
|
 | | dajmonion | > >Na wyzszej uczelni nie wspomaga sie juz tak studentow w ich> >samoksztalceniu.> Wręcz przeciwnie. Większość studentów jest pozostawiona samym sobie. Taka postawa wobec studentow jest poniekad sluszna bo wzmaga samodzielnosc. Chodzi mi o to, aby samouk mial do dyspozycji odpowiednie materialy. Indywidualnemu zdobywaniu wiedzy powinna towarzyszyc pewna przyjemnosc plynaca z nauki. Zapal moze latwo wygasnac.
Na pierwszym roku fizyki musialem zaliczyc szczegolna teorie wzglednosci. Wypozyczylem wiec ksiazke i przeczytalem odpowiednie rozdzialy. Siegnalem nastepnie po zbior zadan i okazalo sie, ze musze uzupelnic wiedze aby moc je wszystkie rozwiazac. Niestety inne ksiazki zostaly juz wypozyczone, a encyklopedie wiele mi nie pomogly. Oszczedzilbym sobie wiele czasu i nerwow gdyby autor pierwszego podrecznika laskawie zechcial zaopatrzyc go w zadania i odpowiedzi.
Pracownicy uniwersytetu powinni stworzyc podatny grunt do rozwoju samodzielnosci studentow. Tymczasem swoje lenistwo i niedbalstwo kwituja jednym zdaniem: "student inteligent to niech se radzi". > Masz na myśli wykłady w stylu Kołakowskiego, prawda?nie> Dlatego współczuję filozoficznym samoukom, którzy są odcięci od światka filozoficznego. Muszą dyskutować z książkami. Dobrze, że przynajmniej są serwisy, takie jak ten i można trochę się posprzeczać, skonfrontować swoje stanowisko z cudzymi. Oczywiscie masz racje. Nie chodzi mi wcale o to, aby studiowanie filozofii mialo wylacznie indywidualny charakter. Wydaje mi sie po prostu, ze bylby to ciekawy dodatek. Dyskutowac mozna kwestie otwarte. Pewne rzeczy sa juz jednak znane. Wiemy na przyklad jak Platon wyobrazal sobie panstwo idealne. Pytania pomoglyby wychwycic z tekstu znaczenie kluczowych terminow.
Wiele osob ma problemy z czytaniem ze zrozumieniem a teksty filozoficzne naleza do trudnych.
Uczac sie historii czesto korzystalem z pytan kontrolnych poniewaz pomogly mi one uporzadkowac wiedze i zwrocic uwage na wazne kwestie. Szkoda tylko, ze nie bylo do nich odpowiedzi.
|
|
|  | | Patuszkin (2279 punktów) | > >>Na wyzszej uczelni nie wspomaga sie juz tak studentow w ich> >>samoksztalceniu.> >Wręcz przeciwnie. Większość studentów jest pozostawiona samym sobie.  > Taka postawa wobec studentow jest poniekad sluszna bo wzmaga samodzielnosc.Ta postawa nie wypływa ze szczególnej troski o wykształcenie studenta, lecz z konieczności ekonomicznej i systemowej. Nauczyciel akademicki w USA ma pod opieką kilkunastu studentów i w dodatku musi im się podlizywać, zostając z nimi po godzinach, zapraszajac do domu na kieliszek wina, czy wspólną kolację. W USA opracowano system punktowania pracowników naukowych. Studenci daja punkty nauczycielom: od tego zależą ich zarobki i racja bytu na uniwerku. U nas nauczyciel filozofii ma pod opieką nawet kilkaset osób na roku. W pogoni za groszem gubi się idea rzetelnego wychowania. Piotrek Patucha
|
|
 | | Francesco Bernardini (512 punktów) | No cóż, też jestem samoukiem. "Wyrzucono mnie z ośmiu szkół średnich. Naukę "pobierałem" u starszej o trzy lata siostry i rok starszego brata - ucząc się czytać na długo przed "obowiązkiem szkolnym". I tutaj muszę Ci przeyznać racje "Ale moim zdaniem jeszcze lepszy jest taki, aby mieć po prostu z kimś o tym pogadać. Za dużą wagę przywiązuje się do pisma, za małą do dialogu. Książki nie udzielają odpowiedzi. Partner w dyskusji może. Dlatego tak bardzo lubię forum, a jeszcze bardziej realne dyskusje na żywo." Cała nabytą wiedzę "konsultowałem" czy raczej "konfrontowałem" w nikończących się DYSKUSJACH! Jak się okazało to najlepszy "weryfikator" nabytej wiedzy nie tylko samouka. Baz wzgledu na to czy: "Ale w filozofii jest tak, że nawet jeśli sobie odpowiesz, to warto z kimś to przedyskutować, polemizować, bronić stanowiska, być w natarciu. Wtedy jest filozofia." Właśnie masz rację, że (w moim przypadku piszący) człowiek powinien przez dyskusję i tą "ostrą" wzbogacać siebie. Nigdy nie "narzekałem", że jakaś książka czy podręcznik jest "zły czy dobry", bowiem zawsze szukałem przyczyny w sobie. Bowiem wyznaję taką zasadę, że nawet największej Miłości nie należy szukać po świecie, znajdziemy ją w we własnym wnętrzu> I podobnie jest z filozofia czy innymi działąniami człowieka. Należy tylko bezustannie na tym wnętrzem pracować i wzbogacać. Kiedyś myślałem, że należy uczyć sie tylko od "większych" od siebie, dzisiaj wiem, że KAŻDY człowiek potrafi nas wzbogacić o nowe WARTOSCI. Francesco Bernardini
|
|
|  | | Beatus | Być samoukiem to ciężki kawałek chleba. Przede wszystkim dlatego, że znakomita większość dziedzin nauki we współczesności jest tak rozwinięta, że nawet znawcy tematyki nie orientują się dokładnie we wszystkich ustaleniach. Problem polega na tym, że człowiek naczyta się po same uszy. Spodoba mu się ta czy owa koncepcja i ani się obejrzy a już staje się ona częścią jego światopoglądu. Czasem dopiero po latach i to przypadkiem dowiadujemy się, że propozycji rozwiązania problemu jest wiele, a mu wierzymy w słuszność jednej i to nie koniecznie najlepszej. Z moich doświadczeń samouka wynika, że nie ma sensu bawić się w pytania, jeśli dziedzinę chcemy zgłębić dokładniej. Zwykle na każde z pytań jest bardzo wiele odpowiedzi, a książka, którą czytamy proponuje tylko jedną. Mam swój sposób uczenia się. Może też spróbujesz? Najpierw biorę ze dwa, trzy podręczniki znanych autorów. Takie, które są kompendiami. Potem wybieram te kawałki, które są mi potrzebne, albo przypadły mi do gustu i sprawdzam przypisy. Uznani autorzy lubią odnosić się do samych źródeł. Czytam więc źródła i cały czas zwracam uwagę czy jakiś autor lub teks, nie przeija się częściej niż inne. Sądzę jednak, że kluczem do późniejszego wykorzystania tak zdobytej wiedzy jest myślenie syntetyczne. Więc nie pytanie - odpowiedz, ale całościowa wizja wszystkiego w której można poruszać się bez względu na rodzaj pytania. I zgadzam się, że najlepszy sposób na weryfikację to kontakt z żywym człowiekiem. Niestety fora miewają zwykle kiepski poziom. To jest wyjątkiem-ukłon w stronę czuwających nad nami. Polecam ci też wszelkiego rodzaju sympozja naukowe, a w nich końcowe spotkania przy ciastku. Na większości uczelni można, za zgodą prowadzącego, uczestniczyć w wykładach jako słuchacz, chyba o tym wiesz?
"Drobra pamięć, rodzi mędrków. Mędrców rodzi filozofia" H. Hesse
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|