 |
Bicie kobiet wyrazem równouprawnienia 2 Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 01-09-2005 21:08 | majewski (563 punktów) | Bicie kobiet wyrazem równouprawnienia 2 | Pośmiałem się dziś trochę przy lekturze żartobliwego wątku "Bicie kobiet wyrazem uprawnienia" [http://www.racjonalista.pl/forum.php/s,10745] stąd też zakładam ten tutaj, by ugryźć ten "logiczny" problem z nieco innej, nie mniej żartobliwej, a nie przedstawionej tam strony. Otóż... skoro w przypływie furii, zdarza się kobiecie uderzyć mężczyznę i uchodzi jej to w społeczeństwie na co dzień "na sucho", to dlaczego normalni mężczyźni nie mieliby mieć równego, społecznego prawa do tego, by strzelić w przypływie emocji kobiecie (przepraszam za wyrażenie) z liścia, gdy i ona "podpadnie"? Optuję oczywiście za proporcjonalnym zmniejszeniem siły uderzenia, wyrównującym uwarunkowania biologiczne a także zmniejszaniem tej siły w myśl równie oczywistej dla mnie zasady: lepiej dwa [a może nawet i trzy  ] razy za słabo niż raz za mocno  Czyż nie zastanawia dlaczego zachowanie takie ze strony mężczyzn jest intuicyjnie wartościowane moralnie w sposób niższy od analogicznego zachowania kobiet? Chętnie posłucham wszelkich teoryjek i przemyśleń na ten temat, czy nań poczytam, bo moje własne wizje są nieklarowne i mi nie wystarczają, utknąłem w martwym punkcie i przydadzą mi się w związku z tym dalsze inspiracje  A chcąc jeszcze uprzedzić potencjalne złośliwości w mym kierunku oznajmiam, że tak...wątek istotnie zakładam w oparciu o własne doświadczenia i mimo, że bicia kobiet (chyba, że masochistek) w życiu codziennym nie popieram choćby tylko ze względów estetycznych i ulegam społecznym zwyczajom w poruszanej przeze mnie kwestii i stosuję się do nich, to przyznaję otwarcie... zdarzyło mi się niegdyś po kilkudniowych PROŹBACH skłonnej do autoagresji i masochizmu partnerki w jej twarz (niesłabo ale bez późniejszych trwalszych śladów) przystrzelić po wybryku, jaki zdarzyć się i w jej mniemaniu nie powinien mieć miejsca ( jego bliższe szczegóły, przykre dla obu stron układu partnerskiego pozwolę sobie już zachować dla siebie). Zaś reakcje znajomych (głownie ze strony "poszkodowanej") na ten to epizod w moim życiu, z jakimi się po nim spotkałem, są zaś uzasadnieniem treści mojego trzeciego tutaj akapitu. Ludzie Ci znali przedstawiony i tutaj z grubsza również czytelnikom kontekst sytuacji. Dodam jeszcze Panowie dżentelmeni i racjonaliści, że gdyby który był po raz pierwszy w podobnej stresującej sytuacji to osobiście radziłbym jednak nie uderzać (a zwłaszcza przy braku skłonności sadystycznych ze strony waszej i masochistycznych ze strony partnerki), bo w przytoczonym przypadku, jakiejś specjalnej i trwałej ulgi emocjonalnej (bo takie było zamierzenie, dosyć niemądre chyba jak zastanawiam się nad tym w dniu dzisiejszym) nie przyniosło to żadnej ze stron (za słabo pewnie przyłożyłem  ) ... choć śpieszę dodać, że "na innych poziomach" (a więc i intelektualnym) doświadczenie było ciekawe i to dla obu stron "konfliktu" ... ot takie kontrowersyjne porady i spostrzeżenia w klimacie lightowego sado-macho. Pozdrawiam Łukasz Majewski | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| AstralStorm | >Otóż... skoro w przypływie furii, zdarza się kobiecie >uderzyć mężczyznę i uchodzi jej to w społeczeństwie na co >dzień "na sucho", to dlaczego normalni mężczyźni nie >mieliby mieć równego, społecznego prawa do tego, by >strzelić w przypływie emocji kobiecie (przepraszam za >wyrażenie) z liścia, gdy i ona "podpadnie"?
Sądzę, że to pozostałość matriarchatu, w dodatku wzmocniona w średniowieczu. Kobiety bardzo dawno temu miały znacznie wyższą pozycję społeczną, co oczywiście potem znacznie ograniczono.
Inna: takie uderzenie może być odebrane jako agresja wobec całej płci?
|
|
 | | majewski (563 punktów) | > Sądzę, że to pozostałość matriarchatu, w dodatku wzmocniona w średniowieczu.> Kobiety bardzo dawno temu miały znacznie wyższą pozycję społeczną, co oczywiście potem znacznie ograniczono.Dzięki, od tej strony na to nigdy nie patrzyłem... może dałoby się to nawet powiązać z kultem ziemi i Wielkiej Boginii Matki > Inna: takie uderzenie może być odebrane jako agresja wobec całej płci?No własnie... ale co z płcią męską... co ona gorsza jest?  Faceci też mają swoich archetypowych bogów... ba, z takiej religioznawczej perspektywy (to już niestety moje zboczenie studenckie), uderzenie faceta to uderzenie nie jakiejś tam dawnej bogini ale już bliższego nam historycznie i kulturowo Boga  profanacją stworzonego na jego obraz Adama i jego samego  [a dla kobiet, minka dodatkowa  ] W związku z powyższym i dla dodania dyskusji nieco większego rozmachu, oraz dla dodania jej jescze większej religioznawczej pikanterii zamieszscam tu cytat z zakresu socjologii religii Poparcie dla subiektywnych systemów znaczeń "ostatecznych" może też nadejść od osób spoza rodziny. Koledzy, sąsiedzi, członkowie grup tworzących się w pracy i wokół wspólnych zainteresowań mogą służyć jako "znaczący inni", którzy podzielają budowę i stabilizowanie "prywatnych" uniwersów znaczeń "ostatecznych". Jeśli uniwersa takie do pewnego stopnia połączą się, grupy je popierające mogą przyjąć cechy bliskie sekcie i rozwinąć to, co wcześniej nazwaliśmy instytucjami wtórnymi. Może to być, by wymienić najmniej prawdopodobny przykład, prawdziwe nawet w tak "ostatecznie" znaczącym hobby jak bicie żony[Th. Luckmann, Niewidzialna religia. Problem religii we współczesnym świecie, Kraków 1996, s.144] Pozdrawiam wszystkich przedstawicieli obojga płci i "mieszańców" oczywiście też  Zapraszam do dyskusji Łukasz Majewski
Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
|
|
|  | | bozia seksu (41 punktów) | jest jeszcze jedna sprawa: kobiecie która jest bita przez mężą wszyscy współczują. natomiast mężczyzna bity przez żonę stanowi obiekt kpin.i gdzie tu sprawiedliwość, gdzie rónouprawnienie?
|
|
| |  | | Łukasz Majewski (563 punktów) | Tam gdzie zawsze  tzn. nigdzie 
Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
|
|
| Gaia | >skoro w przypływie furii, zdarza się kobiecie >uderzyć mężczyznę i uchodzi jej to w społeczeństwie na co >dzień "na sucho", to dlaczego normalni mężczyźni nie >mieliby mieć równego, społecznego prawa do tego, by >strzelić w przypływie emocji kobiecie
Przyczyna takiego stanu rzeczy jest prosta : w obecnym spoleczenstwie kobieta ma nizszy status niz mezczyzna. Jest to stan faktyczny, mimo rownouprawnienia na papierze. Wystarczy popatrzec na elity polityczne, spoleczne, ekonomiczne i naukowe. Prawie sami mezczyzni. W calej Europie, moze z wyjatkiem Skandynawii. Kobieta jest istota podporzadkowana i dlatego w pewnych sprawach troche wiecej jej wolno, jak gdyby chciano jej "zrekompensowac" te nizszosc. Czy ktos mialby pretensje do myszy ze da po nosie kotu ? Zwlaszcza ze mysz sporo przy tym ryzykuje jako istota fizycznie slabsza od kota. Zgadzam sie ze do rownouprawnienia nam jeszcze daleko, choc pewnym kobietom sie wydaje, zwlaszcza mlodym i wyksztalconym, ze je osiagnely. A rzadkie choc realne przypadki bicia mezczyzn przez ich partnerki wcale temu nie zaprzeczaja. Ale wyobrazacie sobie kota ktory przyszedlby na policje poskarzyc sie ze go mysz bije ?
Przepraszam za pisownie, nie mam polskiej klawiatury.
|
|
 | | Łukasz Majewski (563 punktów) | > Przyczyna takiego stanu rzeczy jest prosta : w obecnym społeczeństwie kobieta ma niższy status niż mężczyzna. Jest to stan faktyczny, mimo równouprawnienia na papierze. Wystarczy popatrzeć na elity polityczne, społeczne, ekonomiczne i naukowe. Prawie sami mężczyźni. W całej Europie, może z wyjątkiem Skandynawii.Forum Racjonalisty to też Skandynawią pod tym względem nie jest  > Kobieta jest istota podporządkowanąOj nie każda... nie każda... zgodzisz się ze mną? Choć nie traktuj proszę tej zgody ze mną w kategoriach podporządkowania się  > Czy ktoś miałby pretensje do myszy ze da po nosie kotu ?Ja bym może i miał, bo te koty to jakieś takie ładniejsze są... prawda? porównaj    > Ale wyobrażacie sobie kota który przyszedłby na policje poskarżyć sie ze go mysz bije?Ależ oczywiście Gaiu! Wyobraź sobie ciągle najpospolitszego w Polsce mimo "degradacji środowiska" kota, czyli kota domowego, i to takiego, który jest już jakieś dajmy na to 20 lat po ślubie i nie dość że jego ukochana niegdyś myszka się mu już tak troszkę znudziła, to też roztyła się jak ta powyżej  (umówmy się na mniej więcej 1kg/ rok małżeństwa  ), jemu zaś przez ten czas sił mogło tylko ubyć, wątły się zrobił, schudł też biedaczek...  Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
|
|
|  | | Gaia |
> Oj nie każda... nie każda... <Jasne ze nie kazda, mowilam ogolnie. Moga byc wrobelki albo ladne kolorowe papuzki (przed utyciem), zamiast myszy. Nie podobalo ci sie porownanie ? Ladne zdjecia. Pozdrawiam.
|
|
| |  | | Łukasz Majewski (563 punktów) | Wiem wiem Gaiu, tak się tylko chciałem podroczyć, jak to kot z myszką 
Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|