 |
Polska krajem wysoko rozwiniętym wg. HDI. Po raz pierwszy Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-11-2010 21:47 | Medieval (3004 punktów) | Polska krajem wysoko rozwiniętym wg. HDI. Po raz pierwszy
1 na 1 |
Po raz pierwszy Polska w grupie państw Very High Human Development. Pozycja 41. Komponenty, z których składa się Human Development Index (HDI). hdr.undp.org/en/statistics/hdi/Ranking 2010 (dane pochodzą z roku 2008). hdr.undp.org/en/statistics/Serdecznie Państwu gratuluję. Zaskakuje mnie tak wysoka pozycja Nowej Zelandii, USA i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a tak niska Chorwacji, Ukrainy, Turcji i RPA. Nasze miejsce docelowe jest tam gdzieś koło Spain. Pozdrawiam | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | homopitek (1536 punktów) | >Po raz pierwszy Polska w grupie państw Very High Human Development.
Grupy to kwestia uznaniowa - zajrzyj do wcześniejszych raportów w celu porównania.
>Ranking 2010 (dane pochodzą z roku 2008).
Tego nie byłbym pewny, ponieważ datę 2008 ma tylko ważony PKB per capita, a reszta 2010.
>Serdecznie Państwu gratuluję.
Możliwe, że nie ma czego, bo poprzednie wielkości HDI były wyższe. Wygląda na to, że znów zmienili sposób liczenia. Zresztą, pozycja w rankingu chyba nie uległa zmianie.
>Zaskakuje mnie tak wysoka pozycja Nowej Zelandii, USA i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a tak niska Chorwacji, Ukrainy, Turcji i RPA.
Zwróć uwagę na kolumnę "Nonincome HDI", bo tak jest chyba czysty, bez PKP per capita.
Nie stosuję emoticonów
|
|
 | | Medieval (3004 punktów) |
> Możliwe, że nie ma czego, bo poprzednie wielkości HDI były wyższe. Wygląda na to, że znów zmienili sposób liczenia.> Zresztą, pozycja w rankingu chyba nie uległa zmianie.Tu widać trend Polski od roku 1990, w zestawieniu z Europą i Azją Centralną oraz Światem. Kliknij "Open All". W 1990 roku mieliśmy HDI porównywalne z Europą i Azją Centralną. Potem, tzn. w latach 90-tych, rozwijaliśmy się znacznie szybciej. W górę ciągnie nas "Health". hdrstats.undp.org/en/countries/profiles/POL.htmlpozdrawiam
|
|
|  | 1 na 1 | homopitek (1536 punktów) | >>Możliwe, że nie ma czego, bo poprzednie wielkości HDI były wyższe. Wygląda na to, że znów zmienili sposób liczenia. >>Zresztą, pozycja w rankingu chyba nie uległa zmianie. >Tu widać trend Polski od roku 1990, w zestawieniu z Europą i Azją Centralną oraz Światem.
Dla mnie to nie jest takie proste, ponieważ zmiana metodologii liczenia ma istotne znaczenie. Poniżej daję porównanie wartości HDI z raportów 2009 i 2010: ...........2007.....2008 1990 - 0,806 - 0,683 1995 - 0,823 - 0,710 2000 - 0,853 - 0,753 2005 - 0,871 - 0,775 2006 - 0,876 - brak 2007 - 0,880 - 0,791
Teraz popatrz, jakie są różnice w obu wersjach za lata 1990-2007 - wzrost procentowy według nowszej wersji jest prawie dwukrotnie większy. Jeszcze nie miałem sposobności przeczytać czy i jakie zmiany nastąpiły w sposobie liczenia lub w samych danych. (Na pierwszy rzut oka to wygląda, że wyrzucili elementy środowiskowe, ale trzeba dokładnie doczytać). Według poprzedniej wersji (wydanie 2009 dla roku 2007) było wyraźnie widać, że HDI ciągnie w górę ważony PKB per capita (prawie czterokrotny wzrost przy +10% HDI).
W obecnym raporcie (tab.1) nie widzę też starej rubryki porównującej pozycje rankingową dla HDI i PKB, a dawała one pewne wyobrażenie o zorientowaniu danego kraju na jeden z tych elementów. My w światowym rankingu HDI byliśmy od lat wyżej niż w rankingu PKB. Tak było od czasów PRL niezależnie od metod liczenia. W latach 90. przewyższenie pozycji w rankingu HDI nad PKB zaczęło nam spadać pomimo tego, że przecież PKB był uwzględniany w liczeniu HDI. Można to skomentować tak, że elementy pozadochodowe nie rosły lub nawet malały. Teraz (bieżący raport) raptem okazuje się (porównanie HDI i NonincomeHDI), że HDI bez PKB ma większą wartość niż z uwzględnieniem PKB. Magia statystyki.
>W górę ciągnie nas "Health".
W tej wersji sposobu liczenia nie jest to wykluczone i możemy to sprawdzić, czyli jaki wzrost oczekiwanej długości życia mieliśmy przez ostatnie dziesięciolecia. Trzeba będzie poszperać w danych.
Nie stosuję emoticonów
|
|
1 na 1 | Matix (5786 punktów) | >Zaskakuje mnie tak wysoka pozycja Nowej Zelandii, USA i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a tak >niska Chorwacji, Ukrainy, Turcji i RPA.
Bywam na Ukrainie. Mnie nie zaskakuje.
|
|
1 na 1 | liliac (147341 punktów) | >Zaskakuje mnie tak wysoka pozycja Nowej Zelandii, USA i Zjednoczonych Emiratów Arabskich
Dlaczego Nowa Zelandia cię tak zaskakuje?
|
|
 | | Medieval (3004 punktów) |
>Dlaczego Nowa Zelandia cię tak zaskakuje?
Bo okazuje się że mało o niej wiem. Zaskakuje mnie aż tak wysoka pozycja tego kraju.
|
|
|  | 1 na 1 | liliac (147341 punktów) | >>Dlaczego Nowa Zelandia cię tak zaskakuje? >Bo okazuje się że mało o niej wiem. Zaskakuje mnie aż tak wysoka pozycja tego kraju. >
Słyszałam o NZ bardzo wiele dobrego, także od znajomych, którzy tam przez kilka miesięcy pomieszkiwali. I właśnie ze względu na zasłyszane pozytywy biorę ją pod uwagę jako ewentualny cel emigracyjny w przyszłości.
|
|
| |  | 1 na 1 | Kuba K. (3909 punktów) | >Słyszałam o NZ bardzo wiele dobrego, także od znajomych, którzy tam przez kilka miesięcy pomieszkiwali. I właśnie ze względu na zasłyszane pozytywy biorę ją pod uwagę jako ewentualny cel emigracyjny w przyszłości.
Dotknęłaś tematu, który od jakiegoś czasu mnie nurtuje - dlaczego coraz częściej słyszę od znajomych, przyjaciół, czy choćby ludzi poznanych na forum, takie właśnie deklaracje dotyczące emigracji? I dlaczego taki krok mnie samego coraz bardziej kusi? Przyznam, że gdyby nie pewne uwarunkowania rodzinne, dawno spakowałbym walizki. I jeśli o mnie chodzi, powód byłby dość prozaiczny. Wszyscy moi znajomi, niezależnie od tego, gdzie wyemigrowali, podkreślają, że wreszcie żyją w normalnych krajach, pracują w normalnych warunkach, prowadzą mniej lub bardziej poukładane życie i w dużej mierze są w stanie cokolwiek w tym życiu zaplanować. Ostatnio rozmawiałem z kolegą po fachu, który od kilku lat mieszka w Hiszpanii - dyskutowaliśmy, porównywaliśmy warunki pracy, mieszkania, kontakty międzyludzkie, zarobki etc. I wyszło na to, że największa różnica dotyczy właśnie kontaktów międzyludzkich, stosunków w pracy itp. Jego przemyślenia sprowadziły się w sumie do takiego mniej więcej podsumowania: "finansowo nie ma jakiejś potwornej różnicy, ale wreszcie czuję się szanowanym, docenianym specjalistą, pracuję wśród sympatycznych, życzliwie nastawionych do siebie ludzi, a codzienne pójście do pracy nie budzi we mnie lęku. Mam szefa, który mną nie pomiata - przeciwnie - pomaga mi i bierze na siebie przeróżne uciążliwości administracyjno - papierkowe, a pacjenci nie widzą we mnie mordercy, łapówkarza i nieuka, tylko osobę, która służy im radą i pomocą." Może mój przyjaciel trochę przejaskrawiał, ale chyba dotknął sedna problemu, w każdym bądź razie na pytanie, czy planuje powrót aż się wzdrygnął i stanowczo stwierdził: NIGDY! I tak sobie myślę, że choć powoli doganiamy cywilizowane kraje pod względem ekonomiczno - finansowym, stopniowo obrastamy w zdobycze techniki i nie różnimy się jakoś szczególnie jeśli chodzi o fachowość kadr, to w dziedzinie kontaktów międzyludzkich, życzliwości, pomocy innym, jesteśmy, przepraszam za określenie, dzikusami. Mentalność ludzką jest chyba najtrudniej zmienić i obawiam się, że w warunkach naszego kraju trudno raczej liczyć na jakieś radykalne zmiany w tym zakresie, przynajmniej w najbliższej perspektywie... Pozdrawiam.
|
|
| | |  | | Matix (5786 punktów) | Masz bardzo dużo racji. Do tego dochodzą sprawy czarnych, służba zdrowia itd. itd. Chęć emigracji jest zupełnie normalną rzeczą w Polsce. Dlatego Polska nie ma przyszłości, moim zdaniem kraj dąży do ruiny. Zapytaj studentów dobrych fachowych kierunków co po studiach, emigracja. A za czyje pieniądze się uczą? Podatników (polskich). Czyż to nie najlepszy dowód na to, że Polska sama odcina gałąź na której wisi? Według mnie ten kraj nie ma przyszłości i być może sam kiedy skończę studia za Wasze pieniądze, wyemigruję do normalnego kraju.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Kuba K. (3909 punktów) | >Według mnie ten kraj nie ma przyszłości i być może sam kiedy skończę studia za Wasze pieniądze, wyemigruję do normalnego kraju.
Właśnie, właśnie, ten brak przyszłości przewija się przez większość odpowiedzi jakie słyszę zadając pytanie o przyczyny emigracji. Nie wiem, czy naprawdę jest tak źle, ale wielu z moich rozmówców tak właśnie rzecz całą postrzega. Natomiast nie oburza mnie specjalnie podnoszony przez Ciebie fakt, że kończysz studia za "Wasze pieniądze". W końcu Twoi rodzice też się coś niecoś do tego dołożyli pracując, płacąc podatki itd., więc można powiedzieć, że studiujesz również za swoje własne (czy też własnych rodziców) pieniądze.
|
|
| | | | |  | | Matix (5786 punktów) | Ok, zatem fakt że wyjeżdżając przyczyniam się do wyżej wspomnianego "braku przyszłości" również nie powinien Cię oburzyć. Szukasz odpowiedzi na pytanie o emigrację. Daję Ci ją: jest to reakcja łańcuchowa. Efekt lawiny. Inni wyjeżdżają to ja też. Słyszysz młodych ludzi w wywiadach: "tu nie ma przyszłości", inni młodzi też to słyszą, a że w młodym ciele głupie cielę to masz co masz. Uczelnie chwalą się przy rekrutacji, że ich absolwenci nie mają problemów ze znalezieniem pracy za granicą, jak myślisz jaki inny ma to mieć efekt jak nie emigracja?
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Kuba K. (3909 punktów) | > Ok, zatem fakt że wyjeżdżając przyczyniam się do wyżej wspomnianego "braku przyszłości" również nie powinien Cię oburzyć.I nie oburza - to Twój wybór i nic mi do niego. Wręcz się cieszę, że i Ty, i ja, podobnie jak większość ludzi, mamy możliwość takiego wyboru. Bo pamiętam czasy, gdy wyboru właściwie nie było - emigracja wymagała znacznie większego ładunku samozaparcia i na dobrą sprawę była decyzją typu "one way ticket". > Szukasz odpowiedzi na pytanie o emigrację. Daję Ci ją: jest to reakcja łańcuchowa. Efekt lawiny. Inni wyjeżdżają to ja też. Słyszysz młodych ludzi w wywiadach: "tu nie ma przyszłości", inni młodzi też to słyszą, a że w młodym ciele głupie cielę to masz co masz.Nie twierdzę, że nie masz racji, ale chyba troszkę upraszczasz. Mogę mieć przeróżne zastrzeżenia do ludzi młodszych ode mnie o pokolenie, jednak przypisywanie wszystkim młodym ludziom działania na zasadzie owczego pędu i związanej z wiekiem bezmyślności, wydaje mi się grubą przesadą. Już raczej posądzałbym całe to towarzystwo o zwykłe wygodnictwo - w wielu krajach życie jest po prostu wygodniejsze niż w Polsce - ludzie jeżdżą, obserwują, rozmawiają z rówieśnikami, i w końcu decydują się wyjechać, bo mają wrażenie, że osiągną to samo, a może i więcej, znacznie mniejszym kosztem i przy znacznie mniejszym wysiłku. Odległość, przynajmniej na terenie Europy, też dawno straciła na znaczeniu - dziś emigracja do większości krajów nie oznacza bynajmniej zerwania więzi z rodziną, przyjaciółmi, etc. - to chyba również ma znaczenie. > Uczelnie chwalą się przy rekrutacji, że ich absolwenci nie mają problemów ze znalezieniem pracy za granicą, jak myślisz jaki inny ma to mieć efekt jak nie emigracja?Nie do końca zgadzam się z powyższą interpretacją - uczelnie posługują się pewnym chwytem reklamowym mówiąc w podtekście "spójrzcie, jesteśmy tacy świetni, że nasi absolwenci są wprost rozchwytywani!". To dość zręczna forma reklamy, tyle, że nieco trudna do zweryfikowania  A młody człowiek wybierając uczelnię posługującą się takimi hasłami niekoniecznie musi zaraz myśleć o emigracji, jako jedynej formie zaistnienia. Skusi go raczej potencjalna możliwość takiego wyboru niż rzeczywista chęć wyjechania - w końcu lepiej ukończyć studia, po których można znaleźć pracę w dowolnym miejscu na świecie niż trzecioligową "szkołę wyższą" po której można co najwyżej usiąść i płakać.
|
|
| | |  | | Medieval (3004 punktów) | >>Ostatnio rozmawiałem z kolegą po fachu, który od kilku lat mieszka w Hiszpanii
Masz dużo racji, z tym że akurat w Hiszpanii panuje obecnie 20% bezrobocie i sytuacja nie wygląda wesoło również jeśli chodzi o nastroje społeczne.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Kuba K. (3909 punktów) | >Masz dużo racji, z tym że akurat w Hiszpanii panuje obecnie 20% bezrobocie i sytuacja nie wygląda wesoło również jeśli chodzi o nastroje społeczne. > Oczywiście, naiwnością byłoby twierdzić, że gdzie indziej jest raj i nie ma żadnych problemów. Hiszpanię przywołałem, bo akurat stała się przedmiotem mojej rozmowy ze wspomnianym znajomym. A osobiście interesują mnie raczej nie wady i zalety poszczególnych krajów będących potencjalnym celem emigracji, tylko zjawisko emigracji jako takiej - szukam odpowiedzi na pytanie, dlaczego coraz więcej normalnych, wykształconych i fajnych ludzi chce stąd uciekać?
|
|
| |  | | immune.ltd (1783 punktów) | > Słyszałam o NZ bardzo wiele dobrego, także od znajomych, którzy tam przez kilka miesięcy pomieszkiwali. I właśnie ze względu na zasłyszane pozytywy biorę ją pod uwagę jako ewentualny cel emigracyjny w przyszłości.doradzam mimo wszystko Norwegię
|
|
| | |  | 1 na 1 | liliac (147341 punktów) | > doradzam mimo wszystko Norwegię  > Mężczyznę klimat by unieszczęśliwił.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) | |
|
| | | |  | | immune.ltd (1783 punktów) | > Mężczyznę klimat by unieszczęśliwił.Nie jest tak źle szczególnie na południu, a w NZ strasznie wieje
|
|
| immune.ltd (1783 punktów) | przyłączam się do gratulacji  . Fajnie jest jak widać pozytywy tych przemian, a nie tylko czytać, słuchać o rabunkowej prywatyzacji hahahha
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|