Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pytanie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
28-10-2004 18:08Zagubiony JeździecPytanie
Skoro Bóg jest wszechmogący, to czy może stworzyć kamień którego nie zdoła podnieść?
Z zaciekawiem czekam na odpowiedzi.

Jan Lewandowski
W Twoim pytaniu jest błąd logiczny "Contradictory Premises". Zacytuję w tym miejscu jedno z opracowań, która jako ilustrację dla tego błędu podaje właśnie wspomniany przez Ciebie dylemat:

Establishing a premise in such a way that it contradicts another, earlier premise. For instance, "If God can do anything, he can make a stone so heavy that he can't lift it." The first premise establishes a deity that has the irresistible capacity to move other objects. The second premise establishes an immovable object impervious to any movement. If the first object capable of moving anything exists, by definition, the immovable object cannot exist, and vice-versa.
mohawk (2936 punktów)
Toś, stary, błysnął. Kawosz i Delimata będą mieli używanie na "racjonalistach".
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
Jedyne błyśnięcie jakie postrzegam u pana Lewandowskiego, to błysk nadzei, że zabłyśnie faktem zacytowania obcojęzycznego tekstu. (W tym momencie Delimata powinien napisać: "Proszę o wykazanie dlaczego sądzisz, że Jan Lewandowski uważa, że... bla, bla, bla... )
Blask byłby może mniejszy, ale za to współgrający ze światłem kaganka oświaty, gdyby JL zamieścił tłumaczenie.
Co do błędu logicznego w owym znanym tekście o kamieniu: może się mylę, ale uważam, że mamy do czynienia z jakąś ekwiwokacją. Czym innym jest bowiem "wszechmoc" stworzenia czegoś, a czym innym "wszechmoc" poruszenia czegokolwiek.
mohawk (2936 punktów)
Ja akurat mówiłem o "Zagubionym Jeźdźcu". Jego przykład jest raczej dość oklepany i nudny.
Jan Lewandowski
>Jedyne błyśnięcie jakie postrzegam u pana Lewandowskiego, to błysk nadzei, że zabłyśnie faktem zacytowania obcojęzycznego tekstu.

Jak zwykle to co piszesz jest żałosne. Dziś z używających net prawie każdy zna angielski, więc nie wiem jak jeszcze można się popisywać znajomością tego języka.

>Blask byłby może mniejszy, ale za to współgrający ze światłem kaganka oświaty, gdyby JL zamieścił tłumaczenie.

Mogę to przetłumaczyć, jeśli tylko "Zagubiony jeździec" któremu odpowiedziałem nie zna tego języka.
mohawk (2936 punktów)
@JL: Jest Pan uprzejmy odpowiadać na zarzuty jeyesa pod moim postem, co może być dla niektórych mylące.
Zagubiony Jeździec

Nie miałem na celu błyskać tutaj czymkolwiek.Zadałem pytanie, interesowały mnie odpowiedzi jakie się pojawią.

Jeśli chodzi o tłumaczenie,to chętnie poproszę.Nie chodzi o to że nie znam języka, ale chcę zrozumieć wszystko dokładnie a na dzień dzisiajszy mój angielski nie pozwala mi na to.
mohawk (2936 punktów)
Myślę zatem, że Pan Jan zaspokoi Twoją ciekawość. Moim zdaniem problem nie jest szczególnie ciekawy, zwłaszcza, że w świetle współczesnej wiedzy fizycznej dość dziwacznie sforumułowany.
Jan Lewandowski
>Jeśli chodzi o tłumaczenie,to chętnie poproszę.Nie chodzi o to że nie znam języka, ale chcę zrozumieć wszystko dokładnie a na dzień dzisiajszy mój angielski nie pozwala mi na to.

Tłumaczę:

>Contradictory premises

Sprzeczne przesłanki

>Establishing a premise in such a way that it contradicts another, earlier premise.

Przyjmowanie przesłanki w taki sposób, że przeczy ono innej, poprzedniej przesłance.

>For instance, "If God can do anything, he can make a stone so heavy that he can't lift it."

Na przykład, "Jeśli Bóg może zrobić cokolwiek [zechce], to może również stworzyć kamień, który jest tak ciężki, że nie może on go podnieść".

>The first premise establishes a deity that has the irresistible capacity to move other objects.

Pierwsza przesłanka przyjmuje istnienie bóstwa, które posiada nieograniczoną zdolność do poruszania innych obiektów.

>The second premise establishes an immovable object impervious to any movement.

Druga przesłanka przyjmuje istnienie obiektu, którego nie można poruszyć, nieczułego na jakikolwiek ruch.

>If the first object capable of moving anything exists, by definition, the immovable object cannot exist, and vice-versa.

Jeśli pierwszy obiekt, który jest w stanie poruszyć cokolwiek, istnieje, to wtedy z definicji nie może istnieć obiekt, którego nie można poruszyć, i vice versa.
leo_z (935 punktów)
>Sprzeczne przesłanki[...]
Nie wnikając w sensowność zapytania Zagubionego Jeźdźca, zastanawia mnie inny aspekt tej sprawy. Jak to jest, że dla niektórych jest sprzeczną przesłanka Jeśli Bóg może zrobić cokolwiek [zechce], to może również stworzyć kamień, który jest tak ciężki, że nie może on go podnieść, natomiast nie widzą żadnej sprzeczności w przesłance Doskonałość nie dopuszcza braków. W Bogu nie ma więc żadnych niedoskonałości, ograniczeń. Nie ma braków w Jego Miłości, w Jego świętości, w Jego poznaniu, w Jego działaniu itp
Nie wiem dlaczego, ale przypomina mi to trochę "filozofię Kalego" :*)

Przemysław Piela (2742 punktów)
Jak zwykle pan gmatwa sytuację. Tu chodzi tylko pośrednio o to czy kamień (lub bóg) może istnieć, bardziej o to, czy taka istota nadprzyrodzona jest wszechmogąca. Przykład ma na celu wykazać to, że coś takiego jak wszechmoc nie może istnieć.

>Jeśli pierwszy obiekt, który jest w stanie poruszyć cokolwiek, istnieje, to wtedy z definicji nie może istnieć obiekt, którego nie można poruszyć, i vice versa.
>

Musze się zgodzić

Bóg może wszystko => może stworzyć kamień którego nie podniesie i może podnieść każdy kamień => nie może stworzyć kamienia którego nie podniesie (bo może każdy podnieść) lub nie może podnieść każdego kamienia (bo może stworzyć taki, którego nie podniesie) => bóg nie może wszystkiego

No i dlatego nie istnieje wszechmogący bóg
To samo się odnosi do jego nieśmiertelności, może się zabić (bo jest wszechmocny), ale nie umrze bo jest nieśmiertelny, czyli nie może się zabić, a skoro nie może się zabić to znów nie jest wszechmogący lub też nie jest nieśmiertelny.

Proste i logiczne, a temu pan chyba nie zaprzeczy.
Kiedy pan uwierzy w LOGIKĘ!

Przemysław Piela
www.ateista.pl
Jan Lewandowski
>Jak zwykle pan gmatwa sytuację. Tu chodzi tylko pośrednio o to czy kamień (lub bóg) może istnieć, bardziej o to, czy taka istota nadprzyrodzona jest wszechmogąca. Przykład ma na celu wykazać to, że coś takiego jak wszechmoc nie może istnieć.
>>Jeśli pierwszy obiekt, który jest w stanie poruszyć cokolwiek, istnieje, to wtedy z definicji nie może istnieć obiekt, którego nie można poruszyć, i vice versa.
>>Musze się zgodzić
>Bóg może wszystko => może stworzyć kamień którego nie podniesie i może podnieść każdy kamień => nie może stworzyć kamienia którego nie podniesie (bo może każdy podnieść) lub nie może podnieść każdego kamienia (bo może stworzyć taki, którego nie podniesie) => bóg nie może wszystkiego
>No i dlatego nie istnieje wszechmogący bóg
>To samo się odnosi do jego nieśmiertelności, może się zabić (bo jest wszechmocny), ale nie umrze bo jest nieśmiertelny, czyli nie może się zabić, a skoro nie może się zabić to znów nie jest wszechmogący lub też nie jest nieśmiertelny.
>Proste i logiczne, a temu pan chyba nie zaprzeczy.
>Kiedy pan uwierzy w LOGIKĘ!



Piszesz Pan piramidalne bzdury. Proste i logiczne, tylko Pan Piela sprowadza ideę wszechmocy do absurdu, a potem cieszy się jak dziecko. Jest to jednak błąd logiczny reductio ad absurdum. Wszechmoc nie oznacza tego, że Bóg może czynić nawet logiczne absurdy. To tak jakby argumentować, że Bóg nie jest wszechmocny, bo nie może istnieć i istnieć zarazem. Nie ma to najmniejszego sensu. Nie jest to dowód na brak wszechmocy. Innymi słowy, skoro Bóg nie przekracza praw logiki i nie popada w paradoksy, to jeszcze nie oznacza, że nie jest wszechmocny. Gdyby to robił to wtedy właśnie nie byłby wszechmocny.

>Przemysław Piela
>www.ateista.pl
Przemysław Piela (2742 punktów)

>Piszesz Pan piramidalne bzdury. Proste i logiczne, tylko Pan Piela sprowadza ideę wszechmocy do absurdu, a potem cieszy się jak dziecko. Jest to jednak błąd logiczny reductio ad absurdum. Wszechmoc nie oznacza tego, że Bóg może czynić nawet logiczne absurdy. To tak jakby argumentować, że Bóg nie jest wszechmocny, bo nie może istnieć i istnieć zarazem. Nie ma to najmniejszego sensu. Nie jest to dowód na brak wszechmocy. Innymi słowy, skoro Bóg nie przekracza praw logiki i nie popada w paradoksy, to jeszcze nie oznacza, że nie jest wszechmocny. Gdyby to robił to wtedy właśnie nie byłby wszechmocny.

Wszechmoc przekracza prawa logiki, bo nie da się jednocześnie wykonać dwóch zaprzeczających się rzeczy. Proszę bardzo mi udowodnić, że Bóg jest wszechmogący w związku z paradoksem kamienia. Choć pewnie powie mi Pan, że tego nie musi udowadniać, bo Pan w to wierzy, więc w takim razie chciałbym dokładnie wiedzieć jak Pan rozumie pojęcie wszechmocy. Wszystkomogący to wszystkomogący i nie ma zlituj.
Przemysław Piela
www.ateista.pl
Jan Lewandowski

>Wszechmoc przekracza prawa logiki, bo nie da się jednocześnie wykonać dwóch zaprzeczających się rzeczy.

Wykonanie dwóch zaprzeczających sobie rzeczy to nie jest żadna wszechmoc, to jest właśnie jej przeciwieństwo, ponieważ jest to żądanie realności od absurdu. Reductio ad absurdum mamy zatem ciąg dalszy. Wszechmoc wedle ateusza to karykatura wszechmocy. Wymyśla on absurd i każe mu się uprawmocnić, kiedy to zaś w przypadku Boga nie następuje, wtedy twierdzi, że Bóg nie jest wszechmocny. Obala więc tylko tę karykaturę, nie coś co jest rzeczywistą wszechmocą rozumianą w granicach logiki i rozsądku. Gdyby zaś Bóg popełnił absurd wtedy zaraz podniósłby raban, że koncpecja istnienia Boga jest absurdalna i nierealna. Tak źle i tak niedobrze. Ateusz zawsze znajdzie kija. Rozmowa z wami przypomina często rozmowę z kimś kto przedakował LSD.

>Proszę bardzo mi udowodnić, że Bóg jest wszechmogący w związku z paradoksem kamienia.

Paradoks kamienia jest problemem sformułowanym błędnie logicznie (contradictory premises), nie jest więc żadnym wyzwaniem dla boskiej wszechmocy. Niemożność czynienia absurdu, czegoś co nie istnieje i istnieć nie może, nie jest żadnym dowodem przeciw niczemu.

>Choć pewnie powie mi Pan, że tego nie musi udowadniać, bo Pan w to wierzy, więc w takim razie chciałbym dokładnie wiedzieć jak Pan rozumie pojęcie wszechmocy.

Bóg może czynić wszystko co nie jest absurdalne logicznie i wewnętrznie sprzeczne.

> Wszystkomogący to wszystkomogący i nie ma zlituj.

Radzę dokształcić się z podstaw logiki, jest Pan z tym ewidentnie na bakier i pisze Pan takie brednie, że aż włos się jeży. I na koniec pytanie, które może unaoczni Panu bezsnes pańskich wywodów odnośnie wszechmocy: czy Bóg może być zarazem wszechmocgący i niewszechmogący? Skoro nie może to pewnie nie jest wszechmogący. Rozumowanie w stylu takich 'błyskotliwości" to coś co jest charakterystyczne dla pańskich wywodów w tym wątku.

>Przemysław Piela
>www.ateista.pl
>
Przemysław Piela (2742 punktów)
>Wykonanie dwóch zaprzeczających sobie rzeczy to nie jest żadna wszechmoc, to jest właśnie jej przeciwieństwo, ponieważ jest to żądanie realności od absurdu. Reductio ad absurdum mamy zatem ciąg dalszy. Wszechmoc wedle ateusza to karykatura wszechmocy. Wymyśla on absurd i każe mu się uprawmocnić, kiedy to zaś w przypadku Boga nie następuje, wtedy twierdzi, że Bóg nie jest wszechmocny. Obala więc tylko tę karykaturę, nie coś co jest rzeczywistą wszechmocą rozumianą w granicach logiki i rozsądku. Gdyby zaś Bóg popełnił absurd wtedy zaraz podniósłby raban, że koncpecja istnienia Boga jest absurdalna i nierealna. Tak źle i tak niedobrze. Ateusz zawsze znajdzie kija. Rozmowa z wami przypomina często rozmowę z kimś kto przedakował LSD.

Co jest "rzeczywistą" wszechmocą w granicach logiki i rozsądku? A to dobre, może jeszcze w granicach zdrowego rozsądku. To ja Panu proponuję wcisnąć tą wszechmoc w prawa fizyki, wtedy to już bedzie wszechmoc pospolita i każdy będzie wszechmocny na swój sposób. Mogę podnieść każdy kamień, o ile nie jest to sprzeczne z prawami fizyki, czyli muszę być dostatecznie silny by to uczynić, bo inaczej byłoby to absurdem.

>Bóg może czynić wszystko co nie jest absurdalne logicznie i wewnętrznie sprzeczne.
Czyli może stworzyć coś z niczego, albo sam istnieć od zawsze. Tą wszechmoc wg praw logiki wstawił pan tutaj wedle własnego widzimiesię.

Przykładowe zdanie "bóg istnieje" jest tautologią, gdyż nie mamy pewności co do jego wartości. Poza tym, nie znamy desygnatu tego boga.

>Radzę dokształcić się z podstaw logiki, jest Pan z tym ewidentnie na bakier i pisze Pan takie brednie, że aż włos się jeży. I na koniec pytanie, które może unaoczni Panu bezsnes pańskich wywodów odnośnie wszechmocy: czy Bóg może być zarazem wszechmocgący i niewszechmogący? Skoro nie może to pewnie nie jest wszechmogący. Rozumowanie w stylu takich 'błyskotliwości" to coś co jest charakterystyczne dla pańskich wywodów w tym wątku.

Natomiast dla pana bardzo charakterystyczne są próby racjonalizacji swojej wiary. Przede wszystkim co proponuję, to nie używać logiki do obrony absurdu. Jeszcze raz powtarzam, że tautologią jest zdanie, którego fałszywości lub prawdziwości nie możemy określić, a takich zdań u pana pełno.
Przemysław Piela
www.ateista.pl
Jan Lewandowski
>>Wykonanie dwóch zaprzeczających sobie rzeczy to nie jest żadna wszechmoc, to jest właśnie jej przeciwieństwo, ponieważ jest to żądanie realności od absurdu. Reductio ad absurdum mamy zatem ciąg dalszy. Wszechmoc wedle ateusza to karykatura wszechmocy. Wymyśla on absurd i każe mu się uprawmocnić, kiedy to zaś w przypadku Boga nie następuje, wtedy twierdzi, że Bóg nie jest wszechmocny. Obala więc tylko tę karykaturę, nie coś co jest rzeczywistą wszechmocą rozumianą w granicach logiki i rozsądku. Gdyby zaś Bóg popełnił absurd wtedy zaraz podniósłby raban, że koncpecja istnienia Boga jest absurdalna i nierealna. Tak źle i tak niedobrze. Ateusz zawsze znajdzie kija. Rozmowa z wami przypomina często rozmowę z kimś kto przedakował LSD.
>Co jest "rzeczywistą" wszechmocą w granicach logiki i rozsądku? A to dobre, może jeszcze w granicach zdrowego rozsądku. To ja Panu proponuję wcisnąć tą wszechmoc w prawa fizyki, wtedy to już bedzie wszechmoc pospolita i każdy będzie wszechmocny na swój sposób. Mogę podnieść każdy kamień, o ile nie jest to sprzeczne z prawami fizyki, czyli muszę być dostatecznie silny by to uczynić, bo inaczej byłoby to absurdem.

Fałszywa analogia bo sprowadzona do fizyki i człowieka. No a poza tym logika nie zawiera się w granicach fizyki. Z punktu widzenia logiki więcej rzeczy jest dopuszczalne niż z punktu widzenia fizyki, która jest wciąż niekompletnym opisem świata, dlatego ma niesprecyzowane granice.

>>Bóg może czynić wszystko co nie jest absurdalne logicznie i wewnętrznie sprzeczne.
>Czyli może stworzyć coś z niczego, albo sam istnieć od zawsze. Tą wszechmoc wg praw logiki wstawił pan tutaj wedle własnego widzimiesię.

A z którym prawem logiki sprzeczne jest stworzenie z niczego lub istnienie czegoś od nieskończoności? Przecież to właśnie ateusze twierdzą o świecie.

>Przykładowe zdanie "bóg istnieje" jest tautologią, gdyż nie mamy pewności co do jego wartości. Poza tym, nie znamy desygnatu tego boga.

Nonsens. Zdanie "Bóg istnieje" nie jest tautologią, bo tautologia zachodzi w przypadku orzekania o prawdziwości czegoś na mocy siebie samego. To zdanie nie jest zaś niczym takim. Brak pewności i brak desygnatu nie ma z kolei też nic wspólnego z tautologią. Gdyby wziąć na serio to co Pan psize okazałoby się, że tautologiami są też takie zdania jak "istnieje budyń czekoladowy", ponieważ z logicznego punktu widzenia nie da się dokładnie sprecyzować wartości desygnalnej tego zdania, nie da się też określić logicznej wartości tego zdania co stopnia jego pewności (w przypadku uzasadnienia go staje się tautologią). To co Pan pisze to jest więc jakiś bełkot pseudologiczny, nie logika.

>>Radzę dokształcić się z podstaw logiki, jest Pan z tym ewidentnie na bakier i pisze Pan takie brednie, że aż włos się jeży. I na koniec pytanie, które może unaoczni Panu bezsnes pańskich wywodów odnośnie wszechmocy: czy Bóg może być zarazem wszechmocgący i niewszechmogący? Skoro nie może to pewnie nie jest wszechmogący. Rozumowanie w stylu takich 'błyskotliwości" to coś co jest charakterystyczne dla pańskich wywodów w tym wątku.
>Natomiast dla pana bardzo charakterystyczne są próby racjonalizacji swojej wiary. Przede wszystkim co proponuję, to nie używać logiki do obrony absurdu. Jeszcze raz powtarzam, że tautologią jest zdanie, którego fałszywości lub prawdziwości nie możemy określić, a takich zdań u pana pełno.

Jak na razie obala Pan same strawmany, wrzucając do wora "wszechmoc" nierealne absurdy, kążąc im egzystować w tym zbiorze. No i nie odpowiedział Pan też na moje pytanie. Spycha Pan za to dyskusję na jakieś peryferie pseudologii, bo nie jest Pan w stanie pozostać przy meritum. Nie dziwię się, w sumie musiałby Pan bronić nonsensownego zarzutu opartego na logicznym błędzie Contradictory Premises. A że dylemat kamienia, któego Bóg nie może podnieść jest z punktu widzenia logicznego błędnie sformułowany już na wstępie to twierdzą logicy w swych opracowaniach. Ja tego nie wymyśliłem.

>Przemysław Piela
>www.ateista.pl
Przemysław Piela (2742 punktów)
Wszystkie wszechprzymiotniki są same w sobie paradoksalne, bo się falsyfikują.
Napisał pan, że wszechmoc nie oznacza tego, że Bóg może czynić nawet logiczne absurdy, więc używając wszechprzymiotnika "wszechmoc" pan i wszyscy panu podobni kompromitujecie się przed całym racjonalnym światem. Używając wszechprzymiotników - przymiotników, które przypisują rzeczom własności bez ograniczeń doprowadzamy do takich właśnie paradoksów. Radzę się głęboko zastanowić na swoją fanatyczną wiarą, bo ciągłe gmatwanie i używanie tych samych argumentów nikogo nie przekonuje. Być może jest pan uwielbiany wśród swoich ziomków, jednak w naszym gronie nikogo pan jeszcze do niczego nie przekonał.

Odsyłam jeszcze do:
pl.wikipedia.org/wiki/Paradoks_omnipotencji
pl.wikipedia.org/wiki/Błąd_logiczny - patrz 3 podpunkt od dołu.

Życzę miłego (p)oszukiwania zbłąkanych dusz.

Pozdrawiam
Przemysław Piela
www.ateista.pl
Jan Lewandowski
>Wszystkie wszechprzymiotniki są same w sobie paradoksalne, bo się falsyfikują.
>Napisał pan, że wszechmoc nie oznacza tego, że Bóg może czynić nawet logiczne absurdy, więc używając wszechprzymiotnika "wszechmoc" pan i wszyscy panu podobni kompromitujecie się przed całym racjonalnym światem. Używając wszechprzymiotników - przymiotników, które przypisują rzeczom własności bez ograniczeń doprowadzamy do takich właśnie paradoksów.

Nie ma żadnego paradoksu, ponieważ niemożność czynienia logicznego absurdu nie jest de facto żadną niemożnością. Po prostu problem jest u podstaw postawiony błędnie logicznie i powinien od razu zostać wyrzucony poza nawias jakichkolwiek sensownych rozważań. Trzeba naprawdę mieć w niskim poważaniu logikę, żeby wciąż uparcie to ignorować. Na tym forum wszyscy to zrozumieli i dlatego nikt już nie ciagnął tej nonsensownej argumentacji. Poza niejakim Pielą, Don Kichotem z absurdlandii. A zresztą Piela popełnia także inny błąd logiczny - Meaningles Question. Katalogi błędów logicznych już samą próbę postawienia takiego pytania określają mianem takiego błędu.


>Radzę się głęboko zastanowić na swoją fanatyczną wiarą, bo ciągłe gmatwanie i używanie tych samych argumentów nikogo nie przekonuje. Być może jest pan uwielbiany wśród swoich ziomków, jednak w naszym gronie nikogo pan jeszcze do niczego nie przekonał.

"Nieprzekonanie" się kogoś nie jest żadnym dowodem na nic. Zresztą nie wiem skąd Piela wziął sobie, że ja kogokolwiek chce przekonywać wsród racjonalistów. Oni są tak zbetonieni i ciasnomyślący, że prawie nic do nich nie dociera. Mam wiele energii do tych polemik, ale w utopię i w możliwość przebicia się przez racjonalistyczne skorupy nie wierzę. Polemizuję sobie dla czystej sztuki raczej.

Miłego wieczoru

>Życzę miłego (p)oszukiwania zbłąkanych dusz.
>Pozdrawiam
>Przemysław Piela
>www.ateista.pl
Przemysław Piela (2742 punktów)
>Nie ma żadnego paradoksu, ponieważ niemożność czynienia logicznego absurdu nie jest de facto żadną niemożnością.

Ten absurd wynika z ułomności wszechprzymiotników. Proszę naprawdę przestać się łudzić i przyjąć bez dodatkowych ośmieszających Pana komentarzy, że Bóg jako "istota absolutna", czyli mogąca wszystko, może wszystko, a jakikolwiek wyłom w tej zasadzie falsyfikuje ideę wszechmocności. Niech Pan nie poucza innych w kwestii logiki, bo logikiem na pewno Pan nie jest (Mój kolega z redakcji, Mateusz Banasik, znany Panu jako Bohoh dał kilka Pańskich tekstów z apologetyka.katolik.pl do oceny zaprzyjaźnionemu dr filozofii z Uniwersytetu Wrocławskiego, który nie miał co do tego wątpliwości). Pański Bóg może wiele, ale nie jest wszechmocny. Dlaczego? Bo "wszechmoc" to pojęcie bezsensowne, samo się falsyfikujące. Mówiąc "wszechmoc" nie wiemy, co mówimy. I to Pan używa pojęć, które od początku do końca są MEANINGLESS, jak Pan ładnie raczył sięgnąć do angielszczyzny, a nie ja.

Miałem nie odpowiadać już na Pańskie wypociny, ale jawne głupoty tutaj wypisywane nie dają mi spokoju. Chyba jednak wezmę przykład z innych forumowiczów i zakończę tę dyskusję bo nie ma ona głębszego sensu. Wszystko co trzeba było wyjaśnić zostało wyjaśnione.

P.S. Nikt tutaj z Panem nie chce rozmawiać, bo wszyscy wiedzą, że jest Pan zaślepiony swoimi poglądami i nie reaguje na argumenty strony przeciwnej. Radzę znaleźć sobie inne hobby.

Przemysław Piela
www.ateista.pl
Jan Lewandowski
>>Nie ma żadnego paradoksu, ponieważ niemożność czynienia logicznego absurdu nie jest de facto żadną niemożnością.
>Ten absurd wynika z ułomności wszechprzymiotników. Proszę naprawdę przestać się łudzić i przyjąć bez dodatkowych ośmieszających Pana komentarzy, że Bóg jako "istota absolutna", czyli mogąca wszystko, może wszystko, a jakikolwiek wyłom w tej zasadzie falsyfikuje ideę wszechmocności.

No to masz problem, bo poza tobą nikt nie używa wszechprzymiotników w znaczeniu absolutnym, sprowadzonym do konieczności czynienia nawet absurdu.

>Niech Pan nie poucza innych w kwestii logiki, bo logikiem na pewno Pan nie jest (Mój kolega z redakcji, Mateusz Banasik, znany Panu jako Bohoh dał kilka Pańskich tekstów z apologetyka.katolik.pl do oceny zaprzyjaźnionemu dr filozofii z Uniwersytetu Wrocławskiego, który nie miał co do tego wątpliwości

Tak, tak, a ja mam w domu złotą kaczkę na łańcuchu. Dawaj tego super logika na forum i niech podejmie się merytorycznej dyskusji, albo inaczej nie używaj takich argumentów, bo nic to nie wnosi i jest żenujące. Ja znam osobiście kilku habilitowanych biblistów, którzy po przeczytaniu paru zdań z jakiegoś artykułu Racjonalisty na temat Biblii po prostu sobie dawali spokój, określając to jako "bezwartościowe i pseudonaukowe śmiecie". Jednak ja takich "argumentów" nie używam, po prostu dyskutuję za pomocą swojej argumentacji.


). Pański Bóg może wiele, ale nie jest wszechmocny. Dlaczego? Bo "wszechmoc" to pojęcie bezsensowne, samo się falsyfikujące.

Skoro sobie ateuszu sprowadziłeś pojęcie wszechmocy do absurdu, interpretujac to jako możność czynienia nawet rzeczy logicznie niemożliwych, to w takim wypadku rzeczywiście może jest to pojęcie "samofalsyfikujące" się. Problem w tym, że coś co się tobie falsyfikuje po sprowadzeniu do absurdu, nie jest jeszcze dowodem na falsyfikację w ogóle.


>Mówiąc "wszechmoc" nie wiemy, co mówimy. I to Pan używa pojęć, które od początku do końca są MEANINGLESS, jak Pan ładnie raczył sięgnąć do angielszczyzny, a nie ja.

Ja dobrze wiem co mam na myśli używając słowa wszechmoc. A skoro ktoś to sobie celowo zamącił to jego problem. Nie oznacza to jednak jeszcze, że jest to samo w sobie zamącone.

>Miałem nie odpowiadać już na Pańskie wypociny, ale jawne głupoty tutaj wypisywane nie dają mi spokoju. Chyba jednak wezmę przykład z innych forumowiczów i zakończę tę dyskusję bo nie ma ona głębszego sensu. Wszystko co trzeba było wyjaśnić zostało wyjaśnione.

Nie ma przymusu do dyskusji. Jeśli się jednak Pan odzywasz to licz się z tym, że dyskusję należy prowadzić. Natomiast co do rzekomych głupot tu wypisywanych to jakoś kiepsko ci kolego idzie wykazywanie tego.

>P.S. Nikt tutaj z Panem nie chce rozmawiać, bo wszyscy wiedzą, że jest Pan zaślepiony swoimi poglądami i nie reaguje na argumenty strony przeciwnej. Radzę znaleźć sobie inne hobby.

Zanim temat się tu wyczerpał i wpadł tu niejaki Piela normalnie sobie tu dyskutowaliśmy. Proszę nie zmyślać.

JL

>Przemysław Piela
>www.ateista.pl
Bohoh
>>>Nie ma żadnego paradoksu, ponieważ niemożność czynienia logicznego absurdu nie jest de facto żadną niemożnością.
>>Ten absurd wynika z ułomności wszechprzymiotników. Proszę naprawdę przestać się łudzić i przyjąć bez dodatkowych ośmieszających Pana komentarzy, że Bóg jako "istota absolutna", czyli mogąca wszystko, może wszystko, a jakikolwiek wyłom w tej zasadzie falsyfikuje ideę wszechmocności.
>No to masz problem, bo poza tobą nikt nie używa wszechprzymiotników w znaczeniu absolutnym, sprowadzonym do konieczności czynienia nawet absurdu.
>>Niech Pan nie poucza innych w kwestii logiki, bo logikiem na pewno Pan nie jest (Mój kolega z redakcji, Mateusz Banasik, znany Panu jako Bohoh dał kilka Pańskich tekstów z apologetyka.katolik.pl do oceny zaprzyjaźnionemu dr filozofii z Uniwersytetu Wrocławskiego, który nie miał co do tego wątpliwości
>Tak, tak, a ja mam w domu złotą kaczkę na łańcuchu. Dawaj tego super logika na forum i niech podejmie się merytorycznej dyskusji, albo inaczej nie używaj takich argumentów, bo nic to nie wnosi i jest żenujące. Ja znam osobiście kilku habilitowanych biblistów, którzy po przeczytaniu paru zdań z jakiegoś artykułu Racjonalisty na temat Biblii po prostu sobie dawali spokój, określając to jako "bezwartościowe i pseudonaukowe śmiecie". Jednak ja takich "argumentów" nie używam, po prostu dyskutuję za pomocą swojej argumentacji.
>). Pański Bóg może wiele, ale nie jest wszechmocny. Dlaczego? Bo "wszechmoc" to pojęcie bezsensowne, samo się falsyfikujące.
>Skoro sobie ateuszu sprowadziłeś pojęcie wszechmocy do absurdu, interpretujac to jako możność czynienia nawet rzeczy logicznie niemożliwych, to w takim wypadku rzeczywiście może jest to pojęcie "samofalsyfikujące" się. Problem w tym, że coś co się tobie falsyfikuje po sprowadzeniu do absurdu, nie jest jeszcze dowodem na falsyfikację w ogóle.
>>Mówiąc "wszechmoc" nie wiemy, co mówimy. I to Pan używa pojęć, które od początku do końca są MEANINGLESS, jak Pan ładnie raczył sięgnąć do angielszczyzny, a nie ja.
>Ja dobrze wiem co mam na myśli używając słowa wszechmoc. A skoro ktoś to sobie celowo zamącił to jego problem. Nie oznacza to jednak jeszcze, że jest to samo w sobie zamącone.
>>Miałem nie odpowiadać już na Pańskie wypociny, ale jawne głupoty tutaj wypisywane nie dają mi spokoju. Chyba jednak wezmę przykład z innych forumowiczów i zakończę tę dyskusję bo nie ma ona głębszego sensu. Wszystko co trzeba było wyjaśnić zostało wyjaśnione.
>Nie ma przymusu do dyskusji. Jeśli się jednak Pan odzywasz to licz się z tym, że dyskusję należy prowadzić. Natomiast co do rzekomych głupot tu wypisywanych to jakoś kiepsko ci kolego idzie wykazywanie tego.
>>P.S. Nikt tutaj z Panem nie chce rozmawiać, bo wszyscy wiedzą, że jest Pan zaślepiony swoimi poglądami i nie reaguje na argumenty strony przeciwnej. Radzę znaleźć sobie inne hobby.
>Zanim temat się tu wyczerpał i wpadł tu niejaki Piela normalnie sobie tu dyskutowaliśmy. Proszę nie zmyślać.
>JL
>>Przemysław Piela
>>www.ateista.pl
>
Bohoh
>>Nie ma żadnego paradoksu, ponieważ niemożność czynienia logicznego absurdu nie jest de facto żadną niemożnością.

Ech, Janie Lewandowski! Cieszę się, że nareszcie Pan zrozumiał, że Bóg nie jest wszechmocny. Cóż to za wszechmoc, na którą nałożona jest masa warunków. Pański Bóg nie jest wszechmocny, a jeśli Pan tego nie może przełknąć, to uprzejmie napiszę, że jest wszechmocny inaczej.

>No to masz problem, bo poza tobą nikt nie używa wszechprzymiotników w znaczeniu >absolutnym, sprowadzonym do konieczności czynienia nawet absurdu.

Drogi Panie! Niech Pan nie wprowadza tu własnych przemyśleń i opinii, bądź też przestanie popełniać błędy ekwiwokacji. Przedrostek "wszech" właśnie oznacza moc absolutną. Niemniej jak możemy się na każdym kroku przekonać, zastosowanie go prowadzi do paradoksów, które falsyfikują znaczenie wyrazu występującego po nim. I to Pan masz problem, bowiem rozumienie wszechmocności jako "dużej mocy sprawczej obwarowanej kilkoma zasadami" to ekwiwokacja - którą Pan z miną znawcy (a rączki złożone w piramidkę) usiłuje komuś wcisnąć.

>Skoro sobie ateuszu sprowadziłeś pojęcie wszechmocy do absurdu
Pojęcie wszechmocy nie może zostać sprowadzone do absurdu lub rozumiane na nieabsurdalny sposób, ponieważ samo nie ma ustalonego sensu i falsyfikuje samo siebie. Pańskie wywody o rozumieniu wszechmocy nie mają sensu - bowiem nikt nie może zrozumieć, co to znaczy być wszechmocnym, ze względu na paradoksy falsyfikujące to pojęcie.

>Problem w tym, że coś co się tobie falsyfikuje po sprowadzeniu do absurdu, nie jest >jeszcze dowodem na falsyfikację w ogóle.
No to któryś tam raz napiszę - wszechmoc "sama w sobie" jest absurdalna, ze względu na wynikające z niej paradoksy logiczne.

>Ja dobrze wiem co mam na myśli używając słowa wszechmoc. A skoro ktoś to sobie >celowo zamącił to jego problem. Nie oznacza to jednak jeszcze, że jest to samo w sobie >zamącone.
Owszem, ma Pan na myśli "dużą moc sprawczą ograniczoną pewnymi zasadami". Pisząc, że Bóg jest wszechmocny nie rozumie Pan nic, bo jak można zrozumieć zdanie "Bóg jest wjkfbebfv". To Pan mąci, nadając nowe znaczenie "wszechmocy" używając go w starym kontekście.

>Nie ma przymusu do dyskusji. Jeśli się jednak Pan odzywasz to licz się z tym, że dyskusję >należy prowadzić. Natomiast co do rzekomych głupot tu wypisywanych to jakoś kiepsko ci >kolego idzie wykazywanie tego.
Swoją drogą to opanował Pan perfekcyjnie jedną sztukę: stwarzania wrażenia bycia ponad swoim kontrrozmówcą. Mój szanowny kolega Piela podał swoje rozumowanie, Pan podał swoje, każdy z Was miał pewne argumenty uzasadniające daną tezę, a jednak wg Pana Piela się myli, a Pan jest górą. Podczas gdy nie odpowiedział Pan na zarzuty mojego kolegi inaczej, jak tylko mówiąc "że nikt inny na poważnie nie rozumie słowa wszechmocny tak jak Piela". Tymczasem Pańskie rozumienie tego słowa jest swoistym novum, bowiem paradoks ten znany od stuleci, któremu poświęcona jest bogata literatura niegdy nie był rozważany pod kątem obwarowania wszechmocy warnukami. A wie Pan dlaczego? PONIEWAŻ WTEDY BÓG NIE JEST WSZECHMOCNY, a tego nasi kochani wierzący chcieli uniknąć
To, że Pan celowo przeinacza sens wszechprzymiotników jest zrozumiały - w końcu Pan jest tu obrońcą irracjonalnych treści. Ale szanowny Panie Janie, trochę przyzwoitości, szacunku dla rozmówcy - wciskanie komuś kitu i podpieranie się fachowymi nazwami błędów logicznych (jeszcze in English, żeby już wszyscy padli z wrażenia) - dowodzi Pańskiego poziomu intelektualnego. Trochę pokory, to przecież cecha Pańskiej wiary.
Jan Lewandowski
>>>Nie ma żadnego paradoksu, ponieważ niemożność czynienia logicznego absurdu nie jest de facto żadną niemożnością.
>Ech, Janie Lewandowski! Cieszę się, że nareszcie Pan zrozumiał, że Bóg nie jest wszechmocny. Cóż to za wszechmoc, na którą nałożona jest masa warunków. Pański Bóg nie jest wszechmocny, a jeśli Pan tego nie może przełknąć, to uprzejmie napiszę, że jest wszechmocny inaczej.

Nie ma żadnej "masy warunków". Owe warunki to narzucane przez Pielę idiotyczne warunki w postaci niemożności czynienia absurdu. Czyli "argumentacja reductio ad absurdum.

>>No to masz problem, bo poza tobą nikt nie używa wszechprzymiotników w znaczeniu >absolutnym, sprowadzonym do konieczności czynienia nawet absurdu.
>Drogi Panie! Niech Pan nie wprowadza tu własnych przemyśleń i opinii, bądź też przestanie popełniać błędy ekwiwokacji.

Jakiej "ekwiwoakcji", co ty bredzisz ateuszu?


>Przedrostek "wszech" właśnie oznacza moc absolutną. Niemniej jak możemy się na każdym kroku przekonać, zastosowanie go prowadzi do paradoksów, które falsyfikują znaczenie wyrazu występującego po nim.

Absurdy logiczne jakie wymyślił Piela nie są żadnym ograniczeniem wprowadzającym jakiejś rzekome "paradoksy". Już na samym wstępie powinny one zostać w ogóle wyeliminowane z dyskusji, aby dyskusja nie wychodziła z blędnych logicznie założeń. Katalogi błędów logicznych samo postawienie problemu kamienia, którego Bóg nie może podnieść uważają już za błąd logiczny (Meaningles Objection i Contradictory Premises). Obaj Panowie popełniają więc aż dwa błędy logiczne, rozwijając to zagadnienie.

>I to Pan masz problem, bowiem rozumienie wszechmocności jako "dużej mocy sprawczej obwarowanej kilkoma zasadami" to ekwiwokacja - którą Pan z miną znawcy (a rączki złożone w piramidkę) usiłuje komuś wcisnąć.

Ateuszu idź do szkoły i zapytaj swych nauczycieli co to jest ekwiwokacja, bo nie masz najwyraźniej zielonego pojęcia o tym o czym piszesz.


>>Skoro sobie ateuszu sprowadziłeś pojęcie wszechmocy do absurdu
>Pojęcie wszechmocy nie może zostać sprowadzone do absurdu lub rozumiane na nieabsurdalny sposób, ponieważ samo nie ma ustalonego sensu i falsyfikuje samo siebie. Pańskie wywody o rozumieniu wszechmocy nie mają sensu - bowiem nikt nie może zrozumieć, co to znaczy być wszechmocnym, ze względu na paradoksy falsyfikujące to pojęcie.

Jasno zdefiniowałem to pojęcie a wasze "paradoksy" to nic więcej jak powielanie błędnych logicznie założeń. Tworzycie sobie dylematy, których w ogóle nie ma i z logicznego punktu widzenia być nie powinno a potem twierdzicie, że "nikt nie może zrozumieć" czegoś tam. Macie problem, co nie znaczy, że on jednak istnieje. Jest stworzony na siłę i wbrew logice w tym momencie. No ale ateusz jest w stanie popełniać nawet błędy logiczne, byleby tylko przeforsować swą tezę. Ta dyskusja świetnie to pokazuje.

>>Problem w tym, że coś co się tobie falsyfikuje po sprowadzeniu do absurdu, nie jest >jeszcze dowodem na falsyfikację w ogóle.
>No to któryś tam raz napiszę - wszechmoc "sama w sobie" jest absurdalna, ze względu na wynikające z niej paradoksy logiczne.
>>Ja dobrze wiem co mam na myśli używając słowa wszechmoc. A skoro ktoś to sobie >celowo zamącił to jego problem. Nie oznacza to jednak jeszcze, że jest to samo w sobie >zamącone.
>Owszem, ma Pan na myśli "dużą moc sprawczą ograniczoną pewnymi zasadami". Pisząc, że Bóg jest wszechmocny nie rozumie Pan nic, bo jak można zrozumieć zdanie "Bóg jest wjkfbebfv". To Pan mąci, nadając nowe znaczenie "wszechmocy" używając go w starym kontekście.

Nie bredź ateuszu, nigdzie nie definiowałem wszechmocy na zasadzie Bóg jest wjkfbebfv". Polemizujesz sam ze sobą.

>>Nie ma przymusu do dyskusji. Jeśli się jednak Pan odzywasz to licz się z tym, że dyskusję >należy prowadzić. Natomiast co do rzekomych głupot tu wypisywanych to jakoś kiepsko ci >kolego idzie wykazywanie tego.
>Swoją drogą to opanował Pan perfekcyjnie jedną sztukę: stwarzania wrażenia bycia ponad swoim kontrrozmówcą. Mój szanowny kolega Piela podał swoje rozumowanie, Pan podał swoje, każdy z Was miał pewne argumenty uzasadniające daną tezę, a jednak wg Pana Piela się myli, a Pan jest górą. Podczas gdy nie odpowiedział Pan na zarzuty mojego kolegi inaczej, jak tylko mówiąc "że nikt inny na poważnie nie rozumie słowa wszechmocny tak jak Piela". Tymczasem Pańskie rozumienie tego słowa jest swoistym novum, bowiem paradoks ten znany od stuleci, któremu poświęcona jest bogata literatura niegdy nie był rozważany pod kątem obwarowania wszechmocy warnukami. A wie Pan dlaczego? PONIEWAŻ WTEDY BÓG NIE JEST WSZECHMOCNY, a tego nasi kochani wierzący chcieli uniknąć

Pisanie przez Pana wielkimi literami i boldem nie dodaje racji w tym wywodzie. A co do rzekomego obwarowywania "warunkami" Bożej wszechmocy to jest oczywiste, że Bóg nie może czynić logicznych absurdów i nie jest to żadne obwarowanie, ani ograniczenie, jest to po prostu oczywistość, z którą nikt nie dyskutuje poza paroma desperatami w postaci Pieli. Proponuję aby Panowie obaj napisali do logików i wytłumaczyli im, że problem Boga i kamienia nie jest sformulowany blędnie logicznie, bo Pan i Piela tak ustaliliście

>To, że Pan celowo przeinacza sens wszechprzymiotników jest zrozumiały - w końcu Pan jest tu obrońcą irracjonalnych treści. Ale szanowny Panie Janie, trochę przyzwoitości, szacunku dla rozmówcy - wciskanie komuś kitu i podpieranie się fachowymi nazwami błędów logicznych (jeszcze in English, żeby już wszyscy padli z wrażenia) - dowodzi Pańskiego poziomu intelektualnego. Trochę pokory, to przecież cecha Pańskiej wiary.

Nazwy błędów logicznych podaje po angielsku, bo mam anglojęzyczne opracowania na ten temat. Nie wiem jak to się określa dokładnie po polsku.
Bohoh
>Jakiej "ekwiwoakcji", co ty bredzisz ateuszu?
Określania ograniczonej mocy sprawczej pojęciem wszechmocy.

>Jasno zdefiniowałem to pojęcie
Z twojej definicji fideisto wynika, że Bóg nie jest wszechmocny - takiemu rezultatowi trudno się dziwić - nic nie może być wszechmocne z powodu ułomności samego pojęcia.

>Tworzycie sobie dylematy, których w ogóle nie ma i z logicznego punktu widzenia być nie powinno a potem twierdzicie, że "nikt nie może zrozumieć" czegoś tam.
Jasiu, ten dylemat ma taaaką brodę, więc racz nie pouczać innych i wskazywać, że szukają dziury w całym.

>Macie problem, co nie znaczy, że on jednak istnieje. Jest stworzony na siłę i wbrew logice w tym momencie.
A to ciekawe. Jasiu fideista-logicznysamouk poucza dr hab logiki Bogdana Chwedeńczuka "vide Przekonania religijne", prof. Barbarę Stanosz, Prof. Mariana Przełęckiego, i innych, pewnie, jeszcze bardziej wybitnych.

>No ale ateusz jest w stanie popełniać nawet błędy logiczne, byleby tylko przeforsować swą tezę.
Fideista jest w stanie mówić od rzeczy, byle by przeforsować irracjonalne treści.

>Nie bredź ateuszu, nigdzie nie definiowałem wszechmocy na zasadzie Bóg jest wjkfbebfv". Polemizujesz sam ze sobą.
Nie wydziwiaj Jasiu. Podałem tu analogię, która niezwykle trafnie ukazuje treść pojęcia "wszechmocy".

>Pisanie przez Pana wielkimi literami i boldem nie dodaje racji w tym wywodzie.
Panie Janie, ja po prostu wyróżniłem najważniejszą myśl mojego postu. Pól biedy, że Pan źle to zinterpretował; gorzej, że używa Pan tego jako argumentu, a to się nie godzi.

>A co do rzekomego obwarowywania "warunkami" Bożej wszechmocy to jest oczywiste, że Bóg nie może czynić logicznych absurdów
Wiem, że to oczywiste, zatem Bóg nie jest wszechmocny. Boga nie można wyłączyć spod wszechmocy błędami logicznymi, ponieważ jest to byt absolutny.

>i nie jest to żadne obwarowanie, ani ograniczenie, jest to po prostu oczywistość
Oczywistością jest również rozumienie aksjomatu Euklidesa. Jednakże w naszej poprzedniej dyskusji uważał Pan inaczej (inna sprawa, że aksjomatów już od co najmniej 70 lat nie definiuje się jako prawdę oczywistą, ale to już inne zagadnienie).

>Proponuję aby Panowie obaj napisali do logików i wytłumaczyli im, że problem Boga i >kamienia nie jest sformulowany blędnie logicznie, bo Pan i Piela tak ustaliliście
A ja proponuję, żeby Pan w końcu mówił od rzeczy sprawiając wrażenia intelektualisty, a moich odpowiedzi zbywał "oczywistością" - nota bene oczywiste jest moje rozumowanie paradoksu kamienia.

>Nazwy błędów logicznych podaje po angielsku, bo mam anglojęzyczne opracowania na ten temat. Nie wiem jak to się określa dokładnie po polsku.
Angielskie? Może tego katolickiego oszołoma pana Kreefta? Ciekawie fałszuje bibliografie ludzi, którzy są nie po jego myśli... vide Nietzsche na przykład.
Jan Lewandowski
>>Jakiej "ekwiwoakcji", co ty bredzisz ateuszu?
>Określania ograniczonej mocy sprawczej pojęciem wszechmocy.

Powtarzam: gdzie tu jest "ekwiwokacja"?

>>Jasno zdefiniowałem to pojęcie
>Z twojej definicji fideisto wynika, że Bóg nie jest wszechmocny - takiemu rezultatowi trudno się dziwić - nic nie może być wszechmocne z powodu ułomności samego pojęcia.

Jak masz Pan infantylne pojęcie wszechmocy rodem jeszcze z dzieciństwa, gdzie Boga pojmowało się jako czarodzieja, który może wszystko co tylko wymyśli dziecięca wyobraźnia, nie znająca granic logiki, to trudno na to poradzić, że wychodzą "paradoksy".

> >Tworzycie sobie dylematy, których w ogóle nie ma i z logicznego punktu widzenia być nie powinno a potem twierdzicie, że "nikt nie może zrozumieć" czegoś tam.
>Jasiu, ten dylemat ma taaaką brodę, więc racz nie pouczać innych i wskazywać, że szukają dziury w całym.

Nie byliście w stanie wskazać żadnego realnego dylematu z Pielą. Stwierdzacie że Bóg nie może 7ei23dui48fdhj4f48f, więc niby "nie jest" wszechmocny. To jest erystyka nie argumentacja. Produkujecie "dylematy" oparte na puste treściowej, która w dodatku jest błędna logicznie.



>>Nie bredź ateuszu, nigdzie nie definiowałem wszechmocy na zasadzie Bóg jest wjkfbebfv". Polemizujesz sam ze sobą.
>Nie wydziwiaj Jasiu. Podałem tu analogię, która niezwykle trafnie ukazuje treść pojęcia "wszechmocy".

Podałeś analogią zupełnie idiotyczną, bo nie ma czegoś w rodzaju 8d4484uf58gu

>>A co do rzekomego obwarowywania "warunkami" Bożej wszechmocy to jest oczywiste, że Bóg nie może czynić logicznych absurdów
>Wiem, że to oczywiste, zatem Bóg nie jest wszechmocny. Boga nie można wyłączyć spod wszechmocy błędami logicznymi, ponieważ jest to byt absolutny.

Coś co jest logicznie absurdalne nie istnieje w świecie realnym i istnieć nie może. Nie ogranicza zatem Bożej wszechmocy.

>>Nazwy błędów logicznych podaje po angielsku, bo mam anglojęzyczne opracowania na ten temat. Nie wiem jak to się określa dokładnie po polsku.
>Angielskie? Może tego katolickiego oszołoma pana Kreefta? Ciekawie fałszuje bibliografie ludzi, którzy są nie po jego myśli... vide Nietzsche na przykład.

Nie, nie Ktreefta, różnych logików, niektórzy to chyba nawet ateiści. A Panu życzę aby wzniósł się na nieco wyższy poziom niż polemika z biografią Nietzschego Kreefta. Notabene, nie znoszę takich apologetów jak Kreeft i Pascal. Pożal się Boże a nie argumentacja. Szczególnie Pascala nie cierpię. Polecam ateistom próby polemik z takimi potęgami prawdziwej światowej apologetyki jak Geisler, Craig, Turek i Plantinga. To są goście. Wtedy poziom polemik ateistyczno teistycznych w naszym polskim necie wejdzie w końcu na jakiś prawdziwy poziom, choć nie sądzę, że kiedykolwiek dogonimy poziom anglosaskiej publicystki w tym temacie, za którą jesteśmy jak sto lat za murzynami.

Powolne EOT, ponieważ wartość merytoryczna tej dyskusji wyczerpała się.
Bohoh
>Jak masz Pan infantylne pojęcie wszechmocy rodem jeszcze z dzieciństwa, gdzie Boga pojmowało się jako czarodzieja, który może wszystko co tylko wymyśli dziecięca wyobraźnia, nie znająca granic logiki, to trudno na to poradzić, że wychodzą "paradoksy".

Panie, a czymże jest bóg jak nie infantylną ideą o samostworzeniu, wszechmocy (heh, znów to ułomne pojęcie), itd. A swoją drogą, to jak żałosny jest ten twój bóg, skoro ludzka logika nad nim zwycięża.

>Nie byliście w stanie wskazać żadnego realnego dylematu z Pielą. Stwierdzacie że Bóg nie może 7ei23dui48fdhj4f48f, więc niby "nie jest" wszechmocny. To jest erystyka nie argumentacja. Produkujecie "dylematy" oparte na puste treściowej, która w dodatku jest błędna logicznie.

Poza tym, że wg ciebie rozumienie wszechmocy jako dużej mocy sprawczej ograniczonej pod pewnymi warunkami jest "oczywiste", nie podałeś żadnego innego uzasadnienia. A pustka treściowa kryje się w słowie "wszechmoc", ponieważ tak beztrosko się nim posługujemy a nie wiemy, co to oznacza.

>Podałeś analogią zupełnie idiotyczną, bo nie ma czegoś w rodzaju 8d4484uf58gu

Brawo! Tak samo, jak nie istnieje wszechmocny byt - to równie idiotyczne.

>Coś co jest logicznie absurdalne nie istnieje w świecie realnym i istnieć nie może.

Hmm... święta racja. Więc czemu Jasiu nie jesteś ateistą?

>Nie, nie Ktreefta, różnych logików, niektórzy to chyba nawet ateiści. A Panu życzę aby wzniósł się na nieco wyższy poziom niż polemika z biografią Nietzschego Kreefta. Notabene, nie znoszę takich apologetów jak Kreeft i Pascal. Pożal się Boże a nie argumentacja. Szczególnie Pascala nie cierpię. Polecam ateistom próby polemik z takimi potęgami prawdziwej światowej apologetyki jak Geisler, Craig, Turek i Plantinga. To są goście. Wtedy poziom polemik ateistyczno teistycznych w naszym polskim necie wejdzie w końcu na jakiś prawdziwy poziom, choć nie sądzę, że kiedykolwiek dogonimy poziom anglosaskiej publicystki w tym temacie, za którą jesteśmy jak sto lat za murzynami.

Cóż, artykuł Kreefta znalazłem w witrynie wraz z twoimi artykułami. Jeśli Kreeft jest ci tak wstrętnym, to może powinieneś szepnąć to i owo adminowi do ucha, żeby rozważył czy dalsza egzystencja Kreeftowych artykułów jest zasadna. Ale nieważne, to tylko mała dygresja. A na obecnym etapie życia nie "zmierzę się" z twoimi apologetycznymi guru - cóż ciężko człowiekowi bez teologicznego wykształcenia polemizować z zawodowcami.

>Powolne EOT, ponieważ wartość merytoryczna tej dyskusji wyczerpała się.

Jan Lewandowski
>>Jak masz Pan infantylne pojęcie wszechmocy rodem jeszcze z dzieciństwa, gdzie Boga pojmowało się jako czarodzieja, który może wszystko co tylko wymyśli dziecięca wyobraźnia, nie znająca granic logiki, to trudno na to poradzić, że wychodzą "paradoksy".
>Panie, a czymże jest bóg jak nie infantylną ideą o samostworzeniu, wszechmocy (heh, znów to ułomne pojęcie), itd. A swoją drogą, to jak żałosny jest ten twój bóg, skoro ludzka logika nad nim zwycięża.

Nie ma takiego czegoś jak "ludzka logika", która "ogranicza" Boga. Logika jest po prostu logiką bez przymiotników genetycznych, jest tak oczywista, że nie domaga sie nawet uzasadnienia jako system (choć ostatnio czytałem wywody pewnych nawiedzonych do szpiku kości postmodernistów, którzy twierdzą, że logika jest błędnokołowa), jest systemem spoza wiedzy ludzkiej, jest pewna, bo jest funkcją osadzoną raz na zawsze w strukturze rzeczywistości i trwa poza ludzkimi umysłami (choć umysły ludzkie mogą ją uchwycić). I tylko nasz ludzki niedoskonały język może używać tu wprowadzających w błąd i złudzenie terminów typu logika "ogranicza" Boga, Bóg "nie może" przekraczać praw logiki itd. W rzeczywistości są to tylko obrazowe pojęcia. Dlatego nie dowodzą one de facto jakiegoś ograniczenia czy niemożności w działaniu Boga odniesionego do praw logiki, których "nie może" On złamać. To tak jakby się upierać, że stwierdzenie "słońce zachodzi" jest "dowodem" na jakiś ruch słońca względem ziemi. Opis odnoszący logikę do czegoś, lub Czegoś, jest tak samo niepełny i niedoskonały, choć logika jest cały czas prawomocna.

>>Nie byliście w stanie wskazać żadnego realnego dylematu z Pielą. Stwierdzacie że Bóg nie może 7ei23dui48fdhj4f48f, więc niby "nie jest" wszechmocny. To jest erystyka nie argumentacja. Produkujecie "dylematy" oparte na puste treściowej, która w dodatku jest błędna logicznie.
>Poza tym, że wg ciebie rozumienie wszechmocy jako dużej mocy sprawczej ograniczonej pod pewnymi warunkami jest "oczywiste", nie podałeś żadnego innego uzasadnienia. A pustka treściowa kryje się w słowie "wszechmoc", ponieważ tak beztrosko się nim posługujemy a nie wiemy, co to oznacza.

Piela nieprosił mnie o uzasadnienie tylko o definicję, więc ją dostał. Popełniasz kolego Ignorantio elenchi.

>>Podałeś analogią zupełnie idiotyczną, bo nie ma czegoś w rodzaju 8d4484uf58gu
>Brawo! Tak samo, jak nie istnieje wszechmocny byt - to równie idiotyczne.
>>Coś co jest logicznie absurdalne nie istnieje w świecie realnym i istnieć nie może.
>Hmm... święta racja. Więc czemu Jasiu nie jesteś ateistą?

Typowe zboczenie z tematu. Ale zboczenia to typowa cecha młodych chłopców.

Ja daję EOT, chyba, że coś oryginalnego wypocisz, czego nie wypociłeś wcześniej i do czego się jeszcze nie mogłem wcześniej odnieść.

Pozdrawiam
Bohoh
>Typowe zboczenie z tematu. Ale zboczenia to typowa cecha młodych chłopców.
Jasiu - czegoś tak prostackiego to nawet po tobie się nie spodziewałem. Żałosny z ciebie robak.

>Nie ma takiego czegoś jak "ludzka logika", która "ogranicza" Boga. Logika jest po prostu logiką bez przymiotników genetycznych, jest tak oczywista, że nie domaga sie nawet uzasadnienia jako system (choć ostatnio czytałem wywody pewnych nawiedzonych do szpiku kości postmodernistów, którzy twierdzą, że logika jest błędnokołowa), jest systemem spoza wiedzy ludzkiej,

Ja nie chcę się teraz sprzeczać o logikę, bo to inne zagadnienie, które wymaga przygotowania. Wiedz jednak, że twój "system spoza wiedzy ludzkiej" (komiczne ), czyli tak naprawdę teoria dwóch pni poznania (wałkowane od tysiącleci a priori i a posteriori) ma tyluż zwolenników co przeciwników, i rzeczywiście kompetentna osoba w tym temacie mogłaby jeśli nie sfalsyfikować, to co najmniej poddać ją w wątpliwość.

Jak chcesz, to EOT. Pozdrawiam
Bartek Bartkowski (83 punktów)
>>Hmm... święta racja. Więc czemu Jasiu nie jesteś ateistą?
>Typowe zboczenie z tematu. Ale zboczenia to typowa cecha młodych chłopców.

A to nie ad personam czasem?
Bart
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
>Jak zwykle to co piszesz jest żałosne.
Jak zwykle odpowiadając na mój post obnażasz swoją prostacką naturę, która nakazuje ci żądać w stosunku do siebie używania formy "Pan", której wobec mnie nie raczysz stosować. Dlaczego? Bo jak w przypadku każdego prostaka twój szacunek oparty jest na strachu, więc do osób, które wykazują ci na każdym kroku bezsens twoich wypocin zwracasz się per Pan, zaś do mnie, który sporadycznie komentuje twe wypowiedzi, pozwalasz sobie na zrzucenie maski wielce kulturalnego intelektualisty. Ty jesteś żałosny człowieczku.

>Dziś z używających net prawie każdy zna angielski, więc nie wiem jak jeszcze można się popisywać znajomością tego języka.
Ja też nie wiem dlaczego uważasz, że popisujez się zamieszczając cytat w obcym języku.

>>Blask byłby może mniejszy, ale za to współgrający ze światłem kaganka oświaty, gdyby JL zamieścił tłumaczenie.
>Mogę to przetłumaczyć, jeśli tylko "Zagubiony jeździec" któremu odpowiedziałem nie zna tego języka.
Jesteśmy Polakami, więc nie widzę powodu do używania języka obcego w procesie porozumiewania się między sobą. Może ty znasz jakiś?

Jan Lewandowski
>Bo jak w przypadku każdego prostaka twój szacunek oparty jest na strachu, więc do osób, które wykazują ci na każdym kroku bezsens twoich wypocin

Może rzucisz więc jakiś konkret, z ktorego takie "wykazanie" by wynikało, i to przedyskutujemy merytorycznie? Bo jak zwykle stać cię tylko na pustosłowie. Jak znam życie to "odpowiesz" w swym głupkowatym stylu, za pomocą zdań pozbawionych jakiegokolwiek sensu, gdzie będzie więcej uśmieszków i emotikonków niż sensownych słów, ale poczekamy. A te głodne kawałki o "strachu" ci wyszły nieźle, rzeczywiście tak się "boję" Sędziaka, że aż pisze mu na "Pan".
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
Wdawanie się z tobą w dyskusję nic mi nie daje oprócz niewielkiej satysfakcji, gdy wyłazi ci słoma z walonek i piszesz takie post jak wyżej.
A już merytoryczna dyskusja z tobą?! Już raz pokazałeś, że ze mną nie jesteś zdolny do takiej dyskusji, w kółko powtarzałeś to samo o emotikonach, i że moje uwagi są głupie - teraz robisz dokładnie to samo - nie ma z kim dyskutować.
Jan Lewandowski
>Wdawanie się z tobą w dyskusję nic mi nie daje oprócz niewielkiej satysfakcji, gdy wyłazi ci słoma z walonek i piszesz takie post jak wyżej.
>A już merytoryczna dyskusja z tobą?! Już raz pokazałeś, że ze mną nie jesteś zdolny do takiej dyskusji, w kółko powtarzałeś to samo o emotikonach, i że moje uwagi są głupie - teraz robisz dokładnie to samo - nie ma z kim dyskutować.

Czyli tradycyjnie wymiękłeś jak przyszło co do czego, cóż, przymuszał cię nie będę.
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
Tak, masz rację - gdy przychodzi mi spotkać się z prostakiem wówczas "wymiękam" i nie potrafię sobie z takim poradzić. Bowiem jedynym sposobem na prostaka jest zdzielić go nahajką przez łeb, żeby poczuł fizyczną podległość - co z przyczyn oczywistych - w tej sytuacji nie jest możliwe.
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
Zdaje mi się, że "akurat" umieściłeś swą wypowiedź jako komentarz do postu JL a nie Zagubionego Jeźdzca.
mohawk (2936 punktów)
>Zdaje mi się, że "akurat" umieściłeś swą wypowiedź jako komentarz do postu JL a nie Zagubionego Jeźdzca.
Zechciej się jeszcze raz a dokładniej przyjrzeć. Zobaczysz wówczas, że jednak odpowiedziałem bezpośrednio Jeźdźcowi. Mój post znajduje się na tym samym poziomie hierarchii co post JL, przeto w żaden sposób nie może być odpowiedzią na jego post.
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
Masz rację, pomyliłem się. Sposób wyświetlania postów jest fatalny, bo prowadzi do takich pomyłek - trzeba faktycznie mierzyć linijką, żeby sięzorientować co, gdzie, dla kogo.
Roman (1901 punktów)
>Masz rację, pomyliłem się. Sposób wyświetlania postów jest fatalny, bo prowadzi do takich pomyłek - trzeba faktycznie mierzyć linijką, żeby sięzorientować co, gdzie, dla kogo.
>

Sprobuj przekonac o tym webmastera.

--
RG
Jan Lewandowski
>>Masz rację, pomyliłem się. Sposób wyświetlania postów jest fatalny, bo prowadzi do takich pomyłek - trzeba faktycznie mierzyć linijką, żeby sięzorientować co, gdzie, dla kogo.
>>Sprobuj przekonac o tym webmastera.
>--
>RG

Podpisuję się pod uwagami obu Panów. Myślę, że - przy całym szacunku dla techniczengo i estetycznego wykonania strony Mariusza Agnosiewicza, które jest rewelacyjne moim zdaniem (choć informatykiem nie jestem i może nie powinienem oceniać), niniejsze forum jest fatalne technicznie, niemal przedpotowe w obsłudze. Nie chcę Mariuszowi nic sugerować, ale osobiście od dawna marzy mi się na Racjonaliście forum takie jak to watchtower.org.pl/forum/ , czy takie jak www.4un.pl/forum/ . Możliwości tego tupu popularnego forum dyskusyjnego są o wiele większe, o wiele wygodniej się na nim pisze i się je czyta. Cytaty przedmówcy można sobie oznaczyć w specjalny wyróżniający sposób, za pomocą białego pola; swoje teksty można zaś modelować dowolnie tak jak w Wordzie, powiększać czcionkę, wstawiać boldy i kursywy, nawet kolorować czcionkę; nie trzeba chyba więc argumentować, że takie forum byloby o wiele funkcjonalniejsze.

Pozdrawiam
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
webmaster jest całkowicie odporny na potrzeby klienta i na wszelkie uwagi krytyczne zwykł był odpowiadać, że jemu się podoba tak jak jest. Cóż, siła jest po jego stronie.
ats42
Mając w głębokim poważaniu, na jakim poziomie konspektu wypadnie moja odpowiedź wtrącę się w ten temat z kamieniem.

Problem jest źle sformułowany a jego rozwiązanie jeszcze gorsze.

Człowiek potrafi skonstruować rzeczy, których nie potrafi udźwignąć, dlaczego więc bóg, który ponoć stworzył człowieka na swoje podobieństwo, miałby być wolny od tego typu ograniczeń. Człowik może sobie stawiać domy, mosty itp, i do pewnego momentu je przemieszczać lub rozbierać po kawałku. Od pewnego momentu pozostaje już tylko użycie C4.

Jako pełnoprawną postawie hipotezę, że bóg poległ w trakcie rozwalania za pomocą materiałów wybuchowych (a może rozszczepialnych) jakiegoś badziewia, które mu nie wyszło. W wyniku tego powstał nasz wszechświat i tu wszystko sie zgadza. I było bum, i boga coś nie widać. Wszakże i człowiekowi nie wszystko wychodzi, i saperzy się mylą.
inhet (1073 punktów)
Aleś namieszał, Zagubiony Jeźdźcze
mohawk (2936 punktów)
>Aleś namieszał, Zagubiony Jeźdźcze
Jeździec namieszał i zniknął z forum.
Zagubiony Jeździec
Nie zniknął. Przyglądam się dyskusji.
inhet (1073 punktów)
>Nie zniknął. Przyglądam się dyskusji.

I cóż widziem, proszę wycieczki konnej?
mohawk (2936 punktów)
>Nie zniknął. Przyglądam się dyskusji.
Spodziewałem się, że jako inicjator dyskusji włączysz się do niej.
inhet (1073 punktów)
>Spodziewałem się, że jako inicjator dyskusji włączysz się do niej.
>

Niekiedy inicjacja jest wystarczającym powodem inicjacji.

zofia
Bóg jest niematerialny a kamień jest z materii. Nie ma kwestii móc, nie móc w przypadku Boga. On jest już zaktualizowany i jako Stwórca kamienia już go "podniósł".
Zagubiony Jeździec
Więc, że tak powiem przeliczyłeś się. Jednakże na początku był taki zamysł, ale brak czasu uniemożliwia mi przyłączenie się do dyskusji.
inhet (1073 punktów)
>Bóg jest niematerialny a kamień jest z materii. Nie ma kwestii móc, nie móc w przypadku Boga. On jest już zaktualizowany i jako Stwórca kamienia już go "podniósł".
Skoro kamien, w cudzysłowie czy bez, został podniesiony, zamówienie nie jest wykonane.


Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365