 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-11-2004 19:54 | Zagubiony Jeździec | Nietolerancyjny Ateista | Chciałbym poruszyć temat ateizmu. Zasmucają mnie bowiem przyczyny, które są powodem przerzucania się nia ateizm, bądź jego wyboru. Niepokoi mnie też problem, jaki w ostatnich czasach jest już bardzo widoczny. Mianowicie chodzi o dostrzegalne napięcie między ludźmi wierzącymi, w szczególności katolikami, a niewierzącymi. Coraz częściej potwierdza się równienie "ateista = nienawidzący katolików" - spotykane najczęsciej, (ale nie tylko) u młodych, zbuntowanych ludzi, których argumenty odnośnie odejścia od koscioła są zasmucające, dziecinne. Dochodzi też do sytuacji, że osoba wierząca wstydzi się przyznawać do swoich poglądów, bojąc się niezrozumienia, wyśmiania. Teoretycznie katolik nie powinien mieć z tym problemu, jednak przyglądając się temu z innej strony- pod kątem człowieka - jest już coś nie tak. Zastanawia mnie czym taka awersja ateistów do kościoła katolickiego i jego wspólnoty jest spowodowana. Przecież mamy tolerancję religijną, ogólną tolerancję, wolność poglądów. Chciałbym, żeby osoby o poglądach ateistycznych jakoś się ustosunkowały do wyżej przedstawionych spraw, a wierzących o przedstawienie doświadczeń z życia z nimi związanych (czy dostrzegacie,odczuwacie tą awersję itp.). Poza tym zapraszam oczywiście do ogólnej dyskusji.
|
| lucabrasi | To raczej ateisci sa dyskryminowani i wielu boi sie przyznac do swoich pogladow. Mowienie o nietolerancji dla katolikow w panstwie prawie ze wyznaniowym jest smieszne
|
|
 | | Daniel Delimata | >To raczej ateisci sa dyskryminowani i wielu boi sie przyznac do swoich pogladow. Mowienie o nietolerancji dla katolikow w panstwie prawie ze wyznaniowym jest smieszne
W pewnych zamkniętych społecznościach można jednak mówić o takich zachowaniach.
|
|
| Niewierzący pesymista - parada nietolerancji | Pana to dziwi?Niech pan włączy telewizję: Niedziela J.P II , Poniedziałek Giertych,Wtorek Kaczyński, Środa: LPR wytropilo masona, Czwartek Wszechpolski młodzieniaszek poucza że jak prawdziwi polacy(czyli oni) dojdą do władzy to ateiści, protestanci itp. będą ludżmi II kategorii, Piątek PIS,LPR do spółki atakują wiadomą paradę....,Sobota spisek masońsko-żydowski w ONZ- dośść. Czy jeszcze pan się dziwi. Nasz narodek jest przekorny i zawsze jeśli go się czymś przekarmia to to odrzuca. Jeśli za parę miesięcy wymienieni wyżej dojdą do władzy to : 1.W jakich więzieniach będą gnić bezbożni ateiści?(Polska nie ma jakiś Kołym czy innych Katyniów)2.Czy za dokonanie aborcji dostastanie się dożywocie.3 Czy spalą wszystkie SEX-Shopy, a w szkołach będą uczyć że ludzie rozmnażają się przez pączkowanie? [Odpowiedzi:1.Nikt nie będzie gnić bo wszyscy w polsce są katolikami 2.Aborcja? a co to takiego? 3. Kto by w ogóle mówił o takich świństwach!* Ankieta pochodzi z 2084 roku.] A teraz bardziej poważnie. Wszystkie totalitaryzmy obiecują w zamian za rezygnację ze swoich praw poczucie bezpieczeństwa a społeczeństwo polskie nie czuje się bezpieczne. Polski katolicyzm ma zapędy totalitarne(Totalitaryzm jest tu rozumiany jako chęć kontrolowanie poczynań człowieka od narodziny po śmierć w sposób bezpośredni lub z a k a m u f l o w a n y).Dla mnie naprawdę nie ma znaczenia czy totalitaryzm powołuje się na czynniki nadprzyrodzone czy nie(np. komunizm). Ma pan odpowiedź dlaczego młodzi ludzie (I nie tylko) się buntują przeciwko katolicyzmowi. który próbuje się narzucać odgórnie i czynić z niego jakąś ostateczną prawdę. Ludzie, którzy jeszcze nie skostnieli i nie zastygli w jakiś ramach czują że coś jest nie tak. Nie dają sobie wmówić że wolność jest wtedy jeśli chodzi się na smyczy i po określonym odgórnie terenie. Drogi Jeźdźcu my niekatolicy po prostu boimy się o siebie, i nie jesteśmy masochistami i samobójcami. Chcemy mieć prawo wyboru i za ten wybór nie być karanymi. Zobacz LPR i PIS mają razem ok 30% procent wyborców, czy będziemy musieli się zwracać po sprawiedliwość do Strasburga, po wyborach kiedy te partie dojdą do władzy?Bo polskie sądy będą parodią sprawiedliwości? W szkołach będzie się uczyć w/g jedynie słusznej "katolickiej nauki społecznej"? Katolicki prezydent będzie podpisywał każdą ustawę sprokurowaną przez katolicki sejm.? Aż mie dziwi że są jeszcze ludzie, którzy mają odwagę powiedzieć głośno NIE(może dlatego że są młodzi i niedoświadczeni lub po prostu zdesperowani?) Może odpowiesz że wy katolicy jesteście w większości?Wobec tego wiekszość będzie decydowała. Na twoim miejscu nie stosował bym tego argumentu.Czy to że coś jest większością lub mniejszością oznacza automatycznie prawdziwość lub nie? Większość niemców popierała Hitlera czy oznacza to że miała rację? Dla przeciwagi w USA istnieje egzotyczny "klub płaskiej ziemi" tzn. jego członkowie uważają że ziemia jest płaska jak naleśnik czy to że są mniejszością oznacza że mają rację? Nie. Racją bowiem jest to co można udowodnić.Jestem gotowy tolerować każdego pod warunkiem że odpłaci mi tym samym. Niestety katolicy nie zamierzają tolerować niczego co jest niekatolickie
|
|
 | | Feluś | >Pana to dziwi?Niech pan włączy telewizję: Niedziela J.P II , Poniedziałek Giertych,Wtorek Kaczyński, Środa: LPR wytropilo masona, Czwartek Wszechpolski młodzieniaszek poucza że jak prawdziwi polacy(czyli oni) dojdą do władzy to ateiści, protestanci itp. będą ludżmi II kategorii, Piątek PIS,LPR do spółki atakują wiadomą paradę....,Sobota spisek masońsko-żydowski w ONZ- dośść. Czy jeszcze pan się dziwi. Nasz narodek jest przekorny i zawsze jeśli go się czymś przekarmia to to odrzuca.
To polityka....A zobacz na zwykłych, szarych ludzi, którzy chcą chodzić spokojnie do kościoła, którzy odmawiają pacież, którzy się modlą...Czy to Ci przeszkadza? A jeśli tak, to dlaczego? Mnie nie przeszkadza że jesteś ateistą, mimo iż sama jestem katoliczką! I zostałam też nieraz wyśmiana...Bo jesli ktoś jest ateistą, albo lepiej "wierzącym niepraktykującym", to jest teraz super gość, bo mama kazała mu chodzić do kościoła, a on zrobił swoje. I bardzo dobrze, jego wybór! Ale dlaczego ja mam przez to nie mieć swoich racji? Mówisz o LPR, o PiS-ie...Znajdź mi wśród nich prawdziwych katolików. Takich, którzy żyją wg. tego co niesie wiara, religia...Wątpię czy Ci się uda. Więc jeśli nie miałeś do czynienia z prawdziwymi katolikami, to nie wypowiadaj się na ich temat! Mnie nie przeszkadza że jesteś ateistą, nie tylko Ty nim jesteś! A ta większość o której piszesz, to tylko mżonka. Bo być kimś na papierku, nie oznacza być tym kimś naprawdę. A niestety, większość z tej "większości", to tacy "papierkowi" katolicy... I jeszcze jedno...Rozumiem Ciebie. Bo chyba sam z siebie takiego wizerunku nas katolików sobie nie wyrobiłeś. Ale zrozum, wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Ty popełniasz błędy i ja też. I tak samo inni. Szkoda, że coraz bardziej rozdzielają nas wszystkich takie dyskusje, które przecież powinny nas raczej zbliżyć i pomóc zrozumiec...Pewnie nie zmienisz zdania, ja też nie...Ale wiedz, że mimo iż jestem katoliczką, praktykującą i odmawiającą pacież, nie przeszkadzasz mi ani Ty, ani nikt inny kto ma jakiś inny pogląd, wiarę, lub jej brak... Może czytając to, śmiejesz się szczerze, ale może kiedyś spotkasz kogoś, dzięki komu będziesz mógł spojrzeć inaczej...Pozdrawiam i życzę lepszych doświadczeń niż te o których piszesz. (To co dzieje się w świecie polityki jest niewarte komentowania, a te "walki" o wartości chcrześcijańskie to nic innego, jak tylko próba zdobycia poparcia....marna zresztą...)
|
|
| leo_z (935 punktów) | >(...) chodzi o dostrzegalne napięcie między ludźmi wierzącymi, w szczególności katolikami, a niewierzącymi. Coraz częściej potwierdza się równienie "ateista = nienawidzący katolików" - spotykane najczęsciej, (ale nie tylko) u młodych, zbuntowanych ludzi, których argumenty odnośnie odejścia od koscioła są zasmucające, dziecinne. Uważam, że pewne sprawy wymagają dookreślenia. Stawiając jakąś tezę (ateista = nienawidzący katolików) stawiający powinien się czuć zobligowany do wskazania przesłanek, które stoją u jej podstaw. Uważam, że wypadałoby jakoś umotywować podnoszoną przez siebie tezę, gdyż trudno uznać za takowe stwierdzenie o młodych zbuntowanych ludziach. Wdzięczny byłbym o ściślejsze uprzedmiotowienie użytego określenia tj. jakie faktycznie formy przyjmują objawy wspomnianej nienawiści. Zastanawia mnie również, czy przedstawia Pan sprawę w odniesieniu do naszego - krajowego podwórka, czy też w jego szerszym - światowym aspekcie. Abstrahując od faktyczności samego zjawiska, to mogę pokusić się o domniemanie co mogłoby stać u jego ewentualnego podłoża i to tylko w zawężeniu do naszego, krajowego podwórka. Przypuszczam, że nie skłamię jak powiem, że katolicyzm polski ma swój specyficzny - patriotyczny koloryt. Okres rozbiorowy, początki państwowości, wojna bolszewicka, II wojna światowa, "komunizm" to etapy czasowe, w których Kościół katolicki przyjął na siebie określoną - nazwijmy to niepodległościową i patriotyczną rolę, z którą społeczeństwo w dużym stopniu w tym czasie się utożsamiało. Występowanie w tym czasie - w jakiejkolwiek formie, przeciwko Kościołowi było odbierane jako działanie wręcz antynarodowe. Obecnie, gdy pójście do kościoła przestało być już wyznacznikiem swoistej postawy patriotycznej, a świadomość społeczna dzięki dostępowi do różnych źródeł informacji znacząco wzrosła, nie powinno dziwić, że coraz większy odsetek ludzi zaczyna "myśleć" samodzielnie i rezygnuje z "duchowego" przewodnictwa. Ci bardziej dociekliwi zaczynają zadawać pytania, analizują dostępne informacje i wyciągają wnioski - a te jak widać, przedkładają się na coraz większy odsetek odchodzących od Kościoła. A, że u niektórych z nich wyzwala się syndrom "ateisty wojującego" - cóż, od czarnego do białego jest wiele odcieni szarości
|
|
 | | PTRqwerty | >Uważam, że pewne sprawy wymagają dookreślenia. Stawiając jakąś tezę (ateista = nienawidzący katolików) stawiający powinien się czuć zobligowany do wskazania przesłanek, które stoją u jej podstaw. Uważam, że wypadałoby jakoś umotywować podnoszoną przez siebie tezę, gdyż trudno uznać za takowe stwierdzenie o młodych zbuntowanych ludziach. >Wdzięczny byłbym o ściślejsze uprzedmiotowienie użytego określenia tj. jakie faktycznie formy przyjmują objawy wspomnianej nienawiści.
Proszę sobie wyobrazić sytuację, gdy jest grono 10-ciu losowych osób w pracy i jest jakaś rozmowa o tym co będą robić dziś wieczorem, a ktoś powie, że idzie na Mszę Świętą. Proszę sobie wyobrazić sytuację, gdy w jakiejś dyskusji wyzna ktoś, że żyje w czystości. Proszę nie truć, że jest Wam tak ciężko, a tylko okropni katolicy noszą podpałki ze sobą, by jak coś szybko rozpalić stosik.
Proszę sobie teraz przypomnieć, czy gdy ktoś powiedział w Waszej obecności, że jest katolikiem, to czy się Wam zdarzyło próbować od razu go nawracać na ateizm mimo, że nie zapraszał do dyskusji.
|
|
|  | | Feluś | Zgadzam się z Tobą... To raczej katolicy mają teraz trudności.....Choć szczerze mówiąc, to nigdy nie ma winy po jednej stronie. Wszystko zależy od tego, jakimi jesteśmy ludźmi. Szacunek można wypracować sobie w różny sposób, niekoniecznie trzeba być religijnym, lub niereligijnym... Dla mnie osobiście nie ma to znaczenia, a jestem katoliczką. I nieraz zostałam wyśmiana, znam te sytuacje. Ale nie wszyscy potrafią to pojąć....
|
|
|  | | leo_z (935 punktów) |
>>Uważam, że pewne sprawy wymagają dookreślenia. Stawiając jakąś tezę (ateista = nienawidzący katolików) stawiający powinien się czuć zobligowany do wskazania przesłanek, które stoją u jej podstaw. Uważam, że wypadałoby jakoś umotywować podnoszoną przez siebie tezę, gdyż trudno uznać za takowe stwierdzenie o młodych zbuntowanych ludziach. >>Wdzięczny byłbym o ściślejsze uprzedmiotowienie użytego określenia tj. jakie faktycznie formy przyjmują objawy wspomnianej nienawiści.
>Proszę sobie wyobrazić sytuację, gdy jest grono 10-ciu losowych osób w pracy i jest jakaś rozmowa o tym co będą robić dziś wieczorem, a ktoś powie, że idzie na Mszę Świętą. Na 10 losowo wybranych osób w pracy - zgodnie z oficjalnymi danymi, nie powinno być ani jednego ateisty. Aby powyższe stwierdzenie nabrało sensu, udział osobowy należałoby mocno poszerzyć itd. >>Proszę sobie wyobrazić sytuację, gdy w jakiejś dyskusji wyzna ktoś, że żyje w czystości. Możliwe, że wywoła to kpiarski przytyk, ale śmiem wątpić, że reakcją na takie oświadczenie będzie nienawiść. Bardziej istotnym w tym przypadku będzie ustalenie lub uwiarygodnienie, że interlokutorem faktycznie jest ateista. Niech Pan raczy zauważyć, ze daje pod rozwagę jakieś hipotetyczne zdarzenie, które w żaden sposób nie jest Pan w stanie uwiarygodnić. Moim zdaniem jest to zwykły populizm z Pańskiej strony, nastawiony na chęć uwiarygodnienia niewytrzymującego krytyki równania ateista = nienawidzący katolików
>Proszę nie truć, że jest Wam (!!!) tak ciężko, a tylko okropni katolicy noszą podpałki ze sobą, by jak coś szybko rozpalić stosik. PTRqwerty poprzez zacytowanie - odniesienie się do części mojego postu domniemywam, że Pański tekst jest skierowany do mnie. Mam w związku z tym kilka zapytań, gdyż chcę sobie wyrobić konkretny stosunek do tego co Pan pisze. 1. proszę o wytłuszczenie tłustym drukiem tych fragmentów z mojego postu, które są odbierane przez Pana jako "trucie" - postaram się wtedy do tego jakoś odnieść 2. Za bardzo nie wiem czemu ma służyć próba stymulacji mojej wyobraźni skoro proszę o konkretne przykłady, a nie jakieś widzimisie i to w dodatku przeze mnie wykreowane 3. Z zacytowanego przez Pana fragmentu mojego postu wynika (uważam, że przedstawiłem to w sposób wystarczająco klarowny), że oczekuję uwiarygodnionych przykładów nienawiści tj. działań nacechowanych działaniami przesadnie wrogimi ze strony ateistów - prośba jest dalej aktualna 4. Mój nik forumowicza brzmi leo_z, dlatego nie jest mi wiadomym kto zacz jest Wam - po wielokroć prosiłem Pana (przy innych postach) o unikanie niczym nie umotywowanych uogólnień tym bardziej, że w moim poście trudno się doszukać, że reprezentuję stanowisko jakiejś grupy. To, że jestem Polakiem nie znaczy, że automatycznie można mi przypisać stanowisko lub poglądy wszystkich Polaków.
>Proszę sobie teraz przypomnieć, czy gdy ktoś powiedział w Waszej obecności, że jest katolikiem, to czy się Wam zdarzyło próbować od razu go nawracać na ateizm mimo, że nie zapraszał do dyskusji. 1. Na dzień dzisiejszy to mnie po wielokroć stawiano w kłopotliwych sytuacjach i raczono zapytaniami w formie... czy byłem chrzczony, czy brałem ślub kościelny, czy swoje dziecko chrzciłem, czy przyjąłem kolędę itd., itd... naprawdę sporo mógłbym jeszcze wymieniać 2. Nie przypominam sobie, aby w gronie osób, w którym się obracam - na hasło katolik, towarzystwo rzucało się do spełniania szczytnych zadań misyjnych i brało się do nawracania kogoś na ateizm. Co innego, jak w gronie osób o światopoglądzie nazwijmy to niekatolickim i w trakcie dyskusji na tematy ogólno światopoglądowe, ktoś będzie starał się podpierać katolicką retoryką. Wtedy może być różnie, a i to tylko na zasadzie stosowania kontrargumentacji, a nie na zasadzie dążenia do "nawracania".
|
|
| |  | | PTRqwerty | >>>Uważam, że pewne sprawy wymagają dookreślenia. Stawiając jakąś tezę (ateista = nienawidzący katolików) stawiający powinien się czuć zobligowany do wskazania przesłanek, które stoją u jej podstaw. Uważam, że wypadałoby jakoś umotywować podnoszoną przez siebie tezę, gdyż trudno uznać za takowe stwierdzenie o młodych zbuntowanych ludziach. >>>Wdzięczny byłbym o ściślejsze uprzedmiotowienie użytego określenia tj. jakie faktycznie formy przyjmują objawy wspomnianej nienawiści. >>Proszę sobie wyobrazić sytuację, gdy jest grono 10-ciu losowych osób w pracy i jest jakaś rozmowa o tym co będą robić dziś wieczorem, a ktoś powie, że idzie na Mszę Świętą. >Na 10 losowo wybranych osób w pracy - zgodnie z oficjalnymi danymi, nie powinno być ani jednego ateisty. Aby powyższe stwierdzenie nabrało sensu, udział osobowy należałoby mocno poszerzyć itd. >>>Proszę sobie wyobrazić sytuację, gdy w jakiejś dyskusji wyzna ktoś, że żyje w czystości. >Możliwe, że wywoła to kpiarski przytyk, ale śmiem wątpić, że reakcją na takie oświadczenie będzie nienawiść. Bardziej istotnym w tym przypadku będzie ustalenie lub uwiarygodnienie, że interlokutorem faktycznie jest ateista. >Niech Pan raczy zauważyć, ze daje pod rozwagę jakieś hipotetyczne zdarzenie, które w żaden sposób nie jest Pan w stanie uwiarygodnić. Moim zdaniem jest to zwykły populizm z Pańskiej strony, nastawiony na chęć uwiarygodnienia niewytrzymującego krytyki równania ateista = nienawidzący katolików >>Proszę nie truć, że jest Wam (!!!) tak ciężko, a tylko okropni katolicy noszą podpałki ze sobą, by jak coś szybko rozpalić stosik. >PTRqwerty >poprzez zacytowanie - odniesienie się do części mojego postu domniemywam, że Pański tekst jest skierowany do mnie. Mam w związku z tym kilka zapytań, gdyż chcę sobie wyrobić konkretny stosunek do tego co Pan pisze. >1. proszę o wytłuszczenie tłustym drukiem tych fragmentów z mojego postu, które są odbierane przez Pana jako "trucie" - postaram się wtedy do tego jakoś odnieść >2. Za bardzo nie wiem czemu ma służyć próba stymulacji mojej wyobraźni skoro proszę o konkretne przykłady, a nie jakieś widzimisie i to w dodatku przeze mnie wykreowane >3. Z zacytowanego przez Pana fragmentu mojego postu wynika (uważam, że przedstawiłem to w sposób wystarczająco klarowny), że oczekuję uwiarygodnionych przykładów nienawiści tj. działań nacechowanych działaniami przesadnie wrogimi ze strony ateistów - prośba jest dalej aktualna >4. Mój nik forumowicza brzmi leo_z, dlatego nie jest mi wiadomym kto zacz jest Wam - po wielokroć prosiłem Pana (przy innych postach) o unikanie niczym nie umotywowanych uogólnień tym bardziej, że w moim poście trudno się doszukać, że reprezentuję stanowisko jakiejś grupy. To, że jestem Polakiem nie znaczy, że automatycznie można mi przypisać stanowisko lub poglądy wszystkich Polaków. >>Proszę sobie teraz przypomnieć, czy gdy ktoś powiedział w Waszej obecności, że jest katolikiem, to czy się Wam zdarzyło próbować od razu go nawracać na ateizm mimo, że nie zapraszał do dyskusji. >1. Na dzień dzisiejszy to mnie po wielokroć stawiano w kłopotliwych sytuacjach i raczono zapytaniami w formie... czy byłem chrzczony, czy brałem ślub kościelny, czy swoje dziecko chrzciłem, czy przyjąłem kolędę itd., itd... naprawdę sporo mógłbym jeszcze wymieniać >2. Nie przypominam sobie, aby w gronie osób, w którym się obracam - na hasło katolik, towarzystwo rzucało się do spełniania szczytnych zadań misyjnych i brało się do nawracania kogoś na ateizm. Co innego, jak w gronie osób o światopoglądzie nazwijmy to niekatolickim i w trakcie dyskusji na tematy ogólno światopoglądowe, ktoś będzie starał się podpierać katolicką retoryką. Wtedy może być różnie, a i to tylko na zasadzie stosowania kontrargumentacji, a nie na zasadzie dążenia do "nawracania". >
Najmocniej przepraszam jeśli uraziłem. Zacytowany fragment Twojej wypowiedzi sprowokował mnie do napisania tu, ale nie odpisałem tylko pod Twoim adresem, ale pisałem szerzej. Wskazane przeze mnie przykłady, to nie jakieś przykłady jakichś konkretnych wydarzeń z dniem i miejscem, ale ogólna, utrzymująca się tendencja. Zgodzę się natomiast, że również ateista może spotkać się z ostracyzmem. Moim zdaniem problem leży gdzieś indziej. Chodzi o to, że w naszej społeczności nie łatwo jest funkcjonować osobie posiadającej zdecydowane przekonania. Natomiast spotkałem się tu z niejedną wypowiedzią, że to ateiści są nie tolerowani przez ogół. Ja natomiast mam i z własnego doświadczenia i z obserwacji, że również zaangażowani katolicy spotkać się mogą z szykanami.
|
|
| | |  | | leo_z (935 punktów) | >Najmocniej przepraszam jeśli uraziłem. Zacytowany fragment Twojej wypowiedzi sprowokował mnie do napisania tu, ale nie odpisałem tylko pod Twoim adresem, ale pisałem szerzej. Wskazane przeze mnie przykłady, to nie jakieś przykłady jakichś konkretnych wydarzeń z dniem i miejscem, ale ogólna, utrzymująca się tendencja. Zgodzę się natomiast, że również ateista może spotkać się z ostracyzmem. Nie chodzi o urazę, ale o to, że w emocjach hołdujesz niepotrzebnie "nieciekawym" wzorcom, a za ten uważam miedzy innymi populizm
>Moim zdaniem problem leży gdzieś indziej. Chodzi o to, że w naszej społeczności nie łatwo jest funkcjonować osobie posiadającej zdecydowane przekonania. Cóż... mogę tylko potwierdzić
>Natomiast spotkałem się tu z niejedną wypowiedzią, że to ateiści są nie tolerowani przez ogół. Cóż mogę powiedzieć... moim zdaniem czym innym jest jak ktoś tego (brak tolerancji) doświadczył osobiście i dzieli się ze swoimi odczuciami na forum, a co innego jest gdy stwierdza to ktoś, kto w sposób nieuprawniony chce tylko wywołać negatywny efekt postrzegania np. adwersarza lub wyznawany przez niego światopogląd.
>Ja natomiast mam i z własnego doświadczenia i z obserwacji, że również zaangażowani katolicy spotkać się mogą z szykanami. Jest kwestią do osądzenia, co było przyczyną tych szykan. Jeżeli owi zaangażowani katolicy sam nie sprowokowali takich zachowań (poprzez ortodoksyjność swoich zachowań) to mogę wyrazić tylko żal i stwierdzić, że ateizm wymaga również określonego poziomu intelektualnego. Jak zauważył słusznie Żniwiarz w jednym ze swoich postów, stwierdzenie "Skoro go nie widzę mam to w d...e" nie jest jeszcze wyznacznikiem słuszności postępowania jak i prezentowanego stanowiska.
|
|
| Jarosz | >Chciałbym poruszyć temat ateizmu. Zasmucają mnie bowiem >przyczyny, które są powodem przerzucania się nia ateizm, >bądź jego wyboru. Niepokoi mnie też problem, jaki w >ostatnich czasach jest już bardzo widoczny. Mianowicie >chodzi o dostrzegalne napięcie między ludźmi wierzącymi, w >szczególności katolikami, a niewierzącymi. Coraz częściej >potwierdza się równienie "ateista = nienawidzący katolików" >- spotykane najczęsciej, (ale nie tylko) u młodych, >zbuntowanych ludzi, których argumenty odnośnie odejścia od >koscioła są zasmucające, dziecinne. Dochodzi też do >sytuacji, że osoba wierząca wstydzi się przyznawać do >swoich poglądów, bojąc się niezrozumienia, wyśmiania. >Teoretycznie katolik nie powinien mieć z tym problemu, >jednak przyglądając się temu z innej strony- pod kątem >człowieka - jest już coś nie tak. Zastanawia mnie czym taka >awersja ateistów do kościoła katolickiego i jego wspólnoty >jest spowodowana. Przecież mamy tolerancję >religijną, ogólną tolerancję, wolność poglądów. Chciałbym, >żeby osoby o poglądach ateistycznych jakoś się >ustosunkowały do wyżej przedstawionych spraw, a wierzących >o przedstawienie doświadczeń z życia z nimi związanych (czy >dostrzegacie,odczuwacie tą awersję itp.). Poza tym >zapraszam oczywiście do ogólnej dyskusji. >
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|