Duchowni wszelkich religii mają ważniejsze sprawy na głowie niż, oczywista dla każdego człowieka o inteligencji większej niż u małego dziecka, bezwzględna walka z kopalniami węgla! Kłamią, że koniec świata wyznaczy bóg, a nie ludzkie zaniedbania na ziemi.
Wysokie opłaty za spalanie węgla i ropy muszą się pojawić - inaczej nastąpi definitywny koniec ludzkości za kilkaset lub kilka tysięcy lat!
W Polsce też, ale z pewnym okresem ochronnym (nie od razu wysokie opłaty) bo mamy nietypową gospodarkę i potrzebujemy więcej czasu.
Trzeba wprowadzić OZE, a w szczególności uprawy energetyczne. Oczywiście z głową.
Już teraz mamy wojny regionalne z powodu nietypowo częstych susz, pchających ludzi z beznadziejnego rolnictwa do miast, a potem migracje klimatyczne - ta obecna też!
Ktoś powie, że to co dalej opisuję, to polityczna i wojskowa science-fikcja i ja mu się nie będę dziwił. Ale, czy W tej propozycji - przyznaję - z pogranicza fikcji nie jest może jednak trochę racji? Dlaczego (na Darwina!) tylko Europa ma ich przyjmować?
W myśl tej koncepcji powiedzmy, że nieco luźnej, literackiej

"Znaczącym winowajcą wędrówki ludów są obecnie Chiny, które od lat spalają połowę spalanego corocznie węgla na świecie i Chiny też powinny przyjmować imigrantów z Syrii i innych krajów tego rejonu. Ten strumień ludzi powinien mieć ułatwioną drogę tylko w tamtym kierunku. W przypadku odmowy przyjmowania imigrantów z Afryki i Azji przez Chiny powinny pojawić się drastyczne sankcje gospodarcze, a potem może nawet odebranie Chinom odpowiedniej części terytorium dla wszystkich tych imigrantów przez zjednoczone siły militarne świata. Na owym obszarze powinny oczywiście obowiązywać prawa człowieka, w szczególności broniące kobiety przed katowaniem i poniewieraniem (za ich ewentualne próby osobistej wolności i wyboru) jak to jest normą u wyznawców islamu. Mówię jak jest".
Do dyskusji polecam też grupę na FB o nazwie:
Ogólnopolskie porozumienie ateistów ponad podziałami
www.facebook.com/groups/459028540910546/