 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 08-04-2018 15:37 | MaxGolonko2 (438 punktów) | Magnetyzm planet | Taza na obrazku  Pozdrawiam Max (Ateista) | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Wenancjusz (16441 punktów) | > Taza na obrazku> Pozdrawiam> Max (Ateista)Stąd i marne widoki nawet na mrzonki o stworzeniu bazy badawczej na Marsie z załogą ludzką w bardzo odległej przyszłości. Ze względu, że życie i konstrukcja człowieka oparta jest na skomplikowanych związkach białkowych i wodzie, promieniowanie kosmiczne jest śmiertelnie niebezpieczne. (Przecież nie zbudowano żadnej jeszcze bazy na Księżycu z tego samego powodu). Promieniowanie niszczy komórki. Jedyną szansą jest "krycie się" we wnętrzu tych ciał kosmicznych. Co za tym idzie? "Zdobywanie" tych obiektów zacząć mogą tylko autonomiczne i rozbudowane "inteligentne" roboty. Tylko czy wytrzyma delikatna i bardzo skomplikowana, wysublimowana wręcz, struktura ich elektroniki wewnętrznej? Może oparta na strukturze wewnętrznej kryształów (chodzi o upakowanie ogromnej ilości pamięci). Bo przecież budowanie takiej bazy to nic innego jak roboty, i to z rozmachem, o charakterze "górniczym"! Bazę taką trzeba by było raczej przygotowywać długo. To się wiąże z ilością lotów z zaopatrzeniem w maszyny specjalistyczne, wyposażenie, no i obecność wody jest niezbędna. Jak to szybko robić opierając się na napędzie chemicznym? "Im głębiej w las, tym więcej drzew" parafrazując znane powiedzenie, na razie jesteśmy i prawdopodobnie długo będziemy na etapie rozważań i takich zabaw jak w szaradach.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
 | | MaxGolonko2 (438 punktów) | > Stąd i marne widoki nawet na mrzonki o stworzeniu bazy badawczej na Marsie z załogą ludzką w bardzo odległej przyszłości.A niekoniecznie! Sonda Mars Express - mierząca ucieczkę jonów z atmosfery Marsa pozwoliła wykryć, że wiatr słoneczny prawie nie wybija w kosmos jonów z atmosfery a jedynie przyspiesza te co już uciekły z innych przyczyn. Mars nie ma globalnego dipola magnetycznego ale wiatr słoneczny indukuje prądy w zjonizowanej górnej atmosferze i powstaje wszędzie indukowana magnetosfera, która utrudnia dolot głębiej zjonizowanych cząsteczek i atomów ze Słońca. Mechanizm może nie jest tak wydajny jak ziemska ochrona ale jednak istotny. phys.org/n(*)mars-atmosphere-solar.html#jCpMiłego poranka
|
|
|  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >A niekoniecznie! >Sonda Mars Express - mierząca ucieczkę jonów z atmosfery Marsa pozwoliła wykryć, że wiatr słoneczny prawie nie wybija w kosmos jonów z atmosfery a jedynie przyspiesza te co już uciekły z innych przyczyn. >Mars nie ma globalnego dipola magnetycznego ale wiatr słoneczny indukuje prądy w zjonizowanej górnej atmosferze i powstaje wszędzie indukowana magnetosfera, która utrudnia dolot głębiej zjonizowanych cząsteczek i atomów ze Słońca.
Atmosferze! Na Marsie atmosfera jest "rzadziutka". A więc i efekt magnetosfery lichy. Stąd i lepsza ochrona w głębi Marsa. Zresztą Mars w naszym systemie planetarnym (wybacz określenie "naszym" bo ani mój ani Twój, a innego nie znamy, a język jednak bywa aparatem tworzącym konteksty domyślne) stanowi wielce osobliwą planetę. Powoli acz nieustannie zaskakuje, swe dziwne tajemnice z oporem ujawnia. Faktycznie na Ziemi można oglądać zorze tylko w okolicach biegunów magnetycznych. Na Marsie, jako że nie ma swojego pola magnetycznego, można je oglądać praktycznie z każdego punktu na powierzchni (podobnie na Wenus). A to zorze nam meldują o pochłanianiu wysoko energetycznych cząstek wyrzucanych przez Słońce. W ten sposób ta rzadziutka atmosfera marsjańska może tylko być namiastką ochrony. Nadto Słońce wysyła szerokie spektrum promieniowania elektromagnetycznego, z czego promieniowanie UV jest dla życia białkowego nieprzyjazne. Wynika więc, że raczej flory ziemskiej nie będzie można tak swobodnie sobie przenieść, zważywszy również przydatność gleby marsjańskiej z jej składnikami (sole mineralne, posiewy bakteryjne, nie mówiąc o wodzie, która o ile jest to w postaci zamarzłej). Lato na Marsie to tylko na krótko podnosi temperaturę do max +5oC, a codziennością są temperatury rzędu -60-80oC. Miejsca mniej naświetlone to pewne, że nie ma się co spodziewać temperatury innej jak -100oC. Jest to także efektem rzadkiej atmosfery Marsa. Wbrew pozorom na Marsie trudno będzie lokalizować choćby małą stację badawczą. No i nie odstępuję od wielkiego problemu jakim będzie pozyskiwanie energetycznych paliw. Bo na paliwach chemicznych niewiele zyskamy, i ciągłe ich oszczędzanie i skromne zasoby będą wielką przeszkodą w eksploracji tej planety. A gdzie tu mrzonki o ewentualnej "zapasowej" Ziemi jaką byłby Mars na wypadek symptomów przekształcania się Słońca w czerwonego olbrzyma?
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| |  | | Rafał Poniecki (7132 punktów) | > > A gdzie tu mrzonki o ewentualnej "zapasowej" Ziemi jaką byłby Mars na wypadek symptomów przekształcania się Słońca w czerwonego olbrzyma?<<Zastanawianie się dzisiaj nad tym, co robić gdy Słońce zacznie przemieniać się w "zaplutego, czerwonego karła" ma mniejszą wartość niż zastanawianie się nad tym, gdzie w niedzielę kupić piwo. Wasze zdrówko! Poruszenie tematu magnetyzmu planet pozwala nam uzmysłowić sobie, ile to subtelnych - bo nieodczuwalnych - zjawisk wpływa nie tylko na nasze życie, ale i uwarunkowuje powstanie życia na Ziemi, a więc nasze istnienie. Obawiam się, że w "najbliższym" otoczeniu - jakieś nędzne kilka lat świetlnych - nie znajdzie się planety, która pozwoliła by ludzkości przetrwać. Oczywiście, przy wykorzystaniu najnowszych technologii, jakie wtedy będą dostępne, będzie można przekapiczyć kilka, może setkę lat, ale to wszystko. I czy to warto? Tak jak każdy z nas, nie ważne jak bogaty i wpływowy (vide Kulczyk), musi przestać istnieć, tak i nasz gatunek "homo ledwo sapiens" skazany jest na wymarcie. Póki co, starajmy się poprawić warunki, w jakich żyjemy. Bo jak na razie, to ten problem olewamy. Pamiętam z dawnych czasów, lata 70-te 80-te, że przejeżdżając przez Wałbrzych, to bez otwierania okna w pociągu można było na węch wyczuć stację Wałbrzych-Fabryczny. Dzisiaj, zdaje się, może być gorzej. dziennik.w(*)esli-musicie-wychodzcie-ulice/Jakieś sugestie na niedaleką przyszłość? Może emigracja do Afryki, albo nad Amazonkę? Pana Cejrowskiego można spytać o radę. Albo poprzez posłów wpłynąć na to, żeby w kraju żyło się przyjemnie. Tylko pamiętajmy: głosujesz na klaunów, będziesz miał cyrk.
|
|
| | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >Zastanawianie się dzisiaj nad tym, co robić gdy Słońce zacznie przemieniać się w "zaplutego, czerwonego karła" ma mniejszą wartość niż zastanawianie się nad tym, gdzie w niedzielę kupić piwo. Wasze zdrówko!
Faktycznie to szukać sensu takich rozważań jest bezcelowe. Wszystko to jest bez sensu, bo nie potrafimy jeszcze powiedzieć co może ludzkość wymyślić za chociażby 100 lat, a co dopiero za pięćset. A co jeszcze dalej? Pod warunkiem, że przed tym ludzkość się sama nie wytłucze. Jak się zmieni obraz codziennego życia za 800lat? Robimy sobie tylko przewody myślowe warte funta kłaków, bawiąc się w futurystyczne prognozy mając za bazę tylko doświadczenia XXI wieku. Bo spodziewane ogromne zmiany "naszego" układu planetarnego mają nastąpić dopiero za pięć miliardów lat. Oczywiście jest na to czas na ewentualną adaptację Marsa do warunków utrzymania życia człowieka (znów założenie warunkowe, że ludzkość sama się nie wytłucze). Ale człowiek nie żyje oddzielnie alienując się zupełnie od Natury. Człowiek jest "produktem" Natury i nie ma takich możliwości by bez niej się obywał. Po prostu jest za wcześnie by poważnie rozmawiać o takiej ewentualności. To jeszcze nie czas na snucie hurra optymistycznych wizji, bo jesteśmy za słabi technicznie.
>Poruszenie tematu magnetyzmu planet pozwala nam uzmysłowić sobie, ile to subtelnych - bo nieodczuwalnych - zjawisk wpływa nie tylko na nasze życie, ale i uwarunkowuje powstanie życia na Ziemi, a więc nasze istnienie.
Stąd i podstawy do domniemań, że życie jest zjawiskiem przypadkowym ale nie koniecznie wyjątkowym.
>Obawiam się, że w "najbliższym" otoczeniu - jakieś nędzne kilka lat świetlnych - nie znajdzie się planety, która pozwoliła by ludzkości przetrwać.
W sumie nie wiadomo jak ludzkość będzie w stanie bronić swego istnienia. Nie wiemy jakie wynalazki w technologii zaistnieją w naszym życiu codziennym.
>Oczywiście, przy wykorzystaniu najnowszych technologii, jakie wtedy będą dostępne, będzie można przekapiczyć kilka, może setkę lat, ale to wszystko. I czy to warto? Tak jak każdy z nas, nie ważne jak bogaty i wpływowy (vide Kulczyk), musi przestać istnieć, tak i nasz gatunek "homo ledwo sapiens" skazany jest na wymarcie.
To jest tylko jedna z prognoz (np. przypadkowy atak kosmicznych drobnoustrojów konstrukcji opartej na krzemie. Człowiek będzie bezradny by się bronić i za nim znajdzie metodę walki, zdąży wymrzeć). Ale to są tylko prognozy. Istnieje jeszcze pojęcie istoty naturalnej ciekawości typu "co jest za tym murem"? gatunku homo sapiens, która to jak się określa, była zawsze motorem poznawania świata, mimo oczywistych kłód rzucanych przez różne organizacje religijne, lubujące się w stagnacji i niewiedzy, którą to z lubością stosują w praktyce. (Za przykład takich obserwacji podam tylko zachowania nic nie wiedzących szympansów, poddanych eksperymentom, naszych najbliższych "kuzynów" o DNA różnym od człowieczego tylko o 2%). Świat, a tym bardziej Wszechświat, jak na to wskazuje rzeczywistość, będzie istniał i bez religii. Dlaczego? Bo jak zginie człowiek, to zginie także ostatni wyznawca religii, co nie oznacza, że Wszechświat ginie także. Stąd i dowód, że religie są wymysłem ludzi. Więc takie okrutne działania awangardy religijnej, wykorzystujące psychikę człowieka, zmierzają do przekonań, że Ziemia jest celem działań bóstwa, skoro już dziś wiemy, że takich "Ziem" jest w kosmosie mnóstwo. Cel tej jawnej dezinformacji jest przejrzyście jasny. Zapewnić sobie/pewnej grupie społecznej wygodne i dostatnie życie, bez żadnego wysiłku i nakładów pracy organicznej natury, jak i wkłady w wiedzę nie sterowalną dogmatami.
>Póki co, starajmy się poprawić warunki, w jakich żyjemy. Bo jak na razie, to ten problem olewamy.
Jeszcze nie dorośliśmy w swej większości do racjonalnego spojrzenia na rzeczywistość.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|