Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kto ma wyższą wartość: mrówka czy człowiek?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
11-10-2015 21:22Jacek Przypadek (1069 punktów)Kto ma wyższą wartość: mrówka czy człowiek?
Ocena -9 na 11
Jeśli uważasz, ze człowiek jest więcej warty niż mrówka i np. moralne jest zabić mrówkę (np. żeby wybudować dom), ale niemoralne jest zabić człowieka, to żyjesz urojeniami. Jeśli jesteś ateistą - moralność dla ciebie nie istnieje, inaczej jesteś osobą religijną a nie wiesz o tym.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli uważasz, ze człowiek jest więcej warty niż mrówka i np. moralne jest zabić mrówkę (np. żeby
>wybudować dom), ale niemoralne jest zabić człowieka, to żyjesz urojeniami. Jeśli jesteś ateistą -
>moralność dla ciebie nie istnieje, inaczej jesteś osobą religijną a nie wiesz o tym.

A kim jest katolik zabijajacy komara na ramieniiu lub szczura w piwnicy? Jest religijny i moralny czy ateistyczny i amoralny?
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>A kim jest katolik zabijajacy komara na ramieniiu lub szczura w piwnicy? Jest religijny i moralny czy ateistyczny i amoralny?

Wypowiedź jest wyrazem opętania iluzją, że przeciwieństwem ateisty w kwestiach moralności jest osoba religijna, w dodatku ściśle określonego wyznania. To wymaga jednak uzasadnienia.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
12-10-2015 19:08 
 Ocena 1 na 1
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>A kim jest katolik zabijajacy komara na ramieniiu lub szczura w piwnicy? Jest religijny i moralny czy ateistyczny i amoralny?
>Wypowiedź jest wyrazem opętania iluzją, że przeciwieństwem ateisty w kwestiach moralności jest osoba religijna, w dodatku ściśle określonego wyznania. To wymaga jednak uzasadnienia.
>
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski

>

Uzasadnienia wymaga raczej fakt, dlaczego nie zrozumiales mojego postu.
To Jacek twierdzi, ze ateista=amoralny a teista=moralny.
Wiec ja sie Jacka pytam kim jest katolik zabijajacy komara: moralny bo wierzy czy niemoralny bo zabija komara.

Nastepnym razem zapoznaj sie z profilem uzytkownika, ktoremu odpisujesz. Bedziesz wtedy lepiej mogl odczytywac intencje w watku
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Co twierdzi Jacek czy nie, to nie ma nic do rzeczy. Natomiast uzasadnienie przyjęte.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Marcin Śrama (1270 punktów)

>Jeśli jesteś ateistą -
>moralność dla ciebie nie istnieje, inaczej jesteś osobą religijną a nie wiesz o tym.

Przeczytał Pan ,,Religię bez Boga" Dworkina? Niezła książka, tylko radzę przeczytać ponownie, ponieważ autor tworzy w niej dwie kategorie- osób religijnych i niereligijnych oraz teistów i ateistów. Pierwsza kategoria dotyczy sfery wartości opartej na przekonaniach, a druga typowej wiary w boga lub bogów. To jest zupełnie inne spojrzenie, zakładające przedefiniowanie niektórych słów, a Pan stosuje interpretację Dworkina, przy zachowaniu definicji klasycznych. Mieszając ze sobą różne niepowiązane ze sobą teorie można udowodnić wszystko...

Poza tym należy zauważyć, że książka Dworkina ma przede wszystkim wartość utylitarną i zawiera w sobie tezę, że państwo powinno chronić przekonania moralne zarówno teistów, jak i ateistów, ponieważ jedne i drugie opierają się na tych samych zasadach.

Nie wiem jednak skąd wziął Pan tezę o wartości życia mrówki, ale myślę, że przedstawiciele wszelkich grup religijnych i filozoficznych, poza buddystami (i członkami kilku sekt wzorujących się na buddyźmie) dostrzegają różnicę między człowiekiem i mrówką.
11-10-2015 22:34 
 Ocena 2 na 2
eipi (774 punktów)
>Nie wiem jednak skąd wziął Pan tezę o wartości życia mrówki, ale myślę, że przedstawiciele wszelkich grup religijnych i filozoficznych, poza buddystami (i członkami kilku sekt wzorujących się na buddyźmie) dostrzegają różnicę między człowiekiem i mrówką.

Gwoli ścisłości: buddyści też dostrzegają. Podejrzewam że nawet i dżiniści
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Gwoli ścisłości: buddyści też dostrzegają. Podejrzewam że nawet i dżiniści

A czy potrafią wyobrazić sobie sytuację, w której mrówka mogłaby być mimo wszystko warta więcej niż człowiek czy też jest to zupełnie nie do pomyślenia?

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
eipi (774 punktów)
>A czy potrafią wyobrazić sobie sytuację, w której mrówka mogłaby być mimo wszystko warta więcej niż człowiek czy też jest to zupełnie nie do pomyślenia?

To pytanie serio? Nie mam pojęcia. Być może mrówka - boddhistattwa? Ale to mogłoby być raczej w jakiejś baśniowo-mitologicznej opowieści dydaktycznej.
Niewątpliwie natomiast w naukach mahajany podkreśla się, że ludzkie odrodzenie jest wyjątkowe, niezwykle rzadkie i cenne.
Nieporozumienie, że mrówka=człowiek może pochodzić z doktryny, wedle której, na najgłębszym poziomie wszystkie czujące istoty (w tym mrówki) mają tę samą naturę.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Nieporozumienie wynika raczej z tego, że pytanie o to, czy człowiek i mrówka mają taką samą wartość, rozumiemy jako pytanie o to, czy zabijanie mrówek i ludzi (w domyśle - przez innych ludzi) może być w ludzkim odczuciu równie bezkarne lub równie godne potępienia.
Jeśli nawiązujesz do koncepcji buddyjskich na serio, lub choćby umiejętnie to markując, przyznasz, że w buddyzmie olbrzymie znaczenie ma samoobserwacja, mająca na celu identyfikację ledwo dostrzegalnych uczuć i myśli. To jest właśnie jeden z takich przykładów. Pytamy o wartość mrówek i ludzi, a przy tym przyjmujemy ukryte założenie, że pytanie to ma sens jedynie z czysto ludzkiej perspektywy i w kontekście czysto ludzkich spraw. To nie pozwala nam spojrzeć na sprawę z perspektywy transcendentalnej. A w perspektywie transcendentalnej życie ludzkie i życie mrówcze jest równie znikome. Lecz czasami życie mrówki ma większą wartość niż życie nie tylko jednego człowieka ale i całej ludzkości.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
eipi (774 punktów)
Markowanie istoty oświeconej jest jednak trudniejsze niż markowanie znajomości doktryny. Ja pozostanę przy tym ostatnim. Przyznasz więc, że wyróżnia się poziom prawdy relatywnej i absolutnej - i że ta druga nie unieważnia pierwszej (chyba że na 10 bhumi). Ponadto nauka o pustce nie oznacza nihilizmu. EOT.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>Markowanie istoty oświeconej jest jednak trudniejsze niż markowanie znajomości doktryny.

I równie bezprzedmiotowe.

>Ja pozostanę przy tym ostatnim. Przyznasz więc, że wyróżnia się poziom prawdy relatywnej i absolutnej - i że ta druga nie unieważnia pierwszej (chyba że na 10 bhumi). Ponadto nauka o pustce nie oznacza nihilizmu. EOT.

Prawda jest kategorią w ludzkim umyśle i poza nim nie ma żadnego sensu, więc jest iluzją.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Ale jednak świat istnieje, i ludzka świadomość istnieje. Gdyby nie było Absolutu, nic by nie istniało. Dobro i zło i prawda też muszą istnieć.
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>Ale jednak świat istnieje, i ludzka świadomość istnieje. Gdyby nie było Absolutu, nic by nie istniało. Dobro i zło i prawda też muszą istnieć.

Przy czym zlo jest wzgledne (nie jest absolutem) bo zycie mniej warte mozna zabic (i pozostac moralnym).
12-10-2015 22:43 
 Ocena-1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Zło jest wieczne i samoistne, dlatego jest bytem. Tylko, że nie każde zabicie to zło takie samo, podobnie jak modelki nie są tak samo piękne.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>Ale jednak świat istnieje, i ludzka świadomość istnieje. Gdyby nie było Absolutu, nic by nie istniało. Dobro i zło i prawda też muszą istnieć.

To wszystko są kategorie w ludzkim umyśle. Poza umysłem nie istnieją.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Rupson (1793 punktów)
>Ale jednak świat istnieje, i ludzka świadomość istnieje. Gdyby nie było Absolutu, nic by nie istniało. Dobro i zło i prawda też muszą istnieć.
-Jestem w stanie zaobserwować lub odczuć większość tego co tu wymienił Jacek "ciężki" Przypadek, jeno tego Absolutu ni cholery. Gdzie go szukać?
13-10-2015 19:56 
 Ocena 1 na 1
Christos (2696 punktów)

>-Jestem w stanie zaobserwować lub odczuć większość tego co tu wymienił Jacek "ciężki" Przypadek, jeno tego Absolutu ni cholery. Gdzie go szukać?


Z pewną nieśmiałością podpowiadam.


No gods, no masters...I am who I am.
setarkos (10757 punktów)
>Jeśli uważasz, ze człowiek jest więcej warty niż mrówka i np. moralne jest zabić mrówkę
Moralność (będąca ludzkim wynalazkiem) dotyczy chyba istot o cechach ludzkich, a nie mrówek. Za naganne należałoby uznać ew. znęcanie się nad mrówkami lub nawet nad roślinami czy przedmiotami, bo człowiek nie powinien czerpać satysfakcji z niszczenia.
> Jeśli jesteś ateistą - moralność dla ciebie nie istnieje
Przeciwnie - istnieje właśnie dla mnie-człowieka moralność nie-boska.
[To teiści lub wyznawcy ideologii (para)religijnych upatrują jej gdzie indziej.]
12-10-2015 08:25 
 Ocena 4 na 4
KORUND (4922 punktów)
>> Jeśli jesteś ateistą - moralność dla ciebie nie istnieje
>Przeciwnie - istnieje właśnie dla mnie-człowieka moralność nie-boska.

-Tak jest. Poza tym:
Cytat:
"Etyka i moralność nie zależą od takiej czy innej religii. To tylko religie przywłaszczają sobie pewne pojęcia moralne, obowiązujące w danym środowisku, sankcjonują je i głoszą."
-Arthur Schopenhauer.

-Powiem więcej, religie wypaczają wszelką moralność, opierając ją na irracjonalnych podstawach, czyli rzekomych przykazaniach i zachciankach urojonych bóstw.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

> Cytat:
"Etyka i moralność nie zależą od takiej czy innej religii. To tylko religie przywłaszczają sobie pewne pojęcia moralne, obowiązujące w danym środowisku, sankcjonują je i głoszą."
-Arthur Schopenhauer.


Arturek przycapił patrząc na sprawę jednowymiarowo, opętany iluzorycznym pojęciem "przywłaszczenia". Jako znawca, wiedział, jak wielkie znaczenie ma odpowiedni dobór wyrazów w kwestii stwarzania odpowiedniego literacko -filozoficznego klimatu. Trudno jednak ukryć, że z religią miał jakieś niepozamykane rachunki.
Rozliczywszy się z urojeniami Arturka, trzeba przyznać, że religia jest elementem (socjologowie powiedzieliby - instytucją) życia społecznego i współtworzy obowiązujące w danym czasie i miejscu wyobrażenia na temat tego, co moralne a co nie, częściowo je odrzucając a częściowo wchłaniając i przetwarzając na własny użytek. Proponuję spojrzeć na sprawę nieco bardziej sieciowo i systemowo, a nie hierarchicznie.

>-Powiem więcej, religie wypaczają wszelką moralność, opierając ją na irracjonalnych podstawach, czyli rzekomych przykazaniach i zachciankach urojonych bóstw.

To ludzie tworzą religie. Nie ma religii poza ludzkim społeczeństwem. Kto, co i kogo jest więc kwestią dyskusyjną.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
12-10-2015 20:45 
 Ocena 5 na 5
KORUND (4922 punktów)
>> Cytat:
"Etyka i moralność nie zależą od takiej czy innej religii. To tylko religie przywłaszczają sobie pewne pojęcia moralne, obowiązujące w danym środowisku, sankcjonują je i głoszą."
-Arthur Schopenhauer.

>Arturek przycapił patrząc na sprawę jednowymiarowo, opętany iluzorycznym pojęciem "przywłaszczenia".
-Bardzo dobrze "przycapił. Każda religia przesiewała wartości powstałe w społeczeństwach i wywyższała jedne kosztem innych. Potem uznając je za swoje, wyznawcy i hierarchowie danej religii bełkoczą, jak to byłoby strasznie, gdyby ich religia zniknęła, że nagle zaczęlibyśmy kraść, zabijać itd. A przywoitym ludziom nie potrzeba strachów, nakazów, zakazów, obiecanek, nagród, by się przyzwoicie zachowywać. Po tym się ich poznaje.

>Rozliczywszy się z urojeniami Arturka, trzeba przyznać, że religia jest elementem (socjologowie powiedzieliby - instytucją) życia społecznego i współtworzy obowiązujące w danym czasie i miejscu wyobrażenia na temat tego, co moralne a co nie,
-Niestety.
>>-Powiem więcej, religie wypaczają wszelką moralność, opierając ją na irracjonalnych podstawach, czyli rzekomych przykazaniach i zachciankach urojonych bóstw.
>To ludzie tworzą religie. Nie ma religii poza ludzkim społeczeństwem. Kto, co i kogo jest więc kwestią dyskusyjną.
-Toż potem sam o tym piszę. Cwaniacy, oszuści i głupcy je tworzą i głupcy je wyznają. Ogólnie chodzi oto, że moralność ateisty jest przynajmniej wolna od pseudowartości, nonsensownych i szkodliwych obciążeń, które niosą religie. Nie musi nadstawiać drugiego policzka, miłować nieprzyjaciół, nie widzi zalet cierpienia, umartwiania się, niczego nie zostawia woli bożej, nie liczy na cud, nikogo nie nawraca, nie indoktrynuje dzieci, nie zmusza kobiet do rodzenia kalek, nie widzi nic zdrożnego w antykoncepcji...itd.
12-10-2015 22:14 
 Ocena 1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Haha, właśnie zrobiłeś dokładnie to, co robią kapłani. Listę grzechów Tylko w twojej religii grzechem jest nie godzić się na antykoncepcję, rodzić kaleki i miłować nieprzyjaciół.

Jeszcze raz: nie ma czegoś takiego jak wartości dla ateisty. Bo ateistyczne wartosci z czego wynikają?
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Jeszcze raz: nie ma czegoś takiego jak wartości dla ateisty. Bo ateistyczne wartosci z czego wynikają?

To bardzo proste - wynikają z tego, co się komu podoba, a więc z potrzeb.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
13-10-2015 21:01 
 Ocena-1 na 3
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>>Jeszcze raz: nie ma czegoś takiego jak wartości dla ateisty. Bo ateistyczne wartosci z czego wynikają?
>To bardzo proste - wynikają z tego, co się komu podoba, a więc z potrzeb.

No więc to nie są żadne wartości tylko urojenia.
21-10-2015 18:53 
 Ocena 4 na 4
Drobner (19539 punktów)
>>>Jeszcze raz: nie ma czegoś takiego jak wartości dla ateisty. Bo ateistyczne wartosci z czego wynikają?
>>To bardzo proste - wynikają z tego, co się komu podoba, a więc z potrzeb.
>No więc to nie są żadne wartości tylko urojenia.

Ty naprawdę myślisz, że jakiś 'bóg' dał jakiemuś 'Mojżeszowi' jakieś 'tablice z przykazaniami'?

Rozczaruję Cię!

Ktoś kiedyś 'uroił' sobie prawa ludzkie i społeczne.
Ktoś kiedyś uroił bajkę o 'bogu', który te prawa dał ludziom.
---

Prawa te są urojone, bo ludzkie - tak twierdzisz.

Prawa 'boskie' zatem - konsekwentnie - są urojone do kwadratu.
Bo oprócz samych praw, trzeba jeszcze wierzyć w opowieść o tym 'mzimu'.

Prościej się nie da wytłumaczyć.

Chyba, że przedstawisz nam to 'mzimu' na świadka.
Ma się stawić osobiście.

Drobner, prokurator
21-10-2015 20:48 
 Ocena 3 na 3
Drobner (19539 punktów)
Jeszcze prościej.

Wiesz może gdzie jest początek tej religijnej pętelki?



Jak będziesz już wiedział, to poucz nas, maluczkich...

Bo ja - 'nie wiem'.

Drobner, skołowany w kółko i wykołowany na okrągło.

PS.
Epistemologia, misiu...
Jacek Przypadek (1069 punktów)
To nie jest tak, że Bóg dał ludziom prawa i dlatego obowiązują. One najpierw obowiązywały, a że Bóg jest dobry - to zlecił nam przestrzegać tego, co dobre. Gdyby Bóg nam powiedział, że one nie obowiązują, to i tak by obowiązywały.
Na istnienie Boga są inne dowody, ale nie są one niezbite.
21-10-2015 22:08 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>To nie jest tak, że Bóg dał ludziom prawa i dlatego obowiązują. One najpierw obowiązywały, a że Bóg jest dobry - to zlecił nam przestrzegać tego, co dobre. Gdyby Bóg nam powiedział, że one nie obowiązują, to i tak by obowiązywały.

A mógłbyś powiedzieć:
a. skąd to wiesz?
b. skąd wiesz, że/czy to prawda?
c. jak przekonasz mnie, że to prawda?

>Na istnienie Boga są inne dowody, ale nie są one niezbite.

A mógłbyś je przytoczyć?
Trochę by umocowały trzy Twoje poprzednie zdania.

>...dowody, ale nie są one niezbite.
Dowód to dowód.
Nie niezbity to nie dowód.
----

Zapytam jeszcze:
a. czy prawo biblijnego boga Jahwe o zakazie spożywania krwi obowiązuje?
b. czy prawa Allaha również nas dotyczą?
c. a prawa Manitu?
d. a prawa Marduka, Isztar i innych bogów babilońskich nadal obowiązują, mimo upływu tysiącleci?

To ważne problemy, nie sądzisz?

Drobner, skrupulant
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>>To nie jest tak, że Bóg dał ludziom prawa i dlatego obowiązują. One najpierw obowiązywały, a że Bóg jest dobry - to zlecił nam przestrzegać tego, co dobre. Gdyby Bóg nam powiedział, że one nie obowiązują, to i tak by obowiązywały.
>A mógłbyś powiedzieć:
>a. skąd to wiesz?
>b. skąd wiesz, że/czy to prawda?
>c. jak przekonasz mnie, że to prawda?

Istnienie praw moralnych - samoistnych i obiektywnych - jest oczywiste. Każdy z nas ma sumienie, które jest źródłem działań moralnych. Jeśli twoje sumienie nie powie ci, że podglądanie jest złe, to nikt ci tego nie powie. Dlatego wielu sceptyków mówi, że prawa są dziełem człowieka i zależą od jego arbitralnych decyzji... że się mylą, jest rzeczą oczywistą. Ale nie można tego dowieść metodą naukową, trzeba mieć sumienie.

Bóg mógłby dać nam odwrotne prawa - ale wtedy byłaby to jego arbitralna decyzja. Dlatego wyklucza się to, że moralność można sobie ustanawiać albo znosić.

>>Na istnienie Boga są inne dowody, ale nie są one niezbite.
>A mógłbyś je przytoczyć?
>Trochę by umocowały trzy Twoje poprzednie zdania.
>>...dowody, ale nie są one niezbite.
>Dowód to dowód.
>Nie niezbity to nie dowód.

Nawet dowody naukowe nie są niezbite. Jakbyś chciał podważyć istnienie Nowego Jorku, to nauka nie dostarczy niezbitych dowodów, że się mylisz. Wszystkie pomiary, zdjęcia, widoki z satelity, filmy, relacje Nowojorczyków - to wszystko może dziać się tylko w twojej głowie i być wytworem iluzorycznym, czego nauka nie może wykluczyć.

A jeśli chodzi o istnienie Boga, dowodem jest samo istnienie świata i ludzkiej świadomości.

>----
>Zapytam jeszcze:
>a. czy prawo biblijnego boga Jahwe o zakazie spożywania krwi obowiązuje?

Nie słyszałem o tym prawie, w Biblii są ich setki; musiałbym się zastanowić.

>b. czy prawa Allaha również nas dotyczą?

Tylko jeśli są moralne.

>c. a prawa Manitu?

On zdaje się nie dawał żadnych praw bo nie był osobą - tak mówi wikipedia.

>d. a prawa Marduka, Isztar i innych bogów babilońskich nadal obowiązują, mimo upływu tysiącleci?

Niektóre pewnie tak - dlatego, że w wierzeniach ludów pogańskich też może objawić się Słowo Boga jedynego. Trzeba zobaczyć czy te prawa są w zgodzie z sumieniem i nauczaniem KK.
21-10-2015 22:35 
 Ocena 3 na 3
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>To nie jest tak, że Bóg dał ludziom prawa i dlatego obowiązują. One najpierw obowiązywały, a że Bóg jest dobry - to zlecił nam przestrzegać tego, co dobre. Gdyby Bóg nam powiedział, że one nie obowiązują, to i tak by obowiązywały.

Czyli w tym przypadku bóg nie jest do nieczego potrzebny. Interesujące.

Niektórzy ludzie mogliby się zabić skacząc z poziomu swojego ego na poziom swojego IQ.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Jest potrzebny bo poza tym, że nam daje prawa, to jeszcze będzie nas sądził po śmierci. Ale bardziej niż samo Słowo Boże, potrzebna jest egzegeza i filozofowie, którzy wiedzą jak te przykazania zinterpretować.
22-10-2015 21:51 
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>Jest potrzebny bo poza tym, że nam daje prawa, to jeszcze będzie nas sądził po śmierci. Ale bardziej niż samo Słowo Boże, potrzebna jest egzegeza i filozofowie, którzy wiedzą jak te przykazania zinterpretować.

To jak to jest w koncu? Napisales, ze:

Cytat:
To nie jest tak, że Bóg dał ludziom prawa i dlatego obowiązują. One najpierw obowiązywały, a że Bóg jest dobry - to zlecił nam przestrzegać tego, co dobre. Gdyby Bóg nam powiedział, że one nie obowiązują, to i tak by obowiązywały.


To w koncu bog prawa daje czy nie daje? Te prawa sa absolutem i beda obowiazywac nawet jak " Gdyby Bóg nam powiedział, że one nie obowiązują, to i tak by obowiązywały."???
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>To w koncu bog prawa daje czy nie daje? Te prawa sa absolutem i beda obowiazywac nawet jak " Gdyby Bóg nam powiedział, że one nie obowiązują, to i tak by obowiązywały."???

One obowiązują same z siebie, ale Bóg i tak je daje w formie przykazań. Mógłby dać inne - ale wtedy te inne by nie obowiązywały, więc dał te, które obowiązywały już wcześniej. To tak jak w rodzinie - najpierw jest państwowy obowiązek szkolny, a dopiero potem ojciec mówi dziecku, żeby chodziło do szkoły. Ojciec nie może sobie dać innego prawa, ale może potwierdzić to, które jest.
23-10-2015 08:21 
 Ocena 2 na 2
Lilly Amina (4723 punktów)
>Jest potrzebny
Jak rybie rower.
>bo poza tym, że nam daje prawa,
Od "dawania praw" jest w Polsce Sejm.
>będzie nas sądził po śmierci
I co nam zrobi, skaże na śmierć?
>Ale bardziej niż samo Słowo Boże, potrzebna jest egzegeza i filozofowie, którzy wiedzą jak te przykazania zinterpretować.
A to już był dowcip roku.
23-10-2015 09:00 
 Ocena 2 na 2
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>>Ale bardziej niż samo Słowo Boże, potrzebna jest egzegeza i filozofowie, którzy wiedzą jak te przykazania zinterpretować.
>A to już był dowcip roku.

Bo to jest tak:
najpierw dowiadujemy się, że bóg(biblijny) wybrał sobie prostaczków, a nie mędrów, aby im przekazac swoje słowa, a potem okazuje się, że prostaczek sam nie powinien tyh słów nawet czytać a do zrozumienia ich potrzeba mu stada mądrali zwanych teologami


Lily naiwniaczko. Czyżbyś naprawdę nie wiedziała, na co skaże cię ten dobry, miłosierny bóg, jeżeli nie będziesz mu posłuszna?
to sobie popatrz i drżyj!
www.fronda(*)nienie-piekla-mocne,54483.html
swoją drogą muza spoko, na Hallowen akurat
13-10-2015 08:39 
 Ocena 5 na 5
KORUND (4922 punktów)
>Haha, właśnie zrobiłeś dokładnie to, co robią kapłani. Listę grzechów Tylko w twojej religii grzechem jest nie godzić się na antykoncepcję, rodzić kaleki i miłować nieprzyjaciół.
-Gdzie to wyczytałeś geniuszu? A może zostawiam ludziom wybór? To nie moja sprawa czy ktoś stosuje antykoncepcję, czy komuś wybacza czy nie, kogo kocha lub nienawidzi i za co. Nie mam religii ani grzechów, g. mnie obchodzi cudza moralność dopóki nie przekracza granic prawa, a szczególnie nie próbuje ograniczać mojej wolności.

>Jeszcze raz: nie ma czegoś takiego jak wartości dla ateisty. Bo ateistyczne wartosci z czego wynikają?
-Dla którego ateisty? To ludzie nie mrówki, poszczególne osobniki trochę bardziej się różnią między sobą.
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Ogólnie chodzi oto, że moralność ateisty jest przynajmniej wolna od pseudowartości, nonsensownych i szkodliwych obciążeń, które niosą religie. Nie musi nadstawiać drugiego policzka, miłować nieprzyjaciół, nie widzi zalet cierpienia, umartwiania się, niczego nie zostawia woli bożej, nie liczy na cud, nikogo nie nawraca, nie indoktrynuje dzieci, nie zmusza kobiet do rodzenia kalek, nie widzi nic zdrożnego w antykoncepcji...itd.

Oh yesss!

Niektórzy ludzie mogliby się zabić skacząc z poziomu swojego ego na poziom swojego IQ.
12-10-2015 10:16 
 Ocena-3 na 5
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Moralność może zarówno obowiązywać mrówki jak i nie - zależy jaka to moralność. Będąc ateistą nie można jednak wyznawać żadnych zasad moralnych ponieważ dla ateuszy nie istnieją obiektywne wartości, dobro i zło jest wynikiem pracy mózgu, mowiąc dokładniej: jest urojeniem i nie ma powodów, by przestrzegać jakichkolwiek zasad.
12-10-2015 11:04 
 Ocena 8 na 8
Lilly Amina (4723 punktów)
>Moralność może zarówno obowiązywać mrówki jak i nie - zależy jaka to moralność.
Mrówki nie wierzą w bogów, to znaczy są ateistkami. Jako takie nie posiadają moralności. Przynajmniej tak mi wynika z tego, co twierdzisz:
>Będąc ateistą nie można jednak wyznawać żadnych zasad moralnych ponieważ dla ateuszy nie istnieją obiektywne wartości
12-10-2015 12:17 
 Ocena 7 na 7
KORUND (4922 punktów)
>Moralność może zarówno obowiązywać mrówki jak i nie - zależy jaka to moralność. Będąc ateistą nie można jednak wyznawać żadnych zasad moralnych ponieważ dla ateuszy nie istnieją obiektywne wartości, dobro i zło jest wynikiem pracy mózgu, mowiąc dokładniej: jest urojeniem i nie ma powodów, by przestrzegać jakichkolwiek zasad.

-Istnieje kodeks karny, kodeks pracy, cywilny, drogowy, konstytucje itp. Wszystko to w cywilizowanych krajach nie uwzględnia wiary, ani istnienia bóstw. Im mniej religii i boga w przepisach, tym bardziej są ludzkie (czyt. humanitarne). Cała moralność religijna opiera się na prostackiej zasadzie kary za występki (jakkolwiek rozumiane) i nagrody za "dobre uczynki". Poza tym, wszystkie przepisy, zasady, jakakolwiek moralność, także ta religijna, zostały wymyślone przez człowieka, tak samo jak bogowie i religie. A samo dobro i zło nie jest urojeniem mózgu, tylko wynikiem ewolucji kulturowej zwierząt stadnych, społecznych. Zwyczajnie opłaca się nam żyć w środowisku przyjaznym, bezpiecznym, gdzie możemy czuć się dobrze jako jednostki i tego wymagamy od innych jednostek, mimo różnych skutków.
12-10-2015 21:40 
 Ocena 1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Mylisz dobro z użytecznością.
Jeśli bardziej opłaca mi się zabić i okraść bogacza i mam pewność, że nikt się o tym nie dowie, to znaczy, że moralne jest zabić go?
No nie. Tylko że ateista nie uznaje zadnych wyższych bytów, a dobro i zło są takimi bytami. Dlatego dla ateisty dobro i zło są właśnie wynikiem pracy mózgu.
Powołujesz się na kodeksy, prawa karne, ale to nie ma nic wspólnego z moralnością.

Poza tym mówisz, że prostacki jest strach przed piekłem i nadzieja na niebo za uczynione dobro. Ale strach przed więzieniem już nie jest prostacki?
13-10-2015 08:10 
 Ocena 3 na 3
Lilly Amina (4723 punktów)

>Powołujesz się na kodeksy, prawa karne, ale to nie ma nic wspólnego z moralnością.
Jeno z czym? Czymże innym jest prawo, jeśli nie spisaną moralnością określonej społeczności, wypracowaną przez setki, a może i tysiące lat, a do tego obleczoną w tradycję "bo tak się robi / bo tak się nie robi"?
13-10-2015 08:19 
 Ocena 5 na 5
KORUND (4922 punktów)
>Jeśli bardziej opłaca mi się zabić i okraść bogacza i mam pewność, że nikt się o tym nie dowie, to znaczy, że moralne jest zabić go?
-A dobrze byś się z tym czuł? Od kiedy to zależy od wiary w wyższe byty?
>No nie. Tylko że ateista nie uznaje zadnych wyższych bytów, a dobro i zło są takimi bytami. Dlatego dla ateisty dobro i zło są właśnie wynikiem pracy mózgu.
-Nie wiem wynikiem czego jest twój wątek, ale z pracą mózgu mało to ma wspólnego.

>Powołujesz się na kodeksy, prawa karne, ale to nie ma nic wspólnego z moralnością.
>Poza tym mówisz, że prostacki jest strach przed piekłem i nadzieja na niebo za uczynione dobro. Ale strach przed więzieniem już nie jest prostacki?

-Nikt w tym przypadku przynajmniej nie chrzani o wyższych bytach i moralności. A skoro jedno i drugie opiera się na strachu przed karą, to nie wiem co chcesz udowodnić. Ciągle powtarzam, że przyzwoitym ludziom nie potrzeba kagańca religii, ani wiary w urojone wyższe byty, a draniom one nie pomogą, patrz wierzący islamiści, jak to u nich z moralnością? Wierzący zawsze jakoś swoje draństwa usprawiedliwią, łatwiej niż ateiści, będą je czynić nawet w imię wyższych bytów. Kolejny raz odsyłam do porównania przestępczości w krajach w znacznej mierze ateistycznych, np. skandynawskich, z takim katolickim Meksykiem, nawet Włochami (mafia bardzo wierząca).
13-10-2015 21:02 
 Ocena-1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Skandynawowie też są wierzący tylko akurat nie w Boga katolickiego. Na świecie jest bardzo mało prawdziwych ateistów-materialistów-empiryków. Jeżeli oceniasz ludzi w kategoriach "porządny-nieporządny" to znaczy, że już masz w głowie jakąś ideę pożądności. Ale jest to idea zupełnie nieuzasadniona, po prostu jakiś twój kaprys.
13-10-2015 22:15 
 Ocena 3 na 3
KORUND (4922 punktów)
>Skandynawowie też są wierzący tylko akurat nie w Boga katolickiego. Na świecie jest bardzo mało prawdziwych ateistów-materialistów-empiryków. Jeżeli oceniasz ludzi w kategoriach "porządny-nieporządny" to znaczy, że już masz w głowie jakąś ideę pożądności. Ale jest to idea zupełnie nieuzasadniona, po prostu jakiś twój kaprys.

-Tak mam ją w głowie, a twoją w dupie. Na dodatek jestem prawdziwym ateistą, dla ciebie pozbawionym moralności. Co należy zrobić z takimi jak ja? Będziesz mnie nawracał? Czy łaskawie pozwolisz mi istnieć, pod warunkiem uznania Absolutu i wyznawania "wartości" religijnych? Liczysz na to, że będę się przed tobą tłumaczył zasrańcu?
14-10-2015 16:35 
 Ocena 1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Jedyne co możesz mieć w dupie to kondona.
12-10-2015 12:40 
 Ocena 1 na 1
Rupson (1793 punktów)
>Moralność może zarówno obowiązywać mrówki jak i nie - zależy jaka to moralność. Będąc ateistą nie można jednak wyznawać żadnych zasad moralnych ponieważ dla ateuszy nie istnieją obiektywne wartości, dobro i zło jest wynikiem pracy mózgu, mowiąc dokładniej: jest urojeniem i nie ma powodów, by przestrzegać jakichkolwiek zasad.

-Hurra! Nic nie muszę, wszystko mogę.
12-10-2015 15:09 
 Ocena 5 na 5
setarkos (10757 punktów)
> Będąc ateistą nie można jednak wyznawać żadnych zasad moralnych
Ktoś ateistom zabrania uznawać lub tworzyć etykę?
> dla ateuszy nie istnieją obiektywne wartości
Przy braku obiektywnych wypada budować zasady moralne z wartości subiektywnych - dokładniej: intersubiektywnych - "dobre jest to, co dobre dla jednostek i dla grupy". /za J. F. Nash'em/
> jest wynikiem pracy mózgu, mowiąc dokładniej: jest urojeniem
Chyba nie wszystkie efekty pracy mózgu należy uznać za urojenia?
> nie ma powodów, by przestrzegać jakichkolwiek zasad.
Przeciwnie. Skro dla ateistów nie ma bóstw określających dobro i zło, skoro nie ma kto podpowiedzieć co czynić ani nie istnieje 'zewnętrzna przechowalnia' wartości, to ateiści sami muszą pielęgnować pozytywne normy w stosunkach międzyludzkich. Nikt ich bowiem z tego nie wyręczy, a świat (w sensie etycznym) będzie taki, jakim go zbudują.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Czyli sami mają sobie stworzyć te wartości? Skoro nie są objawione przez Boga, ani nie są zapisane w duszy nieśmiertelnej człowieka, to muszą być urojeniem. Podobnie jak urojeniem jest to, że "moja druzyna piłkarska jest najlepszą drużyną świata". Jak człowiek sam sobie stwarza wartości, to po pierwsze: każdy sobie stworzy inne, a po drugie: są zależne od tego człowieka. Innymi słowy: wartości są podporządkowane ludzkim decyzjom.
Co to więc za wartości? Zwykłe urojenia.
13-10-2015 01:14 
 Ocena 4 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Czyli sami mają sobie stworzyć te wartości? Skoro nie są objawione przez Boga, ani nie są zapisane w duszy nieśmiertelnej człowieka, to muszą być urojeniem.
Właśnie wartości etyczne ateistów są objawione im przez boga, który za jednym zamachem objawił też swoje nieistnienie.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
14-10-2015 13:08 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
>Czyli sami mają sobie stworzyć te wartości?
Tak. Skoro to mają być wartości ludzkie, to powinniśmy sami je tworzyć i pielęgnować (zwłaszcza jeśli to trudne). Po cóż nam by były jakieś wartości poza-ludzkie (nieludzkie)?
> Skoro nie są objawione przez Boga, ani nie są zapisane w duszy nieśmiertelnej człowieka, to muszą być urojeniem.
A te jakoby objawione (nie wierzę, by ktoś wierzył w owo objawienie) powinny dobrze służyć ludziom, czy raczej, bacząc na autorstwo, bogom?
> Jak człowiek sam sobie stwarza wartości, to po pierwsze: każdy sobie stworzy inne
A jeśli wymyślą podobne, to niektóre z nich nie mogą okazać się wspólne (na podobieństwo mnogościowego przecięcia zbiorów*)?
> Innymi słowy: wartości są podporządkowane ludzkim decyzjom. Co to więc za wartości? Zwykłe urojenia.
Ktoś (w szczególności ateista) mógłby przypuszczać, że wiara w bóstwa też zależy od decyzji. Wtedy wartości byłyby wynikiem urojenia 'popartego' jeszcze większym urojeniem? To już wolę nie upatrywać ich w zaświatach, bo mogą się okazać mniej realne.

[*Zauważ, że osoby religijne mogą znaleźć część wspólną zaleceń także z ateistami (może nawet łatwiej niż z wyznawcami odmiennych religii) - wystarczy pominąć przykazania związane z bóstwem lub kościołem. To, co zostanie (część wspólna) stanowi chyba niezłą podstawę do budowania etyki.. "tej Ziemi". Moim zdaniem elementy moralności, co do których społeczność uzyska porozumienie sa lepsze niż prawdy narzucone z (choćby i najwyższej) góry.]
12-10-2015 18:13 
 Ocena 6 na 6
Anna Salman (16360 punktów)
>... Będąc ateistą nie można jednak wyznawać żadnych zasad moralnych ponieważ dla ateuszy nie istnieją obiektywne wartości, dobro i zło jest wynikiem pracy mózgu, mowiąc dokładniej: jest urojeniem i nie ma powodów, by przestrzegać jakichkolwiek zasad.
Istnieje zawsze fundamentalna wartość - nie krzywdzić, nieważne: człowieka, psa, kota, czy innej czującej istoty. I żadne zasady moralne nie są potrzebne. One są wtórne wobec zwykłej, ludzkiej wrażliwości.
Zwierzęta zabijają z konieczności, prawdopodobnie czynili tak też ludzie pierwotni.
To rozwinięte cywilizacje stworzyły tortury, zabijanie dla zabijania, czyli dla zabawy a nie w obronie życia, przetrzymywanie w niewoli (też rodzaj tortur), umacniając owo postępowanie ideologiami (religiami).
I tak z obłudy, poprzez odwrócenie naturalnego porządku rzeczy powstały zasady moralne.
12-10-2015 18:38 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)
>To rozwinięte cywilizacje stworzyły tortury, zabijanie dla zabijania, czyli dla zabawy a nie w obronie życia, przetrzymywanie w niewoli (też rodzaj tortur), umacniając owo postępowanie ideologiami (religiami).
Niektóre zwierzęta też zabijają i krzywdzą dla rozrywki a nie ze strachu, lub dla pożywienia. "Rozwinięte" cywilizacje, tylko starały się i starają na swój sposób "racjonalizować" zwykły sadyzm.
Anna Salman (16360 punktów)
>Niektóre zwierzęta też zabijają i krzywdzą dla rozrywki a nie ze strachu, lub dla pożywienia.
Niby jakie?
>"Rozwinięte" cywilizacje, tylko starały się i starają na swój sposób "racjonalizować" zwykły sadyzm.
Sadyzm to zaburzenie psychiczne i dotyczy bardzo nielicznych. Natomiast, co już wcześniej zauważyłam, na tym "racjonalnym" portalu, nadużywa się określenia racjonalizować. Bo niby co to ma znaczyć w tym akurat przypadku?
12-10-2015 22:04 
 Ocena 1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Koty łapią myszy, męczą je aż biedne stworzenia padną z wycieńczenia, a potem nie konsumują ich.
13-10-2015 08:19 
 Ocena 3 na 3
Lilly Amina (4723 punktów)
>Koty łapią myszy, męczą je aż biedne stworzenia padną z wycieńczenia, a potem nie konsumują ich.
Dla kotów to nie jest zabawa ani czysty sadyzm. Koty mają instynkt łowiecki, który "mówi" im, że kiedyś, by nie zginąć z głodu, trzeba było złapać i zjeść mysz. Teraz łapią i nie zjadają, bo nie są głodne, ale instynkt tkwi mocno. Ponadto łapiąc myszy, kot trenuje sprawność drapieżnika, stąd mylne, bo antropocentryczne, wrażenie "męczenia" - to jest zwyczajny trening, kocięta ćwiczą to samo pod nadzorem matki. Kot siedzący w domu choćby i na muchę zapoluje. Tak, tak, ten słodki, mruczący, puchaty kłębek na kanapie to wciąż groźny drapieżnik, parę tysięcy lat ewolucji niewiele pod tym względem zmieniło Dokładnie tak samo zachowują się wszyscy jego kuzyni - żbik, ryś, gepard, ocelot, karakal, tygrys... Z tą różnicą, że przeważnie zjedzą to, co złapią.
13-10-2015 09:21 
 Ocena 3 na 3
Gbursson (106 punktów)
>>Koty łapią myszy, męczą je aż biedne stworzenia padną z wycieńczenia, a potem nie konsumują ich.
>Tak, tak, ten słodki, mruczący, puchaty kłębek na kanapie to wciąż groźny drapieżnik, parę tysięcy lat ewolucji niewiele pod tym względem zmieniło Dokładnie tak samo zachowują się wszyscy jego kuzyni - żbik, ryś, gepard, ocelot, karakal, tygrys... Z tą różnicą, że przeważnie zjedzą to, co złapią.

Ha! Moja kotka to nawet zjada te muchy i pająki które upoluje. Jest totalnie kanapowym niewychodzącym bojącym się zewnętrza kotem, ale insektów w domu nie uświadczę - szybko je eksterminuje. Niemoralna ateistka!

Odi profanum vulgus et arceo
21-10-2015 17:59 
 Ocena 1 na 1
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Tak, tak, ten słodki, mruczący, puchaty kłębek na kanapie to wciąż groźny drapieżnik, parę tysięcy lat ewolucji niewiele pod tym względem zmieniło Dokładnie tak samo zachowują się wszyscy jego kuzyni - żbik, ryś, gepard, ocelot, karakal, tygrys... Z tą różnicą, że przeważnie zjedzą to, co złapią.

Jedna z moich kotek żywi się głównie tym, co upoluje. Potrafi przynieść do domu ptaka, nawarczeć na wszystkie pozostałe zwierzaki i z satysfakcją schrupać go na ich oczach. Te tysiące lat ewolucji nic jej nie zmieniło


Niektórzy ludzie mogliby się zabić skacząc z poziomu swojego ego na poziom swojego IQ.
13-10-2015 09:58 
 Ocena 3 na 3
Anna Salman (16360 punktów)
>Koty łapią myszy, męczą je aż biedne stworzenia padną z wycieńczenia, a potem nie konsumują ich.
To jest ludzka interpretacja, a właściwie nadinterpretacja. To, co my postrzegamy, jako zabawę, jest tak naprawdę przygotowaniem do konsumpcji. Podrzucane mięso "kruszeje". Ludzie postępują podobnie, wywieszając w zimie (teraz już się chyba tego nie robi) dziczyznę albo królika za okno, na mróz. Kot domowy może nie zjeść myszy, czy szczura, ale ma zakodowany w genach ten sposób postępowania i ćwiczy go od dzieciństwa w trakcie "zabawy" z innymi przedmiotami.
Przy tym owa "biedna" mysz ma wmontowany pewien mechanizm obronny - ona jest sparaliżowana i prawie nic nie odczuwa. To też jest ważne, bo koty preferują świeże mięso i zaczynają konsumpcję praktycznie żywej myszy - od głowy.
Obrzydliwe? Gdzieś w Chinach przysmakiem jest mózg małpy, tyle że czubek czaszki odcinany jest za życia biednego zwierzęcia.
13-10-2015 12:19 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>Niby jakie?
Na przykład milusie dla nas delfiny. Wzmiankowałem o tym niedawno w innym wątku, wystarczy wyguglać "okrucieństwo delfinów", czy coś i można znaleźć na ten temat.

>Sadyzm to zaburzenie psychiczne i dotyczy bardzo nielicznych. Natomiast, co już wcześniej zauważyłam, na tym "racjonalnym" portalu, nadużywa się określenia racjonalizować. Bo niby co to ma znaczyć w tym akurat przypadku?
Dałem cudzysłów, a miało znaczyć, że próbują uzasadniać swoje postępowanie jakimiś wyższymi celami, jak dobro społeczności, eliminacja zagrożenia, itd.
Co do sadyzmu, to w niektórych okolicznościach staje się raczej regułą, a nie zaburzeniem dotykającym nielicznych. Czego przykładem może być ostatnia WŚ. Granica między koniecznością a sadyzmem jest bardzo płynna, jak wskazał już dawno tzw. eksperyment więzienny Zimbardo.
13-10-2015 18:45 
 Ocena 4 na 4
Anna Salman (16360 punktów)
>... wystarczy wyguglać "okrucieństwo delfinów", czy coś i można znaleźć na ten temat.
Podtrzymuję twierdzenie, że pewne zachowania zwierząt są interpretowane przez ludzi według naszego sposobu funkcjonowania. Nie znamy przyczyn większości z nich i nie potrafimy ustawić się na miejscu tych zwierząt, więc przypisujemy im własne cechy.
>Co do sadyzmu, to w niektórych okolicznościach staje się raczej regułą, ...
Niestety, zaburzenie pozostaje zaburzeniem, natomiast naśladowanie zachowań można wyjaśnić psychologią tłumu. Tyle, że po zakończeniu, normalni ludzie mają często kaca moralnego, więc niektórzy mogą stosować właśnie ów mechanizm racjonalizacji dla zagłuszenia sumienia. Nie wszystkim to jednak wychodzi.
Co do eksperymentu Zimbardo - był źle przeprowadzony, o czym się nie mówi, a kilka lat później został przeprowadzony, już prawidłowo, w jednym z państw skandynawskich (chyba w Szwecji). Wyniki były inne. Zresztą praktyka, w tym właśnie z czasów II w. św. też pokazuje, że to nie jest zasada.
14-10-2015 10:01 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Podtrzymuję twierdzenie, że pewne zachowania zwierząt są interpretowane przez ludzi według naszego sposobu funkcjonowania.
To samo można powiedzieć w relacji do innych ludzi, każdy interpretuje wg swojego sposobu i zasad, a dla ofiar to niewielka różnica. Nie człowiek wymyślił wojny o terytoria i podporządkowywanie sobie słabszych.

>Niestety, zaburzenie pozostaje zaburzeniem, natomiast naśladowanie zachowań można wyjaśnić psychologią tłumu. Tyle, że po zakończeniu, normalni ludzie mają często kaca moralnego, więc niektórzy mogą stosować właśnie ów mechanizm racjonalizacji dla zagłuszenia sumienia. Nie wszystkim to jednak wychodzi.
Nie wiem jaki procent np. takich faszystów miał kaca moralnego. Regułą było robić wszystko, aby uniknąć odpowiedzialności. Psychologia tłumu działa w tłumie, a nie w zaciszach gabinetów, sztabach, laboratoriach, biurach obozowych, itd., gdzie przygotowywano plany największych zbrodni, więc ma tu niewiele do rzeczy.
14-10-2015 18:21 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
>To samo można powiedzieć w relacji do innych ludzi, każdy interpretuje wg swojego sposobu i zasad, a dla ofiar to niewielka różnica. Nie człowiek wymyślił wojny o terytoria i podporządkowywanie sobie słabszych.
Tak my zawsze interpretujemy według siebie, ale ludzie myślą i planują, a zwierzęta nie. Przypisywanie im takich cech, jak ludziom jest nadużyciem.
Wojny wymyślił człowiek, natomiast zwierzęta walczą niekiedy o terytoria, ale w większości przypadków nie zabijają osobników tego samego gatunku. Nazywanie tych walk wojnami, tak jakby były planowane i miały na celu coś więcej, niż przejęcie zasobów niezbędnych do życia to tez nadinterpretacja.
>Nie wiem jaki procent np. takich faszystów miał kaca moralnego. Regułą było robić wszystko, aby uniknąć odpowiedzialności.
Strach przed odpowiedzialnością, a poczucie winy to dwie różne sprawy. Ci, co planowali zbrodnie w zaciszach gabinetów byli na pewno w jakiś sposób zdeformowani psychicznie. Ci, którzy poddali się manipulacji, ulegli propagandzie lub emocjom danej chwili wcale zaburzeni być nie musieli.
14-10-2015 20:59 
 Ocena 4 na 4
finerbijk (17282 punktów)
>Wojny wymyślił człowiek, natomiast zwierzęta walczą niekiedy o terytoria, ale w większości przypadków nie zabijają osobników tego samego gatunku. Nazywanie tych walk wojnami, tak jakby były planowane i miały na celu coś więcej, niż przejęcie zasobów niezbędnych do życia to tez nadinterpretacja.
Grupy szympansów czy goryli toczą regularne walki na kije i kamienie z innymi grupami, aby przejąć teren/wyprzeć rywali z danego obszaru. Jeśli to nie są wojny, to nie wiem jak takie zachowania nazwać. Niemcy też tylko chcieli przejąć niezbędną przestrzeń życiową. Oświeceniowe idealizowanie "dzikiego" życia, to już śpiewka historii.

>Strach przed odpowiedzialnością, a poczucie winy to dwie różne sprawy. Ci, co planowali zbrodnie w zaciszach gabinetów byli na pewno w jakiś sposób zdeformowani psychicznie. Ci, którzy poddali się manipulacji, ulegli propagandzie lub emocjom danej chwili wcale zaburzeni być nie musieli.
Jeśli ktoś się czuje winny, to szuka oczyszczenia przez pokutę/zadośćuczynienie czy jak tam nazwać, a jeśli czuje się pokonany, szuka tylko schronienia choćby w mysiej dziurze. Jeżeli zaburzeniem nie jest poddanie się doktrynie nakazującej, by likwidować całe narody, wraz z kobietami i dziećmi, to ja już nie wiem co nim jest.
14-10-2015 21:50 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Grupy szympansów czy goryli toczą regularne walki na kije i kamienie z innymi grupami, aby przejąć teren/wyprzeć rywali z danego obszaru. Jeśli to nie są wojny, to nie wiem jak takie zachowania nazwać. Niemcy też tylko chcieli przejąć niezbędną przestrzeń życiową. Oświeceniowe idealizowanie "dzikiego" życia, to już śpiewka historii.

Dodam do tego, że przy walkach o dominację wewnątrz gorylego stada zawsze ginie pewien procent młodych, które padają ofiarą agresji samców.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
14-10-2015 22:59 
 Ocena 4 na 4
Anna Salman (16360 punktów)
>Grupy szympansów czy goryli toczą regularne walki na kije i kamienie z innymi grupami, aby przejąć teren/wyprzeć rywali z danego obszaru. Jeśli to nie są wojny, to nie wiem jak takie zachowania nazwać.
I właśnie dlatego, że nie wiemy, przypisujemy zwierzętom ludzkie intencje. Wilki, czy koty też walczą o terytoria. Dla nich to kwestia przeżycia. Kiedy zdobędą warunki dla odchowania młodych, zdobycia pożywienia, kończą. W wielu takich walkach nie ma ofiar śmiertelnych. Natomiast nie słyszałam, żeby w obrębie gatunku wybijano część osobników, bo mają np. nieco inne obrzędy godowe. Takie ideologie to wytwór kultury, a tej zwierzęta nie tworzą. Niemcom spokojnie wystarczyłaby przestrzeń, ale potrzebowali niewolników, surowców, złota itp. Naprawdę, nic niezbędnego do przeżycia.
I nie jest to żadna "idealizacja" - zwierzęta kierują się instynktem, a nie umiarem, czy łagodnością.
>Jeśli ktoś się czuje winny, to szuka oczyszczenia przez pokutę/zadośćuczynienie ...
Bzdura, znacznie częściej stara się ukryć przed otoczeniem swoje przewiny i wyprzeć je z własnej świadomości.
>... Jeżeli zaburzeniem nie jest poddanie się doktrynie nakazującej, by likwidować całe narody, wraz z kobietami i dziećmi, to ja już nie wiem co nim jest.
Najpierw ruszyła machina propagandowa. To się nazywa dehumanizacja potencjalnego przeciwnika, wstęp do wojny. Poczytaj sobie, nawet na tym portalu, jak przedstawiani są muzułmanie. Niby nic się nie dzieje, a w Polsce były już ataki, np.na turystów z Egiptu - w Krakowie, w hotelu, nie w zapadłej wsi. I co, psychopaci tam chodzą po centrum, czy po prostu ktoś im wyprał mózgi?
15-10-2015 17:52 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)
>I nie jest to żadna "idealizacja" - zwierzęta kierują się instynktem, a nie umiarem, czy łagodnością.
Mamy ze zwierzętami wiele wspólnego, tym więcej im bliżej spokrewnione. Zwierzęta stadne kierują się oprócz instynktu zasadami obowiązującymi w grupie, narzuconą hierarchią a nawet regułami właściwymi dla specyficznej grupy, a nie dla całego gatunku (jeśli chodzi o naczelne). Nie rób ze zwierząt takich całkowitych idiotów

>Bzdura, znacznie częściej stara się ukryć przed otoczeniem swoje przewiny i wyprzeć je z własnej świadomości.
To nie ma nic wspólnego z poczuciem winy. Poczucie winy jest związane z żalem, a nie unikaniem konsekwencji. To o czym piszesz to zwykłe tchórzostwo poniewczasie.

>Niby nic się nie dzieje, a w Polsce były już ataki, np.na turystów z Egiptu - w Krakowie, w hotelu, nie w zapadłej wsi. I co, psychopaci tam chodzą po centrum, czy po prostu ktoś im wyprał mózgi?
Raczej psychopaci, albo po prostu niewyżyci gówniarze. Skoro potrafią się prać między sobą na maczety tylko dlatego, że kibicują różnym drużynom, to każdy inny pretekst jest dobry. I proszę nie mów o praniu mózgów poprzez podsycanie strachu przed islamem, bo to jest moim zdaniem najgorsza manipulacja medialna roku.
15-10-2015 18:16 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
>Mamy ze zwierzętami wiele wspólnego, tym więcej im bliżej spokrewnione. ...
Owszem, wobec naczelnych można czasem stosować "ludzką" interpretację, ale wśród innych zwierząt tzw. narzucone zasady, czy reguły nie istnieją w formie analogicznej do naszego gatunku. Hierarchia wynika z doboru naturalnego - najsilniejsze, czy najsprytniejsze osobniki stoją na szczycie, bo to jest w interesie całej grupy.
>... Poczucie winy jest związane z żalem, a nie unikaniem konsekwencji. To o czym piszesz to zwykłe tchórzostwo poniewczasie.
A czemuż to poczucie winy nie miałoby się łączyć z tchórzostwem? Tak zdarza się najczęściej u osób niedojrzałych emocjonalnie. Tak również postępują dzieci - kłamią, zwalają winę na kogoś.
>Raczej psychopaci, albo po prostu niewyżyci gówniarze. ...
Jak pisałam wcześniej to zaburzenie dotyka nikły procent, czy promil ludzi. Naprawdę, psychopatia i socjopatia są zdefiniowane, opisane i rzucanie takimi określeniami wobec każdej formy agresji nie ma sensu.
>I proszę nie mów o praniu mózgów poprzez podsycanie strachu przed islamem, bo to jest moim zdaniem najgorsza manipulacja medialna roku.
Tego nie zrozumiałam. Moim zdaniem była skuteczna.
15-10-2015 18:44 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>A czemuż to poczucie winy nie miałoby się łączyć z tchórzostwem? Tak zdarza się najczęściej u osób niedojrzałych emocjonalnie. Tak również postępują dzieci - kłamią, zwalają winę na kogoś.
Ale to nadal nie jest poczucie winy, tylko chęć uniknięcia odpowiedzialności. Kto się poczuwa do swoich win będzie próbował załagodzić skutki niecnego postępowania, stara się samemu poprawić, szczerze je wyznać, a nie obciążać innych.

>Tego nie zrozumiałam. Moim zdaniem była skuteczna.
Może nieprecyzyjnie się wyraziłem, manipulacja głównych mediów polegała na wywołaniu wrażenia, że
przeciwnicy trwającego masowego eksodusu z ziem Lewantu i Maghrebu do Europy powinni się wstydzić swojej postawy, jako ksenofobicznej, antyhumanitarnej i pewnie cokolwiek faszyzującej. Pisząc "najgorsza" miałem na myśli jej obłudny charakter (tej manipulacji), a nie skuteczność, która była raczej mizerna.
15-10-2015 21:37 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
>Ale to nadal nie jest poczucie winy, tylko chęć uniknięcia odpowiedzialności. ...
Jak najbardziej, tyle że nie jest powiedziane, że te osoby nie mają poczucia winy.
Domniemanie, że wszyscy, a przynajmniej większość ludzi ma skłonność do naprawiania własnych win to mit.
>... manipulacja głównych mediów polegała na wywołaniu wrażenia, że przeciwnicy trwającego masowego eksodusu z ziem Lewantu i Maghrebu do Europy powinni się wstydzić swojej postawy, jako ksenofobicznej, antyhumanitarnej i pewnie cokolwiek faszyzującej.
A mi chodziło o kształtowanie nastawienia do islamu i ludzi z Bliskiego Wschodu, jako bandytów, terrorystów itp. Teraz jest inna dyrektywa polityczna i nagle są biedni, pokrzywdzeni, wspaniali, a ci wszyscy, którzy ulegli poprzedniej propagandzie są be.
Zabawne, ale masz tu przykład tego, o czym dyskutujemy powyżej. Czy dziennikarze przyznali się do własnych "zasług", jeśli chodzi o tę sytuację? I wcale mnie nie interesuje, czy jest to kalkulacja, czy gówniarstwo. Bo nie wierzę, że dziennikarze są aż tak durni, że tego nie rozumieją.
16-10-2015 14:56 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Domniemanie, że wszyscy, a przynajmniej większość ludzi ma skłonność do naprawiania własnych win to mit.
Podobnie jak mitem jest, że większość odczuwa coś takiego jak poczucie winy, które oczywiście czasem demonstrują, ale najczęściej po tym, jak się dali złapać.

>Zabawne, ale masz tu przykład tego, o czym dyskutujemy powyżej. Czy dziennikarze przyznali się do własnych "zasług", jeśli chodzi o tę sytuację?
Dziennikarze mediów upolitycznionych muszą trzymać się linii swoich pracodawców. Media tzw. niezależne też nie są lepsze, czyli bezstronne. Denerwuje zero-jedynkowość przekazów - emigrant z krajów arabskich, to albo potencjalny terrorysta, albo bidula, którą koniecznie trzeba przygarnąć. Epatuje się obrazkami z jednej strony potopionych dzieci na plaży, a z drugiej rozwydrzonych hord szturmujących granice. Jednak, raczej główną winę za ten bałagan informacyjny ponoszą politycy, a nie dziennikarze, bo to ci pierwsi wysyłają sprzeczne sygnały poprzez różne deklaracje i decyzje, które zmieniają się z dnia na dzień w miarę rozwoju wypadków.
14-10-2015 23:06 
 Ocena 4 na 4
Episode_2 (3284 punktów)
>Co do eksperymentu Zimbardo - był źle przeprowadzony, o czym się nie mówi, a kilka lat później został przeprowadzony, już prawidłowo, w jednym z państw skandynawskich (chyba w Szwecji). Wyniki były inne.
A może ten drugi był źle przeprowadzony?
Anna Salman (16360 punktów)
>A może ten drugi był źle przeprowadzony?
Zgodnie z metodologią. Amerykanie popełnili jeden błąd, ale bardzo znaczący.
Poza tym w warunkach realnych, czyli naprawdę ekstremalnych, ludzie zachowywali się inaczej. No ale wyniki Zimbardo lepiej odpowiadają założonej z góry tezie.
Episode_2 (3284 punktów)
>Amerykanie popełnili jeden błąd, ale bardzo znaczący.
Jaki?

Chętnie poczytam o tym drugim eksperymencie. Dasz namiary?
Anna Salman (16360 punktów)
>Chętnie poczytam o tym drugim eksperymencie. Dasz namiary?
Postaram się znaleźć, chociaż to stara publikacja, ale może jest w internecie.
16-10-2015 18:26 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>Chętnie poczytam o tym drugim eksperymencie. Dasz namiary?
Coś jest
Ja co prawda nie z tego korzystałam, raczej z artykułu w Charakterach, ale zarzuty były podobne - nieprawidłowa metodologia. Przede wszystkim ujawnienie celu naboru, co spowodowało swoistą preselekcję ochotników.
Ale nawet nie sięgając do artykułów, wystarczą historie z okresu II w. św.
Dlaczego w trakcie pogromów żydowskich, gdy oprawcy byli bezkarni, tylko część ludzi się przyłączyła? Większość nawet nie skorzystała z okazji, żeby rabować pozostawione majątki (relacje świadków). Jednostki wykazały się nieprawdopodobną odwagą, ratując sąsiadów, a większość po prostu starała się nie mieć z tym nic wspólnego. Nie można oczekiwać od każdego bohaterstwa. Ale jak ci ludzie zachowali by się w warunkach eksperymentu, wiedząc, że mogą go przerwać? Podejrzewam, że jednak większość by się zbuntowała, skoro w warunkach tak ekstremalnych nie wykazali się okrucieństwem. Czy Polacy są bardziej etyczni, niż Amerykanie? Nie sądzę, w każdym społeczeństwie są skrajne postawy - łajdacy i bohaterowie, którzy stanowią margines. Większość to ci, którzy się nie angażują i ten brak reakcji też może być tragiczny w skutkach ("Banalność zła"), ale na ogół nie zmieniają się w krwiożercze bestie.
Episode_2 (3284 punktów)
Na temat tego tajemniczego eksperymentu przeprowadzonego przez nieznanych badaczy nie wypowiem się.

Natomiast:
Cytat:
sposób opisania eksperymentu sprzyjał rekrutacji osób z natury bardziej agresywnych i dominujących.

Faktycznie, może tak być. Można więc mieć nadzieję, że większość ludzi zachowałaby się lepiej niż uczestnicy eksperymentu. Nie mniej jednak byli to normalni studenci funcjonujący prawidłowo w społeczeństwie, nie jakiś margines.
Poza tym:
Ochotnicy nie wiedzieli, jaką rolę wylosują, więc chyba liczyli na to, że nie będzie tak źle.
Jak byli tacy agresywni i dominujący, to dlaczego nie bronili się?

Cytat:
Wielu krytyków wskazuje na to, że uczestnicy eksperymentu nie tyle "przyjmowali przypisywane im role", co podążali za wzorem autorytetu, jakim był dyrektor więzienia Zimbardo, zachęcający ich do brutalnego podejścia do więźniów.

Mogło tak być, tylko co z tego? Co za różnica, z jakiego powodu zwykły człowiek staje się bestią? Psychopatycznych przywódców nie brakuje, wystarczy jeden.

>Dlaczego w trakcie pogromów żydowskich, gdy oprawcy byli bezkarni, tylko część ludzi się przyłączyła?
Inna sytuacja?

>Większość to ci, którzy się nie angażują
Studenci z eksperymentu też się pewnie nie angażowali, dopóki ktoś ich nie zaangażował.
18-10-2015 20:05 
 Ocena 3 na 3
Anna Salman (16360 punktów)
>... Można więc mieć nadzieję, że większość ludzi zachowałaby się lepiej niż uczestnicy eksperymentu.
Nie nadzieję, tylko odmienne zachowania były i są faktem.
>Nie mniej jednak byli to normalni studenci funkcjonujący prawidłowo w społeczeństwie, nie jakiś margines.
Ale mieli pewne predyspozycje do zachowań agresywnych. Sąsiedzi w Jedwabnem też funkcjonowali normalnie przez większość życia, a w sytuacji ekstremalnej zachowali się różnie.
>Jak byli tacy agresywni i dominujący, to dlaczego nie bronili się?
Na to pytanie ci nie odpowiem, ani tym bardziej żaden z psychologów zafascynowanych Zimbardo. Są teorie, które mówią, ze osobnicy agresywni łatwiej akceptują hierarchię i łatwiej podporządkowują się rządom siły. Może po prostu są bardziej prymitywni ...
>... Co za różnica, z jakiego powodu zwykły człowiek staje się bestią? Psychopatycznych przywódców nie brakuje, wystarczy jeden.
No to co właściwie miał wykazać eksperyment? Chyba tylko potwierdzić założoną z góry tezę. Ale jeszcze gorzej, że wyniki przedstawiane są jako norma zachowań społecznych, którą nie są. I ta interpretacja jest wygodna dla tych, którzy sami lubią się rozgrzeszać. Ignoruje się Sprawiedliwych z różnych krajów - Polski, Ukrainy, Rwandy, usprawiedliwiając łajdactwo. A realne sytuacje pokazują, że ludzie nie są aż tak bezmyślną zbieraniną. T
>Studenci z eksperymentu też się pewnie nie angażowali, dopóki ktoś ich nie zaangażował.
Oni już się zaangażowali emocjonalnie, gdy dowiedzieli się o charakterze eksperymentu. To nie była próba losowa.
26-10-2015 20:53 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
Swoją drogą, ciekawe, jak brzmiało to ogłoszenie w prasie, że przyciągnęło takie osoby.
Gdzie spojrzę, tam pisze:
"W lokalnej gazecie pojawiło się ogłoszenie, w którym oferowano 15 $ za dzień udziału w eksperymencie."

>>... Można więc mieć nadzieję, że większość ludzi zachowałaby się lepiej niż uczestnicy eksperymentu.
>Nie nadzieję, tylko odmienne zachowania były i są faktem.
Co sądzisz o zjawisku "fali" w wojsku?

>>Nie mniej jednak byli to normalni studenci funkcjonujący prawidłowo w społeczeństwie, nie jakiś margines.
>Ale mieli pewne predyspozycje do zachowań agresywnych.
Cytat:
Ponad 70 ochotników przebadano pod kątem kryminalnej przeszłości, problemów zdrowotnych i psychicznych. Ostatecznie wytypowano spośród nich 24 studentów z Kanady i Stanów Zjednoczonych.
z Wiki

Rzeczywiście nie była to próba losowa. Ale przecież nikt nie robi łapanki na ulicach, w eksperymentach biorą udział ochotnicy.

Moje zastrzeżenia to wszelkich "powtórek":
1. Ze względów etycznych eksperyment Zimbardo nigdy nie został tak naprawdę powtórzony. Inna sytuacja wpłynęła na inne zachowania.
2. Uczestnicy powtórek mogli słyszeć o tym eksperymencie i byli uprzedzeni, co im grozi, więc byli ostrożni. Raczej myślę, że z dużym prawdopodobieństwem wiedzieli.
3. Nie wiadomo, czy powtórki nie były prowadzone w celu obalenia tezy Zimbardo, czyli miały coś wykazać (dotyczy to zwłaszcza ochotników)
26-10-2015 21:43 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
> "W lokalnej gazecie pojawiło się ogłoszenie, w którym oferowano 15 $ za dzień udziału w eksperymencie.">>...
Podstawową kwestią jest nie ujawniać, jaki to eksperyment. Wtedy zgłoszą się naprawdę "przypadkowi" ludzie. Tej zasady Zimbardo nie zachował.
>Co sądzisz o zjawisku "fali" w wojsku?
Główna przyczyna, dla której poparłam zniesienie powszechnego poboru. Ale ciekawe, że z opowieści ludzi, odbywających taka służbę jeszcze w latach 70-tych wynika, że fali nie było. To zjawisko pojawiło się na przełomie lat 70-tych i 80-tych.
Jeszcze inaczej wspominał mój wujek lata zaraz po wojnie. No ale wtedy wszyscy dotknięci byli traumą wojenną, a niektórzy byli wcześniej w partyzantce - to było bardzo serio i były inne priorytety. Może gdyby ta służba w późniejszych latach to nie było trzymanie w izolacji przez dwa lata młodych, zdrowych, naładowanych testosteronem mężczyzn, tylko kilka miesięcy intensywnych ćwiczeń na poligonie, fala by się nie pojawiła. Często to był efekt nudy i złego traktowania przez tzw. "trepów" (zawodowych żołnierzy) - odreagowanie na "kotach" (nowy rocznik).
>1. Ze względów etycznych eksperyment Zimbardo nigdy nie został tak naprawdę powtórzony. ...
Był powtórzony w Szwecji.
>2. Uczestnicy powtórek mogli słyszeć o tym eksperymencie i byli uprzedzeni, co im grozi, więc byli ostrożni. ...
Uczestnicy kolejnego eksperymentu nie wiedzieli, bo nie ujawniono z czym jest związany.
>3. Nie wiadomo, czy powtórki nie były prowadzone w celu obalenia tezy Zimbardo, czyli miały coś wykazać (dotyczy to zwłaszcza ochotników)
Najprawdopodobniej tak było, ale w pewnym sensie on wygrał, skoro stał się gwiazdą i tylko jego wyniki są cytowane.
mayolina (2278 punktów)
>>1. Ze względów etycznych eksperyment Zimbardo nigdy nie został tak naprawdę powtórzony. ...
>Był powtórzony w Szwecji.
nie wiem czy był powtórzony w Szwecji (nic na ten temat nie znalazłam), ale powtórzyło go BBC w 2006 roku. Również i ten eksperyment musiał być przerwany, gdyż stworzony system wyczerpał swoje możliwości i jakiekolwiek zmiany mogły się odbyć jedynie przy drastycznej zmianie zasad, a to z kolei groziło wybuchem agresji. Eksperyment BBC (prowadzili go Reicher i Haslam) pokazuje mechanizmy rodzenia się tyranii, która staje się akceptowalna, gdy grupa doświadcza niepowodzeń lub gdy jednostki czują się bezsilne (to ze streszczenia zamieszczonego w publikacji dla British Psychological Society), a tu z kolei przystępniejszy opis eksperymentu.
Anna Salman (16360 punktów)
>nie wiem czy był powtórzony w Szwecji ...
O tym pisano dawno temu (bodajże w Charakterach), ale nie znalazłam nic w internecie. Natomiast eksperyment BBC ktoś już przywołał w tym wątku.
Generalnie jednak nie potwierdzają wyników Zimbardo. Jest oczywistym, że w sytuacji, gdy jednostka nie ma poczucia wpływu na swoje życie, stara się odnaleźć w tym, co ma. Dlatego ludzie w demokracji są szczęśliwsi, niż w reżimach. Jednak znacznie ciekawsze byłoby badanie, dlaczego nawet w sytuacjach ekstremalnych - zagrożenia życia, bez perspektyw zmiany są tacy, którzy decydują się postępować inaczej, jak Sprawiedliwi różnych nacji. A te eksperymenty są tak opisywane, aby potwierdzić tezę o rzekomej wrodzonej człowiekowi skłonności do nieuzasadnionej przemocy i akceptacji takiej przemocy. Na mnie to robi wrażenie socjotechniki.
16-10-2015 00:27 
 Ocena 2 na 2
Christos (2696 punktów)
Na marginesie:
Zasadniczym mankamentem wszelkiego rodzaju eksperymentów z udziałem ochotników jest świadomość ich samych, że ocenie podlegają ich zdolności aktorskie. W przypadku badania skrajnych zachowań brakuje elementu determinacji badanych, bo mają świadomość, że w każdej chwili mogą powiedzieć "stop" i nie będą skazani na samych siebie. W przypadku eksperymentów więziennych dochodzi jeszcze aspekt prawny, ochotnika nie można zatrzymać wbrew jego woli jeśli chce przerwać doświadczenie. Jest w końcu wolnym człowiekiem. Więźnia można obserwować i tak naprawdę miarodajne są tylko wyniki obserwacji ludzi nieświadomych czemu służy zainteresowanie nimi.

No gods, no masters...I am who I am.
16-10-2015 18:28 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>... W przypadku eksperymentów więziennych dochodzi jeszcze aspekt prawny, ochotnika nie można zatrzymać wbrew jego woli jeśli chce przerwać doświadczenie. ...
Tego elementu też zabrakło w eksperymencie Zimbardo.
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>>... W przypadku eksperymentów więziennych dochodzi jeszcze aspekt prawny, ochotnika nie można zatrzymać wbrew jego woli jeśli chce przerwać doświadczenie. ...
>Tego elementu też zabrakło w eksperymencie Zimbardo.

Przeczytałam zalinkowany wcześniej przez ciebie tekst. Ciekawe. Dla mnie eksperyment Zimbardo jest przekonujący bo zgadza się z moimi obserwacjami tego, jak szybko wchodzimy w role. Nie mam tu na myśli grup teatralnych czy terapeutycznych, gdzie rola jest narzucona i kontrolowana przez lidera, ale np zwykłe zabawy towarzyskie, gdzie sami te role wymyslamy i mimo, że wszyscy wiemy, że to zabawa, bardzo łatwo się z rolami utożsamiamy.
Mam na myśli np typowe festyny rodzinne z podziałem na "rywalizujące" ze sobą grupy w "konkurencjach" typu bieg w workach. Bardzo szybko tworzą się "my" i "oni". Zdarza się, że dorośli potrafią tak się zapamiętać w zabawie, że dochodzi nawet do kontuzji. Oczywiście nie wszyscy (co sugeruje Zimbardo).
Znacznie bardziej przerażające są dla mnie efekty eksperymentu Milgrama. Czy on też był obciążony błędami? Czy można go uznać za wiarygodny?

Niektórzy ludzie mogliby się zabić skacząc z poziomu swojego ego na poziom swojego IQ.
Anna Salman (16360 punktów)
>... Dla mnie eksperyment Zimbardo jest przekonujący bo zgadza się z moimi obserwacjami tego, jak szybko wchodzimy w role. ...
To, że szybko wchodzimy w role to jedno - człowiek uczy się poprzez naśladownictwo, chętnie się bawimy (nic złego - kot nawet stary biega za kłębkiem),a poza tym większość z nas to konformiści. Problem, gdzie jest granica, poza którą nie wyjdziemy. Podałam przykład Jedwabnego, agresorów była mniejszość, większość się wycofała, a część (fakt, że znikoma) przełamała strach i stawiła opór. Po takich wydarzeniach właściwie żadne eksperymenty nie są potrzebne, chyba że komuś, kto sam zdradza cechy psychopatyczne i dodatkowo chce się wylansować.
>Znacznie bardziej przerażające są dla mnie efekty eksperymentu Milgrama. Czy on też był obciążony błędami? ...
Nie jestem psycholożką, jedynie socjolożką. Ten eksperyment raczej był wiarygodny, ale pokazuje efekty wychowania autorytarnego. Dlatego nie zgadzałam się nigdy, że Amerykanie są rzekomo indywidualistami, w odróżnieniu od Niemców, działających na rozkaz. Bo protestantyzm często jest jeszcze bardziej opresyjny i autorytarny, niż katolicyzm. Świetnie zostało to pokazane w filmie "Biała wstążka", diagnozującym przyczynek do powstania systemu faszystowskiego, opartego na kulcie wodza. I ten film chyba więcej wyjaśnia, niż eksperyment.
Ciekawe byłoby zestawienie w takim eksperymencie osób różnych wyznań i bezwyznaniowych - jak one zareagują na polecenia.
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
Ze mmnie ani psychol ani socjol, ale czytam trochę i patrzę na świat.
Czytałam że eksperyment został wielokrotnie powtórzony przez róznych badaczy i w modyfikowanych warunkach. Może i takie zestawienie jak piszesz też było?
Sama natura wychowania religijnego nakazuje posłuszeństwo autorytetom więc nie zdziwiłby mnie wysoki odsetek posłusznych z tej grupy. Co do bezwyznaniowcow to pewnie wyniki byłyby zależne od wychowania i środowiska, bo sam fakt bezreligijności nie daje gwarancji myślenia i samodzielnego decydowania.


Niektórzy ludzie mogliby się zabić skacząc z poziomu swojego ego na poziom swojego IQ.
Anna Salman (16360 punktów)
Nie jestem pewna, jak w analogicznych warunkach zachowaliby się np. buddyści. Nie znam żadnego, a samo czytanie o ich zasadach nie pozwala wyrobić osądu. Niektóre grupy protestanckie - współcześni luteranie, czy kalwiniści są dość mocno liberalni. Natomiast w Stanach mamy sporo grup radykalnych, tych które wyłoniły się z ruchu adwentystycznego i to są często fanatycy.
Bezwyznaniowcy faktycznie zależy jak zostali wychowani i jak dalece wpływa na nich religijne otoczenie. Wpływy naszej "odmiany" katolicyzmu widzę czasem u siebie.
12-10-2015 22:06 
 Ocena 1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Na gruncie ateistycznego-materialistycznego światopoglądu nie ma czegoś takiego jak wartość fundamentalna. Nie da się dowieść, że ta zasada jest słuszna - a przecież ateizm sprowadza się do tego właśnie: nie wierzę w to, na co nie ma dowodów.
13-10-2015 10:07 
 Ocena 6 na 6
Anna Salman (16360 punktów)
>Na gruncie ateistycznego-materialistycznego światopoglądu nie ma czegoś takiego jak wartość fundamentalna.
Nie ma czegoś takiego, jak ateistyczno-materialistyczny światopogląd, chyba że w wypocinach marksistów, którzy wzorowali się na religiach.
>... przecież ateizm sprowadza się do tego właśnie: nie wierzę w to, na co nie ma dowodów.
Ateizm to odrzucenie wiary w boga. Dotyczy tylko tych, którzy w owego boga wcześniej wierzyli, czyli członków, w tym byłych, organizacji religijnych.
W zasadzie jest to powrót do pierwotnego stanu umysłu. Wrodzony brak wiary w boga nie wymaga żadnych uzasadnień i podbudowy ideologicznej. To osoby, które zrywają z poprzednim stylem myślenia, a czasem muszą też zmagać się z ostracyzmem społecznym, muszą takowe znaleźć.
13-10-2015 21:18 
 Ocena-1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Nie ma czegoś takiego, jak ateistyczno-materialistyczny światopogląd, chyba że w wypocinach marksistów, którzy wzorowali się na religiach.

Jest, i to bardzo głośny.

>Ateizm to odrzucenie wiary w boga. Dotyczy tylko tych, którzy w owego boga wcześniej wierzyli, czyli członków, w tym byłych, organizacji religijnych.

Wielu ateistów nigdy nie wierzyło w Boga. A są jakoś ateistami. Dorastali w ateistycznych rodzinach, nie zostali nawróceni, etc.

>W zasadzie jest to powrót do pierwotnego stanu umysłu. Wrodzony brak wiary w boga nie wymaga żadnych uzasadnień i podbudowy ideologicznej. To osoby, które zrywają z poprzednim stylem myślenia, a czasem muszą też zmagać się z ostracyzmem społecznym, muszą takowe znaleźć.

Ateizm w teorii ogranicza się tylko do braku wiary w Boga, w praktyce oznacza zanegowanie faktu, że poza naszym światem złudzeń doczesnych, istnieje świat wyższy. Chcą mieć dowody naukowe na istnienie tego wyższego świata, a wobec braku tych dowodów nie chcą przyjąć jego istnienia.
14-10-2015 18:13 
 Ocena 3 na 3
Anna Salman (16360 punktów)
>Jest, i to bardzo głośny.
Ja go akurat nie znam. Widocznie to twój światopogląd.
>Wielu ateistów nigdy nie wierzyło w Boga. A są jakoś ateistami. Dorastali w ateistycznych rodzinach, nie zostali nawróceni, etc.
Jeżeli ktoś w boga nie wierzył, to trudno, żeby go odrzucił. To tak, jak bym porzuciła koncertowanie, jeśli nigdy nie grałam na niczym.
Osoby wychowane poza religią są po prostu bezwyznaniowe i areligijne.
>Ateizm w teorii ogranicza się tylko do braku wiary w Boga, ...
A ty znasz również praktykę, czyli ... jesteś ateistą. No to nie komentuję - wiesz lepiej.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

To prawda. Nie ma powodów, by bezwzględnie przestrzegać określonych zasad. Czasami jednak zwyczajnie opłaca się im podporządkować, co nie oznacza, że należy im się podporządkować bezwzględnie. Czasami można też jedynie stwarzać wrażenie, że się ich przestrzega, co w kontekście presji społecznej pozwala uzyskać bardzo podobny efekt znacznie mniejszym kosztem.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Grimar (1210 punktów)
karmicie trola.
12-10-2015 08:58 
 Ocena 8 na 8
KORUND (4922 punktów)
>karmicie trola.
>
-Czyż nie powiedziano, by głodnych nakarmić? Troll to też dziecko matki ewolucji i czasami wzbudza empatię, to taki element ludzkiej moralności, także przez ewolucję wykształcony. Tym nie mniej, będąc szczery (znowu element moralności), mam nadzieję, że większość wypowiedzi będzie dla niego trudnymi do przełknięcia.
Jacholek (5699 punktów)
>moralność dla ciebie nie istnieje, inaczej jesteś osobą religijną a nie wiesz o tym.
To jeden z mitów o ateizmie, które są dyskredytowane w książce www.empik.(*)-russell,p1100125855,ksiazka-p szkoda więc więcej słów na taką ubogość intelektualną.
piotr653 (108 punktów)
Jestem zarejestrowany od miesiąca, ale czytam Racjonalista.pl od dawna, i takich idiotyzmów jeszcze tu nie czytałem.

>Jeśli uważasz, ze człowiek jest więcej warty niż mrówka i np. moralne jest zabić mrówkę (np. żeby
>wybudować dom), ale niemoralne jest zabić człowieka, to żyjesz urojeniami.

Doprawdy? Skąd ty te mądrości czerpiesz. Nie przypominam sobie, żeby takie bzdury nawet kościół głosił (choć głosi ich co niemiara).

>Jeśli jesteś ateistą -
>moralność dla ciebie nie istnieje, inaczej jesteś osobą religijną a nie wiesz o tym.

Od kiedy to moralność jest tylko religijna?
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Nie ma moralności niereligijnej. Bo jeśli ktoś mówi: nie zabijaj, bo jest to złe - to odwołuje się do idei zła. A idea zła jest ideą religijną.
Natomiast co może o złu myśleć ateista? Ano, że żadne zło obiektywnie nie istnieje. Bo musiałoby być w swiecie wyższym, skoro nie ma go jako przedmiotu namacalnego w naszym świecie.
Ateista może więc kierować się tylko użytecznością, przyjemnością i unikaniem przykrości, ale nie może rzeczy wartościować, oceniać w kategoriach moralnych.
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Natomiast co może o złu myśleć ateista? Ano, że żadne zło obiektywnie nie istnieje. Bo musiałoby być w swiecie wyższym, skoro nie ma go jako przedmiotu namacalnego w naszym świecie.

A co mysli o zlu teista zabijajacy komara?
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Teista, czy to wierzący w Jedynego Boga, czy to starożytny Grek, wie, że życie ludzkie ma wyższą wartość niż życie komara. A raczej wierzy w to, tak jak się wierzy w idee religijne.

Dla ateisty sprawa jest inna: ani komar ani człowiek nie mają żadnej wartości ponieważ nie ma na to dowodów naukowych.

Buddyzm chyba nie uznaje istnienia obiektywnego zła, bo w tej religii nie poza Umysłem nic stałego i wiecznego.
12-10-2015 22:15 
 Ocena 5 na 5
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>Teista, czy to wierzący w Jedynego Boga, czy to starożytny Grek, wie, że życie ludzkie ma wyższą wartość niż życie komara. A raczej wierzy w to, tak jak się wierzy w idee religijne.

Czyli nie samo zabijanie jest niemoralne a to, kogo zabijasz
Nic nowego w teizmie. Kiedys zabicie niewolnika nie bylo niczym niemoralnym. Lub zabicie innowiercy.

Nic nowego nie glosisz. Wiadomo, ze teistyczna moralnosc jest wzgledna. Nie jest absolutem.

>Dla ateisty sprawa jest inna: ani komar ani człowiek nie mają żadnej wartości ponieważ nie ma na to dowodów naukowych.

Nie to co teista. Twz nie ma dowodow naukowych ale wierzy, ze zycie brata w wierze jest wiecej warte niz zycie innowierca.

Tak trzymaj Jacku.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Mrówka i komar jest istotą czującą i należy jej się szacunek. Ale nie taki jak człowiekowi.
13-10-2015 08:26 
 Ocena 6 na 6
Lilly Amina (4723 punktów)
>Nie ma moralności niereligijnej.
Nieprawda.
>idea zła jest ideą religijną.
Nieprawda.
>Ateista może więc kierować się tylko użytecznością, przyjemnością i unikaniem przykrości, ale nie może rzeczy wartościować, oceniać w kategoriach moralnych.
Opowiadasz bzdury. Co gorsze, sam w nie wierzysz, a to już staje się groźne. Jeszcze krok, a przejdziesz za linię, dzielącą Cię od fanatyzmu i wartościowania ludzi ze względu na wiarę/niewiarę w bóstwa. Jak wiadomo z historii, to się zawsze źle kończyło.
13-10-2015 11:49 
 Ocena 3 na 3
piotr653 (108 punktów)
>Nie ma moralności niereligijnej. Bo jeśli ktoś mówi: nie zabijaj, bo jest to złe - to odwołuje się do idei zła. A idea zła jest ideą religijną.

Nieprawda. Zło nie jest żadną ideą, to element życia ludzkiego. Przykład; dzicy ludzie w Amazonii nie znając chrześcijaństwa, witali kolumbów kwiatami, na co Europejscy chrześcijanie odpowiedzieli wyrżnięciem wpień kultur Indian w Ameryce południowej i północnej.
Ot moralność religijna.

>Natomiast co może o złu myśleć ateista? Ano, że żadne zło obiektywnie nie istnieje. Bo musiałoby być w swiecie wyższym, skoro nie ma go jako przedmiotu namacalnego w naszym świecie.
>Ateista może więc kierować się tylko użytecznością, przyjemnością i unikaniem przykrości, ale nie może rzeczy wartościować, oceniać w kategoriach moralnych.

Na szczęście ludzie zarówno niewierzący jak wierzący nie mają tak prymitywnego podejścia do tak elementarnych zagadnień.
13-10-2015 21:22 
 Ocena-1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Zło jest ideą wieczną, samoistną i realną. Dlatego może być elementem ludzkiego życia - bo gdyby zło było tylko w ludzkim umyśle, byłoby tworem urojonym.

Jeśli wartościujesz czyny jako dobre i złe, to masz idee dobra i zła w umyśle. Pytanie tylko: czy masz jakieś podstawy by oceniać coś jako złe?
13-10-2015 21:54 
 Ocena 3 na 3
piotr653 (108 punktów)
>Zło jest ideą wieczną, samoistną i realną.

W takim razie widzimy sprawę zupełnie inaczej. Według mnie, żadne idee nie istniały przed człowiekiem. Idea to ludzki wymysł. Tyle ze należy mieć na uwadze, że wiele z tego co człowiek osiągnął, np intelektualnie, powodowane jest również czynnikiem ewolucyjnym. Ale to nadal jest tylko przypisane do życia ludzkiego.

>Jeśli wartościujesz czyny jako dobre i złe, to masz idee dobra i zła w umyśle.

To co napisałeś w drugiej części wypowiedzi, tylko potwierdza to co napisałem ja.

>Pytanie tylko: czy masz jakieś podstawy by oceniać coś jako złe?

Tak mam, tak samo jak każdy ma, porządek wartości, ot moralność zwana zasadami. Jeszcze raz, każda idea to ludzki wymysł, albo świadomy albo podświadomy, albo powstały przy impulsie chwili, albo powstały na dłuuuuuuugiej drodze ewolucji, przede wszystkim intelektualnej, a za tym idzie empatia, wrażliwość, ale również przebiegłość i spryt.
14-10-2015 16:40 
 Ocena 1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Czyli nic nie jest obiektywnie złe?
14-10-2015 19:25 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>Czyli nic nie jest obiektywnie złe?

Nic nie jest złe czy dobre w ogóle, bo w naturze wszystko rozgrywa się poza tymi kategoriami.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
14-10-2015 22:22 
 Ocena 1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
No i właśnie dlatego zło i dobro są urojeniem. Oczywiście przy założeniu, że nie ma świata uniwersaliów. Naprawdę nic nie jest dobre ani złe, więc każda ocena w kategoriach moralnych to tyle samo co twierdzić, że mój kot jest najpiękniejszy, a każdy inny to pseudo-kot.
piotr653 (108 punktów)
>Czyli nic nie jest obiektywnie złe?
Nie wiem. A kto potrafi obiektywnie coś ocenić?
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Może nie całkiem obiektywnie, ale w przybliżeniu - potrafi to zrobić każdy człowiek mający sumienie. Molestowanie dzieci jest np. zawsze złe i obiektywnie złe.
piotr653 (108 punktów)
>Może nie całkiem obiektywnie, ale w przybliżeniu - potrafi to zrobić każdy człowiek mający sumienie. Molestowanie dzieci jest np. zawsze złe i obiektywnie złe.

Jest złe dla mnie dla Ciebie i dla większości z nas, tyle że to nie wszyscy...spójrz na pedofilii, i nie myśl, że to margines w sensie pozycji społecznej każdego z takich typów z osobna, czy margines bo problem marginalny, nie otóż ten problem to jedna z plag, o której skutecznie się milczy... przykładem niech będzie instytucja której zasad i wartości bronisz KK.
Więc słowo obiektywny odpada, nie dość, że każdy ma własne spojrzenie, to jeszcze nie wszyscy widzą że to złe. Idea to coś co powstało i jest w użyciu tylko dla ludzkiego umysłu. A zło nie jest Ideą, jest elementem życia ludzkiego. To obserwowane i doświadczane negatywne zjawisko, objawia się np. w emocjach. Tak jak już pisałem, zło nie może być ideą, bo nie jest czymś co zostało wymyślone, a przecież każda Idea została wymyślona. Zło po prostu jest w umyśle ludzkim jako efekt ewolucji intelektu, tzw. wrażliwość, empatia, itd. Te właśnie cechy, pozwalają nam na wspólnie zgodne reakcje wobec np. cierpienia itd, itp, ect..............
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Molestowanie jest złe zawsze, to nic, że ktoś o tym nie wie. Jak ktoś nie wie, że 2+2 jest 4 to nic nie zmienia. Dalej jest 4.

A słowo "idea" używam w znaczeniu platońskim. Inna nazwa to pojęcia ogólne, powszechniki, uniwersalia.

Zło więc jest pojęciem ogólnym, ale stosuje się do wielości zjawisk. Zły człowiek, zły czyn, złe myśli - wiele rzeczy złych, ale zło JEDNO, które się w każdej z tych rzeczy przejawia. Najpierw zachodzi zjawisko, potem jest jego interpretacja (np. ten czyn był zły) - ale to jeszcze za mało, by coś było naprawdę złe.
Potrzebna jest więc idea zła - samoistna i wieczna. Zresztą, co ja się będę produkował, poczytaj sobie na temat Sporu o uniwersalia.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>W takim razie widzimy sprawę zupełnie inaczej. Według mnie, żadne idee nie istniały przed człowiekiem. Idea to ludzki wymysł. Tyle ze należy mieć na uwadze, że wiele z tego co człowiek osiągnął, np intelektualnie, powodowane jest również czynnikiem ewolucyjnym. Ale to nadal jest tylko przypisane do życia ludzkiego.

Jeśli można się wtrącić, to moim zdaniem sprawa nie jest taka oczywista. Jeżeli przyjmujemy teorię ewolucjonistyczną, to musimy się zgodzić, że niektóre prymitywne idee istnieją jednak w umysłach niższych form życia, i - choć zwierzęta nie dysponują mową - mają też pewne pojęcia. Na przykład, używają narzędzi, czyli potrafią koordynować pewne bardzo proste środki i cele. Mają pojęcie stałości przedmiotu. Mają świadomość swojego ciała, o czym świadczy to, że potrafią rozpoznawać się w lustrze itp. Co ciekawe, podobne pojęcia pojawiają się w ludzkiej ontogenezie automatycznie, wraz z osiąganiem kolejnych stadiów rozwoju. Idee te są więc gdzieś zapisane w programie genetycznym i rozwijającej się na tej podstawie strukturze i funkcji mózgu, zanim pojawią się w umyśle.
Idąc dalej, można zwrócić uwagę, że czasami niektóre idee istnieją w ludzkim umyśle w formie nieuświadomionej - uśpionej, nierozpoznanej, nienazwanej. Taką ideą jest na przykład przywiązanie, które mocno wpływa na spostrzeganie i zniekształca myślenie. W pewnym więc sensie idei nie ma poza ludzkim umysłem, ale w pewnym sensie są również poza nim.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
19-10-2015 10:26 
 Ocena 1 na 1
piotr653 (108 punktów)
>Jeśli można się wtrącić, to moim zdaniem sprawa nie jest taka oczywista. Jeżeli przyjmujemy teorię ewolucjonistyczną, to musimy się zgodzić, że niektóre prymitywne idee istnieją jednak w umysłach niższych form życia, i - choć zwierzęta nie dysponują mową - mają też pewne pojęcia. Na przykład, używają narzędzi, czyli potrafią koordynować pewne bardzo proste środki i cele. Mają pojęcie stałości przedmiotu. Mają świadomość swojego ciała, o czym świadczy to, że potrafią rozpoznawać się w lustrze itp. Co ciekawe, podobne pojęcia pojawiają się w ludzkiej ontogenezie automatycznie, wraz z osiąganiem kolejnych stadiów rozwoju. Idee te są więc gdzieś zapisane w programie genetycznym i rozwijającej się na tej podstawie strukturze i funkcji mózgu, zanim pojawią się w umyśle.
>Idąc dalej, można zwrócić uwagę, że czasami niektóre idee istnieją w ludzkim umyśle w formie nieuświadomionej - uśpionej, nierozpoznanej, nienazwanej. Taką ideą jest na przykład przywiązanie, które mocno wpływa na spostrzeganie i zniekształca myślenie. W pewnym więc sensie idei nie ma poza ludzkim umysłem, ale w pewnym sensie są również poza nim.

Czy to zmienia to, że idea jest tożsama tylko z ludzkim życiem?
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Czy to zmienia to, że idea jest tożsama tylko z ludzkim życiem?

No właśnie próbuję Ci zaproponować do przemyślenia pomysł, że idee mogą istnieć poza ludzkim życiem. Na przykład, pewne idee zakodowane są w informacji genetycznej. Człowiek jest elementem strumienia tej informacji, lecz realizuje się ona również poza życiem ludzkim. Oczywiście, jako ludzie, czyli istoty dysponujące ograniczonymi zdolnościami poznawczymi, możemy uchwycić istotę tych idei tylko w pewnych wyobrażeniach iluzorycznych, dostępnych naszym zmysłom, w tym umysłowi. Jest jednak do pomyślenia, że człowiek i jego życie to jedynie peryferyjne elementy procesów o niewyobrażalnie większej skali.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
22-10-2015 00:03 
 Ocena 2 na 2
piotr653 (108 punktów)
>>Czy to zmienia to, że idea jest tożsama tylko z ludzkim życiem?
>No właśnie próbuję Ci zaproponować do przemyślenia pomysł, że idee mogą istnieć poza ludzkim życiem.
Nie rozumiem jak możesz mówić, że coś istnieje poza ludzkim życiem, przecież jesteś żywym człowiekiem i nic ponad to ani poza tym nie wiesz, możesz tylko sobie fantazjować, tak jak wyfantazjowali to założyciele wszelkich religii.

>Na przykład, pewne idee zakodowane są w informacji genetycznej. Człowiek jest elementem strumienia tej informacji, lecz realizuje się ona również poza życiem ludzkim. Oczywiście, jako ludzie, czyli istoty dysponujące ograniczonymi zdolnościami poznawczymi, możemy uchwycić istotę tych idei tylko w pewnych wyobrażeniach iluzorycznych, dostępnych naszym zmysłom, w tym umysłowi.
Trele morele... Mamy przytomność umysłu, dokonujemy świadomych wyborów, nie którzy nawet kończą ze swoim życiem podejmując decyzje o samobójstwie. To co piszesz to pomysł, że jesteśmy biernym czynnikiem rzeczywistości, to dopiero iluzja i wychodzenie z fantazjami, ale intrygujące trzeba przyznać.

>Jest jednak do pomyślenia, że człowiek i jego życie to jedynie peryferyjne elementy procesów o niewyobrażalnie większej skali.
Do pomyślenia jest nieskończenie wiele bzdur, bracia Wachowscy pokazali klasę...
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Nie rozumiem jak możesz mówić, że coś istnieje poza ludzkim życiem, przecież jesteś żywym człowiekiem i nic ponad to ani poza tym nie wiesz, możesz tylko sobie fantazjować, tak jak wyfantazjowali to założyciele wszelkich religii.

Fantazja jest jedną z ludzkich zdolności. Nie widzę nic nagannego, by z niej korzystać.

>Trele morele... Mamy przytomność umysłu, dokonujemy świadomych wyborów, nie którzy nawet kończą ze swoim życiem podejmując decyzje o samobójstwie. To co piszesz to pomysł, że jesteśmy biernym czynnikiem rzeczywistości, to dopiero iluzja i wychodzenie z fantazjami, ale intrygujące trzeba przyznać.

Zostałeś spłodzony, osadzony w łonie matki, urodzony i przez całe młodsze dzieciństwo byłeś wychowywany jako "bierny czynnik rzeczywistości". Nie widzę powodu, by na kolejnych etapach życia ludzkiego miało być inaczej.

>Do pomyślenia jest nieskończenie wiele bzdur, bracia Wachowscy pokazali klasę...

Czyli to nie jest do końca bez znaczenia, jakie bzdury myślisz.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
oportunista (1711 punktów)
Zapewne wiedzę o moralności ludzkiej zaczerpnąłeś z lektury szkolnej i na tym poprzestałeś. Moralność jako taka nie jest przypisana do religii, raczej do sposobu funkcjonowania człowieka w otoczeniu - społeczności. Nie wszystko co moralne jest religijnie uwikłane. Napisanie, że ateista jest człowiekiem amoralnym jest idiotyczne. To zdanie stawia cały wątek w tym świetle, cóż nie tylko święci garnki lepią.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli uważasz, ze człowiek jest więcej warty niż mrówka i np. moralne jest zabić mrówkę (np. żeby wybudować dom), ale niemoralne jest zabić człowieka, to żyjesz urojeniami. Jeśli jesteś ateistą - moralność dla ciebie nie istnieje, inaczej jesteś osobą religijną a nie wiesz o tym.

Masz słuszność. W umyśle jest możliwe uzasadnienie stanowisk równie kontrowersyjnych. Jest to tylko kwestia doboru przesłanek i sposobu argumentowania. Zauważ - na przykład - że można wskazać różne sytuacje, w których zabijanie ludzi jest dopuszczalne, a nawet jest pożądane, czyli zabijanie ludzi w pewnych okolicznościach jest całkowicie zgodne z zasadami moralności. Podobnie - zabijanie zwierząt jest całkowicie moralne w wielu sytuacjach. Kto więc próbuje wykazywać wartość takiej czy innej formy życia - ludzkiej czy zwierzęcej - na podstawie tabu jej zabijania, ten musi liczyć się z fiaskiem takich poczynań.
Jeśli zaś chodzi o problem istnienia bądź nieistnienia moralności dla ateistów, to jako ateista mogę z całym przekonaniem potwierdzić, że dla mnie moralność jest iluzją. Mimo to jest to iluzja, spod której wpływu ciężko jest człowiekowi się wyzwolić, a nawet jeśli - to się to nie zawsze opłaca, a czasami zwyczajnie nie ma się na to ochoty. Można z tego brać "prywatne lekcje", co z czasem pozostawia człowiekowi nieco większe pole manewru. Jednak niektórych rzeczy można się nauczyć tylko od autorytetu, czyli kogoś, kogo tymczasowo obiera się na swojego mistrza ze względu na jego większe doświadczenie duchowe.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
12-10-2015 20:30 
 Ocena 4 na 4
eipi (774 punktów)
>Jeśli zaś chodzi o problem istnienia bądź nieistnienia moralności dla ateistów, to jako ateista mogę z całym przekonaniem potwierdzić, że dla mnie moralność jest iluzją.

Iluzją - w jakim sensie?

Moralność, jako zespół norm, w szczególności głoszonych przez różne religie i filozofie - jest faktem empirycznym. Jego dowodem niezliczone księgi opisujące i roztrząsające przeróżne systemy moralne.

Moralność, jako jeden z wewnętrznych mechanizmów sterujących zachowaniem człowieka - również. Jest on także przedmiotem wiedzy empirycznej (np. psychologia - korelacja rozwoju moralności z wiekiem; neurologia - wpływ uszkodzeń mózgu na postrzeganie norm moralnych; etologia - zaczątkowe formy zachowań moralnych u zwierząt)

Zatem co miałeś na myśli?
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Iluzją - w jakim sensie?

W sensie dosłownym.

>Moralność, jako zespół norm, w szczególności głoszonych przez różne religie i filozofie - jest faktem empirycznym. Jego dowodem niezliczone księgi opisujące i roztrząsające przeróżne systemy moralne.

Jeżeli kogoś odurza kwiecisty język dzieł religijnych czy filozoficznych, nie ma powodu by zabraniać mu dalszego stymulowania się nimi. Faktem empirycznym jest jednak, że waga argumentu z "tak było napisane w książce" bywa uważana za znikomą.

>Moralność, jako jeden z wewnętrznych mechanizmów sterujących zachowaniem człowieka - również. Jest on także przedmiotem wiedzy empirycznej (np. psychologia - korelacja rozwoju moralności z wiekiem; neurologia - wpływ uszkodzeń mózgu na postrzeganie norm moralnych; etologia - zaczątkowe formy zachowań moralnych u zwierząt)
>Zatem co miałeś na myśli?

Miałem na myśli to, że czasami nawet wielcy naukowcy widzą to, czego nie ma.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
12-10-2015 21:58 
 Ocena-1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Jeśli zaś chodzi o problem istnienia bądź nieistnienia moralności dla ateistów, to jako ateista mogę z całym przekonaniem potwierdzić, że dla mnie moralność jest iluzją. Mimo to jest to iluzja, spod której wpływu ciężko jest człowiekowi się wyzwolić, a nawet jeśli - to się to nie zawsze opłaca, a czasami zwyczajnie nie ma się na to ochoty. Można z tego brać "prywatne lekcje", co z czasem pozostawia człowiekowi nieco większe pole manewru. Jednak niektórych rzeczy można się nauczyć tylko od autorytetu, czyli kogoś, kogo tymczasowo obiera się na swojego mistrza ze względu na jego większe doświadczenie duchowe.

Tak właśnie. Mamy prostą alternatywę: albo istnieją idee wieczne takie jak dobro i zło, istnieją one realnie i samoistnie - albo są one urojeniami, a co za tym idzie, wszystko jedno czy się zabija czy ratuje życie.

Dlatego ateizm w rozumieniu materializmu-empiryzmu jest błędem. Ponieważ istnienie zła jako bytu realnego jest oczywiste.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Tak właśnie. Mamy prostą alternatywę: albo istnieją idee wieczne takie jak dobro i zło, istnieją one realnie i samoistnie - albo są one urojeniami, a co za tym idzie, wszystko jedno czy się zabija czy ratuje życie.

Jednak nie wszystko jedno, nawet w świecie iluzji.

>Dlatego ateizm w rozumieniu materializmu-empiryzmu jest błędem. Ponieważ istnienie zła jako bytu realnego jest oczywiste.

"Dobro" i "zło" są kategoriami w ludzkim umyśle, podobnie jak "rzeczywistość" i iluzoryczne wrażenie "oczywistości".


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
13-10-2015 15:33 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>albo istnieją idee wieczne takie jak dobro i zło, istnieją one realnie i samoistnie - albo są one urojeniami, ...

Przestańmy odwoływać się bezkrytycznie do pomysłu Platona. Tzw. wieczność idei jest limitowana wyłącznie istnieniem gatunku ludzkiego, specyfiką jego gatunkowej pamięci.

>...wszystko jedno czy się zabija czy ratuje życie.

To zależy od norm funkcjonujących w grupie. I od płaszczyzny rozważań: indywidualna śmierć jako zdarzenie nie ma np. w planie kosmologicznym żadnego uprzywilejowanego znaczenia. Ale ludzie (ale nie wszyscy) poprzez system różnego rodzaju norm dają wyraz swojemu przekonaniu, że ich życie jest więcej warte niż podrapanie się kota za uchem lub pęknięcie tynku.

>Ponieważ istnienie zła jako bytu realnego jest oczywiste.

Realne w etyce czy moralności jest tylko cierpienie i jego przeciwieństwo (ma to odzwierciedlenie w funkcjonowaniu mózgu - układ limbiczny). Reszta to filozoficzne czy też ideologiczne zadęcie.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
13-10-2015 21:30 
 Ocena-2 na 4
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Przestańmy odwoływać się bezkrytycznie do pomysłu Platona. Tzw. wieczność idei jest limitowana wyłącznie istnieniem gatunku ludzkiego, specyfiką jego gatunkowej pamięci.

Gdy nie było ludzi, idee istniały.

>To zależy od norm funkcjonujących w grupie. I od płaszczyzny rozważań: indywidualna śmierć jako zdarzenie nie ma np. w planie kosmologicznym żadnego uprzywilejowanego znaczenia. Ale ludzie (ale nie wszyscy) poprzez system różnego rodzaju norm dają wyraz swojemu przekonaniu, że ich życie jest więcej warte niż podrapanie się kota za uchem lub pęknięcie tynku.

Jest to jednak przekonanie błędne - jeśli przyjąć materialistyczną wizję świata. Wartość życia ludzkiego jest złudą.

>Realne w etyce czy moralności jest tylko cierpienie i jego przeciwieństwo (ma to odzwierciedlenie w funkcjonowaniu mózgu - układ limbiczny). Reszta to filozoficzne czy też ideologiczne zadęcie.

Jeśli nie istnieją idee Platońskie, moralność jest tym samym, co irracjonalne wierzenia jakichś plemion afrykańskich. Nie może być żadnej moralności, tj. nie ma powodów, by w określony sposób postępować. Cierpienia mogę nie sprawiać sobie, bo go nie lubię - ale już sprawianie go innym jest bez zarzutów.
eipi (774 punktów)
>Jeśli jesteś ateistą - moralność dla ciebie nie istnieje, inaczej jesteś osobą religijną a nie wiesz o tym.

Poziom wypowiedzi w zasadzie nie wart dyskusji, że jest to wyjątkowo szkodliwa, obelżywa i uparcie powtarzana przez religiantów brednia.

To religie wszelkiej maści usiłują wmówić, że są źródłem moralności, podczas gdy znacznie bardziej prawdopodobne jest twierdzenie odwrotne: że jednym ze źródeł powstania religii było uświadomienie sobie istnienia moralności oraz potrzeba jej wytłumaczenia i usankcjonowania.

Przede wszystkim, istnienie moralności jest stwierdzonym faktem empirycznym - w przeciwieństwie do istnienia boga, będącego jakoby jej źródłem.

Po wtóre, podstawowe normy moralne (nie zabijaj, nie kradnij, nie kłam) są mniej lub bardziej uniwersalne we wszystkich kulturach i epokach - w przeciwieństwie do mnogości i zmienności uzasadniających je mitów religijnych.

W szczególności nie ma społeczeństw amoralnych, choć istnieją areligijne (zarówno niektóre współczesne społeczeństwa zachodnie, jak i plemiona "prymitywne"). Wydaje się też, że moralność towarzyszyła ludziom od zawsze, podczas gdy religia we współczesnych formach znacznie krócej.

Dalej, pewne zaczątki moralności (zachowania altruistyczne, poczucie sprawiedliwości) stwierdzono u wielu zwierząt (szympansy, słonie, delfiny). Czy one też są religijne? Bo że o tym nie wiedzą, to jestem przekonany.

I jeszcze patrząc z innej strony: "moralność" religijna jest w istocie zaprzeczeniem prawdziwej moralności. Jak bowiem zauważył już Kant, ta musi być autonomiczna. Mówiąc prościej: postępowanie podyktowane religijnym nakazem - obawą przed karą, czy też nawet motywami tak "wzniosłymi" jak miłości do boga - nie ma nic wspólnego z moralnością, a to z tej przyczyny, że faktyczny przedmiot swego czynu ma ono głęboko w d...
Trzeba mieć jednak nieco wyrobiony zmysł moralny, by to zrozumieć.

Oczywiście - w przeciwieństwie do Przypadka - nie twierdzę, że tym samym ludzie religijni są niemoralni, lub - per analogiam - postępując moralnie są ateistami, tylko o tym nie wiedzą. W istocie dobrzy ludzie zazwyczaj pozostają dobrymi ludźmi pomimo wyznawanej religii, tylko niesłusznie przypisują to tej ostatniej.

12-10-2015 21:54 
 0 na 2
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Moralność nie jest faktem empirycznym, podobnie jak istnienie teologii nie dowodzi istnienia Boga. Empiryczne są tylko normy moralne, tzn. faktem jest, ze ludzie rozmaite normy moralne głoszą. Ale z tego nie wynika, że są one słuszne.

Jeśli ktoś chce być ateistą w sposób konsekwentny, nie moze uznawać, że jakakolwiek moralność ma wartość, a więc, że jest prawdziwa. Zasady moralne typu "nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe" to zasady religijne (w sensie: odwołujące się do idei wyższych, a także nieudowadnialne, nie można dowieść, że jakiś czyn jest zły).
13-10-2015 08:29 
 Ocena 4 na 4
Lilly Amina (4723 punktów)
>Zasady moralne typu "nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe" to zasady religijne (w sensie: odwołujące się do idei wyższych, a także nieudowadnialne, nie można dowieść, że jakiś czyn jest zły).
Co Cię tak przyparło z tą religią, nic, tylko "religijne" i "religijne". Guzik tam religijne - ludzkie są.
13-10-2015 21:34 
 Ocena-5 na 5
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Człowiek to istota religijna, więc to co religijne, jest też ludzkie. Natomiast ludzkie-niereligijne to tylko to, co ogranicza się do empirii i prostej wegetacji zwierzęcej.
14-10-2015 18:18 
 Ocena 1 na 1
Lilly Amina (4723 punktów)
>Człowiek to istota religijna
A kto Ci tego naopowiadał?
>ludzkie-niereligijne to tylko to, co ogranicza się do empirii i prostej wegetacji zwierzęcej.
Masz błędne wyobrażenie o tym, co ludzkie. Zalecam lekturę. Możesz zacząć od "Socjobiologii" i "O naturze ludzkiej" Wilsona.
13-10-2015 15:05 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Moralność nie jest faktem empirycznym, ...

Taka teza bez teorii doświadczenia (empirii) nie znaczy nic.

>Empiryczne są tylko normy moralne, ...

Jak wyżej. Co jest empirycznego w percepcji tzw. moralnej normy? Na ile empiryczna jest jej interpretacja, która odwołuje się do pamięci, wychowania, kontekstu kulturowego, a więc czegoś, co nie ma wiele wspólnego z aktualnym doświadczeniem.

Normy moralne zaciemniają bezpośredniość doświadczenia drugiego człowieka. To dlatego moralność przechodzi w swoje przeciwieństwo, w obłudę lub agresję pełną frazesów o moralności.




Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
13-10-2015 15:13 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>W istocie dobrzy ludzie zazwyczaj pozostają dobrymi ludźmi pomimo wyznawanej religii, tylko niesłusznie przypisują to tej ostatniej.

Dokładnie. To, co w tzw. religijnym życiu jest dobre, nie musi odwoływać się do boga, a to, co odwołuje się do boga, jest zbędne.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
diogenes (42753 punktów)
>Jeśli jesteś ateistą - moralność dla ciebie nie istnieje, inaczej jesteś osobą religijną a nie wiesz o tym.

Próba scedowania uzasadnienia norm moralnych na urzędników religijnych (kapłanów) to próba uniknięcia odpowiedzialności za własne czyny. Natomiast poważne traktowanie teorii, jakoby pozaziemska istota podyktowała (wybranym) ludziom przykazania - to wiara w baśń z tysiąca i kilku nocy. Nie ma żadnych rozsądnych przesłanek, że życie społeczne powinno czy też musi odwoływać się do argumentów nie z tej ziemi. Ktoś, kto tak myśli, to - z różnych powodów - intelektualnie ograniczony człowiek, tylko o tym nie wie. Całe szczęście, że życie w pewnych granicach radzi sobie z głupotą, w tym religijną.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
13-10-2015 21:33 
 Ocena-3 na 3
Jacek Przypadek (1069 punktów)
To do jakich argumentów ma się odwoływać? Do tych, co pochodzą z "widzi-mi-się" danego ateusza?
Nie rozśmieszaj.
13-10-2015 22:23 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>To do jakich argumentów ma się odwoływać? Do tych, co pochodzą z "widzi-mi-się" danego ateusza?

Do argumentów dostępnych poznawczo wszystkim uczestnikom dyskursu. Pomijając pewne patologiczne przypadki braku odczuwania bólu - cierpienie (jako cecha biologiczna) jest udziałem wszystkich ludzi. Przekonania nie odgrywają tu większej roli (pomijam specyficzne treningi odporności na ból fizyczny i psychiczny).

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
14-10-2015 16:42 
 Ocena 1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Z tego, że ktoś czuje ból nie wynika wcale, że nie powinienem go krzywdzić.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>Z tego, że ktoś czuje ból nie wynika wcale, że nie powinienem go krzywdzić.

To, niestety, prawda. Co więcej, w ludzkim społeczeństwie, często krzywdzi się innych właśnie dlatego, że sprawia to im ból czy inne cierpienie.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Skoro nie wierzysz w idee wieczne, realne i samoistne, to powiedz mi: co z pojęciami matematycznymi?

Weźmy prosty przykład: Siedem jest liczbą pierwszą.

Pytanie: czy siedem może przestać być liczbą pierwszą?
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Zacznijmy od samego pojęcia liczby. Otóż wiadomo powszechnie, że w ludzkim umyśle pojęcie liczby pojawia się dość późno (w ontogenezie), a operowanie pojęciem liczby (poza bardzo elementarnym zakresem) nie było nigdy bardzo rozwinięte w wielu społeczeństwach pierwotnych. Pojęcie 'liczby pierwszej' to już wyższa matematyczna abstrakcja, która większości ludzi jest zupełnie zbędna w codziennym funkcjonowaniu. Co więcej, jestem przekonany, że większość ludzi o całkiem średnich możliwościach intelektualnych i zupełnie przeciętnych zdolnościach zwyczajnie nie pamięta, co to jest liczba pierwsza.
Z tego wynika, że samo pojęcie liczby i operowanie nim, może u ludzi pojawiać się (w toku rozwoju) i znikać (np. w demencji), podobnie jak ujmowanie pojęć liczbowych w kategorii liczb pierwszych. Z tego wynika, że w umyśle siedem może przestać być liczbą pierwszą, co więcej może dokonać się całkowita dezintegracja kompetencji ujmowania właściwości reprezentacji rzeczywistości w postaci liczb, czyli może nastąpić zanik pojęcia liczby.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
22-10-2015 22:03 
 Ocena 1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Zdanie, że siedem jest liczbą pierwszą, nie istnieje przecież tylko w umyśle, nie zostało wymyślone, tylko raczej ustalone. Ktoś ustalił, że jest tak, i nie może być inaczej. Albo proste dodawanie. 5-1=4 zawsze i na wieczność, czy nie? Jak zniknie świat to to prawo nie będzie prawdziwe (ale nieskodyfikowane, a także nieobecne w umyśle)?
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Aby wypowiedzieć zdanie "siedem jest liczbą pierwszą" poza kompetencjami językowymi, które pozwalają na sparafrazowanie tego twierdzenia w języku potocznym, trzeba posiadać rozwinięte abstrakcyjne pojęcia matematyczne - pojęcie liczby, pojęcie liczby parzystej i nieparzystej, pojęcie podzielności liczby, a więc i pojęcie dzielnej i dzielnika oraz ilorazu jako wyniku dzielenia. Nauczyciele matematyki na skutek wieloletniej indoktrynacji operują takimi pojęciami intuicyjnie, dlatego każde dziecko, które ma większe problemy z nauką matematyki, jest dla nich nieodgadnioną zagadką.
Ja - na szczęście - na matematyce się nie znam, więc może dlatego jestem bardziej ostrożny wobec jej nadmiernych roszczeń do sensowności.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Wenancjusz (16441 punktów)
>Jeśli uważasz, ze człowiek jest więcej warty niż mrówka i np. moralne jest zabić mrówkę (np. żeby
>wybudować dom), ale niemoralne jest zabić człowieka, to żyjesz urojeniami. Jeśli jesteś ateistą -
>moralność dla ciebie nie istnieje, inaczej jesteś osobą religijną a nie wiesz o tym.

Zaiste frapujący temat dla racjonalistów albo uważający się za takich, co widać po gorącej dyskusji. A co ma kolor ścian w moim pokoju do wybuchów na słońcu? Nie róbcie żenady z tego forum. Sami obniżacie poziom i wartość forum. Co wy macie za problemy? Straszne! W końcu wypowiadacie się o wszystkim tylko nie o temacie wywołanym. Czy nie stać Was na odrobinę choćby rozsądku?


Ich bin besser als mein Ruf
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
Wenancjuszu a czy to pierwszy taki, albo i ostatni wątek?
No i pomijając samo zagajenie, nie tylko głoopoty w nim są. Naprawdę.

A odnosząc się do pytania będacego tytułem:
dla mrówki najwyższą wartość ma życie mrówki, dla człowieka najwyższą wartość ma życie człowieka.

Tylko czy gdybyśmy tak krótko i konkretnie odpowiadali, doszlibyśmy do Zimbardo i Milgrama?

Niektórzy ludzie mogliby się zabić skacząc z poziomu swojego ego na poziom swojego IQ.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365