 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-12-2004 17:05 | Mundeck | Znaczenie słowa ateista | Mam 15 lat. Ostatnio na forum serwisu Interklasa pewien dzieciak (a na tym forum racjonalistów jak na lekarstwo) wygłosił pogląd, że "ateista to człowiek, który nie wierzy w kompletnie nic: ani w Boga, ani w drugiego człowieka, ani w siebie... po prostu w nic..." Pomyślałem, że sprawa jest prosta i łatwo można dzieciaka wyprowadzic w pole dla własnej satysfakcji. I tak, okazało się, że jedynym jego argumentem na potwierdzenie swojej tezy było to, że "to jest oficjalna definicja Kościoła Katolickiego", szermował tym argumentem aż miło. Jego teza jest oczywiście wyjątkowo błędna, bo rzecz idzie o poprawne rozumienie znaczenia słów. A tutaj jedynym oficjalnym i usankcjonowanym prawnie autorytetem w dziedzinie ustalania znaczenia słów jest nie KK, lecz Polska Akademia Nauk. Zobaczcie państwo stronę tego forum (dyskusja nadal trwa), i oceńcie, napiszcie, co o tym sądzicie. Jeżeli w moim rozumowaniu zauważyliście państwo jakieś błędy, to chciałbym, aby państwo mnie z nich wyprowadzili. Oto link do naszej dyskusji: (mój nick: Ateista, nick mojego adwersarza: czesiek): eduseek.in(*)/read.php?f=57&i=21652&t=21652 |
jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | Przeczytawszy wszystkie wypowiedzi w podanym wątku doszedłem do wniosku, że: 1) jeśli faktycznie masz tylko 15 lat, to można ci tylko pogratulować bardzo dojrzałego sposobu myślenia oraz szerokich horyzontów  2) straciłeś sporo czasu "rzucając perły przed wieprze", nikgo nie przekonałeś do niczego, z nikim nie osiągnąłeś porozumienia co do żadnej kwestii, 3) doświadczyłeś szczególnego przeżycia, jakim jest bezsilność w nawiązaniu kontaktu z osobą wierzącą ze szczelnie zamkniętym umysłem, osobą niezdolną do myślenia logicznego i całkowicie odporną na wszelkie argumenty, dowody, fakty, 4) ponieważ pogadałeś sobie z ludźmi najwyraźniej bardzo młodymi i już z tego powodu niemającymi zbyt dużej wiedzy w ogóle oraz nienawykłymi do tego rodzaju dyskusji światopoglądowych, więc ciekaw jestem jakbyś sobie dawał radę z nieco starszymi i dużo starszymi "starymi wyjadaczami", demagogami pierwszej klasy jakich można spotkać na forum Racjonalisty. Jedno mnie tylko razi: "Pomyślałem, że sprawa jest prosta i łatwo można dzieciaka wyprowadzic w pole dla własnej satysfakcji."Z twoich wpisów na tamtym forum nie wynika, że chciałeś kogoś wyprowadzić w pole, czyli innymi słowy nabrać. Chciałeś raczej wyprowadzić z błędu
|
|
| gooa (746 punktów) | > Mam 15 lat. Ostatnio na forum serwisu Interklasa pewien> dzieciak (a na tym forum racjonalistów jak na lekarstwo)> wygłosił pogląd, że "ateista to człowiek, który nie wierzy> w kompletnie nic: ani w Boga, ani w drugiego człowieka, ani> w siebie... po prostu w nic..."Nie prawda - ateizm, to a...teizm czyli " bez Boga". Wydaje mi sie, ( jestem troche starsza od Ciebie), ze walka o swoj swiatopoglad zaczyna sie wlasnie w Twoim wieku. Byc moze masz szczescie ? moc tak wnioskowac , albo pecha ? Uwierz w swoja inteligencje, ale zaakceptuj swoje dylematy...
|
|
| dahype | Ateizm - dosłownie: nie - teizm. Jeśli więc przez teizm rozumie się każdy taki pogląd, w którym pojęcie bóstwa odgrywa szczególnie doniosłą rolę, to przez ateizm nalezy rozumieć takie poglądy, które się bez tego pojęcia obywają. - fragment słownika religioznawczego W razie pytań z dziedziny religioznawstwa,lub pokrewnych pisz - lp.pw@epyhad - chętnie pomoge.
|
|
| miloszko | Drogi Ateisto, w jaki sposób doszedłeś do przekonania, że Boga nie ma ? Przecież nie można udowodnić jego istnienia tak samo jak nie istnienia. Chodzi mi o to, że Twoja postawa wydaje mi się tak samo nie racjonalna jak postawa Twojego adwersarza. Ty wierzysz w nie istnienie Boga, bo wiedzieć tego przecież nie możesz. Dobrze jednak, że prowadzisz takie dyskusje, to rozwijające, nie potrzebnie tylko obrażasz Czesia. Słowo pejoratywne jest obraźliwe, ponieważ słysząc złe rzeczy na nasz temat czujemy się urażeni..Co do definicji słowa ateista to się oczywiście zgadzam, tyle tylko, że wykazanie błędności rozumienia jakiegoś słowa przez drugą stronę nie jest arguemntem za tym, że nie ma ona racji.., zbliża nas to tylko do zrozumienia co adwersarz ma na myśli. Widzisz język jest narzędziem bardzo nie precyzyjnym dlatego trzeba wiele cierpliowości by się porozumieć ( co nie znaczy zgodzić). Dlatego warto zachować zimną krew i nie stosować chwytów erystycznych, chyba, że zależy nam tylko na upokorzeniu innych osób i udowodnieniu sobie, że jesteśmy naprawdę mądrzy. Tej postawy nie potępiam oczywiście gdyż jest ona jak najbardziej naturalna ( co nie znaczy dobra). A propo wiary. Pewien człowiek (nazywał się Bocheński), napisał kiedyś książkę pt "Księga mądrości świata tego", gdzie w sposób zwięzły i treściwy wyłuszczył jak powinien postępować mądry i rozważny człowiek by dobrze żyć. Pod koniec tej książeczki stwierdził jednak, że wiedząc co to jest mądrość, woli pozostać głupcem. Widzisz w tym wyrzeczeniu się rozumu jest dla mnie coś urzekającego. Powoduje to, że szanuje ludzi wierzących, może im nawet czegoś zazdroszcząc. Bo co to jest prawda ?? Rzyczę miłych utarczek słownych.
|
|
 | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | >Chodzi mi o to, że Twoja postawa wydaje mi się tak samo nie racjonalna jak postawa Twojego adwersarza. Ty wierzysz w nie istnienie Boga, Ileż to razy można powtarzać, że ateizm to nie jest "wierzę w nieistnienie Boga", ale "nie wierzę w istnienie Boga".
>nie potrzebnie tylko obrażasz Czesia. Czesio sam siebie obraża powtarzając z uporem maniaka wyssane z palca i durne pseudodefinicje i pseudoprawdy.
>Słowo pejoratywne jest obraźliwe, ponieważ słysząc złe rzeczy na nasz temat czujemy się urażeni. Niekoniecznie. Urażonym można się poczucić jedynie wtedy, gdy ocena ma w sobie choć ziarno prawdy.
>Co do definicji słowa ateista to się oczywiście zgadzam, tyle tylko, że wykazanie błędności rozumienia jakiegoś słowa przez drugą stronę nie jest arguemntem za tym, że nie ma ona racji. Bzdury gadasz. Jeśli coś jest nieprawdą to jest.
>Widzisz język jest narzędziem bardzo nie precyzyjnym dlatego trzeba wiele cierpliowości by się porozumieć Po to m.in. konstruuje się definicje, aby uniknąć niejednoznaczności.
>zachować zimną krew i nie stosować chwytów erystycznych, O to to! Zastosuj wobec siebie.
>Widzisz w tym wyrzeczeniu się rozumu jest dla mnie coś urzekającego. Gratuluję. Chyba jesteś pierwszą osobą, która na forum oficjalnie wyrzeka się sedna swego człowieczeństwa.
|
|
|  | | wiedzący na pewno. | >>Chodzi mi o to, że Twoja postawa wydaje mi się tak samo nie racjonalna jak postawa Twojego adwersarza. Ty wierzysz w nie istnienie Boga, >Ileż to razy można powtarzać, że ateizm to nie jest "wierzę w nieistnienie Boga", ale "nie wierzę w istnienie Boga". >>nie potrzebnie tylko obrażasz Czesia. >Czesio sam siebie obraża powtarzając z uporem maniaka wyssane z palca i durne pseudodefinicje i pseudoprawdy. >>Słowo pejoratywne jest obraźliwe, ponieważ słysząc złe rzeczy na nasz temat czujemy się urażeni. >Niekoniecznie. Urażonym można się poczucić jedynie wtedy, gdy ocena ma w sobie choć ziarno prawdy. >>Co do definicji słowa ateista to się oczywiście zgadzam, tyle tylko, że wykazanie błędności rozumienia jakiegoś słowa przez drugą stronę nie jest arguemntem za tym, że nie ma ona racji. >Bzdury gadasz. Jeśli coś jest nieprawdą to jest. >>Widzisz język jest narzędziem bardzo nie precyzyjnym dlatego trzeba wiele cierpliowości by się porozumieć >Po to m.in. konstruuje się definicje, aby uniknąć niejednoznaczności. >>zachować zimną krew i nie stosować chwytów erystycznych, >O to to! Zastosuj wobec siebie. >>Widzisz w tym wyrzeczeniu się rozumu jest dla mnie coś urzekającego. >Gratuluję. Chyba jesteś pierwszą osobą, która na forum oficjalnie wyrzeka się sedna swego człowieczeństwa. > Ateizm w sferze wiary w Boga oznacza ate = przeciw, czyli mówiąc że jesteś ateistą musisz zdawać sobie sprawę wybitny młody obywatelu z dobrego domku że jesteś przeciwko Bogu, bo ateista oznacza powtarzam: przeciw, czyli w kontekście wiary jesteś przeciw, a to znaczy że wierzysz w Boga i świadomie jesteś przeciw, lepiej będzie jeśli określisz się np. "niewierzący" tak będzie po stokroć lepiej i poprawniej.
|
|
| |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | Na początek cytat: Szybki kurs racjonalnego pisania na Forum:
* w miarę możliwości przeczytaj najpierw cały wątek * przy odpowiadaniu staraj się wycinać niepotrzebne fragmenty poprzednika, także swojeAczkolwiek rozumiem, że mogłeś nie czytać zasad, które poleca się do stosowania korzystającym z tego forum, to nijak nie zrozumiem, że sam nie wpadłeś na to, żeby nie cytować mego postu w całości! Coś z tą twoją wiedzą już na samym początku marnie... > Ateizm w sferze wiary w Boga oznacza ate = przeciw1) Oczywiście słowo ATEIZM odczytuje się jako A-TEIZM a nie żadne ATE-IZM. Gdyby nawet dokonać takiego podziału, to wychodziłoby, że ateizm oznacza "przeciw izmom"  2) Nie spotkałem łacińskiego słowa "ate". Łacińskie "przeciw" to "contra". Tak więc mądralo dołączyłeś do szerokiego nadętych bufonów, którzy swoją butę omyłkowo uważają za wiedzę i/lub mądrość.
|
|
|  | | Lubię Kawę (143 punktów) | Stwierdzenie, że jest się 'ateistą' nie niesie ze sobą pełnej informacji o światopoglądzie. Ten rzeczownik nie jest jednoznaczny. Ogólnie wyróżnia się trzy główne postacie ateizmu: dogmatyczny (uznający na zasadzie aksjomatu nieistnienie boga), sceptyczny (uznający, że nie można zarówno dowieść istnienia jak i nieistnienia boga), a także praktyczny (polegający na obywaniu się bez boga i religii w życiu codziennym). Stąd też kiedy zarzuciłem kiedyś jednemu osobnikowi, który podawał się za ateistę, że skoro on uważa jak pisze, że skoro nie można udowodnić istnienia i nieistnienia Boga, to on (mój rozmówca) jest agnostykiem, nie bez racji, zasłonił ateizmem sceptycznym. Tracony jest tu wyraźny i przejrzysty podział na: teizm-agnostycyzm-ateizm, ale cóż... takie są definicje. Nie ma sensu więc uprawiać dyskusji, że ateizm nie jest jakąś tam wiarą. Samo w sobie pojęcie ateizm za mało znaczy, aby móc zrozumieć czyjś światopogląd. Być może więc - jak wielu by pragnęło na tym portalu - ateizm chce uniknąć jakiejkolwiek wiary. Z drugiej strony w religiach wschodu też jest ateizm, tyle że mistyczny. Może być też ktoś ateistą i okultystą równocześnie. Nie ma więc sensu uprawiać dyskusji, skoro nie wiemy co chce ktoś powiedzieć. Jeśli ktoś powie "jestem ateistą racjonalnym" to też to mało. Racjonalizm nie jest jednaki. Należy się pytać o jakim racjonalizmie ktoś mówi i nie jest to pytanie złośliwe. Różne są racjonalizmy. Ponadto "od czasu Hegla nikt już nie próbował tworzyć systemów filozoficznych opartych na ścisłym racjonalizmie, gdyż zadanie znalezienia doskonałego zbioru podstawowych aksjomatów mogących skutecznie tłumaczyć i opisywać całą ludzką wiedzę okazało się zadaniem niewykonalnym" piszą w Wikipedii. Wypadałoby rozwinąć ten temat jeśli ktoś jest konsekwentnym racjonalistą. Widziałem już spory ateistów między sobą w kwestii "jaki to jest ten prawdziwy ateizm". Problem chyba nie jest ważny, bo i pojęcie nie jest konkretne.
----PTRqwerty
|
|
|  | | Mundeck | Hmm... wyręczyłeś mnie jeyes... dziękuję...  Powoli dochodzę do wniosku, chociaż nie jestem wcale taki doświadczony w takich dyskuajach jak pewnie stali bywalcy serwisu Racjonalista, że sprawa istnienia i nieistnienia będzie fascynowała wszystkich jeszcze długo i wiele wieczorów ludzie jeszcze spędzą na rozmyślaniu na ten temat. Polemika z Czesiem szła głównie o rozumienie znaczenia słowa "ateista". Ja przyjąłem tezę, że "nie może istnieć kilka oficjalnych i poprawnych definicji tego samego słowa w przypadku, gdy te definicje różnią się znacznie". Tylko jedna musi obowiązująca, stała. Przyjąłem, że wg prawa polskiego jedyną instytucją upoważnioną do ustalania poprawnych znaczeń słów jest Polska Akademia Nauk (tak wynika z mojej wiedzy). Przyjąłem również, że w Polsce istnieje dużo różnych Kościołów (również niezarejestrowany Kościół Mundystyczny  i każdy z nich może ustalać sobie różne definicje, a i tak poprawna i obowiązująca w Polsce będzie ta z PAN. Co do chwytów erystycznych, to sprawa jest ciekawa. Ja odkąd mam internet, polubiłem wszelkie dyskusje. Czasami dzięki chwytom erystycznym można przekonać kogoś do zupełnej nieprawdy! (ale jeśli się jest człowiekiem honorowym, to trzeba potem sprawę sprostować). Bardzo lubię serwis Racjonalista, bo tematy dyskusji są trudne i poważne, więc większość forumowiczów to mądrzy i poważni ludzie, którzy rezerwują sobie prawo do pomyłki, dyskutują czasem po to, żeby ktoś wyprowadził ich z błędu, a tym samym powiększył ich wiedzę. Przy tym obowiązuje pełna kultura. Tutaj nikt nie pisze, dążąc do sensacji, że "słuchajcie ludzie, ateista to człowiek taki a taki, więc nie mogą istnieć ateiści, więc nawet nie moga istnieć teiści, więc nawet wszystkie religie nie mają racji bytu - skąd to wiem? bo mówi tak taka a taka organizacja, a w jej szeregach są bardzo mądrzy ludzie". "Bardzo mądrzy ludzie" to byli na przykład planiści i dzięki ich zarządzaniu polska gospodarka wygląda tak jak wygląda. "Bardzo mądrym człowiekiem" można sobie być, ale tyle że trzeba uważać na język, bo ktoś może nas za niego pociągnąć. Dlatego staram się używać określeń wskazujących na niepewność sądu, na przykład "czasami", "często", "niektórzy", "jednak", "przeważnie", "większość", "w większości przypadków". Według mnie większość forumowiczów Interklasy (prawie wszyscy), mówią, że coś jest "zawsze" i "na pewno". Robią tak za często. Natomiast co do określeń pejoratywnych, to zazwyczaj gdy je od kogoś usłyszymy, nie czujemy się najlepiej, nawet jeśli zostały przez adwersarza użyte zgodnie z prawdą. Natomiast jeśli ktoś kłamie na nasz temat, ale schlebia nam, to nie czujemy zażenowania tym, że robi to niesłusznie. Określenia pejoratywne czemuś konkretnemu służą. Nie są one wulgaryzmami. Nikt nie popiera (przynajmniej nie powinien popierać) używania wulgaryzmów, takich jak np. "palant" czy innych. Bo "palantem" mógłbym wprawdzie nazwać Cześka, ale wolałem nazwać go "ignorantem", bo nie posiada znacznej wiedzy w dziedzinie oprawnego rozumienia słów, czego przykładem było nierozumienie znaczenia słowa "ateista". > 1) jeśli faktycznie masz tylko 15 lat, to można ci tylko pogratulować bardzo dojrzałego sposobu myślenia oraz szerokich horyzontów2) straciłeś sporo czasu "rzucając perły przed wieprze",... 3) doświadczyłeś szczególnego przeżycia, jakim jest... 4) ponieważ pogadałeś sobie..< 1) Bardzo dziękuję za taką opinię. Z pozostałymi trzema także się zgadzam.
|
|
 | | gooa (746 punktów) |
> Pod koniec tej książeczki stwierdził jednak, że wiedząc co to jest mądrość, woli pozostać głupcem. Widzisz w tym wyrzeczeniu się rozumu jest dla mnie coś urzekającego. Powoduje to, że szanuje ludzi wierzących, może im nawet czegoś zazdroszcząc.Pozazdroscic to mozna ateistom (przynajmniej niektorym), zdolnosci umiejscawiania swych kilku zmyslow i wlasnego rozumu w centrum wszechswiata.
|
|
|  | | miloszko | Moja ignorancja w kwestiach techniczny uchroniła mnie na szczęście przed wysłaniem odpowiedzi na "list" jeyesa. Reszta odpowiedzi właściwie użyła wszystkich argumentów, których chciałem użyć. Dziękuje zwłaszcza "lubię kawę" bo jego analiza różnych ateizmów wiele mnie nauczyła. Pozdrawiam.
|
|
| |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | |
|
| |  | | gooa (746 punktów) | >Moja ignorancja w kwestiach techniczny uchroniła mnie na szczęście przed wysłaniem odpowiedzi na "list" jeyesa
Wyobraz sobie, ze mnie tez. Mialam kilka problemow, ale to "uchronilo" mnie od konfrontacji z reakcja na tzw. "pierwsza reakcje". Technika, postep - lepiej zonglowac, niz byc "zonglowanym". Nauka na wlasnych bledach jest najbardziej skuteczna.
|
|
| | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | > >Moja ignorancja w kwestiach techniczny uchroniła mnie na szczęście przed wysłaniem odpowiedzi na "list" jeyesa> Wyobraz sobie, ze mnie tez.To nie może być przypadek, to musi być "znak".  > Mialam kilka problemow, ale to "uchronilo" mnie od konfrontacji z reakcja na tzw. "pierwsza reakcje".Jak się ma coś do powiedzenia, to nie ma się czego bać. Chyba że lubi się kąsać z doskoku i to wyłącznei w stadzie
|
|
| | | |  | | gooa (746 punktów) | > To nie może być przypadek, to musi być "znak". No skoro sam tak stwierdzasz,to dowod na to to,ze "znaki" nie maja nic wspolnego z intelektem - > >Mialam kilka problemow, ale to "uchronilo" mnie od konfrontacji z reakcja na tzw. "pierwsza reakcje".> Jak się ma coś do powiedzenia, to nie ma się czego bać. Chyba że lubi się kąsać z doskoku i to wyłącznei w stadzie A ja boje sie przywodcow "tego" stada.
|
|
|  | | inhet (1073 punktów) | > >> Pozazdroscic to mozna ateistom (przynajmniej niektorym), zdolnosci umiejscawiania swych kilku zmyslow i wlasnego rozumu w centrum wszechswiata.  > Hm, sądzisz, ze wierzących ta choroba nie tyka?
|
|
| |  | | gooa (746 punktów) | > > >> >Pozazdroscic to mozna ateistom (przynajmniej niektorym), zdolnosci umiejscawiania swych kilku zmyslow i wlasnego rozumu w centrum wszechswiata.  > >Hm, sądzisz, ze wierzących ta choroba nie tyka?Tak , dotyka. Zagadka jest dla mnie fakt braku argumentow ; tak teistow, jak a- teistow. :*)
|
|
| | |  | | miloszko | > >> >> >>Pozazdroscic to mozna ateistom (przynajmniej niektorym), zdolnosci umiejscawiania swych kilku zmyslow i wlasnego rozumu w centrum wszechswiata.  To pytanie jest retoryczne. Ja jednak odpowiem. Tak sądze, że wierzących dotyka znacznie rzadziej, choćby z tego powodu, że katolik nie może umieszczać swojego rozumu w centrum zamiast Boga. Całe chrześcijaństwo ocenia zbytnie zaufanie rozumowi negatywnie . Zerwanie jabłka można odczytywać jako chęć poznania.
|
|
| | | |  | | gooa (746 punktów) |
> >>>Pozazdroscic to mozna ateistom (przynajmniej niektorym), zdolnosci umiejscawiania swych kilku zmyslow i wlasnego rozumu w centrum wszechswiata.  > To pytanie jest retoryczneTo nie jest pytanie. > Tak sądze, że wierzących dotyka znacznie rzadziej, choćby z tego powodu, że katolik nie może umieszczać swojego rozumu w centrum zamiast BogaMasz na mysli wierzacego, czy katolika ? > . Zerwanie jabłka można odczytywać jako chęć poznania.chec poznania nowej feministki ? -korzystaj poki co, a ona i tak sprobuje udowodnic ( po najwiekszych wzniesieniach ), ze to to wlasnie ona ma prawo do zrywania jablek
|
|
| | | | |  | | miloszko | > >>>>Pozazdroscic to mozna ateistom (przynajmniej niektorym), zdolnosci umiejscawiania swych kilku zmyslow i wlasnego rozumu w centrum wszechswiata.  > >To pytanie jest retoryczne> To nie jest pytanie.> >Tak sądze, że wierzących dotyka znacznie rzadziej, choćby z tego powodu, że katolik nie może umieszczać swojego rozumu w centrum zamiast Boga> Masz na mysli wierzacego, czy katolika ?> > . Zerwanie jabłka można odczytywać jako chęć poznania.> chec poznania nowej feministki ? -korzystaj poki co, a ona i tak sprobuje udowodnic ( po najwiekszych wzniesieniach ), ze to to wlasnie ona ma prawo do zrywania jablek  > Ech goa, goa, to była odpowiedź na pytanie, które zadał ihnet. Nie zadałaś sobie trudu by przeczytać nowe wpisy do końca tylko przeczytałaś pierwszy z brzegu i huzia na Józia. Nie bądź feministką w gorącej wodzie kąpaną.
|
|
| | | | | |  | | gooa (746 punktów) | . > >Ech goa, goa,> to była odpowiedź na pytanie, które zadał ihnet. Nie zadałaś sobie trudu by przeczytać nowe wpisy do końca tylko przeczytałaś pierwszy z brzegu i huzia na Józia. Nie bądź feministką w gorącej wodzie kąpaną.Trud ? - przeczytalam fakt +_ , ale to nie swiadczy o tym, ze nie znam problemu  > Nie jestem feministka. Kpie sobie z kobiet , ktore chca za wszelka cene zostac " kobietami" - wartymi czego ? - dzieci, czekajacych na zupe, zabawe w bajkowe osobistosci ? To groteska - moje drogie. Dziecko potrzebuje matki, - nie feministki !!!!!!!!!!!!!!
|
|
| | | | | | |  | | teraz już wpisuje miloszko | jezuuu, tak się natrudziłem, tak napłodziłem, żeby tak dowcipnie było... i znowu zapomniałem wpisać autora. No więc chodziło o zmianę tematu, może Ty Goa coś zaproponuj bo samce walczą tylko o to, który bardziej błyskotliwy więc im chęci blokują obiektywizm. Wyłączam "lubię kawę". On jest bardziej sapiens niż mężczyzna. Niech żyje Rozum !!! niech zginie testosteron !!!
|
|
| | | | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | > Niech żyje Rozum !!! niech zginie testosteron !!!Jakieś problemy ze swoją płciowością?
|
|
| | | | | | | | |  | | milosko | Jeyes, zupełnie nie czujesz ironi. Z takim cieżkiem dowcipem proponuje www.czateria.pl, pokój podstawówka.
|
|
| | | | | | | | | |  | | gooa (746 punktów) | > Jeyes, zupełnie nie czujesz ironi. Z takim cieżkiem dowcipem proponuje www.czateria.pl, pokój podstawówka.A ja proponuje wrocic do tematu (wszystkim) :*)
|
|
| | | | | | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | Nie tylko z płciowością, ale w ogóle z tożsamością. Co post, to nowy nick.:O Nie wiem jak to się fachowo nazywa, ale na pewno nie ironia.
|
|
| | |  | | miloszko | Przepraszam omyłkowo wykasowałem samo pytanie, które odpowiadam : >>>Hm, sądzisz, ze wierzących ta choroba nie tyka?
|
|
| exupery | Nie wiem, co to znaczy być ateistą, pewnie sami ateiści sformułowaliby wiele różnych definicji ateizmu, jednak nie widzę nic zdrożnego w niewierzeniu w nic, bo np. czy istnieje potrzeba wierzenia w pieniądz? Albo w słoneczko nad głową?  Według mnie nie istnieje, gdy coś jest faktem potrzeba wiary nie istnieje. Wierzymy w rzeczy, które nie są takie oczywiste, czyli nie istnieje pewność, że w ogóle one istnieją, jaki sens ma wówczas wiara? Jedynie taki, że niepewność zamienimy w pewność, ale nie zamienimy jej w prawdę. W wierze chodzi o większą dozę pewności na temat czegoś wątpliwego, np byłoby bardzo fajnie po śmierci znaleźć się w raju, ale to takie niepewne, mało prawdopodobne - wiara potrafi to nastawienie znacząco zmienić. Jednak wiara niesie ogromne zagrożenie, bo decydując się w coś wierzyć, przestajemy badać rzeczywistość, ot po prostu idziemy tą drogą bez względu na to, czy to droga prawdziwa, po 30 latach takiego marszu, nawet jeżeli uda nam się zreflektować w pomyłce, czeka nas jeszcze powrót, i wszystko wraca do punktu wyjścia (powrót często jest już niemożliwy). Można więc powiedzieć, że ktoś kompletnie w nic nie wierzy i według mnie będzie to pozytywna cecha. Atakujący zawsze stara się uderzyć tam, gdzie zaboli najbardziej, często jest świadomy, że wielu ludzi pewnym słowom przypisuje wiele cech, na przykład nawet ten tzw ateista, powiedzmy początkujący adept sztuki, gotów jest stwierdzenie "ateista w nic nie wierzy", potraktować jako "dla ateisty wszystko jest więc względne", z czym rzecz jasna nie może się zgodzić. Trzeba jednak zwrócić uwagę na fakt, że stwierdzenie" on w nic nie wierzy", może być równoważne tezie: "on żyje faktami", nie musi być, ale może  . Wiara jest jednak wiarą, nie faktem, nie prawdą, ale pewną reakcją na nieznaną rzeczywistość, np. wierzę, że wygram w totka, wierzę, że moja drużyna wygra, wierzę, że uratuję się z tej katastrofy, wierzę, że pójdę do nieba - wszystko to w obliczu niepewności. Można oczywiście przyczepić się do szczegółów, bo przecież trudno sobie wyobrazić człowieka, który nigdy w nic nie wierzy, nawet ateisty. Jeżeli wyśle własne dziecko na obóz, w tv usłyszy, że gdzieś tam w okolicy samolot spadł na domostwa, to pewnie będzie miał nadzieję, że nic się nie stało jego dziecku(będzie wierzył, że nic złego się nie stało). Mowa chyba jednak o czymś innym, ale warto według mnie robić i takie wtrącenia by temat był kompletniejszy  Podsumowując rzeknę, że głupio byłoby wierzyć w bułke z masłem, kiedy się ją właśnie konsumuje, raczej ma się tą pewność wykonywaj czynności, bo w innym wypadku można by się udławić
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|