 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-01-2005 04:29 | Sławek Gnostyk | Umiłowany uczeń | Moi Drodzy, daremnie szukam odpowiedzi na pytanie, kim jest umiłowany uczeń w ew. Jana. Brak odpowiedzi i w ewangeliach synoptycznych i apokryficznych. Im dłużej jednak czytam ew. Jana, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że pod tą postacią kryje się Maria Magdalena. Jej osoba pozwala od nowa odczytać ew. Jana. Ona, apostoł apostołów, nie należąca do grona Dwunastu, spoczywająca na piersi Chrystusa w czasie Ostatniej Wieczerzy, ona, obok Matki Boskiej pod krzyżem, której Syn powierza opiekę nad matką, ona wierna do końca. Przyjęcie M.M. jako ukochanego ucznia prostuje paradoks podczas Ostatniej Wieczerzy, kiedy Chrystus głosi, "wszyscy we mnie zwątpicie". Ale przecież "uderzą pasterza a owce się rozpierzchną" ni mniej ni więcej oznacza, że "wszyscy mnie opuścicie". Tym bardziej, że Chrystus przewidując ucieczkę apostołów mówi: uprzedzę was do Galilei. Jeśli mimo to pod krzyżem jest Jan Apostoł, to znaczy, że go nie opuścił, pozostał wierny, a więc Chrystus się mylił. Ślepy zaułek. Problem rozwiązuje M.M. Ona jest brakującym ogniwem, które wszystko klarownie tłumaczy. Dlaczego jednak w żadnej literaturze nie trafiłem na taką właśnie interpretację? Gdzie tkwi błąd w rozumowaniu? Są tylko dwa miejsca w ew. Jana, które są w konflikcie z taką tezą. Ale ta teza jest do obrony tylko wówczas, gdy się założy (co już w zasadzie nie ulega wątpliwości), że ew. Jana została sfałszowana, moim zdaniem specjalnie aby ukryć rolę M.M. Uważam, że tak wlaśnie się stało. Niestety, w kościele dyskusja na ten temat wśród znajomych księży ucinana jest po dwóch zdaniach. Czy w Racjonaliście jest ktoś, z kim mógłbym o tym porozmawiać? |
| MaLk__ | > Dlaczego jednak w żadnej literaturze nie trafiłem na taką właśnie interpretację? (...) Czy w Racjonaliście jest ktoś, z kim mógłbym o tym porozmawiać?Taka interpretacja jest zawarta m.in. w książce "Kod Leonarda da Vinci" oraz, oczywiście, jest jedną ze składowych teorii (św. Graal, święta krew, kult bogini itp), o które Brown oparł swoją fabułę. Jako że są to tematy wyjątkowo popularne ostatniemi czasy wygląda na to, że nieumiejętnie szukasz
|
|
| Teresa | Przyjmując tę hipotezę, trudno nie zauważyć, że MM byłaby obecna na ostatniej wieczerzy i do niej też powiedziałby "wszyscy we mnie zwątpicie" a ona pojawiłaby się pod krzyżem, więc niczego to nie prostuje  Jakby tego było mało, to MM spotyka Jezusa w niedzielę przy Grobie, a więc idąc dalej tym tokiem rozumowania, bez sensu byłoby twierdzić, że była obecna kiedy Jezus mówił "uprzedzę Was do Galilei"  Jan zwątpił po śmierci Jezusa, nie czekał trzeciego dnia przy grobie. Jezus na Krzyżu mógł jeszcze się uwolnić, niektórzy nawet tego od Niego oczekiwali (zob. co mówił zły łotr na sąsiednim krzyżu). Jeśli kogoś Biblia pobudza do pisania powieści beletrystycznych, to jego wola  . Mówiąc serio to stawianie takich hipotez o sfałszowaniu Ewangelii wg mnie chybia celu bo Ewangelie powstały dzięki Kościołowi, a Kościół rozwinął się ...nie dzięki Ewangeliom, ale dzięki eksplozji wiary ( w dniu Pięćdziesiątnicy"i przyłączyło się owego dnia około trzech tysięcy dusz" (Dz2,41)) Odwrotnie to Ewangelie powstały i są traktowane jako Słowo Boże dzięki wierze Kościoła. Czemu to ta wiara Cię raczej nie dziwi, że ludzie (pewnie tacy sami jak my) w ogóle uwierzyli w to, że jakiś człowiek zmartwychwstał i to tak bardzo, że gotowi byli dać świadectwo własnym życiem. Piotr w swoim pierwszym (ale jakże owocnym) wystąpieniu w dniu Pięćdziesiątnicy chyba nic takiego nie powiedział, a mimo to stało się to, co się stało...
|
|
 | | Sławek Gnostyk | Tereso, Chrystus mówi do apostołów, do "dwunastu". Jego słowa nie są adresowane do MM, tak jak nie są adresowane do innych uczestników wieczerzy. Tacy przecież muszą tam być. Nie znajdują się w pokoju hotelowym tylko gościnnie u człowieka wskazanego przez Chrystusa. MM jest wyłączona z tego grona. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Jej obecność pod krzyżem jest więc zrozumiała i zupełnie nie koliduje ze zwątpieniem "wszystkich". Jana tam nie może być. Co do sfałszowania ew. Jana. Dziś nikt już nie kwestionuje, że ostatni akapit ewangelii św. Jana wskazujący właśnie na niego jako umiłowanego ucznia został dopisany do ewangelii znacznie później, jakby umyślnie ktoś chciał odwrócić uwagę od MM. Na życzenie podam wiarygodne źródło tej informacji. "Kodu Leonarda da Vinci" rzeczywiście nie czytałem. Nie przepadam za beletrystyką robiącą wodę z mózgu. Jednak w mojej bibliotece jest kilkanaście pozycji dotyczących kobiet w NT. Jest tu również ""MM i święty Graal", "Święty Graal, święta krew", "Apokryfy NT" Starowieyskiego", "Zaginiona Biblia" Portera, "Testament Mesjasza" Baigenta i wsp. (c.d. Świętego Graala). Wymieniam tylko te pozycje, które ostatnio wzbudzały wiele tak wiele emocji. Interesująco zostało opracowane "Tajemnice Kodu Leonarda da Vinci Bursteina. Nikt jednak, powtarzam, nikt, nie zajął się obecnością Jana pod krzyżem. Ludzie uwierzyli nie dlatego, że napisano ewnagelie. Pisano, bo takie było zapotrzebowanie, a do kanonu weszły tylko te pisma, które odpowiadały ówczesnej władzy. Dla mojej wiary nie ma znaczenia, czy Chrystus był żonaty, czy zmartwychwstał, czy też tylko był cudowną wizją. Dla mnie ma znaczenie przesłanie, jakie niesie Chrystus. Ale to nie znaczy, że nie ma dla mnie znaczenia prawda o jego życiu. Salcia Landman pisze, że gdyby nie było Marii Magdaleny, nie byłoby chrześcijaństwa. To jest istotne. Ewangelia św. Jana jest zwarta i logiczna tylko wówczas, gdy umiłowany uczeń=MM. Spójrz na to jeszcze raz. Słowa "wszyscy we mnie zwątpicie" dotyczą tylko dwunastu. I to jest logiczne...
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|