Racjonalista - Strona głównaDo treści
kochać Jezusa - normalne??

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
20-07-2005 18:13Isabelle (126 punktów)kochać Jezusa - normalne??
Mianowicie nie chodzi mi w tym wpisie o wiarę w jezusa i miłość jak do Boga lecz jak do mężczyzny! hmm.... to nei mój wymysł. wiele razy pytałam sie sióstr zakonnych w mojej bursie czymu wstąpiły do zakonu. powiedziął że pokohały Jezusa, jest on dla nich najcudowniejszy i nei mogłyby pokochac innego mężczyzny. a co do celibatu to jest tak. każda kobieta jest (a przynajmniej powinna być) wierna swojemu facetowi, więc one też są wierne Jezusowi i nie uprawiają seksu z innymi facetami. modlitwa to rozmowa z Jezusem a całe życie zakonne to małżeństwo. ja nie postrzegałam tego nigdy z takiej strony więc byłam zaskoczona! czy to troche nie nienormalne? kochac faceta z obrazka (starsz wersja plakatów ), który nie żyje już od 2000 lat? hmmm.... co o tym sądzicie?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

antracyt
A jak wyglada milosc do Matki Boskiej ? Czy to milosc lesbijska ?
Zawsze mi sie wydawalo , ze milosc religijna odnosi sie do milowania bliznich a postacie z obrazkow to tylko symbole wskazujace kierunek milosci. W sensie religijnym oczywiscie, nie mylic z miloscia fizyczna. Siostrom to ostatnie jest zabronione wiec chyba nic innego nie moga powiedziec.
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
Znam kobietę, która darzyła Jezusa miłością w podobny sposób do opisywanego przez ciebie. Ta miłość była na tyle silna, że opuściła klasztor, do którego wstąpiła w nadziei na bliskość ze swoim ukochanym, bo w klasztorze nie mogła się - wbrew pozorom - poświęcić tej miłości całkowicie. Rok po "wyjściu do cywila" wyszła za mąż z miłości od faceta z krwi i kości.
Jaki z tego morał? Otóż taki jedynie, że baba nigdy nie wie o co jej chodzi, ale wie, że chodzi jej o kochanie faceta
Patuszkin (2279 punktów)
>Znam kobietę, która darzyła Jezusa miłością w podobny sposób do opisywanego przez ciebie. Ta miłość była na tyle silna, że opuściła klasztor, do którego wstąpiła w nadziei na bliskość ze swoim ukochanym, bo w klasztorze nie mogła się - wbrew pozorom - poświęcić tej miłości całkowicie. Rok po "wyjściu do cywila" wyszła za mąż z miłości od faceta z krwi i kości.
>Jaki z tego morał? Otóż taki jedynie, że baba nigdy nie wie o co jej chodzi, ale wie, że chodzi jej o kochanie faceta

Podejrzewam, że mogła być jeszcze jedna przyczyna:

Jezus był biedny, a tacy nie cieszą się współcześnie u kobiet wzięciem.

Ponadto mogło ją wkurzać to, że nie była tą "jedyną." Jezus ukochał zbyt wiele kobiet.
Te które pozostają w zakonie to chyba lubią haremowe jazdy, w dodatku za friko. Ubóstwo, nędza i bezgraniczna miłość, grupowa....

Korci mnie zeby jakiś klasztor żeński odwiedzić. Puk puk. Kto tam? To ja, Jezus.......
Piotrek Patucha
takisobiektos
Zastanawia mnie tylko jeden fakt w związku z Twą wypowiedzią,
dlaczego nie dostałaś jeszcze pouczenia za pisownię od św. Marka.
św.Marek
    Ależ dostała, dostała, i to nie tylko ode mnie. Obiecała poprawę, więc nie ma co tego już ponownie poruszać.

___________
Pozdrawiam
Isabelle (126 punktów)
dzieki św. Marku za wyrozumiałość
nastapiły ciemności, które tylko nauka mogła rozwiać...
janpoland@interia.pl
Tak kochać Jezusa to normalne ale nie każdy(a) to potrafi.
mimbla (175 punktów)
Wiesz, dla mnie jest to jest sublimacja niemożliwosci zaspokojenia instynktu. Te kobiety też maja potrzebe posiadania rodziny, męza-nie mogą go mieć, wiec sprawę tak przedstawiają iwmawiają sobie, ze to im wystarczy
Isabelle (126 punktów)
>Wiesz, dla mnie jest to jest sublimacja niemożliwosci zaspokojenia instynktu. Te kobiety też maja potrzebe posiadania rodziny, męza-nie mogą go mieć, wiec sprawę tak przedstawiają iwmawiają sobie, ze to im wystarczy
>

dokłądnie - WMAWIAJĄ SOBIE

nastapiły ciemności, które tylko nauka mogła rozwiać...
User Unfriendly (3 punktów)
Mylisz pojęcia. Jeśli się w coś wierzy, to kocha się to całym sercem. Miłość do Jezusa przez chrześcijan jest specyficzna, nie chodzi tylko o jako tako miłość do mężczyzny, chodzi bardziej też o miłość duchową, miłość do Syna Bożego, który oczekuje cię w Niebie.
Nie jest to taka normalna miłość jak do człowieka. I nieważne, że Jezus był mężczyzną i już nie żyje. Kiedy umrze ci ukochany ojciec/dziadek przestajesz go kochać tylko dlatego, że już nie żyje?

Większość wiar ma swojego "patrona", w chrześcijaństwie jest nim Jezus, dlatego chrześcijanie kochają go nie tyle jako mężczyznę, co jako ojca, brata?

Nie jestem chrześcijanką, ale poniekąd rozumiem tę miłość.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365