Jest takie młodzieńcze zadziwienie, że puste gmachy nie upadają od razu: otóż nie upadają, Isabelle. W masie nie lubimy zmian, bo te utrudniają przewidywanie przyszłości.
Obserwuję, jak od początku III RP rośnie w Polsce poparcie dla restrykcyjnej ustawy antyaborcyjnej, jak coraz mniej wydaje sie ona dyskusyjną. Nie śledzę bieżących doniesień - byc może ów trend wzrostowy juz umarł, ale tak było: coraz trudniej byłoby rzecz zmienić w referendum. Wygodnictwo stabilizuje porządki społeczne, jakie by one nie były - a siła oporu tych, co z danym porządkiem związali się zawodowo jest ogromna i ma intensywne osobiste podłoże.
Dobrze że się buntujesz przeciw zastanej rzeczywistości (istotnie jest dośc przykra) - nie spodziewaj sie jednak szybkiej satysfakcji. Społeczeństwo zmienia się powoli - demokracja odwołuje się do postaw społecznych - warunkiem postępu jest życie w dyskomforcie, bo tylko dzieki temu naprawdę chcemy świat zmieniać.
Zmieniamy go - ale juz nie dla siebie samych a dla któregoś kolejnego pokolenia: tyle może Ci powiedzieć stary sceptyk, co tez miał kiedyś młodzieńczą wiarę.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nieboska komedia}
|