Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jak nas widzi ksiądz....

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
06-09-2005 17:35DrobnerJak nas widzi ksiądz....
Mały cytacik (z nowezycie.(*).wroc.pl/numery/012003/06.html):
"Człowiek, który mówi - jestem niewierzący - i postępuje zgodnie z tymi słowami, jest przynajmniej uczciwy wobec siebie, Boga i innych ludzi."
Czy nie jest nam przyjemnie, że jesteśmy uczciwi wobec Boga?


placownik
   Mnie cieszy wszelka uczciwość. Mam tylko pewien problem. Jak postępować zgodnie z deklaracją nie wierzę? Czy jeśli nadal w Wigilię będę się ograniczał do karpia, choć według ostatnich ustaleń wierzący mogą już raczyć się szyneczką, to się sprzeniewierzę swoim zasadom niewierzącego tradycjonalisty, czy nie?

   Pozdrawiam


_______________
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
Przecież zachowując tradycję nie sprzeniewierzasz się tradycji.
Pałaszując karpia a nie golonkę postępujesz zgodnie z szanowaną przez siebie tradycją.
gooa (746 punktów)

Dzisiaj byla sloneczna pogoda, ja slonca nie widzialem.
Jestem uczciwy wobec slonca.
Ale wiem, ze slonce istnieje.
Patuszkin (2279 punktów)
>Dzisiaj byla sloneczna pogoda, ja slonca nie widzialem.
>Jestem uczciwy wobec slonca.
>Ale wiem, ze slonce istnieje.

Znakomite. Dopiszę dalszy ciąg tej historii:

Byliśmy długo poza domem, na zewnątrz. Słońce spaliło nam skórę i zakręciło w głowach.
Bałem się, że to udar, ale na szczęście nikt nie wymiotował. Oparzenia nie są groźne. Ot lekko spieczona skórka. Wkrótce zejdzie i pojawią się białe plamy zdrowia na ramionach i piersiach i brzuchu. Wystarczy posmarować kremem i poszukać cienistego zakątka.

Jednakże nie wierzymy, aby taka historia mogła mieć miejsce. Wiadomo, że słońce nie istnieje. Właściwie to nie wiadomo co jest, ale trzeba się komunikować. Coś jest. Może w drucie płynie ładunek elektryczny, a żarówki są tak gorące, że ich dotykanie grozi oparzeniem. Może jest radio, które trzeba wyregulować kręcąc gałeczkami i przesuwając antenę w zasięgu fal. Być może jest woda, która płynie rurą i nawilża korzeń dębu zasadzonego w ogrodzie. Być może jest malarz, który wybiela ściany, opalone wcześniej ogniem. Nierozważne dzieci bawiły się siarką i zapałką

Pozdrawiam serdecznie Gooa. Szkoda, że mnie nie było dwa tygodnie temu. Rozpoczęliśmy bardzo intrygujacą rozmowę. Musiałem wyjechać.
Piotrek Patucha
gooa (746 punktów)
>>Dzisiaj byla sloneczna pogoda, ja slonca nie widzialem.
>>Jestem uczciwy wobec slonca.
>>Ale wiem, ze slonce istnieje.
> Dopiszę dalszy ciąg tej historii:

Inny nieprawdopodobny ciag:
>Byliśmy długo poza domem, na zewnątrz.
> Słońce spaliło nam skórę i zakręciło w głowach.

>Jednakże nie wierzymy, aby taka historia mogła mieć miejsce.
A moze jednak ?
>. Właściwie to niewiadomo co jest, ale trzeba się komunikować.
Jakimi pewnikami, skoro "wlasciwie nie wiadomo co jest" ?
Nie znajomosc pracy silnika samochodowego, doprowadzi mnie do celu, lecz sposob prowadzenia pojazdu.
agnus dei
dziwna kwestia... jak to jak widzi? -z perspektywy ambony jak stado owieczek wciaz niedostrzyzonych, potulnie zwieszajacych lby a jedynie barany dostrzega sokolim wzrokiem jak im zawistnie bialka oczu polyskuja do ornatow, bo tylko one rogi do gory nieco podnosza... ale odslaniaja wtedy gardlo do poderzniecia! barany...
Drobner
>dziwna kwestia... jak to jak widzi?
Tytuł mojego wątku NIE JEST PYTANIEM! Jest zapowiedzią cytatu...

>z perspektywy ambony jak stado owieczek wciaz niedostrzyzonych ... [itd]
Na "niewierzących" tak nie patrzy - my nie z jego stada.

Swoim cytatem jednak nie na to zwracam uwagę....
Ktoś tu niżej chyba dobrze zrozumiał. Poczytaj..

PZDR, Drobner
agnus dei
ja nie jestem niewierzacym... ateizm tez oparty jest na wierze! niestety... tzn na niewierze. ja jestem filozoficznie deista - agnostykiem... nie staram sie wnikac w religijne niuanse - bo to nie ma zadnego sensu... poza dzialaniem socjotworczym. akceptuje ludzi religii o ile sa tolerancyjni. nietolerancyjnych ateistow rownie mocno nie znosze jak fanatycznych wierzacych! slowem wierze paradoksalnie jak gnostycy w dobrego ale niepoznawalnego boga, ktorego mozna poszukiwac w kazdym czlowieku i przedmiocie, bo ten bog to swiat... ale nie ufam ludziom, ktorzy twierdza, ze go do konca poznali, a ich doswiadczenie tej ideowej istoty jest jedyniesluszne.
czekuz
Człowiek, który mówi "jestem niewierzący" zaprzecza temu co mówi, dlatego że samo stwierdzenie "niewierzący" potwierdza istnienie Boga i wiary w Niego. Zupełnie inną sprawą jest wyrażony tu stosunek tego człowieka do Boga - inaczej mówiąc twierdzenie "jestem niewierzący" wyraża brak akceptacji Boga, czyli odrzucam przynależnosć do Boga i sprzeciwiam się Jemu. Człowiek taki postępuje wbrew swojej naturze (Bóg z racji stworzenia człowieka daje mu odczuć Swoją obecnosć) i jest to śmieszne, że ktoś powie "jestem niewierzący" i od tego miało by zależeć, czy Bóg jest, czy też Go nie ma.
lp.pw@zukezC
agnus dei
sam sobie to bracie przeczytaj ze dwa razy... i dojdziesz zapewne po ktoryms razie, ze sam nie rozumiesz co napisales! a co dopiero ma powiedziec ktos inny... kto nie wie co autor mial na mysli piszac ten stek nic nie mowiacych frazesow... sorry ale to belkot. z takimi tekstami to raczej czytelnikow na np opoka.pl szukaj! tu prawdopodobnie nikt nie pojmie tewgo 'kodu' pojeciowego... sorry...
08-09-2005 23:37 
 Ocena 1 na 1
enfant (64444 punktów)
>Człowiek, który mówi "jestem niewierzący" zaprzecza temu co mówi , dlatego że samo stwierdzenie "niewierzący" potwierdza istnienie Boga i wiary w Niego.

Niewierzący nie wierzy w Boga, czyli twierdzi, że go nie ma. Stwierdzenie "niewierzący" nie świadczy o tym, że Bóg istnieje. Jak nie wierzę w istnienie skrzatów i nazywam się niewierzącym w tej kwestii, to czy to oznacza, że skrzaty istnieją?

>Zupełnie inną sprawą jest wyrażony tu stosunek tego człowieka do Boga - inaczej mówiąc twierdzenie "jestem niewierzący" wyraża brak akceptacji Boga, czyli odrzucam przynależnosć do Boga i sprzeciwiam się Jemu.

Słowo "niewierzący w..." nie znaczy "obrażony na...". Wypowiedź: "jestem niewierzący" jest równa stwierdzeniu "nie wierzę". Nie może być jednocześnie przeciwna temu stwierdzeniu. Błąd tkwi nie w użyciu słowa "niewierzący", lecz w twojej głowie.

>Człowiek taki postępuje w brew swojej naturze (Bóg z racji stworzenia człowieka daje mu odczuć Swoją obecnosć) i jest to śmieszne, że ktoś powie "jestem nie wierzący i od tego miało by zależeć, czy Bóg jest czy Go też nie ma.

Gdy ktoś powie "jestem niewierzący" będzie to oznaczało, że określa się jako ateista i wyklucza ideę Boga. Tylko tyle. Aż tyle. Dokładnie tyle. Nikt tu sobie nie przeczy, prócz ciebie. Będzie tak zawsze, dopóki nie uświadomisz sobie, że to ty doklejasz niestniejące wątki rozumowania swojego adwersarza.

dryń, dryń
Drobner
>Gdy ktoś powie "jestem niewierzący" będzie to oznaczało, że określa się jako ateista i wyklucza ideę Boga. Tylko tyle. Aż tyle. Dokładnie tyle.

Co można zatem sądzić o owym księdzu: jakże niewierzący może być "uczciwy wobec Boga"? O czym świadczy taka wypowiedź, o czym świadczy takie myślenie.........?

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365