Racjonalista - Strona głównaDo treści
Racjonaliści nie głosują na SLD i WC

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
11-09-2005 13:08HaribuRacjonaliści nie głosują na SLD i WC
Witam
Dziwią mnie ludzie, którzy nawet po tak fatalnych rządach jak obecne wciąż chcą głosować na SLD i Cimoszewicza. Kładę to zwykle na barki braku wiedzy lub intelektu. Zdziwiło mnie jednak niezmiernie, że nawet wśród ludzi racjonalnie myślących spory jest odsetek zwolenników postkomunistów.
Jestem zdania, że będąc patriotą (mam na myśli kogoś, komu zależy na pomyślności Polski) oraz racjonalistą (chodzi mi o człowieka logicznie myślącego, rozsądnego, który kieruje się rozumem, a nie emocjami) NIE MOŻNA popierać postkomunistów.
Nie można dlatego, że będąc racjonalistą ma się świadomość, iż PZPR była partią kolaborancką - służącą nie Polsce i Polakom, ale obcemu państwu, które w dodatku nie było dla nas przyjazne. Zatem ludzie, którzy do tej partii należeli oraz w niej aktywnie działali na rzecz utrzymania w kraju narzuconego nam sowieckiego porządku dowiedli tym samym, iż nie są godni zaufania by im powierzyć ster rządów w wolnej i demokratycznej Polsce. Zatem racjonalista nie może oddać na nich swojego głosu jeśli jest patriotą.
Ktoś może powiedzieć, że partyjni mogli się zmienić. Racjonalista powinien wtedy odpowiedzieć, że jest to możliwe, ale nie ma możliwości tego sprawdzić, więc w oparciu o zdrowy rozsądek należy przyjąć, że jest to nadzieja naiwna i nie warto dla niej ryzykować losu kraju i społeczeństwa. Tak samo jak nie ma możliwości wiarygodnie sprawdzić, czy pedofil pomyślnie zakończył leczenie. A brak takiej pewności dyskwalifikuje go do powrotu do pracy z dziećmi.
Ktoś inny powie, że pozostała część sceny politycznej się skompromitowała swarami, korupcją, nieudolnością i wieloma innymi przypadłościami. Ale wówczas racjonalista powinien zwrócić uwagę, że wszystkie te cechy występują również u postkomunistów, a do tego wszystkiego dochodzi jeszcze konsekwentne opowiadanie się po stronie obcego państwa na szkodę własnego, co jest przywarą jakościowo inną od wcześniej wymienionych. Wszak swary, korupcja i nieudolność występują we wszystkich demokratycznych krajach, bo są naturalną częścią każdej władzy. Zdrada zaś (a czyny działaczy PZPR można tak nazwać) nią nie jest - jest dobrowolną decyzją konkretnych jednostek świadczącą o złej woli w stosunku do własnego kraju i narodu.
Skąd więc tak duży odsetek racjonalistów chcących głosować na SLD i Cimoszewicza?
(zakładam z góry, że wszyscy jesteśmy patriotami)

V0lrath (3440 punktów)
Ja jeszcze nie wiem na kogo zagłosuję - zamierzam to sobie dobrze przeanalizować.

Na razie myślę o Polskiej Partii Pracy (zlepek kilku partii w tym m.in. Antyklerykalnej Partii Postępu RACJA) i Platformie Obywatelskiej (ale w niej kilka rzeczy mi nie pasuje).

Co do prezydenta to zastanawiam się nad Stanisławem Tymińskim, Tuskiem i Cimoszewiczem. Ale na razie nie wielu "przeanalizowałem" (zamierzam wypisać sobie za i przeciw, co mi pasuje, a co nie w ich planach, działaniach i przeszłości).
mohawk (2936 punktów)
Przerażasz mnie, V0lrath. Chciałbym wierzyć, że żartujesz...
V0lrath (3440 punktów)
Jak już wspominałem mój wybór może ulec zmianie po tym jak sobie go przeanalizuje. To są wstępne chwilowe założenia.

Wiem na kogo na pewno nie zagłosuję.
Nie zagłosuję na Leppera, Kaczyńskiego, Giertycha, LPR, PiS i Samoobronę.

Co do innych opcji - jestem otwarty na informacje.

Skoro przerażam - to co i w których przeze mnie wymienionych kandydatach i partiach jest przerażające?
Kogo Ty byś wybrał?

Ten portal jest apolityczny, ale na forum o polityce i wyborach - tak jak o każdej innej rzeczy - można porozmawiać.
Oby obiektywnie i z argumentami.
mohawk (2936 punktów)
>Co do innych opcji - jestem otwarty na informacje.
>Skoro przerażam - to co i w których przeze mnie wymienionych kandydatach i partiach jest przerażające?
>Kogo Ty byś wybrał?
W partiach tych nie widzę nic przerażającego, ale przaziły mnie kryteria Twojego wyboru, a raczej to co wydało mi się ich brakiem. Co można wnioskować o światopoglądzie osoby, która waha się między listą Polskiej Partii Pracy (z której startują kandydaci nie tylko APPR, ale i Komunistycznej Partii Polski) - a więc dość radykalną lewicą - a Platformą Obywatelską - czyli konserwatywną i radykalnie rynkową prawicą?

>Ten portal jest apolityczny, ale na forum o polityce i wyborach - tak jak o każdej innej rzeczy - można porozmawiać. Oby obiektywnie i z argumentami.
W ów obiektywizm nie wierzę, ale można przynajmniej argumentować i przekonywać się wzajem. Boję się jednak, że jest to obszar najbardziej podatny na 'obniżenie lotów' wskutek narastających animozji między dysktantami. Może jednak tak się nie stanie.

Pozdrawiam
Celecrin (11895 punktów)
Cześć
Też mi się włos na głowie zjeżył
Poglądy polityczne nijak się nie mają do racjonalizmu
Nie ma szans na racjonalne "wymyślenie" kto będzie najlepszym kandydatem. To kwestia wyboru osobistego i własnego interesu, często opartego na światopoglądzie metafizycznym

To zasadniczy powód. Grupy interesu. Nikt mi nie będzie ściemniał, że chodzi mu głównie o dobro Polski. Przede wszystkim chodzi o interes ludzi wspierających daną partię.
Rolnicy będą częściej głosować na partie rolnicze. Biznes na PO. I tak dalej.
Henryka Bochniarz powiedziała: "Nie wyobrażam sobie kraju w którym są nieszczęśliwi biznesmeni, a szczęśliwi pozostali".
Świetnie powiedziane, tylko to można powiedzieć o rolnikach, robotnikach itd.
Polityka więc to nie tylko "dobre rządzenie" lecz rządy partii mającej poparcie ze względu na interes. Zresztą PO, PIS czy SLD nie ukrywają tego.

Ponieważ uważam, że gospodarka sama sobie już doskonale radzi bez polityków, to się o nią nie boję. Przeszkadza jej "wybuchnąć" jedynie denerwujący klincz w Sejmie. Ktoś musi wreszcie samodzielnie wziąć wszystko w swoje ręce.
(Tylko nie PIS, Samoobrona, LPR...


Lacho calad, drego morn
mohawk (2936 punktów)
>To zasadniczy powód. Grupy interesu. Nikt mi nie będzie ściemniał, że chodzi mu głównie o dobro Polski. Przede wszystkim chodzi o interes ludzi wspierających daną partię.
>Rolnicy będą częściej głosować na partie rolnicze. Biznes na PO. I tak dalej.
To chyba ździebko uproszczony obraz. Bo wnioskując podług tego wyszłoby nam, iż mamy w Polsce do 38% biznesmenów. Wpływ biznesu daleko wykracza poza siłę głosu jego przedstawicieli.
Celecrin (11895 punktów)
Cześć
>To chyba ździebko uproszczony obraz. Bo wnioskując podług tego wyszłoby nam, iż mamy w Polsce do 38% biznesmenów. Wpływ biznesu daleko wykracza poza siłę głosu jego przedstawicieli.
No jasne!
Zresztą jestem cwany i napisałem częściej
Nie jestem nawet chętny do szczegółowej analizy elektoratu. Wiem, że nie o Polskę po prostu chodzi do końca.
Popatrz:
Rolników w Polsce jest "skandalicznie" dużo i to widać w polityce.Pokaż mi gdzie na Zachodzie mogłyby się utrzymać dwie w miarę silne partie rolnicze


Lacho calad, drego morn
V0lrath (3440 punktów)
Ja mimo wszystko postanowiłem nie rzucać kostką/monetą według wcześniejszego planu losowania kogokolwiek, tylko nie PiS, LPR, Samoobrona i ich kandydatów.

Postanowiłem przeanalizować programy i informacje o nich i ich przeszłości.

Ale jeszcze tego nie zrobiłem (to znaczy na razie przeanalizowałem pobieżnie kandydatów na prezydenta: Marka Borowskiego, Macieja Giertycha, Liwiusz Mariana Ilasza i Stanisława Tymińskiego i najlepiej według mnie wypada Stan a najgorzej Giertych).

Szukam kandydata, który spełnia najwięcej punktów:
Rozbudowany i realistyczny program wyborczy
Zauważa nieprawidłowości działania polskiego systemu wyborczego
Popiera ideę wyborów bezpośrednich
Popiera ideę rządów ludzi kompetentnych
Popiera reformy służby zdrowia mające na celu refukcję biurokracji, uproszczenie systemu, zmniejszenie kosztów na system
Popiera edukację i naukę
Przeciwny LPR i nacjonalizmowi w ich wydaniu oraz w wydaniu MW
Wydaje się mieć "zdrowe i normalne" podejście do tego, co się dzieje na świecie i w Polsce
Pro-demokratyczny
Przeciwnik "układów"
Ma realistyczne poglądy na to, co chce zrobić i co jest źle w Polsce
Doświadczenie
Wykształcenie
Kompetencja
Pro-rozwojowy
Tolerancyjny
Popiera ideę państwa neutralnego światopoglądowo
Popiera rozdzielenie państwa i Kościoła
Ma realistyczny pomysł na walkę z bezrobociem
Popiera reformy podatków służące zmniejszeniu skomplikowania, biurokracji oraz podatków nakładanych na przedsiębiorczość i pracodawców
Nie ma niechlubnej przeszłości

Może wymyślę więcej punktów w trakcie dalszej analizy.
mohawk (2936 punktów)
Szanowny V0lrathu, doprawdy nie wiem co mam sądzić o Twoich wypowiedziach. Wprawdzie podkreślasz, że Twoje związki z polityką są luźne, a doświadczenie wyborcze krótkie, jednak... od osoby z taką kompetencją i w sposób interesujący wypowiadającą się w innych działach oczekiwałbym czegoś więcej. Po pierwsze, zgodnie z własnymi słowami o niepopieraniu LPR, z grona możliwych kandydatów powinieneś natychmiast wykreślić Macieja Giertycha, który jest kandydatem tej właśnie partii. Po drugie, kandyduje Marek Borowski, nie Stefan. Może uznasz, że głupio się czepiam, ale Marek Borowski to nie jest jakiś-tam Liwiusz Ilasz, o którym mało kto słyszał, lecz stary wyjadacz na polskiej scenie politycznej. Co do Stana Tymińskiego, to... w sumie nie wiem, co mam o nim powiedzieć. Różne zarzuty - niektóre nieprawdziwe - zgłaszano pod jego adresem przy okazji jego poprzedniego startu w wyborach prezydenckich w 1990 roku. Emigrant, niezbyt chyba orientujący się w sprawach kraju, program to mu chyba napisali działacze kanapy OKO.
V0lrath (3440 punktów)
> ... skreślić Macieja Giertycha, który jest kandydatem tej właśnie partii.

Skreśliłem - LPR i jej kandydatów w tym tego na prezydenta (Giertycha).
Co nie znaczy, że nie zamierzam przeanalizować także skreślonych - dla celów porównawczych.

> Po drugie, kandyduje Marek Borowski, nie Stefan.

Wiem - mój błąd, on na drugie ma Stefan.

Skopiowałem po prostu oba imiona i nazwiska kandydatów (ctrl+c ctrl+v z mojej rozpiski jaką sobie powoli generuję), a potem nie wiedzieć czemu bezmyślnie skasowałem "Marek" z "Marek Stefan Borowski".

> Emigrant, niezbyt chyba orientujący się w sprawach kraju, program to mu chyba napisali działacze kanapy OKO.

Wydaje się co nieco wiedzieć - patrząc na serwię artykułów jakie pisał od 2002 roku.
Ale trudno to ocenić.
mohawk (2936 punktów)
>> Po drugie, kandyduje Marek Borowski, nie Stefan.
>Wiem - mój błąd, on na drugie ma Stefan.
Tego akurat nie wiedziałem.

>Skopiowałem po prostu oba imiona i nazwiska kandydatów (ctrl+c ctrl+v z mojej rozpiski jaką sobie powoli generuję), a potem nie wiedzieć czemu bezmyślnie skasowałem "Marek" z "Marek Stefan Borowski".
Uff. Odetchnąłem z ulgą.

>Wydaje się co nieco wiedzieć - patrząc na serwię artykułów jakie pisał od 2002 roku. Ale trudno to ocenić.
Dalszy materiał "studyjny" nt. kandydata:
www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=5904
V0lrath (3440 punktów)
Aha. Czyli jest tak jak podejrzewałem na podstawie wywiadu Lisa, który wczoraj przeczytałem - nie orientuje się w szczegółach i nie do końca wie, co się w kraju dzieje.

Moim zdaniem w takim razie odpada.
11-09-2005 21:01 
 Ocena 1 na 1
enfant (64444 punktów)
Twoje wymagania spełnia Włodzimierz. A co do szerokiego programu i dokładnych wyliczeń to chyba ostro przesadzasz, bo to sprawy rządu. Prezydent nie musi mieć skrupulatnie przygotowanego programu i nie ma.

dryń, dryń
11-09-2005 14:29 
 Ocena 1 na 1
enfant (64444 punktów)
No tak, w końcu proletariacka Patia Pracy i neoliberalna PO to dwa bratanki. Nikt tak nie walczy z wszechobecnością kleru, jak rokitowa PO. A Tusk i Cimoszewicz pasują do siebie, jak dwa kaczory. Znając poziom Volratha, stwierdzam, że to tylko żart.

dryń, dryń
mohawk (2936 punktów)
>Znając poziom Volratha, stwierdzam, że to tylko żart.
Stąd i moje zdziwienie się wzięło.
V0lrath (3440 punktów)
Ja na poważnie zastanawiam się nad każdą kandydaturą inną niż te wymienione (PiS, LPR, Samoobrona i ich kandydaci na prezydenta).

Wolałbym Tymińskiego, Tuska lub Cimoszewicza niż Kaczyńskiego lub Leppera.

Przy czym ciężko mi jest oceniać co jest lepsze - szczególnie, że różnice nie są ogromne, obietnice wszyscy robią podobne, a co z tego będzie i tak wiadomo - przy obecnej kiepskiej ordynacji wyborczej, w której nie głosuje się na osoby lecz na partie (z tego co mi wiadomo głosy na osoby na listach i tak są liczone jako głosy na partię i tylko ludzie z pierwszych miejsc wchodzą - ale może się mylę, aktywnym wyborcą od niedawna jestem).

Trochę z tym wymienieniem jednym tchem Partii Pracy i Platformy przesadziłem - ale to 2 skrajne opcje z tych, które biorę pod uwagę.
11-09-2005 16:37 
 Ocena 1 na 1
enfant (64444 punktów)
Po prostu rozrzut ideologiczny pomiędzy Twoimi kandydatami jest spory. Musisz przyznać, że wahasz się pomiędzy diametralnie różnymi wizjami państwa. Radzę Ci dobrze się zastanowić, bo strzelanie pomiędzy Tuskiem, a Podrzyckim to strzelanie na oślep.

dryń, dryń
V0lrath (3440 punktów)
Zanim wybiorę, zamierzam się dokładnie dowiedzieć jakie są i czym się różnią.

Bo po pierwsze mało oglądam TV, a po drugie z tego co oglądam to wszyscy pokazują ogólniki, a nie szczegóły - szczegóły są poukrywane w zaciszach dokumentów i stron www partii, a czasem i tam nie wiele można się dowiedzieć.

Nie jestem ani ekspertem ani politologiem ani doświadczonym wyborcą z długim stażem, stąd moje z(a)mieszanie.
11-09-2005 16:43 
 Ocena 1 na 1
enfant (64444 punktów)
I ten Tymiński... Dobrze, że nie Ilasz.

dryń, dryń
V0lrath (3440 punktów)
Co z Tymińskim?

Interesują mnie wszelkie informacje i opinie na temat różnych kandydatów.
placownik
>Wolałbym Tymińskiego, Tuska lub Cimoszewicza niż Kaczyńskiego lub Leppera.

   Tymiński ?!?!

   Koniecznie przeczytaj:

tomaszlis.wp.pl/wid,7364116,archiwum.html

   Jeżeli osoba taka jak Ty, poważnie rozpatruje możliwość głosowania na tego kandydata, to trzeba liczyć się z tym, że może was być więcej. Potwierdzało by to mój prywatny pogląd, że powstanie społeczeństwa obywatelskiego i zaistnienie demokracji w Polsce, są sprawą przynajmniej dwóch pokoleń. Nie jest to żaden przytyk pod Twoim adresem. Nie można obrażać się na fakty. Można jednak, a nawet należy, starać się je zmieniać.

   Może jednak nie filozofia powinna być tym przedmiotem, o który należałoby w pierwszej kolejności wzbogacać programy nauczania w polskich szkołach, lecz WYCHOWANIE OBYWATELSKIE ?.

   Pozdrawiam.


_______________
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
V0lrath (3440 punktów)
>   Jeżeli osoba taka jak Ty, poważnie rozpatruje możliwość głosowania na tego kandydata, to trzeba liczyć się z tym, że może was być więcej.

Zanim wybiorę, przeanalizuję wszystkie informacje do których uda mi się dotrzeć. Niestety nie mamy społeczeństwa zbytnio informacyjnego i ciężko doszukać się rzetelnych informacji o kandydatach.
Co do Stana spdobało mi się to, co do tej pory się dowiedziałem.
Ale zdanie mogę zmienić - jak wspominałem dopiero zbieram informacje.

P.S. Zaraz przeczytam to, co kryje się za linkiem. Dzięki.
V0lrath (3440 punktów)
>P.S. Zaraz przeczytam to, co kryje się za linkiem. Dzięki.

Minusy jakie znalazłem:

- bardzo rzadko był w polsce
- nie bardzo się czasem orientuje (KRUS - a co to KRUS?)
- nie orientuje się w sytuacji międzynarodowej
- nie wydaje się zdecydowany i rzeczowy

Jakie główne plusy w nim widziałem przedtem?

- zauważa nieprawidłowości działania polskiego systemu wyborczego
- popiera ideę wyborów bezpośrednich
- przeciwny LPR i nacjonalizmowi w ich wydaniu oraz w wydaniu MW
- doświadczenia w demokratycznym kraju zachodu
- wydawał się orientować w tym, co się w Polsce dzieje
mohawk (2936 punktów)
>(zakładam z góry, że wszyscy jesteśmy patriotami)
Zapewne. Tyle, że nie wszyscy tak topornymi jak Ty. Cały Twój post zresztą taki jest. Usiłujesz imitować w ściśle logicznym tonie utrzymane (przynajmniej w zamyśle) wypowiedzi Jana Lewandowskiego i wuja_zbója, ale kiepsko Ci to wychodzi. Nie wiem zresztą, jaki cel ma ta próba 'upolityzowania' forum Racjonalisty, który deklaruje się jako serwis apolityczny.
Haribu

Postawiłem pewną tezę (głosowanie na SLD ze strony patriotów jest irracjonalne) i ją uzasadniłem. Skłoniły mnie do tego prezentowane jakiś czas temu wyniki sondy - sporo racjonalistów chce głosować na Cimoszewicza. Chciałbym się dowiedzieć jak jego zwolennicy zbijają moje argumenty - co ich skłania do tego człowieka.
Nie chcę robić politycznej awantury - chciałbym tylko spokojnie i rzeczowo porozmawiać szczególnie z tymi, którzy w sondzie dali głos na kandydata SLD (wiarę niektórych w to, że jest bezpartyjny też uważam za irracjonalną)
Tyle
mohawk (2936 punktów)
>Postawiłem pewną tezę (głosowanie na SLD ze strony patriotów jest irracjonalne) i ją uzasadniłem.
Uzasadniłeś je jednak przyjmując wielce kontrowersyjne twierdzenia. Odrzucenie zawartych w nich ocen wystarcza (choć zapewne nie jest nawet konieczne) do odrzucenia całości Twojej argumentacji.

>Chciałbym się dowiedzieć jak jego zwolennicy zbijają moje argumenty - co ich skłania do tego człowieka.
Po prostu: nie każdy podziela Twoje oceny przeszłości. A i rzekomo ustanowiony związek między nimi a teraźniejszością nie jest bezsporny.
outsider (2469 punktów)
Forum "Racjonalsty nie jest forum politycznym. Można się niekiedy spierac i o sprawy polityczne - nie jest to jednak miejsce dla uprawiania propagandy: tak właśnie, propagandowo brzmi tytuł wątku - to twierdzenie-zaklęcie, jak antyreklama konkurencyjnego proszku do prania.

Dalej jest pozór dowodu, przetykany kategorycznymi stwierdzeniami ani troche nie dowiedzionymi. Polityka bowiem, mój drogi Haribu, tym sie różni od teologii na przykład - że nie wymyśla się w niej idealnego wroga, idealnych sąsiadów, idealnej epoki historycznej: działa się wobec istniejących uwarunkowań: tych zaś było i jest parę - od potęznego europejskiego (a do pewnego stopnia i światowego - stąd nazwa II Wojna Światowa) konfliktu i jego następstw w postaci podziału Europy (nie PZPR dzieliła) po aktualny stan polskiego społeczeństwa a zwłaszcza naszej klasy politycznej, co jest spuścizną dłuższego niż 45 lat okresu historii Polski.

Dlatego jako racjonalista i patriota nie dam się uwieść wyborczym reklamom i będę głosował w oparciu o własne rzeczy rozeznanie. Na Cimoszewicza najprawdopodobniej - na SLD raczej nie, ale przede wszystkim bedę sie starał nie zmarnować swojego głosu, zatem zadecydują przewidywania konfiguracji sejmowej w mozliwych wariantach a nie mój emocjonalny stosunek do tej czy innej partii: wybory dotyczą przyszłości a nie przeszłości - nie służą karaniu kogokolwiek, "sądowi ludowemu", a wyrażeniu swoich preferencji co do polityki państwa.



Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nieboska komedia}
Haribu

>Dlatego jako racjonalista i patriota nie dam się uwieść wyborczym reklamom i będę głosował w oparciu o własne rzeczy rozeznanie. Na Cimoszewicza najprawdopodobniej - na SLD raczej nie,
>
1. Dlaczego rozdzielasz Cimoszewicza od SLD?
2. Nie uważasz, że działacze PZPR kolaborowali z państwem, które powszechnie uznaje się w Polsce za wrogie, a nawet zbrodnicze (mówię o ZSRR)?

Proszę Państwa - nie dajcie się zwieść emocjom. To nie jest agitacja - ja chcę poznać argumenty i spokojnie je rozważyć.
outsider (2469 punktów)
>>1. Dlaczego rozdzielasz Cimoszewicza od SLD?

Rozdzielam głosowanie na Cimoszewicza od głosowania na SLD - czy raczej zauważam konstytucyjny rozdział Sejmu i Prezydenta. Mozesz postawić tezę o wyższej celowosci traktowanie tych dwu rzeczy łącznie niż rozdzielnie?

>2. Nie uważasz, że działacze PZPR kolaborowali z państwem, które powszechnie uznaje się w Polsce za wrogie, a nawet zbrodnicze (mówię o ZSRR)?

Mieszasz kategorie. PZPR była partią satelicką - o jej działaczach da się powiedzieć ogólnie (czyli pod wielkim kwantyfikatorem) tyle, że na mocy własnej woli przedłożyli udział w takiej formie sprawowania władzy nad powstrzymanie się. Kolaboracja z ZSRR w znaczeniu takim, jakie ten termin ma w Polsce od II Wojny Światowej z pewnościa występowała - była jednak sprawą indywidualną, wymagajacą sądowej oceny, bo mówienie w tym kontekście o odpowiedzialności zbiorowej (i ponadpokoleniowej, gdyby nie oddzielać pokolenia działaczy ery Bieruta i ery Gierka) wymagałoby zapewne przyjęcia dodatkowych założeń, które jakoś nie chą mi przyjść do głowy.

Nalezy bowiem pamietać: to już nie była II wojna światowa, ogólnoświatowy pożar, który mógł i musiał wygasnąć w stosunkowo krótkim czasie. Epoka powojenna była z założenia epoką stabilną - traktat jałtański nie przypominał traktatu Ribbentrop-Mołotow - i trwała przez dwa pełne pokolenia (za pokolenie rozumiem cykl wymiany rzedu 20 lat a nie czas trwania rzedu 70) a wydawało się, że potrwa dłużej. W tej sytuacji trudno przywoływać pojęcie kolaboracji w takim znaczeniu, w jakim używamy go w doniesieniu do okupacji niemieckiej: opór byłby w równej mierze przeciwstawieniem sie Rosji co Zachodowi, bo obie strony były żywotnie zainteresowane funkcjonowaniem przez czas dłuższy wykoncypowanego muru przez środek Berlina. Rzecz jasna - werbalnie poparto by bunt w Polsce, ograniczonoby jednak jego znaczenie do karty przetargowej z Rosją w zupełnie innych sprawach.

W tej sytuacji nie jest sprawą bezdyskusyjną, czy kontestacja nowej rzeczywistości była politycznie bardziej korzystna od budowy jedynej w tym przypadku możliwej polskiej klasy politycznej - widzisz inna realną alternatywę niż bezpośrednie rządy rosyjskich gubernatorów? Niestety, tylko w czasach łatwych i bezpiecznych - lub skrajnie trudnych i skrajnie niebezpiecznych - wybory polityczne są pochodną wyborów etycznych: sytuacja zaś Polski po Jałcie i Poczdamie była ani taka, ani siaka.

Można było rzecz jasna, po raz kolejny deklarować, że nie odda się ani guzika...



Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nieboska komedia}
Haribu
1. Proponowanej tezy stawiać nie będę - rozumiem już Twój tok myślenia w tej kwestii i nie mam zastrzeżeń.

>Niestety, tylko w czasach łatwych i bezpiecznych - lub skrajnie trudnych i skrajnie niebezpiecznych - wybory polityczne są pochodną wyborów etycznych: sytuacja zaś Polski po Jałcie i Poczdamie była ani taka, ani siaka.
>
2. Myślę, że rozumiem Twoje rozumowanie. Chodzi Ci chyba o to, że ówczesny patriota mógł równie dobrze chwycić za broń i w lesie walczyć w szeregach AK, jak wstąpić do partii i uprawiać realpolitik starając się robić tyle ile się dało dla Polski w ramach panującego ustroju. Słowem - nigdy nie wiadomo ile w PZPR było XX-wiecznych odpowiedników margrabiego Wielopolskiego.
Odpowiem tak:
Niezależnie od komplikacji tamtych czasów, temat dotyczy wyborów dokonywanych przez elektorat w dniu dzisiejszym i w oparciu o naszą obecną wiedzę. Ona zaś jak do tej pory rzuciła bardzo dużo światła na czasy PRL-u (choć wciąż jest go za mało). Dziś już wiemy, iż klasa tamtejszego aparatu partyjnego w przygniatającej większości DOKONYWAŁA jednak wyboru etycznego decydując się na aktywność w partii. Nie mówię tutaj o tych licznych członkach, którzy wzięli legitymację, bo same kompetencje częstokroć nie starczały do zrobienia zawodowej kariery, ale o zaangażowanych działaczach, których zawodem była właśnie praca na rzecz umacniania partii oraz własnych kieszeni dzięki licznym przywilejom jakimi władza się cieszyła. Ich działalność nie była wynikiem tylko politycznego wyboru wbrew moralnym przekonaniom. Wszak gdyby tak było, to oddali by legitymacje wraz z sierpniem '80. Jeśli nawet wtedy nie poszli za głosem sumienia (czy "owczym pędem") to wyrzuty mógł wzbudzić stan wojenny. A nawet jeśli on nie przekonał, to najdobitniejszym testem był okres transformacji. Wtedy znaleźliśmy się już w czasach łatwych i bezpiecznych i wszyscy, których przy PZPR trzymało tylko myślenie realistyczne raz na zawsze porzucili obóz komunistyczny. Jak wiemy jednak - sporo ludzi pozostało. To oni skorzystali z majątku PZPR (który był praktycznie majątkiem Polski), z "uwłaszczenia nomenklatury" (przygotowanej przez PZPR), sławnej "moskiewskiej pożyczki" i wielu innych krzywdzących wszystkich Polaków i całe państwo zabiegów by elitom PZPR przygotować tzw. "miękkie lądowanie". To właśnie ci ludzie stanowią trzon SLD i do nich niewątpliwie należy Cimoszewicz
outsider (2469 punktów)
Wspominasz o ideowosci członków PZPR-ru - cokolwiek by to słowo miało zanczyć, czy idee komunistyczne, czy ideę jeszcze inną...

Z artykułu Adama Michnika we wczorajszej "Wyborczej":

Krótko przed śmiercią Gabriel Narutowicz zwrócił się do Józefa Piłsudskiego: "Ma Pan rację, to nie jest Europa. Ci ludzie lepiej by sie czuli pod tym, kto kark im deptał i bił po pysku."

Gorzka konstantacja - czy bezpodstawna? Czas odbudowy państwowości - po 1918, po 1989 - to nie jest dobry czas, aby pleniły się krzepiące serca, przetrwalnikowe mity: wszak przetrwalniki zwykłą egzystencję - wegetację nawet - zawieszają na czas nieuchronny. Potem jednak przychodzi odżyć - mitami żyje sie marnie i krótko...

A jeśli polscy komuniści (czy jak ich zwać - w każdym razie ideowi członkowie PZPR) i w roku 1945 widzieli czas odbudowy; naród nie widział, tak to z grubsza ujmujemy - ale i oni byli częścia tego narodu. Odbudować świat, co się wraz z wojną zawalił... Zbyt drogo kosztowała wojna i okupacja - losy polskich żołnierzy na wychodźstwie, Powstanie Warszawskie, obozy i łapanki - Rosja zaś była zwycięska, Polską bardziej niż Zachód zainteresowana, odpowiedzialna za przesunięcie obu południkowych granic na zachód. Alternatywa? Że w opozycji do owej narzuconej władzy myśl polityczna nie rozkwitała tak czy owak, widzimy dziś bez osłonek: warunkiem zaś buntu jest jakowaś wizja - jaka?

Negatywnie oceniam lata funkcjonowania PZPR-u - negatywnie oceniam tak organizację jak jej do końca wiernych członków: nie mając jednak kontaktu z nimi samymi próbuję niekiedy przedstawić ich racje, może nieświadome ale przecież dramatyczne - ktoś musi. Niewątpliwy i politycznie poświadczony ówczesna postawą jest kac pokonanych z roku 1989 - funkcjonowały stare tajne służby, funkcjonował zwykły spryt, na tym polu jednak nie zmieniło się nic, dziś nowa ambitna klasa polityczna sięga po owe sprawdzone narzędzia z mniejszą jeszcze żenadą

I zauważam rzecz następującą: najgorszą polityczna postawą jest zbyt łatwe wykluczanie potencjalnego partnera czy sojusznika - stary błąd, zą który drogo zapłaciła Unia Wolności. Nie zmienia się od tego na scenie politycznej nic prócz jednego: w ten sposób ugrupowania skrajne mogą znacznie podnieść cenę jakichkolwiek swoich ustępstw: skoro "umiarkowani" tak ochoczo pozbawili sie mozliwości taktycznego choćby manewru?

Co do Cimoszewicza zaś - pozytywnie zaskoczyła mnie prezydentura Aleksandra Kwaśniewskiego. Nie wiedzieliśmy o nim w gruncie rzeczy nic, jak i niewiele choć więcej wiemy o Cimoszewiczu: ot, podrzędny aparatczyk z działu sportu i turystyki, bezideowe pokolenie ostatniego komunistycznego rzutu na taśmę. Potrafił jednak Kwaśniewski nie wikłać się w zbędne polityczne konflikty - potrafił uwikłać się w konflikt poważny ale służący racji stanu: mam tu na myśli wybory na Ukrainie - sprawa Ukrainy jest dla Polski zarazem ważna i trudna. Może jest tak, Haribu, że owa rosyjska orbita w której musieli się znajdować polscy politycy wyższego szczebla, uczyła dobrego i złego. Nie cenię rosyjskiej polityki społecznej - czy to za carów, czy za partii bolszewickiej, tu jeszcze nowszej zachodniej myśli nie przyswojono; cenię jednak to co może jest juz reliktem przeszłości - myślenie skuteczne kategoriami racji stanu; Polska jest bowiem dziś rozdarta między przeszłościa a przyszłościa, nasza teraźniejszość jest stanem przejściowym: tradycje uzależnienia od innych weszły nam w krew zbyt mocno, abyśmy w polskiej politycznej masie rozumieli pojęcie racji stanu inaczej niż jako wasalizm wobec silnych i pogardę dla tych, co tylko nam samym wydają się słabi - a to kosztuje wiele.

Odrzucanie zaś tych partii co rządziły i maja aparat (zatem skompromitowane) na rzecz tych co jeszcze rządzić naprawdę nie miały możliwości jest ruchem po równi pochyłej, i spycha Polskę w objęcia tych, co dotąd zwyciężyć nie potrafili.


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nieboska komedia}
Haribu
Prawdę mówiąc tym razem nie do końca rozumiem Pański tok myślenia. Komuniści mają to czego brakuje bardzo wszystkim innym: doświadczenie, aparat i skuteczność. Ale ci inni mają za to coś, czego z pewnością nie ma SLD - niezależność od władz rosyjskich (że nie wspomnę o kondycji moralnej, której SLD nie posiada w ogóle o czym świadczy choćby odrzucenie wyborów na wiosnę).

Dyplomacja Rosji jest jedną z najlepszych na świecie i nie wierzę, by nie miała grubej teczki na każdego postkomunistę w Polsce. Teczki, która mogłaby zniszczyć go nie tylko moralnie ale i fizycznie ujawniając chociażby szczegóły moskiewskich pieniędzy czy innych powiązań z dawnymi pełnomocnikami, pakując tym samym do więzienia. Nawet jesli przyjąć tak optymistyczną wizję jak Pańska, że ideowcy są w SLD i chcieliby wykorzystać nabyte w PRL umiejętności dla interesu Polski, to z pewnością nie mogą, gdyż nie są niezależni. Okrutna rzeczywistaść zaś zdaje się być taka, że nawet nie chcą, bo są gotowi na wszystko, byle utrzymać się przy władzy.

Nie jesteśmy w stanie powiedzieć jak wyglądałaby Polska, gdyby władzę przejęli niekomuniści i zrobili to na dobre, a nie tylko na dwa lata (1991-1993). Nie sądzę jednak, by była to równia pochyła. Wszak oni też potrafią się uczyć.

Naprawdę wierzy Pan, że bez komunistów Polska zostałaby sparaliżowana jak w pierwszych latach IIRP?
outsider (2469 punktów)
>Prawdę mówiąc tym razem nie do końca rozumiem Pański tok myślenia. Komuniści mają to czego brakuje bardzo wszystkim innym: doświadczenie, aparat i skuteczność. Ale ci inni mają za to coś, czego z pewnością nie ma SLD - niezależność od władz rosyjskich (że nie wspomnę o kondycji moralnej, której SLD nie posiada w ogóle o czym świadczy choćby odrzucenie wyborów na wiosnę).

Dżochar Dudajew miał (jako aktywny w wojnie afgańskiej generał radzieckiego lotnictwa) na rękach krew mudżahedinów, gdy proklamował wolną Czeczenię, a przecież rakieta która go zabiła była jednym z najbardziej skutecznych ruchów armii rosyjskiej w całej czeczeńskiej wojnie; w jakich armiach zdobywali oficerskie szlify dowódcy naszych dawnych powstań, a i kadra II RP? Ocena kondycji moralnej w oparciu o cudze odrzucenie cudzych politycznych żądań - zbyt łatwa: niby czemu mieliby się potulnie zgodzić?

>Dyplomacja Rosji jest jedną z najlepszych na świecie i nie wierzę, by nie miała grubej teczki na każdego postkomunistę w Polsce. Teczki, która mogłaby zniszczyć go nie tylko moralnie ale i fizycznie ujawniając chociażby szczegóły moskiewskich pieniędzy czy innych powiązań z dawnymi pełnomocnikami, pakując tym samym do więzienia.

Ot, rosyjski fatalizm... Zbierali starannie dane obciążające w przyszłości swoich polskich współpracowników przed Polską? Raczej dowody nieprawomyslności wobec Kremla - te zaś nikomu dziś nie zaszkodzą. Od orzekania więzienia jest zaś sąd, nie polityczni przeciwnicy - i oby tak zostało.

Miała Rosja w Polsce mniej więcej wierną sojuszniczą partię - mniej więcej, bo wystarczy porównać to, co niegdyś nazywaliśmy najweselszym barakiem w obozie choćby z NRD. Nie była w stanie wciąż przeprowadzać w niej zmian kadrowych - owszem, i po to sięgała, ale rzadko i raczej nie powodując ostrych konfliktów. Musiała mieć o wiele więcej zastrzeżeń do polityków ze świecznika, niż decydowała się w grach kadrowych wykorzystać; takie gry nie były bowiem przez Moskwę stosowane chętnie - zwróć uwagęm, że choćby era Dubczeka co nieco trwała i zakończyła się nie odwołaniem a inwazją. Puchły zatem teczki KGB donosami o nieprawomyślności - te jednak nie sa dziś niczym obciążającym. Skoro jednak uważasz, że na każdemo polskiego postkomunistę znajdzie się w Moskwie kij - przypomnij sobie "listę Wildsteina" i parę podobnych, niekomunistycznych zagrywek.

Nie da się zresztą założyć, że Moskwa zacznie grać przeciw polskim postkomunistom ot tak sobie - musieliby oni najpierw zacząć grac ostro przeciw Rosji, a takich intencji przecież im nie przypisujesz.

>Nawet jesli przyjąć tak optymistyczną wizję jak Pańska, że ideowcy są w SLD i chcieliby wykorzystać nabyte w PRL umiejętności dla interesu Polski, to z pewnością nie mogą, gdyż nie są niezależni. Okrutna rzeczywistość zaś zdaje się być taka, że nawet nie chcą, bo są gotowi na wszystko, byle utrzymać się przy władzy.

Co spotkało Aleksandra Kwaśniewskiego za Ukrainę - prócz publicznych afrontów ze strony Putina? Gra jakoś sie nie może rozpocżąć. Zresztą - nie ja zgłaszam tu jakąś oprtymistyczna wizję, wyciągam jedynie wnioski z Twojej.

Widzisz, Haribu - polityka jest niebezpieczną grą - ja jednak upatruję niebezpieczeństw gdzie indziej. Rosja nas zdradzić nie może bo to nie sojusznik - moga natomiast zdradzić sojusznicy, moga też ową zdradę uzasadnić potrzebą zaprowadzenia w Polsce porządku, gdyby u nas szaleństwo pokonało do konca rozum. Jak na razie destabilizacja nie jest nikomu potrzebna - jakiś "moskiewskie teczki" mialyby czytelnego nadawcę i byłyby pewnym politycznym sygnałem dla świata: jak długo mamy jaki taki sojusz z Zachodem, Rosja zastanowi sie pięć razy - jeśli ten sojusz rozpadnie się?

W polityce tak naprawde nie zabija wróg - zabijają przyjaciele, gdy ogłoszą w danej sprawie desinteressement: do tego zaś może nam nie tak wiele brakować - Rosja z Niemcami już się dogaduje, a obie strony uzasadniają to niewiarygodnością Polski.

>Nie jesteśmy w stanie powiedzieć jak wyglądałaby Polska, gdyby władzę przejęli niekomuniści i zrobili to na dobre, a nie tylko na dwa lata (1991-1993). Nie sądzę jednak, by była to równia pochyła. Wszak oni też potrafią się uczyć.
>Naprawdę wierzy Pan, że bez komunistów Polska zostałaby sparaliżowana jak w pierwszych latach IIRP?

Wiem, Haribu, czym była Rosja bez "białych" - to mi wystarcza. Taki rodzaj polityki wewnętrznej kończy się zawsze tym samym: terrorem. Nie masz przecież na mysli przejęcia władzy przez niekomunistów w drodze procedury wyborczej i bez łamania konstytucji podczas sprawowania rządów - to już było, więc i nie ma co pytać, co by było gdyby.

Co prawda, wobec terroru w Polsce Zachód ogłosiłby desinteressement - i Rosja miałaby wolne ręce do interwencji: nie interweniowałaby może chętnie (dodatkowy kłopot tak czy tak), ale skutecznie - a może to Amerykanie zrobiliby z nami porządek z powietrza, rzecz jasna nie sami bo Bundeswehra tym razem samych by ich nie zostawiła.



Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nieboska komedia}
Haribu

>Dżochar Dudajew miał (jako aktywny w wojnie afgańskiej generał radzieckiego lotnictwa) na rękach krew mudżahedinów, gdy proklamował wolną Czeczenię, a przecież rakieta która go zabiła była jednym z najbardziej skutecznych ruchów armii rosyjskiej w całej czeczeńskiej wojnie; w jakich armiach zdobywali oficerskie szlify dowódcy naszych dawnych powstań, a i kadra II RP?
>
Nie mieszajmy wojskowych i polityków. Ja nie atakuję obecnej kadry oficerskiej tylko dlatego, że zdobyła swoje umiejętności w PRLu. Politycy zaś nawet jeśli stali wtedy po przeciwnych stronach mieli na celu jedno - niepodległość Polski. Padło na Piłsudskiego i co zrobił jak już niepodległość odzyskaliśmy? Oddał całą władze w ręce demokratyczne. PZPR nawet tego nie spróbowała. Rozumiem wprowadzenie stanu wojennego, ale to nie było tylko ostudzenie Solidarności - partia zaczęła systematycznie niszczyć ten ogromy i patriotyczny ruch społeczny. Przez parę ostatnich lat zaś przygotowywali się do pozornego oddania władzy. SdRP praktycznie ukradło ogromną fortunę Polsce przejmując ot tak majątek PZPR. Mówiłem już o uwłaszczeniu nomenklatury i pieniądzach z Moskwy. To jest zachowanie ludzi, którzy nie myślą o kraju, ale o własnych wpływach i kieszeniach.

>Ocena kondycji moralnej w oparciu o cudze odrzucenie cudzych politycznych żądań - zbyt łatwa: niby czemu mieliby się potulnie zgodzić?
>
Oto kolejny przykład. SLD obiecało głośno skrócenie kadencji gdyż ponad wszelką wątpliwość jest to korzystniejsze dla Państwa z racji budżetowych. Nie robiąc tego podwójnie przyczyniło się do psucia państwa: raz, że znowu nowy rząd będzie miał problemy z budżetem, a dwa, że społeczeństwo dostało kolejny sygnał, że politycy kłamią.

>Ot, rosyjski fatalizm... Zbierali starannie dane obciążające w przyszłości swoich polskich współpracowników przed Polską? Raczej dowody nieprawomyslności wobec Kremla - te zaś nikomu dziś nie zaszkodzą.
>
Nie byłem w tych archiwach więc trudno mi się wypowiadać co tam jest, ale gdybym był odpowiedzialny za PZPR to zebrałbym również sporo wiadomości, które utwierdziłyby mnie w przekonaniu, że działacze PZPR są prawomyślni, a to mogłoby im bardzo zaszkodzić. Dowody nieprawomyślności były pewnie też zbierane, ale albo nie były dość silne albo działacz odpadał z PZPR. Cimoszewicz i reszta SLD nie odpadli.

>Skoro jednak uważasz, że na każdemo polskiego postkomunistę znajdzie się w Moskwie kij - przypomnij sobie "listę Wildsteina" i parę podobnych, niekomunistycznych zagrywek.
>
Nie wiem czy to była zagrywka dla samej zagrywki. Raczej próba zwrócenia uwagi, że teczki należy ujawnić.
A propos. Słyszałeś o tym, że mamy mnóstwo dokumentów o holokauście właśnie dlatego, że Niemcy pod koniec wojny ich nie niszczyli. a nie niszczyli ich dlatego, że byli święcie przekonani, że nie robią nic złego. PZPR paliła swoje brudy w pośpiechu - czy to skromność przemawia przez tych patriotów?

>Co spotkało Aleksandra Kwaśniewskiego za Ukrainę - prócz publicznych afrontów ze strony Putina? Gra jakoś sie nie może rozpocżąć.
>
Nie wiem co powodowało zachowaniem Kwaśniewskiego. Być może jest patriotą. A może stara się o urząd w jakiejś organizacji międzynarodowej. A może był częścią spektaklu jaki przygotowała Moskwa by "oddać" władzę w Kijowie w ręce demokracji.

>W polityce tak naprawde nie zabija wróg - zabijają przyjaciele, gdy ogłoszą w danej sprawie desinteressement: do tego zaś może nam nie tak wiele brakować - Rosja z Niemcami już się dogaduje, a obie strony uzasadniają to niewiarygodnością Polski.
>
Nie wiem co z tego ma wynikać?

>>Nie jesteśmy w stanie powiedzieć jak wyglądałaby Polska, gdyby władzę przejęli niekomuniści i zrobili to na dobre, a nie tylko na dwa lata (1991-1993). Nie sądzę jednak, by była to równia pochyła. Wszak oni też potrafią się uczyć.
>>Naprawdę wierzy Pan, że bez komunistów Polska zostałaby sparaliżowana jak w pierwszych latach IIRP?
>Wiem, Haribu, czym była Rosja bez "białych" - to mi wystarcza. Taki rodzaj polityki wewnętrznej kończy się zawsze tym samym: terrorem.
>
Tutaj Pan przesadza - przyrównywać sytuację Polski z 1989 do czasów rewolucji bolszewickiej w Rosji? Dwa kompletnie różne światy. Bardziej już by pasowało z Polską w 1918, no ale ludzie PZPR nie wysiedli z czerwonego autobusu na przystanku Piłsudskiego.

>Nie masz przecież na mysli przejęcia władzy przez niekomunistów w drodze procedury wyborczej i bez łamania konstytucji podczas sprawowania rządów - to już było, więc i nie ma co pytać, co by było gdyby.
>
Owszem - jest. Bo PZPR nigdy władzy nie oddała. Ona się nią tylko podzieliła. Nie doszło do sytuacji gdzie PZPR odchodzi, a Solidarność wchodzi na ich miejsce. Najpierw się tylko troszkę posunęli w Sejmie, a nawet za Olszewskiego i Suchockiej mieli w garści słuzby specjalne i cały aparat administracji oraz uwłaszczone dla nich przedsiębiorstwa.
Nie nastąpiło więc przejęcie władzy przez niekomunistów w drodze procedury wyborczej i bez łamania konstytucji podczas sprawowania rządów. Komuniści nie okazali się piłsudczykami.
outsider (2469 punktów)
>>Nie mieszajmy wojskowych i polityków(...).

Zawodowi żołnierze mają na rekach krew - politycy tylko brud. Z ta krwią na rekach wojskowych akurat w PRL-u nie było najgorzej - dlatego odwołuję sie do przykładów innych: ani kariera oficerska w carskiej Rosji ani dzieje Dudajewa to nie była służba w armii nie prowadzącej paskudnych wojen i nie tłumiącej ruchów wyzwoleńczych. Widze tu nastepującą optyke: jeśli nasi służą w armii naszego wroga - mają na rękach krew, ale nie naszą; nikt przytomny przecież nie wydeleguje takiego zaciężnego generała do tłumienia buntu narodowowyzwoleńczego w jejo ojczyźnie, chyba że to ostatni renegat. A może decyduje to, że żołnierz wykonuje jedynie rozkazy i to go zostawia czystym? W takim razie trzebaby jednak zdecydować - wykonywali polscy politycy jedynie rozkazy Kremla, czy jednak wykazywali własną inicjatywę? Jesli to drugie - należy ją oceniac pood kątem założeń, mozliwości i skuteczności, czyli na zasadach ogólnych, potępiać jej bez takiej analizy nie można - nie wystarczy stwierdzić, że Polska była w tym czasie podporządkowana ZSRR: to wiadomo, i nie od Gomułki czy Jaruzelskiego to zależało.

Co do przejęcia majatku PZPR - na mojej warszawskiej Woli budynek Komitetu Dzielnicowego PZPR zmienił wtedy szyld na Porozumienie Centrum.

>Oto kolejny przykład. SLD obiecało głośno skrócenie kadencji gdyż ponad wszelką wątpliwość jest to korzystniejsze dla Państwa z racji budżetowych. Nie robiąc tego podwójnie przyczyniło się do psucia państwa: raz, że znowu nowy rząd będzie miał problemy z budżetem, a dwa, że społeczeństwo dostało kolejny sygnał, że politycy kłamią.

Korzystniejsza ze względów bużetowych byłaby na przykłąd likwidacja senatu i odchudzenie sejmu - wiele innych rozwiązań też. Każdy ma swoje korzystniejsze rozwiązania, których relizacji wymaga od innych - nigdy od siebie; nie rozważam zatem tego rodzaju spraw inaczej, jak przejawu permanentnej walki politycznej która uniemozliwia dyskusję - jakiekolwiek korzystne zmiany.

Praktycznie polityka zna jedną przyczynę dobrowolnego samorozwiazania sie tworu obieralnego: wiara, że wybory wczesniejsze są znacznie korzystniejsze niż za czas jakiś - bo niezadowolenia narasta i narastać będzie. Zarzucenie jednej stronie że czegoś nie uczyniła o tyle tylko pozwala wartościować postawy, o ile idealizuje się drugą, której tej akurat decyzji czy jej braku nie da się zarzucić z przyczyn obiektywnych.

>Nie byłem w tych archiwach więc trudno mi się wypowiadać co tam jest, ale gdybym był odpowiedzialny za PZPR to zebrałbym również sporo wiadomości, które utwierdziłyby mnie w przekonaniu, że działacze PZPR są prawomyślni, a to mogłoby im bardzo zaszkodzić.

Gromadzenie tego w tajnych archiwach? Nie, to są akurat materiały jawne, dostępne niezależnie od woli Moskwy.

Dowody nieprawomyślności były pewnie też zbierane, ale albo nie były dość silne albo działacz odpadał z PZPR. Cimoszewicz i reszta SLD nie odpadli.

Polityka to nie zabawa ołowianymi zołnierzykami, wymienianymi wedle uznania. Zdaje się, że demonizujesz ZSRR (czy Rosję w ogóle) jako troglodytę, rządzącego połową świata w sposób bezwzględny: ZSRR jednak zależało na pewnej autonomii państw satelickich - dzięki temu dało się mieć w nich sprawniejszą gospodarkę chociażby, bez naruszania imperium właściwego: trzeba było ważyc, czy buntowniczy charakter (wada) niweluje zalety takie, jak np. kompetencja.

>>Skoro jednak uważasz, że na każdemo polskiego postkomunistę znajdzie się w Moskwie kij - przypomnij sobie "listę Wildsteina" i parę podobnych, niekomunistycznych zagrywek.
>Nie wiem czy to była zagrywka dla samej zagrywki. Raczej próba zwrócenia uwagi, że teczki należy ujawnić.

Oczywiście, było to ogniwo logicznego ciągu zagrywek. Niekompetentni (i znani już z niekompetencji) lubią szukać abstrakcyjnych czynników rozstrzygających o kompetencji danego polityka do sprawowania jakiejkolwiek władzy.

Swoją drogą, przypomina się genialna logika działania wysokiego urzędu Rzecznika Interesu Publicznego. Polityków zwiazano do podpisywania oświadczenia że nie kolaborowali pod rygorem karnym: musieli jednak sami przełożyć dowody materialne, czesto sobie nieznane (lub stan faktyczny) na treśc owego oświadczenia. Potem w majestacie prawa Wysoki Urząd osądzał kto kolaborował - nietrudno zauważyć, że taka procedura wymaga podejmowania decyzji zagrozonej sankcją karna przy braku dostępu do informacji. Jak to mawiał Andriej Wyszyński? Dajcie mi człowieka, paragraf się znajdzie.

>A propos. Słyszałeś o tym, że mamy mnóstwo dokumentów o holokauście właśnie dlatego, że Niemcy pod koniec wojny ich nie niszczyli. a nie niszczyli ich dlatego, że byli święcie przekonani, że nie robią nic złego. PZPR paliła swoje brudy w pośpiechu - czy to skromność przemawia przez tych patriotów?

Może pewna wiedza o uczciwosci tych, którym przekazuja władzę - obawiam się, że MSW miało ją bogatszą niż "ulica", ta dowiedziała sie dużo później. Swoją drogą - wolałbyś, aby do końca członkowie PZPR-u wykazywali głęboką wiarę, że ostatnie parędziesią lat to była droga słuszna i skuteczna? Pewnie tak - toż to by ich dziś dezawuowało tak silnie, że i sofistyka nie byłaby potrzebna.

>>Nie wiem co powodowało zachowaniem Kwaśniewskiego. Być może jest patriotą. A może stara się o urząd w jakiejś organizacji międzynarodowej. A może był częścią spektaklu jaki przygotowała Moskwa by "oddać" władzę w Kijowie w ręce demokracji.

A co powoduje dążeniami do władzy p. Kaczyńskiego, Rokity czy Tuska - pogdybamy i o tym?

>>W polityce tak naprawde nie zabija wróg - zabijają przyjaciele, gdy ogłoszą w danej sprawie desinteressement: do tego zaś może nam nie tak wiele brakować - Rosja z Niemcami już się dogaduje, a obie strony uzasadniają to niewiarygodnością Polski.
>>Nie wiem co z tego ma wynikać?

To ostrzeżenie, Polska zmierza ku polityce osobliwej i może zostać samotna - dziwnie jakoś nasi hurrapatrioci lekceważą sasiadów, w tym Rosję.

(c.d.n.)
Haribu
>W takim razie trzebaby jednak zdecydować - wykonywali polscy politycy jedynie rozkazy Kremla, czy jednak wykazywali własną inicjatywę? Jesli to drugie - należy ją oceniac pod kątem założeń, możliwości i skuteczności, czyli na zasadach ogólnych, potępiać jej bez takiej analizy nie można.
>
I takie analizy są sporządzane od wielu lat. Każdy chyba zna prof. Roszkowskiego, który PZPR ocenia negatywnie, a ostatnio wyszła ciekawa praca zbiorowa "Komunizm w Polsce", która również nie jest dla partii łaskawa. To są szczegółowe analizy, w których naprawdę nie spotkałem się z tak wyrozumiałym podejściem do ludzi PZPR jakie Panowie prezentujecie. Rzeczywistość nie jest czarno-biała, ale jednak system sowiecki to jeden z najkrwawszych w dziejach ludzkości, a PZPR był jego częścią. Tutaj nawet najsurowsze oceny przeważnie są najtrafniejsze, a zwykłe powiedzenie: "wiesz, to nie takie proste, to trzeba dokładnie przeanalizować żeby zrozumieć" można by odnieść tak samo skutecznie do nazistowskich Niemiec. Tam też rzeczy nie były czarno-białe, ale podejście do tego ogromu zła w sposób zakładający, że po bliższym przyjrzeniu się musimy znaleźć wiele czynników usprawiedliwiających, jest podejściem, które nie rozjaśnia, ale nawet zaślepia badacza na rzucającą się w oczy prawdę, że większość była winna - winna i prawie niczym nie usprawiedliwiona.

>>Oto kolejny przykład. SLD obiecało głośno skrócenie kadencji gdyż ponad wszelką wątpliwość jest to korzystniejsze dla Państwa z racji budżetowych. Nie robiąc tego podwójnie przyczyniło się do psucia państwa: raz, że znowu nowy rząd będzie miał problemy z budżetem, a dwa, że społeczeństwo dostało kolejny sygnał, że politycy kłamią.
>Korzystniejsza ze względów bużetowych byłaby na przykłąd likwidacja senatu i odchudzenie sejmu - wiele innych rozwiązań też. Każdy ma swoje korzystniejsze rozwiązania, których relizacji wymaga od innych - nigdy od siebie; nie rozważam zatem tego rodzaju spraw inaczej, jak przejawu permanentnej walki politycznej która uniemozliwia dyskusję - jakiekolwiek korzystne zmiany.
>
Mam wrażenie, że Pan nie jest w stanie przyznać, że król jest nagi. Mamy tutaj do czynienia z sytuacją tak klarowną, że aż prosi się postawić kropkę nad "i".
Fakty - praktycznie każdy znawca państwa (proszę wskazać jeśli zna Pan wyjątek) przyzna, że wybory wiosenne są o wiele bardziej korzystne od wyborów jesiennych. Niektórzy otwarcie mówią o tym, że jesienny termin jest wręcz szkodliwy dla państwa. Gdyż szkodliwe dla państwa jest uchwalanie budżetu w czasie kampanii wyborczej.
Fakt - SLD głośno obiecywało skrócić kadencję, gdyż samo przyznało, że jest to korzystniejsze dla państwa. Nie dotrzymało obietnicy likwidacji Senatu.
Fakt - wiosną tego roku cała opozycja zgadzała się z rządem, że dla dobra państwa należy przenieść termin wyborów parlamentarnych na wiosnę. Mówił o tym nawet Prezydent. Nikt nie podał żadnej merytorycznej przeszkody.
Tutaj nie ma okoliczności łagodzących. W tym wypadku jedynym racjonalnym i patriotycznym zachowaniem było jednogłośne skrócenie kadencji Sejmu. SLD tego nie zrobiło i wszystkie komentarze były praktycznie zgodne - zadecydowały sondaże i diety.
Nie widzę możliwości naszej dalszej dyskusji jeśli nie poda mi Pan merytorycznego dowodu, że SLD musiało sprzeciwić się wnioskowi o skrócenie kadencji. Dowodu silniejszego od podanych faktów przemawiających bardzo silnie za skróceniem kadencji.
enfant (64444 punktów)
Widzę, że podzielasz plany Piaska, który u Kuby W. stwierdził, że ma lewicowe poglądy, więc odda głos na PO. Rozumiem, że na kómuchów to trzeba pluć, a PO to urodzeni socjaliści i zwolennicy państwa neutralnego, a ten Dekalog w ich statucie to sam się wkradł. Otóż, ja jednak nie zmarnuję głosu na prawicę, a jedyną rozsądną (liberalnych nie ma) partią jest SLD. Nie robi mi kłopotu, że wielu ludzi jest z Partii. Wtedy nie było innych możliwości i dróg politycznych. Kto miał ambicje i był patriotą (w znaczeniu w jakie to słowo ująłeś), ten próbował sił w PZPR. Mnie nie rusza przeszłość partyjna Cimoszewicza, skoro widzę, że to jest zdecydowanie najlepszy kandydat na stanowisko prezydenta RP. Głosuję według rozumu i wybieram najlepszą opcję na dzień dzisiejszy. W przeciwieństwie do Ciebie, nie kieruję się tylko emocjami.


dryń, dryń
Haribu
> Rozumiem, że na kómuchów to trzeba pluć,
>
1. Twoje słowa świadczą o znacznym wpływie emocji. Ja nigdzie nie mówiłem o pluciu itp. rzeczach. Apeluję o spokój.

>Otóż, ja jednak nie zmarnuję głosu na prawicę, a jedyną rozsądną (liberalnych nie ma) partią jest SLD.
>
Mówiąc o "marnowaniu" znowu dajesz upust emocjom. Nie sądzę, by opanowany racjonalista wyrażał swoje myśli w ten sposób.
2. Mówisz nieprawdę. PO jest partią liberalną i świadczy o tym zarówno jej program jak i chociażby najbardziej liberalny tygodnik w Polsce - Wprost.

>Nie robi mi kłopotu, że wielu ludzi jest z Partii. Wtedy nie było innych możliwości i dróg politycznych. Kto miał ambicje i był patriotą (w znaczeniu w jakie to słowo ująłeś), ten próbował sił w PZPR.
>
3. Owszem - była możliwość nie należenia do partii jawnie kolaborującej z wrogim nam państwem (czy ktoś nie uważa, że to była kolaboracja?). Była tez możliwość zapisania się do Solidarności. Nieprawdą jest więc Twoje przekonanie, że ambitny patriota mógł próbować sił tylko w PZPR.

>Mnie nie rusza przeszłość partyjna Cimoszewicza, skoro widzę, że to jest zdecydowanie najlepszy kandydat na stanowisko prezydenta RP.
>
Ale Twoje przekonanie o tym, że jest najlepszy uzasadnisz bardzo emocjonalnie bądź niezgodnie z prawdą.
11-09-2005 15:22 
 Ocena 1 na 1
enfant (64444 punktów)
>1. Twoje słowa świadczą o znacznym wpływie emocji. Ja nigdzie nie mówiłem o pluciu itp. rzeczach. Apeluję o spokój.

Ja tylko ze stoickim spokojem wskazuję jak widzę Twoje emocje.

>Mówiąc o "marnowaniu" znowu dajesz upust emocjom. Nie sądzę, by opanowany racjonalista wyrażał swoje myśli w ten sposób.

Przepraszam. Od teraz, jako opanowany racjonalista, będę reagował na piątki kamienną twarzą, a na śmierć moich bliskich odpowiem zimno: Life is brutal.

>2. Mówisz nieprawdę. PO jest partią liberalną i świadczy o tym zarówno jej program jak i chociażby najbardziej liberalny tygodnik w Polsce - Wprost.

Masz rację, ale ja również, i to tym bardziej. PO jest partią konserwatywno-liberalną, a ja mówiąc liberalną miałem na myśli liberalno-liberalną. To logiczne i racjonalne.

>3. Owszem - była możliwość nie należenia do partii jawnie kolaborującej z wrogim nam państwem (czy ktoś nie uważa, że to była kolaboracja?). Była tez możliwość zapisania się do Solidarności. Nieprawdą jest więc Twoje przekonanie, że ambitny patriota mógł próbować sił tylko w PZPR.

Nie od razu powstała Solidarność i był to odważny i trudny do przewidzenia ruch. Nie można zarzucać wszystkim ówczesnym politykom, tego że nie byli w Związku.

>Ale Twoje przekonanie o tym, że jest najlepszy uzasadnisz bardzo emocjonalnie bądź niezgodnie z prawdą.

Jest najlepszy, bo spośród kandydatów nie ma sobie równych w polityce zagranicznej i nasze poglądy generalnie się zbiegają. Na prezydenta jest bardzo dobry i wcale nie głosuję na niego, jako mniejsze zło. Przeciwnie, bardzo mi się ten kandydat podoba. Wraz z wydarzeniami wokół oświadczeń i jego zachowaniem i obnażaniem chłodnego charakteru, coraz bardziej.
dryń, dryń
Patuszkin (2279 punktów)
>>1. Twoje słowa świadczą o znacznym wpływie emocji. Ja nigdzie nie mówiłem o pluciu itp. rzeczach. Apeluję o spokój.
>Ja tylko ze stoickim spokojem wskazuje jak widzę Twoje emocje.
>>>Mówiąc o "marnowaniu" znowu dajesz upust emocjom. Nie sądzę, by opanowany racjonalista wyrażał swoje myśli w ten sposób.
>Przepraszam. Od teraz, jako opanowany racjonalista, będę reagował na piątki kamienną twarzą, a na śmierć moich bliskich odpowiem zimno: Life is brutal.

Haribu uprawia polityczną sofistykę. Mąci wodę mówiąc o oddzieleniu uczuć od rozumu, tak jakby to było możliwe, żeby ludzie mogli wartosciować i w konsekwencji dokonywać wyboru bez udziału emocji. Myślę, że wątek Haribu jest prowokacją obliczoną na to, aby nas zdenerwować i pociagnąc za języki, podobnie jak to czyni Jan Lewandowski, który opracował znakomitą taktykę zdobywania wiedzy od racjonalistów.

Taktykę można zobrazować takim przykładem: Jest gość, który ma dużo dolarów. Jego żona zaś twierdzi, że nie wierzy jakoby on miał tą sumę na koncie. Zatem mówi mu: ech ty biedaku, pokaż mi wyciąg z banku, a uwierzę. Kiedy ten przynosi kwit, ona stwierdza: mogłeś go podrobić, przecież widać, ze to tanie fałszerstwo. Kup mi dom i samochód, a wtedy uwierzę. Kiedy gość pokazuje jej nowe Audi i domek, wtedy ona się zżyma, że on ten samochód pożyczył od kolegi, a dom wynajął w agencji. Prosi więc o kolejne dowody w postaci: polisy na życie, ochroniarzy itp.

Natomist taktyka Haribu przypomina moze coś takiego: Powiem coś co ich wkurzy. Np. że głosując na lewicę daja dowód swojej głupoty. W ten sposób wywołam skandalik, a mój wątek zapełni się cennymi wypowiedziami.


Piotrek Patucha
Haribu

>>2. Mówisz nieprawdę. PO jest partią liberalną i świadczy o tym zarówno jej program jak i chociażby najbardziej liberalny tygodnik w Polsce - Wprost.
>Masz rację, ale ja również, i to tym bardziej. PO jest partią konserwatywno-liberalną, a ja mówiąc liberalną miałem na myśli liberalno-liberalną. To logiczne i racjonalne.
>
Teraz się zgadzamy.

>>3. Owszem - była możliwość nie należenia do partii jawnie kolaborującej z wrogim nam państwem (czy ktoś nie uważa, że to była kolaboracja?). Była tez możliwość zapisania się do Solidarności. Nieprawdą jest więc Twoje przekonanie, że ambitny patriota mógł próbować sił tylko w PZPR.
>Nie od razu powstała Solidarność i był to odważny i trudny do przewidzenia ruch. Nie można zarzucać wszystkim ówczesnym politykom, tego że nie byli w Związku.
>
Ja tego nie zarzucam. Ja zarzuciłem Tobie, że mówisz nieprawde mówiąc, że ambitni patrioci mogli tylko wstąpić do PZPR.
11-09-2005 17:07 
 Ocena 1 na 1
enfant (64444 punktów)
Swego czasu, przed Solidarnością tylko. Poza tym nie dzielmy na złych postkomuchów i dobrych solidarnych.

dryń, dryń
Haribu
>Swego czasu, przed Solidarnością tylko. Poza tym nie dzielmy na złych postkomuchów i dobrych solidarnych.
>dryń, dryń
>
Przypominam - przynależność partyjna nie była obowiązkowa, a nawet jeśli ktoś się zapisał by ułatwić sobie karierę zawodową, to nie musiało oznaczać aktywności dla partii. Ci zaś, którzy aktywnie partię wspierali, a po 1989 roku pozostali w obozie komunistycznym korzystając z przywilejów jakie on sobie zapewnił kosztem całego społeczeństwa dyskwalifikuje ich jako polityków dobrej woli i stawia poważnę wątpliwości czy są niezależni od władz Rosyjskich.
mohawk (2936 punktów)
>Ci zaś, którzy aktywnie partię wspierali, a po 1989 roku pozostali w obozie komunistycznym korzystając z przywilejów jakie on sobie zapewnił kosztem całego społeczeństwa
No jakie niby?
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>ktoś się zapisał by ułatwić sobie karierę zawodową, to nie musiało oznaczać aktywności dla partii. Ci zaś, którzy aktywnie partię wspierali, a po 1989 roku pozostali w obozie komunistycznym korzystając z przywilejów jakie on sobie zapewnił kosztem całego społeczeństwa dyskwalifikuje ich jako polityków dobrej woli i stawia poważnę wątpliwości czy są niezależni od władz Rosyjskich.
A jak ich teraz zamierzasz rozróżnić?
mohawk (2936 punktów)
>2. Mówisz nieprawdę. PO jest partią liberalną i świadczy o tym zarówno jej program...
Ów program jest liberalny jedynie w dziedzinie gospodarki. W kwestiach obyczajowo-światopoglądowych PO prezentuje klerykalny konserwatyzm.

>...jak i chociażby najbardziej liberalny tygodnik w Polsce - Wprost.
Redagowany przez towarzysza Marka Króla, sekretarza Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Czepiłeś się Cimoszewicza, to może czep się i Króla, co? O ile wiem, Cimoszko tak wysoko w strukturach władzy PZPR nie zaszedł.
Haribu
>>...jak i chociażby najbardziej liberalny tygodnik w Polsce - Wprost.
>Redagowany przez towarzysza Marka Króla, sekretarza Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Czepiłeś się Cimoszewicza, to może czep się i Króla, co? O ile wiem, Cimoszko tak wysoko w strukturach władzy PZPR nie zaszedł.
>
To co mówisz o Królu jest prawdą. Ale ja się nie czepiam Cimoszewicza ani nikogo - chcę poznać argumenty jego zwolenników i jak na razie tylko Outsider mówi rzeczowo i bez zbędnych emocji. Inni zdają się ignorować moje argumenty z pierwszego postu i skupiać na zarzucaniu mi prowokacji i innych nieczystych praktyk.
mohawk (2936 punktów)
>To co mówisz o Królu jest prawdą. Ale ja się nie czepiam Cimoszewicza ani nikogo - chcę poznać argumenty jego zwolenników i jak na razie tylko Outsider mówi rzeczowo i bez zbędnych emocji. Inni zdają się ignorować moje argumenty z pierwszego postu i skupiać na zarzucaniu mi prowokacji i innych nieczystych praktyk.
Wszystkie Twoje argumenty są do zakwestionowania, gdyż składają się w głównej mierze z uproszczeń (moim zdaniem nadmiernych) i ocen. W takich przypadkach niezwykle trudno o uzgodnienie stanowisk. Twoje argumenty można natychmiast odrzucić jeśli zakwestionuje się Twoją wizję powojennej historii Polski. Tyle.

Argumenty za Cimoszewiczem: inteligencja, umiar, znajomość świata, języków obcych, zdecydowany sprzeciw wobec szarpania cugli i jednoznacznie demokratyczny program. Na razie wystarczy.
Haribu

>Wszystkie Twoje argumenty są do zakwestionowania, gdyż składają się w głównej mierze z uproszczeń (moim zdaniem nadmiernych) i ocen. W takich przypadkach niezwykle trudno o uzgodnienie stanowisk.
>
Mógłbyś wskazać jakieś niedopuszczalne uproszczenie?

>Twoje argumenty można natychmiast odrzucić jeśli zakwestionuje się Twoją wizję powojennej historii Polski. Tyle.
>
Ja nie prezentuje swojej wizji, ale fakty - gdzie Ty widzisz moją wizję lub gdzie mijam się z prawdą?

>Argumenty za Cimoszewiczem: inteligencja, umiar, znajomość świata, języków obcych, zdecydowany sprzeciw wobec szarpania cugli i jednoznacznie demokratyczny program. Na razie wystarczy.
>
inteligencja - nie słyszałem, zeby ją ktoś sprawdzał i porównywał z innymi politykami
umiar - rzecz względna i moim zdaniem wątpliwa - jego ostatnie wystąpienie gdzie grozi tygodnikowi Wprost zostało chyba słusznie skomentowane dziś przez Ziemkiewicza (z Newsweeka) jako prymitywne i dresiarskie.
znajomość świata - przed komisją śledczą zapytany jaki procent rynku paliwowego w Polsce posiada firma J&S Cimoszewicz powiedział, że 55%, podczas gdy ta firma jest monopolistą
języki obce - nie wiem czy sprawdzano jego i innych kandydatów
sprzeciw wobec szarpania cugli - nie wiem co masz na myśli
jednoznacznie demokratyczny program ma większość kandydatów i partii (wjątki to chyba tylko LPR, Samoobrona i może troszkę PiS)
mohawk (2936 punktów)
>Mógłbyś wskazać jakieś niedopuszczalne uproszczenie?
Myślę, że masz w tym wątku dużo bardziej 'płodnych' i chętnych ode mnie dyskutantów - np. w osobach budzika i outsidera. Oczywiście w historii - zwłaszcza zaś w historii najnowszej - każda ocena jest w mniejszym lub większym stopniu sporna. Przeto absolutyzacja którejkolwiek i prowadzenie na jej kanwie (pseudo)logicznych dywagacji wydaje się mało produktywne.

>Ja nie prezentuje swojej wizji, ale fakty - gdzie Ty widzisz moją wizję lub gdzie mijam się z prawdą?
Wszędzie, gdzie nie mówisz o faktach, lecz o ocenach. Przykładowo: próbując przerzucić grzechy partii na jednostki (niezależnie od ich osobistego w owych 'grzechach' udziału) oraz z PZPR na SLD, czego nie da się w sposób logiczny dokonać.

>inteligencja - nie słyszałem, zeby ją ktoś sprawdzał i porównywał z innymi politykami
Wybacz... ale to widać. I słychać.

>umiar - rzecz względna i moim zdaniem wątpliwa - jego ostatnie wystąpienie gdzie grozi tygodnikowi Wprost zostało chyba słusznie skomentowane dziś przez Ziemkiewicza (z Newsweeka) jako prymitywne i dresiarskie.
Dla mnie Ziemkiewicz nie jest żadnym autorytetem; prędzej dresiarzem wolnego rynku. Chodziło mi o umiarkowanie jego poglądów, niekoniecznie reakcji - sam bym reagował po wielokroć ostrzej, gdyby szkalowano mnie albo moją rodzinę.

>znajomość świata - przed komisją śledczą zapytany jaki procent rynku paliwowego w Polsce posiada firma J&S Cimoszewicz powiedział, że 55%, podczas gdy ta firma jest monopolistą
O ile pamiętam nie o to dokładnie był pytany, lecz o udział Rosji w dostawach ropy naftowej do Polski. Sposób sformułowania odpowiedzi sugerował, że co innego ma na myśli przesłuchujący go poseł Macierewicz, a co innego sam Cimoszewicz. Nawet zresztą jeśli się pomylił to i tak niewiele to dowodzi.

>języki obce - nie wiem czy sprawdzano jego i innych kandydatów
Słyszałem m.in. jego wywiad na BBC. Mnie zdolność mówienia przed kamerą bez zająknięcia w obcym języku, w dodatku mówienia bzdur, gdyż bronił w tej wypowiedzi stanowiska Polski w sprawie Invocatio Dei w konstytucji europejskiej, w pewnym sensie imponuje.

>sprzeciw wobec szarpania cugli - nie wiem co masz na myśli
Człowiek tak dobrze zorientowany w poglądach różnych prawicowych tuzów powinien znać wypowiedź Rokity na ten temat. Zapowiedź stania na straży obecnego porządku prawnego nazywam sprzeciwem wobec 'szarpania cugli demokracji'.

>jednoznacznie demokratyczny program ma większość kandydatów i partii (wjątki to chyba tylko LPR, Samoobrona i może troszkę PiS)
Platforma tak samo (vide sławetne 'szarpanie cugli' i brak zdystansowania się od projektów budowy IV RP).
enfant (64444 punktów)
Tak w ogóle, to powinieneś tę opinię wkleić jako post do wątku www.racjonalista.pl/forum.php/s,27132 , a nie tworzyć nowy wątek.

dryń, dryń
Haribu
>Tak w ogóle, to powinieneś tę opinię wkleić jako post do wątku www.racjonalista.pl/forum.php/s,27132 , a nie tworzyć nowy wątek.
>dryń, dryń
>
Założyłem nowy wątek, gdyż tamten jest bardziej forum wymiany poglądów. Ja zaś postawiłem konkretną tezę i chciałbym z kimś na jej temat spokojnie porozmawiać.
Mówiąc najprościej: SLD i Cimoszewicz z racjonalnego punktu widzenia powinni już dawno ponieść śmierć polityczną jako ludzie skompromitowani współpracą z obcym i wrogim nam państwem na szkodę Polski i Polaków. W naszym kraju jest wystarczająco ludzi o "czystej" przeszłości i poglądach socjaldemokratycznych, by racjonalista w wyborze "lewica czy prawica" nie wybierał bezpośredniej następczyni PZPR, która ponad wszelką wątpliwość wyrządziła nam bardzo dużo krzywd i wobec której istnieje duże prawdopodobieństwo, że może być nawet teraz sterowana przez władze Rosji.
11-09-2005 17:23 
 Ocena 1 na 1
enfant (64444 punktów)
>Założyłem nowy wątek, gdyż tamten jest bardziej forum wymiany poglądów. Ja zaś postawiłem konkretną tezę i chciałbym z kimś na jej temat spokojnie porozmawiać.

Ale teza ta dotyczy wyborów. Nadaje się więc tam. Jest częścią wymiany poglądów na temat głosowania. Gdybym mógł, wkleiłbym ten wątek w tamten, ale moderator nie ma takich możliwości.

>Mówiąc najprościej: SLD i Cimoszewicz z racjonalnego punktu widzenia powinni już dawno ponieść śmierć polityczną jako ludzie skompromitowani współpracą z obcym i wrogim nam państwem na szkodę Polski i Polaków. W naszym kraju jest wystarczająco ludzi o "czystej" przeszłości i poglądach socjaldemokratycznych, by racjonalista w wyborze "lewica czy prawica" nie wybierał bezpośredniej następczyni PZPR, która ponad wszelką wątpliwość wyrządziła nam bardzo dużo krzywd i wobec której istnieje duże prawdopodobieństwo, że może być nawet teraz sterowana przez władze Rosji.

Nie mogę się z Tobą zgodzić, bo nie widzę tu żadnego brudu. Powinieneś docenić, że źle kojarzących się polityków SLD zdegradowano. Na kogo jak nie na SLD chcesz oddać głos? Polską Partię Pracy? Dla mnie jest zbyt socjalistyczna. A SP? Nieudana separacja identycznej lewicy, liczącej na poparcie "czyścioszków" takich jak Ty. Widać (sondaże), ludzie wolą pławić się w brudzie.


dryń, dryń
Haribu

>>Mówiąc najprościej: SLD i Cimoszewicz z racjonalnego punktu widzenia powinni już dawno ponieść śmierć polityczną jako ludzie skompromitowani współpracą z obcym i wrogim nam państwem na szkodę Polski i Polaków. W naszym kraju jest wystarczająco ludzi o "czystej" przeszłości i poglądach socjaldemokratycznych, by racjonalista w wyborze "lewica czy prawica" nie wybierał bezpośredniej następczyni PZPR, która ponad wszelką wątpliwość wyrządziła nam bardzo dużo krzywd i wobec której istnieje duże prawdopodobieństwo, że może być nawet teraz sterowana przez władze Rosji.
>Nie mogę się z Tobą zgodzić, bo nie widzę tu żadnego brudu. Powinieneś docenić, że źle kojarzących się polityków SLD zdegradowano. Na kogo jak nie na SLD chcesz oddać głos? Polską Partię Pracy? Dla mnie jest zbyt socjalistyczna. A SP? Nieudana separacja identycznej lewicy, liczącej na poparcie "czyścioszków" takich jak Ty. Widać (sondaże), ludzie wolą pławić się w brudzie.
>
Nie rozumiem - w pierwszym zdaniu piszesz, że nie widzisz brudu, a w ostatnim, że głosując na SLD ludzie wolą pławić się w brudzie.
Proszę pamiętać, że tu nie chodzi tylko o program - jeśli jest zapotrzebowanie to i program się znajdzie, jak nie u tej to u innej partii. Rzecz w tym, że SLD ma obecną pozycję nie dlatego, że ludzie jej chcą, ale dlatego, ze przed '89 przygotowała sobie grunt do "miekkiego lądowania" zagrabiając sporą część majątku narodowego zarówno w postaci pieniędzy PZPR jak i "uwłaszczenia nomenklatury" oraz być może tajemniczej pozyczki moskiewskiej. Nie jest również tajemnicą, że od sierpnia '80 służby specjalne intensywnie pracowały nad skłócaniem obozu Solidarności, co również wzmocniło SLD w 1993 roku. To wszystko świadczy o ludziach SLD bardzo źle. Tak źle, że naprawdę nie ma chyba historyka, który mówi o ich czynach w kategoriach patriotyzmu czy troski o Polskę. Znasz takiego?
Przemek K.
> Rzecz w tym, że SLD ma obecną pozycję nie dlatego, że ludzie jej chcą, ale dlatego, ze przed '89 przygotowała sobie grunt do "miekkiego lądowania" zagrabiając sporą część majątku narodowego zarówno w postaci pieniędzy PZPR jak i "uwłaszczenia nomenklatury" oraz być może tajemniczej pozyczki moskiewskiej.

Nie wyobrażam sobie, jak można mieć poparcie, przy niechęci ludzi, w państwie demokratycznym.

Co do "uwłaszczenia nomenklatury" -- ja nie bardzo rozumiem, czego się tutaj oczekiwało. Przepraszam, ale jak się wyrzuca z pracy, czy choćby straszy wyrzuceniem i odcięciem dostępu do wielu stanowisk z powodów ideologicznych wykształconym ludziom, którzy czegoś w życiu się dorobili (choć nalezy pamiętać, że majątki w PRL były bardzo wyrównane w porównaniu do dzisiejszej rzeczywistości), to najrozsądniejsze co mogli zrobić, to właśnie zająć się biznesem. I niczego innego nie można się było spodziewać. Owszem, często mieli cynki na "okazje". Ale nie przesadzajmy, zwykle nie były to duże okazje.

> Nie jest również tajemnicą, że od sierpnia '80 służby specjalne intensywnie pracowały nad skłócaniem obozu Solidarności, co również wzmocniło SLD w 1993 roku.

Największą siłą SLD były wszelkie szaleństwa dekomunizacji, walki z uwłaszczeniem nomenklatury (a jakże!), triumfalizm Kościoła, odcinanie się od wszelkiej lewicowości, której nie wypadało ujawniać w mediach, oraz szybkość zachodzących zmian (w końcu duża część obywateli to konserwatyście), itd. Nie wiem, czy pamiętasz hasło Cimoszewicza z wyborów w 1990 roku -- "Tak dłużej być nie musi". Do SLD biegli ludzie, którym w kość dała nowa, nie mniej aferalna i zadufana w sobie elita Solidarnościowa. Siłą SLD było to, że "gruba kreska" była nie dość gruba, a nie odwrotnie.

A że Solidarność była podzielona? A czego inne można się było spodziewać? Czy Solidarność kiedykolwiek była spójnym ruchem politycznym? Oczywiście, gdy była przeciw partii, to sprzeciw łączył i tuszował różnice. Ale po 1989 roku okazało się, że sprzeciw oznaczał bardzo różne sposoby widzenia Polski. Jak sobie można wyobrazić dzisiaj jeden obóz polityczny od Demokratów po LPR? Nie bardzo wiem, gdzie ulokować pomysł, że to spisek służb specjalnych. Chyba, że na księżycu...
webmaster (moderator)
>Skąd więc tak duży odsetek racjonalistów chcących
>głosować na SLD i Cimoszewicza?

Nie wiemy jacy ludzie głosują w sondzie. Głosować może każdy, nawet kilkusekundowy gość, który tu nigdy nie wróci. Dlatego twoje założenie jest błędne. Poprawne brzmi: odsetek internautów odwiedzających serwis i głósujących w sondzie (nie każdy głosuje). Niestety badania pokazują, że ludzi albo to nie obchodzi, albo nawet mają błędne przekonania o tym, na kogo chcą głosować.
Bardzo ciekawa nakieta jest tu: www.wprost.pl/ankietawyborcza2005/ i dopero ona pozwala sprawdzić, czy nasz wybór jest w miarę racjonalny.
Haribu
>>Skąd więc tak duży odsetek racjonalistów chcących
>>głosować na SLD i Cimoszewicza?

>Nie wiemy jacy ludzie głosują w sondzie. Głosować może każdy, nawet kilkusekundowy gość, który tu nigdy nie wróci. Dlatego twoje założenie jest błędne. Poprawne brzmi: odsetek internautów odwiedzających serwis i głósujących w sondzie (nie każdy głosuje). Niestety badania pokazują, że ludzi albo to nie obchodzi, albo nawet mają błędne przekonania o tym, na kogo chcą głosować.
>Bardzo ciekawa nakieta jest tu: www.wprost.pl/ankietawyborcza2005/ i dopero ona pozwala sprawdzić, czy nasz wybór jest w miarę racjonalny.
>
Hmm...
Dziękuję za cenną uwagę - rzeczywiście ma Pan rację.
A swoją drogą, jeśli ta ankieta pozwala sprawdzić, czy nasz wybór jest w miarę racjonalny, to jakie odpowiedzi z tejże ankiety są racjonalne wg Pana?
Haribu
Moje odpowiedzi do ankiety:
1-8 - tak
9-12 - nie
13-15 - tak
16 - nie
Mam 13 odpowiedzi pokrywających się z PO więc chyba jestem konserwatywnym liberałem
mohawk (2936 punktów)
Nie no, umarł w butach. Mnie najbliżej do Samoobrony...
webmaster (moderator)
>A swoją drogą, jeśli ta ankieta pozwala sprawdzić, czy nasz wybór jest w miarę racjonalny, to jakie odpowiedzi z tejże ankiety są racjonalne wg Pana?
Wg mnie takie, które pokrywają się z moimi prywatnymi chęciami i celami. Co jeszcze należy 'podzielić' przez hipokryzję polityków, 'scałkować' przez koalicję i weta oraz 'odjąć' od tego opór opozycji. Wówczas, jeżeli choć jeden z postulatów uda się zrealizować, to już będę zadowolony.
V0lrath (3440 punktów)
Fajny pomysł, ale za mało pytań - szczególnie takich, gdzie są wyraźne różnice, a poza tym nie można wybrać części pytań jako nieznaczących.

Wyraziłem pomysł, że można by było zrobić taką ankietę, tylko lepiej rozbudowaną na Racjonalista.pl, ale po chwili zastanowienia sądzę, że nie wiem czy to jest dobry pomysł - Racjonalista w końcu ma być apolityczny.

Moje odpowiedzi:
1 Nie
2-11 Tak
10 Nie
11 Tak
12-14 Nie
15-16 Tak

SDPL 12
SLD 10
PO 9
PSL 8
SO 8
PD 7
LPR 7
PiS 7
PJKM 6

Przy czym co do niektórych odpowiedzi wahałem się co wybrać.
11-09-2005 17:27 
 Ocena 1 na 1
enfant (64444 punktów)
Najgorsze jest to, że jedna osoba może oddać nieograniczoną liczbę głosów.

dryń, dryń
Haribu
Taka ankieta byłaby bardzo dobra. I najlepiej jakby zdążyć przed wyborami.
11-09-2005 22:05 
 Ocena 1 na 1
enfant (64444 punktów)
Proporcje pytań o gospodarkę, kwestie swobód i punkcików porządkowch wyraźnie sprzyjają PO. Wprost by nie wytrzymał bez nagięcia. [Ciekawe, czy Cimoszewicz wygra z Fijorem].

dryń, dryń
Przemek K.
>Proporcje pytań o gospodarkę, kwestie swobód i punkcików porządkowch wyraźnie sprzyjają PO. Wprost by nie wytrzymał bez nagięcia. [Ciekawe, czy Cimoszewicz wygra z Fijorem].
>dryń, dryń

Może to nie do końca tak, ale sposób postrzegania rzeczywistości przez "ankieterów" rzeczywiście jest dość ciasny (co piszę mimo poparcia dla samej idei ankiety). Zwłaszcza, gdy się dowiaduję, że przy całym swoim podejściu do związków homoseksualistów, czy eutanazji, jestem bliski LPR... Może twórcy ankiety powinni zapytać też o "wagę" danej kwestii? I gdzie pozostają odpowiedzi bardziej rozmyte (np. w sprawie prywatyzacji)? Może powinni zapytać o relacje Polski i UE?
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
Mnie zdziwi, gdy ktoś zagłosuje na Kaczyńskiego, którego hasłem wyborczym jest: "Silny prezydent, uczciwa Polska".
Ja akurat bym wolał mieć uczciwego prezydenta i żyć w silnej Polsce.
11-09-2005 21:44 
 Ocena 1 na 1
enfant (64444 punktów)
Gratuluję wyboru:
ww2.tvp.pl/View?Cat=4261&id=230220

dryń, dryń
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
>Gratuluję wyboru:
>ww2.tvp.pl/View?Cat=4261&id=230220
>dryń, dryń
Jeszcze jeden moderator?!!! Za chwilę okaże się, że tylko ja nie jestem moderatorem na tym forum!
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>Witam
>Dziwią mnie ludzie, którzy nawet po tak fatalnych rządach
>jak obecne wciąż chcą głosować na SLD i Cimoszewicza.
SDPL i Borowski mogą być?
Wcześniej też bywały rządy fatalne
>Kładę to zwykle na barki braku wiedzy lub intelektu.
Może to być efekt posiadania wiedzy i intelektu.
>Zdziwiło mnie jednak niezmiernie, że nawet wśród ludzi racjonalnie myślących spory jest odsetek zwolenników postkomunistów.
Wśród polityków są też postpankowcy, postkatolicy, postdzieci...
>Zdrada zaś (a czyny działaczy PZPR można tak nazwać) nią nie jest - jest dobrowolną decyzją konkretnych jednostek (...).
Skąd taka pewność?
>Skąd więc tak duży odsetek racjonalistów chcących
>głosować na SLD i Cimoszewicza?

To mi udało się wielokrotnie zagłosować w sondzie :-D
>(zakładam z góry, że wszyscy jesteśmy patriotami)
Nie wszyscy.
scorp
>postkomunistów, a do tego wszystkiego dochodzi jeszcze
>konsekwentne opowiadanie się po stronie obcego państwa na
>szkodę własnego,

> Zdrada zaś (a czyny działaczy PZPR można tak nazwać) nią nie jest - jest
>dobrowolną decyzją konkretnych jednostek świadczącą o złej
>woli w stosunku do własnego kraju i narodu.

bzdurzysz

>Skąd więc tak duży odsetek racjonalistów chcących
>głosować na SLD i Cimoszewicza?


Dobrze, że chociaz to zauważyłeś...
Przemek K.
>Dziwią mnie ludzie, którzy nawet po tak fatalnych rządach
>jak obecne wciąż chcą głosować na SLD i Cimoszewicza. Kładę
>to zwykle na barki braku wiedzy lub intelektu. Zdziwiło mnie
>jednak niezmiernie, że nawet wśród ludzi racjonalnie
>myślących spory jest odsetek zwolenników postkomunistów.

Ja nie wiem jak racjonalnie można popierać PO, albo Korwina-Mikke. Ale staram się to zrozumieć.

Nie zgadzam się z jednym -- ci co z nami się nie zgadzają nie muszą być głupcami, osobami nielogicznymi itd. Owszem, to najłatwiejsza odpowiedź, pozwalająca uniknąć głębszej refleksji nad własnym widzeniem polityki, zwalniająca od trudu myślenia. Niestety, takie widzenie polityki dominuje w Polsce, co wydaje mi się tylko sprzyjać politycznemu chaosowi, brakowi odpowiedzialności i niskiemu poziomowi debaty publicznej.

> [...]
>Nie można dlatego, że będąc racjonalistą ma się świadomość,
>iż PZPR była partią kolaborancką - służącą nie Polsce i
>Polakom, ale obcemu państwu, które w dodatku nie było dla
>nas przyjazne.

Częstym problemem logicznego wyciągania wniosków jest, to że logika nie odpowiada za dobór przesłanek, który zwykle jest poza logiczny.

Nie uważam, by PZPR była partią kolaborancką, działającą świadomie na szkodę Polski. Owszem, zapewne bywali w niej kolaborancji. Tak jak bywali karierowicze. I bywali ludzie, którzy widzieli w niej sposób na legalne zmienianie otaczającej ich rzeczywistości. Zresztą nawet kolaboracja, czy czy karierowiczostwo nie muszą negować patriotyzmu. Bo czy patriotą nie był Wielopolski? Albo Dmowski? Ja mogę jedynie na karb dzisiejszej oświaty zrzucić odpowiedzialność za fakt, że debata o patriotyzmie jest tak spłycona, że tak czarno-biało się go pojmuje. Być może patriotyzm działaczy PZPR był zły, być może kalkulacja, że działanie w PZPR to jedyna możliwa forma służenia Polsce w danej sytuacji geopolitycznej było błędna. Ale wolałbym dyskusję o tym, niż rzucanie gromów bez podejmowania dyskusji, w imię wizji polityki i patriotyzmu dla mnie zupełnie nieracjonalnej, bo nieliczącej się z rzeczywistością.

>Ktoś może powiedzieć, że partyjni mogli się zmienić.
>Racjonalista powinien wtedy odpowiedzieć, że jest to
>możliwe, ale nie ma możliwości tego sprawdzić, więc w
>oparciu o zdrowy rozsądek należy przyjąć, że jest to
>nadzieja naiwna i nie warto dla niej ryzykować losu kraju i
>społeczeństwa.

Niemal wszyscy w Polsce już rządzili. I jeśli stosować tak surowe kryteria, to wszyscy udowodnili, że nie są wiarygodni. (Jak już pisałem odrzucam tezę o "zdradzie".)

Tymczasem trzeba po kogoś sięgnąć. Nie wierzę w kompetencje drzemiące w niezaangażowanych dotychczas politycznie armiach patriotycznych młodych ludzi. Bo niestety władzy trzeba się uczyć. A że władza jednocześnie korumpuje? No cóż, myślę, że trzeba się nauczyć iż wiarygodność nigdy nie jest pełna, byc świadomym słabości rządzących i starać się ich kontrolować. Lepszej metody nie znam.
Haribu

>Nie uważam, by PZPR była partią kolaborancką, działającą świadomie na szkodę Polski.
>
No cóż. Na szczęście to akurat nie jest kwestia widzimisie, a wiedzy historycznej, której Ty najwyraźniej nie posiadasz w stopniu pozwalającym na racjonalne wyrobienie sobie stanowiska. Zgadzam się generalnie z kolega Outsiderem, że kolaboracja w czasie pokoju nie jest tym samym co kolaboracja w czasie wojny, ale nie da się zaprzeczyć, że PZPR była od KPZR całkowicie zależna w najważniejszych kwestiach i podejmowała istotne decyzje tylko za aprobatą władz ZSRR i to często na szkodę państwa Polskiego. Wystarczy poczytać o umowach handlowych. Podobnie okupacja wojenna nie jest tym samym co okupacja w czasie pokoju, ale fakt pozostaje faktem - wojska ZSRR wyszły z Polski dopiero w 1993 roku.
Porównywanie zaś ludzi PZPR do Dmowskiego... naprawdę nie wiem co powiedzieć. Może Stomma, ale on był jedyny, który powiedział "nie".

>Być może patriotyzm działaczy PZPR był zły, być może kalkulacja, że działanie w PZPR to jedyna możliwa forma służenia Polsce w danej sytuacji geopolitycznej było błędna.
>
Zupełnie nie rozumiem tej łatwości, z jaką niektórzy mówią o działaczach PZPR w kategoriach patriotyzmu. Czy ktoś zna historyka, który pisałby w podobny sposób o dziejach PRLu?

>Niemal wszyscy w Polsce już rządzili. I jeśli stosować tak surowe kryteria, to wszyscy udowodnili, że nie są wiarygodni.
>
Problem w tym, że nie. Ludzie PZPR postarali się by ani na chwilę jak dotąd nie zdjąc ręki z pulsu. PZPR w postaci SLD trzyma władzę do dzisiaj - dosłownie. To są ci sami ludzie tylko inne nazwy i kolory. Jednym z njawiększych ich sukcesów jest to, że udało im się wmówić społeczeństwu, że po 1989 roku rządziła Solidarność. Praktycznie jedynym naprawdę niezależnym rządem był rząd Olszewskiego i jak tylko spróbował oczyścić państwo z aparatu PZPR został obalony.

>Tymczasem trzeba po kogoś sięgnąć. Nie wierzę w kompetencje drzemiące w niezaangażowanych dotychczas politycznie armiach patriotycznych młodych ludzi. Bo niestety władzy trzeba się uczyć. A że władza jednocześnie korumpuje? No cóż, myślę, że trzeba się nauczyć iż wiarygodność nigdy nie jest pełna, byc świadomym słabości rządzących i starać się ich kontrolować. Lepszej metody nie znam.
>
Z takim podejściem to byłbyś idealnym homo sovieticus.
Ja nie znam społeczeństwa, które nauczyłoby się demokracji w ustroju niedemokratycznym. Solidarność przejmując nominalnie rządy w 1989 roku rzeczywiście nie była kompetentna, ale o wiele bardziej szkodziło to, że PZPR ciągle żyła w ukryciu i robiła wszystko (a mogła wciąż bardzo wiele) by jak najszybciej społeczeństwo zniechęcić do prawdziwych patriotów i przyciągnąć do siebie w rytm prostackiego hasełka: "komuno wróć".
Przemek K.
>>Nie uważam, by PZPR była partią kolaborancką, działającą świadomie na szkodę Polski.
>>No cóż. Na szczęście to akurat nie jest kwestia widzimisie, a wiedzy historycznej, której Ty najwyraźniej nie posiadasz w stopniu pozwalającym na racjonalne wyrobienie sobie stanowiska.

Może dałem się zwieść jednej rzeczy -- stawianiu równania między kolaboracją a działalnością na szkodę. Na prawdę, za bardzo tu upraszczasz.

Kiedyś czytałem, że chyba Cat-Mackiewicz (ale mogę mylić z innym prawicowym publicystą) zaproponował by Polacy utworzyli kolaboracyjny rząd pod panowaniem III Rzeszy, gdyż będzie to dla Polaków lepsze (i da im większe wpływy, ograniczy represje, itd.) niż rządy Niemców. Czytałem to w bardzo krytycznym kontekście (ktoś z lewicy krzyczał, jak tu takiemu przyznać ulicę). Ale po czasie dochodzę do wniosku, że ta propozycja (z góry skazana na niepowodzenie, bo Niemcy też nie byli tym zainteresowani) była wyrazem patriotyzmu. A jednocześnie była propozycją kolaboracji.

>Porównywanie zaś ludzi PZPR do Dmowskiego... naprawdę nie wiem co powiedzieć. Może Stomma, ale on był jedyny, który powiedział "nie".

Dmowski w latach 1904-1905 przeciwstawiał się PPSowi Piłsudskiego w organizacji powstania narodowego idąc w tym pod rękę z władzami rosyjskimi. Trochę taki prototyp Jaruzelskiego z 1981 roku, tyle że na mniejszą skalę.

>>Być może patriotyzm działaczy PZPR był zły, być może kalkulacja, że działanie w PZPR to jedyna możliwa forma służenia Polsce w danej sytuacji geopolitycznej było błędna.
>>Zupełnie nie rozumiem tej łatwości, z jaką niektórzy mówią o działaczach PZPR w kategoriach patriotyzmu. Czy ktoś zna historyka, który pisałby w podobny sposób o dziejach PRLu?

Jeśli w PZPR bywał nacjonalizm (jak się nieszczęśliwie okazało w roku 1968), to musiał bywać i patriotyzm. Naprawdę, patriotyzm to nie etykietka z napisem "Bóg, honor, ojczyzna", wpinana do klapy, ale postawa życiowa. Jeśli działacz PZPR pragnął, by Polska była bogatsza niż jest, by ludziom żyło się lepiej, jeśli był dumny z polskich piłkarzy, kolaży, albo planu Rapackiego, jeśli nie chciał by przelewano polską krew -- za każdym razem były to objawy patriotyzmu. Podobnie jeśli upamiętniano powstańców listopadowych, czy styczniowych -- to nie była tylko socjotechniczna gra na otumanienie społeczeństwa -- to był patriotyzm, który można krytykować jako niewystarczający, czy niewłaściwie ukierunkowany, ale którego istnienia nie da się zanegować.

>>Problem w tym, że nie. Ludzie PZPR postarali się by ani na chwilę jak dotąd nie zdjąc ręki z pulsu. PZPR w postaci SLD trzyma władzę do dzisiaj - dosłownie. To są ci sami ludzie tylko inne nazwy i kolory. Jednym z njawiększych ich sukcesów jest to, że udało im się wmówić społeczeństwu, że po 1989 roku rządziła Solidarność. Praktycznie jedynym naprawdę niezależnym rządem był rząd Olszewskiego i jak tylko spróbował oczyścić państwo z aparatu PZPR został obalony.

Buzek komunista? Rokita komunista?? Rząd AWS (po odejściu UW) postkomunistyczny?

>>Z takim podejściem to byłbyś idealnym homo sovieticus.

Kiedyś, w stanie wojennym, widziałem taką plakietkę: "Pełzający kontrrewolucjonista". Muszę sobie przygotować taką z "Homo sovieticus"

>Ja nie znam społeczeństwa, które nauczyłoby się demokracji w ustroju niedemokratycznym. Solidarność przejmując nominalnie rządy w 1989 roku rzeczywiście nie była kompetentna, ale o wiele bardziej szkodziło to, że PZPR ciągle żyła w ukryciu i robiła wszystko (a mogła wciąż bardzo wiele) by jak najszybciej społeczeństwo zniechęcić do prawdziwych patriotów i przyciągnąć do siebie w rytm prostackiego hasełka: "komuno wróć".

Z pierwszym się zgodzę -- demokracji trzeba się uczyć. Tyle, że w 1989 roku standary demokratyczne elitom (i solidarnościowym i komunistycznym) jawiły się w miarę jasno. Obie strony mogły tworzyć wtedy dość klarowny system demokratyczny. Dlaczego więc go nie stworzyły? Moim zdaniem decydujące tu były polityczne ambicje, które zagrały w różnych przywódcach już w roku 1990, przy okazji ówczesnych wyborów prezydenckich. Ale sądzę, że przyczyn było więcej.

Co do PZPR w ukryciu... Nie widziałem, żadnej PZPR, która by przeszła do podziemia. Oczywiście, jak na przemianach niektórzy (całkiem liczni) tracą, to się rodzi do przemian niechęć. Oczywiście, wielu działaczy PZRP było niechętnych Solidarności i prowadzonym przez nie zmianom (nie przez jakieś szczególne ideały, czy ich brak, ale przez to, że stanie po jakiejś stronie barykady uruchamia sekciarską świadomość, zresztą to samo działo się z Solidarnością), co sprawiło, że stali się oni naturalnymi przewodnikami rozczarowanych.

Co do prawdziwych patriotów i postawy społeczeństwa wobec nich, to muszę powiedzieć, że:

1) Patriota nieraz musi cierpieć odrzucenie, tak to już w miłości jest.

2) Pozostają inne kryteria wyboru polityków niż procent ich patriotyzmu. Nawet gdyby ten procent dało się zmierzyć.

3) Nie ma jednego, idealnego, prawdziwego patriotyzmu. W miłości do ojczyzny zawsze pragniemy jej dobra, ale różnie je rozumiemy i różnie widzimy drogi do niego prowadzące. Zamiast mówić o prawdziwych patriotach i kolaborantach, proponuję powiedzieć jakie to ideały w ojczyźnie się podziwia i ceni, i jaki program jej poprawy, wzmocnienia, upiększenia, pragnie wprowadzić. Myślę, że to wiele wyjaśni, obniżając przy tym napięcia politycznych dyskusji.
Haribu
Hmm...
Prawdę mówiąc wciąż nie rozumiem ciągłego mówienia o PZPR w kategoriach patriotyzmu. Ja zdaję sobie sprawę z tragizmu patriotyzmu zarówno Dmowskiego jak i Piłsudskiego. Obaj byli patriotami, a że po przeciwstawnych stronach - to wynikało z ich poglądów na to kto jest większym wrogiem Polski. Dmowski uważał, że Niemy, a Piłsudski, że Rosja. Obaj jednak dali konkretne dowody swojego patriotyzmu - ich ugrupowania autentycznie działały dla dobra Polski. Co innego widzimy w PZPR - mówiłem już o paleniu teczek, niszczeniu Solidarności, uwłaszczenie nomenklatury. Oni tego nie musieli robić. Stan wojenny jestem gotów zrozumieć, ale to wszystko co się działo potem, a szczególnie tuż przed 1989 nijak się nie wpisuje w te wszystkie piękne wizje jakie przedstawiasz. Tam widać tylko dbanie o interes własny. Widzisz coś innego? Dlaczego oni palili teczki, dlaczego zagarniali majątek wypracowany przez wszystkich Polaków, dlaczego tak gorliwie infiltrowali i skócali Solidarność, dlaczego nie porzucili tej znienawidzonej PZPR tylko zmienili jej nazwę? Nie pisz już o domniemanych patriotach w PZPR tylko wyjaśnj te działania i pokaż działania patriotyczne.
Przemek K.
>Prawdę mówiąc wciąż nie rozumiem ciągłego mówienia o PZPR w kategoriach patriotyzmu. Ja zdaję sobie sprawę z tragizmu patriotyzmu zarówno Dmowskiego jak i Piłsudskiego. Obaj byli patriotami, a że po przeciwstawnych stronach - to wynikało z ich poglądów na to kto jest większym wrogiem Polski. Dmowski uważał, że Niemy, a Piłsudski, że Rosja. Obaj jednak dali konkretne dowody swojego patriotyzmu - ich ugrupowania autentycznie działały dla dobra Polski.

Dowody, o których mówisz, to oceny, bardzo trudne do dokonania. I kontrowersyjne, jak stan wojenny, o którym sam wspomniałeś.

> Co innego widzimy w PZPR - mówiłem już o paleniu teczek, niszczeniu Solidarności, uwłaszczenie nomenklatury. Oni tego nie musieli robić.

Nie wiem, czy nie musieli. Owszem, wiele aspektów niszczenia Solidarności było wyrazem czyjejś złej woli. Ale palenie teczek, czy "uwłaszczenie nomenklatury", uważam za "dziejowe konieczności".

Nie znam służb specjalnych, które pójdą na ujawnienei swoich informatorów. Jak podasz przykład Niemiec, to się niezupełnię zgodzę -- Niemcy mieli aparat władzy RFN, który pozwalał dokonywać bardziej idealistycznej transformacji. Tego w Poslce nie było.

Tak samo trudno mi się dziwić, przeskokowi do biznesu ludziom, których polityczne kariery się załamywały. Powiesz interes własny? Owszem. To się zgadza. Choć warto też pamiętać, że mówimy tu o pewnym odsetku działaczy.

(Może dopiszę na resztę jutro, przepraszam, dzisiaj więcej nie mogę.)
Przemek K.
> Dlaczego oni palili teczki, dlaczego zagarniali majątek wypracowany przez wszystkich Polaków, dlaczego tak gorliwie infiltrowali i skócali Solidarność, dlaczego nie porzucili tej znienawidzonej PZPR tylko zmienili jej nazwę? Nie pisz już o domniemanych patriotach w PZPR tylko wyjaśnj te działania i pokaż działania patriotyczne.

Piszesz o zarówno planowanych akcjach (palenie teczek, infiltracja Solidarności), jak i o zjawiskach (zagarnianie majątku narodowego, "nie porzucenie PZPR"). Akcje dotyczą SB, a nie wszystkich działaczy PZPR.

Palenie teczek -- spotkałem się z takim argumentem (można się nie zgodzić, ale wypada znać), że palenie teczek miało umożliwić dalsze działanie służb specjalnych w Polsce. Podkreślam "dalsze działanie" -- nie chodziło tu tylko o dalsze funkcjonowanie konkretnych ludzi w tych służbach (choć wielu poddało się weryfikacji, pragnąc dalej pracować). Służby, które odtajniają personalia informatorów skazane są na odmowę współpracy kandydatów na informatorów, którzy mogą się obawiać, że zostaną podobnie potraktowani. Można by mieć pretensje o brak zaufania do nowych władz, ale trudno mi ją podzielać, gdy wiem, co się z teczkami w Polsce robiło po roku 1989. W każdym razie formalna obrona wskazywała właśnie na etykę zawodową, połączoną z pewnym patriotyzmem.

Infiltracja i skłócanie Solidarności -- dla skłócania nie mam usprawiedliwienia, choć niechęć do Solidarności jako żywiołowego ruchu mogę zrozumieć. Infiltrację zrozumieć łatwiej -- zbieranie informacji o organizacji niejawnej (a więc takiej, której działalność śledzić trudniej), to dość normalne zadania służb specjalnych. Nie będę tego tłumaczył patriotyzmem, ale też nie będę potępiał.

Zagarnięcie majątku narodowego -- chodzi o dość żywiołowy proces uwłaszczania, gdy do Polski zawitał kapitalizm (rząd Rakowskiego i rząd Mazowieckiego). Jak już napisałem, rozumiem skok do biznezu wielu ludzi z partyjnych elit, bo i co mieli robić, gdy dotychczasowa kariera się rozsypała, a mieli w ręku wiedzę (w tym znajomości), czasem i umiejętności. Że często odbywało się to z wykorzystaniem kradzieży? Cóż, nowe elity solidarnościowe całkiem często postępowały podobnie, więc raczej należy to rozpatrywać w kategoriach "okazja czyni złodzieja", niż patriotyzmu postawy. Myślę, że tu pokazywała się bezideowość, która dominowala w PZPR od czasów gierkowskich. Tyle, że zauważ, że chodzi tu o część pewnego procesu, który trudno mi nazwać odgórnym nakazem, a nawet procesem powszechnym, czy dominującym w PZPR.

Jak widziałem ludzi związanych z PZPR, to wielu z nich było dumnych z bezkrwawego przekazania władzy. Możesz to nazwać krótkim horyzontem historycznym, albo wyrywkowym traktowaniem historii, ale tak było. PZPR było częścią życia, bynajmniej nie znienawidzoną. Ale i to nie tłumaczy wszystkiego. Szukam przykładu ludzi z PZPR, którzy robili kariery w innych partiach w Polsce. I trudno mi znaleźć. Nawet niedawno, gdy część działaczy SLD uciekała do Demokratów, pojawiły się trudności, gdy ich sekowano za złe "partyjne pochodzenie". (Oczywiście, w jakiejś mierze Demokratów rozumiem. Ale jeśli się chce oceniać PZRP i "spadkobierców", to należy spojrzeć na to z ich punktu widzenia.) A tu proszę, byli dobrze widziani. Więcej -- wszelkie ataki i krytyka sprzyjały zwieraniu szeregów. I jeszcze okazywało się, że władza Solidarnościowa, zaniedbała część społecznych problemów. I jeszcze po drodze próbowano z zewnątrz ich urabiać, by popierali Fiszbacha, a nie Kwaśniewskiego. Jak dla mnie kontynuacja PZPR jest odpowiedzią wielu ludzi, na "solidarnościowy etos", większej części naszych partii politycznych.

Pozdrawiam!
Haribu
Naprawdę trudno mi coś powiedzieć, bo nie wiem jak nazwać Pańskie usprawiedliwianie PZPR za wszelką cenę. Naiwność? Nie wiem - mnie się to po prostu w głowie nie mieści.
Weźmy tylko ten fragment:
>Zagarnięcie majątku narodowego -- chodzi o dość żywiołowy proces uwłaszczania, gdy do Polski zawitał kapitalizm (rząd Rakowskiego i rząd Mazowieckiego). Jak już napisałem, rozumiem skok do biznezu wielu ludzi z partyjnych elit, bo i co mieli robić, gdy dotychczasowa kariera się rozsypała, a mieli w ręku wiedzę (w tym znajomości), czasem i umiejętności. Że często odbywało się to z wykorzystaniem kradzieży? Cóż, nowe elity solidarnościowe całkiem często postępowały podobnie, więc raczej należy to rozpatrywać w kategoriach "okazja czyni złodzieja", niż patriotyzmu postawy.
>
Pan mówi o tym wszystkim bez jakiejkolwiek gradacji wagi czynów. Na identycznej zasadzie ja mógłbym bronić nazistów czy kogokolwiek innego: co prawda gazowali i palili, ale przecież Żydzi też dawali się wielu ludziom we znaki i przed i po wojnie. No weźmy na przykłąd tą wioskę Deir Jassin - nikt nie jest święty. Czy naprawdę Panowie nie dostrzegacie jak w tak konstruowanej argumentacji usprawiedliwiania PZPR gubią się skale i ciężary win?
Przemek K.
>>Zagarnięcie majątku narodowego -- chodzi o dość żywiołowy proces uwłaszczania, gdy do Polski zawitał kapitalizm (rząd Rakowskiego i rząd Mazowieckiego). Jak już napisałem, rozumiem skok do biznezu wielu ludzi z partyjnych elit, bo i co mieli robić, gdy dotychczasowa kariera się rozsypała, a mieli w ręku wiedzę (w tym znajomości), czasem i umiejętności. Że często odbywało się to z wykorzystaniem kradzieży? Cóż, nowe elity solidarnościowe całkiem często postępowały podobnie, więc raczej należy to rozpatrywać w kategoriach "okazja czyni złodzieja", niż patriotyzmu postawy.
>>Pan mówi o tym wszystkim bez jakiejkolwiek gradacji wagi czynów. Na identycznej zasadzie ja mógłbym bronić nazistów czy kogokolwiek innego: co prawda gazowali i palili, ale przecież Żydzi też dawali się wielu ludziom we znaki i przed i po wojnie. No weźmy na przykłąd tą wioskę Deir Jassin - nikt nie jest święty. Czy naprawdę Panowie nie dostrzegacie jak w tak konstruowanej argumentacji usprawiedliwiania PZPR gubią się skale i ciężary win?

Chodzi mi o to, że przypisuje Pan formacji politycznej (a konkretnie: spadkobiercom formacji politycznej) winę za indywidualne decyzje ludzi, często, choć nie zawsze, do niej należących. Bo czy ktoś wydał rozkaz rozkradania majątku narodowego? Albo polecenie służbowe? To absolutnie nie przypomina udziału nazistów w mordowaniu Żydów, gdzie mieliśmy do czynienia z planowaną akcją. (Już pomijając fakt, że porównanie rozkradania majątku narodowego, palenia teczek, infiltracji i skłócania Solidarności, z zagładą Żydów tez się kwalifikuje na zgubienei skali i ciężaru win.)

Jeśli mowa jest o winie politycznej, to można wskazać na niedostateczny nadzór prawny. I ja się pod tym podpiszę. Tyle, że wtedy winę należy zakreślić szerzej i w znacznej mierze przerzucić na warunki obiektywne, jak nie docenianie niebezpieczeństw transformacji ustrojowej, oraz kryzys instytucjonalny państwa.

Jeśli wskazuję na przyczyny społeczne udziału w tym działaczy PZPR, to tylko dlatego, że dziwi mnie postrzeganie ich udziału w charakterze spisku, czy planowanego działania formacji. Bo często słysze takie głosy, a i w Pana wypowiedzi, że rozkradanie majątku narodowego jest argumentem przeciwko SLD jako partii politycznej. Tymczasem mnie ten procentowy udział zupełnie nie dziwią, gdyż one odzwierciedlają możliwości udziału, a nie postawę ideologiczną.

Osobiście uważam, że należy polityków oceniać jednostkowo. Jeśli spotkam na liście wyborczej polityka, o którym wiem, że brał udział w rozkradaniu majątku narodowego (inna sprawa, że taką informację trudno dostać), na pewno na niego nie zagłosuję. Ale nie użyłbym takiego argumentu (podobnie jak liczby afer) przeciwko żadnej formacji politycznej jako takiej.
Haribu

>Chodzi mi o to, że przypisuje Pan formacji politycznej (a konkretnie: spadkobiercom formacji politycznej) winę za indywidualne decyzje ludzi, często, choć nie zawsze, do niej należących. Bo czy ktoś wydał rozkaz rozkradania majątku narodowego? Albo polecenie służbowe? To absolutnie nie przypomina udziału nazistów w mordowaniu Żydów, gdzie mieliśmy do czynienia z planowaną akcją. (Już pomijając fakt, że porównanie rozkradania majątku narodowego, palenia teczek, infiltracji i skłócania Solidarności, z zagładą Żydów tez się kwalifikuje na zgubienei skali i ciężaru win.)
>
Owszem - akcja palenia teczek, uwłaszczenia nomenklatury, infiltrowania i niszczenia Solidarności były zaplanowane i konsekwentnie realizowane. Naprawdę polecem zajrzeć do chociażby Roszkowskiego. Oczywiście nie sprowadzało się to do tak ogólnikowych haseł jak: "kradnik majątek narodowy kto może". Działąnia jednak świadczą o tym, ze umiarojące PZPR myślało tylko i wyłącznie o sobie, a nie o interesie kraju czy narodu. To nie była jakaś bezosobowa siła - to konkretni ludzie - działacze partii.
Przykład żydów podałem by przedstawić absurdalność tego bezkrytycznego podejścia do PZRP jakie Pan reprezentuje.

>Osobiście uważam, że należy polityków oceniać jednostkowo. Jeśli spotkam na liście wyborczej polityka, o którym wiem, że brał udział w rozkradaniu majątku narodowego (inna sprawa, że taką informację trudno dostać), na pewno na niego nie zagłosuję. Ale nie użyłbym takiego argumentu (podobnie jak liczby afer) przeciwko żadnej formacji politycznej jako takiej.
>
To utopia. Żeby spełnić warunek jednostkowego oceniania musiałby Pan przeprowadzić setki indywidualnych dochodzeń. Jeśli policja schwyta gang porywający ludzi na okup, to nie trzeba poznać składnie historię każdego gangstera, żeby wiedzieć, że nie jest racjonalne powierzanie ŻADNEMU z gangsterów swoich dzieci. Nie ma znaczenia, że jedni porywali, a inni byli tylko kierowcami - należał, więc jest współwinny. Taka kalkulacja nie jest szczytem sprawiedliwości, ale naszym celem (celem tego wątku) nie jest wydawanie sprawiedliwych wyroków, ale dokonanie racjonlanej selekcji negatywnej przed wyborami. Nie usunięcie SLD z listy partii, na które można racjonalnie zagłosować jest równie nierozsądne jak wzięcie pod uwagę gangsterów.
Haribu

>Chodzi mi o to, że przypisuje Pan formacji politycznej (a konkretnie: spadkobiercom formacji politycznej) winę za indywidualne decyzje ludzi, często, choć nie zawsze, do niej należących. Bo czy ktoś wydał rozkaz rozkradania majątku narodowego? Albo polecenie służbowe? To absolutnie nie przypomina udziału nazistów w mordowaniu Żydów, gdzie mieliśmy do czynienia z planowaną akcją. (Już pomijając fakt, że porównanie rozkradania majątku narodowego, palenia teczek, infiltracji i skłócania Solidarności, z zagładą Żydów tez się kwalifikuje na zgubienei skali i ciężaru win.)
>
Owszem - akcja palenia teczek, uwłaszczenia nomenklatury, infiltrowania i niszczenia Solidarności były zaplanowane i konsekwentnie realizowane. Naprawdę polecem zajrzeć do chociażby Roszkowskiego. Oczywiście nie sprowadzało się to do tak ogólnikowych haseł jak: "kradnik majątek narodowy kto może". Działąnia jednak świadczą o tym, ze umiarojące PZPR myślało tylko i wyłącznie o sobie, a nie o interesie kraju czy narodu. To nie była jakaś bezosobowa siła - to konkretni ludzie - działacze partii.
Przykład żydów podałem by przedstawić absurdalność tego bezkrytycznego podejścia do PZRP jakie Pan reprezentuje.

>Osobiście uważam, że należy polityków oceniać jednostkowo. Jeśli spotkam na liście wyborczej polityka, o którym wiem, że brał udział w rozkradaniu majątku narodowego (inna sprawa, że taką informację trudno dostać), na pewno na niego nie zagłosuję. Ale nie użyłbym takiego argumentu (podobnie jak liczby afer) przeciwko żadnej formacji politycznej jako takiej.
>
To utopia. Żeby spełnić warunek jednostkowego oceniania musiałby Pan przeprowadzić setki indywidualnych dochodzeń. Jeśli policja schwyta gang porywający ludzi na okup, to nie trzeba poznać składnie historię każdego gangstera, żeby wiedzieć, że nie jest racjonalne powierzanie ŻADNEMU z gangsterów swoich dzieci. Nie ma znaczenia, że jedni porywali, a inni byli tylko kierowcami - należał, więc jest współwinny. Taka kalkulacja nie jest szczytem sprawiedliwości, ale naszym celem (celem tego wątku) nie jest wydawanie sprawiedliwych wyroków, ale dokonanie racjonlanej selekcji negatywnej przed wyborami. Nie usunięcie SLD z listy partii, na które można racjonalnie zagłosować jest równie nierozsądne jak wzięcie pod uwagę gangsterów.
Nowak (2 punktów)
To proste, man,
jeżeli uwzględnisz fakt, że ok. 3-4 milionów ludzi w tym kraju zawdzięcza swoją pozycję materialną dzięki funkcjonowaniu, w mniejszym lub większym stopniu, układzie korupcyjnym postkomuny to oni będą i muszą głosować za nimi. Jeżeli uwzględnisz fakt, że kraj ten został w 90% pozbawiony swych najwartościowszych elit, a zostali ludzie 2-go, trzeciego rzutu to świadomość ich jest nijaka, bez tradycji i korzeni. Jeżeli uwzględnisz fakt, że została definitywnie przecięta tradycja państwa ładu i nadziei jaką była II Rzeczypospolita, zbudowana właśnie przez wartościowe elity, odpowiedź jest tylko jedna. Wobec takiego dictum, twoje zdziwienie, że ludzie głosują na jeden z najbardziej kryminogennych systemów w dziejach ludzkości nie może dziwić nikogo. adam
Haribu
W sumie masz rację. Sam się dziwię mojemu zdziwieniu. Dlatego przezornie owe dziwne zachowania kładę na barki braku wiedzy lub intelektu i zgadzam się również, iż można do tego dorzucić brak prawdziwych elit społecznych, które straciliśmy z powodu bezlitosnego trzebienie pokolenia kolumbów przez hitlerowców, sowietów i naszych własnych PZPRowskich działaczy.
Wciąż jednak z podziwu wyjść nie mogę, że nawet wśród racjonalistów jest sporo osób, które - jak same to w niniejszym wątku przyznają - uważają SLD i WC za najlepszych kandydatów na najwyższe urzędy w Polsce. Nie wiem czy racjonalizm powinien zobowiązywać do jakichś konkretnych wyborów politycznych, ale mam dziwne wrażenie, że jednak zobowiązuje w sposób negatywny - do niewybierania partii i osób z poglądami uznawanymi przez racjonalistów za zdecydowanie irracjonalne. Spodziewałem się więc, że obok LPR czy Samoobrony będzie również SLD z racji, które przedstawiłem w moich postach w tym wątku, Zdają się one jednak kompletnie nie docierać do niektórych. Odbijają się od jakiejś dziwnej bariery zaskakująco podobnej do tej, jaka chroni zwolenników katoprawicy przed argumentami racjonalistów. Po prostu nie dociera do nich, że SLD jest tak samo zwyrodniałą formą lewicy jak LPR prawicy, choć obie partie reprezentują odmienne jakości zwyrodnienia. Jedni są zwyrodniali poprzez swoje nieuleczalne oszołomstwo, drudzy zaś poprzez kompletne bankructwo moralne.

Zadaję sobie więc pytanie - dlaczego człowiek racjonalnie myślący może odrzucić wybór pierwszy, a drugiego nie odrzuca nawet wtedy, gdy skłonny jest przyznać, że rzeczywiście postkomuniści są moralnymi bankrutami? Nasuwa mi się tutaj taka odpowiedź: najwyraźniej ich światopogląd lub jakieś inne czynniki sprawiają, że oszołomstwo jest grzechem nie do przełknięcia u ludzi władzy, a bankructwo moralne nie. I tutaj jest Machiavelli pogrzebany.
Zwolennicy postkomunistów to pragmatycy, którzy stoją na stanowisku, że politycy powinni być przede wszystkim skuteczni, a moralność (być może z racji trudności z jej definiowaniem, a może z racji tego, że kojarzy się z religią) niech każdy zostawia w domu. Takie podejście widać również w ich argumentach (Outsider), że nikt nie jest tak doświadczony i profesjonalny jak postkomuniści. Cimoszewicz też często jest chwalony przez nich za wieloletnie doświadczenie w polityce zagranicznej. Skłonni są też do prób dyskredytowania ludzi nie związanych z PZPR wypominając im ich niekompetencje. A nawet niektórzy próbują pokazywać moralne ułomności ludzi Solidarności jakby zapomnieli, że moralność wcześniej odrzucili jako kryterium ważne (a może podświadomie czują, że jednak ta moralność nie jest bez znaczenia, więc skoro moi profesjonalni kandydaci są z nią na bakier, to trzeba wykazać, że inni także).

Wiem, że wielu uzna moje wywody za brednie - ja tylko głośno myślę i rad byłbym gdyby ktoś spróbował wyprowadzić mnie z błędu. Pozwolę sobie jednak na jeszcze jedną uwagę. Otóż uważam za rażąco irracjonalne przekonanie (nie twierdze, że ktoś tutaj je żywi - to tylko moje skromne domysły), że moralność polityków nie ma większego znaczenia w polityce. Nie będę się spierał czy jest ważniejsza od profesjonalizmu, ale jestem przekonany, że na pewno jest równie ważna. Zarzut więc, jaki kieruję wobec ludzi PZPR/SLD polegający na bankructwie moralnym jest równie silny jak zarzuty ich zwolenników wobec wszystkich innych o braku doświadczenia w rządzeniu czy profesjonalizmu i skuteczności. Ba - mój zarzut jest nawet silniejszy, gdyż profesjonalizmu ludzie moralni mogą się nauczyć i tym profesjonalizmem się wykazać. Zaś postkomuniści zbrukanej moralności raczej nie odbudują, a nawet jeśli niektórzy to robią, to wykazanie tego w wiarygodny sposób jest niepodobieństwem (no - chyba poprzez odejście ze świata polityki i założenia ośrodka opieki nad chorymi lub czymś w tym stylu).
Haribu
Dlaczego jednak uważam, że moralność jest równie ważna jak profesjonalizm?
Dlatego mianowicie, że profesjonalizm jest cechą przydatną głównie przy realizowaniu celów. Moralność zaś jest cechą niezmiernie istotną przy ich obieraniu. Ludzie u władzy to ludzie przede wszystkim obierający cele. Do wprowadzania ich w życie mają administracje, doradców, biura poselskie, policję itd. Oczywiście profesjonalizm nigdy nie zaszkodzi, ale nawet jego ubytki nie zaszkodzą tak jak brak moralności. Gdyż życie narodów, ich los zależy głownie od tego jakie decyzje podejmują politycy, a dopiero w dalszej perspektywie jak je realizują. Historia daje niezliczone przykłady złych celów bardzo profesjonalnie realizowanych - chociażby holokaust.
W przypadku ludzi PZPR mogliśmy obserwować jak działają i rzeczywiście działali profesjonalnie - postawiali cel: zniszczyć Solidarność (nie tylko związek, ale cały wielki i patriotyczny ruch społeczny) i zniszczyli - podziały w obozie "S" i rozgoryczenie wielu szarych bohaterów sierpnia '80 były bardzo widoczne tego lata. Zaiste, zniszczyli ją tak dogłębnie, że nawet mogli pozwolić sobie na kpinę w postaci przewodnictwa Cimoszewicza i Pastusiaka uroczystościom, że nie wspomnę o Kwaśniewskim na fotelu prezydenta. Postawiali za cel: przejąć majątek narodowy i przejęli - uwłaszczenie nomenklatury i kasa PZPR profesjonalnie przepłynęła na konto SLD. Naprawdę nie wiem co jeszcze mógłbym powiedzieć, by przekonać tych, którzy wciąż uważają, że profesjonalizm jest istotniejszy od wyboru celów.

Ktoś zapyta: jak zbadać kondycję moralną ludzi nie związanych z PZPR? Przecież oni też mają wiele na sumieniu. Racja - w końcu haniebne hasło TKM nie wzięło się z nikąd. Nie ma możliwości, by zbadać kondycję moralną polityków. Nie sądzę jednak by było to konieczne - nie jest wszak celem demokracji realizować utopie, a ewidentną utopią byłoby oczekiwać, by władzę pełnili ludzie nieskazitelni. Sądzę, że tak jak istotą demokracji jest wybieranie władz najmniej złych z możliwych, tak i racjonalnym jest wybieranie ludzi najmniej skompromitowanych wyborami swoich celów, bo przecież do wyboru celów dla całego narodu i kraju mamy ich wybrać! To, że ktoś kiedyś postawił na PZPR i trwał w nim do końca, a potem dalej w jego zmienionej postaci jest wystarczającym powodem, by odpadł w przedbiegach jako osoba niegodna racjonalnego zaufania (co najwyżej naiwnego i powodowanego emocjami). Lepiej dać szansę ludziom, którzy może i mają trochę mniej doświadczenia, ale za to więcej wiarygodności. Zwłaszcza, że nawet i to doświadczenie postkomunistów nie jest takie wartościowe (a może być nawet balastem) bo jak by nie patrzeć jest to doświadczenie przede wszystkim w niedemokratycznym rządzeniu, a takie przecież jest dziś (pomimo doświadczenia i profesjonalnych wysiłków PZPR) wykluczone.

Pozdrawiam - Haribu
Nowak (2 punktów)
Jest coś uwodzicielskiego w ideologiach totalitarnych, zwłaszcza komunizmu. Jest to bolesna i wstydliwa choroba intelektualisty i to niezależnie czy mieszka on tam czy tu. Może biologiczny kult siły i witalnościprymitywu, może podświadome uleganie absurdowi ludzkiemu. Radzę przeczytać najlepsze na ten temat studium o oddziaływaniu ideologii komunistycznej na umysłowość człowieka autorstwa Leopolda Tyrmanda "Cywilizacja komunizmu".Zrozumiesz wiele, ale nie wszystko.... Adam
enfant (64444 punktów)
Odsyłam do mojego wątku na temat SLD:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,30056
dryń, dryń
Haribu
W cyklu słowa i czyny, odcinek "Prawda o tow. Włodzimierzu"
1. TWIERDZIŁ, że nigdy nie zmieniał oświadczenia majątkowego
OKAZAŁO SIĘ, że zmieniał 20 kwietnia oświadczenie złożone 18 dni wcześniej.
2. TWIERDZIŁ, że oświadczenia majątkowego nie da się zmienić
OKAZAŁO SIĘ, że się da, co sam koniec końców potwierdził.
3. TWIERDZIŁ, że 20 kwietnia 2002 nie było go w Warszawie
OKAZAŁO SIĘ, że właśnie taką datę ma jego oświadczenie
4. TWIERDZIŁ, że Anna Jarucka to osoba niepoczytalna
OKAZAŁO SIĘ, że przez lata trzymał ją u swojego boku i wprowadził do MSZ
5. TWIERDZIŁ, że nigdy nie udzielał nikomu protekcji
OKAZAŁO SIĘ, że pomógł mężowi pani Jaruckiej zachować pracę.
6. TWIERDZIŁ, że gdy tylko został ministrem zbył akcje spółki założonej z kolegami z SLD
OKAZAŁO SIĘ, że zrobił to dopiero siedem miesięcy po zostaniu ministrem (korekta oświadczenia z 2 kwietnia)
7. TWIERDZIŁ, że jego korespondencja z posłem Stefaniukiem dotyczyła wyceny mieszkania.
OKAZAŁO SIĘ, że dotyczyła także spraw związanych z akcjami PKN Orlen
8. TWIERDZIŁ, że nie wiedział, że zeznanie majątkowe wypełnia się wg. stanu na 31 grudnia
OKAZAŁO SIĘ, że wiedział o tym - w liście do Stefaniuka akcje Agory i oszczędności szacował na "31 grudnia 2001".

Źródło niezbyt obiektywne ( ) ale ten akurat fragment daje do myślenia (o ile ktoś jest zdolny spojrzeć krytycznie na Cimoszewicza)
PS. Warto poczytac w pracie internetowej o sprawie korespondencji ze Stefaniukiem - ewidentnie dowodzi, że Cimoszewicz kłamał pod przysięgą mówiąc, że tylko pomylił się w oświadczeniach. No i o prokuraturze niezbyt dorze to siadczy, że mimo tej korespondencji umorzyła śledztwo sugerując, że wszystkie zarzuty wobec pana marszałka opierają się na Jruckiej.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365