Prezes Onet.pl przekazał przywróconemu Polsce abp Dziwiszowi Księge Kondolencyjną - zapis wpisów do stosownej Księgi czynnej w sieci w dniach 2-9 kwietnia. Pamiętam ten czas na Onecie - także czas nieco wcześniejszy, także nieco późniejszy: organmistrz nastroił ów zwykle wielobarwny instrument na jedna nute i jeden ton: można było tłuc w klawisze, co najwyżej odpowiadała cisza.
W ten sposób jednak - ze sporządzeniem owej Xiegi - 35 900-stronicowych tomów, ponad milion wpisów, najczęsciej błahych - staliśmy się zadziwiająco nowocześni. Ludzie stukają w swoje klawiatury ozywieni jedną myślą, głowice dysków dygoczą nad umykającym lustrem ferromagnetyka - potem drukarki laserowe zadrukowują obustronnie parenaście tysięćy kartek, introligatorzy pieczołowicie oprawiają (dla nich to tylko 35 tomów - jest zatem miejsce na pieczołowitosć), prezes wręcza...
I rzecz cała odchodzi w zapomnienie - czy raczej trafia do stosownej i szacownej szafy bibliotecznej - może na tę okolicznośc sporządzonej a może nie. W lesie nie widzi się drzew - w milionie komunikatów zdawkowych nie sposób odnależć tych, co zdawkowymi nie są: człowiek nie poradzi sobie ze znużeniem, komputery nie są do tego zdolne z całą pewnością. Xięga zatem - czy pogański w swej istocie gest zaklinania czasu minionego, rozmieniania chwili w miliony słów?
A mnie - niemłodego juz koniec końców - martwi miast cieszyć, że ktoś może nad moją trumną zapłacze: aby płakali nieliczni, zadbałem jak umiałem. Ot, optyka odchodzącego nie musi być identyczna z optyką tych - którzy pozostają.
|