> Chętnie bym obejrzał, jak jakiś katolicki> czarodziej czaruje powiedzmy Agnosiewicza, żeby go uśmiercić.Najzabawniejsze jest to, że taką metodą szamańską rzeczywiście można uśmiercić zdrowego człowieka. Albo chorego wyleczyć ze wszystkiego. Tyle, że warunkiem koniecznym jest wiara uśmiercanego/uzdrawianego w skuteczność metody. To wiara czyni cuda, a zabiegi szamańskie są tylko środkiem wspomagającym wiarę. Takie placebo, o porażającej sile. Gdzieś tu w sąsiednim wątku rozwinęła sie cała dyskusja na temat niezbadanych sił ludzkiego umysłu. Tutaj jest jeden z przykładów jej działania, tyle że nieskuteczny. Zabrakło warunku koniecznego. Z powyższego wynika, że wiara jest człowiekowi niezbędna. Ale też niewłaściwie użyta - szkodzi gorzej niż 60 fajek dziennie. Używana i tak, i siak -zabija powoli  Chyba dlatego nie potrafię rzucić palenia... W końcu jednak muszę z jakiegoś powodu zejść, więc wybieram ten mniej gwałtowny. Ergo: wierzę, że coś wcześniej czy później mnie uśmierci. Tym samym zamykam sobie drogę do nieśmiertelności  Gdybym wiedziała, jak się za pomocą wiary steruje telomerami...eh...
|