 |
Religia a rozum , czy religia kontra rozum ? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 07-12-2004 18:51 | Uczen | Religia a rozum , czy religia kontra rozum ? | Religia a rozum , czy religia kontra rozum ? jesli ktos chcilby odpowiedziec na zadane przezemnie pytanie bylo by milo  Musze napisac prace na ten temat jesli ktos z was moglby mi cos podpowiedziec bede wdzieczny  |
| Stanisław Wilk | >Religia a rozum , czy religia kontra rozum ? < Rzecz w tym raczej, że prawdziwa religia nie boi sie racjonalnego myslenia. Co takie podejście zmienia w dotychczasowych relacjach nauki do religii. Bardzo wiele, gdyz należy uznać religię i mądrość z góry za coś nadrzędnego nad rozumem. Religia prawdziwa opiera sie na mądrości Bożej, co stawia mądrość ludzką daleko poniżej. Jeśli człowiek odrzuca mądrość Bożą to co mu zostaje? Filozofia i nietrafione dociekania. Teorie i hipotezy nie trafione, okresowo zmieniane. Ludziom coraz trudniej żyć w niepewności i przy braku zaufania do przewodników świeckich i duchowych.
|
|
 | | jeyes (2281 punktów) | > [...]należy uznać religię i mądrość z góry za coś nadrzędnego nad rozumem.Ot i sedno sprawy - religia i "mądrość z góry" (cokolwiek to znaczy) przymusowo stawiana nad rozum. Gratuluję, niezwykle rzadko spotyka się tak jednoznacznie podejście popierające racjonalny światopogląd poprzez umacnianie racjonalistów w obranej przez nich drodze kierowania się rozumem. PS Drugie zdanie zawiera ironię - to tak dla pewności, aby osoba odrzucająca myślenie nie miała wielkiego problemu ze zrozumieniem sensu zdania
|
|
 | | ats42 | >Rzecz w tym raczej, że prawdziwa religia nie boi sie racjonalnego myslenia.
Prawdziwa religia??? Jest jak prwawdziwe piwo. Zależy, o której godzinie trafisz na blok reklamowy w TV.
>Bardzo wiele, gdyz należy uznać religię i mądrość z góry za coś nadrzędnego nad rozumem.
Hmm. Mądrość potrafiąca się obejść bez rozumu. Mądrość z góry. Mądrość wsadowa. Mądrość poprzez preselekcję. Koń ma wielki łeb, niech myśli! Zaiste zarąbiste!
>Religia prawdziwa opiera sie na mądrości Bożej, co stawia mądrość ludzką daleko poniżej.
Czy aby nie powinno to brzmieć tak: mądrość ludzka polega na świadomości własnej głupoty i asekurancko wspiera się na wynalazku religi sankcjonującym tę głupotę i wyrażającym nadzieję na jakieś mądre rozstrzygnięcia przez wydumaną istotę nadprzyrodzoną?
>Jeśli człowiek odrzuca mądrość Bożą to co mu zostaje?
Łeb.
>Filozofia i nietrafione dociekania. Teorie i hipotezy nie trafione, okresowo zmieniane. >Ludziom coraz trudniej żyć w niepewności i przy braku zaufania do przewodników świeckich i duchowych. > Bingo! Nietrafione hipotezy to właśnie wartość funkcji mózgu w danym punkcie i aby je skalsyfikować jako nietrafione też trzeba użyć mózgu, czyli łba, czyli rozumu. A potem przejść nad tym do porządku dziennego i zaiwaniać dalej. Czyli myśleć.
|
|
| gooa | >Religia a rozum , czy religia kontra rozum ? - zastanawiam sie nad sposobem sformulowania tego pytania. "Religia I rozum ,czy religia kontra rozum" wydaje mi sie bardziej sensowne. Mozna by zadowolic sie tez samym - "Religia a rozum" . Wprawdzie przestaje byc to juz pytaniem , ale sklania do rozwazan , dotyczacych relacji pomiedzy religia a rozumem . Drugi czlon pytania ..."religia kontra rozum" , to juz ewentualne nastepstwo tych rozwazan. Przepraszam , przyczpilam sie , ale uwazam , ze odpowiednio postawione pytanie jest czesto kluczem do odpowiedzi . :*)
|
|
 | | Teresa | Możesz sobie poczytać: punkt widzenia racjonalistów - religioznawców(mam nadzieję, ze autor Mariusz A. nie będzie miał nic przeciw temu): - www.racjonalista.pl/kk.php/s,1933 - "Dzieje konfliktu religii i nauki" A tak to widać od strony religii (KK): - "http://www.nonpossumus.pl/encykliki/Jan_Pawel_II/fides_et_ratio/wprowadzenie.php - szczególnie rozdział "Dramat rozdziału między wiarą a rozumem" Wnioski musisz wyciągnąć sam  . Ja uważam że religia nie jest sprzeczna z rozumem, chociaż jestem za autonomią rozumu, to jednak wg mnie przesadny racjonalizm też nie jest dobry.
|
|
|  | | Stanisław Wilk | Naukowcy, jak należałoby sądzić, opierają się jedynie na rzeczach widzianych lub stwierdzanych przez nich empirycznie, bądź na zasadzie dedukcji, do tego przynajmniej powinni dążyć. Jednakże nie umieją się obronić przed skłonnościami do wypełniania każdej luki w naukowym poznaniu, zaś te luki wypełniają teoriami i hipotezami. Takim przykładem jest powszechne uznanie ewolucji, jako drogi pojawienia się człowieka na ziemi. Nigdy nikt nie udowodnił jej empirycznie, nie znaleziono tez dowodów potwierdzających istnienie tego zjawiska w naturze, chociażby u jednego gatunku zwierzat. Ludzkość w większości, tak naukowcy jak i przedstawiciele duchowieństwa, uznała że ewolucja jest dostatecznym naukowym wyjaśnieniem pochodzenia człowieka, jak też kwestii kierunku jego dalszego rozwoju . Stała się ona intelektualnie satysfakcjonującym widzeniem człowieka. Doszło w konsekwencji do sytuacji, że ten kto uważa siebie za inteligentnego musi tę teorię przyjąć i zaakceptować. Temat ten stał się podstawą całkowitego kwestionowania autorytetu Pisma Świętego, a w wielu przypadkach całkowitego odrzucenia. Tak to owa "mądrość z góry" zawarta w Słowie Boga została zastąpiona i odsunięta poza margines, jako gorsza i nieprzydatna w stosunku do wartości "mądrości ludzkiej". Zaszło to tak daleko, że "mądrość ludzka" stała się przeszkodą dla poznania "Mądrości Bożej". Co ciekawe, że prym w odrzuceniu "Mądrości Bożej", wiodą duchowni nominalnego chrześcijaństwa i nie tylko ci. Komisja przy Watykanie stwierdziła, iż temat ten już jest tak ustalony, iż całkowicie wyklucza się dyskusję na ten temat. Takie podejście ma swoje konsekwencje. Jakie? Kościół Katolicki stał się religią całkowicie podporządkowaną swoim wiernym, ponieważ akceptuje to, co zaakceptowali ludzie wchodzący w jego skład. Kościół Katolicki czyli inaczej Kościół powszechny. Znaczy to, że każdy może tam wejść nie zmieniając się, nie odrzucając grzesznych uczynków. Ten Kościół przyjmie wszystkich i wszystko. Przykład? Najbardziej widocznym tego objawem jest fakt, iż religie te całkowicie poddały się wpływowi wierzeń i tradycji ludzi, czy to tych starych, czy to tych najnowszych. Tą starą tradycją może być uznanie i przyjęcie terminu katolickich świąt Bożego Narodzenia - 370 rok n.e. na 25 grudnia, całkowicie odrzucając informacje biblijne na temat czasu narodzin Jezusa. Najnowszym zaś, bo z XIX wieku, jest uznanie choinki i wprowadzenie jej do Kościoła, też prezenty. Tych przykładów jest o wiele więcej. Wystarczy jedynie skupić się na dekalogu i zobaczyć co z zawartymi tam przykazaniami zrobił Kościół.
|
|
| |  | | ats42 | Ta. Z tą ewolucją to żeś Pan jednak palnął. Co to ma niby znaczyć, że nie nie udowodniono procesów ewolucyjnych u żadnego gatunku zwierząt?! Niemal codziennie ewoluują bakterie! Dostosowywanie się do zmian środowiska jest procesem ewolucyjnym, a bakterie potrafią się dostosować momentalnie. Co rusz to potrzebne są nowe antybiotyki, bo na stare bakterie się już uodporniły. Ponadto, co właściwie należy rozumieć przez przekształcenie ewolucyjne? Jest to taka modyfikacja organizmu, która jest zdolna do reprodukcji osobników trwale zmodyfikowanych. Człowiek podlega ewolucji nieustannie. Proszę sobie wyobrazić, że rycerz ze średniowiecza w dzisiejszych czasach prawdopodobnie uległ by natychmiast śmiertelnemu zatruciu samym tylko powietrzem. Z kolei ten rycerz, mimo, że na dzisiejsze standardy był kurduplem, tachał ssssstrasznie ciężką zbroję i wymachiwał mieczem, którego dzisiejsze dryblasy nawet podnieść nie dają rady. Ale to jest pikuś. Często wśród ludzi rodzą się osobniki zniekształcone genetycznie. Czy ktoś oficjalnie dopuściłby takie np. bliźniaki syjamskie do reprodukcji i czekał, czy w jej wyniku urodzą się następne syjamskie bliźnięta?! Jeżeli tak, to ryzyk-fizyk, rozmnażamy faceta z dwoma... Jestem pewien, ża za dziesięć pokoleń opanuje planetę, a single-dick humanoid zostanie zepchnięty do defensywy jak jakiś orangutan. Zwierzęta nie mają takich dylematów i można spokojnie założyć, że dopuszczją osobniki zmodyfikowane genetycznie do reprodukcji. A więc w jej wyniku następuje weryfikacja, czy ta modyfikacja jest trwała, czy nie. Osobnym problemem jest to, czy modyfikacja nie utrudni osobnikowi egzystencji w środowisku i będzie on zdolny po prostu przetrwać. Jeszcze nie zakończyło się odkrywanie wszystkich gatunków zwierząt żyjących na Ziemi, a co do tych, które "już" odkryto i opisano, absolutnie nikt nie jest w stanie precyzyjnie powiedzieć: od kiedy one na naszej planecie egzystują. Za kompletny absurd uważałbym tezę, że wszystkie dziś znane (i nieznane) gatunki zostały zmajstrowane jako komplet (taki wielopak) i "mamy" je "od zawsze", a natępuje jedynie proces wymierania tych gatunków! Nic nie przybywa! A jak jednak pojawia się coś nowego, to co, bóg majstruje dalej przy pająkach, muszkach owocowych i krętkach? Człowieka, że tak powiem, ma już "z głowy"? Tak jak potrzeba jest matką wynalazku, tak zmiana genetyczna może być wynikiem wyzwań stawianych przez środowisko bytowania organizmu. Czy ktoś zapytał kiedylkolwiek matkę lub ojca syjamskich bliźniaków, czy przypadkiem przez całe życie nie byli aż tak bardzo zapracowani, że myśleli tylko o dodatkowej parze rąk  ? >
|
|
| | |  | | Leonard Milcin Jr. | >Często wśród ludzi rodzą się osobniki zniekształcone >genetycznie. Czy ktoś oficjalnie dopuściłby takie np. bliźniaki >syjamskie do reprodukcji i czekał, czy w jej wyniku urodzą się >następne syjamskie bliźnięta?
Z tym szczegółem, że bliźniaki syjamskie to nie jest wynik choroby genetycznej. Jeśliby bliźniaki syjamskie uznać za chorobę genetyczną, to bardziej należałoby nią uznać również bliźniaki jednojajowe, ja jednak wątpię by ktoś się na to odważył.
Pozdrawiam,
Leonard Milcin Jr.
|
|
| |  | | ats42 | >Przykład? >Najbardziej widocznym tego objawem jest fakt, iż religie te całkowicie poddały się wpływowi wierzeń i tradycji ludzi, czy to tych starych, czy to tych najnowszych. >Tą starą tradycją może być uznanie i przyjęcie terminu katolickich świąt Bożego Narodzenia - 370 rok n.e. na 25 grudnia, całkowicie odrzucając informacje biblijne na temat czasu narodzin Jezusa. >Najnowszym zaś, bo z XIX wieku, jest uznanie choinki i wprowadzenie jej do Kościoła, też prezenty. >Tych przykładów jest o wiele więcej. >Wystarczy jedynie skupić się na dekalogu i zobaczyć co z zawartymi tam przykazaniami zrobił Kościół. > A propos powyższego, uważam,że to, co KK zmajstrował przez ostatnie 2k lat jest jednym wielkim argumentem przeciwko: jemu samemu, wszelkim religiom w ogóle i bogu jako takiemu też. Wystarczająco widoczny w działaniach KK jest koniunkturalizm w dawce śmiertelnej dla tej instytucji, a uparte trzymanie się pewnych dogmatów mających stanowić jakby opokę religii nie wygląda w istocie na trwanie na mocnym fundamencie, lecz raczej przypomina taternika kurczowo trzymającego się ostatniego haka wbitego w ścianę, z błąkającym się po ustach refrenem "zaraz się s....ę". O ironio! KW=JP2 trochę po skałkach pomykał!
Osobny temat to ta mądrość boża, co ją Pan tak rzewnie wspomina. Jako ogniwko w łańcuszku domysłów, którego łańcuszka początkiem jest założenie istnienia boga w ogóle, ogniwko mądrości bożej jest pierwiastkiem tak katolickim, że właściwie mogłoby zastąpić cały łańcuszek. Ostała by się ino mądrośc boża jako samoistna i wystarczająca, bez boga, któremu wszystko inne można jeszcze póki co przypisać. I parę rzeczy, których nie można mu przypisać jednoznacznie. Na przykład dobroci. Dobry bóg to izraelski wynalazek zrodzony z jakiejś potrzeby, gdy okrutny Jahwe zaczął się słabo sprzedawać. Niewidzialny, wszechpotężny, wszechwiedzący i przenikający wszystko bóg to też żydowki patent, przy którym cieleśni, żyjący na wierzchołku góry zwanej Olimp bogowie greccy to po prostu lecący sobie z nami w kulki kosmici, którzy gdy zwąchali pismo nosem, że coraz bardziej panoszą się na Ziemi tacy, co są zdolni swoich cielesnych bogów ukrzyżować, to się cichcem nic nikomu nie mówiąc wynieśli na swoją macierzystą planetę. No cóż, nie każdemu odpowiada dochodzenie do zbawienia po trupach. Zwłaszcza własnych.
A czymże ta boska mądrość w ogóle jest? Nie ma Pan chyba na myśli manualnych zdolności do montażu organizmów złożonych, bo takiego niewypału, jak ludzkie zęby, to by się Microsoft nie powstydził. Z architekturą też nie najlepiej, bowiem bóg chyba się całkiem spokojnie przyglądał, jak "poprawia" po nim lodowiec . No, chyba, że zaprojektował lodowiec w tym celu. Czy może przejawem tej mądrości jest oddanie ludzim tak zwanej wolnej woli, aby sami sobie tę krętą ścieżkę do zbawienia znaleźli? U nas się mówi na to "Róbta co chceta!" i z umytymi rąsiami spogląda z góry na ruję, poróbstwo i rzezie. No, ale bóg nie Owsiak (i vice versa), więc się go pod tablicą nie postawi za to, że z głupia frant założył, że cały ludzki miot wykorzysta tę swoją wolną wolę w granicach "szeroko pojętego prawa". Cosik mnie się wydaje, że z bożej mądrości została jedynie asekurancka postawa biernego obserwatora, który woli się nie narażać. Zwłaszcza swoim funkcyjnym, którzy nawet w cudach wietrzą jakiś jego podstęp i obalają jeden za drugim, zostawiając jedynie co głupsze i mają niezbywalną władzę do obalenia nawet tych dotąd nie obalonych. I od razu wiadomo, kto tu rządzi. Pewien kowboj wspominał: "Wszedłem do saloonu i z mety dałem po mordzie barmanowi, żeby wyjaśnic sytuację". Mówi to Panu coś?
|
|
| |  | | abcde | > Tak to owa "mądrość z góry" zawarta w Słowie Boga została zastąpiona i odsunięta poza margines, jako gorsza i nieprzydatna w stosunku do wartości "mądrości ludzkiej".> Zaszło to tak daleko, że "mądrość ludzka" stała się przeszkodą dla poznania "Mądrości Bożej".czy biblia okreslana rowniez jako "slowo Boze" spadla z nieba w tej postaci jaka jest obecnie ? Nie. zostala spisana przez ludzi a slowa wychodzace spod pior byly "boskiego natchnienia". A kto decydowal o tym ktore teksty byly pisane "ludzka reka przez boga" ? Inni ludzie, oczywiscie w "boskim natchnieniu"... Skoro "madrosc z gory" zastpowana jest obecnie "madroscia ludzka", zdaje sie oznaczac ze to co czlowiek pisal kilkadziesiat wiekow temu nie bardzo odpowiada czlowiekowi zyjacemu obecnie. co w tym dziwnego ? Od tamtych czasow zmienilo sie "prawie wszystko" Boskie natchnienie tez
|
|
| ats42 | > Religia a rozum , czy religia kontra rozum ? jesli ktos> chcilby odpowiedziec na zadane przezemnie pytanie bylo by> milo Musze napisac prace na ten temat jesli ktos z was> moglby mi cos podpowiedziec bede wdzieczny  Chłopie drogi, odpowiem Ci tak. Religia jak i życie są śmiertelnymi chorobami przenoszonymi drogą płciową. Od urodzenia jesteś indoktrynowany religijnie w przekazie podprogowym, zanim zaczniesz rozumieć, co sie wokół Ciebie dzieje. Kiedy już zaczynasz rozumieć potrzebny jest Ci rozum aby rozstrzygnąć, czy należy się z tej choroby leczyć, czy nie. Rozum przydaje się rozwiązywania wszelkich dylematów. Jeżeli rozum zawodzi (za cienki jesteś, aby coś zrozumieć) i "z pomocą" nadciąga religia to właśnie rozum jest w stanie ocenić, czy ta pomoc Cię satysfakcjonuje, czy też nie. Jeżeli tak, zostajesz religijnym. Jeżeli nie, to znaczy, że sam sobie postawiłeś diagnozę: jestem chory! Religia przestaje Cię "urządzać" w całości lub w jakimś aspekcie. W gruncie rzeczy modyfikujesz religię do swoich potrzeb lub odrzucasz ją w całości. W każdym przypadku pracuje Twój rozum. Ci, których wewnętrzne "Ja" nie jest w konflikcie z religią również posłużyli się rozumem do stwierdzenia tej okoliczności. Schody zaczynają się w punkcie, gdy zaczynasz uzasadniać swój wybór na zewnątrz, werbalizujesz go. Przede wszystkim: po co to robisz? Jeżeli nie jest Ci to potrzebne do określonego celu to po prostu milczysz, sam ze sobą na sam jesteś zgodny. Więc po co to robią inni? Zauważ, że wyznawcy religii raczej milczą, od gadania jest hierarchia. A jak nie wiadomo, o co chodzi, to zwykle chodzi o to, aby dzwoniło o tacę. Ale nie tylko księża tłumaczą wolą bożą wszystko to, co jest empirycznie niewyjaśnione, nie tylko. Są także aktywiści-cywile, nawet naukowcy oddający swoje dyplomy do nostryfikacji Panu Bogu. No cóż, fan-klubów jest wiele. Głoszenie danej relgii jest jak reklama piwa: przyciąga klientów i ich kasę. Całe gadanie o dysonansie między religią a rozumem sprowadza się więc do tego, że nie chodzi oto, iż religia kwestionuje rozum, lecz dąży ona do tego, aby rozum nie zakwestionował jej. Bo umilknie brzęk monet. Przecież religia to: jakieś "słowo", ci co pieniądze dają, przeważnie mało, więc im mało na tym zależy, oraz ci, którzy te pieniądze biorą, którym bardzo zależy, bo tych co dają było jak najwięcej, bo pojedyńczo mało dają. Dlatego nowopowstające sekty żądają wręcz oddania w pacht kapłanów całych majątków należących do zwerbowanych członków skoro nie mogą liczyć na dużą liczbę wyznawców. Posługuj się rozumem zawsze, a zwłaszcza wtedy, gdy dajesz komuś zarobić  .
|
|
 | | Stanisław Wilk | >Religia jak i życie są śmiertelnymi chorobami przenoszonymi drogą płciową. Chyba nie masz nic przeciwko takiemu przekazywaniu życia, bo jeszcze przy tym masz dużo przyjemności? Tak to prawda, że rodzisz się w chwili gdy wokół już sa jakieś religie, ale nie znaczy to, że ty musisz być w tej religii. Masz wolny wybór, lecz do tego wyboru użyj swego rozumu, który Bóg ci dał i wybieraj. Bóg na pewno dał tobie, jak i każdemu czlowiekowi mozliwość właściwego wyboru.
Modyfikowanie religii prawdziwej wedługv swojego widzimisię doprowadziło właśnie do powstania ich tak wielu. Na pocvzatku przecież była tylko jedna religia. Chyba się z tym zgodzisz, prawda? Religia prawdziwa charakteryzuje sie tym, że wszyscy wyuczeni przez Boga mówia w jedności, bez względu na liczbe wyznawców. Człowiek, który mówi nie ma Boga, jest gorszy od zwierzęcia. Ma przecież rozum. Bóg istnieje tak iż ludzie są bez wymówki.
|
|
| Michau | Zachęcam do lektury encykliki Jana Pawła II "Fides et ratio" (czyli "Wiara i rozum"). Pozdrawiam
|
|
 | | Stanisław Wilk | >Zachęcam do lektury encykliki Jana Pawła II "Fides et ratio" (czyli "Wiara i rozum"). >Pozdrawiam
Tylko nie to. Tam prawdy nie ma.
|
|
| Maciek | Religia a rozum hyyy szczerze to wlasnie o tym teraz rozmyslalem az tu nagle takie pytanie.Wydaje mi sie ze generalnie rozum ma malo wspolnego z religia-oczywiscie sam rozum to cos wspanialego, to cos co mozemy rozwijac i trenowac tak jak cwiczymy w silowni.Rozum, mozg to dla niektorych my sami, to cos co nas tworzy i przedstawia swiatu.Bez wycwiczonych roznych umiejetnosci zazwyczaj jestesmy szarymi ludzmi albo jak to czesto bywa w tym swiecie jestesmy nikim.Ale teraz pytanie dla kogo jestesmy nikim? Oczywiscie dla innych ludzi!Prawda jest taka ze tworzenie i ksztaltowanie umyslu i prawidlowego rpzumowania od dziecka to cos wspanialego i potrzebnego.Przyjemnie jest czuc wiedze i potrafic wiele rzeczy racjonalnie wytlumaczyc.Rozwiniety rozum-a przez to niekiedy posiadanie wyzszego wyksztalcenia i zwiazanej z nim wiedza daje duzo "szczescia" a przede wszystkim tak potrzebne dzisiaj pieniadze i spelnienie jesli chodzi o kariere.Wszystko to co napisalem to prawda i wiekszosc na tym swiecie do tego dazy(ja tez) ale jak to sie ma do religii? Wiara to cos glebszego.Wiara jest miloscia i jest jak milosc.Na pytanie do czlowieka zakochanego(czym jest milosc,co czujesz,dlaczego jestes szczesliwy?)odpowie jedynie ze szczescie daje mu druga osoba.Rozum tu nie ma nic do "gadania".Wiara to przeczucie czyjejs obecnosci(obecnosci Boga), to zrozumienie"duchowe" ze jestesmy kochani i ze nie jestesmy sami. Zadam pytanie.Co czujesz widzac czlowieka ktory pomaga innym, ktory oddalby wszystko dla dobra innych, lub co czujesz slyszac o swietych ktorzy rzeczywiscie oddali zdrowie lub zycie dla dobra i milosci?Ja czuje ze oni duchowo sa lub byli blisko Chrystusa(czuje ze z nich emanuje dobro, ze przemawia przez nich gleboka wiara). NIe wiem czy odpowiedzialem na Twoje pytanie ale mialem dzisiaj chec cos napisac.Napisze tylko jedno ze religia nie ma nic wspolnego z rozumem.Zarowno analfabeta, filozof czy nawet umyslowo chory sa tak samo postrzegani przez Boga, a tylko od nas zalezy czy bedziemy zyc zgodnie z religia i oczywiscie czy prawdziwie uwierzymy.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|