O parlamentarzystce , przewodniczącej Związku Wypędzonych pani Steinbach było w ostatni czasie cicho. Jednak była to cisza przed burzą , która wywołała nie lada zamieszanie w mediach. Przypadkowo wszystko to zbiegło się z antyniemieckimi wypowiedziami naszych polityków - mam na myśli Kaczyńskiego. Czyżby odpowiedzią na radykalizację naszej prawicy jest takie samo zjawisko w konserwatywnym niemieckim odpowiedniku. Moim zdaniem tak właśnie się dzieje. Nienawiść i kłamstwo rodzi nienawiść i kłamstwo. Na szczęście większość parlamentarzystów naszego zachodniego sąsiada odcięła się od kontrowersyjnych wypowiedzi działaczki CDU , podkreślam na szczęście. Wcale tak nie musiało się stać. Otóż Steinbach jest tylko jedną z działaczek , prezes Kaczyński jest liderem opozycji , a to jest diametralna różnica. Co prawda kanclerz Merkel nie zajęła zdecydowanego stanowiska przeciwko , jednak nawet połowiczne poparcie budzi mój olbrzymi niepokój. Rozumiem , że to na pewno jest walka o poparcie starszego pokolenia , które to jest głównym elektoratem pani Steinbach. Dziwnie znajomo , a może i całkiem naturalnie , tak jak u nas , Kaczyńskiego i Rydzyka popierają emeryci , często osobiście doświadczeni niemieckim okupantem. Oczywistością jest , że populistyczne antyniemieckie hasła szybko podchwycą ci starsi , schorowani ludzie , pragnący sprawiedliwości przed śmiercią i tylko smutek pozostaje po tak cynicznym wykorzystywaniu.
Kontrowersji wokół przewodniczącej Związków Wypędzonych jest więcej , oto co napisał "Der Spiegel" :
"...200 byłych członków kierownictwa Związku Wypędzonych ponad 1/3 była dawnymi nazistami, zaliczało się do nich również 3 byłych sekretarzy generalnych Związku i kilku jego wiceprzewodniczących. Drugi prezydent Związku Hans Krüger był aktywnym działaczem nazistowskim uczestniczącym w puczu monachijskim, a następnie sędzią w okupowanej Polsce w Chojnicach, gdzie wydano ponad 2 tys. wyroków śmierci, z czego 5 było wydanych przez niego osobiście za błahe przewinienia wobec prawa okupacyjnego. Erika Steinbach odmówiła rozliczenia się z nazistowską przeszłością członków organizacji, argumentując: "To kosztuje, a my nie mamy pieniędzy"
Moim zdaniem trzeba się zastanowić czy działalność prezesa Kaczyńskiego nie grozi interesom naszego państwa i czy opozycja ma prawo do takich wypowiedzi , budzących "złe demony" u sąsiadów. Nie chodzi tu tylko o Niemcy ale również Rosję , gdzie po antyrosyjskich wypowiedziach , odezwały się wszystkie antypolskie nacjonalistyczne organizacje. Niech działacze PiS-u się zastanowią czy to co robią jest właściwym zachowaniem. Przecież to nie uderzy w premiera Tuska , tylko w niczego winnych ludzi mieszkających na terenie Rosji i Niemiec.
|