Tytułem wstępu:
'Żadna praca nie hańbi' (ludowe).
weekend.ga(*)ana-czyli-jak-niegrzeczny.htmlCytuję z powyżej linkowanego artykułu.
"Najmłodszy naukowiec zwerbowany do Projektu Manhattan, w chwilach wolnych od pracy nad bombą atomową otwierający kasy pancerne.
Laureat Nagrody Nobla z fizyki, który uczył Polaków samby. Richard Feynman robił tylko to, co chciał, i nieźle na tym wychodził.
Opowiedział taką historyjkę:
- Skąd jesteś, Dick? Co robisz? - spytała Richarda Feynmana jedna z dziewcząt, z którymi siedział w krążącym po Las Vegas rozrywkowym samochodzie.
- Jestem z Pasadeny, pracuję na Caltech [California Institute of Technology].
- Poważnie? - zdziwiła się dziewczyna. - Czy tam nie pracuje naukowiec Pauling?
Byłem w Las Vegas już tyle razy, a jeszcze nigdy nie spotkałem ani jednej osoby, która wiedziałaby cokolwiek na temat nauki.
Rozmawiałem z najróżniejszymi biznesmenami, ale mieli naukowców za nic.
- Pracuje - odparłem zaskoczony.
- I jest też Gellan albo coś w tym rodzaju... fizyk?
Nie wierzyłem własnym uszom. Jechałem samochodem pełnym prostytutek, które od niechcenia rzucały nazwiskami fizyków!"
Siema
p.s.
Kiedyś pod koniec liceum lub na początku studiów (Polibuda) kupiłem książkę z jego wykładami, przez pomyłkę raczej, ale mało poczytałem bo za cienki chyba byłem/jestem*

p.s.2.
Ktoś rozumie te konkretnie diagramy (Feynmana) co tam widać na znaczku?
Byłbym wdzięczny za wyjaśnienie przynajmniej tego pierwszego - w lewym górnym rogu.
p.s.3.
Też uważam, że praca w charakterze fizyka nie hańbi!

Grafika:
astropolis(*)c531f37edd4b1f06769ac41729.jpg