19 grudnia 2019 r. Tony Tyson, fizyk eksperymentalny z University of California (UC) Davis, dołączył do telekonferencji z miliarderem Elonem Muskiem, planującym wysyłanie setek a nawet tysięcy satelitów.
Rozmowa była serdeczna, ale napięta.

Niemal z dnia na dzień otworzyła się nowa arena konfliktu międzygrupowego.
Nie tylko astronomowie zobaczyli zagrożenie. Ekolodzy, amatorzy obserwacji gwiazd i przywódcy pracujący nad ożywieniem tradycji astronomicznych
widzą "afront" względem ciemnego nieba planety - jako akt tak wandalistyczny, jak wycinanie inicjałów w pniu drzewa; "Profanacja".
Dla Tysona stawka jest wyższa i bardziej osobista, straszna.
W 1996 roku, kiedy pracował w Bell Labs, wymyślił teleskop szerokokątny zdolny do rejestracji całego niebie nad głową.
To przedsięwzięcie stało się projektem o wartości 700 milionów dolarów, wspieranym przez Narodową Fundację Nauki (NSF),
który umożliwia wykorzystanie kamer ze "sprzężeniem ładunkowym" (charge-coupled device = CCD) - technologii nagrodzonej Nagrodą Nobla.
Astronomowie wciąż starają się określić ilościowo, jak bardzo roje satelitów wpłyną na teleskopy szerokokątne.
Docelowy rój Starlink może zepsuć 1% danych "Rubin" pobranych o zmierzchu, ale algorytmy mogą omijać uszkodzone piksele.
Niestety algorytmicznie skorygowane obrazy mogą z kolei wpływać negatywnie na badania ciemnej materii i ciemnej energii,
które zależą od pomiaru drobnych fluktuacji na całych obrazach.
Astronomowie martwią się jeszcze bardziej tym, że smugi i błyski z przelatujących satelitów mogą naśladować tajemnicze,
przejściowe zdarzenia, które "Rubin" miał odkryć: nieoczekiwane rozbłyski trwające sekundy lub minuty.
www.scienc(*)ew-zone-environmental-conflictSiema