W niedzielę trójmiejscy ekolodzy będą zbierać podpisy pod
protestem. - Zaniesiemy je prezydentowi Adamowiczowi - zapowiadają
O budowie hotelu w pasie nadmorskim na Zaspie pisaliśmy w tym tygodniu
już dwukrotnie. Inwestycja ta budzi poważne kontrowersje. Plan
zagospodarowania przestrzennego tego terenu przygotowany przez władze
miasta nie podoba się nie tylko okolicznym mieszkańcom, ale też wielu
instytucjom. Już kilka miesięcy temu negatywnie o nim wypowiedział się
ówczesny wojewoda pomorski Piotr Karczewski. W tym tygodniu swoje
krytyczne uwagi do planu przedstawił Wojewódzki Fundusz Ochrony
Środowiska w Gdańsku.
Plan przewiduje budowę 17-pietrowego hotelu zaraz przy plaży, na działce
graniczącej z oddanym w 2006 roku do użytku Parkiem Reagana. Wokół
hotelu ma powstać wielki parking dla kilkuset samochodów, sklepy, biura,
restauracje. Inspektorzy WFOŚ obawiają się, że planowana inwestycja
zniszczy park. Na jego rekultywację (budowę alejek, ścieżek rowerowych,
skate parku, placu zabaw, itd.) miasto do spółki z WFOŚ wydało ok. 10
mln zł. Fundusz alarmuje również, że inwestycja planowana jest na
terenach chronionych, na których znajdują się ujęcia wody Czarny Dwór,
zaopatrujące mieszkańców Zaspy, Przymorza, Żabianki. Zdaniem inspektorów
przez budowę hotelu ujęcie może zostać skażone, a inwestycja może nawet
doprowadzić do "ugięcia zwierciadła wód podziemnych" i zmieszania ich z
wodą morską. To oznaczałoby katastrofę ekologiczną - ostrzegają
pracownicy Funduszu.
Podobnych argumentów używa Obywatelska Liga Ekologiczna, gdańska
organizacja pozarządowa, która organizuje zbiórkę podpisów pod protestem
w sprawie planu zagospodarowania pasa nadmorskiego. Już ponad 700
gdańszczan złożyło swoje podpisy przeciwko budowie hotelu, a blisko 300
zaprotestowało anonimowo w internecie na stronie OLE
(
www.parknadmorski.zieloni.pl).
- Protestujemy, bo planowana inwestycja zniszczy niepowtarzalny
charakter tego miejsca - tłumaczy Michał Błaut z OLE. - Park Reagana i
deptak przy molo to obecnie najlepszy rekreacyjny teren w Gdańsku, z
którego korzystają tysiące mieszkańców. Kilka lat temu miasto wyrzuciło
stąd działkowców, tłumacząc, że zagrażają ujęciom wody. A teraz chce tu
wpuścić wielki biznes. Strat, jakie przez to poniosą wszyscy mieszkańcy,
nie da się przeliczyć na pieniądze.
Ekolodzy będą zbierać podpisy w niedzielę miedzy godz. 11 a 15 na
deptaku prowadzącym do mola na Zaspie. - Chcemy zebrać ich kilka tysięcy
i zanieść prezydentowi i radnym Gdańska - mówi Błaut. - Ten plan
powinien trafić do kosza. Hotel może powstać gdzie indziej, na przykład
na wylocie ulicy Hallera. To też teren nadmorski, ale nie tak
kontrowersyjny.