 |
Dlaczego Bóg dopuscza cierpienie? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 28-01-2005 23:33 | Anakin | Dlaczego Bóg dopuscza cierpienie? | Jeśli istnieje Bóg, to dlaczego dopuszcza do tylu cierpień? Jestem osobą wierzącą i znam kilka wyjaśnień tego problemu. Jednakże nie wzsystkim wyjaśnieniom wierzę. Sam zmagam się z cierpieniem i chciałbym poznać jego sens - jeśli istnieje. Wtedy byłoby mi łatwiej. A co wy kochani forumowicze o tym sądzicie? |
| yaotzin (257 punktów) | >Jeśli istnieje Bóg, to dlaczego dopuszcza do tylu >cierpień? Jestem osobą wierzącą i znam kilka wyjaśnień tego >problemu. Jednakże nie wzsystkim wyjaśnieniom wierzę. Sam >zmagam się z cierpieniem i chciałbym poznać jego sens - >jeśli istnieje. Wtedy byłoby mi łatwiej. >A co wy kochani forumowicze o tym sądzicie? Jeszcze raz zadam to pytanie: co to jest Bóg?? Jak wyjasnimy ta kwestie to dopiero wtedy bedzie mozna prowadzic logiczna rozmowe na twoj temat. Zakladanie czegokolweik i przyjmowanie tego za pewnik raczej nie odpowiada charakterowi tej strony. A jak chcesz sie dowiedziec cos wiecej na ten temat to sa od tego odpowiednie portale internetowe.
|
|
| webmaster (moderator) | Musisz się zdecydować, czy chcesz znać sens cierpienia, czy jego powód. Czyli, czy chcesz odpowiedzi na pytanie dlaczego, czy po co?
|
|
| św.Marek | >Jeśli istnieje Bóg, to dlaczego dopuszcza do tylu cierpień? Jestem osobą wierzącą i znam kilka wyjaśnień tego problemu. Jednakże nie wzsystkim wyjaśnieniom wierzę. Sam zmagam się z cierpieniem i chciałbym poznać jego sens - jeśli istnieje. Wtedy byłoby mi łatwiej. A co wy kochani forumowicze o tym sądzicie?
Nie jesteś osobą wierzącą. Osoba wierząca nigdy nie mówi: "Jeśli istnieje Bóg". To jedno. A po wtóre, to nie szukaj wyjaśnienia swojego cierpienia w mistycyzmie. Cierpienie jest fizyczne, na skutek fizycznych doznań. Nie ma w nim ani nic uduchowionego, ani nadprzyrodzonego. Nie doszukuj się w nim sensu, bo nie znajdziesz go. Cierpienie jest takim samym składnikiem życia jak szczęście, radość, czy smutek. To, że niektórzy zaznają go więcej od innych jest sprawą czystego przypadku. Można oczywiście, jeśli ma to komuś przynieść ulgę, popuścić wodze wyobraźni i obarczyć winą moce nadprzyrodzone, ale w ten sposób nie zrozumie się ani powodu swojego cierpienia, ani tym bardziej sposobu na jego umniejszenie. Ulgę może tylko przynieść zrozumienie swojego stanu. Człowiek, który to wie, nie przeżywa przynajmniej strachu niepewności.
___________ Pozdrawiam
|
|
| amish (97 punktów) | Zakładam dla tego tematu, że Bóg to istota inteligentna, która stworzyła ten świat i posiada moc ingerencji w swoje dzieło. Można to sobie wyobrazić, dlaczego nie? Można jednak dalej zakładać wiele innych hipotez, np. że ewolucja jest dowodem jeszcze nie ukończonego dzieła, czyli Bóg nadal stwarza świat lub zapoczątkował ten proces i jeszcze oczekuje aż ten dobiegnie końca. Można też wziąć przykład od siebie, np. widzimy świat przyrody w którym jedno stworzenie zjada inne lub co jeszcze gorsze - rani je okrutnie, a te następnie, w niemiłosiernych cierpieniach dogorywa wiele dni. Widzimy to, ale nie ingerujemy, nie staramy się ucywilizować lwa lub wilka, dlaczego? Ponieważ nasza ingerencja zburzyłaby porządek tego świata, możemy więc domniemywać, że Bóg nie ingeruje z zupełnie błahej przyczyny - aby nie zaprzepaścić swojej pracy nad stworzeniem  Życie jest niebezpieczne, zawsze takie będzie, to, że domagamy się bezpieczeństwa, komfortu, spokoju, świadczy co najwyżej o niezrozumieniu tegóż życia. Wygoda to jedna z największych ludzkich iluzji, to także powód wojen, a więc już w samym domaganiu się lepszego świata kryje się powód jego nieszczęść.
|
|
 | | Tradycjonalistka | Cierpienie jest znakiem ze trzeba cos zmienic - chorobe wyleczyc cielesna lub duchowa, system zly obalic, szczescia szukac zaczac. Jesli wszystko gra - nie ma cierpienia. Cierpiec i nic z tym nie robic to glupota najwieksza. Kiedys przeczytalam o chlopcu chorym na brak bolu fizycznego. Nigdy bolu nie odczuwal , tak mial uklad nerwowy skonstruowany. Wydal mi sie szczesciarzem. Ale bylo to przeklenstwo, nigdy nie wiedzial czy przekracza zdrowa granice czy nie. Ze schodow skakal na kolana przed kolegami sie popisujac i nie wiedzial ze kosci sobie lamie A wiec cierpienie jest sygnalem ze cos nalezy zmienic. Ludzie szczesliwi to ludzie zdrowi. Ludzie cierpiacy to chorzy. Choroba umyslu zazwyczaj dotyczy, ktory wierzy w pewne falszywe zalozenia. I tez zalozenia zmienic nalezy, wtedy cierpienie znika. Tak wiec cierpienie znakiem jest wskazowka i dlatego musi byc dopuszczone (w przyrodzie).
|
|
|  | | amish (97 punktów) | Zgadzam się, że cierpienie jest znakiem, iż zdarza się coś złego i należy podjąć działania - jak najbardziej. Jednak nie można od życia wymagać, aby np. bagna usadowiło nie na naszej drodze wędrówki po lesie. Oczywiście ludzie dążą do minimalizowania różnych zagrożeń, ale trzeba zdać sobie sprawę z tego, że między innymi świadomość niebezpieczeństw pozwala nam dojrzewać, a najlepiej niech to będzie świadomość własnej uwagi, od ktrórej zależy, czy w porę niebezpieczeństwo zostanie rozpoznane czy też nie. Np. idziemy do pracy, bylejakiej, bo dobrze zapłacą lub będziemy mieli na życie, nie zainteresowani środowiskiem jakie w tej pracy jest, postawą szefów, wpływem firmy na otoczenie. Taka sytuacja często rodzi wiele problemów, rodzi się wiele powodów, do cierpień, poczucie poniżenia, wykorzystywania, brak prawdziwych związków pomiędzy ludźmi, którzy są jedynie zainteresowani robieniem kariery, praca w świątki i piątki do późnych godzin. Potem przychodzi narzekanie - dlaczego Bóg lub ktoś inny stworzył taki okropny świat i niezwykle rzadko jest to refleksja w rodzaju: dlaczego byłem na tyle nieuważny, aby wchodzić w coś, o czym powinienem wiedzieć, że bardzo mocno skomplikuje moje życie.
Ludzie, chcąc eliminować te różne zagrożenia, np. wyzysk w pracy tworzą różne kontrolne organizacje, chyba stworzyli organizję na każdy element życia, który rodzi problemy, nasz świat, to świat dziesiątków tysięcy organizacji powołonych do walki ze złem (i bardzo mało organizacji zajmujących się twórczością, wyznaczaniem nowych horyzontów). Taka organizacja z pozoru daje wygodę, bo np. nie muszę uważać co kupuję, bo uważa za mnie sanepid, on powinien mi gwarantować dobrą jakość pożywienia. Ale to fikcja, tak samo fikcją jest sądzenie, że policja jest w stanie za nas przeciwdziałać przestępczości - nie przeciwdziała, bo nie może - organizacje powołane do czynienia dobra nie tylko nie sprawdzają się, ale i są zbyteczne w sytuacjach, kiedy ten zwyczajny człowiek po prostu jest uważny, mądry, uczący się i dba o własne podwórko. Np. wyzysk według mnie istnieje nie za sprawą wyzyskujących, ale za zgodą wyzyskiwanych.
Oczywiście sprawy nie są do końca tak proste, w skali społeczeństw są nawet niezwykle skomplikowane, jednak w skali jednego człowieka... ten człowiek może nie zgodzić się na wszystko, w czym dostrzeże zagrożenia, jego cierpienie zależy więc w dużej mierze od tego, czy ma zdolność obserwacji otoczenia w którym żyje (czyli też nie ulegania stereotypom), bo jeśli ma to, to w mojej ocenie zrozumienie i podpowiedzi zaczną już przychodzić same.
Jeżeli poważnie myślimy o reagowaniu na cierpienie, to przecież musimy sięgać jego źródeł, np. to, że musimy pracować, aby żyć, nie jest dowodem na to, aby godzić się na byle jaką pracę w warunkach niepszanowania godności ludzkiej, ale jak w tym przykładzie, bardzo często pomijamy tą kwestię - znalezienie pracy, jakiejkolwiek pracy jest dla nas dobrem samym w sobie, niepodważalnym i nie wnikamy już w inne kwestie, nasze rozumowanie rozpoczyna się od pewników, które są bardzo wątpliwe.
Jednak to tylko przykłady, aktywność ludzka istnieje w wielu obszarach i w wielu ma ona podobną formę, np. domy dziecka lub bieda nie wydają się być naszym (osobistym) problemem, są od tego inni (inni często nie pochodzą z naszego otoczenia), ale efekt jest taki, że wokól nas powstaje patologiczne środowisko, a problemy tego środowiska zaczynają także dotyczyć nas samych.
Życie stawia wyzwania i według mnie nie chodzi o to, aby przestało je stawiać, aby zapanował hedonistyczny porządek, ale abyśmy uczyli się sprostać tym wyzwaniom - nie nauczyli, nie w czasie dokonanym, ale cały czas uczyli się, bo trudno sobie wyobrazić aż taką stagnację w życiu, by to przestało dostarczać nam nowych, dotąd nieznanych jeszcze wyzwań. Dla małego dziecka wyzwaniem jest kuchnia, ogromnie groźne miejsca; noże, kuchenka, mikrofala, chroniąc je przed tymi zagrożeniami po prostu możemu mu zabronić wchodzić do kuchni, ale czy to byłoby mądre? Na pewno nie, nasze starania kierują się raczej w stronę, aby zrozumiało zagrożenie, bo tylko w ten sposób poczuje się bezpiecznie.
|
|
 | | gooa (746 punktów) | >. Można też wziąć przykład od siebie, np. widzimy świat przyrody w którym jedno stworzenie zjada inne lub co jeszcze gorsze - rani je okrutnie, a te następnie, w niemiłosiernych cierpieniach dogorywa wiele dni. Widzimy to, ale nie ingerujemy, nie staramy się ucywilizować lwa lub wilka, dlaczego? Ponieważ nasza ingerencja zburzyłaby porządek tego świata,
Czlowiek nie narzuca i nie oczkuje milosci od zwierzat, nigdy rowniez nie "oglaszal" sie jako istota doskonala i absolutna.
|
|
| leo_z (935 punktów) | AnakinCzytając posty tego wątku nasuwa mi się spostrzeżenie, że wierzący w Boga - przydając mu wszelakie akcesoria doskonałości, automatycznie zezwalają na partactwo w dziedzinie, w której manifestuje ON swoją obecność i udział na obraz i podobieństwo swoje. Jak to jest możliwe, że "Jego dzieło" działa jak szwajcarski zegarek w sferze praw fizyki, chemii itd. nie zezwalając w działaniu na żadną dowolność, natomiast w sferze życia i zasad go normujących zabrakło mu już inwencji twórczej i wygląda to wszystko jakby ktoś sypnął piachem w tryby. Parę dni temu była rocznica Auschwitz i jedna z osób, której "to piekło" było udziałem stwierdziła, że po tym co przeżyła nie stać już jej na "wiarę". Cierpienie to nie tylko ból i nie można mu przydać li tylko roli stymulatora dla naszych działań i reakcji. Cierpimy na różne sposoby i w przeważającej ilości przypadków nasze cierpienie ma wymiar jednostkowy. Jest wątpliwym, że Bóg jednostkowo - każdemu z nas z osobna, dozuje cierpienie fizyczne i duchowe. Jeżeli ktoś - poprzez swoją wolną wolę czyni cierpienie - od rzeźnika, poprzez lekarza do oprawcy i mordercy, w każdym takim jednostkowym zdarzeniu jest zawarta przyczynowość skutkująca na innych. W przypadku takim wolna wola "inicjatora cierpienia" miesza się już z "boskim projektem tworzenia" i powoduje, że "wolna wola" staje się nadrzędna nad "boski plan". Czy jest możliwe aby w "miłosierdziu boskim" mieściły się osoby zdeformowane fizycznie i umysłowo od urodzenia, czemu ma służyć cierpienie osób nieuleczalnie chorych na raka - czy li tylko dla dowartościowania samarytan pomagającym tymże osobom. Jeżeli miałoby tak być ...nie można tego nazwać inaczej niż tylko "boską obłudą". Nasuwa się kolejne pytanie: czy aby uzmysłowić przed Bogiem (kara za wyrządzone zło) Hitlerowi jego występek, potrzebne było ponad 50 milionów istnień ludzkich. Anakin mam dla Ciebie taką sobie radę-spostrzeżenie. Jeżeli przy Twoim cierpieniu wiara pozwala Ci radzić sobie z tym "lepiej" - nie pytaj się czy Bóg istnieje, tylko wierz - bo to ma sens. Jeżeli wiara Ci nie wystarcza - poznaj cierpienie tak jak poznaje się wroga... zacznij walkę. W ten sposób pewna znana mi osoba pokonała raka - zwyciężyła najpierw swoją psychikę, a następnie poprzez dogłębne poznanie tematu oraz różnorodność sposobów przeciwdziałania - głównego wroga tj. raka. Życzę wiary lub samozaparcia. Pozdrawiam
|
|
 | | Anakin | LEO_Z. Dziękuję ci za pomoc i radę. Ja osobiście myślę, że Bóg jest miłością i dlatego obdarzył swoje stworzenia wolną wolą. A ceną wolności jest możliwość istnienia dobra i zła. Moim zdaniem (wynikłym z wiary), część cierpień sprowadzają ludzie część demony, a część zdarzenia losowe. Wiara biblijna, daje mi nadzieję, że kiedyś Bóg z tym skończy. A narazie musi mieć jakieś poważne powody, że do tego dopuszcza.
Szanuje zdanie osób niewierzących i sam proszę o szacunek.
Cieplutko pozdrawiam. 8)
|
|
|  | | Iwona | Mysle,ze Bo  g przeplata nam cierpieni ze szczesciem w nieproporcjonalnych proporcjach!!!!!
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|