Od paru lat zmagam się z tym podstawowym pytaniem. Czy religia jest potrzebna. Odrzuciłam Boga-jak wielu. Zaczynając nową szkołe rok temu pomyślałam.."dam szanse". Co prawda nadal nie uczęszczałąm do kościołą, wyśmiewałam tych, którzy próbowali mi coś wytłumaczyć. Przez cały rok zastanawiałąm się czy nie zrezygnować z katechezy w szkole. Wdałam sie w rzecz, którą kościół potępia, ale to juz moja sprawa. Chodzi mi o to, że nie wiem co mówiło mi, żeby dać szanse tym, którzy nauczają. Dałam. I dzisiaj pierwszy raz w życiu...okazało się, że wiara, że religia to nie system zakazów..ona co najwyżej pokazuje nam jak powinniśmy jak możemy żyć. Okazało się, że moje poglądy, które tyle tworzyłam i kształtowałam przeciwko Bogu, stały się raczej drogą do niego, gdyż on ma prawdziwą wolną wole....miłośc Boga to wolna wola, i właśnie taka miłośc do drugiego człowieka jest prawdziwa, kiedy szanujemy jego decyzje. Ktoś powie, "ale jest tyle cierpienia na świecie. Dlaczego?"... Prawda jest go wiele, ale czy Jezus sam z własnej woli nie umierał za nas....żeby pokazać jak człowiek może kochać..jak uczyć się Boga i od Boga??. Kosciół jednak wyjaśnia wiele..trzeba było dać tylko szanse i trafić na katechete z prawdziwego zdarzenia. Czy nadal uważacie, że religia jest niepotrzebna??? |