Mam 15 lat i zaczynam mieć wątpliwości co do mojej religii, na przykład czy on istnieje, dlaczego ufamy komuś, kogo nigdy nie widzieliśmy, dlaczego Bóg nie chce, żebyśmy kochali kogo chcemy, bez względu na to, czy to kobieta czy mężczyzna, i co jeśli to po prostu mechanizm radzenia sobie ze śmiercią, skoro ludzie się jej boją, a wiara w to, że trafimy do raju, pomaga się uspokoić. Czy to normalne, bo czuję się taka winna i nie chcę pytać mojej rodziny (która jest religijna), bo oni tak naprawdę mnie nie rozumieją i zaczną mówić, że w ogóle nie powinnam mieć wątpliwości, albo się zdenerwuję. |