Chciałbym polecić art. "Nasi drodzy święci" na s. 68 w najnowszym "Newsweeku". Całkiem dobry. Pokazuje "od kuchni" "fabrykę świętych". Zdaje się, że to dla Watykanu jeszcze jedno źródło dochodu i dlatego tylu ich się namnożyło. Na błogosławionego trzeba wydać 20-120 tys. $ (zależnie od regionu świata). Na świętego x2 czyli 200 tys. $ trzeba mieć odłożone. A jak to się zwraca...? Tutaj kapitalnie kłania się "Czas religii" (oglądałem w jedynym kinie w całym 3city!). W artykule nie ma o tym słowa, chociaż aż sie prosi. Acha - wątek groteskowy - największe problemy są z... cudami. Bez cudu ani rusz. Sine qua non wejścia do tego elitarnego grona. Aktualnie szuka się jakiegoś cudu dla Wyszyńskiego. Myślicie, że się znajdzie?  )) Można to załatwić tak jak z Matką Teresą - znaleziono jakąś babkę w Indiach, której wmówiono, że rak cofnął jej się od medalika z jej wizerunkiem chociaż jej mąż mówił, że to kabaret i bujda na resorach. Mam przeczucie, że przy takich "mocach przerobowych" jak dziś pojawi się wreszcie komercjalizacja i jakiś quasi-rynek. Będzie tak jak z kupowaniem dzisiaj tytułów hrabiowskich. Najciekawszą informacją było to, że do aureoli szykuje się Angielka, założycielka ruchów katolickich, której zdażyło się... usunąć ciążę! I to się nazywa LIBERALIZACJA! |