Dzien dobry W tekście: "Ja, wierzący ateista" znalazłem pewien fragment, który nie do końca rozumiem. Autor wyjaśnia w nim, ze ateista to nie jest ktoś, to twierdzi, ze "Boga nie ma", ale jest to człowiek, który jedynie nie bierze Go pod uwagę. Mnie się dotąd wydawało, ze ateista to jest właśnie ktoś taki, jak opisany w tymże tekście antyteista. Zaś stanowisko nie brania Boga pod uwagę przynależy się agnostykowi. Proszę o wyjaśnienie pozdr. Panzer General |