Witam. Wpadłem na szatański pomysł. Co więcej dotyczy religii. Na początek zaznaczam, że ograniczam się do tych religii, które uznają, że istnieje istota najwyższa zwana bogiem/boginią. Nie musi to być monoteizm- ważne by któryś bóg/bogini był/a istotą najwyższą jeśli jest kilkoro. Wiecie, takie założenie, że szczyt hierarchi jest obsadzony. Pierwsza część pomysłu polega by na potrzeby zabawy założyć, że bóg/bogini istnieje. Druga, że między mną a tym tworem próżno szukać nici porozumienia. Innymi słowy, jesteśmy sobie obojętni i nie rozmawiamy ze sobą. Bo przecież tak jest! Nawet wierzący to wiedzą- gadał dziad do obrazu, a obraz ni razu! Chodzi mi o to, że samo założenie, że bogini/bóg istnieje nie prowadzi gdziekolwiek. Jakoś tak zawsze okazuje się, że kapłani mogą słyszeć boginię/boga, a my nie. Choć ja osobiście to nie dowierzam kapłanom. A jeszcze ciekawiej jest, gdy przyjmie się, że jednak jakoś bogini/bóg przemawia. Powstaje pytanie, czemu mam słuchać? Wpierw musiałbym uwierzyć w dobrą wolę tego czegoś. A jak tu wierzyć, gdy szantażuje się mnie Piekłem (w zależności od religii bywa różnie nazywane)!!! Toż to wymuszenie, jakie stosują pospolici przestępcy! Trochę zaczynam wątpić w najwyższość istoty najwyższej, ale nic. Przecież to i tak nie zmienia odpowiedzi, że nie muszę!! Przecież widać, że ta stara chabeta w niebiosach i tak nie rusza się by cokolwiek zrobić! To jacy się stajecie jest Waszą zasługą czy winą, bo macie wybór (i odpowiedzialność za tenże). I żadne wątpliwe.. |