Racjonalista - Strona głównaDo treści
Tron dla siły?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
19-02-2005 13:43Zły_jeżTron dla siły?
Czy powinienem, jako satanista, bezgranicznie ufać słowom jakiegokolwiek człowieka, kimkolwiek by on dla mnie nie był? Przyjmuję, zresztą nie bezpodstawnie, iż Fryderyk Nietzsche stworzył podwaliny we współczesnej filozofii, z których wyrósł kierunek powszechnie określany jako satanizm. Na Jego pracach opierał się częściowo Szandor LaVey, pisząc swoją słynną "Biblię". Przed każdym człowiekiem, chcącym poznać i zrozumieć swoją naturę, staje w pewnym wieku poważny problem. Problem wyboru drogi. Jednej z dwóch... Pierwszą drogą, wg. Nietzschego, jest droga SŁABEGO. Słaby nie ma jasno sprecyzowanego światopoglądu, jest prawdopodbnie [ściśle ujmująć ] beztalenciem, człowiekiem obdarzonym przez los podłymi genami, jednocześnie posiadającym tzw. "moralność chrześcijańską" [wg. mnie brak moralności, tzn. totalna hipokryzja, ale nie będę w to wnikał - zainteresowanych odsyłam do "Biblii Szatana"]. Jest to pełzający po Ziemi bezcelowo robak, którego należy rozdeptać. Nie jesteś mu nic winien - to on powinien Tobie służyć z racji tego, że Ty jesteś Silny. Człowiek zwany SILNYM jest przepełniony dostojnością, siłą psychiczną [po części silnie rozwiniętą osobowością i intelektem, nieobecnym wśród większości Bożych Owieczek, w innej mierze po prostu silną psychiką], wielkim ego [co czyni go niepodatnym na wolę niczyją oprócz swojej własnej], talentem [jakimkolwiek, ważne jest tutaj określenie "twórczym"], o doskonałych genach i przede wszystkim WŁADCZYM. Wg. Nietzschego problem Ludzi Słabych nie istnieje - został przez Niego zburzony, a jeśli jeszcze gdzieś istnieje, nie będzie istniał długo. Obija się to częściowo o Jego sposób pojmowania chrześcijaństwa:
   "USTAWA PRZECIWKO CHRZEŚCIJAŃSTWU
(wydana w dniu zbawienia, pierwszego dnia roku 1)
(30 września 1888 według błędnej chronologii)
Śmiertelna wojna z występkiem:
chrześcijaństwo jest występkiem
Ustęp pierwszy.- Występkiem jest wszelka sprzeczność z naturą. Najwystępniejszym rodzajem człowieka jest kapłan : naucza on sprzeczności z naturą. Kapłana zwalcza się nie argumentami, lecz więzieniem.
Ustęp drugi.- Wszelki udział w nabożeństwach jest zamachem na obyczajność publiczną. Wobec protestantów należy być surowszym niż wobec katolików, wobec wszelkich liberalnych protestantów surowszym wobec protestantów ortodoksyjnych. Przestępczy charakter bycia chrześcijaninem wzrasta, w miarę jak chrześcijanin posiłkuje się nauką. Zatem zbrodniarzem nad zbrodniarzami jest filozof.
Ustęp trzeci.- Przeklęte miejsce, w którym chrześcijaństwo wysiadywało swe bazyliszkowe jaja, ma zostać zrównane z ziemią i być postrachem dla całej potomności jako miejsce nikczemne. Należy na nim hodować jadowite węże.
Ustęp czwarty.- Kazania o czystości płciowej są publicznym podżeganiem do sprzeczności z naturą. Wszelkie pogardzanie życiem płciowym, wszelkie brukanie go pojęciem nieczystości jest prawdziwym grzechem przeciwko Duchowi Świętemu życia.
Ustęp piąty.- Spożywanie posiłku z kapłanem przy jednym stole wyklucza, ekskomunikuje z prawego społeczeństwa. Kapłan jest naszym czandalą- należy go poniewierać, morzyć głodem, przegnać na wszelką pustynię.
Ustęp szósty.- Historię "świętą" należy nazwać mianem, na które ona zasługuje, mianem historii przeklętej; słów : "Bóg", "Zbawiciel", "Odkupiciel", "święty" należy używać jako obelg, jako znamion przestępcy.
Ustęp siódmy.- Reszta wynika z powyższego.
Antychrześcijanin" [Fryderyk Nietzsche: "Antychrześcijanin. Przekleństwo Chrześcijaństwa."]   
Dlaczego Nietzsche był tak gorącym antychrześcijaninem? Odpowiedzi są banalnie proste, wystarczy tylko troche wysilku! Chrześcijaństwo popełnia wobec człowieka najcięższy z grzechów... Tym grzechem jest głupota, którą krzewi wśród swoich wyznawców, indoktrynując ich od małego. To chrześcijaństwo łamie indywidualność, łamiąc nasze ego - poprzez wszystkie tzw. "cnoty" i "grzechy". Myślący człowiek nie potrzebuje Dekalogu, żeby wiedzieć, iż zabijanie niewinnych istot im nie służy Jeśli ktoś uważa inaczej, nie jest godzien miana satanisty i powinien być usunięty ze społeczeństwa. Czy przed pojawieniem się na Ziemi Jezusa z Nazaretu ludzie mordowali się nawzajem bez żadnego powodu? Nie sądzę... Były wojny, głód i choroby, tak samo, jak jest dzisiaj... Choć być może byłoby dziś mniej wojen o podłożu religijnym, gdyby nie istniało chrześcijaństwo oraz islam - druga, jakże "wspaniała" religia... Ludzie potrafili za to cieszyć się życiem, a przede wszystkim, byli radośni, co służyło dobrze ich psychice. Chrześcijaństwo każe Ci stale martwić się o rzeczy, tzw. "grzechy", których w większości nie jesteś w stanie pominąć, bo wynika to z Twojej natury - natury bycia człowiekiem. Chrześcijaństwo zrzuca z piedestału kult życia ziemskiego, płodności i prawdziwej radości, których symbolem był grecki bóg Dionizos, jak i mnóstwo innych bogańskich bożków, przezwanych szyderczo "Szatanami". "Oto przykład: człowiek wyobraził sobie Niebo. I pozbawił je najwyższej rozkoszy - życia seksualnego. To przecież tak, jakgdyby osobie zagubionej i ginącej na pozbawionej wody pustyni - powiedział jej Wybawiciel: żeby wybrała sobie wszystkie z dawna upragnione rzeczy, wyrzekając się jednej. I ta osoba zrezygnowałaby z wody. Niebo człowieka jest takie, jakie on sam: dziwne, interesujące, zdumiewające i groteskowe. Daję Wam słowo, nie ma w nim ani jednej atrakcji, którą on rzeczywiście ceni. Składa się zupełnie i całkowicie z rozrywek, o które absolutnie nie dba tutaj, na Ziemi. A przecież jest w 100% pewnien, że będzie je lubił w Niebie. Czy to nie ciekawe?" [Mark Twain, "Listy z Ziemi"] Takich przykładów mógłbym wysypać mnóstwo, ale to temat na osobny artykuł Pragnę skupić się nad postawionym pytaniem: czy powinienem przyjmować bezkrytycznie wszystko, o czym przekonuje mnie w sposób LOGICZNY Nietzsche, a jest niezgodne z moją prawdziwą naturą?
Odpowiedź jest oczywista, i brzmi: "nie". Czy mogę wobec tego nazwać się satanistą? Tak. Ponieważ jestem człowiekiem myślącym, a dla takich właśnie ludzi jest ta filozofia. Nietzsche mówi mi, ż

żły_jeż
C.d
mówi mi, że mam zabijać. Księży, którzy są prawdziwym złem, oraz słabych ludzi. Ja nie mogę się jednak z tym pogodzić - nie leży w mojej naturze krzywdzenie jakichkolwiek stworzeń, które nie wyrządziły mi bezpośrednio krzywdy, nawet, jeśli wyrządziłyby ją komuś innemu [vide księża całej ludzkości, jak wcześniej powiedział Nietzsche, z czym się zgadzam]... Dlatego mam prawo nazywać się satanistą. Dlatego, że satanizm to religia rozumu, światła, obalenia ciemnych mitów chrześcijaństwa o Niebie i Piekle, o starcu z siwą brodą zwanym Bogiem, o złym diable każącym mi mieć dziewczynę [w celu - przede wszystkim - zaspokajania głębszych potrzeb emocjonalnych , tudzież kopulacji, co jest przecież "nieczyste"] i jego okrótnych diabełkach gotujących smołę w kotłach... Swoją drogą, nawet LaVey twierdzi podobnie - odżuca bezpodstawną agresję. Wspomniałem o tym jednak dlatego, iż wśród dzisiejszych satanistów istnieje ogromna ich liczba odrzucająca laveyanizm. Mimo tego, iż nie jestem "beztalenciem" [pewien szczególny talent posiadam, który znają osoby mi bliskie], nie jestem idiotą, ani bezładnie podróżującym po Ziemi robakiem. Jestem jednak osobą wg. Nietzschego SŁABĄ, a smiem nazywać się satanistą. Wolę, mimo tego, co wykłada mi mój ulubiony myśliciel, zabijać księży logicznymi argumentami. Jestem satanistą, gdyż staję w opozycji do każdej religii "prawej strony ścieżki" i "czczę" [tak, JEDYNIE w cudzysłowiu...] największego opozycjonistę tych religii, zwanego przez nie Szatanem. Mam doskonały oręż, którego nie będzie w stanie powstrzymać żadna zbroja plugawych kłamstw. Jest to wg. mnie istota satanizmu. To jest właśnie kult rozumu - kult intelektu, który potrafi dostarczać nam doskonałej broni przeciwko prawdziwym robakom. Dlaczego nazywam księży [choć nie tylko ich, nazywam tak wszystkich kapłanów jakichkolwiek religii] robakami? Nie będę się tutaj produkował na ten temat, bo nie zamierzam powtarzać tego, co już zostało powiedziane.
KOKOSfly
Wstawię sobie komentarz. Przyznaję, że nie dotyczy on bezpośrednio tematu, ale pozowolę sobie go napisać.

Jestem już po prostu do głębi znudzony podobnymi tematami - lżenie na religie, wytykanie jakież to one czynią zło i jakie są bezsensowne. Kiedyś była to forma protestu, dzisiaj jest na fali pisać takie rzeczy, jest to sprawa trendy i modna. Coś złego, to ksiądz; co złe, to Kościół. Tchnie to już po prostu banałem - chcesz uchodzić za popularnego, to jeździj po wierze, wytykaj błędy.

Ech, szkoda tylko, że przy tej całej analizie nie bierze się pod uwagę i dobrych stron, a brnie się w to, co najgorsze. Częstokroć także czyni się anachronizmy, przeinaczenia... ale, polemiki się już nie podejmuję, bo nie ma sensu - fora mają to do siebie, że ludzie jeszcze bardziej potrafią się utwierdzić w swoich poglądach niż je zmienić.

yaotzin (257 punktów)
>Wstawię sobie komentarz. Przyznaję, że nie dotyczy on bezpośrednio tematu, ale pozowolę sobie go napisać.

Jezeli ten komentarz nie dotyczy tematu to po co go tutaj wstawiasz??

A może Bóg mnie sobie upatrzył na ateistę?
KOKOSfly
Wstawiam go tu, gdyż ten temat pokusił mnie o taką refleksję.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Chyba nie myślisz, że ta ustawa przeciwko chrześcijaństwu jest jakimś wykładem poglądów Nietzschego jak należy robić "be" chrześcijanom. To jest po prostu egzaltowana forma wyrażenia jego bezbrzeżnego potępiania chrześcijaństwa, jako czystej choroby i czynnika rozkładowego. Niektóre formy retoryczne mają to do siebie, że nie odczytuje się ich dosłownie.

Dlatego też kompletną bzdurą, którą muszę sprostować, jest pisanie, że Nietzsche zachęcał do zabijania księży. To wynika po prostu z niezrozumienia jego utworu. W "normalnym" tekście we fragmencie o prześladowaniu chrześcijan pisał wyraźnie co o tym myśli:

"śmierć męczeńska zawsze była wielkim nieszczęściem w dziejach: u w o d z i ł a... (...) Męczennicy szkodzili prawdzie... Jeszcze dziś wystarcza surowość prześladowań, aby nawet najbardziej obojętne w sobie samym sekciarstwo otrzymało czcigodną nazwę - Jakże to? czy wartość jakiejś sprawy może się zmienić, jeśli ktoś odda za nią życie. - Błąd, który się staje błędem czcigodnym, jest błędem, który ma większą siłę uwodzenia: czy sądzicie, panowie teologowie, że damy wam okazję, byście produkowali męczenników, ginących za wasze kłamstwa? - By odeprzeć jakąś sprawę, wystarczy ją z szacunkiem odłożyć na potem - w podobny sposób odpiera się również słowa teologów..."

Radzę na przyszłość czytać całość jego dzieł, a nie jakieś wyrywki publikowane tu i ówdzie.

O satanizmie nie piszę, bo się na nim nie wyznaję.

Natomiast co do drugiego pana: jak można mówić, że coś jest modne w społeczeństwie, kiedy w "main stream media" się o tym niemal wcale nie pisze?! Czy widziałeś może krytykę religii w Gazecie Wyborczej lub Telewizji Publicznej? Nieco więcej krytyki kościoła, ale i to nie za wiele, bo pisze się nieśmiało wzywając do korekcji pewnych nadużyć, które są niewątpliwe, wzywa się do poprawy. To nie jest to samo co racjonalistyczne wskazywanie szkodliwości społecznej kościoła. Nie ma racjonalistycznej krytyki religii i kościoła w głównych mediach, dlatego pisanie o tym w kategoriach mody przynajmniej w odniesieniu do Polski jest niepoważne. Po 89 nastąpił właśnie wysyp kokieteryjności względem kościoła i religii "osób publicznych". Krytykując religię czy kościół nigdy nie miałem świadomości, że robię coś co jest modne. Wręcz przeciwnie.
KOKOSfly
Oczywistym jest, że krytyka Kościoła i religii chrześcijańskiej nie jest wygłaszana w Gazecie Wyborczej bądź też Telewizji Publicznej, gdyż było by to:

1. niepoprawne politycznie w naszym katolickim kraju
2. obrażające uczucia polaków, co wiązałoby się z pozwami do sądu po odszkodowanie

Natomiast trend taki istnieje wśród wyedukowanej klasy wyższej bądź też średniej, niekiedy środowisku studenckim. Bardziej moze chodzi mi o to, że gdy ktoś chce zyskać trochę popularności i być postrzeganym jako osoba postępowa i jak najbardziej XXI wieczna, modnie jest pokrytykować Kościół i religię za jej głupotę.

Ktoś
>Bardziej moze chodzi mi o to, że gdy ktoś chce zyskać trochę popularności i być postrzeganym jako osoba postępowa
Zły_jeż bardzo chciał. Jak sądzisz Jeż to nazwisko czy ksywa nowego idola? Gdzie on właściwie jest?
> i jak najbardziej XXI wieczna, modnie jest pokrytykować Kościół i religię za jej głupotę.
Racjonalista skupia się na krytyce głupoty, potem pyta kto ją głosi i po co.
Jak sądzisz modnie jest być facetem czy kobietą bo myślę jaką wybrać płeć?
Ktoś
>Bardziej moze chodzi mi o to, że gdy ktoś chce zyskać trochę popularności i być postrzeganym jako osoba postępowa i jak najbardziej XXI wieczna,
Jeż na idola postępowości? Ciekawe czy Jeż to imię czy ksywa?
>modnie jest pokrytykować Kościół i religię za jej głupotę.
Racjonalista krytykuje głupotę a potem pyta kto ją głosi i po co.
Celem krytyki jest wyzwalanie działań prewencyjnych wobec skutków głupoty.
Krytyka głupoty jest dojrzałą postawą obywatelską.
Czy w kwesti trendów jest chęć bycia obywatelem?
Kim staje się student, wiesz? Powiem:
Spadkobiercą przegranego starego dziada i jego nierozwikłanych problemów społecznych.
KOKOSfly
>>Bardziej moze chodzi mi o to, że gdy ktoś chce zyskać trochę popularności i być postrzeganym jako osoba postępowa i jak najbardziej XXI wieczna,
>Jeż na idola postępowości? Ciekawe czy Jeż to imię czy ksywa?

>Racjonalista krytykuje głupotę a potem pyta kto ją głosi i po co.
>Celem krytyki jest wyzwalanie działań prewencyjnych wobec skutków głupoty.
>Krytyka głupoty jest dojrzałą postawą obywatelską.
>Czy w kwesti trendów jest chęć bycia obywatelem?

Odpowiem Ci najpierw porównaniem, drogi dyskutancie: niektórzy chcą zostać politykami po to, aby spełnić się w uczynkach dla swojego kraju, mają za motywację szlachetne pobudki. Są jednak tacy, jak mozemy o tym się przekonać, którzy robią to tylko dla pieniędzy. Przyrównując tekst do roli, sądzę, że jeż został by politykiem dla pieniędzy tak samo jak napisał tego posta nie dla racjonalnej krytyki, a dla ściągnięcia uwagi.

Dlaczego sądzę, że zrobił to dla tego celu, a nie krytykuje Kościoła z dojrzałej postawy obywatelskiej? Hahaha, otóz autor odsyła nas do jakiejś "Biblii Szatana"; przedstawia chrześcijaństwo w jak najgorszym świetle, bez żadnych porównań; nie czyni konstruktywnej krytyki tylko miesza z błotem, obraża, poleca zabijać księży dla naszego własnego "dobra"... to tekst ślepej nienawiści a nie konstruktywnej krytyki godnej dojrzałego obywatela.

Błagam, jeżeli taki ma być ów racjonalista, który tępi głupotę oraz nasz przykłady obywatel, to może dobrze by było stworzyć LPR - Ligę Polskich Racjonalistów i wysługiwać się tymi samymi metodami co bytny LPR.

ps. pozdrawiam zdrowych racjonalistów z "chłodnym" rozumem
ateusz
Bredzisz Waść
mariusz
Drogi kolego, skoro poruszasz ten temat na stronie racjonalisty, to znaczy, ze starasz sie myslec racjonalnie, ale czy rzeczywiscie? Na czym opiera sie twoja wiara? czy mozesz udowodnic istnienie szatana? Mysle,ze jast to nic innego jak forma podkreslenia swojego Ja, moze forma jakiegos buntu czy proba zwrocenia na siebie uwagi. Szatan to zlo, dlaczego chcesz go czcic?
yaotzin (257 punktów)
>Drogi kolego, skoro poruszasz ten temat na stronie racjonalisty, to znaczy, ze starasz sie myslec racjonalnie, ale czy rzeczywiscie? Na czym opiera sie twoja wiara? czy mozesz udowodnic istnienie szatana? Mysle,ze jast to nic innego jak forma podkreslenia swojego Ja, moze forma jakiegos buntu czy proba zwrocenia na siebie uwagi. Szatan to zlo, dlaczego chcesz go czcic?
>

Szatan nie jest jakims realnym tworem tylko wyobrazeniem wszystkich rozkoszy czlowieka czyli tego co zabraniaja religie roznej masci. Odsylam do lektury La Veya.
A może Bóg mnie sobie upatrzył na ateistę?
czesław
...z tego jeża to naprawdę najdorodniejszy burak, jakiego widziałem. No, ale to moje prywatne zdanie.
Ale nie może on być szatanistą, skoro śpiewają mu kolędy. Sami znacie ten tekst:
"Jeżu malusieńki! Leżysz nagusieńki!
zła natura nie dała mu
cennej inteligencji...!"
Teresa
>Problem wyboru drogi. Jednej z dwóch... Pierwszą drogą, wg. Nietzschego, jest droga SŁABEGO.

"SŁABEGO"? Problem w tym, że nie da się pokonać zła inaczej jak tylko dobrem. Może próbowałeś? Bycie dobrym tylko pozornie świadczy o słabości, tak naprawdę jest to wyraz największej siły ducha i charakteru!

>Słaby nie ma jasno sprecyzowanego światopoglądu, jest prawdopodbnie [ściśle ujmująć ] beztalenciem, człowiekiem obdarzonym przez los podłymi genami, jednocześnie

Nieprawda. Człowiek (każdy) jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga.

>Jest to pełzający po Ziemi bezcelowo robak, którego należy rozdeptać. Nie jesteś mu nic winien - to on powinien Tobie służyć z racji tego, że Ty jesteś Silny.

Nieprawda. Nie racji tego, że jesteś silny, tylko "z miłości":
"Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością." (List do Rzymian 13:8)

>Człowiek zwany SILNYM jest przepełniony dostojnością, siłą psychiczną [po części silnie rozwiniętą osobowością i intelektem, nieobecnym wśród większości Bożych Owieczek, w innej mierze po prostu silną psychiką], wielkim ego [co czyni go niepodatnym na wolę niczyją oprócz swojej własnej], talentem [jakimkolwiek, ważne jest tutaj określenie "twórczym"], o doskonałych genach i przede wszystkim WŁADCZYM.

Historia ludzkości udowodniła, ze owa "potęga" człowieka jest czymś najmniej stałym ze wszystkich osiągnięć. Nie mówiąc już, że "wiara" w istniejącą "potęgę" polega tylko na chęci utrzymania jej lub na chęci poddania się jej. Tak naprawdę pomija ona możliwości ludzkiego rozwoju i do niczego więcej nie motywuje.

Itd. Itd.
Twe zarzuty wobec chrz. są głęboko niesłuszne. Współczuję Ci, bo walczysz w swojej główie z jakąś "karykaturą" chrześcijaństwa.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Natomiast trend taki istnieje wśród wyedukowanej klasy wyższej bądź też średniej, niekiedy środowisku studenckim. Bardziej moze chodzi mi o to, że gdy ktoś chce zyskać trochę popularności i być postrzeganym jako osoba postępowa i jak najbardziej XXI wieczna, modnie jest pokrytykować Kościół i religię za jej głupotę.

Te opinie chyba opierasz na jakichś wewnętrznych odczuciach, bo ja nie odnoszę takiego wrażenia. Choć naprawdę nie miałbym nic przeciw temu. Twierdzenie, że za krytykę kościoła i religii można zdobyć sobie popularność jest niepoważna. Zgadzam się, że warstwy wyedukowane są coraz krytyczniejsze względem kościoła, nieskore do osobistego zaangażowania w celebry, ale jednak dominują postawy traktowania kościoła i religii z paternalistyczną wyrozumiałością: lud musi w coś wierzyć, silne są trendy godzenia religii z nauką. Sądzę natomiast, że to się będzie zmieniać, ale twierdzić, że teraz modna jest krytyka religii i kościoła jest naprawdę niepoważne. Sądzę zresztą, że ona stanie się modna, kiedy mnie już totalnie znudzi
Ostatnio np. zauważam, że zaczyna mnie lekko irytować coraz większa monotematyczność wielu dyskusji na forum. Brak mi tutaj dyskusji na naprawdę doniosłe dla racjonalisty światopoglądowo i społecznie sprawy, jak zmiany cywilizacyjne związane z rozwojem nauki i techniki i ich wpływ na humanizm, etykę, światopogląd; społeczeństwo informacyjne, e-generacja, cyberkultura, wirtualne społeczności, socjologia i psychologia internetu, pobudzanie aktywności społecznej Polaków, rozwój demokracji, ekologia, nowe idee, ruchy, teorie... To wszystko mnie interesuje, każdy pojawiający się wątek tego rodzaju czytam z ciekawością, a te religijno kościelne ... no cóż. Religia (przynajmniej tradycyjna) i kościół to dla mnie już muzeum, lamus, średniowiecze, prawdę mówiąc brzydzę się tym, to jak upierdliwa zmurszała chata, niech sama się rozpadnie, należy budować gdzie indziej, coś nowego, coś własnego. W Racjonaliście będzie to widoczne. Kiedyś krytyka religii i kościoła stanowiła może 90%, w nowych tekstach mniej jak połowę. Powinno spaść do parunastu procent za jakiś czas. Nie dlatego, że staję (stajemy) się bardziej ugodowi względem religii i kościoła, ale dlatego właśnie, że chcę podejmować to co jest naprawdę doniosłe dla racjonalistów.
KOKOSfly
Cóż, być może są to moje własne odczucia, ale kto ich nie posiada. Kiedy ktoś mocno krytykuje wiarę lub instytucje kościele popierając to ciągle tymi samymi, wytartymi argumentami, powołując się na wojny religijne i tym podobne, jest to dla mnie prawie zawsze chęć zdobycia popularności jako indywidualista nie wierzący w Boga, osobowość poza tym "głupim światkiem" chrześcijan. W gruncie rzeczy bycie nonkonformistą, jedynym w swoim rodzaju człowiekiem spoza masy jest silnie propagowane przez trendy zachodu. Widzenie sprawy mam takie: modnie być w elitach intelektualnych ateistą bo to wyróżnia i nobilituje do miana lepszego od tych wierzących mas. No, ale oczywiście można się ze mną nie zgodzić - to moje tego wątku.

>Ostatnio np. zauważam, że zaczyna mnie lekko irytować coraz większa monotematyczność wielu dyskusji na forum. Brak mi tutaj dyskusji na naprawdę doniosłe dla racjonalisty światopoglądowo i społecznie sprawy, jak zmiany cywilizacyjne związane z rozwojem nauki i techniki i ich wpływ na humanizm, etykę, światopogląd; społeczeństwo informacyjne, e-generacja, cyberkultura, wirtualne społeczności, socjologia i psychologia internetu, pobudzanie aktywności społecznej Polaków, rozwój demokracji, ekologia, nowe idee, ruchy, teorie... To wszystko mnie interesuje, każdy pojawiający się wątek tego rodzaju czytam z ciekawością, a te religijno kościelne (...) Nie dlatego, że staję (stajemy) się bardziej ugodowi względem religii i kościoła, ale dlatego właśnie, że chcę podejmować to co jest naprawdę doniosłe dla racjonalistów.

Zupełnie się z Tobą zgodzę. Także nużą mnie te wywody o wierze i Kościele, choć trochę z innych powodów niż Twoje. Chcialbym też dyskutować na innymi kwestiami, bardziej znaczącymi dla przyszłości - polemizować nad czymś co ma sens i na co może się mieć wpływ. Dlatego też gorąco apeluję o to, co przedstawiłeś.

leo_z (935 punktów)
> Bycie dobrym tylko pozornie świadczy o słabości, tak naprawdę jest to wyraz największej siły ducha i charakteru!
W jakimś innym, zaprzeszłym wątku używałem tego "porównania", które również tu pasuje, a z którego wynika, że działania skina należy uznać za"dobre", nacechowane "siłą ducha i charakteru" ponieważ uratował życie staruszka... przestając go kopać.

>>Słaby nie ma jasno sprecyzowanego światopoglądu, jest prawdopodbnie [ściśle ujmująć ] beztalenciem, człowiekiem obdarzonym przez los podłymi genami, jednocześnie
>Nieprawda. Człowiek (każdy) jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga.
w niczym nie podważyłaś tezy Zły_jeż'a, że owe geny "słabego" mogą być podłe, a on sam beztalenciem.
Jedyno co napewno zrobiłaś, to zasugerowałaś, że "reproduktorem" tych genów może być B.

>Nieprawda. Nie racji tego, że jesteś silny, tylko "z miłości":
Zastosowałem się do Twojej sugestii i popatrz co mi wyszło ...to on powinien Tobie służyć z racji tego, że Ty go miłujesz
zauważ, że człon początkowy stwierdzenia Zły_jeż'a pozostaje nadal aktualny tj. ...jest to pełzający po Ziemi bezcelowo robak, którego należy rozdeptać. Nie jesteś mu nic winien - to on powinien Tobie służyć (z racji tego, że Ty go miłujesz)
nie sądzisz, że ciekawe zestawienie

>Historia ludzkości udowodniła, ze owa "potęga" człowieka jest czymś najmniej stałym ze wszystkich osiągnięć. Nie mówiąc już, że "wiara" w istniejącą "potęgę" polega tylko na chęci utrzymania jej lub na chęci poddania się jej. Tak naprawdę pomija ona możliwości ludzkiego rozwoju i do niczego więcej nie motywuje.
Ciekawe, że jak jest mowa o potędze boskiej, to już takich dylematów nie zauważasz i nie wnosisz żadnych obiekcji np. co do stopniowania "wielkości" JP2

>Itd. Itd.
i tu się z Tobą całkowicie zgadzam

Prośba ogólna: Tereso... mniej misyjności, więcej rzeczowości



pozdrawiam
Teresa
>Prośba ogólna: Tereso... mniej misyjności, więcej rzeczowości

Dzięki za cenne rady . Postaram się jutro ustosunkowac się szczegółowo do Twoich uwag.
W swojej obronie dodam, że są ludzie, którzy rozumu nie chcą, ale pragną, żeby im do serca przemówić .
Teresa
>W jakimś innym, zaprzeszłym wątku używałem tego "porównania", które również tu pasuje, a z którego wynika, że działania skina należy uznać za"dobre", nacechowane "siłą ducha i charakteru" ponieważ uratował życie staruszka... przestając go kopać.

Działanie skina jest jednoznacznie złe. "Kopał, ale powstrzymał się" - to jest mniejsze zło, "kopał doprowadzając do śmierci" - to jest o wiele większe zło.

>>>Słaby nie ma jasno sprecyzowanego światopoglądu, jest prawdopodbnie [ściśle ujmująć ] beztalenciem, człowiekiem obdarzonym przez los podłymi genami, jednocześnie
>>Nieprawda. Człowiek (każdy) jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga.
>w niczym nie podważyłaś tezy Zły_jeż'a, że owe geny "słabego" mogą być podłe, a on sam beztalenciem. Jedyno co napewno zrobiłaś, to zasugerowałaś, że "reproduktorem" tych genów może być B.

Miałam na myśli godność każdego człowieka, bez względu na jego geny, bez względu na brak talentów - jest on stworzony na obraz i podobieństwo Boga (stworzony przez Boga), przez to jest Kimś Ważnym (WIPem ).

>Zastosowałem się do Twojej sugestii i popatrz co mi wyszło ...to ...

Chodzi mi o to, że pomiędzy ludźmi nie powinno być relacji "silny- słaby", "pan-niewolnik" tylko relacja miłości wzajemnej. Nie możliwe, żeby Zły_jeż nigdy w całym swoim życiu nie doświadczył miłości. Do tej miłości chciałam się odwołać.

>Ciekawe, że jak jest mowa o potędze boskiej, to już takich dylematów nie zauważasz i nie wnosisz żadnych obiekcji np. co do stopniowania "wielkości" JP2

W przypadku JP2 nie ma mowy o boskiej potędze. Dla mnie jest to przed wszystkim ziemska głowa Kościoła, ale i b. mądry człowiek . To, że ludzie go tak tytułują "Ojcze święty" kiedyś też mnie nawet drażniło, ale już od dawna nie robi na mnie żadnego wrażenia. Możesz poczytać parę jego dzieł, a myślę, że się mile rozczarujesz.

Pozdrawiam


leo_z (935 punktów)
Tereso , mój post był tylko odniesieniem do - moim subiektywnym zdaniem oczywiście, nie do końca przemyślanych konstrukcji odpowiedzi w kontekście cytowanych wypowiedzi Zły_jeż'a.
Chodziło mi tylko o pokazanie, że zbytnie "ideologizowanie" pojęciowe może wnosić całkiem inny wymiar logiczny. Stąd moja krotochwilna uwaga ...mniej misyjności, więcej rzeczowości

>Działanie skina jest jednoznacznie złe...
Tu nie chodziło o ocenę działania skina, lecz o niejako zbędne generalizowanie zawarte w Twoim stwierdzeniu Bycie dobrym (...) tylko pozornie świadczy o słabości, tak naprawdę jest to wyraz największej siły ducha i charakteru
Ja - w sposób nieco tendencyjny i przewrotny starałem się pokazać, że skin zaprzestając kopania wykazał się określonego autoramentu "dobrocią", która to dobroć - postrzegana jako dobry uczynek w kontekście użytego przez Ciebie uogólnienia, powinna zostać odebrana jako ...wyraz największej siły ducha i charakteru

>Miałam na myśli godność każdego człowieka...
tak na marginesie... Tereso jest oczywistym - przynajmniej dla mnie, co miałaś na myśli. Ale nie możesz zakładać, że dla wszystkich jest to takie oczywiste.
Negując sens stwierdzeń zawartych w wypowiedzi Zły_jeż'a nie wskazałeś o co opierasz swoje przekonanie poza jednym, że ...Człowiek (każdy) jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga. Z tego stwierdzenia nie wynika jednak, że swoją opinię ukierunkowujesz na poczucie "godności"
Zauważ, że Twoje założenie dot. stworzenia człowieka (vide Bóg) w żaden sposób nie określa czy człowiek ...jest ...czy nie jest (...) beztalenciem, człowiekiem obdarzonym przez los podłymi genami.
O ile zarzucasz Zły_jeż'owi mówienie nieprawdy, należało to jednak jakoś rzeczowo umotywować.

>Do tej miłości chciałam się odwołać...
Kwestią jest, kto i jakie atrybuty dla tej "miłości" przyda. Zważ z jakiej pozycji Zły_jeż przedstawia swoje "poglądy" a z jakiej Ty. Jego pojęcie "miłości" może nie mieć nic wspólnego z Twoim jej pojmowaniem. Może jego "miłość" uzewnętrznia się właśnie poprzez "rozdeptanie" maluczkich

Moja wina, zawiodła stylistyka zdania. Nie chodziło mi o wskazywanie "boskości" JP2, lecz o to, że owa przysłowiowa "wielkość" - w jakże wielorakiej różnorodności, jest szafowana w nadmiarze przez KK i postrzeganie przez wiernych osoby JP2 za jeden z takich przykładów posłużyło
Przypominam Twoje słowa ...Nie mówiąc już, że "wiara" w istniejącą "potęgę" polega tylko na chęci utrzymania jej lub na chęci poddania się jej. Tak naprawdę pomija ona możliwości ludzkiego rozwoju i do niczego więcej nie motywuje. Zestaw Twoje słowa z tym jak - w sposób wręcz przejaskrawiany, obecnie postrzegany jest JP2 i jakie to różnorodne przymioty "wielkości" są mu przydawane.

>Możesz poczytać parę jego dzieł, a myślę, że się mile rozczarujesz
owszem czytałem - może nie dogłębnie i nie tyle dzieł, co tematycznych opracowań. Abstrahując od religijnego, ogólnego kontekstu treści, uczciwie mogę przyznać, że sposób w jaki dany temat jest prezentowany, zastosowana argumentacja itd. znamionują człowieka o dużym intelekcie i rozległej wiedzy.


pozdrawiam
Teresa
>Tu nie chodziło o ocenę działania skina, lecz o niejako zbędne generalizowanie zawarte w Twoim stwierdzeniu Bycie dobrym (...) tylko pozornie świadczy o słabości, tak naprawdę jest to wyraz największej siły ducha i charakteru

Rozumiem, ale wg mnie to zdanie "Bycie dobrym (...) tylko pozornie świadczy o słabości, tak naprawdę jest to wyraz największej siły ducha i charakteru" jest jakoś prawdziwe. Wg mnie właściwą podstawą w obliczu zła jest zatrzymać łańcuch zła na sobie -nie stac się ani jego ofiarą ani nie przemienic się w kata - to jest b. trudne, bo zło można pokonać dobrem (im większe zło, tym 'ogromniejsze' musi byc dobro). Swoją drogą słyszałam o człowieku, który naprawdę (nieudanie) próbował zabić księdza, a potem po wielu latach sam został księdzem!

>>Miałam na myśli godność każdego człowieka...
>tak na marginesie... Tereso jest oczywistym - przynajmniej dla mnie, co miałaś na myśli. Ale nie możesz zakładać, że dla wszystkich jest to takie oczywiste.(...) Zauważ, że Twoje założenie dot. stworzenia człowieka (vide Bóg) w żaden sposób nie określa czy człowiek ...jest ...czy nie jest (...) beztalenciem, człowiekiem obdarzonym przez los podłymi genami. O ile zarzucasz Zły_jeż'owi mówienie nieprawdy, należało to jednak jakoś rzeczowo umotywować.

W chrz. Bóg - poza tym, że jest wolną osobą i duchem - jest istotą doskonałą, mocną, niezgłębioną, piękną, mądrą ....Absolutem, ideałem. Człowiek stworzony na obraz i podobieństwo powinien być Jego żywą ikoną.
A Zły_jez, też jest przecież stworzony na obraz i podobieństwo Boga.
W jaki więc sposób żywa ikona Boga mogłaby być beztalenciem albo "robakiem"???
Umiłowane dziecko Boga, wierzący, nie jest beztalenciem, jest "Synem Bożym" (przez Ducha św.), jest "napełniony wszelkim błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich", jest człowiekiem niebieskim.

>>Do tej miłości chciałam się odwołać...
>Kwestią jest, kto i jakie atrybuty dla tej "miłości" przyda. Zważ z jakiej pozycji Zły_jeż przedstawia swoje "poglądy" a z jakiej Ty. Jego pojęcie "miłości" może nie mieć nic wspólnego z Twoim jej pojmowaniem. Może jego "miłość" uzewnętrznia się właśnie poprzez "rozdeptanie" maluczkich

Wydaje mi się raczej, że zły_jeż, jeśli jest naprawdę SILNY, to nie musi rozdeptywać maluczkich... Masz rację, ze miłość jest doświadczeniem chyba bardzo indywidualnym..., ale nie jestem przekonana...

>Zestaw Twoje słowa z tym jak - w sposób wręcz przejaskrawiany, obecnie postrzegany jest JP2 i jakie to różnorodne przymioty "wielkości" są mu przydawane.

Przykro mi, ale naprawdę nie wiem, o jakich przymiotach wielkości mówisz, że są mu przydawane.

>owszem czytałem - może nie dogłębnie i nie tyle dzieł, co tematycznych opracowań. Abstrahując od religijnego, ogólnego kontekstu treści, uczciwie mogę przyznać, że sposób w jaki dany temat jest prezentowany, zastosowana argumentacja itd. znamionują człowieka o dużym intelekcie i rozległej wiedzy.

Naprawdę tak uważasz? To super.
leo_z (935 punktów)
>Rozumiem, ale wg mnie to zdanie "Bycie dobrym (...) tylko pozornie świadczy o słabości, tak naprawdę jest to wyraz największej siły ducha i charakteru" jest jakoś prawdziwe. Wg mnie właściwą podstawą w obliczu zła jest zatrzymać łańcuch zła na sobie -nie stac się ani jego ofiarą ani nie przemienic się w kata - to jest b. trudne, bo zło można pokonać dobrem (im większe zło, tym 'ogromniejsze' musi byc dobro)...
W swoim czasie, gdzieś w necie czytałem relację jednego z polskich duchownych (księdza) z Ruandy. Był to okres czystek etnicznych i ów ksiądz został postawiony przed wyborem. W kościele (lub innym budynku kościelnym - już nie pamiętam) schroniła się pewna ilość osób z plemienia Tutsi. Rozwój wypadków spowodował, że ksiądz został postawiony przed wyborem - przyjąć kolejnego uciekiniera i narazić ukrywających się na śmierć, czy odmówić schronienia z pełną świadomością, że wydaje wyrok śmierci na tę osobę.
Tereso jak uważasz, która decyzja znamionuje "bycie dobrym". Każda decyzja w przytoczonym przykładzie będzie zarówno słabością jak i wyrazem największej siły ducha i charakteru - pytanie, ile potencjalna decyzja księdza zawiera w sobie dobra.

>Człowiek stworzony na obraz i podobieństwo powinien być Jego żywą ikoną.
Jak sama zauważyłaś powinien - gramatyka sugeruje, że jest to tryb przypuszczający i do tego jeszcze niedokonany

>Umiłowane dziecko Boga, wierzący, nie jest beztalenciem, jest "Synem Bożym" (przez Ducha św.), jest "napełniony wszelkim błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich", jest człowiekiem niebieskim.
Co w żadnym przypadku nie zaprzecza, że jest beztalenciem, człowiekiem obdarzonym przez los podłymi genami

>Wydaje mi się raczej, że zły_jeż, jeśli jest naprawdę SILNY, to nie musi rozdeptywać maluczkich...
zważ na jedno... Twoja wiara mówi o miłości do bliźniego i nakazie czynienie dobra, wiara zły_jeża mówi o potrzebie wywyższenia się nad słabego, zdeptania go. Jest to jego dogmat wiary, który stara się spełnić. Jest w tym tak samo uprawomocniony w wierze jak Ty (oczywiście przy założeniu, że wierzy równie głęboko )

>Masz rację, ze miłość jest doświadczeniem chyba bardzo indywidualnym..., ale nie jestem przekonana...
czy aby na pewno... zauważ, że każdy z nas jest egoistą... Ty np. w miłości "do" i "z" Boga płynącej

>>Zestaw Twoje słowa z tym jak - w sposób wręcz przejaskrawiany, obecnie postrzegany jest JP2 i jakie to różnorodne przymioty "wielkości" są mu przydawane.
>Przykro mi, ale naprawdę nie wiem, o jakich przymiotach wielkości mówisz, że są mu przydawane.
Tereso, wystarczy, że dasz na wyszukiwarkę hasło "Jan Paweł II" i przejrzysz komentarze znajdujące się na niektórych forach, ot coś w tym stylu:
- Ojcze Święty Jesteś uosobieniem Boga...
- Ludzie w tym Człowieku coś lub Ktoś jest!! Nie wiem czy to sam Pan Bóg czy jakaś inna siła...
- to człowiek o niezmierzonej mądrości i niekwestionowanej klasie. wspaniały dyplomata, charyzmatyczny przywódca i opiekun zbłąkanych w dzisiejszych czasach ludzi...
- Ojciec święty jest najdoskonalszą postacią naszych czasów, zesłaną nam przez Boga...
- Ojcze Święty Jesteś Naj Cudowniejszą Osobą Jaką Mógł Stworzyć Pan Bóg... itp.

pozdrawiam
Teresa
>Tereso jak uważasz, która decyzja znamionuje "bycie dobrym". Każda decyzja w przytoczonym przykładzie będzie zarówno słabością jak i wyrazem największej siły ducha i charakteru - pytanie, ile potencjalna decyzja księdza zawiera w sobie dobra.

Wg mnie lepszym rozwiązaniem byłoby " przyjąć kolejnego uciekiniera i narazić ukrywających się na śmierć" + wiara, ze Opatrzność będzie nad nimi czuwać. Ale to jest kwestia sumienia i rozumu tego księdza.
Jeżeli naprawdę nie dało się inaczej to powinien odmówić, ale w tej sytuacji winą za śmierć tej osoby nie jest obarczony ten ksiądz tylko Ci, którzy przeprowadzali owe czystki.
Dobro jest ZYWE, to nie coś sztywnego. Poza tym dobro tez może być większe lub mniejsze. Ponoć tak jest (wiem to z nauk rekolekcyjnych ), że szatan nie kusi dobrego człowieka od razu do zła, tylko najpierw do mniejszego dobra. A co zrobił ten ksiądz?

>Co w żadnym przypadku nie zaprzecza, że jest beztalenciem, człowiekiem obdarzonym przez los podłymi genami

Już wyjaśniam. Widziałam już parę osób, które żyły jak istne beztalencia, ludzie obdarzeni przez los podłymi genami, tylko, dlatego, że te osoby myślały o sobie, że są "beztalenciem, człowiekiem obdarzonym przez los podłymi genami". Dopiero, kiedy uwierzyły, kim są dla Boga zmieniły się nie do poznania. Każdy wierzący dla Boga jest Jego dzieckiem i jest wezwany do dążenia do doskonałości. Choćby nie wiem jak nurzał się grzechach i nisko upadł, wiara daje siłę żeby wyjść na prostą, bo odnawia/regeneruje wnętrze tego człowieka.
Wg mnie człowiek jest czymś w rodzaju naczynia, może się napełnić albo miłością i radością albo nienawiścią. Miłość sprawia, że "podłe geny są pod pełną kontrolą" .

>zważ na jedno... Twoja wiara mówi o miłości do bliźniego i nakazie czynienie dobra, wiara zły_jeża mówi o potrzebie wywyższenia się nad słabego, zdeptania go. Jest to jego dogmat wiary, który stara się spełnić. Jest w tym tak samo uprawomocniony w wierze jak Ty (oczywiście przy założeniu, że wierzy równie głęboko )

Masz rację. Ale wg mnie moja wiara jest mocniejsza, tzn. może przełamać jego wiarę jak suchy patyczek. Bo on wierzy w coś, o czym myśli, ze to jest prawdą o nim, a to nie jest cała prawda o nim.

>czy aby na pewno... zauważ, że każdy z nas jest egoistą... Ty np. w miłości "do" i "z" Boga płynącej

Wyobraźmy sobie, że zachwyciłeś się widokiem gór, pokochałeś ten widok i potem całe swoje życie poświęcasz zdobywaniu szczytów (wspinaczce górskiej) . Czy to jest egoizm?

>Tereso, wystarczy, że dasz na wyszukiwarkę hasło "Jan Paweł II" i przejrzysz komentarze znajdujące się na niektórych forach, ot coś w tym stylu:

Byłam parę lat temu na Mszy kanonizacyjnej w Rzymie było na niej wielu ludzi z wielu krajów. Byłam świadkiem ich reakcji. Byli tam tacy, którzy chcieli sobie nacykać zdjęć żeby pochwalić się przed znajomymi. Byli tacy, którzy za wszelką cenę chcieli znaleźć się jak najbliżej, być dostrzeżonymi. Na własne oczy widziałam jak młoda kobieta chyba hiszpanka albo meksykanka (!!), która blisko mnie stała, krzyczała "Papa, Papa" ze łzami. Widząc to można było naprawdę pomyśleć, że papież jest z Hiszpanii a nie z Polski ! Dla mnie wytłumaczeniem tego wszystkiego jest kryzys autorytetu i kryzys OJCOSTWA. Wielu mądrych i uczonych ludzi jest na świecie, ale wydaje się, że oni mają "gdzieś" innych ludzi. A papież głosi "miłość" , co więcej mówi że nie trzeba się lękać ani cierpienia, ani starości, że człowiek zasługuje na miłość w każdej sytuacji. A po drugie nie wszyscy ludzie są tak uduchowieni jak ja , dla niektórych ważne są konkretne czyny i konkretni ludzie a nie, np. Dobro absolutne. Słowa "miłości" są ulgą dla udręczonego świata.

Pozdrawiam .
św.Marek
Młodziutki "zły_jeżu"

   Napisałem "młodziutki", bo dorosły, dojrzały umysł nie zatraca się tak w bylejakiej idei tylko dlatego, że jest ona oryginalna, choć przez rozumnych ludzi uważana za skrajnie głupią. Twoja fascynacja, co widać z tekstu jaki zamieściłeś, wynika też z młodzieńczego buntu i chęci imponowania innym odmiennością. Myślę, że to swoje, często powtarzane "jestem satanistą", powinieneś wypowiadać ze wstydem podobnym do tego, do jakiego zobowiązany jest ktoś, kto czyni ewidentne zło sobie i swojemu otoczeniu.
   Nie warto nawet argumentować, jaki głupi tekst napisałeś. Nic się w nim nie trzyma kupy - nomen omen. Jeżeli z taką pogardą odnosisz się do ludzi, kwalifikując jednych do niższej kasty a siebie do wyższej, jeśliś z tego dumny, to co robisz na stronie Racjonalisty, gdzie preferuje się myślenie a nie ślepe oddanie "słusznej" idei? Człowiek, który jak Ty opiera swoje życie na naciąganych wartościach pochodzących z obłędnych, naciągniętych teoryjek, ulepionych ad hoc, który z takim obrzydzeniem krytykuje religie jakby programowo, z taką pogardą mówi o innych, kimkolwiek by oni nie byli - sam sobie odbiera prawo do publicznego zabierania głosu. Gdy czytam co napisałeś: "To jest właśnie kult rozumu - kult intelektu, który potrafi dostarczać nam doskonałej broni przeciwko prawdziwym robakom" to mam nieodparte wrażenie, jakbym czytał "Main Kampf". I chyba należysz do adoratorów tego neurotycznego dzieła...

___________
Pozdrawiam
kupon
O wiele BRADZIEJ irracjonalna od wiary w boga jest wiara w szatana.
kafir (363 punktów)
>O wiele BRADZIEJ irracjonalna od wiary w boga jest wiara w szatana.
Nie rozumiem na czym miałaby polegać ta o wiele większa irracjonalność!
Oba pomysły to MITOLOGIA i żaden nie dorasta do greckiej czy rzymskiej.
kupon
Chodzi mi o to, że idea szatana wydaje mi się o wiele barzdiej absurdalna od ideii boga.
jarcio
>Chodzi mi o to, że idea szatana wydaje mi się o wiele barzdiej absurdalna od ideii boga.

To dla tego, że Boga ludzie wyznają od okolo tysiąca lat, a Szatan zawsze stał w opozycji do tego co stało sie normą w postrzeganiu istoty nadprzyrodzonej..A wszystko co odstaje od normy wydaje sie bardziej absurdalne, choć nie musi takim być.
kafir (363 punktów)
>To dla tego, że Boga ludzie wyznają od okolo tysiąca lat, a
...a nie trochę dłużej
>Szatan zawsze stał w opozycji do tego co stało sie normą w postrzeganiu istoty nadprzyrodzonej..A wszystko co odstaje od normy wydaje sie bardziej absurdalne, choć nie musi takim być.
Wszystko co nawiązuje do postrzegania istoty nadprzyrodzonej jest absurdalne bez względu na to jak dawno temu absurd ten poroniły w bólach strachu i niewiedzy ludzkie umysły!
Kapuczina
Potwierdzacie moją teorię:

   Na najgłupsze posty jest zawsze najwięcej odpowiedzi

Wstydzcie się "Racjomaliści"
V0lrath (3440 punktów)
>Potwierdzacie moją teorię:
>   Na najgłupsze posty jest zawsze najwięcej odpowiedzi
>Wstydzcie się "Racjomaliści"

Chciałbym zauważyć, że Twoja odpowiedź też tu się znalazła.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365