Jestem w trakcie lektury "Człowieka zbuntowanego" Alberta Camus i cały czas mam wrażenie że to do czego doszedłem dzięki własnej analizie siebie było kłamstwem.Kłamstwem stworzonym przeze mnie o mnie,lecz moja teoria o mnie była niestabilna i doprowadziła mnie do skrajnego nihilizmu.Musiałem cofnąć się do poprzedniej teorii,co stoi w opozycji do proklamowanego przeze mnie postępowi,aby nie cofnąć się jeszcze dalej.W tej chwili sprawdzam moje błędy wspierając się o esej Camus'a-szukam właściewej drogi i nie wiem czy podświadomie kierowane kłamstwo jest niezbędne do osiągnięcia harmonii?Czy takowa harmonia jest prawdziwa,czy tylko jest małym oszustwem podświadomości? |