Racjonalista - Strona głównaDo treści
Legenda?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
03-07-2009 07:27m. karolina (380 punktów)Legenda?
Ocena 11 na 11
Jako mieszkanka Lublina od urodzenia, postanowiłam w końcu zadbać o swój lokalny patriotyzm i obejrzeć sławne lubelskie podziemia udostępnione dla zwiedzających przed trzema laty. Trasa licząca około 200m. i znajdująca się nawet 12m. pod ziemią, biegnie pod starówką i kończy się w jej najładniejszym punkcie. Na początku pokazywano nam makiety miasta w różnych etapach jego rozwoju. Później dowiedzieliśmy się o kilku faktach i mitach dotyczących genezy podziemi, a cała wycieczka okraszona była najciekawszymi lubelskimi legendami. Na koniec oglądaliśmy teatrzyk przedstawiający pożar Lublina w 1719 roku. I tutaj przechodzimy do sedna sprawy.
Scenka z efektami świetlnymi i dźwiękowymi kończy się widokiem trzech zakonników - dominikanów, którzy wśród trawiącej miasto pożogi wynoszą z kościoła relikwię drzewa krzyża świętego. Jakiś czas procesjonalnie obnoszą ją po okolicy, wskutek czego - co usłyszałam z taśmy towarzyszącej teatrzykowi, jak i później z ust pana przewodnika - pożar cudownie ustaje. Potem jeszcze dowiedziałam się, że rzeczona relikwia już wiele razy ratowała nam tyłki.
Generalnie rzecz biorąc, nie zawiodłam się na tej "wycieczce". Można było poznać parę ciekawych faktów, a ludowe podania o magicznych ingerencjach nadnaturalnych mocy potraktować rozrywkowo. Ponoć na przykład sam diabeł osądził biedną wdowę sprawiedliwiej, niż przekupni sędziowie, a na pamiątkę tego odcisnął swoją łapę na drewnianym stole. Tenże stół stoi sobie teraz na zamku, ludzie przyjeżdżają do Lublina i płacą, żeby go obejrzeć. I niech przyjeżdżają! Cieszę się, że moje miasto wzbudza zainteresowanie.
Żyjemy w takim kraju, że spora część historii, legendy, wszystko co wiąże się z naszą przeszłością, jest nierozerwalnie połączone z chrześcijańskim kultem. Decydując się na rozrywkę zwiedzania tych podziemi oczekiwałam rzetelnej, historycznej relacji. Fajnie było też usłyszeć podania o diabłach i innych cudach. Takie historyjki też są częścią naszej kultury i tradycji, niezaprzeczalnie wzbogacającą. Ale o tym, że relikwia drzewa krzyża świętego uratowała miasto przed pożarem (trochę się z tym spóźniła, ale może umie tak zrobić tylko na świeżym powietrzu?), nie usłyszałam w charakterze legendy. Powiedziano mi to, jako fakt historyczny. Wprowadziło to pewien niesmak w pozytywne dotąd wrażenia.
Lokalny patriotyzm został nakarmiony, ale towarzyszyła temu natrętna myśl, że ktoś próbuje mi wciskać coś, czego wcale nie chcę. I niestety dzieje się tak na każdym kroku.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Bardzozły (3161 punktów)Odp: legenda?
No cóż - patriotyzm wciśnięto Ci już na etapie wychowania w domu, albo w szkole i już chyba nic na to nie poradzisz...

Obij paszczę Bardzozłemu
03-07-2009 08:30
 Ocena 10 na 10
Meretseger (61860 punktów)
Cóż... widocznie przewodnik święcie w to wierzy. Tak bywa z katolikami.
A nie wytłumaczył, dlaczego relikwia uratowała miasto przed pożarem, a nie uratowała sama siebie przed kradzieżą? Chyba pójdę i spytam o to
Degre (752 punktów)Odp: Legenda?
a ja ostatnio słyszałem,że chłopi zostawiali sobie pisanki bo miały moc gaszenia ognia
komentarz przewodnika?
"może dlatego tak często całe się paliły?"
aż tak źle nie jest
Legendę o diable i sprawiedliwym sądzie też słyszałem(inna wycieczka)ale jakoś tak dokładnie nie pamiętam.
A o krzyżu też słyszałem ale nie kojarzę dokładnie o co tam chodziło.
Niefart do przewodnika ?
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>o tym, że relikwia drzewa krzyża świętego uratowała miasto przed pożarem (trochę się z tym spóźniła, ale może umie tak zrobić tylko na świeżym powietrzu?), nie usłyszałam w charakterze legendy. Powiedziano mi to, jako fakt historyczny.
Może gdzieś (w zabytkowym zamku?) jest księga pamiątkowa, w którą można się wpisać? Po kurtuazyjnych wstępach można wyrazić swoją wątpliwość, a to ośmieli też innych. No i można takie rozterki ponawiać w różnych "wariantach personalnych".
.
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
Dlaczego katolickie bzdety zastąpiły w całości podania słowiańskie? Jakoś nigdy ni słyszałam, by to jakieś słowiańskie bóstwo w czymś pomogło, zawsze musi być to jakiś święty...
17-07-2009 21:22 
 Ocena 3 na 3
Celtyk (3337 punktów)
>Dlaczego katolickie bzdety zastąpiły w całości podania słowiańskie? Jakoś nigdy ni słyszałam, by to jakieś słowiańskie bóstwo w czymś pomogło, zawsze musi być to jakiś święty...
   Uzasadnienie jest proste (takie przynajmniej ja mam odczucie). Jest to nieograniczona zachłanność KK. Tak materialna jak i duchowa. Widocznie w legendach też funkcjonuje "jedyna" prawda KK...
Przekazy słowiańskie są Bogdańskie więc trzeba je "utrącić", bo nawet po ponad 1000 lat KK na tej ziemi słowiańscy bogowie są postrzegani jako zagrożenie dla KK
Pozdrawiam

Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
19-07-2009 12:32 
 Ocena 3 na 3
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
No właśnie, ale to już do przesady... No na przykład Święty Krzyż... Co za debil tak to nazwał?! Przecież to jest Łysica! I wszystkie legendy zostały związane z tamtejszym klasztorem, który brutalnie został zbudowany na świętych miejscach Słowian... I jeszcze potem tych Słowian nazwali czarownicami/-kami, no po prostu nic tylko kopnąć kogoś w zad...
No i jeszcze źródełko św. Franciszka... ta woda to płynęła tam setki lat wcześniej, niż jakiś tam Franciszek żył... Święta Katarzyna, Góry Świętokrzyskie...

Kurde, jestem w potrzasku xD
19-07-2009 17:56 
 Ocena 2 na 2
Celtyk (3337 punktów)
>Kurde, jestem w potrzasku xD
Jeśli idzie o zawłaszczanie świąt (bo tak to chyba trzeba nazwać) dzieje się to prawie od początku.
Cytat:
Prasłowianie obchodzili cztery główne święta:
21 Marzec - pierwszy dzień wiosny. Święto Jare poświęcone narodzinom nowego życia po mroźnej zimie. W święto malowano pisanki, jajka które były symbolem odrodzenia życia. Święto poświęcone bogu Rodowi.
21-22 Czerwiec - pierwszy dzień lata. Święto Kresu (kupała) obchodzone ku czci ognia. To właśnie w noc tego święta rósł legendarny kwiat paproci. W święto palono ogniska, puszczano wianki na wodę, chłopcy i dziewczęta łączyli się w pary. Święto poświęcone bogu Dadźbóg Swarożycowi.
23 Wrzesień - Pierwszy dzień jesieni. Święto plonów poświęcone tegorocznym zbiorom zbóż. W święto dziękowano bogom za plony i proszono o jeszcze lepsze w przyszłym roku. Wróżono przyszłość , a po modlitwach organizowano rytualne biesiady. Święto poświęcone bogom Perunowi i Dadźbóg Swarożycowi.
21-22 Grudzień - pierwszy dzień zimy. Święto zmarłych poświęcone przodkom. W święto palono ogniska na cmentarzach by ogrzać zmarłych, organizowano obiaty (uczty ku czci zmarłych) by zmarli nie głodowali, na rostajach dróg palono "grumadki", drewniane polana. Święto poświęcone bogu Welesowi.
Czy przypadkiem "materia" tych świąt nie ma swojego odzwierciedlenia w KK w Polsce?

Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
21-07-2009 00:53 
 Ocena 2 na 2
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Czy przypadkiem "materia" tych świąt nie ma swojego odzwierciedlenia w KK w Polsce?

Oczywiście, że ma, i jakiekolwiek próby zmienienia tego faktu są tępione. Była u mnie w szkole prowadzona "akcja" na temat szkodliwości Halloween, bo wtedy może szatan opętać, i w ogóle straszne rzeczy się dzieją. Jedynie chyba w lato nie zauważyłam jakieś kościelnej działalności, ale u mnie w rodzinie świętujemy to jako "rozpoczęcie sezonu" i "koniec sezonu" przy ognisku piekąc kiełbaski...
17-08-2009 14:47 
 Ocena 1 na 1
Zmora (177 punktów)
>Dlaczego katolickie bzdety zastąpiły w całości podania słowiańskie? Jakoś nigdy ni słyszałam, by to jakieś słowiańskie bóstwo w czymś pomogło, zawsze musi być to jakiś święty...

Jest różnica. Gdyby to było słowiańskie bóstwo to byłaby to legenda. Jeżeli jest katolicki święty to opowieść jest prawdziwa

"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej" - A.Einstein
Smith (10069 punktów)
>Jako mieszkanka Lublina od urodzenia, postanowiłam w końcu zadbać o swój lokalny patriotyzm i obejrzeć sławne lubelskie podziemia udostępnione dla zwiedzających przed trzema laty. Trasa licząca około 200m. i znajdująca się nawet 12m. pod ziemią, biegnie pod starówką i kończy się w jej najładniejszym punkcie. Na początku pokazywano nam makiety miasta w różnych etapach jego rozwoju. Później dowiedzieliśmy się o kilku faktach i mitach dotyczących genezy podziemi, a cała wycieczka okraszona była najciekawszymi lubelskimi legendami.
Najciekawsze jest to, że do niedawna można było zwiedzać podziemia od poniedziałku do piątku w godzinach 10-17 czy jakoś tak bo Lublinianie znają historię swojego miasta i po co im ją udostępniać w weekendy.
Na koniec oglądaliśmy teatrzyk przedstawiający pożar Lublina w 1719 roku. I tutaj przechodzimy do sedna sprawy.(...), że rzeczona relikwia już wiele razy ratowała nam tyłki.
No podobno od tego są i dlatego tyle kosztowały. Podobno najdroższe były szczeble z drabiny Jakuba.
> Generalnie rzecz biorąc, nie zawiodłam się na tej "wycieczce". Można było poznać parę ciekawych faktów, a ludowe podania o magicznych ingerencjach nadnaturalnych mocy potraktować rozrywkowo. Ponoć na przykład sam diabeł osądził biedną wdowę sprawiedliwiej, niż przekupni sędziowie, a na pamiątkę tego odcisnął swoją łapę na drewnianym stole. Tenże stół stoi sobie teraz na zamku, ludzie przyjeżdżają do Lublina i płacą, żeby go obejrzeć.
Szkoda, że tylko rozrywkowo. Stół jest a diabły diabli wzięli i tylko jeszcze zawisłe sądy zostały.
>I niech przyjeżdżają! Cieszę się, że moje miasto wzbudza zainteresowanie.
Największe chyba Uniwersytet Medyczny (dawna Akademia) wśród Azjatów ze względu na relatywnie niskie czesne. Kiedyś przyjechali tacy z dalszej względem nas Azji i w konsekwencji wizyty zniknęła Fabryka Samochodów Ciężarowych.
> Żyjemy w takim kraju, że spora część historii, legendy, wszystko co wiąże się z naszą przeszłością, jest nierozerwalnie połączone z chrześcijańskim kultem.
To przypadłość nie tylko polska "Dlatego też w 601 roku papież stworzył doktrynę, według której należy zerwać z nawracaniem siłą i niszczeniem świątyń pogan. Aby ułatwić poganom przejście z ich wiary na wyznanie chrystusowe należy do ich świątyń po uprzednim pokropieniu ich wodą święconą wstawiać ołtarze chrześcijańskie. Nie wolno od razu nakazać im odciąć się od wszystkiego w co wierzyli, bo spowoduje to zator z ich strony. Jeśli miejscowa ludność składała w jakieś określone dni ofiary swoim bogom, to należy im w te dni zorganizować jakieś inne święto, np. ku czci jakiegoś świętego męczennika. Jak mówił św. Grzegorz Jest rzeczą niemożliwą pozbawić umysły surowe wszystkiego od razu; ten bowiem, kto usiłuje wspiąć się na szczyt, wznosi się po stopniach krokami, nie skokami. " źródło cytatu Ten papa to Grzegorz I zwany Wielkim ten od chorałów.
>Decydując się na rozrywkę zwiedzania tych podziemi oczekiwałam rzetelnej, historycznej relacji. Fajnie było też usłyszeć podania o diabłach i innych cudach. Takie historyjki też są częścią naszej kultury i tradycji, niezaprzeczalnie wzbogacającą.
Toż to mądrość ludowa wielokrotnie bardziej sprawdzona od teorii naukowych.
>Ale o tym, że relikwia drzewa krzyża świętego uratowała miasto przed pożarem (trochę się z tym spóźniła, ale może umie tak zrobić tylko na świeżym powietrzu?), nie usłyszałam w charakterze legendy. Powiedziano mi to, jako fakt historyczny. Wprowadziło to pewien niesmak w pozytywne dotąd wrażenia.
Bo historię zawsze piszą zwycięzcy a my mamy konkordat
> Lokalny patriotyzm został nakarmiony, ale towarzyszyła temu natrętna myśl, że ktoś próbuje mi wciskać coś, czego wcale nie chcę. I niestety dzieje się tak na każdym kroku.
Jak ktoś Ci skutecznie wcisnął ten patriotyzm do nakarmienia to i będzie wciskał dalej.
m. karolina (380 punktów)
>Najciekawsze jest to, że do niedawna można było zwiedzać podziemia od poniedziałku do piątku w godzinach 10-17 czy jakoś tak bo Lublinianie znają historię swojego miasta i po co im ją udostępniać w weekendy.
No tak. Znają. Tu chodzi nie tylko o historię, można sobie ją przeczytać. Nie trzeba jej aż zwiedzać.
>>I niech przyjeżdżają! Cieszę się, że moje miasto wzbudza zainteresowanie.
>Największe chyba Uniwersytet Medyczny (dawna Akademia) wśród Azjatów ze względu na relatywnie niskie czesne. Kiedyś przyjechali tacy z dalszej względem nas Azji i w konsekwencji wizyty zniknęła Fabryka Samochodów Ciężarowych.
Istotnie, szło mi o troszeczkę jednak inny rodzaj zainteresowania, niż to ze strony koreańskich koncernów
>>Ale o tym, że relikwia drzewa krzyża świętego uratowała miasto przed pożarem (trochę się z tym spóźniła, ale może umie tak zrobić tylko na świeżym powietrzu?), nie usłyszałam w charakterze legendy. Powiedziano mi to, jako fakt historyczny. Wprowadziło to pewien niesmak w pozytywne dotąd wrażenia.
>Bo historię zawsze piszą zwycięzcy a my mamy konkordat
Nie wydaje mi się, jakoby było to rzeczywiście uznane za fakt. Mówiąc o niesmaku, nie miałam na myśli sposobu, w jaki pisana jest historia, raczej nadużycie ze strony organizatora owej atrakcji.
>Jak ktoś Ci skutecznie wcisnął ten patriotyzm do nakarmienia to i będzie wciskał dalej.
Akurat w przypadku patriotyzmu (miałam i wciąż mam tu na myśli ten stricte lokalny), to nie został mi on wciśnięty, został raczej nabyty. Mam nadzieję, że użyłam właściwego określenia. Chodzi o - być może dziwne i niezrozumiałe - sentymentalne przywiązanie do samego miejsca i, na przykład, związanych z nim wspomnień. Uczucie, jakiego doznaje się po dłuższym pobycie gdzie indziej.

Pozdrawiam.
Smith (10069 punktów)
>No tak. Znają. Tu chodzi nie tylko o historię, można sobie ją przeczytać. Nie trzeba jej aż zwiedzać.
Zwiedzać dla rozrywki ok.
>Istotnie, szło mi o troszeczkę jednak inny rodzaj zainteresowania, niż to ze strony koreańskich koncernów
No tak przez jakieś 15 lat, mojej bardzo sporadycznej obecności w Lublinie, zauważyłem wyjątkowy rozwój gastronomii w tym mieście.
>Nie wydaje mi się, jakoby było to rzeczywiście uznane za fakt. Mówiąc o niesmaku, nie miałam na myśli sposobu, w jaki pisana jest historia, raczej nadużycie ze strony organizatora owej atrakcji.
Kwestia czasu. Jak mawiał feldmarszałek Goebbels: "Każde kłamstwo powtórzone odpowiednią ilość razy staje się najświętszą prawdą".
>Akurat w przypadku patriotyzmu (miałam i wciąż mam tu na myśli ten stricte lokalny), to nie został mi on wciśnięty, został raczej nabyty.
Nabyty za cenę głodu do nakarmienia?
>Mam nadzieję, że użyłam właściwego określenia. Chodzi o - być może dziwne i niezrozumiałe - sentymentalne przywiązanie do samego miejsca i, na przykład, związanych z nim wspomnień. Uczucie, jakiego doznaje się po dłuższym pobycie gdzie indziej.
Być może właściwego. Nie wiem bo ja nie specjalnie zatęskniłem do tych lessowych pagórków zielonych nad szeroką Czechówką malowniczym betonem przyozdobionych.
>Pozdrawiam.
Pozdrawiam.
PS. Płeć: Mężczyzna?
m. karolina (380 punktów)
>No tak przez jakieś 15 lat, mojej bardzo sporadycznej obecności w Lublinie, zauważyłem wyjątkowy rozwój gastronomii w tym mieście.
Skoro bardzo sporadycznej, to faktycznie trudno o zauważenie czegoś więcej, jak choćby większej ilości niszowych wydarzeń kulturalnych, no ale dość już tej reklamy
>Kwestia czasu. Jak mawiał feldmarszałek Goebbels: "Każde kłamstwo powtórzone odpowiednią ilość razy staje się najświętszą prawdą".
Nie bądźmy tak fatalistyczni. Czemu wszak przyświeca idea portalu, na którym się znajdujemy?
>Nabyty za cenę głodu do nakarmienia?
Na szczęście jest to głód z rodzaju tych raczej przyjemnych, mało uciążliwych.
>Być może właściwego. Nie wiem bo ja nie specjalnie zatęskniłem do tych lessowych pagórków zielonych nad szeroką Czechówką malowniczym betonem przyozdobionych.
Cóż, jest to, zdaje się, kwestia punktu widzenia i okoliczności, w jakich dane Ci było przebywać w jakimś miejscu.
>PS. Płeć: Mężczyzna?
Ups!
Smith (10069 punktów)
>Skoro bardzo sporadycznej, to faktycznie trudno o zauważenie czegoś więcej, jak choćby większej ilości niszowych wydarzeń kulturalnych, no ale dość już tej reklamy
Niszowych wydarzeń kulturowych oczywiście też zauważyłem obecność liczną. Nie obecność dała dystans np. oglądając codziennie roślinę nie zauważasz, że rośnie.
>Nie bądźmy tak fatalistyczni. Czemu wszak przyświeca idea portalu, na którym się znajdujemy?
Idea czasami jest rozdrabniana na bicie piany np. o dyskryminacji albo dumie z powodu zamiany dogmatu niepokalanego poczęcia na ateizm bez zmiany sposobu podejścia i postrzegania problemu.
>Na szczęście jest to głód z rodzaju tych raczej przyjemnych, mało uciążliwych.
Znasz jeszcze inne, takie głody?
>Cóż, jest to, zdaje się, kwestia punktu widzenia i okoliczności, w jakich dane Ci było przebywać w jakimś miejscu.
Albo odruchu warunkowego jak u psa Pawłowa.
>Ups!

m. karolina (380 punktów)
>Znasz jeszcze inne, takie głody?
Głód wiedzy i informacji, oczywiście!
>Albo odruchu warunkowego jak u psa Pawłowa.
Myślę, że jeżeli chodzi o stosunek do miejsca, to zachodzi raczej świadome wyrabianie subiektywnej opinii, niż fizjologiczna reakcja. Ale głowy nie dam
mirka (403 punktów)

> Takie historyjki też są częścią naszej kultury i tradycji,
>niezaprzeczalnie wzbogacającą. Ale o tym, że relikwia drzewa krzyża świętego uratowała miasto przed
>pożarem (trochę się z tym spóźniła, ale może umie tak zrobić tylko na świeżym powietrzu?), nie
>usłyszałam w charakterze legendy. Powiedziano mi to, jako fakt historyczny. Wprowadziło to pewien
>niesmak w pozytywne dotąd wrażenia.
> Lokalny patriotyzm został nakarmiony, ale towarzyszyła temu natrętna myśl, że ktoś próbuje mi
>wciskać coś, czego wcale nie chcę. I niestety dzieje się tak na każdym kroku.

To taki religijny marketing.........relikwie, święte obrazy,jakaś plama na szybie podobna do....itd.
Przewodnik mógł po prostu powiedziec to jako ciekawostkę i tyle.

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365