 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-08-2005 10:23 | outsider (2469 punktów) | Był optymizm... | Literatura science-fiction drugiej połowy XX stulecia nieźle oswoiła wizję eksploracji Wszechświata - od skromnego, naukowo-badawczego jedynie zasiedlania Księżyca po kolonizację przestrzeni pozagalaktycznej: czyta się to dziś z niejakim wzruszeniem ale i... wstydem - albowiem owe marzenia odsunęliśmy ad calendas graecas.
Nie dojrzała tak szybko jak sadziliśmy technika - a może mentalność. Była przecież w owych literackich wizjach mysl o gatunku zjednoczonym, a przynajmniej przyjaznej globalnej współpracy - była wizja budowy Wielkiej Piramidy Wyzwolonego Rozumu, nawet powinnosci jej zbudowania. Tymczasem wszystko poszło inaczej - wysilone loty okołoziemskie z czasów zimnowojennej rywalizacji przyniosły nam monitoring Ziemi z bliskiego Kosmosu, dały komunikacje satelitarną i GPS; dziś jednak czekamy z niejaką trwogą na kolejne lądowanie promu "Discovery", bo możemy poswięcić owej wczorajszej powinności jedynie starzejący się złom - wszystko co zostało z marzeń.
Świat zaś stał się bezideowo-konsumpcyjny - czyli taki może, jaki byc powinien w mysl troski o prawa człowieka - one wyznaczają nam przecież horyzont bliski i mniej więcej osiągalny. Gatunek społeczny ewoluuje bez większych wstrzasów i don Kichoci ze starymi kopiami wciąż nastawionymi do boju mu nie zagrażają - inna rzecz, jak długo potrwa taki stan rzeczy. Na razie więc trwa mrówcza wytężona praca jako tako szczęsliwych społeczeństw pod radosnym kierownictwem królów gnuśnych: mrówki nie podnosza maleńkich łebków a ideom po ciężkich doświadczeniach nie wierzą zupełnie.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Jakubowski (103 punktów) | W zaprezentowanym przez Ciebie tekście chyba słusznie widze tęsknote za wielkimi ideami, która mi i chyba nikomu nie jest obca. Jednakże zauważ, że technologie rozwijają się szybciej niż ludzka mentalność vide "Wesele w Atomicach" Mrożka. Na tej tęsknocie za wywrwaniem się poza przyziemne małostki dalej żerują przywódcy np. Bush ogłaszając plan 30-letni na budowę bazy na księżycu, czy wysłanie człowieka na Marsa. Paradoksalnie nie współpraca miedzypaństwowa, czy globalna , ale rywalizacja dawniej zimnowojenna, jutro USA-Chiny może zdynamizować powstawanie i wdrażanie wielkich idei jak np. podbój kosmosu. Smutne, ale prawdziwe. Zresztą np. załogowa misja na Marsa była jak mówią specjaliści jedynie udowodnieniem potęgi ludzkiej (i komputerowej) myśli, bo pod kątem badawczym lepszy efekt może mieć np. odrestaurowanie teleskopów. Może jest to zbyt trywialne, ale w dobie gdy głód jest problem dnia dzisiejszego a nie jutrzejszego wydawanie miliardów na "wielkie monumenty ludzi" jest marnotrawstwem. Smutne to gdyż chyba jak każdy chciałbym dożyć chwili w której kolejny astronauta powie na Marsie o kolejnym "małym kroku człowieka a dużym kroku ludzkości"... Czego wszytkim życzę  Pozdrawiam
|
|
 | | outsider (2469 punktów) | Jesli spojrzeć retrospektywnie na literaturę s-f II połowy ubiegłego stulecia, pisarze-optymiści lokowali istotne sprawy ludzkości wśród gwiazd - pisarze-pesymiści opisywali nieustająca walkę na śmierć i życie, toczona na śmietniku. Jak dotąd, w warstwie dosłownej nie spełniła się żadna z tych wizji, a przecież druga z nich bardziej pasuje do dzisiejszej rzeczywistości: w aspekcie społecznym przewidywania sprawdziły się lepiej, niż w naukowo-technicznym. Cóz, s-f przeważnie zajmowała się - na swój specyficzny sposób - człowiekiem.
Monumentalne pomniki ludzkości... Mam mieszane uczucia w stosunku do piramid. Z jednej strony to twory wyjątkowo wręcz idiotyczne i nikomu nieprzydatne (choć na tle pomysłów późniejszych lapidarność formy zasługuje na uwagę), z drugiej - tak sie krystalizowała umiejętnośc praktyczna podporządkowywania ogromnych mas ludzkich realizacji określonego celu, który dzięki temu mógł być wielki na miarę epoki. Co w efekcie pozwalało na tzw. postęp.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
|  | | Stanrom | >Monumentalne pomniki ludzkości... Mam mieszane uczucia w stosunku do piramid. Z >jednej strony to twory wyjątkowo wręcz idiotyczne i nikomu nieprzydatne (choć na tle >pomysłów późniejszych lapidarność formy zasługuje na uwagę), z drugiej - tak sie >krystalizowała umiejętnośc praktyczna podporządkowywania ogromnych mas ludzkich >realizacji określonego celu, który dzięki temu mógł być wielki na miarę epoki. Co w >efekcie pozwalało na tzw. postęp.
Całkowicie zgadzam się z Twoim zdaniem. Gdyby nie było w naszej dalekiej przeszłości "tyranów" wyzyskujących swoich poddanych i zmuszających ich do tworzenia "monumentów", nie moglibyśmy się dziś chlubić dokonaniami naszych przodków, których świadectwem są właśnie "monumenty". Pewnie dzisiaj, zamiast planować lot na Marsa, żylibyśmy grzecznie w licznych wioskach, złożonych z szałasów i drewnianych domków (tam gdzie zimniej). Bez akumulacji kapitału (dóbr), co nieodłącznie wiąże się z wyzyskiem, nie byłby możliwy postęp techniczny. Bez myślenia o przyszłości, bez prób realizacji najfantastyczniejszych nawet wizji, a życiu tylko problemami dnia dzisiejszego, zatrzymamy się w rozwoju, na etapie "globalnej wioski", gdzie wszyscy będą żyli w pokoju i szczęściu (w najlepszym wypadku), ale bez perspektyw dalszego rozwoju naszej cywilizacji. Jest tylko kwestią czasu, kiedy zdarzy się katastrofa na skalę globalną (np. uderzenie asteroidy), której ludzkość nie będzie w stanie zapobiec. Już dzisiaj należy o tym myśleć i podejmować działania w skali globalnej, aby przynajmniej móc uratować dziedzictwo ludzkości poprzez stworzenie przyczółka na innych planetach, na początek na Marsie. Im szybciej się to stanie , tym lepiej
|
|
| |  | | outsider (2469 punktów) | Tylko jak to zrobić dziś? Centrum świata stanowi dziś USA - tam jednak rządzi neokonserwatywna doktryna społeczno-polityczna. Neokonserwatyści sprowadzają zagadnienia dobra i zła, zacofania i postepu do jednego tylko: wzrostu gospodarczego. Uruchomiono juz pompę ssąco-tłoczacą środki federalne do korporacji - ale pompę tę napedza wojna na Ziemi, to społeczeństwo akceptuje zawsze łatwiej: łatwiej niż gwiezdne wojny Reagana.
Wydaje się, że najpierw przygasły nauki podstawowe: coś się dłubie, Noble jak co roku - to jednak zagadnienia przyczynkarskie: w fizyce na przykład rozmnażanie cżastek "elementarnych" metodą Lejzorka Rojtszwanca. Zastosowania owszem kwitną - a może raczej plenią się, bo wymyśla sie rzeczy coraz bardziej osobliwe tematów naprawdę trudnych nie ruszając: mamy więc pewnego rodzaju horyzontalne otorbienie ludzkiej działalności intelektualnej - od dołu podłoga, od góry - strop. W gruncie rzeczy jedyny schemat prowadzący do eksplozji ponownego zainteresowania lotami kosmicznymi - i to na większą niż uprzednio skalę wydaje mi sie taki:
Amerykanie tak bardzo obawiaja się ataków al-Kaidy, że postanawiają siedzibę rządu i najważniejszych korporacji (jeśli nie całe Stany, z obywatelami orientacji islamistycznej włącznie) przenieść na przykład na Marsa. Sądząc po panice w Nowym Orleanie czy raczej wokół niego - może jest to jakaś szansa?
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nieboska komedia}
|
|
 | | krest | > Na tej tęsknocie za wywrwaniem się poza przyziemne małostki dalej żerują przywódcy np. Bush ogłaszając plan 30-letni na budowę bazy na księżycu, czy wysłanie człowieka na Marsa.Jak to żerują? Kiedyś i tak to trzeba będzie zrobić. > Zresztą np. załogowa misja na Marsa była jak mówią specjaliści jedynie udowodnieniem potęgi ludzkiej (i komputerowej) myśli, bo pod kątem badawczym lepszy efekt może mieć np. odrestaurowanie teleskopów.Gdyby się powiodła możnaby planować następne kroki. Chyba, że nie chcą (ci od podatków  ) ucieczki ludzi spod ich władzy. > Może jest to zbyt trywialne, ale w dobie gdy głód jest problem dnia dzisiejszego a nie jutrzejszego wydawanie miliardów na "wielkie monumenty ludzi" jest marnotrawstwem.Głód nie jest problemem. Jedzenia jest dość. Gorzej z chęciami podzielenia się. Gdyby był problemem napewno ludzie by się podzielili. Może jednak dożyjemy zdobycia Marsa. Technicznie jest to wykonalne już dziś. Tyle, że ludzie (decydenci) nie widzą w tym wymiernego zysku i dlatego brak im motywacji. Może się to zmieni. Szacunek.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|