Racjonalista - Strona głównaDo treści
Bioautomatyka - sprawność zapomniana, czy nie zauważana.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
22-08-2005 22:11Zdzisław GrabowskiBioautomatyka - sprawność zapomniana, czy nie zauważana.
Nikt nie wie wszystkiego... Tak pisałem, rozpoczynając intelektualną przygodę na łamach Forum Racjonalisty. Jestem urzeczony i zachwycony reakcją bardzo życzliwych i mądrych osób, które zechciały zadać sobie trud, aby odpowiedzieć na moje nieśmiałe (może nawet niedorzeczne) pytania. Bardzo serdecznie dziękuję wszystkim respondentom.
Z pewnymi informacjami polemizowałbym i nawet przedstawiał solidne kontr-argumenty - co może jeszcze kiedyś nastąpi. Tymczasem, wciąż twierdząc, iż nikt nie wie wszystkiego, a zwłaszcza nie wiemy tego, czego nie wiemy, choć możemy i powinniśmy wiedzieć, proszę o odpowiedź na kolejne pytanio-problemy, z góry już wyrażając wdzięczność za informacje.
1. Podnosząc ołówek, szklankę herbaty, czy klikając w klawisz myszki komputera, używam określonej siły, nawet nie zastanawiając się jakiej. Niczego specjalnie nie obliczając, nie obserwując, nie próbując. To samo się dzieje, gdy chcę unieść wiadro puste, albo wiadro pełne. Gdy biorę jajko do ręki, ściskam je między palcami z taką siłą, aby je utrzymać, lecz nie zgnieść... Zupełnie inaczej, aczkolwiek także automatycznie, traktuję takie sama jajka, o których wiem, że są ugotowane, albo surowe. I wszystko to dzieje się płynnie, synchronicznie, bez choćby mgnienia na jakiekolwiek obliczenia, czy ergonomiczne kalkulacje. Zupełnie inaczej chwytam pioro, siekierę, łopatę czy skalpel albo pędzelek.
Możliwa jest nawet błyskawiczna korekta stosowanej siły, aby uzyskać pożadany efekt, lecz nie uszkodzić siebie, przedmiotu, czy otoczenia...
Obserwując niedawne zawody "Strong-Men" specjalnie śledziłem zachowanie tych silnych ludzi, którzy niczego nie mierząc, nie ważąc, używali akurat takiej siły, jaka była potrzebna do udźwignięcia lub przesunięcia. Zdarzały się jednak próby nieudane, gdy ciężar przekraczał siłę zawodnika. Ale tylko wtedy. Nigdy zawodnik nie podrzucił lub przeniósł mniejszego ciężaru ponad potrzebę.
Tego typu bio-automatyczne (bardzo precyzyjne, sprawne i celowe) zachowania obserwować można powszechnie, u każdego człowieka, a także w świecie zwierzęcym.
- Czy jest to więc BIO-AUTOMATYKA? Nie spotkałem się nigdzie z takim terminem i nawet lekarz specjalista - neurolog, pytany o to właśnie uznał, że nie zna takiego pojęcia.
- Czym zatem jest taka zdolność człowieka (zwierzęta zachowują się identycznie, często nawet bardziej sprawnie i ekonomiczniej niż ludzie), że podnosi przysłowiowe jajko akurat z taką siłą, jaka jest potrzebna, a nie inna - mimo, że nie zna wytrzymałości skorupki jajka, ciężaru, ani siły uścisku swoich mięśni dłoni. Bez dysponowania dziesiątkami różnych parametrów, stosuje tylko tyle mocy, ile jest absolutnie konieczne.
2. Czy istnieje w mózgu człowieka specjalny ośrodek sterujący (programujący) takimi działaniami, czyli rodzaj bio-automatycznego sprzężenie z całym układem kostnomięśniowym, i - czy wiadomo, jaka część mózgowia tym zawiaduje?
3. Czy współczesne komputery i urządzenia techniczne (roboty) są w stanie uzyskać taki sam poziom celowej sprawności jak ludzka, czy zwierzęca "bioautomatyka"?

Marcin Klapczyński (3149 punktów)
Wydaje mi się, że zupełnie, celowo bądź nie, zignorowałes proces uczenia się. Dlaczego rzeczy wyuczone traktujesz jak nabyte?

Daj do ręki rocznego dziecka jajko przepiórcze - zgniecie je niezdarnie na dodatek rozmazując zawartosć na Twoich spodniach. Pijąc ze szklanki rozleje sobie połowe na sliniaka, a cukierki będzie trzeba wycinać razem z włosami z głowy. Daj mu do ręki ołówek - upusci go po chwili, albo wydłubie sobie oko machając nieskoorynowanie łapkami. Gdyby miało wystarczająco silne palce, zapewne złamałoby go równie szybko, jak zdemolowało mieszkanie siekierą, kończąc na obcięciu sobie własnej stopy.

Wszystkie przykłady, które opisujesz są własnie skutkiem wyuczenia i doswiadczeń jakie nabywamy podczas kontaktu z otoczeniem. Dlatego zanim przyczyny ze skutkami nie wyrzeźbią odpowiednio szlaków nerwowych, musimy przeżyć dzieciństwo pełne bolesci, guzów i siniaków. Dotyk wymaga takiego samego wyuczenia, jak kojarzenie obrazów z wyrazami, czy zapachów z zagrożeniem lub zbliżającą się porą obiadu.

Owszem, wiele razy udało mi się podrzucić wiadro, gdyż spodziewałem się, że jest pełne, lub machnąć nogą w powietrzu, bo spodziewałem się dodatkowego stopnia na klatce schodowej.

W procesie podnoszenia czegokolwiek bierze udział wiele zmysłów - od wzroku zaczynając, poprzez zmysł równowagi, na receptorach wewnętrznych kończąc. To właśnie tzw. proprioreceptory informują nasz mózg o napięciu mięśni, ścięgien i stawów. Czy nie zastanawiałeś się jak to jest możliwym, że w zupełnej ciemności jesteśmy w stanie dotknąć bezbłędnie każdej części naszego ciała? To również te receptory informują nas o ich położeniu. Dodatkowo dochodzą do tego receptory nacisku, bólu i termoreceptory.

Pozdrawiam
Celecrin (11895 punktów)
Witam
Ominę całą bioautomatykę i powiem, że proces uczenia sięga głębiej.
W doświadczeniach na małych kotkach, stwierdzono, iż koty zamknięte, przez pewien czas po urodzeniu, w walcach z namalowanymi poziomymi pasami. Nie widziały pionowych struktur.
W grupie innych kotków zachowywały się pozornie poprawnie. Cała sprawa wychodziła podczas zabawy z patyczkiem Kiedy eksperymentator obracał patyczek poziomo kotek reagował, natomiast na patyczki pionowe, nie.
Znaczy to, że bardziej przypominamy komputery niż nam się wydaje.( W sensie konieczności załadowania programów)
Coś co uważamy za przyrodzone, jest nabytą wiedzą!
Dotyczy to nie tylko fizycznej interakcji z otoczeniem ale także wzrokowej i słuchowej.
Zdolności te rozwijają się w pewnym okresie życia. Potem już nie.
Wynika z tego, że dzieciakom trzeba podsuwać jak najwięcej klocków, dźwięków, kolorów i książek (do jedzenia)


Lacho calad, drego morn
zdzislaw
>Witam
>Ominę całą bioautomatykę i powiem, że proces uczenia sięga głębiej.

Dziękuję bardzo za wypowiedzi, lecz właśnie nie chciałbym pomijać bioautomatyki, tylko właśnie na niej się skupić. O procesach uczenia nie wspominałem, gdyż wydawało mi się to oczywiste, że każdy organizm wyższy musi być najpierw zaprogramowany (nauczony). Chodzi mi o zagadnienie czystej bioautomatyki, tego co jest w człowieku tak nieprawdopodobnie sprawną ( i innych zwierzętach) bio-maszyną. Kto (co) tym zawiaduje, kto (co) koryguje błędy, co wytwarza niezbędną przy bioautomatyce koordynację ruchową, czyli zsynchronizowaną celową prace kilkudziesięci mięśni jednocześnie. Czy są jakieś opracowania naukowe o bioautomatyce, doświadczenia, badania, opinie? A może jest to zagadnienie zupełnie pionierskie, nie będące przedmiotem badań...W Słowniku Wyrazów Obcych nie ma terminu - bioautomatyka. Ale jest : - bio-mechanika, zajmująca się fizjologicznymi aspektami ruchu człowieka (stawy, mięsnie, impulsy itp). Ale to przecież nie bioautomatyka, ktora jest istotą mojego pytania. Proszę więc o wypowiedzi na temat bioautomatyki.
Pozdrowienia! Zdzislaw
Marcin Klapczyński (3149 punktów)
Nie bardzo rozumiem do czego tak właściwie dążysz.
Mięśnie sterowane są świadomie przez korę ruchową - szlaki nerwowe rozdzielają się w końcowym rezultacie na pojedyncze synapsy unerwiające komórki mięśniowe. Impulsy zmysłowe trafiają do kory czuciowej. Płynny, celowy ruch to skutek współdziałania móżdżka z przepływającymi przez niego wchodzącymi i wychodzącymi impulsami. Ta część mózgu odpowiedzialna jest za koorydnację.

Termin bioautomatyka oficjalnie w nauce nie istnieje, przynajmniej wyszukiwarka PubMedu na to wskazuje. Googlowanie daje linki o dość wątpliwej wiarygodności.
lipschitz (1674 punktów)
chyba można wziąć pod uwagę także tą możliwość, że oraganizm jako całość jest skutkiem doświadczenia, ewolucji, która sprawiła, że funkcjonuje on w ten, a nie inny sposób. Zdobywanie umiejętności przez człowieka odbywa się poprzez zdobycie odpowiednich informacji, podobnie zachowuje się mikroskopijny organizm, i chyba podobnie komórki ludzkiego ciała. Czy rzeczywiście ten podział na świadome i wrodzone zdolności jest prawdziwy, jeżeli cały czas o wszystkim decyduje informacja jaką ożywiona materia jest zdolna odebrać i robić z niej użytek? Wyuczona zdolność także staje się zautomatyzowaną i wydaje się, że zachodzi ten sam proces "kalibracji" organizmu, mózgu jak w przypadku zdolności wrodzonych(zdobytych w drodze ewolucji).

Pewne informacje kształtowały nas przez miliony lat, inne w ostatniej godzinie. Jednak jest rzeczywiście ciekawe to, jak organizm szybciutko dostosuje się do pewnych zdarzeń, by następnie wykonywać pewne czynności w sposób "bezmyślny".

Świadomość ma tą zaletę, że pozwala stać się organizmowi bardziej specjalizowanym narzędziem, niż gdyby jej nie było, np. świadoma nauka pasaży pozwoli osiągnąć efekt zautomatyzowanego odgrywania dźwięków po dłuższym okresie ćwiczeń, niż ta, jaka byłaby potrzebna np. do nauczenia się wyczuwania ciężaru butelki z mlekiem. Ale czy ta świadomość jest gwarantem odmienności, czymś, co czyniłoby proces świadomego uczenia się różnym od wrodzonych zdolności organizmu?

Według mnie to cały czas ten sam proces dostosowawczy, świadomy, nieświadomy, wrodzony - zdobyte zdolności opierają się o tą samą regułę, jaką ciało rządziło się od samego początku swojego istnienia, a sama już reguła jest wielce ciekawa Po prostu nie robiłym tutaj żadnego podziału na wrodzone i wyuczone

Przepraszam za dość chaotyczną wypowiedź
zdzislaw
Czy rzeczywiście ten podział na świadome i wrodzone >Według mnie to cały czas ten sam proces dostosowawczy, świadomy, nieświadomy, wrodzony - zdobyte zdolności opierają się o tą samą regułę, jaką ciało rządziło się od samego początku swojego istnienia, a sama już reguła jest wielce ciekawa Po prostu nie robiłym tutaj żadnego podziału na wrodzone i wyuczone

Rzecz właśnie w tym, że proces uczenia się jest świadomy, ale potem, kiedy już czynność zostanie doskonale opanowana, świadomość zostaje wyłączona. Umiejętność jednak pozostaje, a nawet się doskonali. Nikt z nas przecież nie wydaje świadomie polecenia wszystkim mięśniom dloni, aby ujęły pióro, a potem nim pisaly. W procesie tym bierze udział ogromna ilość mięśni, w odpowiedniej synchronizacji i mocy.

Od niemowlęctwa świadomość razczej nie uczestniczy w tworzeniu "bioautomatyki". Bo jakąś świadomość może mieć jednodniowe niemowle, które już wiele potrafi i wykonuje to za pomocą bioautomatyki (ssanie, wypróżnianie, grymasy twerzy, wydawnie dźwięku, oddychanie itp). Więc trudno tu mówić, iż bioautomatyka zależy wyłącznie od nauki ( uczenia się). Nauka (świadoma) tylko coraz bardziej rozszerza jej możliwości.

Gdyby muzyk musiał świadomie wydawać polecenia każdemu mięśniowi podczas gry - nie zagrałby żadnego utworu. Sportowiec nigdy nie skoczyłby w dal, ani nie dobiegł do mety... O jakiej świadomości możemy mówić w przypadku konia - źrebaczka, który wkrótce po urodzeniu zaczyna chodzić i biegać wszystkimi rodajami końskich chodów. Ssie, ale używa tylko tyle mocy, ile jest niezbędne. Skąd wie, że tak akurat trzeba.

Chyba więc jest, a nawet musi być bio-program w mózgu, który steruje tą bioautomatyką (może być różna jej sprawność) każdego organizmu zarządza. Czy nauka medycyny tym zagadnieniem się nie zajmuje? Czy wyraz: -"bioautomatyka" nie istnieje w medycynie, ani w innych naukach? Może właśnie na Forum Racjonalisty odkrywamy nowe, wielkie pole psycho-fizjologii i dopiero czyjaś genialna praca habilitacyjna ten problem rozwiąże.

Zatem proszę - jeśli ktoś wie coś więcej o bioautomatyce, niech się podzieli z nami swoją wiedzą.
Wielkie dzięki i pozdrowienia!
outsider (2469 punktów)
No dobrze Zdzisławie, zacznijmy od podstaw. Postaram się w kolejnych postach omówić podstawy regulacji automatycznej: nie mamy dobrej teorii dla regulatorów układów biomechaniczmych (Twojej bioautomatyki) - mamy ja jednak dla układów automatycznych przez nas budowanych, a analogie wydaja sie byc spore.

Kolejne części będę pisał w odpowiedzi na ten post.


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nieboska komedia}
outsider (2469 punktów)Regulacja hierarchiczna
W złożonych systemach automatyczna regulacja jest realizowana wielopoziomowo. Rozważmy zawór dławiąco-odcinający w przemysle chemicznym: zawór taki może jednocześnie pełnić funkcje reduktora ciśnienia, tzn. ma wbudowany od strony wylotu czujnik ciśnienia i sam ogranicza je do wartości bezpiecznej (gdyby zawiódł - zadziała zawór bezpieczeństwa umieszczony w innym miejscu; instalacja wejdzie w sta awarii, ale nie zostanie rozerwana).

Graniczne cisnienie za zaworem okresla wytrzymałość instalacji i przekroczyć go nie wolno. regulator wyższego rzędu może jednak regulować wartośc cisnienia za zaworem od zera do owej wartości granicznej - mówimy wtedy, że regulator w zaworze jest regulatorem nastawnym. A owo ciśnienie jest zadawane z zewnątrz w oparciu np. o pomiar temperatury w zbiorniku - bywa, że dla danej temperatury należy dobrać właściwe cisnienie.

nad tym wszystkim może sie znajdować kolejne piętro - sterownik programu, zadaj ący konkretny cykl produkcji. Najpierw zawór jest odcięty, potem otwieramy go - w tym przypadku regulator I stopnia (wbudowany w zawór) pilnuje, aby nie przekroczyc cisnienia bezpiecznego, a regulator II stopnia (zależny od tego co się dzieje w zbiorniku) dobiera ciśnienie rzeczywiste; regulator realizujący program jest w tym przypadku regulatorem III stopnia.

Stopnie regulacji można mnożyć. Podstawowym zyskiem z takiego podziału kompetencji regulatorów jest bezpieczeństwo: regulator wyższego stopnia (bardziej złożony, bardziej awaryjny) nie może wymusić na regulatorze niższego stopnia działania niezgodengo z zasadami bezpieczeństwa. Uszkodzenie centrali która steruje całością zatrzyma proces - nie spowoduje jednak wybuchu ani pożaru, o to zadbają regulatory niższych stopni.


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nieboska komedia}
outsider (2469 punktów)Regulator PID
Jeszcze na etapie regulatoró analogowych (mechanicznych, pneumatycznych czy elektrycznych badź elektronicznych) stworzono ogólny model regulatora PID, dziś symulowany obliczeniowo przez mokroprocesory. Co znaczy ów skrót?

Proportional, Integral, Derivative - proporcjonalno-całkująco-rózniczkujący. Mówimy tu o regulatorach parametrycznych, odczytujących wartość sygnału z czujnika (czujników) - sa też regulatory graniczne bądź dwustanowe, które odczytują jedynie zamkniecie lub otwarcie styków czunika, na przykład mechaniczny termostat w żelazku czy lodówce. Regulator parametryczny zatem otrzymuje z czujnika jakąś zmieniającą sie w czasie wartość parametru - niech to będzie np. wartość proporcjonalna do temperatury w piecu regulowanym - musimy pamietać, że regulator włącza lub wyłącza grzałkę pieca, jeśli robi to szybko i w zadany sposób, może tak regulować jej rzeczywistą moc od zera do wartości maksymalnej.

Zarówno grzałka jak i piec maja sporą bezwładność - temperatura nie rośnie od razu po właczeniu grzałki i nie spada od razu po jej wyłączeniu. Gdyby nie to, wystarczyłby regulator proporcjonalny, dostarczający do pieca moc odwrotnie proporcjonalną do sygnału błędu - czym jest ten sygnał?

To proste - sygnał błędu stanowi rożnicę (ze znakiem rzecz jasna) między wartością nastawioną - czyli taką jaka chcemy osiągnąć - a wartością zmierzoną.

Całkowity opis układu regulowanego przypomina fundamentalny w radiotechnice obwód RLC - lub równie fundamentalny w mechanice opis ukłądu złożonego z masy bezwładnej, sprężyny i zawieszenia wykazującego tarcie. Takie układy opisuje sie na płaszczyźnie zespolonej - to bowody drgań, dlatego zastosowanie do regulacji pieca tylko regulatora proporcjonalnego (pierwszy człon regulatora PID) prowadzi do sporych oscylacji temperatury wokół zadanej wartości: jest to przyczyną, dla której potrzebne sa regulatory bardziej złożone.

Omówienie członów P, I, D - w następnym poście.


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nieboska komedia}
outsider (2469 punktów)Człony regulatora PID
Człon P - proporcjonalny

Wytwarza sygnał odwrotnie proporcjonalny do sygnału błędu. Proste regulatory dla obiektów o niezbyt dużej bezwładności zawierają tylko ten człon.

Człon D - rózniczkujący

Wytwarza sygnał odwrotnie proporcjonalny do pochodnej sygnału błędu po czasie. Ma za zadanie przyspieszyć reakcję układu regulacji - albowiem dostarczany przez ten człon sygnał jest tym wiekszy, im szaybciej zmienia sie wartość regulowana. Jesli na przykład otworzymy drzwi pieca, jego temperatura zacznie spada gwatownie i czon D wytworzy znaczny sygna przeciwdziałający.

Człon proporcjonalny reaguje na wartośc chwilową temperatury w piecu - człon różniczkujący natomiast w pewnym sensie przewiduje tendencje wzrostową lub spadkową. Współpraca obu członów regulatora pozwala znacznie stłumić oscylacje, charakterystyczne dla regulacji regulatorem proporcjonalnym - a zarazem uzyskać szybka reakcje układeu regulacji na zakłócenia.

Człon I - całkujący

Za wartośc średnią temperatury odpowiada jak dotąd regulator proporcjonalny, natomiast za szybkośc reakcji i minimalizację wahań temperatury - człon różniczkujący. jednak z zasady działania członu proporcjonalnego wynika skłonność do pozstawiania pewnego błedu - skoro moc dostarczana do grzałki jet odwrotnie proporcjonalana do sygnału błedu, ów sygnał błędu nie może zmaleć do zera. jesli temperatura w pomieszczeniu spadnie - spadnie nieco i temperatura wewnątrz pieca (potrzebna wieksza moc, zatem musi sie utrzymywać ujemny sygnał błędu) - jełsi wzrośnie, mamy sytuacje odwrotną.

Człon całkujący całkuje po czasie ów nieiwelki resztkowy sygnał błedu i koryguje nastawę regulatora proporcjonalnego tak, aby utrzymywać całke w niewielkich granicach: równa się to praktycznie zniesieniu w dłuższym czasie róznicy między temperaturą zadaną a średnio osiągniętą.

Regulatory z zasady mają człon proporcjonalny, często - różniczkujący, całkujący - tylko gdy zależy nam na dokładności; mamy więc regulatory P, PD, PID - rzadko PI. mimo groźnie wyglądających opisów, realizacja układowa jest stosunkowo prosta: człon proporcjonalny to zwykły wzmacniacz operacyjny, człony różniczkujący i całkujący to wzmaciancze operacyjne z dołączonymi ( w różny sposób) rezystorem i kondensatorem; bywały też nieelektryczne analogi tych układów, W nowoczesnych sterownikach dane z czujników mają postać cyfrową i ich przetwarzaniem zajmuje się mikroprocesor.

Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nieboska komedia}
outsider (2469 punktów)Pętla regulacji
Istotą obwodu regulacji automatycznej jest wbudowanie w obiekt poddany regulacji receptora (w piecu jest to miernik temperatury) i efektora (w piecu - grzejnika). Są one ze soba sprzężone poprzez obiekt, bo efektor wpływa na stan obiektu, mierzony następnie przez receptor (następnie, bo obiekt wykazuje pewną bezwładność i nie reaguje natychmiast na zmiany stanu efektora). Petlę regulacji domyka sprzężeniem zwrotnym (od receptora do efektora, czyli przeciwnie niż wewnątrz obiektu) regulator.

Podobny układ sterujący ruchami mechanicznymi (silnik, miernik położenia i regulator) nazywamy zwykle serwomechanizmem: kazdy z naszych stawów wraz z układem mięśni stanowi organiczny serwomechanizm. Zauważmy na marginesie, że drżenie rąk (czy to w chorobie Parkinsona, czy w wyniku zmęczenia bądź uprzedniego narażenia na wibracje) jest dośc podobne do zachowania sztucznych serwomechanizmów ze żle wyregulowanym regulatorem albo np. zbyt dużymi luzami w przekładni: regulator działa cały czas, ale sam został rozregulowany.



Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nieboska komedia}
mbrudkaOdp: Bioautomatyka - sprawność zapomniana, czy nie zauważana.
> Rzecz właśnie w tym, że proces uczenia się jest świadomy,
Wydaje się, że większość rzeczy uczymy się nieśmiadomie. Naturalnie wszystko zależy od semantyki "uczenia się". Jeśli przyjmiemy, że jest to świadomie kontrolowany proces, to nie pozostaje nic innego niż zgodzić się z tym, co napisałeś. Takie założenie jest jednak niezgodne z obecnym stanem wiedzy.
>Zatem proszę - jeśli ktoś wie coś więcej o bioautomatyce, niech się podzieli z nami swoją wiedzą.
Nie słyszałem o bioautomatyce jako takiej, ale zagadnienia, które poruszasz są obecnie w obszarze zainteresowania bardzo wielu dziedziń nauki. Dość przywołać robotykę, która od dawna inspirowana różnymi "naturalnymi" rozwiązaniami, czy inżynieria obliczeniowa chętnie korzystająca z sieci neuronowych. Sprzężenia pomiędzy sensorami a efektorami z kolei od wielu lat są badane przez biologów i psychologów.

Podsumowując bio-automatyka nie istnieje jako oddzielna gałąź wiedzy, co nie oznacza, że opisywane przez Ciebie zagadnienia nie budzą dużego zinteresowania. Przypuszczam też, że najbliższa temu co nazywasz bio-automatyką jest stara, dobra cybernetyka
(pl.wikipedia.org/wiki/Cybernetyka) definiowana jako
"nauka o efektywnej organizacji, mechanizmach kontroli i komunikacji u zwierząt i maszyn".
arlen
> Rzecz właśnie w tym, że proces uczenia się jest świadomy, ale potem, kiedy już czynność zostanie doskonale opanowana, świadomość zostaje wyłączona. Umiejętność jednak pozostaje, a nawet się doskonali. Nikt z nas przecież nie wydaje świadomie polecenia wszystkim mięśniom dloni, aby ujęły pióro, a potem nim pisaly. W procesie tym bierze udział ogromna ilość mięśni, w odpowiedniej synchronizacji i mocy.

Z tego co wiem jednym z rozróżnianych typów pamięci jest pamięć kinetyczno-motoryczna( tzw ruchowa).Czytałem o badaniach w których odkryto przyrost kory ruchowej u osób uczonych wykonywać skomplikowane motorycznie czynności co wyjaśniałoby kwestie dlaczego najpierw ucząc się czynności musimy ją z trudem wykonywać kontrolując niemalże każdy mięsień a pozniej wykonujemy całą czynnośc bezwiednie i zupełnie naturalnie. Próbowałem odszukać ten artykuł jako poparcie moich słow ale mi się nie udało. Gdyby ktoś wiedział coś na ten temat to byłbym wdzieczny za konkretne informacje albo jakieś linki.
Arlen (53 punktów)
badania opisane w artykule dotyczyły żonglerki( tak żeby ułatwić szukanie innym szukającym
Brudka (1266 punktów)
Na temat układów sterowania i nauki wystarczająco wiele napisał już outsider i M.Klapczyński, więc nic tu nie dodam. Ale odpowiem na poniższe pytanie.
>3. Czy współczesne komputery i urządzenia techniczne
>(roboty) są w stanie uzyskać taki sam poziom celowej
>sprawności jak ludzka, czy zwierzęca "bioautomatyka"?

Ogólna odpowiedź brzmi: nie są w stanie.

Owszem, roboty radzą sobie z niektórymi zadaniami chwytania np. szklanki, jajki lub wkładaniem klucza do zamka, niemniej są to zwykle roboty specjalizowane, zaprogramowane do realizacji tego jednego, szczególnego zadania. Nie słyszałem jeszcze o robocie, który potrafiłby delikatnie uchwycić jajko, a następnie tym samym manipulatorem i oprogramowaniem podnieść wiadro z wodą. Problemów technicznych jest tu mnóstwo, więc wymienię tylko obszary w kolejności malejącej liczby braków:

1. metody sterowania.
2. sensory, a przede wszystkim sensory siły (np. matryce taktylne).
3. efektory.

W tych trzech dziedzinach najwięcej problemów jest z metodami sterowania, które dla tak ogólnie postawionego zadania ("być sprawnym jak człowiek") raczej powinny być zdolne do nauki.

Tak.. Robotom zdecydowanie brakuje zwierzęcej inteligencji i umiejętności nauki. Osobiście też uważam, że skonstruowanie robota "sprawnego manipulacyjnie" w ludzkim sensie, z umiejętnością adaptacji jak i nauki zachowań jest najtrudniejszym i najważniejszym krokiem w kierunku stworzenia sztucznego umysłu. Innymi słowy zaliczam się do tych, którzy twierdzą, że biologiczna wartość mózgu bez kciuka przeciwstawnego jest niewielka

PS. outsider: Ładny i przystępny wykład o układach sterowania. Gratulacje.
Viator Solus (217 punktów)
Jeśli za główne cechy automatu uznamy działanie wg. określonego programu i dodatkowo mechanizmy sprzężeń zwrotnych, to w człowieku te cechy są bardzo widoczne.
Cała fizjologia człowieka to jeden wielki automatyzm i nie ma sensu się nad tym tu rozwodzić.

Natomiast można się zastanowić nad automatyzmami występującymi w myśleniu, w tak zwanej świadomości, w mowie, emocjach, itp. cechach przypisanych jedynie istocie ludzkiej.
I tutaj także człowiek podlega zwykłemu automatyzmowi. W duchowości, świadomości i najbardziej szczytnych emocjach nie ma nic poza wyuczonym działaniem automatu do reagowania.
Już sam proces myślenia i przelewania myśli na papier jest uwarunkowany wcześniejszym załadowaniem bazy pojęć i zaprogramowaniem umiejętności ich łączenia w sposób rozpoznawalny przez inne jednostki. Zauważmy jak bardzo jest to specjalistyczny proces. Naszych słów nie zrozumie obcokrajowiec, nie mówiąc już o zwierzętach (chyba, że przejdą proces uczenia się, czyli ładowania programowu wykonywalnego).

Weźmy na tapetę kilka pojęć.
Miłość do drugiego człowieka: Program pomocniczy zaprogramowanej na bardziej podstawowym poziomie konieczności powielania gatunku.

Patriotyzm: Wyuczony przez lata życia w określonym społeczeństwie. Wdrukowany w światopogląd człowieka bez jego wstępnego udziału. Służący lepszemu przetrwaniu grupy, a przez to tworzących ją jednostek.

Zdolności artystyczne: Uwarunkowane genetycznymi predyspozycjami i wzmocnione treningiem.

Świadomość i samoświadomość: Proces automatyczny związany z niekończącą się obróbką bodźców ze środowiska zewnętrznego i wewnętrznego.

Co może być nieautomatycznego w człowieku, czego nie można by uzasadnić jako skutek działania określonego programu używającego bazowych danych i podlegającego sprzężeniu zwrotnemu?

Można też zauważyć, jak z upływem czasu następuje skostnienie i specjalizacja maszyny ludzkiej. Automatyzmy stają się coraz silniejsze i ograniczone. Człowiek zawęża swoją świadomość, zakres nowych czynności, ruchów, myśli i emocji. Im człowiek starszy tym jego poglądy są silniejsze, bardziej skostniałe i stabilne. W końcu dochodzi do tego, że żaden nowy automatyzm nie może być już wdrożony, bo system nie ma na to już wymaganej energii. Maszyna się zużywa i przestaje pracować. Koniec.

_________
błogosław wszystko, co reprezentuje to czego pragniesz

Wróć do listy wątków działu Nauka

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365