Niewielka wzmianka w "Wyborczej" wiadomosci(*)iadomosci/1,53600,2932127.htmlobiecuje, że wdłuż granicy miedzykoreańskiej bedą się wałęsać stada uzbrojonych, sześcionogich jak owad robotów; cel jasny. Niby nic nowego, mobilność to niewielki skok jakościowy a mina przeciwpiechotna znana jest od dawna i ma przodków, choćby wilczy dół: mina przeciwpiechotna jednakże inteligencję ma znikomą. Budzi to jednak niejaką zadumę: oto przeciw człowiekowi wysyła sie w morderczych celach rzecz - rzecz dość już złożoną, podejmującą decyzję zabić-nie zabić. Świat ludzi i świat rzeczy zbliżają się do siebie coraz bardziej - czy raczej świat ludzi dzieli się wewnętrznie coraz bardziej? Kiedyś podobnym jak owe roboty zagrożeniem były drapieżniki - te jednak były bo były, nie hodowano specjalnych gatunków łasych na mięso wroga, bo byłoby to zbyt trudne. No cóż, dziś jest inaczej - Korea Południowa należy do pionierów nowej technologii, ale nie pozostanie osamotniona... Tylko tygrysów żal. |