Racjonalista - Strona głównaDo treści
Spirytualia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
01-12-2021 15:36romaro (25211 punktów)Spirytualia
Ocena 1 na 1
Za wielkimi odkryciami zawsze stoi kilka historii i legend, które zacierają prawdę. W przypadku Mojito krąży wiele opowieści o jego możliwym pochodzeniu, a to co je wszystkie łączy, to Kuba. Pierwotnie napój znany był jako Draque na cześć Sir Frances Drake, angielskiego pirata. Niektórzy twierdzą, że to on jako pierwszy, dodając do Brandy świeżą mięte, cukier i limonkę, stworzył Mojito; inni są zdania, że to korsarz Silvio Suárez Díaz, który do tych samych składników co wcześniej wspomniałem, dodał rum, czyniąc napój lżejszym. Ma to swoje usprawiedliwienie - Brandy z Aguardiente, nie bez powodu nazywana wodą płonocą/ognistą, potrafi mieć i 60% alkocholu, co czyni z niej dość mocny trunek. W obu przypadkach zastosowane składniki miały znaczenie nie tylko pod względem smaku, ale także pod względem ich zdrowych właściwości: brandy, jak twierdzą niektórzy ma przynosić szczęście i ciepło; cytryna lub limonka zwalczały brak witaminy C, co miało silny wpływ na żeglarzy; mięta pieprzowa przynosi świeżość zarówno napojowi, jak i podniebieniu, a także zdrowa dla trawienia i cukru sprawia, że smak jest przyjemniejszy. Nazwa mojito pochodzi od mojo, które odnosiło się do sosów, ponieważ były doprawiane limonką i miętą. Chociaż w wielu miejscach mówi się o mięcie, jednak to mięta pieprzowa winna być użyta, ponieważ ma słodszy smak, jest mniej pikantna i daje więcej aromatu niż sama mięta. Pierwszy udokumentowany przepis na Mojito znajdziemy z roku 1930 w "La Ley Mojada", książce Pedro Chicote, w której podał recepturę na kreolskie mojito.
Ponieważ napój jest wytwarzany na bazie rumu, jego wygląd może się różnić. Lżejsze likiery, takie jak biały rum, produkują mniejszego kaca następnego dnia. Znam to z autopsji, więc warto to wziąć pod uwagę podczas przygotowywania mojito. Istnieje wiele sposobów na jego przygotowanie, a i składniki również bywają różne, choćby takie jak brązowy cukier lub biały cukier, ale nadal jego słodki smak jest idealny podczas spotkań z przyjaciółmi i jako aperitif do dobrego obiadu
Składniki:
• 1/2 szklanki rumu
• 1/2 szklanki wody mineralnej
• 2 łyżki cukru
• 1 szklanka pokruszonego lód
• 1 gałązka mięty pieprzowej
• 1 łyżka soku z cytryny/limonki

Jeśli macie shaker w domu, użyjcie go. Jeśli jesteście na imprezie i jest sporo chętnych do picia, użyjcie garnka, wynik będzie świetny niezależnie od tego który pojemnik wybierzecie. A więc do pojemnika wlewamy sok z limonki lub cytryny i rum. Dodajemy cukier, pokruszony lód oraz miętą.‎ W zależności od tego w czym przyrządzacie, mieszajcie lub wstrząsajcie, aż cukier całkowicie się rozpuści. Czasami barmani wsypują do szklanki cukier (brązowego w takim wypadku nie da się nie zauważyć). Dodajcie wodę gazowaną, aby stworzyć autentyczne kubańskie mojito. Ten ostatni składnik wnosi więcej świeżości do napoju.
W supermarketach i winiarniach znajdziemy rum różnych marek, od Admirała Rodney z Mercadony czy Dominikański Brugal Añejo po takie jak Bacardi czy Havana Club. Warto tu wspomnieć, że prawdziwa historia najsłynniejszego rumu rozpoczęła się w roku 1862, kiedy to Don Facundo Bacardi Masso opracował unikalną recepturę, dzięki której lekki biały rum o niepowtarzalnym smaku i subtelnym zapachu stał się hitem i najbardziej cenionym rumem na świecie, ale na początku XX wieku firma ta opuściła wyspę, a autentyczna produkcja kubańskiego rumu (w sensie geograficznym) ma Havana Club. Wybór między jednym lub drugim rumem lub inną marką rumu zależy wyłącznie od podniebienia i przepisu, a jedyną rzeczą, o której należy pamiętać, to aby zrobić dobre mojito, należy wybierać rum o krótkim dojrzewaniu.‎

Jeżeli ktoś chce więcej się dowiedzieć o samym rumie, to tutaj:

piotrdasio(*)las-historia-kubanskiego-rumu/
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Berzerac (5671 punktów)
>Za wielkimi odkryciami zawsze stoi kilka historii i legend, które zacierają prawdę. W przypadku
>Mojito krąży wiele opowieści o jego możliwym pochodzeniu, a to co je wszystkie łączy, to Kuba.
>Pierwotnie napój znany był jako Draque na cześć Sir Frances Drake, angielskiego pirata. Niektórzy

To ciekawe co piszesz. Piłem mojito ale jako napój orzeźwiający, bezalkoholowy. Jest pyszne. Nigdy nie pomyślałbym, aby łączyć to z alkoholem. Chociaż mam uprzedzenia do "egzotycznych" trunków, po mojej przygodzie kilkanaście lat temu z tequilą
02-12-2021 12:28 
 Ocena 2 na 2
romaro (25211 punktów)
>To ciekawe co piszesz. Piłem mojito ale jako napój orzeźwiający, bezalkoholowy. Jest pyszne. Nigdy nie pomyślałbym, aby łączyć to z alkoholem. Chociaż mam uprzedzenia do "egzotycznych" trunków, po mojej przygodzie kilkanaście lat temu z tequilą

Musiała to być niezwykła przygoda, że twoje życie nabrało innego wymiaru.
Przeżyłem podobną.
Pamiętam jak pierwszy raz się upiłem - wódka, kiszone ogórki i kawa. To była moja pierwsza i ostatnia w życiu kawa jaką wypiłem.
02-12-2021 13:21 
 Ocena 2 na 2
Berzerac (5671 punktów)

>Musiała to być niezwykła przygoda, że twoje życie nabrało innego wymiaru.

Oj tak. Stary, to jest dopiero power. Po trzech pierwszych kałamarzach znałem już hiszpański. Po kilku następnych strzałach chyba przeszedłem na aramejski albo suahili, bo kumple z którymi balowałem powiedzieli mi później, ze za cholerę nie mogli zrozumieć co gadam. Za to nazajutrz rano nawet po polsku nie potrafiłem powiedzieć jak się nazywam. Bolały mnie nawet włosy, które jakimś dziwnym sposobem się wyprostowały. Dopiero po trzech dniach jako tako byłem zdatny do użytku. Od tego czasu nawet nie spojrzałem na ten trunek.
02-12-2021 14:34 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)
>>Musiała to być niezwykła przygoda, że twoje życie nabrało innego wymiaru.
>Oj tak. Stary, to jest dopiero power.
Miałem podobnie. A było to w Wigilię. Z kumplem wyszliśmy z imprezy trochę nawaleni, ale o własnych siłach. Widocznie niewiele już nam jej zostało, bo przechodząc gdzieś w pobliżu kościoła zmogło nas obu. Oparłem się o drzewo, nie żeby coś się działo, tak normalnie, jak człowiek zmęczony po imprezie. I nagle... chyba jakiś mało rozgarnięty ZOMOwiec pałą musiał mnie walnąć... Dokładnie to nie jestem pewny, bo później jeszcze na schodach do kościoła się wywróciłem i może przez to siniaki miałem. Wiesz, kościół był wtedy miejscem gdzie opozycjoniści zawsze mogli liczyć na pomoc. I choć ten krużganek oświaty mi wtedy pomógł, to mój prawdziwy problem i życiowy obciach dopiero się zaczął. Widocznie za mocno wstrząsałem swoim shakerem - kawa, ogórki, wóda..., a tu qurwa pasterka, pełno ludzi. Dobrze, że byłem na tyle przytomny, bo zemgliło mnie do gitary (zawsze ją brałem na imprezy), i wtedy pierwszy raz żałowałem, że ma struny.
Chyba się nie dziwisz, że nie mogę patrzeć na kawę... Może gdyby była jak wóda, przezroczysta...
02-12-2021 15:06 
 Ocena 1 na 1
Berzerac (5671 punktów)

>Miałem podobnie. A było to w Wigilię. Z kumplem wyszliśmy z imprezy trochę nawaleni, ale o własnych siłach. Widocznie niewiele już nam jej zostało, bo przechodząc gdzieś w pobliżu kościoła zmogło nas obu. Oparłem się o drzewo, nie żeby coś się działo, tak normalnie, jak człowiek zmęczony po imprezie. I nagle... chyba jakiś mało rozgarnięty ZOMOwiec pałą musiał mnie walnąć... Dokładnie to nie jestem pewny, bo później jeszcze na schodach do kościoła się wywróciłem i może przez to siniaki miałem. Wiesz, kościół był wtedy miejscem gdzie opozycjoniści zawsze mogli liczyć na pomoc. I choć ten krużganek oświaty mi wtedy pomógł, to mój prawdziwy problem i życiowy obciach dopiero się zaczął. Widocznie za mocno wstrząsałem swoim shakerem - kawa, ogórki, wóda..., a tu qurwa pasterka, pełno ludzi. Dobrze, że byłem na tyle przytomny, bo zemgliło mnie do gitary (zawsze ją brałem na imprezy), i wtedy pierwszy raz żałowałem że ma struny.
>Chyba się nie dziwisz, że nie mogę patrzeć na kawę... Może gdyby była jak wóda, przezroczysta...

U mnie jest tak, że zbyt wcześnie spotykam tego typa z nożyczkami, który ucina filmy. Mogę nie sprawiać wrażenia nabitego, nie zataczam się, nie bełkoczę, wysławiam się sensownie a i tak nic nie pamiętam. Dlatego ja zawsze jak zdarza mi się wypić, mam dwa kace; pijacki i moralny. Mimo tego, że po pijaku nie jestem agresywny, to boję się, czy aby niechcący kogoś obraziłem, zachowałem się niewłaściwie itp.

Dlatego rzadko spożywam, a jak już się zdarzy, to wolę "do lustra"
02-12-2021 15:52 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)
>Dlatego rzadko spożywam, a jak już się zdarzy, to wolę "do lustra"
Uczciwie powiedziawszy, też nie aż tak często piję. A zważywszy, że na palcach jednej ręki mogę policzyć ile flaszek piwa w życiu wypiłem, to właściwie jestem narodowym abstynentem. Oo, pardon lubię wino, ale to się nie liczy. Mama miała bardzo bliską przyjaciółkę - Francuzkę, u której w domu do obiadu wino piły nawet dzieci (oczywiście rozrzedzone.. wino, nie dzieci), a że ja też kiedyś byłem dzieckiem, to siłą rzeczy dość wcześnie zacząłem (jak na nasze "narodowe" standardy). Ktoś może powiedzieć, że nawet za wcześnie, ale wierz mi, z mojej perspektywy nie było w tym nic nienaturalnego.
02-12-2021 13:24 
 Ocena 2 na 2
Berzerac (5671 punktów)

>Pamiętam jak pierwszy raz się upiłem - wódka, kiszone ogórki i kawa. To była moja pierwsza i ostatnia w życiu kawa jaką wypiłem.
>
Wóda w połączeniu z kawa lub słodyczami. Tak bardzo łatwo się zatruć.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365