Grafika
pbs.twimg.(*)RctT?format=jpg&name=4096x4096"Jak nie wiadomo o co chodzi to zwykle chodzi o pieniądze lub seks" (moje)
Rosjanie mają inne projekty w planie i chcą być może wycofać się bez kompromitacji ze współfinansowania ciągłego naprawiania Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (co faktycznie jest konieczne bo wszystko się starzeje oprócz gatunków podlegających mutacjom i ewolucji jak na przykład australopitek, który "wygenerował" z siebie pierwszego człowieka, który zdominował lokalną grupę rozrodczo i wygrała ona rywalizację z przodkami zabijając ich wszędzie).
Przysłowiowy magiel i plotkarstwo sięgnęły kosmosu. Żeby zanadto nie dowartościowywać daję tylko w formie ... graficznej.
Jeżeli ludzkość będzie nadal niefrasobliwie przyrastała demograficznie to w końcu kosmici będą mogli odkryć fakt istnienia naszej cywilizacji na bazie świecenia Ziemi także w nocy sztucznym światłem - czyli gdy jest zdecydowanie przed Słońcem - z ich punktu widzenia.
Mamy już sporo dużych, świetlistych, przeludnionych miejsc - jak widać na innych fotografiach.
Jeszcze tylko skaliste wzniesienia chwilowo się bronią przed zajęciem pod mieszkania ale i to się skończy jak nie wprowadzimy na całej planecie twardej i skutecznej walki z bombą demograficzną (obecnie Meksyk, Nigeria i kraje w tamtym rejonie są przykładami fatalnej obłędnej dzietności rodzin).
Astronomowie już teraz się załamują bo galaktyki i mgławice stają się niewidoczne - konkurując w kadrze z trudem z oświetlonymi od dołu pyłkami atmosfery co się nazywa "light pollution". Ptaki i owady też na tym cierpią.
Siema
Max (ateista)
p.s.
Ci co nie klikają grafiki mają tu tekst:
next.gazet(*)a-o-sabotaz-na-iss-wielka.html"Roskosmos zakończył śledztwo ws. tajemniczego otworu w jednej ze ścian statku kosmicznego Sojuz. Zdaniem rosyjskich mediów, śledczy ustalili, że dziura jest efektem aktu sabotażu amerykańskiej astronautki. NASA zaprzecza. To kolejny już dowód na to, że rosyjsko-amerykańska współpraca w kosmosie właśnie się rozpada.
Wszczęto śledztwo, by sprawdzić, kto jest sprawcą całego zamieszania. Sam otwór nie dość, że wyglądał, jak wywiercony wiertarką, to jeszcze w jego okolicy znajdowały się ślady uszkodzeń wywołane przypuszczalnie przy pomocy wiertła. Aby to sprawdzić, Rosjanie wysłali nawet swoich kosmonautów na spacer. Więcej o nim w grudniu 2018 roku pisał nasz dziennikarz Maciej Kucharczyk:
W ostatnich dniach listopada rosyjska państwowa agencja informacyjna RIA Novosti podała, że Roskosmos zakończył trwające już trzy lata śledztwo i przesłał jego wyniki do odpowiednich organów ścigania, by te mogły podjąć dalsze kroki. Raportu ze śledztwa nie pokazano publicznie. Zaznaczono też, że wyników śledztwa nie można oficjalnie udostępnić, nim kolejne organy nie zakończą prac. Sam fakt przekazania wyników śledztwa rosyjskim organom ścigania pokazuje jednak, że Rosjanie wykryli jakieś nieprawidłowości.
Znacznie więcej na temat sprawy mówią jednak rosyjskie media, na informacje których powołuje się też RIA Novosti. Jak twierdzą, śledztwo pokazało, że dziurę miała wywiercić amerykańska astronautka Serena Aunon-Chancellor z powodu załamania nerwowego po... nieudanym romansie z jednym z astronautów na ISS.
Już wcześniej w tym roku pojawiały się podobne doniesienia, ale sam powód wywiercenia otworu miał być nieco inny. W sierpniu centralna rosyjska agencja TASS, powołując się na anonimowych informatorów zaznajomionych ze śledztwem, podała, że astronautka NASA wywierciła dziurę w rosyjskim statku z powodu "ostrego kryzysu psychicznego". Miał być spowodowany zakrzepicą, na którą cierpiała astronautka. Informatorzy TASS stwierdzili, że Serena Aunon-Chancellor chciała w ten sposób wymusić szybszy powrót na Ziemię.