 |
Ateizm a uroczystości rodzinne - co zrobić? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 17-10-2010 17:12 | ssplayer (706 punktów) | Ateizm a uroczystości rodzinne - co zrobić? 0 na 2 | witam
w przyszłym tygodniu muszę iść na ślub osoby z bliskiej rodziny (ślub kościelny) niezbyt podoba mi się opcja wchodzenia do kościoła i uczestniczenia w modłach KRK
planuję przyjść zaraz po zakończeniu mszy, jednak zastanawiam się nad reakcją osób b.konserwatywnych których się spodziewam. z drugiej strony nie chcę pozwolić na to, aby ktoś mi narzucał swoje zdanie odn. światopoglądu.
liczę iż uzyskam jakąś radę od was na ten temat, może ktoś już był w podobnej sytuacji?
pozdrawiam
ssplayer
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
8 na 8 | stilgar (7322 punktów) | Odp: Ateizm a uroczystości rozinne - co zrobić? | O ile nie jesteś panem młodym czy bratem/ojcem/synem tegoż, to wątpię, żeby ktokolwiek zwrócił uwagę na twoją nieobecność na mszy. Cała uwaga i tak będzie skupiona na młodych. Ale z drugiej strony, czy uczestnictwo we mszy jest narzucaniem tobie jakiegoś światopoglądu? Wyobraź sobie, że zwiedzasz dżungle amazońskie, natrafiłeś na jakieś przyjazne plemię Indian, które zaprasza cię do udziału w jakimśtam swoim rytuale. Przecież wzięcie w nim udziału nie czyni z ciebie animisty ( czy w co tam wierzy to plemię) i tak samo, udział we mszy nie uczyni z ciebie katolika. Wystarczy, że usiądziesz sobie z tyłu i potraktujesz całe widowisko jako ciekawy ( lub nie ) występ teatralny
|
|
4 na 4 | Pabloss (4221 punktów) | Osobiście to radzę Ci oczywiście pójść na ślub. Ja w zależności od sytuacji (tzn. czy to ślub kogoś z rodziny czy też znajomych) albo normalnie siedzę cichutko, gdzieś w końcowych ławkach kościoła i przeczekuję mszę, aby potem złożyć życzenia młodej parze, albo przychodzę zaraz po mszy do zgromadzonych na placu osób i od razu składam życzenia (przyjęło się u nas, że życzenia składa się zaraz po mszy). Ja mam o tyle dobrą sytuację, że mój pogląd jest dobrze znany w rodzinie i wśród znajomych, więc wiedzą że mnie kościół nie kręci, ale jak wymaga tego "protokół dyplomatyczny" to nie boję się ze względu na swoje przekonania wejść do kościoła. Uważam tak apropos, że mam czasem większe prawo przebywać na terenie świątyni aniżeli niejeden katolik - no ale to już inna bajka.
Zrób jak uważasz za stosowne i niczym się nie przejmuj, bowiem to że jesteś osobą niewierzącą nie ma od razu oznaczać, że masz pieczęć na czole z napisem "uwaga ateista - zakaz wejścia do kościołów". Kościół to tylko oprawa, tak jak występ kapeli ludowej na jarmarku produktów regionalnych. Obejrzyj więc spokojnie ten cyrk i pomyśl sobie w duchu, że nie każdy ma tak dobrze jak Ty. Pozdrawiam
|
|
 | -2 na 4 | ssplayer (706 punktów) | > Osobiście to radzę Ci oczywiście pójść na ślub. Ja w zależności od sytuacji (tzn. czy to ślub kogoś z rodziny czy też znajomych) albo normalnie siedzę cichutko, gdzieś w końcowych ławkach kościoła i przeczekuję mszę, aby potem złożyć życzenia młodej parze, albo przychodzę zaraz po mszy do zgromadzonych na placu osób i od razu składam życzenia (przyjęło się u nas, że życzenia składa się zaraz po mszy)niestety, nie wyobrażam sobie że siedzę sobie z tyłu kościoła i nie wstaje, nie modlę się, nie klękam itp. moja rodzina jest stosunkowo mała, (nie wiem jak to wygląda "z drugiej strony") więc zauważenie tego że całkiem olewam udział we mszy raczej by zauważono. nadmienię iż na uroczystościach (ze str. pana młodego) będą głównie osoby mieszkające w Częstochowie, nie chcę wyjść na ignoranta, ale to jednak dość konserwatywni ludzie są raczej... ślub kuzynki z strony matki, jeśli miałoby to komuś coś podpowiedzieć jak mi doradzić. w każdym razie dziękuje za powyższe wypowiedzi
|
|
|  | 1 na 1 | Pabloss (4221 punktów) | ależ ja nie siedzę jak z kamienia - w takim wypadku szkoda wogóle wchodzić do kościoła. Jak trzeba wstac to wstaję, jak klęknąć to kucam itp..... jedyne co robię to nie śpiewam haha. Rób to co reszta robi w kościele, wszak domniemywam, że zostałeś wychowany jako katolik, więc wiesz co się robi podczas mszy jeśli chodzi o rytuał. Rodzinką się nie martw, bo w takim dniu będą skupieni na nowożeńcach a nie na Tobie.
|
|
|  | | Ania... (14138 punktów) | > >Osobiście to radzę Ci oczywiście pójść na ślub. Ja w zależności od sytuacji (tzn. czy to ślub kogoś z rodziny czy też znajomych) albo normalnie siedzę cichutko, gdzieś w końcowych ławkach kościoła i przeczekuję mszę, aby potem złożyć życzenia młodej parze, albo przychodzę zaraz po mszy do zgromadzonych na placu osób i od razu składam życzenia (przyjęło się u nas, że życzenia składa się zaraz po mszy)Ja też tak robię. Dla mojej najbliższej przyjaciółki poszłam do kościoła. A inni - jadę w konwoju, odprowadzamy do kościoła, a potem na zapiekankę  Po mszy życzenia itd. Zwyczajnie - nie chce nam się. Na szczęście mam znajomych, którzy sami nie mają ochoty na godzinne kazanie, więc mamy co robić. > niestety, nie wyobrażam sobie że siedzę sobie z tyłu kościoła i nie wstaje, nie modlę się, nie klękam itp.Ja też nie. Kiedy trzeba wstaję, ale nie klękam. Posiaduję sobie zwyczajnie. Jakoś głupio mi siedzieć, kiedy inni wstają, no i często siedzę. A klękanie to już gorzej, nie mam takiego zwyczaju
|
|
4 na 4 | finerbijk (17282 punktów) | >niezbyt podoba mi się opcja wchodzenia do kościoła i uczestniczenia w modłach KRK >planuję przyjść zaraz po zakończeniu mszy, I tak jest najlepiej. Te parędziesiąt minut można wykorzystać na coś bardziej pożytecznego.
>jednak zastanawiam się nad reakcją osób b.konserwatywnych których się spodziewam. Zawsze możesz spokojnie wyjaśnić, że przez szacunek do zgromadzonych nie chciałeś psuć podniosłego nastroju mszy ślubnej swoim ateistycznym tyłkiem.
|
|
4 na 4 | Kuba Śruba (3184 punktów) | >w przyszłym tygodniu muszę iść na ślub osoby z bliskiej rodziny (ślub kościelny) >niezbyt podoba mi się opcja wchodzenia do kościoła i uczestniczenia w modłach KRK
Jak już wspomniałem w innym wątku, byłem wczoraj na kościelnym ślubie przyjaciół. Poszedłem tam i byłem od początku, bo chciałem być razem z nimi w tak ważnym momencie ich życia. Gdy mówili "tak" podszedłem nawet bardzo blisko ołtarza, bo chciałem zobaczyć napięcie i wzruszenie na ich twarzach.
Nikt Ci nie karze się modlić. Ja wstawałem wtedy kiedy wszyscy, a gdy reszta klękała to po prostu siadałem. Chodziło mi o to, żeby nie rozpraszać ludzi. Nic nie śpiewałem, nie recytowałem. Bardzo się cieszę, że mogłem tam być razem z bliskimi.
Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
|
|
 | | ssplayer (706 punktów) | dziękuje ponownie za wasze wypowiedzi. przemyśle je i zastanowię się co zrobić. w końcu został mi jeszcze tydzień  @Alicja Duda - powód mam (chociaż ten zawsze idzie znaleźć  ) jednak dla większości pewnie byłby on dość szalony, dlatego też go nie ujawnię.
|
|
|  | | drHaust (737 punktów) | - powód mam (chociaż ten zawsze idzie znaleźć  ) > jednak dla większości pewnie byłby on dość szalony, dlatego też go nie ujawnię.> oczywiście  każdy powód jest dobry jak jest "swój", ale - pogdybajmy: jak chciałbyś aby znajomi/rodzin/przyjaciele zachowywali sie na Twoim ślubie? Gdyby tak trochę odwrócić sytuacje? Generalnie jest to dzień/święto tzw młodej pary i chyba wyznanie nie ma tu nic do rzeczy (choć rozumem bunt). Ale w tym dniu to oni powinni być gwiazdami. I skupiać na sobie całą uwagę? chyba  ? Czy nie sadzisz, że jak wsadzisz w to swój szalony powód, nawet jeżeli masz racje - możesz im cos popsuć? no chyba, że o to chodzi, ale nie podejrzewam Cie o złośliwość. To bardzo trudne, kompromis - a ten, ze samym sobą wręcz czasem bolesne. Ale - jak pisze Alicja: to teatr, a osoby zaproszone są tylko widzami... Jeżeli zakładamy, że każdy/każde z nas jest inne to musimy się zacząć uczyć w co najmniej neutralny sposób uczestniczyć w różnych wydarzeniach. Nauczyć się żyć ze sobą! Może jednak dasz sie przekonać żeby tak do tego podejść? ave 
Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
|
|
4 na 4 | Alicja Duda (25557 punktów) |
>w przyszłym tygodniu muszę iść na ślub osoby z bliskiej rodziny (ślub kościelny) A co Ci szkodzi iść do kościoła i oglądać ten teatr w którym główne role grają twoi bliscy? Modlić się nie musisz.
|
|
 | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ale wydaje mi się, że nie powinno się klękać ani wstawać. Wspólnoty religijne nabierają siły poprzez współuczestnictwo.
|
|
|  | | ssplayer (706 punktów) | >Ale wydaje mi się, że nie powinno się klękać ani wstawać. Wspólnoty religijne nabierają siły poprzez współuczestnictwo.
cóż, to już nie jest tematem naszej rozmowy, poza tym, uważam że takie tematy powinny rozpatrywać już same wspólnoty religijne, których to dotyczy.
|
|
|  | 2 na 2 | spray (5875 punktów) | > Ale wydaje mi się, że nie powinno się klękać ani wstawać. Wspólnoty religijne nabierają siły poprzez współuczestnictwo.To chyba nadmiar ostentacji, Jacku  Z klękaniem, jako aktem pokory i uniżenia w stosunku do adresata adoracji, to byłby z kolei nadmiar wylewności. Ale wstawanie, gdy wszyscy stoją, i siedzenie, gdy wszyscy siedzą, jest gestem wobec tych, ze względu na których jesteś obecny na ceremonii. Nie idziesz tam po to, żeby osłabiać jakąś religijną wspólnotę! Robisz ukłon w podzięce za zaproszenie.. Wyobraź sobie, że uczestniczysz w jakiejś zupełnie egzotycznej uroczystości religijnej. Bierzesz w niej udział ze względu na szacunek, jaki Tobie okazano i jaki Ty chcesz okazać. Stać na pewno nie wypada, gdy wszyscy klęczą  Byłoby grubym nietaktem siedzieć, gdy wszyscy stoją. Z klękaniem - jak wyżej. Zaś co bardziej ortodoksyjne religie same rozwiązują ten problem: same zakazują Ci uczestnictwa, jeśli nie jesteś w stanie z jakichkolwiek powodów dokonać gestu uległości i poddaństwa. Proste! Nb. mnie też się zdarza bywać w kościele, ze względu na mojego zmarłego ojca. Czyli na Wszystkich Świętych. Nie klękam, ale wstaję i siadam na komendę. Neutralne kwestie wiernych nawet chóralnie skanduję (np. pokój z nami wszystkimi) - liturgię znam na pamięć z dzieciństwa, hehe... toteż idzie mi gładko!  I nie wydaje mi się, żeby to była kolaboracja. P.S. Może to bez większego znaczenia , ale kojarzy mi się zwiedzanie świątyń różnych wyznań, albo religii. Nie mieści mi się w głowie, żeby np. do buddyjskiej świątyni próbować wejść w butach, albo w nieodpowiednim stroju. Czy Tobie się też nie kojarzy?
|
|
| |  | 2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | >Ale wstawanie, gdy wszyscy stoją, i siedzenie, gdy wszyscy siedzą, jest gestem wobec tych, ze względu na których jesteś obecny na ceremonii.
A na tacę wrzucasz, kiedy wszyscy wrzucają?
|
|
| | |  | 1 na 1 | spray (5875 punktów) | > >Ale wstawanie, gdy wszyscy stoją, i siedzenie, gdy wszyscy siedzą, jest gestem wobec tych, ze względu na których jesteś obecny na ceremonii.> A na tacę wrzucasz, kiedy wszyscy wrzucają?> Nie. Skoro nie klękam... Aleć jestem gościem. Wprawdzie w tej sytuacji domniemywam, że mam brać, nie dawać  Powstrzymam się jednak... nie proszono mnie, żebym była obdarowana, ale wręcz przeciwnie! Przydaje sie znajomość obyczaju, nie ?
|
|
| | | |  | | finerbijk (17282 punktów) | > Skoro nie klękam...Tak, jeśli nie klękasz to się nie należy. > Przydaje sie znajomość obyczaju, nie ?  No, zawsze się przydaje. Gdzieś kiedyś czytałem, że jeden ksiądz skarżył się, że na tacy znajdował podkładki od śrub. To pewnie od tych ateistów, co do kościoła ich obyczaj przygnał.
|
|
| |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ja bym na przykład cały czas stał. Wejście do buddyjskiej świątyni na bosaka, a branie udział w buddyjskiej ceremonii religijnej to są dwie różne rzeczy. W przypadku chrześcijaństwa zawsze pamiętam, że jest to dominująca religia na świecie. W Japonii, która niegdyś była całkiem buddyjska (nie tylko, ale...) pojawia się coraz więcej chrześcijan. W Indiach, których społeczeństwo było prześladowane przez chrześcijan, urastają oni do rangi trzeciej mniejszości religijnej...
|
|
| | |  | 1 na 1 ancykryst przegrzeszony (526 punktów) (zablokowany) | >W Japonii, która niegdyś była całkiem buddyjska (nie tylko, ale...) pojawia się coraz więcej chrześcijan... W dużej mierze shintoistyczna - wyjątkowo wredna religia, wmawiająca Japończykom,iż są ,,boską rasą Yamato'', przeznaczoną do panowania nad światem. I dopiero ,,pigułka hiroszimska'' wyleczyła ich z tego... A co japońskiego chrześcijaństwa, jest to przejściowa, nieszkodliwa moda (jak w Europie buddyzm zen). Japonki robią też sobie operacje plastyczne, prostując skośne oczy, by wyglądać bardziej europejsko - też moda, i to głupia... Ja będąc na miejscu współczesnych Japończyków pogardzałbym cipowatą, politycznie poprawną Europą. >...W Indiach, których społeczeństwo było prześladowane przez chrześcijan, urastają oni do rangi trzeciej mniejszości religijnej... Szczegóły, szczegóły!! Bo mi sie coś obiło o uszy, że Anglicy obchodzili się z indyjskimi religiami jak z jajkiem. Pamiętasz np. znany fragment z ,,W 80 dni dookoła świata'' Verne'a, kiedy to podróżnicy obawiają się reakcji władz brytyjskich na fakt, że Jan Obieżyświat wlazł w butach do meczetu?
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Usunięte przez moderatora
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Oj, chyba nie doceniasz zaangażowania Japończyków w chrześcijaństwo. "Nawracają się" nie tylko kobiety....
Verne był Anglikiem? A Sienkiewicz Polakiem i z "pełnym uznaniem" opisał walkę Sudańczyków (muzułmanów) o niepodległość.
A Anglicy w Indiach. Oczywiście, budowali świątynie, wspierali lokalną kulturę, uzdrawiali, wskrzeszali zmarłych braminów, nosili wszystkich na rękach, karmili, chuchali, zabawiali... Byli słodziutcy, Ciekawe tylko dlaczego jedną z przyczyn wybuchu Powstania Sipajów było wciskanie mięsu armatniemu pochodzącemu z Indii wołowiny?? Albo dlaczego gdy Turkom Otomańskim udało się odepchnąć Armię Brytyjską podczas Pierwszej Wojny Swiatowej i oblężyć ją, to Hinduscy żołnierze zaczęli zdychać z głodu, gdyż Brytyjczycy mieli w prowiańcie głównie konserwy wołowe?
|
|
| | |  | | spray (5875 punktów) | > Ja bym na przykład cały czas stał.A ja bym najpierw sprawdziła, jakie zachowanie jest właściwe. > Wejście do buddyjskiej świątyni na bosaka, a branie udział w buddyjskiej ceremonii religijnej to są dwie różne rzeczy.O to chodzi! > W przypadku chrześcijaństwa zawsze pamiętam, że jest to dominująca religia na świecie.Raczej nie. Najgłośniejsza - może. Ale ostatnio ma konkurencję  > W Japonii, która niegdyś była całkiem buddyjska (nie tylko, ale...) pojawia się coraz więcej chrześcijan. W Indiach, których społeczeństwo było prześladowane przez chrześcijan, urastają oni do rangi trzeciej mniejszości religijnej...No, i co z tego? To nie ma nic do rzeczy. Jacku, ja chciałam Ci tylko uświadomić, jak należy się zachować w pewnych okolicznościach! Bardziej chodziło mi o savoir vivre, niż rozpatrywanie dominacji religii w populacji... Cuius regio eius religio i te sprawy, hehe... Augsburg 1555. w końcu, jeśli nie da sie inaczej!
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ja bym wziął udział w weselu, ale nie w mszy ślubnej. Tak bym się zachował.
|
|
|  | 4 na 4 | Medieval (3004 punktów) | > Ale wydaje mi się, że nie powinno się klękać ani wstawać. Wspólnoty religijne nabierają siły poprzez współuczestnictwo.Stać z balonikiem. Jako nonkonformistyczna forma protestu
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Fajny pomysł. Na baloniku atomik rzecz jasna...
|
|
 | 2 na 2 | scylla (193 punktów) | >A co Ci szkodzi iść do kościoła i oglądać ten teatr w którym główne role grają twoi bliscy?
"A co Ci szkodzi" słyszałam od kiedy tylko pamiętam. W odniesieniu zarówno do chodzenia do kościoła, posyłania dziecka na religię czy jego chrztu. To taka sprytna pułapka, bo przecież poniesienia z tego tytułu wymiernych strat nikt nie udowodni. Czy warto dawać się w nią złapać ? Moim zdaniem nie.
|
|
|  | 2 na 2 | Alicja Duda (25557 punktów) | >"A co Ci szkodzi" słyszałam od kiedy tylko pamiętam. W odniesieniu zarówno do chodzenia do kościoła, posyłania dziecka na religię czy jego chrztu. Masz całkowitą rację w odniesieniu zarówno do chodzenia do kościoła, posyłania dziecka na religię czy jego chrztu ale ślub i pogrzeb należy do tych uroczystości w których biorę udział ze względu na głównych bohaterów. To para młoda są tymi którym nie chcę sprawiać przykrości w ich ważnym dniu lub zmarły którego żegnam.
|
|
3 na 3 | Bezdomny (621 punktów) | >jednak zastanawiam się nad reakcją osób >b.konserwatywnych
Taaak... i właśnie w ten sposób to wszystko się kręci.
|
|
 | 1 na 1 | ssplayer (706 punktów) | >>jednak zastanawiam się nad reakcją osób >>b.konserwatywnych >Taaak... i właśnie w ten sposób to wszystko się kręci.
no cóż, odgadłeś mój powód dla którego nie chcę tam iść, więc nie ma co ukrywać.
dla zasady - ateiści też istnieją
|
|
|  | 2 na 2 | Anna Cykman (14 punktów) | Byliśmy z mężem na ślubie kościelnym przyjaciół dwa tygodnie temu. Był z nami nas czternastoletni syn. Pierwszy raz był świadkiem takiej ceremonii więc wszystko go interesowało. Później zadawał bardzo dużo ciekawych pytań, na które z radością odpowiadaliśmy. Zapytał także dlaczego tam poszliśmy, a nie czekaliśmy pod kościołem? Odpowiedziałam mu, że to nie kwestia formy ślubu czy jakiejkolwiek wiary, ale szacunku dla ludzi którzy wybrali taką formę ślubu i zaprosili nas na nią bo chcieli byśmy uczestniczyli w tak dla nich ważnym wydarzeniu. Co do klękania czy śpiewania. To wstawaliśmy lub siadaliśmy w odpowiednich momentach, ale nie śpiewaliśmy i nie wykonywaliśmy żadnych religijnych gestów. Mimo że to był niewielki ślub w małym wiejskim kościele to wszyscy zwracali uwagę na młodych, a nie na nas. Także nie taki straszny wilk jak go malują. Osobiście obejrzałam tą ceremonię z ciekawością osoby "z zewnątrz", ale także ze wzruszeniem bo wychodziła za mąż moja bliska koleżanka.
|
|
| |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | No tak, ale mogło patrzeć inne 14 letnie dziecko, szczęśliwie mające wątpliwości. I mogło zobaczyć i pomyśleć "o wszyscy wierzą, więc co się będę wymądrzać"...
|
|
| |  | 1 na 1 | scylla (193 punktów) | >Odpowiedziałam mu, że to nie kwestia formy ślubu czy jakiejkolwiek wiary, ale szacunku dla ludzi którzy wybrali taką formę ślubu i zaprosili nas na nią bo chcieli byśmy uczestniczyli w tak dla nich ważnym wydarzeniu.
A gdzie w tym zaproszeniu szacunek dla Was - niewierzących ? Czy udając, że wszystko jest cacy i potulnie zgadzając się na uczestniczenie w obrzędzie religijnym, nie podtrzymujemy tylko (także u naszych bliskich) przeświadczenia, że nasz ateizm to tylko moda, chwilowa fascynacja i nic ważnego ?
|
|
2 na 2 | Artaso (380 punktów) | >niezbyt podoba mi się opcja wchodzenia do kościoła i uczestniczenia w modłach KRK
A kto ci każe UCZESTNICZYĆ w modłach? Bycie w kościele i obserwowanie mszy nie oznacza uczestnictwa, tak jak patrzenie na lody nie równa się ich lizaniu.
Wstaję jak wszyscy wstają, nie klękam - bo przed kim, przed tymi przebierańcami w habitach? - zresztą zwykle i tak tego nikt nie zauważa, bo wszyscy są głęboko skupieni albo na tym, jak bardzo jest to ich culpa albo żeby nie zasnąć.
I jeszcze za darmo na organach grają.
|
|
 | | ssplayer (706 punktów) | Dziękuje za waszą pomoc, problem rozwiązany.  Okazało się że, najpewniej, mieszkający 1km ode mnie członkowie rodziny też nie pojadą do kościoła z wzgl. zdrowotnych - tak więc przyłącze się do nich i dojadę do kościoła zaraz po zakończeniu mszy. Moderatora proszę o zamknięcie tematu.
|
|
|  | | ssplayer (706 punktów) | Wszystko przebiegło b.dobrze, bez najmniejszych problemów. Dziękuje
|
|
1 na 1 | Gassowski (271 punktów) | Odp: Ateizm a uroczystości rodzinne - co zrobić? | >witam >w przyszłym tygodniu muszę iść na ślub osoby z bliskiej rodziny (ślub kościelny) >niezbyt podoba mi się opcja wchodzenia do kościoła i uczestniczenia w modłach KRK >planuję przyjść zaraz po zakończeniu mszy, jednak zastanawiam się nad reakcją osób >b.konserwatywnych których się spodziewam. z drugiej strony nie chcę pozwolić na to, aby ktoś mi >narzucał swoje zdanie odn. światopoglądu. >liczę iż uzyskam jakąś radę od was na ten temat, może ktoś już był w podobnej sytuacji? >pozdrawiam >ssplayer > Szanowny Panie. W wieku kilkunastu lat straciłem wiarę w Boga. Straciłem również zaufanie do jego samozwańczych pośredników na wszystkich szczeblach. Dziś jestem już wiekowym starcem ale młodym duchem. Od chwili rozstania dwa razy byłem w kościele ale nigdy nie uczestniczyłem w modłachani obrzędach choć byłem znaczącym uczestnikiem tych obrzędów. Pierwszy raz uczestniczyłem w ślubie kościelnym jako pan młody bo moja była żona, osoba wierząca, choć nie nalegała kategorycznie - prosiła o toze względów rodzinno-towarzyskich. Zakochany nie mogłem jej odmówić ale na szczęście trafiłem na rozsądnego księdza, któremu wyjawiłem prawdę o moim światopoglądzie i motywach zgody na tą ceremonię. Drugi i ostatni raz poproszony przez przyjaciela o bycie drużbą na analogicznym ślubie robionym dla żony, zrobiłem to by nie robić przykrości przyszłej małżonce kolegi i mojej długoletniej koleżance. w obu przypadkach nie udawałem modłów ale zachowywałem się na tyle poważnie aby nie urazić uczuć religijnych wierzących uczestników ceremonii. Konkludując radzę poświęcić godzinną obłudę za cenę nie sprawienia przykrości bliskim. Pozdrawiam Waldemar Gąssowski
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|