Niskie temperatury i wysokie poziomy promieniowania (chociażby ultrafioletowego) obecnie uniemożliwiają życie na powierzchni Marsa.
Efekt cieplarniany mogą wywoływać nie tylko gazy i para wodna jak to właśnie obserwujemy na Ziemi.
Znany jest też efekt cieplarniany w ciele stałym.
Jest on najsilniejszy w materiałach, które są częściowo przezroczyste dla promieniowania widzialnego,
ale mają niską przewodność cieplną i przepuszczalność w niskiej podczerwieni.
Znalazł się i został przetestowany kandydat na takie ciało do ożywienia Marsa.
Warstwa aerożelu krzemionkowego o grubości 2-3 cm będzie jednocześnie przekazywać wystarczającą ilość światła widzialnego do fotosyntezy,
blokować niebezpieczne promieniowanie ultrafioletowe i stale podnosić temperatury pod nią powyżej temperatury topnienia woda,
bez potrzeby wewnętrznego źródła ciepła.
Umieszczenie warstwy aerożelu krzemionkowego na bogatych w lód obszarach marsjańskiej powierzchni mogłoby pozwolić
zaszczepić tam życie "fotosyntetyczne" przy minimalnych późniejszych nakładach na utrzymanie go.
To można robić krok po kroku - regionami.
W sumie ciekawy pomysł - po co budować szklarnie jak wystarczy "dach"?

Artykuł jest naukowy i naprawdę spory.
www.nature.com/articles/s41550-019-0813-0Dodam, że pomysł "emigracji" ludzi na Marsa zostanie uznany za herezję (tu mamy czekać końca świata wg ksiąg świętych) dlatego duchowni będą zawsze walczyć o nie wpieranie takich misji państwowymi pieniędzmi tylko wspieranie remontów świątyń.
W krajach islamskich być może za sam postulat kolonizacji Marsa uczonego ukamienują.