Wiatr słoneczny niesie miedzy innymi cząstki naładowane - pomiędzy planety i dalej w daleki kosmos. Ponieważ są naładowane i lecą to zgodnie z prawami elementarnej zresztą fizyki wytwarzają one pole elektromagnetyczne. Swego rodzaju bąbel dookoła Układu Słonecznego. Gdy z przestrzeni międzygwiezdnej nadlatuje bardzo szybko naładowana cząsteczka to zwykle nie dolatuje ona do Ziemi ani nawet do Saturna bo wspomniane pole magnetyczne US powoduje zakręcenie toru jej lotu. Oznacza to, że wyprawy astronautyczne choć są narażane na spore promieniowania już w przestrzeni międzyplanetarnej to na znacznie większe poza Układem Słonecznym w przestrzeni międzygwiezdnej. Dlatego wysyłanie ludzi na wieloletnie lub wielopokoleniowe misje pod inna gwiazdę byłoby poniekąd przestępstwem (wysyłanie na prawie pewna śmierć). Nie byłoby jednak przestępstwem wysyłanie małp - ale te z kolei są dość mało inteligentne i średnio pojętne. Ten problem można może rozwiązać tworząc na bazie małp gatunek ze sprawniejszym mózgiem (dodając im fragmenty ganów sterujące powstawaniem mózgu u człowieka) i wysyłając takie małpo-człowieki na misje kolonizacyjne. Chińczycy w tych właśnie stworzyli podwaliny pod działania w takim kierunku, wmontowując wirusami geny Człowieka w DNA embrionów pewnych małp. W pełni skuteczne byłoby to gdyby wmontowano to w komórkę tuż po zapłodnieniu bo to mogłoby dać nowy gatunek, mogący sam się rozmnażać podczas długiego lotu w kosmosie. Ilustracja zagadnienia na grafice którą załączyłem. Pozdrawiam max (ateista) [Załącznik] |