Podnoszę głowę znad książki. Refleksy odbijające od powierzchni wody w basenie, niczym rajskie promienie, rzucają przypadkowe światło na odpoczywające ciała; na stojące na plaży kosze z lekkimi zasłonkami, poruszanymi przez pachnącą po poranną bryzę, i na wielobarwne ręczniki kąpielowe przykrywające porozkładane leżaki. Na jednym z nich siedzi stworzenie: - wydaje się pogrążone w kontemplacji swoich neonowo pomarańczowych plastikowych paznokci, które mają drażnić samców podnieconych oślepiającym błyskiem jej pazurów, wodzących po tych częściach piersi, których skąpy biustonosz nie przykrył. Wierzy, że są wstanie przywrócić do życia zagubionych. Panna Bikini wstaje, przeciągając się delikatnie, abyśmy mogli ją podziwiać. Jej kostium kąpielowy mógłby być z tych Sommer Beach Bikini kostiumy kąpielowe, 80zł za komplet dla barbie na Allegro. Na widok tego kostiumu, a raczej co bardziej prawdopodobne, na widok jej kopyta, reaguje nerwowym ruchem stojący może pięć metrów dalej łoś z zapadniętym brzuchem. Oby tylko siedząca obok na leżaku matrona - sądząc po jej kształtach wszystkie soki z chłopa wyssała - nie zauważyła u niego tego łakomego wzroku. Podobnie zareagował facet, który przyjechał tu z żoną szefa. Nie miał wyboru, praca dobrze płatna. Ona też zdaje sobie sprawę, że nie może mieć wszystkiego . Pewnie różnica między jej mężem, a tym tu będzie gdzieś z 15 lat i 10cm. Mimochodem, kiedy zasłonkę na chwilę wiatr odchylił, dostrzegam jeszcze mocno spiętego, samotnego gościa w koszu, do którego seks dotarł wczoraj przesyłką kurierską, gdy moja uwaga ponownie skupia się na stworzeniu. Punkt widzenia po prostu nie istnieje, jeżeli nie przyjmiemy odpowiedniej pozycji, dlatego siadam na kocu, by uchwycić to, co z dotychczasowej mojej perspektywy mogło być nieuchwytne. Czasami pozwalam sobie na tę odrobinę perwersji nie zapominając przy tym o zachowaniu ostrożności. Próżna Venus , pewna, że już wszyscy docenili jej przymioty, stopniowo wchodzi w turkusową falę, piszcząc seksownie, gdy ta dociera do jej piersi. Płynie, by dołączyć do "swojego mężczyzny", który leży na plecach brzuchem do góry, jak umierający manat na nadmuchiwanym łóżku po pijackiej orgii. W końcu wydra o łobuzerskim spojrzeniu dociera do niego, rozwiewając moje nadzieje, że go przewróci w wodzie jak naleśnika. Nazywa go swoim małym kotkiem. Założę się, że ten kocur żłopie tylko piwsko. Jego kałdun pewnie nie trawi mleka, a biorąc pod uwagę narośla po obu stronach bioder, które hipokryci nazywają "love handles", posiada eksperiencje w uaktywnianiu endogennego interferonu. Zarechotał szczerząc zęby, dumny, że może pochwalić się przylepioną do niego samicą, złośliwym trofeum z przylegającymi silikonowymi pływakami. A teraz łaskoczą się jeszcze bez wstydu. Całują; występują niczym Kochankowie z Werony na gumowej scenie pośrodku basenu. Hetero kabaret, jakby powiedział Mantopy. Suka odwraca się do mnie. Jej lustrzane okulary strzelają laserami prosto w moje oczy. Wyzwanie? Ostra kobieca konfrontacja? Ale nie: Ponad cielskiem ukochanego unosi w moim kierunku zamkniętą dłoń z wyprostowanym palcem. Jakby chciała mi powiedzieć - mój ci on, a ty wal się w samotności. Też się wal torbo - Co za ordynarne, obrzydliwe zachowanie...
"Wiele razy mi się zdarzało wędrować łąką, lasem, halą, niwą nadrzeczną i nadziewać się na kopulujących osobników, którzy byli przekonani że wokół pustka. Natychmiast rzecz jasna odwracałem wzrok z niesmakiem, domniemywam, iż ku ich niewysłowionej uldze. Od lat zwalczam tendencje do "seksualizacji" tego świata oraz w ramach tegoż do - między innymi - seksualizacji wizerunku kobiety. Bo owe "moje kopyta" wyśmienicie wpasowują się w walkę z seksualizacją jak wyżej."*
Kładę się na brzuchu i zanurzam z powrotem w moim ukochanym Gray'u: "Sprowadził mnie z drogi ku destrukcji, którą podążałem. Bardzo trudno dorastać w idealnej rodzinie, kiedy samemu jest się dalekim od doskonałości."
*cytat
|